Dodaj do ulubionych

jak namówić męża?

IP: *.* 05.12.02, 23:44
od ponad roku jesteśmy małżeństwem. bardzo udanym.zanim postanowiliśmy jednak o ślubie zaplanowaliśmy dzidzię. dziś nasza mała ma 8,5 m-ca i wspaniale rośnie. obydwoje czerpiemy niesamowicie dużo radości z wychowywania jej i opieki nad nią. sądzę,że nieźli z nas rodzice. mój mąż pracuje na naszą trójkę, żyje nam się zupełnie przyzwoicie pod względem finansów, ja zaś dbam o ciepło domowego ogniska i siedzę z małą. coraz częściej jednak myślę o tym, że nasza córeczka nie powinna być jedynakiem. na drugie dziecko zdecydowałabym się choćby dziś. niestety mąż nie chce słyszeć o drugim dziecku. na pierwsze zdecydował się nie wiedząc kompletnie nic o ciąży i dzieciach, nie zdawał sobie sprawy czym to pachnie.a jednak jak do tej pory wszystko się udaje, mamy jak najlepsze doświadczenia z tym związane,więc naprawdę nie wiem dlaczego nie chce nawet słyszeć o drugim. jakich mam używać argumentów??? proszę o radę. ślę pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • Gość: EwaT Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 01:03
      a jakich argumentow uzywa maz zeby nie miec drugieg dziecka? czy tylko mowi "nie bo nie?" ja mam podobna sytuacje, moglabym sie zdecydowac na drugie dziecko, rozwazalam to bardzo powaznie, ale moj maz kategorycznie stwierdzil ze on bedzie mial jedo dziecko i koniec. Z tym ze u niego zawazylo na tej decyzji dziecinstwo i zle do dzis stosunki z siostra. I jak mowi, nie chce narazac swojego dziecka na podobna sytuacje. Niestety nie przemawia do niego moja (jedynaczki) argumentacja ze majac rodzenstwo dziecko moze byc nieszczesliwe ale nie majac bedzie nieszczesliwe na pewno. I ze to od nas, rodzicow beda czesciowo zalezaly stosunki miedzy dziecmi... Ja na razie wzielam na przeczekanie, do dyskusji wrocimy za jakis czas, moze mi sie odechce drugiego dzieciaczka albo mezowi zachce???? na razie nic na silenie wiem czy Ci pomoglam, ale pozdrawiam serdecznieEwa
      • Gość: ochotka Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 08:57
        U mnie jest zupełnie inaczej. Moj maż ciągle mnie namawia na drugie dziecko (Ola ma 15 miesiecy), mimo że dużo razem przeżyliśmy przez całą ciąze (strach o to ze dziecko bedzie chore) ,a pożniej mój szok poporodowy. Przypuszczam, że gdyby nie mąż to tak szybko (mam 33 lata) nie zdecydowałałabym się na to pierwsze dziecko. (hihi)Sama jestem jedynaczką i prawde mowiąc nie narzekam. I uwazam że jedynacy wcale nie są "ubożsi" emocjonalnie.(gdzieś już mowiono o wyzszości jedynaków nad rodzeństwem i odwrotnie, czyli kij ma dwa końce) Mąż ma dwoje braci z którymi nie utrzymuje kontaku.A co do mężczyzn mysle że w tej kwesti zdecydowanie posługuja się rozumem i boją się pewnie o finanse. Róznie to w dzisiejszych czasach bywa z pracą.
    • Gość: ez Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 09:21
      Nie jesteś pierwszą mama która ma taki problem. Mój mąż też nie chciał drugiego i nagle jak Asia skończyła 13 miesiećy coś mu się zmieniło i teraz bez przerwy gada o drugim dziecku. Przy pierwszym tez miał wiele wątpliwości wtedy powiedziałam mu, że dopóki mała nie skończy pół roku nic nie musi robić przy dziecku. Uspokoił się i pojawiła się Asia a on opiekował się nia na równi ze mną choć według niego lepiej kąpał, lepiej zakładał pieluchę ;)Albo czas, albo negocjacje
    • Gość: madziq Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 10:03
      Agab, ja mogę Ci tylko pozazdrościć, że masz możliwości myśleć o drugim dziecku. Sytuacja, gdzie mąż pracuje a Ty sie możesz zajmować dzieckiem i domem wydaję się wręcz komfortowa, dlatego nie rozumiem jego postępowania. Ja nigdy nie dopuszczałam do siebi myśli, że mogłabym poprzestać na jednym dziecku. Póki co jestem dopiero w piątym miesiącu swojej pierwszej ciąży i nie bardzo wiem co mnie czeka, ale z góry zastrzegłam mężowi, że niezależnie jak przejdę ciążę i sam poród, to po ok. dwóch latach gdybym się wzbraniała ma prawo brać mnie siłą i "przejść do rzeczy". Być może Twój mąż jest rzeczywiście uprzedzony do posiadania rodzeństwa, a ktoś też tu się wypowiadał, że źle mu nie było będąc jedynakiem.Wszystko zapewne zależy od doświadczeń, może od różnicy wieku między rodzeństwem, może od rodziców, od wychowania. Ja mam brata trzy lata starszego i w życiu bym nie zamieniła tej sytuacji, o której nie mają pojęcia zarówno jedynacy jak i zapewne Twój mąż.Mój brat jest najwspanialszym człowiekim i zarówno mi najbliższym z całej rodziny/ oczywiście nie sposób tu porównywać jego i mojego męża/. Zawdzięczam mu wspaniałe, braciane dziciństwo, opiekę na miare jego ówczesnych możliwości. Jest człowiekiem z którym zawsze i o wszystkim mogłam porozmawiać i mogłam oczekiwać pomocnej dłoni.Opiszę Ci jeszcze drugą sytuację, gdzie brat mojego męża ma jedynaka-Kacpra. Niemalże nie ma dnia, żeby nie wspominał o rodzeństwie, przewija się ten temat nawet w listach do Mikołaja. Duży wpływ zapewne ma to, że w sąsiedztwie mieszka rodzina z dwójką dzieci, rówieśnikami Kacpra. Spędzaję dużo czasu razem, ale gdy pora iść do domu zawsze jest ta cicha pretensja i żal, że gdy on wraca sam do swojego pokoju, "Kasia i Kamil wciąż mają siebie", jak to ładnie ujął, to są dokładnie jego słowa.Nie chcę broń Boże nikogo oceniać, bo wiadomo, że decyzja o dziecku musi być przemyślana i zawsze wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami, problemami no i wydatkami , które w dobie dzisiejszej sytuacji na rynku pracy i płacy są bardzo istotne. Ja jednak uznaję pogląd, że poprzestając na jednym diecku zrobię mu krzywdę. Do dziś jestem wdzięczna rodzicom za ich decyzję o posiadaniu dwójki dzieci. Sorko, że tak się rozpisałam.Pozdrawiam i życzę przemyślanej i dobrej decyzji.Magda
      • Gość: AniaAsi Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 10:26
        Myślę, że przeczekanie jeszcze kilku miesięcy bez wspominania o rodzeństwie dla maluszka jest całkiem niezłym sposobem na męską zagadkową naturę. U nas chyba podziałało, ja od niemal urodzenia Joasi zaplanowałam już, że to nie jest nasze ostatnie słowo, po kilku miesiącach zaczęłam artykułować moje plany przed zainteresowanym, ale jakoś entuzjazmu nie było... "eee, może za dwa lata...". A ostatnio (Asia ma prawie roczek) zaczął sam mówić, że jak tylko się wyklaruje z jego pracą (już niedługo!!!), to trzeba robić nowego dzidziusia! :bounce: Jego argumenty są bardzo rozumowe: trzeba to wziąć za jednym zmęczeniem, jedym niewyspaniem, za jednym zamachem słowem, a młodszy już człowiek nie będzie (obydwoje dźwigamy czwarty krzyżyk - coraz cięższy... ;-) )Myślę, że ogromnymi przeciwnikami (z wyjątkami oczywiście) rodzeństwa dla swoich dzieci są Ci, którzy sami to rodzeństwo mają i nie znają "frustracji jedynactwa". Jeśli mąż jednak kategorycznie i wcale nie chce drugiego dziecka to nieco gorzej..., ale może mu się zmieni. Poproś, może zgodzi się z miłości dla Ciebie...?Tylko bez płaczu i awantur - oni tego nie cierpią... :fou::lol:Życzę powodzenia i zdolności dyplomatycznych przemawiających do męskigo umysłu i serca.Ania
        • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 11:10
          Chyba na razie powinnas postarac sie wyciagnac od meza dlaczego dzieci nie chce miec. Bo odmalowalas idylliczny obrazek dwojga szczesliwych i kochajacych sie rodzicow pochylanych nad dziecina. I kategorycznosc meza kloci sie troche z tym obrazem. moze on nie odbiera ojcostwa tak pozytywnie jak ty? Moze patrzy na sprawez innej strony, ktorej ty nie zauwazasz? A moze maz po prostu zaplanowal jedno dziecko i nie rozmawialiscie o tym wczesniej? No i mamy pata- on chce jednego, ty chcesz dwoje. Ktores musi sie dac przekonac ;) Moze maz bedzie latwiejszy w negocjacjach, jesli rozpoczniesz temat za rok czy dwa? Moze musi odespac kilka nocy? Nie wiem ile ma lat- moze niepewnie sie czuje w pracy, moze ma gorszy pkres i problemy ktorymi nie chce ciebie przytlaczac?Porozmawiaj z nim- wytlumacz dlaczego tak ardzo praniesz rodzenstwa dla dziecka. Niech on przedstawi swoje racje- i moze okaze sie ze on wcale tak bardzo nie jest przeciwny, albo ty dojdzioesz do wniesku ze przezyjesz z jednym dzieckiem.....
    • Gość: Kamela_ww Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 11:14
      CześćMiałam ten sam problem. Mamy już 19-sto miesięcznego Jacusia i mąż nie chciał następnego dziecka. Mimo, że ma wspaniały kontakt z małym i mały rozwija się bardzo dobrze.Sama jestem jedynaczką i powiem szczerze, że nie przeszkadza mi to w ogóle. Chciałam mieć rodzeństwo, ale nie było to moim największym marzeniem.Jednak dla swojego dziecka chcę rodzeństwo, ponieważ łatwiej (tak mi się wydaje) wychować dwójkę dzieci na dobrych ludzi niż jedno dziecko na dobrego człowieka. Takim argumentem między innymi "poczęstowałam" męża. Poza tym mamy małą rodzinę, która, daję głowę, rozpieściłaby naszego Jacusia do granic możliwości. Mąż bał się znów nieprzespanych nocy, kolek i wszystkich tych problemów związanych z małym dzieckiem. Zaznaczam, że Jacuś nas nie rozpieszczał. Darł się do trzeciego miesiąca ;-). Jednak po kilku tygodniach mojej argumentacji i monologów - facet zmiękł. Na koniec dodam, że teraz jestem w drugim miesiacu ciąży, z czego oboje się cieszymy. Pozdrawiam i życze sukcesów.KaśkaPS. Tylko "nie wpadaj". To chyba nie najlepsze rozwiązanie. Decyzja powinna być wspólna.
    • Gość: maria_rosa Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 14:46
      witaj,moim zdaniem należy poczekać.może mąż nie jest jeszcze gotowy na drugą pociechę?daj mu troszkę czasu, niech oswoi się z tą myślą....jak sama piszesz, nie wiedział nic o dzieciaczkach.nic na siłę.ja również powoli zaczynam mysleć o drugim dzidziusiu,tylko u nas raczej finansowo byłoby ciężko.pozdrawiammaria rosa
    • Gość: maggz21 Re: jak namówić męża? IP: *.* 06.12.02, 19:26
      Droga agab, ja ostatnio czytalam artykul o takiej sytuacji jak twoja. Żona chciala drugiego, a maz zdecydowanie nie. Na początku brała na przeczekanie i co jakis czas wracala do rozmowy, ale to tylko sprawilo jej bol. Miala troche zalu do meza ze nie chce drugiego. Potem wrocila do pracy a pierwsze dziecko roslo. Ona awansowała i zaczela naprawde dobrze zarabiac. I wtedy maz zaproponowal drugie dziecko , a ona juz nie byla taka chetna....bo praca, bo przyzwyczaila sie do pewnego standartu itp itd. Dopiero jak przemyslala zrozumiala meza sprzed kilku lat. Razem rozmawiali i zdecydowali sie na drugie. Ale to nie byla latwa decyzja. Mysle, ze twoj maz boi sie ze finansowo sobie nie poradzicie, albo ze nie zapewni wam godnego bytu, bo za bardzo obnizy sie poziom waszego zycia. I pewnie takie tam... Sprobuj z nim racjonalnie pogadac, dowiedziec sie jakie sa powody dlaczego nie chce drugiego, ale nie naciskaj ze chcesz je miec tylko spytaj o powody. On musi dojrzec do tej decyzji. My czekamy na pierwsze. Wczesniej maz mowil ze chce tylko jedno, teraz uz mysli o drugim...ale na razie w odleglej przyszlosci. On jest jedynakiem, dlatego chcial jedno. Na razie nie planujemy wiecej ze wzgledow finansowych przede wszystkim. Chcemy zapewnic maluszkowi wszystko co bedzie potrzebowal. Poza tym widzimy co sie dzieje w domu brata. Maja drugie po jednym poronieniu miedzy, a sytuacja w domu nie wyglada dobrze. Tzn miedzy dziecmi i maja taki dziwny stosunek do pierwszego. Ono czuje sie gorsze i wogole tam sie zle dzieje. Wychowywanie dwojki to wielka sztuka. Tego tez moze bac sie twoj maz. Przemysl sprawe i pogadaj z nim. Sprobujcie sie zrozumiec na wzajem bedzie wam obojgu prosciej. Pozdrawiamsmile)))
    • Gość: agab5 w odpowiedzi wszystkim emamom IP: *.* 06.12.02, 21:19
      dziękuję wszystkim emamom za rady i podpowiedzi.faktycznie moją sytuację przedstawiłam zbyt ogólnie.mój mąż nie jest jedynakiem, ma brata 4lata młodszego od siebie, z którym ma doskonały kontakt. ja natomiast mam 9lat starszą siostrę i kontakt raczej słaby (zwłaszcza emocjonalny), mimo że mieszkamy b. blisko siebie.różnica wieku okazała się zbyt duża i do tej pory nie potrafimy zaprzyjaźnić się z sobą. ponieważ nasza Asia ma 8,5 m-ca chciałabym zajść ponownie w ciążę właśnie teraz, by różnica wieku nie była zbyt duża. poza tym oboje z mężem mamy po 25lat, czyli w sam raz na 2-gie dziecko. jeśli chodzi o naszą karierę zawodową, to w tym roku skończyliśmy studia, prowadzimy gospodarstwo i jedynym zagrożeniem dla naszych finansów nie będzie dodatkowy członek rodziny, a wejście do Unii Europ. ale na to my nie mamy wpływu. właściwie to nie mogę dowiedzieć się dlaczego mój mąż nie chce 2-go dziecka, ponieważ jego argumentem jest: nie, bo nie.po napisaniu wczoraj mojego postu nie spałam prawie całą noc, myślałam nad swoim problemem, i nie wymyśliłam nic mądrego.nawet chciałam zrobić mu od rana jakąś drobną awanturkę, a potem rozbeczeć się. jedynie o wpadce nie pomyślałam (aż tak nisko nie upadłam). jednak teraz sądzę, że powinnam zastosować się do Waszych rad- przeczekać, a później wznowić rozmowy. jeszcze raz serdecznie dziękuję wszystkim emamom za odpowiedzi, pomogły mi lepiej zrozumieć mój problem. przesyłam pozdrowienia.Agnieszka, mama Asi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka