Witam
Od dzisiaj rano bardzo mnie 'gnebi' jedna sprawa.
Z grupa znajomych staramy sie pomagac jednej rodzinie. Nigdy nie dajemy do
reki pieniedzy, ale staramy sie odpowiadac na ich biezace potrzeby. Na Swieta
zorganizowalismy paczke warta ok.2000zl, do tego dowiedziawszy sie iz dana
rodzina zalega bardzo za prad, staralismy sie zebrac pieniadze na pokrycie
rachunku.
Dzisiaj bedac w Zakladzie Energetycznym dowiedzialam sie ze rodzina zalega
juz ponad 4 lata z oplatami, a od 2003 roku w ogole nie ma LICZNIKA w
mieszkaniu, czyli prad ma odciety, a ja wiem ze prad w domu maja, czyli
pobieraja go nielegalnie...
Nie powiem, bardzo mnie to uderzylo. Ja znam Ich ze strony tej uczciwej.
Gryze sie bardzo, poniewaz dla mnie jest to zwyczajna kradziez i oczywiscie
wszyscy sumiennie placacy za prad pokrywaja nieuczciwych klientow ZE.
Gdy podzielilam sie z moja znajoma, ktora tez pomaga w splacie tego rachunku,
stwierdzil ze to BIEDA ich do tego zmusila i ona sie w ogole nie dziwi
zaistnialej sytuacji.
A ja twierdze, ze bieda nie usprawiedliwia kradziezy i bieda absolutnie nie
mozna sie tlumaczyc.
Co o tym wszystkim myslicie?
Pozdrawiam,
Estera