Zadrzyło się Wam kiedykolwiek,że kochacie dwóch facetów?Obaj mają swoje wady
i zalety,ale jakby wzajemnie się uzupełniają i gdyby ich zmiksować powstałby
idealny model.Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej,że to
niemożliwe,potwierdziłabym.Jednak teraz ...No cóż,kocham dwóch facetów:męża i
przyjaciela.Nie jest to taka sama miłość,bo każda miłość jest inna,ale
kocham.Może dlatego,że mój mąż nie potrafi być moim przyjacielem

Z
przyjacielem mogę rozmawiać o wszystkim,z mężem nie.To przyjaciel mnie
rozumie,pociesza i koi mój ból,a mąż...jest bo jest,ale nie taki jakiego bym
sobie życzyła.Nie powiem,że go nie kocham,bo kocham bardzo i nie zamieniłabym
na przyjaciela,ale odkryłam,że mój przyjaciel staje mi się coraz bliższy do
tego stopnia,że się w nim zakochałam.
Zaraz mi palniecie kazanie,że to się nazywa kochanek,nie przyjaciel i skoro
się zakochałam zaraz się znim prześpię etc.A mój przyjaciel mieszka 500km ode
mnie i nie spotykamy się.Rozmawiamy tylko przez tel.internet,ale to wystarcza
by czuć jego bliskość.Zaraz będziecie się czepiać i czepiajcie się jak macie
ochotę,tylko odpowiedźcie proszę: czy to możliwe by kochać dwóch facetów
równocześnie?