Gość: Padlinka
IP: *.*
09.01.03, 09:05
Witam,Moj maz wlasnie stracil prace. Niestety ma problemy ze znalezieniem nowej. Jakos sobie na razie radzimy: ja pracuje, mieszkamy z rodzicami. Ale dalej nie damy tak rady. Jesli nie znajdzie pracy bedzie katastrofa. Moi kuzyni, ktorzy maja rodzinna firme zaproponowali, ze przeszkola go w nowej dla niego dziedzinie i potem poleca go paru innym firmom. Jest to duza szansa, bo nawet jesli mimo protekcji nie znajdzie w tych firmach zatrudnienia, to bedzie i tak mial wieksze szanse na rynku pracy. Mimo tego, ze bedzie tylko szkolony dadza mu formalnie zatrudnienie i jakas minimalna pensje. Problem jest tylko w tym, ze musialby sie na trzy miesiace wyprowadzic do innego miasta. Przyjezdzalby tylko na weekendy i to pewnie nie wszystkie. Wiem, ze jesli nie znajdzie pracy w najblizszym czasie to nie bedziemy mieli wyboru. To bardzo dobrzy ludzie, chca nam pomoc za darmo i bezinteresownie. Ale ja sie boje. Od tylu lat jestesmy razem, nigdy sie nie rozstawalismy na dluzej niz kilka dni, od czasow malzenstwa jestesmy razem codziennie. Nie wiem jak to wplynie na nasze malzenstwo. Nasze dziecko tez na pewno bedzie za nim tesknic. Boje sie jak on bedzie sie zachowywal beze mnie, mieszkajac oddzielnie i samemu. Niby mam do niego zaufanie, ale... Poza tym bedzie pracowal z moja rodzina, nie chce, zeby ich (i mnie) zawiodl,np nie poklocil sie z nimi, albo nie zaczal imprezowac czy cos takiego. Przeciez robia dla nas wielka przysluge. Sama nie wiem co o tym myslec, nie chce sie rozstawac ale mozemy nie miec wyboru...