Dodaj do ulubionych

Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy

IP: *.* 21.03.03, 16:07
witajcie EMamy,czy tylko ja mam takie wrażenie , że w dzisiejszych czasach " nie opłaca" się , czy wręcz nie jest wskazane mieć dziecko.Dziś wróciłam do pracy po urlopie macieżyńskich, zostawiając z nianią mojego 3,5 miesięcznego synusia. Wróciłam na całe 5 minut , aby na dzień dobry dostać wypowiedzenie z pracy, nawet nie zawierającego powodu wypowiedzenia. Pozostaje mi się tylko domyslać - ciaża zagrożona-4 m-ce lezenia +urlop macieżyński. I tak przywitałam wiosnę.Kasia
Obserwuj wątek
    • Gość: zeta Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 16:06
      Wypowiedzenie z pracy MUSI zawierać powód zwolnienia . Możesz iść z tym do sądu pracy . Renata
      • Gość: ewcia Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 16:08
        i nie maja prawa nie przyjac osoby po maciezynskim!!MUSISZ isc z tym do sadu prayEwa
        • Gość: 00660044 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 18:59
          oczywiście przyjeto mnie. Wymówienie otrzymałam w pierwszym dniu pracy, taki mamy kodeks. A mimo to przejdę sie do inspektora pracy,żeby mieć pewność , że zrobiłam co mogłam. Szkoda tylko, ze tak się traktuje młode mamy, w końcu mamy ujemny przyrost naturalny i ktoś nas będzie musial kiedyś utrzymać. A jak to zrobić kiedy społeczeństwo nam się starzeje. mimo wszystko patrząca w przyszłość z optymizmemKasia
          • Gość: Iskra Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 30.03.03, 09:44
            Ja pracowałam w szkole i odeszłam na dwa lata wychowawczego. Niestety pani dyrektor nie zatrudniła kogoś na zastępstwo i gdy chciałam wrócić odmówiła mi - redukcja etatów i inne ble, ble. Prawda jest taka, że zatrudniła córkę swej znajomej, która nawet nie skończyła nawet studiów. takie sytuacje są u nas nagminne a prawo jest takie, że tak naprawdę łatwo jest człowieka pracy pozbawić. Teraz też odmówił pracy dziewczynie, która chciała wrócić po macierzyńskim. Teraz pracuję w innej szkole. W czasie roku szkolnego wzięłam tylko jedno tygodniowe zwolnienie. Problem w tym, że zmniejsza się liczba klas i nie wiem jak długo tę pracę będę miała. Umowę mam na czas określony. No ale cóż, w takiej sytuacji szkoły przestaną być potrzebne, no bo kto się będzie w nich uczył? Chciałabym mieć drugie dziecko, ale jedna pensja nie wystarczy.
    • Gość: mast Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 16:08
      Bardzo Ci współczuję i rozumiem Cię doskonale, bo sama jestem mamą i nie chciałabym, aby w ten sposób mnie potraktowano.Jednak spróbuję choć częściowo "wytłumaczyć" postępowanie pracodawców, ponieważ pracuję w firmie rodzinnej i wiem jak to wygląda z "drugiej strony".W naszej firmie nikt nie robi problemu z ciąż pracownic. To przecież normalne, że młode kobiety chcą mieć dzieci, wszyscy się z tego cieszymy. Jednak posiadanie takiego pracownika nie jest "łatwe". W przypadku zwolnienia lekarskiego musimy na miejsce takiej osoby zatrudniać kogoś nowego, co wiąże się z kosztami, albo obarczać innych pracowników dodatkowymi obowiązkami. Ja sama np. będąc w ciąży musiałam zastępować ciężarną koleżankę na 3 miesięcznym zwolnieniu i wcale nie było mi łatwo. W takich przypadkach część pracodawców idzie więc na łatwiznę i nie licząc się z pracownicą i jej potrzebami zatrudnia na jej miejsce kogoś bardziej dyspozycyjnego.Czasy mamy ciężkie, firmy obarczone są dużymi podatkami, sytuacja na rynku ogólnie nieciekawa, trzeba nieustannie redukować koszty, więc również etaty. Dopóki tak będzie dopóty czeka nas - przyszłe i młode matki - takie traktowanie. Smutne to, ale niestety, nie wszystkie firmy stać na utrzymywanie pracownika, który może nie być w pełni dyspozycyjny.Nasza firma jest przyjazna młodym mamom, ale jak wspomniałam, wiąże się to z pewnymi problemami. Dlatego ja "chyba" rozumiem co niektórych pracodawców, mimo wszystko....Pozdrawiam i życzę szybkiego znalezienia "przyjaznej firmy" :-)
      • Gość: mariajolanta Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 16:59
        Wiem co czujesz - mnie to samo czeka we wrześniu. Wracam do pracy po przeleżanej ciąży, urlopie macierzy- -ńskim, wychowawczym właśnie po wypowiedzenie. Tylko w Polsce rodzić dzieci!!!! Mariola
      • Gość: Cicha Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 26.03.03, 10:08
        Chciałabym się wypowiedzieć w sprawie postu Mast: jak to wygląda od strony pracodawcy.Jeśli wszyscy pracodawcy będą tak podchodzić do sprawy, to problem się pogłębi. Urodzenie dziecka będzie równoznaczne z utratą pracy, stanie sie się dostępne tylko dla bogatych. Pracuję od lat w dziale personalnym. Wiem, że zwolnienia, urlopy macierzyńskie, wychowawcze są problemem dla pracodawców. Ale nie aż takim, żeby narazić pracodawców na straty. Można zorganizowac sobie pracę tak, aby umożliwić powrót młodej mamie do pracy. Dużo zależy od chęci... obydwu stron. Może mój post idealistycznie brzmi, ale strasznie wkurza mnie obecna sytuacja związana ze zwolnieniami osób tuż po przyjściu z macierzyńskiego, z podaniem prostej przyczyny: przyczyna ekonomiczna - to załatwia wszystko.Gwoli informacji: każda zwolniona osoba ma prawo do odprawy i do wniesienia sprawy do sądu. Efekt takiej sprawy sądowej... non comments.I jeszcze z innej beczki... i może nie dzwimy się kobietom, które wracają po urlopie macierzyńskim 16 tygodniowym do pracy. Niezależnie od powodu, to ich wybór. Żyjemy w takim świecie, że niestety nasze dzieci muszą uczyć się życia bez mamy na cały dzień od wczesnych miesięcy życia. Nie każda ma taką sytuację rodzinno-finansową, że może być z dzieckiem rok czy więcej. Z zazdrością patrzę na mamy z dziećmi spacerujące w ciągu dnia. Ja wtedy pracuję i mogę być szczęśliwa, ze tę pracę mam... a dziecko jest z kochającą go babcią. Musiałam się do tego przyzwyczaić.DorotaPs. sorry, że tak długo
    • Gość: Aari Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 18:53
      No właśnie. Nigdy nie przestanę się temu dziwić.Ja mam to szczęście i pracuję w Firmie, która nie tylko nie utrudnia zycia młodym matkom ale i moim zdaniem je wspiera. fakt,ze firma jest duża, ale to chyba nie powinno miec znaczenia.Po całej ciązy na l-4 i po urlopach wypoczynkowym, macierzyńskim i dodatkowych L-4 poszłam na wychowawczy - w rezultacie do pracy wróciłam po 2 latach przerwy i przyjęto mnie z otwartymi rękami.Jestem zadowolona i cieszę się,zę pracuję w takiej firmie.Moim zdanie to świadczy o renomie. .... hmmm pozdr.wioleta
      • Gość: 00660044 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 20:22
        oj zdziwiłabyś się gdybym przytoczyła nazwę firmy, w której pracowałam. Firma znan w Polsce, ciesząca się renomą i szacunkiem ludzi z zewnątrz , tylko jakos wewnatrz zastraszenie i niezrozumiałe postępowanie zarządu, nie tylko w kwestii macierzyństwa.
        • Gość: zalotka Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 22:34
          A może właśnie należy zacząć podawać głośno nazwy firm nieprzychylnych mamom po macierzyńskim - zwłaszca tych dużych , które dużo gadają o tym jak bardzo dbają o pracownice - a póżniej " Murzyn zrobił swoje , Murzyn może odejść"poz,Iza
    • Gość: dorotaklatka Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 21.03.03, 21:15
      musisz dostac odszkodowanie i odprawe chociarz to
    • Gość: bada Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 22.03.03, 01:21
      Witam !Takie sytuacje z tego co się orientuję są nagminne !!! U mnie było podobnie, mimo iż pracowałam bez urlopu i jakiegokolwiek zwolnienia do 8 miesiąca ciąży. Potem bywałam w pracy regularnie, tak na wszelki wypadek żeby o mnie nie zapomnieli. I co ? Gdy wspomniałam, że chcę wrócić to przez pół roku zwlekali z odpowiedzią ! A jak wróciłam to wylali mnie po miesiącu, tłumacząc że jestem za dobra do tej pracy. Paranoja !!! Jedyne co, to wywalczyłam odszkodowanie. Najśmieszniejsze jest to, że mój szef jest ojcem 2 małych dzieci i w rozmowach ze mną żalił się, że jego żona też miała problem z powrotem do pracy. I co Wy na to ?Angela napisała/ł:> witajcie EMamy,> > czy tylko ja mam takie wrażenie , że w dzisiejszych czasach " nie opłaca" się , czy wręcz nie jest wskazane mieć dziecko.> Dziś wróciłam do pracy po urlopie macieżyńskich, zostawiając z nianią mojego 3,5 miesięcznego synusia. Wróciłam na całe 5 minut , aby na dzień dobry dostać wypowiedzenie z pracy, nawet nie zawierającego powodu wypowiedzenia. Pozostaje mi się tylko domyslać - ciaża zagrożona-4 m-ce lezenia +urlop macieżyński. > I tak przywitałam wiosnę.> > Kasia
      • Gość: Yoanka Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 22.03.03, 11:36
        agata napisała/ł:> Witam !> Takie sytuacje z tego co się orientuję są nagminne !!! U mnie było podobnie, mimo iż pracowałam bez urlopu i jakiegokolwiek zwolnienia do 8 miesiąca ciąży. Potem bywałam w pracy regularnie, tak na wszelki wypadek żeby o mnie nie zapomnieli. I co ? Gdy wspomniałam, że chcę wrócić to przez pół roku zwlekali z odpowiedzią ! A jak wróciłam to wylali mnie po miesiącu, tłumacząc że jestem za dobra do tej pracy. Paranoja !!! Jedyne co, to wywalczyłam odszkodowanie. Najśmieszniejsze jest to, że mój szef jest ojcem 2 małych dzieci i w rozmowach ze mną żalił się, że jego żona też miała problem z powrotem do pracy. I co Wy na to ?bada, miałam dokładnie taką samą rozmowę z moim szefem. Szef - ojciec dwójki małych dzieci, jego żona miała trudności z powrotem do pracy - a w efekcie też ją straciła. Dlaczego szef miałby zrozumieć moją sytuację? :crazy: Ze współczuciem, żalem i pełnym zrozumieniem mojej sytuacji... wręczył mi wypowiedzenie.Może miałyśmy tego samego szefa? :lol:
        • Gość: Konfacela Atak klonów IP: *.* 22.03.03, 23:50
          Wiecie co, dziewczyny? Ten szef jest sklonowany w liczbie n-egzemplarzy. Mój jest jednym z nich! Też ma 2 dzieci i żonę, która nie wróciła do pracy. Nawet swego czasu mnie pytał o związane z tym przepisy, bo się na tym znam. A teraz jest wściekły, że nie chcę odejść w dogodnym :eek: dla niego momencie, żeby mógł się pochwalić przed jeszcze wyższym szefem oszczędnościami etatowymi. A ja wredna świnia ;) postanowiłam wykorzystać znajomość przepisów do własnych celów i "powisieć" mu na stanie. A firma jest duuuuża i bogata. Nie zbiednieje. :grin:Konfacela
          • Gość: Ika Re: Atak klonów IP: *.* 23.03.03, 07:44
            Konfacela,ja wiem, że forum zdycha, ale choć przez te ostatnie dni jego istnienia uszanuj jeszcze subskrybentów i NIE ZMIENIAJ TEMATÓW WĄTKÓW!!!!!!!!!
    • Gość: Agula3 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 23.03.03, 11:58
      Ja też jestem przykładem niepotrzebnej mamusi, której pozbyto się po urlopie maciezyńskim. Chociaż do ostatniego dnia przed porodem chodziłam do pracy, nie miałam ani jednego dnia L-4 przez 4 lata pracy i ceniono mnie w pracy. Ale cóż popełniłam "zbrodnię" zaszłam w ciążę i przez 6 miesięcy macieżyńskiego nie było mnie w pracy. Złożyłam pozew do sądu pracy i co : firma była na tyle sprytna, że wymyśliła dobry powód jako uzasadnienie wypowiedzenia a sędzinę nic nie obchodziło, że ewidentnym powodem mojego zwolnienia było dziecko. Prawnik z tej firmy załatwił mnie na amen. Nikt za mną nie stanął.Nie dostałam ani grosza,ani dziękuję za 4 letnią pracę. Zrobiono ze mnie najgorszego pracownika świata :(Ale pocieszę Cię, że od razu znalazłam nową pracę dużo lepszą niż ta poprzednia. Czego i Tobie serdecznie życzę.Pozdrawiam Aga
    • Gość: 110902 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 23.03.03, 14:10
      Nie znam się na tym zbytnio, ale na wszelki wypadek sprawdź czy ewentualne podanie o wychowawczy nie ma wpływu na ważność wypowiedzenia. Sytuacji finansowej to nie zmienia, ale wychowawczy wlicza się do lat pracy, co jest ważne przy ewentualnej emeryturze kiedyś tam. No i masz więcej czasu na znalezienie pracy.PozdrawiamAla
    • Gość: alina Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 23.03.03, 16:37
      Nie wiem, czy to pocieszające, ale ja jestem załamana, bo nie wypłacono mi ani złotówki za 6 miesięcy urlopu macierzyńskiego i 2 miesiące wypoczynkowego (szczegóły na poście "Jak znależć prcę". Na dodatek pracowałam jak wół, nie wiem ile nazbierałabym godzin nadliczbowych przez te lata przed porodem... Nie chcę już pracować!A swoją drogą jakoś ciężko mi uwierzyć, że można zostawić 3,5-miesięcznego maluch z nianią! Czy to nie za wcześnie!!!!
      • Gość: joannaz Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 24.03.03, 15:53
        Alina - wiem że trudno w to uwierzyć,ale od 2002 roku mamy nowe, krótsze urlopy macierzyńskie. Lewicowy rząd zafundował naszym dzieciom 16 tyg urlop na pierwsze dziecko i 18 tyg na drugie.PozdrawiamJoanna
        • Gość: SylwiaKarolina Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 24.03.03, 16:26
          Gwoli ścisłości, to luksus przebywania na półrocznym urlopie macierzyńskim istniał w naszym kraju tylko przez dwa lata. Wprowadzono go w roku 2000. Przedtem było dokładnie tak samo jak jest w tej chwili, więc mamy stare, krótsze urlopy macierzyńskie.
          • Gość: kasia.s Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 24.03.03, 23:46
            Ja też po urlopie macierzyńskim porzegnałam się z pracą :(kasia :(
        • Gość: alina ) IP: *.* 24.03.03, 18:33
          Mnie się teoretycznie jeszcze udało załapać na 6-miesięczny urlop macierzyński (choć nie wypłacono mi zań ani grosza). Byłam oburzona gdy wprowadzono nowe prawo dot. urlopu i zasiłków. Tego samego dnia słuchałam w radiu publicznym ubolewań posłów lewicy o niżu demograficznym w Polsce!Mimo wiedzy o krótszych urlopach nadal jestem zdziwiona, że mamy tak często idą do pracy już po trzech miesiącach. Podejrzewam, że nie dlatego iż bieda piszczy i nie mają za co kupić dziecku pieluch. Te najbiedniejsze chyba jednak do pracy nie idą. Poza tym osobiście nie wyobrażam sobie jakbym mogła opuścić takiego maluszka. Ja trzy miesiące po porodzie dopiero wracałam do zdrowia i formy. Dzidziuś do 6 miesiąca był karmiony tylko i wyłącznie piersią - mniej więcej co godzinę, potem, po 6 miesiącu co 3 godziny. Zdaję sobie sprawę, że są różne sytuacje, ale trochę mnie to przeraża, że maleństwami opiekują się babcie i nianie.
      • Gość: 00660044 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 25.03.03, 14:48
        moze i za wcześnie zostawić takiego maluszka, ale skoro mam do spałacenia trzy kredyty 9 mieszkanie, samochód i kredyt studencki), to siedzenie w domu i nie zarabianie spowodowałoby, ze nie miałabym na opłaty. A rezultat jest taki , ze teraz nie mam pracy i tez nie wiem za co to wszystko opłacic. Same opłaty co miesiąc wliczając te kredyty ( bez nich siedziałbym gdzieś na stancji w jednym pokoju z mężem i dzieckiem - a tak jestem u siebie)to wydatek 2300 zł.Niestety taki kraj - trzeba zarabiać , by zyc!
      • Gość: bea4 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 25.03.03, 15:47
        Jakim prawem ne wypłacono ci zasiłku macierzyńskiego ?! Wypłaca go ZUS i nie ma prawa odmówić jeśli wczesniej pracowłaś.
        • Gość: alina Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 26.03.03, 18:57
          Bea, ja też myślałam, że w państwie prawa (hi, hi) takie rzeczy są niemożliwe. Ale niestety to nie ZUS miał mi przelewać na konto pieniążki (tak byłoby najlepiej) ale moja firma (tak jest chyba w większości dużych przedsiębiorstw), a mój pracodawca - Dom Wydawniczy Wolne Słowo tego nie czynił mamiąc mnie obietnicami przez całe kilka miesięcy aż do momentu upadłości. Obecnie nawet syndyk też nic nie wskóra, niezłe, co?
          • Gość: bea4 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 26.03.03, 19:31
            Ala nie wiem w czym dokładnie jest problem z twoim macierzyńskim ale to jest zasiłek i wypłaca go zawsze ZUS. Może pracodawca nie dopełnił jakichś formalności i dlatego ZUS ci go nie wypłacił. Uważam ,że powinnaś zapytać bezpośrednio w ZUS -ie i tam sie odwoływać a nawet oprzeć sie o sąd ( bezpłatne). Pracodawca wypłaca tylko zasiłek rodzinny. Syndykowi pewnie sie nie chciało bawić z twoja sprawą bo on nie jest od tego. Spróbuj ruszyć sprawę w ZuSIE tylko wiedz że oni tez nie sa chetni do wypłaty jak tylko mogą to sie czepiaja drobiazgów. Ja tez sie z nimi sądzę.Ale jesli tylko pracowałaś to ci sie zasiłek maciezyński poprostu należy. A!! w ZUSie sprawy się jakoś dziewnie szybko przedawniają więc nie zwlekaj.
            • Gość: alina Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 28.03.03, 18:11
              Kilka razy dzwoniłam do ZUS w tej sprawie. Ich to nic nie obchodzi, ponieważ pieniądze wysyłali mojej firmie, a firma miała obowiązek wysłać na moje konto (konkretnie było to tak, że moja firma pomniejszała składki Zus-owskie o kwoty za urlopy macierzyńskie- tak się dogadała z ZUS, ale to szczegół techniczny!). Teraz, gdy DWWS ogłosił upadłość-POWIEDZIANO MI (M.IN. W pip), ŻE NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ...bEA, TY SIĘ SĄDZISZ Z ZUS? PROSZĘ NAPISZ DO MNIE NA PRYWATNY E"MEIL JAK TO ROBISZ I CZY JEST POSTĘP. ALINA
              • Gość: bea4 Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 29.03.03, 10:06
                ok tylko podaj adres olbo odezwij się na bea4@onet.pl. Co prawda u mnei sytuacja dotyczy wypłaconego zasiłku chorobowego w czasie ciązy i zasiłku maciezyńskiego. POtem ZUS zakwestionował warunki zatrudnienia i kazał sobie oddać to co wypłacił.No i sprawa w sadzie!
    • Gość: Joannazen Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy IP: *.* 25.03.03, 22:55
      Mnie też akurat w piatek skończył się macierzyński, tyle że mój synek ma już pół roku. Załapałam sie jeszcze na ten dłuższy urlop, ale dla pocieszenia - moja umowa wygasła juz w dniu porodu, także juz wtedy wiedziałam, że nie mam dokąd wracać (miałam umowę na czas określony, którą pracodawca miał obowiązek przedłużyc do momentu porodu, a potem do widzenia). Tak powitałam jesień, a wiosnę - wurzędzie pracy, gdzie zarejestrowałam się jako bezrobotna - będę dostawć 366 zł. Wyliczyliśmy z mężem, że wystarczy nam to na benzyne na miesiąc o ile ceny paliwa nie wzrosną z powodu wijny z Irakiem. Sama nie wiem - śmiać się czy płakać?!Asia
    • dottka Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy 12.04.03, 09:02
      Odświeżam temat bo mnie spotkało to samo.
      Macierzyński kończy mi się 5 maja więc już wczoraj poszłam rozmawiać z moim
      pracodawcą. Nawet nie owijał w bawełnę, że mają już kogoś na moje miejsce
      (dodam że tym razem chłopaka - w ciążę nie zajdzie...). Pracowałam tam 2,5
      roku. Całe szczęście pójdą mi na rękę i dadzą wychowawczy zamiast
      wypowiedzenia... Najgorsze jest to że to malutka firma i nawet nie ma na stałe
      działu kadrowego więc nie wiem gdzie mogę dowiedzieć się o sprawy zaległego
      urlopu wypoczynkowego i inne formalności.
      Ja "podziwiam" takich pracodawców którzy ze spokojną miną mówią że rozumieją że
      znajdę się w trudnej sytuacji bez pracy, bo przecież jestem z malutkim
      dzieckiem.
      Idąc na tę rozmowę liczyłam się z tym że mnie zwolnią ale dopiero jak to
      usłyszałam to mnie dobiło, naprawdę. Z dwojga złego, już lepiej że powiedział
      teraz niż jakbym wróciła po macierzyńskim.
      Pozdrawiam smutno
      Dottka
    • kasiaiola Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy 12.04.03, 11:24
      U mnie jest jeszcze gorzej bo były pracodawca zlikwidował jedną z firm a drugą
      sprzedał (miałam u niego etat w jednej firmie tej zlikwidowanej i 1/3 etatu w
      tej sprzedanej). Kiedy poszłam w połowie lutego żeby załatwić urlop
      wychowawczy dowiedziałam się, że mój pracodawca nie jest moim pracodawcą już
      od LISTOPADA ubiegłego roku. Dostałam oczywiście nowy adres sprzedanej firmy
      ale okazało się że tam tej firmy nie ma. Po dokładniejszym drżeniu tematu
      okazało się nabyw3ca firmy jest białorusinem i nawet nie ma zdresu
      kontaktowego w warszawie. Nie mam więc ubezp. ani pracy ani możliwośći wzięcia
      urlopu wych. Chciałam iść z tym do inspekcji pracy ale mój były pracodawca się
      czegoś wystraszył i biecał że znajdzie faceta.
      Myślę że raczej chce coś wykombinować. Ale teraz dla mnie najważniejsz jest
      aby mieć urlop wych, podlegać ubezp i dostawać zasiłek wych bo mi się należy
      (moje oficjalne zarobki nijak się miały do tego co faktycznie zarabiałam - ale
      to normalne w niedużych firmach prywatnych).
      w każdym razie nie mam co liczyć na pracę w tej firmie. Muszę szukać czegoś
      nowego a ponieważ zgodnie z papierami jestem samotna matka kilkumiesięcznego
      dziecka to nie będzie łatwo.

      Pozdrawiam i życzę wszystkim kobietom w tej sytuacji powodzenia

      Kasia mama Oli
      • tygrynio Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy 12.04.03, 13:38
        Cześć
        A ja myślalam, że jestem najbardziej nieszczęśliwą mamą bo muszę iść do pracy
        aby ocalić zatrudnienie (w czerwcu) zostawiając Moją Baśkę z Babcią na pięć
        godzin dziennie. Okazuje sie po prześledzeniu waszych problemów że jestem
        pikusiem i że nie powinnam się zastanawiać tylko wrócić i cieszyć sie że mam
        dokąd wracać.Rozumiem dokładnie wszystkie wasze rozterki i bardzo boli mnie
        fakt że aby żyć trzeba zostawić maleńkiego niemowlaka i iść do tyry i pracować.
        Zastanawiałm się nad wychowawczym ale przez pierwszy rok tego urlopu nie
        miałabym żadnego zasiłku bo jako matka samotnie wychowująca dziecko przekraczam
        jakieś tam granice dochodu o 200zł. Nikt jednak nie bierze pod uwagę tego że
        muszę liczyć sama na siebie bo tata dzidzi mało zarabia a poza tym jest
        zatrudniony na okres próbny i niewiadomo czy to nie skączy sie ponownym
        poszukiwaniem pracy. No a poza tym mam zobowiązania takie jak kredyty. Nie mam
        wyjścia tylko cieszyć sie że chca mnie po macierzyńskim oglądać. O kurcze a
        może nie chca musze pojechać do firmy i pogadać .
        Pozdrawiam i życze powodzenia wszystkim emamom.
    • joannakw Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy 16.04.03, 11:55
      Ja macierzyński, kończę już 26 kwietnia, wstępnie już rozmawiałam, teraz idę
      na zaległy wypoczynkowy, i może trochę bieżącego, będzie tego prawie 2
      miesiące. U mnie w firmie, też wilkiem się patrzy na kobiety w ciąży i z
      małymi dziećmi. Kiedyś wpadły te słowa, że my porodziłyśmy dzieci to i wy
      porodzicie i jakoś to będzie. Jakoś będzie tyle że już nie ma tych osób,
      firmą, rządzą inne osoby dużo młodsze, i to kobiety. Po macierzyńskim u nas
      (jak na razie) nikomu nie odmówiono przyjęcia, więc wracam, lecz co chodzi o
      urlop wychowawczy to po takim nie było by gdzie wracać, ciągła redukcja
      etatów. Zostawię więc synka, z jakąś nianią, i do pracy, dopóki jest gdzie.
      Joanna mama Kacperka
    • melassaa Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy 16.04.03, 20:42
      Oj, jak Wam wszystkim współczuję. Do tej pory myślałam, że mam niewesołą
      sytuację, ale okazuje się, że powinnam się uważać za szczęściarę.
      Termin porodu mam za dwa tygodnie. Na zwolnieniu jestem od ponad 3 miesięcy.
      Wzięłam to zwolnienie, bo dział firmy, w której pracowałam zaczął się
      likwidować. Bałam się zmniejszenia zarobków, ale nie utraty pracy - oprócz
      tego działu firma ma jeszcze jeden i pewnie by mnie przenieśli. Prezes nawet
      się nie zdziwił, że idę na zwolnienie, nie mówiąc o moim bezpośrednim
      przełożonym. Wszyscy wręcz gratulowali mi, że załatwiłam sobie zwolnienie i
      potrafiłam uratować tyłek.
      Wszystko wskazuje na to, że będę mogła wrócić do pracy. Na inne stanowisko nie
      związane z moim zawodem i w ogóle do d...., ale z szansami na duże zarobki.
      Szanse są 50%, chociaż koleżankę z pracy normalnie przyjęli po macierzyńskim.

      Wiecie, ja ze strachu nie brałam żadnych kredytów. Wzięłam tylko komputer na
      raty i to z wielką obawą... Męczymy się w kawalerce, samochodu nie mamy...
      niestety takie są teraz czasy. Jeszcze pewnie długo nie zdecyduję się na
      kredyt np. mieszkaniowy, nawet gdyby nasza sytuacja nagle się poprawiła. Nie
      trzeba być młodą matką, żeby bać się o pracę. W każdej chwili wszystko może
      wywrócić się do góry nogami.
      Nie wiem jak to będzie po macierzyńskim. Nie oczekuję, że mnie przyjmą - nie
      uważam, aby mój pracodawca miałby mieć jakieś zobowiązania wobec mnie.
      Przecież płacił mi za moją pracę, a moim obowiązkiem było wykonywanie jej jak
      najlepiej potrafię. Nie mozna tu mowić o jakiejś lojalności. Jeśli pracodawca
      uważa, że młoda matka jako pracownik się nie sprawdzi, to ma do tego prawo.
      Oczywiście z zachowaniem wszelkich naleznych jej praw - urlopu wychowawczego,
      odprawy itd. Nie nalezy jednak oczekiwać płaczliwie, że jesli tyle lat się
      przepracowało, to powinno się pracowac nadal. Niby z jakiej racji?
      Wiem, że to słowa mocno kontrowersyjne. Tak jednak uważam. Firma prywatna to
      nie instytcja harytatywna i to nie od firm prywatnych należy oczekiwać
      przyczyniania się do wzrostu demograficznego. Od państwa - tak, ale tylko pod
      pewnym względem, np. zmniejszenia podatków.

      Nie wszystkie dzieci są zaplanowane (moja Ala też) i pewnie stąd te wszystkie
      nasze problemy. Ja świadomie nie zdecydowałabym się na dziecko, mimo etatu i
      wszystkich świadczeń. Ojciec dziecka niby też miał pracę, ale sytacja była
      niepewna. Stracił tę pracę, gdy tylko zaszłm w ciążę.
      Myślę, że poczekałabym na bardziej sprzyjające czasy, chociaż teraz widze, że
      niczego nie mozna byc pewnym...
      • edziecko_gosiah Re: Koniec urlopu macierzyńskiego = koniec pracy 17.04.03, 12:39
        Jestem mamą dwójki chłopców, jeden ma 3 latka, drugi rok... Obydwóch urodziłam
        pracując u tego samego pracodawcy... za każdym razem przeraźliwie sie bałam, że
        zostanę zwolniona, kiedy tylko wrócę do pracy... Przy pierwszym dziecku byłam
        jeszcze studentką, pracowałam na umowę zlecenie i bałam sie, że po pierwsze
        szef nie podpisze ze mną umowy o pracę... ale podpisał na miesiąc przed
        porodem (tak jak sie umówiliśmy), potem bałam się, że nie będę miała dokąd
        wrócić... wracałam po 3.5 m-ca (wtedy takie obowiązywały przepisy) i przywitał
        mnie z otwartymi ramionami... niedługo potem znowu zaszłam w ciążę (absolutnie
        nie zaplanowaną - ale to dobrze, bo długo bym się nad tym zastanawiała i na
        pewno bym się nie zdecydowała w najbliższym czasie)... tym razem było gorzej -
        ciąża zagrożona od 5 m-ca na zwolnieniu... potem 6 m-cy urlop macierzyński, a
        potem cały zaległy i aktualny wypoczynkowy - dodatkowe 2 m-ce... bałam się, że
        mnie nie będą chcieli... ale chcieli... minęły już 4 m-ce jak wróciłam do pracy
        i nikt mnie nie chce zwolnić... na szczeście...
        Pewnie, że nie o to chodzi, że pracodawca ma być instytucją harytatywną, że
        nikt nie ma nas obowiązku przyjąć po macierzyńskim (tzn. wg przepisów ma, ale
        nawet ja wiem, jak te przepisy obejść)... chodzi o uczciwość... jeśli ktoś nie
        zamierza nas przyjmować, bo jesteśmy zbyt dużym obciążeniem dla niego (wiadomo
        choroba dziecka - zwolnienie...) to niech będzie uczciwy i powie nam o tym dużo
        wcześniej, uprzedzi, a nie mydli oczy i szuka tylko dla niego dobrego wyjścia -
        by nic nie zapłacić i 'wykręcić się sianem'... jeśli u kogoś pracujemy to takie
        są przepisy i zasady, że należy nam się odprawa, ekwiwalent za niewykorzystany
        urlop jeśli nas zwalniają... tak po prostu jest... ja pracuję w niedużej
        prywatnej firmie; mój szef jest także ojcem dójki malutkich dzieci - jeszcze
        mniejszych od moich... jego żona także dostała wypowiedzenie z pracy... ale
        udalo się jej przejść na wychowawczy... (ale to akurat nie było dla nich
        jakimkolwiek problemem finansowym... wiadomo szef i jego pensja... - bez
        zgryźliwości, po prostu stwierdzam fakt) ale nawet oni wlaczyli o należną jej
        odprawę i inne świadczenia... chodzi o zasady! każdy z naszych szefów walczyłby
        jak lew, by wyciągnąc od firmy to, co mu się prawnie należy... więc my też
        powinnyśmy o to walczyć... jeśli w danym przypadku mamy być dla pracodawcy
        ciężarem, to oczekujmy od nich szczerości same będąc bardzo, bardzo szczere, aż
        do bólu... ja, kiedy przychodziłam podstęplować legitymację w czasie
        macierzyńskiego, to otwarcie zapytałam czy mam jeszcze do czego wracać... gdyby
        wtedy mój szef powiedział, że raczej nie, to uprzedziłabym o tym, czego od
        niego w tej sytuacji oczekuję... i że znam swoje prawa... ale przyznam, że
        trafiłam na człowieka naprawdę na poziomie i uczciwego, co w dzisiejszych
        czasach niezmiernie rzadko się zdarza...
        życzę wszystkim mamom w trudnej stytuacji wiele siły... poszperajcie w
        przepisach, żeby wyszukać czegoś co może wam pomóc... wiem, że w dużych firmach
        kadry dobrze wiedzą, jak zwolnić taką wracającą z macierzyńskiego mamę... ale
        zawsze musi być podany powód!!! redukcja etatów... pewnie, ale czy na pewno
        zredukowali ten etat? a może tylko inaczej nazwali stanowisko? może nieznacznie
        tylko zmienili zakres obowiązków? nie wiem.... trzeba poszukać, choć wiem jak
        trudno cokolwiek wskórać nawet w urzędzie pracy, bo oni wcale nie są tacy
        chętni do pomocy...
        A! i jeszce do mamy, która tak źle oceniała mamy wracające do pracy po 3.5 m-
        cznym urlopie... nie masz prawa nikogo oceniać... po prostu. jeśli Ty nie
        wyobrażasz sobie zostawienia maleństwa z kimś innym , to nie zosatwiaj.
        Macierzyństwo to nie tylko poświęcenie, choć poświęcamy się niemalże
        bez granic dla naszych dzieci... nie ważne jakie są motywy powrotu do pracy...
        pewnie, że nie zawsze są to powody trudnej sytuacji finansowej w domu... wcale
        nie muszą... ważne są też potrzeby kobiety... to, że chce być wśród ludzi, czuć
        się dowartościowana... nie istotne co jest powodem i nie Tobie jest je
        oceniać... dopóki nie zaniedbują swoich maleństw rzucając się w wir kariery,
        jest ok. ale takich mam tu chyba nie ma... ja wracałam nie z powodów
        finansowych (może przy pierwszym dziecku, teraz nie, bo mąż ma dobrą i raczej
        stabilną pracę, choć strasznie ciężką), wracałam, bo nie chciałam być zmęczona
        macierzyństwem, chciałam się też rozwijać w innym kierunku niż tylkko
        wychowywanie dzieci i mam do tego pełne prawo! i nie Tobie to oceniać. po
        prostu zostań z dzieckiem, jeśli tylko chcesz i możesz...
        Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy... przy okazji życzę wam ciepłych i mimo
        wszystko wesołych Swiąt... gosiah

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka