Dodaj do ulubionych

BiznesMama

19.12.06, 15:58
Jestem bardzo czestym gosciem na tym forum, czesto tez wypowiadam sie. Na ten
watek zmienilam nicka, moze dllatego, ze jest to moj pierwszy post taki
szczery... do bolu. Ale potrzebuje sie wypisac, bo chyba zwariuje...

Mam jednego syna (5 lat), fajnego meza, bardzo dobra pozycje w pracy, zajmuje
stanowisko menagerskie i super pensje.
Ale ja juz nie daje rady... Pracuje od 9.00 do 21.00 (najczesciej) i nie
piszcie mi, ze pozwolilam sobie na to, bo inaczej nie bylabym na tym
stanowisku.
Praca jest dla mnie wazna, ale nie radze sobie z tym. Nie moge przezyc tego,
ze moje dziecko nie ma MATKI, ze nie wiem jak maja na imie jego koledzy. Do
przedszkola odprowadza go tata, albo niania. Miesiac temu odprowadzilam go do
przedszkola i ...... zaprowadzilam do szatni dla 3 latkow... Wtedy moj syn
wykrzyczal mi w twarz, ze nawet nie wiem, gdzie teraz ma szatnie...
Uswiadomilam sobie, ze ostatni raz w przedszkolu bylam 2 lata temu...

Czasami wracam z pracy (moj syn przewaznie spi), wkladam brudne rzeczy do
pralki i wacham jego ubrania, tak bardzo tesknie za nim...
Probowalam zmieniac godziny pracy, probowalam ustalac granice, ale sie nie
da... Po prostu moge zrezygnowac z pracy i wtedy bede wolna (slowa prezesa).

Nie jestem tez pracoholikiem. Uwielbiam soboty, gdzie jeste to jedyny dzien
na spedzenie czasu z moim dzieckiem i moim mezem. Ale sobota to jedyny wolny
dzien, jestem tak zmeczona, ze najchetnie przespalabym caly dzien.
W niedziele wieczorem zazwyczaj wylatuje na 1 dzien do Belgii (cotygodniowe
spotkania menagerow) i poniedzialek jest dniem, kiedy najwczesniej wracam z
pracy - o 18.00, wtedy przylatuje z Belgii.

Kolejna kwestia pieniedzy. Co z tego ze mam ich duzo, co z tego ze mam piekny
dom, jak w nim nie bywam, ze mam kuchnie za 40.000zl, jak jeszcze nic nie
ugotowalam, co z tego ze moge wyjechac na wspaniale wakacje, jak nie mam
kiedy...
Moj synek mnie zapytal kiedys: 'umiesz zrobic jajecznice?' Przeplakalam
kolejna noc...
Moze Wy tez duzo pracujecie, ale jestescie lepiej zorganizowane. Ja o 20.00
padam ze zmeczenia. Klade moje dziecko spac (o ile zdarze) i zasypiam w
salonie przed TV.
Mam gosposie, ktora mieszka na stale z nami, wiec zadne obowiazki domowe na
mnie nie czekaja, ale psychicznie jestem wykonczona.

A teraz najwazniejsze.

2 tygodnie temu, moj synek czul sie zle, mial wysoka temperature, wymiotowal.
Byla niedziela, maz w delegacjii we Francjii, ja wylatuje do Belgii.
Oczywiscie nie jestem w stanie tego odwolac (tak mi sie zdawalo), wychodze z
domu zaplakana, moje dziecko nawet na mnie nie patrzy.
Na Okeciu, ktos kradnie mi komorke. Orientuje sie o tym dopiero w hotelu w
Belgii. Dzwonie do domu, poinformowac nianie, ze komorki nie mamm, daje jej
nr do hotelu i biura, gdzie pracuje w poniedzialki. Niania mowi, ze stan
Jasia jest lepszy. Uffff
W poniedzialek bardzo wazne spotkanie, caly zarzad jest, wiec nie ma mowy,
abym wczesniej wrocila do domu. Dzwonie rano do synka, mowi ze czuje sie
lepiej, jeszcze raz upewniam sie czy maja nr do biura.
Spotkanie trwa ok 5h, z czego 60% to same 'pierdoly', ja siedze jak na
szpilkach, bo czuje ze cos sie dzieje z moim dzieckiem. W koncu sekretarka
mnie prosi do telefonu. Okazuje sie ze dzwoni moj maz z Francji i mowi ze
Jasiek w szpitalu z zapaleniem opon mozgowych (wlasnie dzwonila do niego
niania). Na spotkanie nie wracam, gnam taksowka do hotelu, potem na lotnisko.
Oczywiscie nie ma wczesniejszego polaczenia do Warszawy, czekam na
polaczenie, na ktore mam juz bilet. W Warszawie jestem o 17.30 i jade do
szpitala.
Lekarz patrzy na mnie jak na wariatke, na wyrodna matke, ktora zostawia chore
dziecko, mowi mi ze to powazna choroba, ale moj syn ma szczescie, bo to
wirusowe, a nie bakteryjne.
Odchodzi, a potem wraca jednak i cichym glosem mowi 'czasem trzeba dokonac
pewnych wyborow...'.
Moj synek patrzy na mnie takim wzrokiem, ze nie umiem mu spojrzec w twarz.
Zaraz przylatuje tez moj maz, zaalarmowany choroba Jaska.

Teraz jestem na L4 w domu z Jasiem, a do konca grudnia mam urlop. Ale co
dalej... Co zrobic? Pieniedzy nie potrzebujemy duzo, moj maz tez dobrze
zarabia. Dam rade??
Jak mam sobie poradzic ztym, ze zawalilam na calej lini, jako MATKA.

Poradzcie cos...
Obserwuj wątek
    • iizaa Re: BiznesMama 19.12.06, 16:11
      To bardzo smutne. Wyobrażam sobie jak Ci musii być źle. Radzić nie umiem, bo
      czasem z własnym życiem sobie nie radzę. Ale pomyśl co by było, gdyby Twojemu
      Syneczkowi stało się coś strasznego... a ciebie nie ma. Nie mam Mamusi, w którą
      się można wtulić i ona we wszystkim pomoże. Jest jakaś fajna, ale obca kobieta -
      niania, która może być wspaniałą kobietą, ale nigdy nie będzie Mamusią.
      Ja wiem, że zrezygnowania z pracy może być trudne, ale lekarz chyba miał racje.
      Chyba nie chcesz za 20 lat usłyszeć, że nigdy Cię nie było, że jako mama
      poniosłaś klęskę..

      Trzymaj się cieplutko. I pomyśl...
    • malila Re: BiznesMama 19.12.06, 16:32
      Myślę, że pół biedy, jeśli będziesz dokonywać retrospekcji za 20 lat, bo to
      znaczy, że tego czasu dożyjesz. Ale wyobraź sobie, że masz przed sobą rok
      życia. Albo że Twoje dziecko ma przed sobą rok życia. Czy nie będziesz żałować,
      że ten ostatni rok spędziłaś w pracy? Z drugiej strony - czy jeśli zrezygnujesz
      z superstanowiska i z superkasy - nie będziesz obwiniać o to rodziny, nie
      będziesz im wyrzucać swojego poświęcenia? Czy będziesz umiała się odnaleźć nie
      biorąc udziału w wyścigu szczurów?

      Jeśli uważasz, ze zawaliłaś sprawę jako matka, to masz dwa wyjścia: albo to
      zmienić, albo zaakceptować. Błądzić jest rzeczą ludzką.
      • dagmama Re: BiznesMama 19.12.06, 16:44
        Jak mam sobie poradzic ztym, ze zawalilam na calej lini, jako MATKA.


        Jeszcze nic nie zawaliłaś, to była moja pierwsza myśl po przeczytaniu Twojego postu.
        Namawiałabym Cię na odejście z pracy, ale nie jestem pewna, czy nie zaczęłabyś
        żałować. Ja poszłam do pracy, kiedy mały miał dwa lata, przedtem byłam z nim
        cały czas. Ale to moja firma i całą sobotę i niedzielę jestem z dzieckiem.
        Trzymaj się.
        Mam nadzieję, że znajdziesz jakieś rozwiązanie.
    • fiolek_3 Re: BiznesMama 19.12.06, 16:36
      strach tez kto przekaze odpowiednie wartosci twojemu dziecku? przeciez niani nie
      musi na tym zalezec. Skad sie dowie co dobre a co zle? moze zacznie brac
      anrkotyki, pic alkohol, gdy bedzie dojrzewal? a co potem? moze nie bedzie sie
      uczyl...? ma kto z nim lekcie robic? jak juz pisalam - niani moze nie zalezec na
      jego spolecznym i duchowym rozwoju...
      • kubonka Re: BiznesMama 19.12.06, 16:52
        Ja myślę, że tak na prawdę to sama już wiesz, co powinnaś zrobić - choroba
        Twojego synka to taki "kubeł zimnej wody" i swoisty znak, że należy zmienić
        priorytety. A z Twojego postu czytam, że Twój mąż byłby w stanie utrzymać
        rodzinę - moja droga, nie zastanawiaj się tylko rzuć tę pracę. Sądzę, że z
        Twoimi kwalifkacjami nie będziesz mieć problemu, żeby znaleźć inną - a że może
        mniej płatna?.... Pieniądze nie są najważniejsze, a żyć z czego będziecie mieć.
        Pozdrawiam i życzę mądrej decyzji.
        • inka_a1 Re: BiznesMama 19.12.06, 17:09
          Jestem pewna ,że w sercu podjęłaś już prawidłową decyzję. Tyle pięknych chwil
          już Ci uciekło, a życie naprawdę jest zbyt krótkie, by prawie całe spędzić je w
          pracy, a na tej Twojej na pewno świat się nie kończy.Znajdziesz coś innego, na
          bardziej ludzkich warunkach, choć może nie tak świetnych finansowo.
          Pamiętaj, że nic Twemu dziecku nie wynagrodzi samotności.
          Męska decyzja i .....
    • zonazona Re: BiznesMama 19.12.06, 17:01
      Popłakałam się...
      Ja, gdybym nie chciała całkiem zaprzestać pracowania, poszukała bym innej
      pracy, mniej wymagającej i mniej czasochłonnej. Nie wyobrazam sobie nie znać
      własnego dziecka.
      Twój synek jest już w takim wieku, że będzie wszystko pamiętał. Niech więc
      zapamieta i nacieszy się dniem, w którym nastąpił wielki przełom w jego życiu,
      bo jego mama jest cała dla niego smile
    • pacia811 Re: BiznesMama 19.12.06, 17:14
      Szczerze Ci współczuję...żal mi dziecka, które nie ma Mamusi...jeśli kwestia
      finansów nie jest dal Ciebie problemem to powinnaś się zastanowić nad rezygnacją
      z pracy. Wiem, że dla ambitnej osoby może to być problemem, ale czasem watro
      poświęcić pracę. Mogą Cię ominąć fascynujące zdarzenia z życia Twojego
      maluszka!!! a może już uciekły????? z takim doświadczeniem jakie masz z
      pewnością znajdziesz inną pracę, dzięki której będziesz mogła poświęcić więcej
      czasu dziecku!! życzę powodzenia i spędzonych razem świąt!!!!!!
    • ewa-ewa Re: BiznesMama 19.12.06, 17:32
      ręcę opadają jak czytam. Boże dziecko zapalenie opon mózgowych a Ty jeszcze
      masz dylemat? ja bym sie zwolniła jakby moje dziecko miało zapalenie płuc,
      gdybym miała prz nim nie byc, zastanó się co robisz, kasa taka ważna ?
      niektórzy to mają nie pokolei w głowkach
      • maria_rosa Re: Biznesidiotka 19.12.06, 17:40
        mam nadzieje ze to podpuchasmile
        • zuzanna56 Re: Biznesidiotka 19.12.06, 18:09
          Jeśli nawet, to są mamy które za dużo pracują. Może nie aż tyle ale za dużo.
          Trudno jest zrezygnować z dobrze płatnej pracy.

          Ja ani tak dużo nie pracuję ani nie mam kuchni za 40.000 ani za dużo nie
          zarabiam. Mam ponad półtora etatu w szkole i nieraz siedzę na bzdurnych
          spotkaniach. Nie chodzę na Dzień Matki do szkoły i przedszkola bo jestem
          egzaminatorem maturalnym i sprawiłabym kłopot w szkole gdybym chciała po prostu
          nie przyjść. Dzisiaj jednak nie poszłam na kolejne bzdurne szkolenie. Po prostu
          powiedziałam że mnie nie będzie bo mam WAŻNE SPRAWY RODZINNE. Były to jasełka
          mojego dziecka. Boże, jaka ona była szczęśliwa!
          • balbinka01 Re: Biznesidiotka 19.12.06, 18:18
            smutna historiasad ale jeśli mąż zarabia dobrze, skoro stać by was było na
            utrzymanie i podejrzewam, ze wcale nie na srednim poziomie, to może na jakiś
            czas weź sobie wolne? albo zmień pracę na taką, która bedzie od ciebie wymagać
            mniejszego poświęcenia... Ja bym tak nie dała rady - praktycznie przez cały
            tydzień nie widząc własnego dziecka... Ale rozumiem, ze to nie jest łatwe...
            Życze Ci dokonania trafnej decyzji! Głowa do góry!
          • babka71 Re: Czy warto za 800-1000zł pracować od 10-21-ej?? 19.12.06, 18:24
            Też mam dylemat jak cholera???...
            zastanawiam się....jak na razie
            p.s kuźwa jak ja zadroszcze mamuśkom mającym pracę od ..do (8-16)i finito..i
            odpi....a się od generała!!
            Są takie mamuśki??
            Pracowałam tak kiedyś i Panie Boże przebacz ale zachciało mi się ciązy...
    • joasia1234 Re: BiznesMama 19.12.06, 18:26
      Przecież nie musisz rezygnować z pracy. Możesz znaleźć inną, pewnie mniej
      płatną, ale i mniej czasochłonną. Myślę, że jeśli zrezygnujesz z pracy
      całkowicie, też szybko będziesz miała dość. Myślę też, że z kwalifikacjami,
      jakie posiadasz, nie będziesz miała problemu i będziesz mogła wybierać w
      ofertach. Znajdziesz taką pracę, która da ci satysfakcję, a jednocześnie nie
      będzie pochłaniać całego twojego życia. I nie obwiniaj się, że cię nie było
      kiedy dziecko się rozchorowało. Przecież gdybyś wiedziała, co to za choroba, to
      byś została.
      pozdrawiamsmile
    • moofka Re: BiznesMama 19.12.06, 19:15
      nowa.nowa2 napisała:

      > Jestem bardzo czestym gosciem na tym forum, czesto tez wypowiadam sie. Na ten
      > watek zmienilam nicka, moze dllatego, ze jest to moj pierwszy post taki
      > szczery... do bolu. Ale potrzebuje sie wypisac, bo chyba zwariuje...
      >
      > Mam jednego syna (5 lat), fajnego meza, bardzo dobra pozycje w pracy, zajmuje
      > stanowisko menagerskie i super pensje.

      nie masz super stanowiska
      super stanowisko, to takie, ktore pozwala ci dysponowac wlasnym czasem
      i nie niszczy zycia twojej rodziny


      > Ale ja juz nie daje rady... Pracuje od 9.00 do 21.00 (najczesciej) i nie
      > piszcie mi, ze pozwolilam sobie na to, bo inaczej nie bylabym na tym
      > stanowisku.
      • monia145 Moofko:) 19.12.06, 19:22
        Super w tej pracy to jest tylko pensja, według autorki....smile
        • moofka Re: Moofko:) 19.12.06, 19:41
          no tak
          ale napisala ze ma bardzo dobra pozycje w pracy
          dla mnie to nie jest dobra pozycja, zasuwaj od rana do nocy, albo rzuc prace
          ja nie mam kuchni za 40 tysiecy, ale jasno i otwarcie mowie ze musze wyskoczyc
          bo z przedszkola zadzwonili w naglej sprawie, albo dzien chce wolny bo synek
          bedzie mowil wieszyk ;P
          spotykam sie z pelnym zrozumieniem big_grin
          • monia145 Re: Moofko:) 19.12.06, 19:45
            smile))
            I pochorować mnie i dziecku dyrekcja wspaniałomyślnie pozwalasmile
            I na zamianę godzin zezwoli jak Mikołaj w przedszkolu ma byćsmile
    • demarta Re: BiznesMama 19.12.06, 19:25
      życie człowieka dojrzałego emocjonalnie bardzo przypomina w swej strukturze
      pracę na odpowiedzialnym stanowisku. podstawą funkcjonowania i w życiu
      osobistym i zawodowym to priorytety, priorytety i jeszcze raz priorytety. są
      rzeczy nie cierpiące zwłoki, są rzeczy na wczoraj, te które mogą poczekać i te,
      których robić kompletnie nie warto. jeśli radzisz sobie z tym zawodowo, to w
      życiu osobistym nie powinnaś mieć z tym problemów. a jeśli je masz mimo
      wszystko, to może postaraj się o pomoc dobrego psychologa.....

      mam też słówko do dziewczyn, które wypowiedziały się powyżej na temat zmiany
      pracy na mniej zobowiązującą i czasochłonną. mam wrażenie, że łatwiej jest
      dzisiaj awansować niż znaleźć pracę o mniejszym zakresie odpowiedzialności i z
      mniejszym wynagrodzeniem. przyszły pracodawca zawsze obawia się coraz większych
      roszczeń co do stanowiska i wynagrodzenia takiego kogoś.
    • nowa.nowa2 Re: BiznesMama 19.12.06, 19:31
      Odpowiadajac na czyjes pytanie, nie jest to podpucha...
      I faktycznie chyba jestem idiotka.

      Nie bylo tak, ze zostawilam chore dziecko na zapalenie opon mozgowych w domu. W
      niedziele gdy byla tylko goraczka, wymioty i bol gardla lekarz zdiagnozowal to
      jako przeziebienie. Dlatego zdecydowalam sie pojechac, choc zrobilam baaaardzo
      glupio i nieodpowiedzialnie.

      Teraz z Jasiem jestem w domu. Nic nie ma na moje usprawiedliwienie, nie
      potrzebujemy pieniedzy az tyle, tylko problem byl (jest) we mnie, nie umiem
      podjac meskiej decyzji.

      Teraz z mezem na powaznie zastanawiamy sie, nad moja rezygnacja z pracy. Mam
      podpisana umowe, ze i tak przez pol roku nie moge podjac pracy u konkurencji
      mojej firmy (moja firma wtedy wyplaca mi wyplate), wiec mialabym czas tylko
      wylacznie dla dziecka.

      W kazdym razie, dziekuje za rady i 'zimny prysznic'. Sama wiem (zreszta zawsze
      wiedzialam i dokladnie zdawalam sobie sprawe) z tego ze bardzo cierpi moj syn.

      Mysle, ze choroba syna byla po to, aby w koncu uswiadomila sobie, co sie dzieje
      w moim zyciu...
      Choc decyzja jest baaardzo trudna, ale konieczna.
      • headonshoulders Re: BiznesMama 19.12.06, 19:53
        eee tam, jaka znowu idiotka.

        Masz idiotyczna prace i kazdej osobie ktora zapieprza jak maly motorek 20 h na dobe wspolczuje. Mam
        ten problem w domu bo moj M jest w glebokiej paranoji, przeswiadczony ze jezeli nie zjawi sie w
        biurze na 6 rano a wyjdzie przed 22 to go wywala smile)) Szef/struktura debilowata.

        Uwierz, da sie zarabiac bardzo duzo nie pracujac az tyle godzin.


        Swoja droga nie miej zbytnich wyrzutow sumienia bo zapewniam cie, niejeden mezczyzna pracuje
        wiecej i nie widuje dzieci wcale , a nikt mu farmazonow nie prawi. Czy ten lekarz byl mezczyzna tak a
        propos??? Wydaje mi sie ze i owszem.


        Skoro tesknisz za dzieckiem i widzisz ze maly ma ci za zle - zrob tak abyscie OBOJE byli szczesliwi.
      • ulapod Re: BiznesMama 21.12.06, 23:56
        Trudna decyzja?
        Tu się nie ma co zastanawiać dziewczyno!
    • monia145 Re: BiznesMama 19.12.06, 19:39
      Dokonujemy różnych wyborów w życiu, niektóre z nich, jak sie okazuje
      przerastają nas.....Dla mnie nie jesteś złą matką, widać, że sytuacja Ci ciąży,
      miotasz się i chociaż chcesz jak najlepiej, żyjesz w prawdziwym
      potrzasku...trudno mi jest wyobrazić sobie Twoje życie i ten koszmar ciągłego
      bycia nie tam, gdzie chciałabys być...
      Czas chyba zastanowić się nad priorytetami w życiu, współczuję tej chwili kiedy
      trzeba będzie podjąc decyzję, byc może jedną z najistotniejszych w Twoim
      życiu........
      Życzę naturalnie podjęcia najlepszej.....smile
      • banaskiewiczj Re: BiznesMama 19.12.06, 20:26
        No oczywiście najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji jest odejcie z pracy, tylko
        czy w tedy bedziesz szcześliwa? czy dziecko chce mieć przy sobie nieszcześliwą
        matkę? ja jestem w domu z dzieckiem już dwa lata. efekt jest taki że jest
        zupełnie odemnie uzależniony, z nikim innym nie pójdzie spać, nawet z mężę.
        popadam powoli w depresje ponieważ cała dobę od jakiegoś czasu siedze w domu z
        małym z powodu jego przezienienia. nawet na zakupy nie kogę wyjść. mam go
        czasami dość. i zero szcunku i wiary we włsne możliwości. owszem ciesze sie że
        patrze jak synel się rozwija itd. ale nie jestem szczesliwa. nie umiem już
        rozmawiać z ludźmi. jezeli nie dasz rady bez pracy to nie rezygnuj albo znajdź
        jakąś mniej absorbującą.
    • e.chianti Re: BiznesMama 19.12.06, 20:33
      Nie zazdroszę Ci tej sytuacji. Szczególnie wyrzutów sumienia. Nie byłam w tak
      trudnej sytuacji, ale podobnej, podobny dylemat. Kiedy miałam już totalny
      mętlik w głowie z kartką w ręku zrobiłam sobie analizę SWOT obu sutuacji:
      zostaję w domu, pracuję nadal. Trudne to było, szczególnie, ze co innego
      podpowiada rozum a co innego serce. Ale nadałam wszystkim punktom wagi i samo
      wyszło. Jestem w domu. Fatalnie cięzko było przez pierwsze pół roku szczególnie
      jak już pierwsza euforia opadła. Weź to pod uwagę, bo może nie warto popadać ze
      skrajności w skrajność, może jakieś pół etatu, może postaw warunki aktualnemu
      szefostwu co do Twojej dyspozycyjności, a jak z czasem zaczną kręcić nosem to
      może problem sam się rozwiąże.
      I nie zadręczaj się przeszłością, pomyśl co teraz możesz zrbić.
      A jak chcesz co napisz na priv.
    • anna-bw1 Re: BiznesMama 19.12.06, 21:16
      Ja pracuję ( a raczej pracowałam) podobnie : wysokie stanowisko, dobre
      zarobki... Jednak już od dłuzszego czasu planowałam drugie dziecko i udało
      sie... W ciąży wpadłam na pomysł własnego biznesu , który mam zamiar rozkręcić
      zaraz po porodzie . Będę pracować dla siebie i sama dysponować czasem.
      Pomyśl o tym. Jesteś jak widać kobietą przedsiębiorczą, po co pracować dla
      kogoś?
    • crises Re: BiznesMama 19.12.06, 21:35
      > zajmuje stanowisko menagerskie

      Niemożliwe - przynajmniej wiedziałabyś, jak się prawidłowo pisze to słowo.
      • mysiam Re: BiznesMama 19.12.06, 22:10
        przeczytalam i...ryczec mi sie chcialo...żal mi Ciebie.I nie bedę radzić -rzuc
        pracę ,zostań z synkiem,bo wiem ,ze nie kazda mama tak potrafi ..(znam baaardzo
        dobrze podobny przyklad mojej kumpeli ze studiów..coż ,ona nie umiala
        zrezygnować i jej syn ma w oczach wypisana tesknote za mamą;-(( )
        Myślę ,że zaistaniala sytuacja uzmyslowiła Ci ,ze taki stan rzeczy nie wychodzi
        Twojemu dziecku na plus...i sama pewnie podejmiesz sluszna decyzję-tego Ci
        szczerze życzę)
        J a szczęsliwie nie mialam takich dylematow -po zajsciu w
        ciąże ,wiedzialam ,ze powrotu do firmy nie mam..,poza tym nie mam "parcia" na
        robienie kariery-cokolwiek to znaczy...
        Bylam z dzieckiem z wyboru ponad 3 lata-szczęsliwie mąż ma prace ,ktora pozwala
        nam nie dokonywac wyborów za co zapłacic najpierw,co wlozyc do garnka...I On
        tak naprawdę utwierdzał mnie w przekonaniu ,ze ten czas spędzony z synem
        bedzie in plus dla nas wszystkich.
        Jakies 7 ostatnich miesiecy pracowalam na zasadzie zleceń ,nocami głownie ,aby
        byc z dzieckiem
        Teraz od półtora miesiąca pracuję -widze syna codziennie,ale są tygodnie ,ze
        siedzi w przedszkolu od 7,45 do 16,30..;-((
        Cholernie mi wtedy smutno,ale rownoczesnie widzę ile frajdy daje mi moje nowe
        zajęcie...Syn ,zdarzalo sie kilka razy ,ze z placzem zostawał w
        przedszkolu,teraz nawet nie leżakuje kilka dni,bo leżąc tęskni strasznie za
        mną ;-((....i czasew mam ochote rzucic to w cholerę i byc z nim jak najwiecej ..
        Szczerze ,nie wyobrażam sobie ,ze nie widuję syna kilka dni....(z tego powodu
        odrzuciłam chyba fajna propozycje pracy...ale musialabym mieszkac 4 dni w tyg.
        200 km od domu)
        Tak wiec ,jak widzisz -ja bym nie mogla ,ale tez nie potępiam Ciebie ,ze tak
        pracowalaś-zwyczajnie nie mam prawa....
        Myslę ,że wkrotce podejmiesz najwlaściwszą decyzję -dobrą dla syna ,ale
        rownocześnie dobrą dla Ciebie.Bo jeśli nie bedziesz czula się dobrze bez tej
        pracy ,to mozesz swoją frustracją tylko pogorszyć sytuację ..

        życzę dobrego wyboru!!!!!!!!!!!!wink))))))))
      • nowa.nowa2 Re: BiznesMama 19.12.06, 22:32
        Oczywiscie mialo byc MANAGERSKIE!

        Przepraszam, za blad literowy.
    • niusianiusia Re: BiznesMama 19.12.06, 22:18
      To co opisałaś, znam z autopsji. Może jeszcze nie w takiej skali, ale coraz
      bardziej się zbliżam do Twojego wzorca... niestety. Również mam ciekawą pracę,
      niezłe pieniądze i do tego bardzo lubię swój zawód. Mąż też całkiem nieźle
      zarabia i spokojnie by dla nas wszystkich wystarczyło. Wiem jak jest ciężko
      zrezygnować z własnych ambicji, szczególnie jeśli coś wychodzi, daje satyfakcję.
      Niestety jeśli jest się matką, czy ojcem, taka postawa w życiu, jest czystym
      egoizmem. Jako rodzice jesteście odpowiedzialni za wychowanie tego małego
      człowieka, bo to Wy go powołaliście do życia. Pytanie po co to zrobiliscie? Bo
      inni mają dzieci?, bo to jakiś obowiązek?. Mam wrazenie, ze nie jest Wam
      potrzebny a wręcz przeszkadza w realizacji waszych planów zawodowych....
      Może ja jeszcze nie popadłam w taką paranoję jak Ty, ale też codziennie biję
      się z własnymi ambicjami, kiedy wychodzę z pracy, bo... tyle jeszcze jest do
      zrobienia, bo moi współpracownicy zostają ( faceci) a ja biegnę do synka. Jest
      mi bardzo przykro, bo wiem, ze w wielu rzeczach jestem dużo lepsza od nich i
      więcej mogłabym osiągnać, mam wiecej doświadczenia... ale brakuje mi czasu, bo
      dziecko, dom obiad... wracam i myślę o pracy, często zabieram pracę do domu i
      wykonuję ją kiedy mały pójdzie spać.... niestety nie umiem Ci poradzić, bo nie
      umiem sama znaleść wyjścia z tej sytuacji... poprostu staram się nie przesadzić
      w żadną stronę
      To co napisałam, to są moje codzienne przemyślenia i tłumaczenia sobie na temat
      godzenia obowiazków. Wiem, że jeśli zawali się moje życie zawodowe przy udanym
      rodzinnym, nie będzie takiej tragedii jeśli zawali się moje życie rodzinne przy
      udanym zawodowym. Moze wybór mniejszego zła Ci tutaj pomoże ?....
    • egon26 Re: BiznesMama 19.12.06, 23:29
      Tak już troche nie na temat bo chyba sprawa się rozwiązała sam zanim skończyłem
      pisać wink Ale tu masz jeszcze męski – mój (oj jaki ja męski jestem wink) punkt
      widzenia.

      Policzmy trochę, pracujesz po 12 godzin na dobę w niedziele lecisz gdzieś tam.
      Jak by to wszystko podliczył, pracujesz na dwa etaty, czy to są dobre
      zarobki ?? Nie masz czasu dla siebie i dla swojej rodziny, jesteś niewolnikiem
      swojej pracy. Warto?? Pomijając dziecko i męża. Przeżyjesz życie i nawet tego
      nie zauważysz. Pamiętajże każdy dzień twojego życia może być ostatnim, ostatnim
      twoim lub kogoś ci bliskiego. Czasu cofnąć się nie da a sumienie potrafi gnębić
      bardzo długo. Dzieci których rodzice nie mają dla nich czasu, często robią złe
      rzeczy by zwrócić na siebie uwagę, tego też często odkręcić się nie da i
      zostaje rysa na życiorysie. Nie znam cię i nie chcę cie obrazić. Wiesz to
      wszystko nie jest ważne, po co ci kuchnia za 40 tyś – by znajomi widzieli wasz
      statut?? Ja mam za 10 tyś wink też bardzo ładna wink Może odkładacie na przyszłość
      dziecka to jest ważne. Ale ważne też jest jak wy go wychowacie. Patrząc na was
      dojdzie do wniosku że pieniądze są najważniejsze i wyrośnie na złego człowieka.
      Jesteś Panią swojego losu jak każdy człowiek twoja sytuacja nie jest wcale złą,
      sądząc po skąpym opisie tego co robisz. Masz naprawdę niesamowite zdolności i
      doświadczenie. Tacy ludzie liczą się na rynku pracy. Lepszą mniej zajmującą
      prace znajdziesz na pewno. Okęcie to koło warszawy wink Tam o prace nie jest
      trudno, więc nie opowiadaj że nie wiesz co zrobić. Albo postaw sie szefowi i
      ustal sobie normalne godziny pracy. Albo olej prace i znajdź inną. Znowu nie
      chcąc cię obrazić powiem ci jak ja to widze. W sumie teraz nie wiadomo czy masz
      tą prace dlatego że faktycznie jesteś taka dobra w tym co robisz czy dlatego że
      ty zgodziłaś się poświęcić swoje życie dla niej. Twoje życie to twój wybór. Ale
      życie twojej rodziny to inna sprawa. W zasadzie to możecie pójść w ślady paru
      osób, sprzedać dobytek i wybudować pensjonat w górach i się tam przenieść. Mogę
      doradzić piękną miejscowość wink
      Nie pisze tego wszystkiego od tak z siebie. Sam podjąłem kiedyś podobną
      decyzje, czy postawić na karierę czy na wolne życie. Postawiłem na to drugie,
      po studiach wróciłem do miejscowości z której pochodzę. Nie wyobrażałem sobie
      życia moich dzieci (na razie mam jedno) w mieście. Nie było mi łatwo, praca
      online bywa trudna(trudno znaleźć kogoś uczciwego wink) , jestem raczej dobry w
      tym co robie. I miałem propozycje pracy w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie.
      Pewnie teraz miałbym porządną pozycje w jakiejś firmie ale to nie jest ważne.
      Ważne jest to że jestem szczęśliwy, pracuje więcej niż 8 godzin dziennie ale
      nie dojeżdżam do pracy wink I mogę spędzać dużo czasu ze swoim synem i rodziną.
      Czasem chodzimy w góry z naszym psem i jest naprawdę extra. Mam chrześnice w
      wieku twojego syna. Też rodzice mają mało czasu – podobno. Zamyka się w pokoju
      i na okrągło ogląda bajki. Nawet we własne urodziny. Takie dziecko trzeba
      traktować jak partnera. Usiąść na podłodze i porozmawiać pobawić się. Nikt nie
      zastąpi twojemu dziecku was. Zresztą pomyśl logicznie, przez 9 miesięcy nosiłaś
      go w brzuchu męczyłaś się, poród też nic przyjemnego- po to by obca baba miała
      frajdę z życia z twoim dzieckiem – i jeszcze jej za to płacicie wink - parodia wink
      Powodzenia
    • miedzymorze Re: BiznesMama 19.12.06, 23:34
      Przecież już podjęłaś decyzję wink Będzie dobrze.
      Wiadro zimnej wody jest czasem potrzebne.

      pozdr,
      mi
    • womako Re: BiznesMama 19.12.06, 23:50
      Jasiowa Mamo! Wiem, ze dokonasz wlasciwego wyboru smile jestes mamą i to
      najwspanialszą mamą dla małego Jasia. Rzeczywistość czasem nas przerasta, ale
      zybciutko sobie z tym radzimy i Ty też sobie poradzisz. Pozadrawiam Magda
      ps. z Twoimi zdolnościami i doświadczeniem znajdziesz pracę wszędzie,
      niekoniecznie w firmie, gdzie prezesunio będzie bezduszny smile
    • qunegunda Re: BiznesMama 20.12.06, 00:51
      Nic nie zawalilas, twój syn doceni to co ma gdy bedzie starszy.
      Komentarzami lekarzy sie nie przejmuj.
      Niczego sobie nie wyrzucaj, jesli juz to twoj maz tez moze zrezygnowac z pracy.
    • kaga-1 Re: BiznesMama 20.12.06, 01:36
      Prowadzimy z mężem własną firmę, zatrudniamy kilkanaście osób.
      Mamy dwoje cudownych dzieci, córeczki - 3letnią córeczkę i 4miesiączną.
      Pierwsza ciąża była wymarzona, wyczekana. Nad drugą zastanawiałam się długo -
      moje obowiązki nie znikną, po prostu spadną na mojego męża. Wspólną decyzją
      mamy dziś małą Natalkę i nie wyobrażam sobie życia bez niej.
      Może to dziwnie brzmi ale uwielbiam pracować, dokonywać czegoś, spotykać się z
      ludźmi. Kiedy wieczorem kładę się spać to zasypiam szczęśliwa. Dwa miesiące po
      porodzie wróciłam do pracy, pracuję kilka godzin dziennie, wówczas mój mąż jest
      z dziećmi (osobiście nie wyobrażam sobie opieki nad tak małymi dziećmi
      sprawowanej przez obcą osobę).
      Rozważ sytuację która da ci szczęście - opieka nad synkiem czy praca. Jak
      piszesz, nie da się tego pogodzić. Do tej pory twoim wyborem była praca, ale
      chyba nie dawała Ci szczęścia, wyrzuty sumienia wobec dziecka na to nie
      pozwalały. Czy będąc w domu z synkiem znajdziesz szczęście? Jeśli tak, to zrób
      sobie przerwę w tym 'wyścigu szczurów', znajdź inne priorytety, może drugie
      maleństwo?
      Każdy Twój wybór będzie słuszny, jeśli tak Ci podyktuje Twoje serce i sumienie.
      Pozdrawiam
    • edytkus Re: BiznesMama 20.12.06, 07:13
      to ze zostaniesz w domu z dzieckiem nie uczyni Ciebie z miejsca super matka - nie ilosc a jakosc czasu
      spedzonego z dzieckiem sie liczy! moim zdaniem mimo wszystko lubisz swoja prace (a w kazdym razie
      profesje) - inaczej rzucilabys ja dawno temu, wiec po calkowitej rezygnacji bedziesz sie w domu
      meczyc. Moze lepiej zmien firme lub otworz wlasna? Ale koniecznie wez chociaz tydzien wakacji!!!
      • a-ronka jakoś tania ta twoja kuchnia 20.12.06, 09:26
        Ja za swoją z wyposażeniem czyli płyta ceramiczna,kamienny zlew,2
        piekarniki ,zmywarka,lodówka dałam prawie 62.000zł
        Pewnie kupowałaś w IKEA?
        • nowa.nowa2 Re: jakoś tania ta twoja kuchnia 20.12.06, 21:44
          Ufff ulzylo mi...
          Moja kuchnie robilam jakies 3 lata temu i do dzis mam wyrzuty sumienia, ze
          pozwolilam sobie na taka ekstrawagancje... Nie chodzi o pieniadze, ale
          snobizmu nie lubie i tyle!

    • mamuskawiki do nowa.nowa2 20.12.06, 15:42
      wieczorem napisze na priv gazetowy
      • agatha61 Re: do nowa.nowa2 20.12.06, 16:21
        wydaje mi sie ze jeszcze masz szanse wszystko nadrobic, nie rzucaj pracy, ale
        znajdz inna, jestem pewna ze nie bedzie z tym problemu, jesli maz zarabia
        pensja nie bedzie priorytetem...
        naprawde zal mi calej waszej rodziny, gdzies sie zagubiliscie, a jasio choc na
        pewno najwazniejszy dla was najbardziej na tym ucierpial.
        powiem tak: najwazniejsze, ze sobie juz uswiadomilas ze jest problem.
        masz teraz czas zeby wszystko przemyslec i przewartosciowac swoje zycie.
        za kilkanascie lat dziecko spojrzy na ciebie i powie mamo ja cie nie znam, na
        swieta bedzie jezdzil do niani?
        zycze powodzenia i podjecia decyzji najlepszej dla Jasia ale tez dla was.
        ja pracuje 6 h dziennie a i tak mam wyrzuty sumienia ze nie siedze z Maja, wiec
        tym bardziej rozumiem ciebie...
        a moze to najlepszy czas na drugie dziecko i zwiazany z tym czas wolny na
        przmyslenie wszystkiego (zwolnienie, macierzynski)

        PS tez sie poplakalam

        Agata
    • hallodolly Re: BiznesMama 20.12.06, 20:03
      Laleczko a książkę pt"Nie wiem, jak ona to robi" czytałaś? Bo część twojej
      wypowiedzi to motywy żywcem z niej skrojone.....
      Jesteś trollem.
      A jeśli nim nie jesteś (w co wątpię) to cóż, lepiej było by się nie rozmnażać,
      kupić kotka, szczurka, unieszczęśliwiać tylko siebie a nie dziecko.....
      Zastanawiałaś się, jakie poczucie bezpieczeństwa i wspomnienia z dzieciństwa mu
      zafundowałaś?
      Żal mi twojego syna. Wyrośnie na skrzywionego psychicznie.
      • nowa.nowa2 Re: BiznesMama 20.12.06, 21:42
        Trollem nie jestem.
        Ksiazke, owszem czytalam, ale jakies 2 lata temu i nie przypominam sobie, aby
        byla historia podobna do mojej...
        Owszem, bohaterka tez zapracowana, matka 2-dzieci i TYLE PODOBNYCH RZECZY.
        Zreszta to sam tytul mnie skolnil do przeczytania tej ksiazki. Myslisz, ze tak
        malo na swiecie jest zapracowanych mam??

        Mysle, ze nie Tobie sadzic, czy mialam prawo miec dzieci... Mam nadzieje ze w
        przyszlosci syn mnie lepiej oceni, niz Ty tutaj, a przynajmniej postaram sie o
        to...

        Fajnie, ze macie prace nie tak absorbujace czasowo, jak moja...

        Dzisiaj bylam w pracy wziac urlop. Od srody po Swietach mam urlop do 8
        stycznia. Na 8 stycznia umowilam sie takze na rozmowe z moim bezposrednim
        szefem ( a raczej szefowa, ktora ma 3 dzieci i pracuje jeszcze wiecej ode
        mnie). Sama nie wiem co powiem, chyba bede prosila o zmniejszenie zakresu
        obowiazkow, abym mogla wychodzic z pracy max. o 17.30. NIe wiem, czy to cos
        da...
        Nie jestem tez typem koiety, ktora umie zyc bez pracy. Tzn. moge nie pracowac,
        ale chyba do konca szczesliwa nie bede. Jedno wiem na pewno, musze wiecej czasu
        spedzac z synem! I o to na pewno sie postaram.

        Nie napisalam wczesniej, ze syn spedza wiecej czasu z tata. Maz do domu wraca
        na 17.15 i od tego czasu syn jest z tata, a nie z niania.
        To byl pechowy przypadek, ze w momencie choroby syna maz rowniez przebywal za
        granica. On czesto nie wyjezdza.

        Bardzo dziekuje wszytskim za rady!

        PS.
        Dzisiaj od wielu lat zrobilam z synkiem pierniczki na chionke.
        Oczywiscie na poczatku zawalilam, bo znalazlam przepis, zrobilam ciasto... i
        przeczytalam ze ciasto musi lezakowac 7-10dni wink.
        Zeby nie robic przykrosci synkowi, na szybko szukalam innego przepisu i
        pierniczki sa rewelacyjne, przepieknie udekorowane przez Jasia...
        Jakby ktos watpil, to dysponuje zdjeciami... wink

        Jasiowa mama smile
      • nowa.nowa2 Re: BiznesMama 20.12.06, 21:54
        hallodolly napisała:

        > Laleczko a książkę pt"Nie wiem, jak ona to robi" czytałaś? Bo część twojej
        > wypowiedzi to motywy żywcem z niej skrojone.....
        > Jesteś trollem.

        Przede wszytskim prosze nie nazywaj mnie laleczka...

        Wlasnie weszlam na swoja skrzynke pocztowa i dostalam 5 maili od dziewczyn,
        ktore maja bardzo podobne sytuacje do mojej, tylko nie chca sie tutaj
        wypowiadac, bo jak jedna z dziewczyn napisala 'boi sie zlinczowania'.

        Wiec nie pisz mi, ze moja historia jest sciagnieta z ksiazki!!! Bo to raczej
        ksiazka jest z 'zycia wzieta'.

        Jedno co pokrywa sie. Gdy czytalam ksiazke to uswiadomilam sobie, ze gdy synek
        zasnie, nim ja wroce do domu, to dotykam jego ubranie. To TYLE!
      • croyance Re: BiznesMama 20.12.06, 23:42
        Skonczcie te seksistowskie brednie. Jak juz ktos napisal, inaczej by dyskusja
        wygladala, gdyby bohaterem byl ojciec.
        Gdzie on byl, jak dzieciak chorowal? Ale zawsze matka winna ... a ojciec jest
        super, bo raz na dwa tygodnie zabierze syna na spacer etc.
        Dziecko ma dwoje rodzicow, ciekawe, czy lekarz pozwolil sobie na taki chamski
        komentarz w stosunku do Twojego meza? Na pewno nie.
        • croyance Re: BiznesMama 20.12.06, 23:46
          I jeszcze do Autorki - nie popadaj w poczucie winy. Ciezko pracujesz, dajesz
          sie wykorzystywac firmie, i jeszcze wszyscy maja Ci to za zle. Uwazam, ze
          jestes dobra osoba, moze malo asertywna smile Wyznacz jakies rozsadne granice
          szefowi, ale z pracy nie rezygnuj. Co do ojca raz jeszcze - i on jest
          odpowiedzialny za powstala sytuacje, wiec przestan winic tylko i wylacznie
          siebie.
    • maga202 Ty nie masz dobrej pracy!!! Ty jesteś niewolnicą! 20.12.06, 21:59
      Skąd Ci przyszło do głowy że to dobra praca!!! Postaw szefowi ultimatum. Jeżeli jesteś doceniana jako pracownik to szef zmniejszy Ci ilość obowiązków ajeżli będziesz musiała odejść to będzie zbaczyo że Twoje poświęcenie nie było dla tej firmy nic warte i najlepiej znaleźć inną.

      A swoją drogą, dziecko ciężko chore w szpitalu a matka w Belgii a ojciec we Francji!!! To dla mnie nie do pomyślenia!! Wyrzadzacie straszliwą krzywdę dziecku!!! A tak swoja drogą jak Ty zdążyłaś urodzić?
      Przepraszam za te słowa ale tak dalej się nie da, dziecko to człowiek a nie mebel ani zabawka, powinniście być dla niego rodzicami a nie bankomatami.
      • nowa.nowa2 Re: Ty nie masz dobrej pracy!!! Ty jesteś niewoln 20.12.06, 22:13
        A widzisz zdolalam urodzic smile.
        Ba nawet bylam dodatkowo 3 miesiace na urlopie wychowawczym!

        To, ze maz byl we Francji w momencie choroby Jasia, to byl przypadek (pisalam o
        tym wczesniej). Gdy wyjezdzal, Jas byl zdrowy.
        To ja, nie powinnam wyjezdzac widzac ze dziecko ma temp. i wymioty. Bylam u
        lekarza z Jasiem, a on stwierdzil, ze to pewnie pioczatki grypy, albo
        przeziebienie... Ale wyjechalam i mam ogromne wyrzuty sumienia.

        Po urlopie wychowawczym probowalam ustalic granice. Udalo sie na 4 miesiace,
        gdy wychodzilam z pracy o 17.00!
        Potem zaczal sie 'normalny okres', gdzie bylam w domu o 20.00.
        Postanowilam przejsc na pol etatu. Szefowa sie zgodzila. Pensje mialam o polowe
        nizsza, a OBOWIAZKI TE SAME. I czas mojej pracy nie skrocil sie nawet o pol
        godziny, tylo flustracja moja rosla... Nie bylo sensu pracy na pol etatu...

        Dlatego nie wierze, ze uda sie cos wskorac. Ale sprobuje. Najwyzej zaczne
        szukac innej pracy, mniej absorbujacej, tylko ze prawie przy wszystkich
        ofertach mnie interesujacych pisze 'PELNA DYSPOZYCYJNOSC'... Smutne to...
        • alexa-75 Re: może czas coś zmienić 20.12.06, 22:51
          Przepraszam, że takie dlugie ale muszę Ci coś napisać.
          Tez pracowalam na kierowniczym stanowisku, ale po urodzeniu dziecka cale
          szczęście prezes zgodził się na pół etatu. Niedawno zmienił się prezes. Nowy
          chcial zabym przeszła na cały (mialam dodatkowo objąć obowiązki mojego kolegi z
          biura, ktorego chcieli zwolnić). Nie zgodzilam się, więc zwolnili mnie, mowiąc
          że jestem niedyspozycyjna (mieli na myśli dziecko), bo innych argumentow nie
          mieli. Wczoraj bylam na rozmowie w krakowie. Super praca - zawsze o takie
          marzyłam. To wiązałoby się z tygodniowymi szkoleniami w Anglii i częstymi 2-3
          dniowymi wyjazdami do dostawców np. do Belgii, Holandii, Niemiec, Włoch, na
          Węgry, itd. Odpowiedziałam, że nie zostawię 2-latka w domu bez mamy i
          zrezygnowalam z dalszych rozmów, mimo że firma była bardzo zainteresowana a ja
          przecież obecnie nie mam pracy. Wrocilam do domu i dowiedzialam się, ze synek
          nie chcial w południe zasnąć i caly czas pytal "gdzie mama, kiedy przyjedzie
          mama" (pierwszy raz mu się to zdarzyło, bo zawsze zasypial z nianią bez
          problemu i to akurat w tym dniu, kiedy można powiedzieć ważyly się moje dalsze
          losy). I tak sobie pomyślalam, że co by bylo gdybym faktycznie przyjęła ich
          propozycję i zaczęła wyjeżdzać. Podejrzewam, że skończylabym tak jak Ty, nie
          wiedząc nawet do jakiego przedszkola dziecko chodzi. Trzeba wybierać. Czasem
          Bog nam w tym pomaga. Moi znajomi mieli 2-letniego syna i ich małżeństwo
          zaczęlo się psuć. kłócili się coraz bardziej, koleżanka chciała zabrać dziecko
          i wyprowadzić sie od męza tylko nie wiedziała jak mu to powiedzieć. I nagle
          mały zachorowal na zapalenie opon mózgowych, niestety bakteryje, ktore
          połączone bylo z sepsą i przerodziło się w zapalenie mózgu. Lekarze nie dawali
          dziecku wielkich szans. Ona siedziała z nim dniami i nocami w szpitalu. On
          pracowal calymi dniami ( manager), po pracy codziennie jeździł praawie 100km do
          szpitala, potem w domu robił pranie, gotował dla nich obiad, rano znow do
          pracy, zabieral manele i znów do nich jechał. Trwało to 3 miesiące. Obecnie
          dziecko jest zdrowe, bez żadnych śladow takiej ciężkiej choroby. Rozmawiałam
          potem z tą koleżanką i ona powiedziała, że Bóg chciał żeby się do siebie
          zbliżyli, żeby zobaczyli co mogą stracić i zesłał chorobę na dziecko. Takie
          bylo jej podejście do sprawy i wydaje mi się, że coś w tym jest. Obecnie mają
          jeszcze córeczkę i są szczęśliwym małżeństwem. Może dla Ciebie to też jakiś
          sygnal by zastanwoić się co w życiu jest ważne... Może czas coś w Twoim życiu
          zmienić... Co byś zrobiła, gdyby nagle zabrakło dziecka? Miałabyś czas na
          karierę, ale tej pustki nic by Ci już nie wypełniło... Ja wybralam w ten
          sposob, a decyzja należy do Ciebie.
        • maga202 Swiomi odpowiedziami usprawiedliwiasz się przed 21.12.06, 08:46
          samą sobą. Skoro jest wszystko w porządku to po co ten wątek. Chyba nie sądziłaś że napiszemy Ci że jesteś ideałam matki. Dla mnie to jak Ty "wychowujesz" dziecko a właściwie robi to za Ciebie ktoś inny jest kuriozalne. On ma dopiero 5 lat, problemy się dopiero zaczną, jeżeli nie zaczniecie być rodzicami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka