Muszę Wam to opowiedzieć, bo mnie osobiście jeszcze trzęsie ze śmiechu! Jak wiecie mam szmergla na punkcie swojego synka, i kiedy tylko mogę i jestem w stanie Go dorwać, odwrócić Mu uwagę (bo jako ten już "dorosły" chłopak broni się jak może przed czułostkami) staram się wykorzystać czas najlepiej jak umiem i zasypuję Go całunkami, pieszczotkami i takimi tam...

. No i dzisiaj rano jest oczywiście batalia o komputer - ja, jako ten nałóg pospolity edzieckowy zresztą siedzę sobie i odwlekam moment zabrania mi klawiatury przez synka, On z kolei uporczywie domaga się dojścia do komputera. "Mamusiu, to jak się ubiorę to sobie siądę, dobrze?""Tak synku, tak"Pomagając Mu ubrać się kradłam całuneczki - a to w brzuszek, a to w boczek, a to w szyjkę, rączkę, nóżkę itd, itp. "Mamuś, co Ty robisz?" - z lekka już niecierpliwie, bo ubieranie się przeciągam jak mogę najbardziej (to ten moment dorwania synka....). "Synku, no kocham Cię!""Mamuś to kochaj mnie szybciej!!!!" - zawołał w końcu całkiem załamany Krzyś

i jeszcze pokrzykiwał mi do taktu: tempo, tempo, tempo...Rany, jak ja Go kocham...

Gosia