Dodaj do ulubionych

sąsiedzi z dołu a moje dziecko

20.01.07, 12:58
Czyli problem stary jak świat. pod spodem mieszkają ludzie ok.60 i cały czas
ślą nan nas pisma, że nasze dziecko (prawie 2 l) im przeszkadza. Po wielu
rozmowach okazało się, że przeszkadza im średnia długośc biegania po
mieszkaniu mojego syna. A mianowicie Państwo ci wyliczyli, że mój syn w ciągu
całego dnia biega łącznie ok. 10 min. i że to jest za dużo dla ich nerwów,
bo im szyby się w oknach trzęsą.I teraz co z tym zrobić? Dywany położone,
mały prawie non stop pod opieką, więc jak zaczyna biec do pokoju to łapiemy
go w połowie. Jednak nie zawsze jest to możliwe i młody przegalopuje po
mieszkaniu. I co teraz z tym zrobić? Oni w końcu poodadzą mnie do sądu o te
10 min. Próbuję się nie przejmować, ale jak dziecię biegnie to ja dostaję
białej gorączki. Pomocy!!!!
Obserwuj wątek
    • demarta Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:01
      ale dokąd ślą te pisma? a pomysł z sadem jest trochę przesadzony, za to się do
      więzienia nie idzie wink)))
      • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:04
        Ślą je do Wspólnoty. Ale ja chće naprawdę żeby wszystko było ok, bo mi to żżera
        masę nerwów. Jak mam przebywać z dzieckiem w mieszkaniu to jestem chora.
        Naprawdę rozumiem ich i zrobiłam juz wszystko co możliwe z mojej strony, ale
        oni ciągle coś nowego. Wczoraj pani powiedziała, że mój mąż za ciężko chodzi, i
        że im to przeszkadza. Więc co robić? przykuć dziecko do kaloryfera, a męża
        nauczyć latać?
        • sir.vimes Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 18:32
          Są ludzie, którzy lubią narzekać i mieć pretensje. Do mnie przylatywała wariatka
          (autentyczna) i zmyślała, że hałasuje (przeszkadzało jej np. że chodzimy po
          klatce schodowej - i nie myślcie, że sobie urządzałam spacery w glanach ze
          śpiewem na ustachsmile)). Po jakimś czasie dowiedziałam się że wcześniej próbowała
          zatruć życie innym sąsiadom i że są na nią skargi w adm. Co więcej - okazuje się
          , że takie nachodzenie bez powodu - czy z powodu, że mąż chodzi zamiast
          lewitować - kwalifikuje się do zgłoszenia dzielnicowemu. Bo to "narzekający"
          przeszkadzają Tobie a nie ty im.
          Równie dobrze więc ty możesz na nich słać donosy...
          A dziecka nie przykuwaj nigdzie i nie myśl o nich - bo dostaniesz wrzodów.
          • mamciakam do sir.vimes 24.01.07, 22:23
            mam wrażenie ze mieszkałas w tym samym mieszaniu co ja kiedys...
    • dlania Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:04
      Dziewczyno! Nie daj sie zwariowac! Który sąd powaznie potraktuje zarzut, że
      dziecko biega?! To co, lepiej je za nóżke do kaloryfera przywiązac.
      Ja tez iałam kiedys sasiadke, która miała migrene spowodowana poruszaniem sie
      mojego dziecka po mieszkaniu. I nerwice taką, że nawet jak sie
      przeprowadzilismy do domu bez sasiadów to dalej wciąż do dziecka powtarzałam:
      Nie biegaj, nie skacz, usiądź itd. To glupota! Jak im sie nie podoba, to niech
      sie wyprowadzą albo wycisza spbie sufit!
      • agnes123 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:07
        Daj spokój! Niedługo oddychać Wam zabronią.A jeśli przyczepią się raz jeszcze
        powiedz,że cisza nocna obowiązuje od 22-00 do 6-00 rano i niech się wypchają smile)
    • monia145 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:06
      A jestes pewna, że tam było napisane o 10 min., a nie o 10 h?smile
      Bo jesli 10 min. to nie przejmowałabym się tym tak bardzo- juz widzę miny
      urzędników czytających te "zarzuty"smile
      • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:08
        Tak 10 min. bo nawet ich o to zapytałam.
        Ignacy (28.02.2005)
    • agatelek2 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:07
      Wolnoć Tomku w swoim domku....Powiedz im,że cisza nocna obowiązuje od 22.A jak
      im tak bieganie dziecka przeszkadza to może niech pomyślą o wyprowadzce do domku
      jednorodzinnego?
      • agnes123 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:09
        kiedyś miałam podobne problemy z sąsiadami pod nami smile i nawet nie są w wieku
        autorki listu,a w moim smile Teraz od jakiegoś czasu ( prawie roku ) jest spokój smile
      • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:10
        Nie no tak nie moge powiedzieć bo oni mają takie same prawo do spokoju jak moje
        dziecię do biegania. Problem tkwi w tym, że on jest jeszcze mały i nie rozumie,
        że po mieszkaniu nie wolno biegać, po prostu jak chce coś wziąć z innego pokoju
        to nie idzie tylko biegnie i pewno z 10 razy na dzień taką prostą przegalopuje.
    • kawka74 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:16
      rozumiałabym, gdyby po domu galopowało od rana do wieczora młode słoniątko, ale
      robienie rabanu o dziesięć minut to gruba przesada
      sąd umrze ze śmiechu, jak przeczyta o tych dziesięciu minutach
      • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:17
        a.e zanim sąd umrze ja zejdę na zawał sad
        Ignacy (28.02.2005)
        • kawka74 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:21
          chwileczkę - Twoje małe dziecko biega dziesięć minut dziennie
          starasz się go pilnować, żeby za wiele nie biegał
          podłogi wyłożone dywanami
          reasumując nie można powiedzieć, że nie robisz nic w kierunku zaspokajania
          potrzeb sąsiadów
          czemu Ty się tak ich boisz? przyjdą i nocą kolbami w drzwi załomocą? naślą
          policję? rozumiem, że nie chcesz wojny, że chcesz żyć w zgodzie, ale dlaczego
          dajesz się zapędzać w kozi róg?
          jak na razie, to widzę, że nie Ty zatruwasz im życie, tylko oni Tobie
          • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:27
            Cały problem tkwi w tym, że znam ich od 30 lat, bawiłam się z ich córką. I po
            prostu teraz jest mi cholernie głupio.
            Oni zawsze tacy byli, awanturowali się już ze wszystkimi, jak byłam mała to też
            przyłazili do rodziców ze skargą, że hałasuję. Mam już dość terroryzowania
            mnie, nachodzenia w domu, zaczepiania na klatce, na ulicy. Jedyne co mi się
            udało wyeliminować to walenie w kaloryfer (napisałam pismo, że będę zawiadamiać
            polocję)
            • kawka74 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:37
              > Cały problem tkwi w tym, że znam ich od 30 lat, bawiłam się z ich córką.
              Ale z nimi się nie bawiłaś, czyż nie tak?
              W imię trzydziestoletniej znajomości z jeszcze bardziej zgryźliwymi tetrykami
              dasz się terroryzować?
              Postrasz ich napisaniem skargi, że Cię nękają. Jeśli wierzą w to, że ktoś coś ci
              zrobi dlatego, że Twoje dziecko biega po dywanie dziesięć minut dziennie, to
              uwierzą i w to. BTW Twoje pismo ma większe szanse powodzenia.
              Nie przejmuj się nimi.
        • dlania Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:24
          Najwyrazniej czujesz sie bardzo winna. uwierz tym, którzy patrza na to z boku:
          nic złrgo nie robisz ani Ty, ani dziecko. to nieprawda, że on jeszcze nie
          zrozumie, że powinien chodzic anie biegać. On musi biegać! Bo to normalne dla
          dzieci? Znasz jakieś, które tego nie robi?I nie tylko na spacerku, bo to nie
          pies, ktorego sie wyprowadza żeby sie wyżył. To sa normALNE odgłosy zycia
          codziennego, i jesli tym państwu one przeszkadzaja, to jest ich problem,nie
          możesz sie zadreczac: sama napisałas, że masz juz przez to nerwice.
          A może zrób jakąs porzadka imprezę (do 22.00 oczywiście), niech zobacza, co to
          znaczy hałas! Może wtedy staną sie mniej wrażliwi.
          Mojej sasiadce tez chodzenie męża przeszkadzało. raz jak przyszła, to nawet
          jego kapcie ogladała, czy aby nie za cięzkiewink
          • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 13:28
            he,he mojemu tez przyszła kapcie oglądać
        • iwoniaw Bo się za bardzo przejmujesz 20.01.07, 13:25
          Wyluzuj dziewczyno. Sama napisałaś, że liczysz się z sąsiadami, masz dywany,
          dziecko nie urządza maratonów, tylko _kilka razy_ przebiegnie przez pokój w
          ciągu _dnia_ - to nie zbrodnia! Myślę, ze sąsiedzi zresztą zauważyli, że się
          przjmujesz i eskalują żądania - teraz im mąż za ciężko chodzi (???), za chwilę
          zabronią ci spuszczać wody w wc i każą szklanką nalewać.
          Słusznie napisałaś, że mają _takie samo_ prawo do spokoju jak wy. Nie większe.
          Zatem niech dadzą spokój wam, bo póki co bieganie twojego dziecka
          najprawdopodobniej nie jest nawet w połowie tak uciążliwe jak ich skargi...
          • agnes123 Re: Bo się za bardzo przejmujesz 20.01.07, 13:36
            Ale nie macie pojęcia dziewczyny jakie stresy są przez takich sąsiadów.Część
            emocji zawsze wyładowywana jest na tym biednym dziecku ;/ jak pisałam
            wcześniej - znam to z autopsji.Moja rada - trzeba konkretnie powiedzieć,że to
            była ich ostatnia uwaga i Wy dopiero możecie pokazać co znaczy jak dziecko
            biega.Niestety nieraz trzeba nieco niegrzecznie traktować takich ludzi,skoro
            nie rozumieją polubownie.
            • konkie76 agnes123 20.01.07, 13:48
              I co zrobiłaś ze swoimi sąsiadami?
              • agnes123 konkie76 20.01.07, 14:06
                Po wielokrotnym ugodowym tonie i tłumaczeniu się wręcz postawiłam sprawę jasno
                i powiedziałam,że jeśli chcą mogę udowodnić im jak jest rzeczywiście ,kiedy
                dziecko biega i głośno zachowuje się.Dodałam,że cisza nocna obowiązuje od 22-6
                i ja przestrzegam tych kryterii.
                W moim przypadku dochodziło nawet do sytuacji,gdzie mąż sąsiadki pukał do
                drzwi,gdzie po otwarciu krzyczał: możesz uciszyć tego bachora!!!
                W dzień jesteśmy naprawdę bardzo mało,może jakieś 3h.Niekiedy skupiało się to
                na małej,bo non stop suszyłam jej głowę; Natalka nie biegaj - nie krzycz -
                gdzie to jest naprawdę spokojne dziecko,aczkolwiek ruszać się musi,prawda?
                Kiedyś nie wytrzymałam i kiedy po raz setny zapukał powiedziałam dość! Innym
                niż dotychczas tonem wypowiedziałam wyżej wymienione słowa.Nieraz naprawdę nie
                da się spokojnie mówić do ludzi ;/
                • aguskin Re: agnes 20.01.07, 14:14
                  zgadzam się z Toba w 100 % ludzie czasem z nudów dokuczaja innym i za punkt
                  honoru stawiaja sobie że :nas: czegoś nauczą i słodkie gadanie nic tu nie da
                  tylko utwierdz ich w przekonaniu że mogą dalej wymagać,
                  i czasem zamiast przepraszam lepsze jest spierniczaj,
                  • agnes123 aguskin 20.01.07, 14:15
                    ... popieram w 100 %
              • aguskin Re: agnes123 20.01.07, 14:10
                normalnie nie wierze,
                mam 7 latka i 10 miesięcy, ten starszy jest bardzo żywy, biega jeździ autami,
                mały w nocy 2 a czasem 4 razy budzi sie z rykiem, sąsiedzi czasem sie poskarża,
                co robie?- mówie no widzi pani pan jak ja mam przesrane, odwracam kota ogonem i
                milkną, oczywiście nie wszyscy, po wizycie dzielnicowego który lał, jak o tym
                opowiadał, sąsiad śpi w innym pokoju,
                Twoje dziecko, od 8 rano do 20 może biegac non stop, dla mnie to cywilizacyjne
                godziny średnich hałasów,
                co z Ciebie za matka że wolisz dogodzić tym z dołu niż własnemu dziecku???
                a jak ludzie robią 2 miesiące remont i napier..... wiertarkami po 10 godzin?
                to co miałam zrobić zeby mały spał, trudno takie są bloki i hałas i smród
                przenika,
                nie powinnas się przejmowac wcale, nie robisz tego na złość, ograniczasz,
                oni są upierdliwi ale TY tez mocno przesadzasz z tym przejmowaniem się
                moja kuzynka ale jej dzieci to było od... a halas jak przy remoncie non stop
                przyszedł sąsiad o dziwo z klatki obok z awanturą
                krzyczy i krzyczy a ona na to
                -proszę pana mogę im kablem wlac nawet przy panu ale myśli pan że to cos da??
                facet prosił ją zeby nie biła, że może jakoś to przetrwa.
    • mira59 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 17:20
      Według mnie żądania/roszczenia Twoich sąsiadów są absurdalne.
      Tak dla odmiany - weź ze spółdzielni/administracji regulamin (w którym jasno
      pisze w jakich godz. jest cisza nocna) i idź do sąsiadów z tym pytając gdzie
      pisze,że dziecko i rodzina (chodzący mąż - zgroza,jak on może chodzić;ha ha)
      nie może normalnie funkcjonować we własnym mieszkaniu.Ponadto jeśli oni nękają
      Ciebie ja będąc na Twoim miejscu sama poszłabym do dzielnicowego ze skargą,że
      Cię nękają.Ewentualnie wyczekała jak będą wchodzić na klatkę i zwróciła
      uwagę,że za głośno chodzą,rozmawiają...
      I zbagatelizuj ich,nie są to sprawy warte twoich nerwów i ograniczania dziecka
      (przecież to nie słoń czy hipopotam).
      Sama mieszkałam w bloku,moje dzieci biegały (umiarkowanie),sąsiedzi na górze
      mieli płaczka w domu i nigdy nie przyszło moim sąsiadom czy mi do głowy,by
      pisać skargi na biegające/płaczące dzieci.
      Pozdrawiam.
    • arsz Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 18:04
      Niestety, ale olać.
      Nic się nie da zrobić z takimi ludźmi.
      Sama mam małe dziecko. Zaczyna dopiero chodzić. Na górze mamy dziecko, które nieźle potrafi dać nam w kość. Zdarzało się, że moje kilka razy się budziło, bo to na górze harcowało w najlepsze po 21.
      Ale to nie znaczy, że pójdę i będę im zatruwać życie.
      Szczerze mówiąc współczuję im szczerze, że jeszcze nie śpi.

      Zrób tak jak piszą dziewczyny.
      Daj się dziecku kiedyś wyszaleć porządnie. Niech biega całe 3 godz. A wy razem z nim.
      Może docenią jak będzie biegał 10 min big_grin
      • mamaemmy Moja rada:) 20.01.07, 18:50
        Jakie olac ? A w zyciu!!
        Moja rada jest taka-czekaj teraz z utęsknieniem ,jak się odezwą na ten temat i
        odpowiedz tak- " Teraz to juz juz panstwo przesadzili.Teraz się skończyła moja
        dobra wola-od dziś bynajmniej nie będę starac się byc cicho-zobaczymy,komu to
        bardziej zaszkodzi,bo cisza nocna jest od 22 do 6.
        I teraz niech Ignaś sobie biega,biegajcie wszyscy,zmien sobie buty na
        chodaki,puszczaj głośno muzykę,tańczcie..i tak cały dzien.
        Potem ja spytaj-co wybierją-10 minut biegania,czy takie dni jak ten?
        Jak zacznie się znow burzyc,powiedz ,ze sobie kupisz trabkę i bedziesz
        codziennie potańcówki urzadzac-jeszcze tylko jedna uwaga.Bo Ci wolno!Wolnosc
        Tomku w swoim domkusmile
        I odejdz.
        Na następny dzien juz zachowuj się normalnie,bez tanców,bez chodaków.
        Jak Ci znów zwróci uwagę-biegajcie znów.Niech zauważy,jakie skutki przynoszą jej
        uwagi.

        Inaczej sie nie da-nie mozna po dobroci.
        Ja bym się wydarła,pobluzgałabym troche-ale ja pyskata jestem,tego Ci nie
        radze,choc pewnie by pomogłobig_grinD
        • konkie76 Re: Moja rada:) 20.01.07, 18:52
          dzięki mamoemmy, miałam o tym napisać u nas na lutówkach, ale stwierdziłam, że
          nie będę Was już tym zanudzać, a problem niestety się powtarza. Następnym razem
          zareaguje ostro.
    • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 18:43
      Dzięki dziewczyny! Macie we wszystkim rację, ale oni mi grożą, a włóczenie po
      sądach mi nie odpowiada. Facet nie dość że jest niezrównowwżony, to jeszcze
      jest osobą z układami w moim mieście.
      • kawka74 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 18:52
        czym Ci grożą?
        że pójdą do sądu? z czym?
        jakie facet ma układy? co Ci może zrobić?
        • agnes123 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 18:52
          to samo miałam zadać pytanie,które zadała kawka74 - zatem ..... ?
          • konkie76 układy 20.01.07, 18:55
            Pracuje W UM, jego córka jest sędziną. Może mnie podać do sądu o zakłócanie
            spokoju, absurdalne ale prawdziwe
            • mamaemmy Re: układy 20.01.07, 18:58
              ale to on ma więcej do straceniasmileZawsze mozesz powysyłac anonimy,że łapówki
              przyjmująsmile))Więc myslę,ze to on powinien bardziej sie bac.
              Sprawa do telewizji-czym ja tez bym ich postraszyła-ze program UWAGA przyjedzie
              i zniszczą ich dobre imięsmile)
            • kawka74 Re: układy 20.01.07, 19:02
              musi mieć dowody, świadków, córka sędzina nie wystarczy
              pójdzie i tak sobie, o, bez dowodów, z niczym oprócz tych dziesięciu minut,
              podczas których Twoje dziecko biega po dywanie, i co? grzywna? więzienie? eksmisja?
              qrwa, jak ja nie cierpię takich blokowych rozhisteryzowanych terrorystów
              • agnes123 Re: układy 20.01.07, 19:08
                bez konkretnych dowodów może pocałować Was w dupkę smile Poza tym w czasie ciszy
                nocnej przecież nie zakłucasz spokoju.Poza tym nie słyszałam jeszcze aby ktoś
                składał pozew do sądu o to,że dziecko hałasuje ;/
                • mamaemmy Re: układy 20.01.07, 19:19
                  poza tym grozby są chyba karalne?Przez takie grozby może stolek sie pod nim
                  zachwiac w tym UM.
                  Mówię Ci,postrasz go ta Uwagą-spytaj czy to nie zaszkodzi w jego karierze?Może
                  lepiej zalatwic polubownie..smile
    • mira59 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 19:26
      Zanim sprawa trafi do sądu (taka sąsiedzka) musi przejść przez
      dzielnicowego,który robi wywiad.Sądy nie są chętne do roztrzygania sąsiedzkich
      sporów (nawet dla dludzi "mających układy").Tym bardziej,że w opisanym przez
      Ciebie problemie nie ma podstaw do prowadzenia postępowania w sprawie.Nie
      zakłócacie w sposób rażący i uciążliwy życia sąsiadom,no i bieganie dziecka po
      mieszkaniu nie jest przecież przestępstwem.Inaczej by było,gdyby większość
      sąsiadów miała pretensje,a tak nie jest.
      I przestań być "stopującą" mamusią!Dziecko musi się
      wybiegać,wybawić...oczywiście wszystko w granicach rozsądku.A jak nie może iść
      na dwór (bo np.pada deszcz) to co masz z dzieckiem zrobić?To całkiem normalne i
      naturalne,że dziecko musi rozładować energię.A "Stopowanie" mocno je ogranicza.
      Pozdrawiam,życzę powodzenia i mniej nerwów (czy wręcz nie przejmowania się
      sąsiadami).
    • mangoosta3 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 19:59
      Mam dla Ciebie propozycje, zbliża się Dzień Babci i Dziadka, upiec ( albo kup
      dobre 2 cistka np firmowe, kup kartkę z życzeniami i niech Twój synek z Toba
      zejdzie i złoży życzenia ( nawet jak Ci państwo mają własne wnuki) Ja tak
      zrobiłam i efekt był piorunujący. Moje dziecie miało dodakową przyszywaną
      Babcie, ktorą bardzo pokochało. Dwie Babcie daleko, ta trzecia Babcia pilnowała
      czy syn zamknął drzwi, to właśnie ta Babcia podgrzewała talerz zupy i miała oko
      na malego zanim starsze nie przejęlo opieki. Dodam że swego czasu potrafiła
      godzinę bawic się z nim ( on miał wtedy 8 lat ) POKEMONAMI. Nie przejmuj się
      jak sie nie uda ale warto spróbować )
      • bunny.tsukino Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 20:48
        Proponuję zrobić łapankę na osiedlu. zebrać wszystkich skinów, punków,
        dresiarzy, hiphopowców, metalowców i zaprosić do domu. Będą bić, tupać,
        przeklinać, pić, walić się itp. Po takiej wizycie sąsiedzi dojdą do wniosku, że
        Ty i Ignaś to aniołki.

        Nie daj się zastraszyć. Groźby są karalne. A cisza nocna trwa od 22 do 6. !0
        minut to na prawdę niewiele. Utnij skargi zapowiedzią, ze doniesiesz
        dzielnicowemu, że ci grożą i nachodząsmile)
    • anik801 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 21:40
      Do sądu?Za co?Sąd by ich wyśmiał!Wasze dziecko nie zakłóca im ciszy nocnej!
      Gdyby biegało i waliło w ściany o godz.2.00 w nocy to inna sprawa!To co macie
      dziecko do kaloryfera przywiązać?Ja bym ich olała.Powiedz im,że tak to już w
      bloku jest!Jak im się nie podoba to niech się do domku wyprowadzą,a ten domek
      to najlepiej w lesie niech wybudują!Tylko uprzedź ich,że w lesie dzięcioły mogą
      w drzewa pukać średnio 120min.dziennie!
    • denea Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 21:56
      Ło matko, dziewczyno, toż oni są lepsi od mojej Danieli, a myślałam że ona bije
      rekordy.
      Czy Twoje dziecko biega o godz. 2.00 w Twoich szpilkach na dodatek ?? Zakładam
      że nie, z tego co napisałaś wynika że zrobiliście naprawdę wszystko żeby pod
      Wami dobrze się mieszkało. Oni się po prostu czepiają a Ty niepotrzebnie
      przejmujesz. Po pierwsze przepisy stanowią że cisza nocna jest 22.00-6.00 i
      Wspólnota doskonale o tym wie. Do cholery, na ludzi co miesiącami naparzają
      wiertarką udarową cały boży dzien nie ma mocnych a Ty się boisz że z tak
      durnego powodu ktokolwiek cokolwiek może Ci zarzucić ? Po drugie jeśli chcesz
      się uspokoić to pogadaj z dzielnicowym, powiedz że masz złośliwych sąsiadów,
      może co doradzi.
      Po trzecie WYLUZUJ ! Mieszkacie tam, macie dziecko, nic więcej nie możesz
      zrobić, przecież malucha nie przywiążesz. W myśl przysłowia jak chce się psa
      uderzyć...
      Pozdrawiam i trzymaj się.
    • michasia24 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 22:30
      hehe olac pierników
    • agacz2905 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 20.01.07, 22:34
      Opisujesz koszmar, który sama na własnej skórze przeżyłam. U mnie dodatkowym
      elementem było walenie sąsiadki z parteru w kaloryfery, jak tylko mój 2-letni
      syn przebiegł (po grubej wykładzinie na b.grubym filcu, położonej na panelach,
      pod panelami pianka wygłuszająca) pare kroków. Dla mnie był to koszmar,
      jednocześnie byłam wtedy w ciąży. Myślę, że jeżeli chcesz tam dalej mieszkać,
      musisz OLAĆ sasiadkę (sąsiadów) z dołu. Nie ma co doprowadzać do eskalacji tego
      konfliktu, tylko nerwy sobie zszargasz, odbije się to też na mężu i dziecku.
      Ignorować, o ile umiesz. Ja nie umiałam i finał mojej historii jest taki, że
      wyprowadziliśmy się stamtąd - kredyt, większe mieszkanie. Obecnie również
      mieszkamy nad starszym małżeństwem (już ponad 3 lata), a DWÓJKA naszych dzieci
      często gęsto biega po mieszkaniu jak stadko słoni. Ani razu nikt nie zwrócił mi
      uwagi, że dzieci przeszkadzają, że jest za głośno. Ze skruchą natomiast
      przyznaję, że negatywne emocje do poprzedniej sąsiadki trzymają mnie do tej
      porysmile, zaś w ostatnim m-cu ciąży z Agatką(czyli 4 miesiące przed wyprowadzką)
      sprowokowana - zwyzywałam babsztyla, mając za publiczność niemal całe podwórko:
      ((. Trzymaj się, pozdrawiam
      Agnieszka (mama Szymka ur.16.01.2001 i Agatki ur.01.08.2003)
    • konkie76 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 23.01.07, 13:38
      Dziękuję bardzo za pomoc big_grin
    • jolusia20 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 23.01.07, 14:45
      hm... masz wyjatkowo grzeczne dziecko skoro tylko 10 minut biega. Wiadomo ze w
      bloku sa rozne niedogodnosci i wszyscy powinni starc sie zeby sobie nie
      przeszkadzac, no ale wiadomo ze od dziecka nie mozna wymagac pewnych rzeczy.
      Niektórzy tacy juz sa, ale nie mozna dac sie zwariowac. My jak wprowadzalismy
      musielismy zrobic generalny remont i sasiadka przyszła z pretnsjami ze lakier
      smierdzi. No fakt smierdział, ale jak czesto wymienia sie podłogi, zreszta co
      mielismy zrobic zostawic parkiet niepomalowany?
      Pozniej okazało sie ze oni scian 12 lat nie malowalismile
      Mamy tez takie kobiety co siedza cały dzien w oknie i np. pilnuja zeby dzieci w
      samochod piłka nie uderzyły, chociaz one samochodu nie maja.
      • embe34 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 23.01.07, 14:52
        To ja musze sie pochwalic sasiadami z dolu.Od pewnego czasu moja mala coreczka
        w wieku dziecka autorki watku uczy sie podskakiwac z wdziekiem malego slonia.W
        windzie spotkalam tego sasiada i go przeprosilam a on na to ze nic nie slychac
        a poza tym dzieci maja swoje prawa.Dzieki ci Losie za wyrozumialych sasiadow.
    • mama_oli_i_tomka Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 23.01.07, 15:01
      Dlatego też odkąd mam dzieci dziękuję Bogu, że mieszkam na parterze. Nikt mi
      nie zarzuca zakłócania spokoju.
      smile
    • gorgolka konkie76 u nas była w sądzie podobna sprawa 23.01.07, 16:46
      fakt, nie identyczna bo pozwani nie mieli dzieci. Ale starszej pani
      przeszkadzało że po godz 23 się kąpią w łazience i ją to budzi. Chodziło o
      branie prysznica, zwykłe, nie orgie w wannie. Poprostu wracali późnym wieczorem
      z pracy, taki mieli tryb życia. Generalnie żadnych imprez, spokojni ludzie,
      pani przeszkadzało nawet spuszczanie wody i chodzenie w nocy po mieszkaniu.
      Opisywały to gazety, to chyba była sprawa cywilna(wtedy nie przechodzi przez
      dzielnicowego), albo o eksmisję albo odszkodowanie, nie pamiętam już.
      I co sąd orzekł?
      powództwo oddalił, a w uzasadnieniu podał, że nie można tym młodym ludziom
      ograniczać prawa do korzystania z własnego mieszkania. że takie rzeczy jak
      korzystanie z łazienki, toalety, kuchni czy nawet chodzenie po podłodze jest
      zwykłym korzystaniem z domu zgodnym z jego przeznaczeniem. I sąsiadka nie może
      żądać zaspokojenia swojego prawa do spokoju poprzez ograniczenie innym
      korzystania w normalny sposób z ich własnego domu.
      Ja jestem prawnikiem, i możesz mi wierzyć że ta sprawa jest analogiczna do
      waszej, chodzenie czy nawet bieganie kilka razy dziennie po mieszkaniu jest
      zwykłym korzystaniem, i o ile przestrzegacie godzin ciszy, nie ma żadnych
      wielogodzinnych głośnych imprez to sąd nic nie moze zrobić jak tylko pozew tych
      ludzi oddalić.
      Poza tym zbieraj ich pisma, mogą kiedyś stanowić dowód w sądzie.
      pozdrawiam Aga
      • lena99 Re: konkie76 u nas była w sądzie podobna sprawa 23.01.07, 17:53
        He,he, też miałam takiego sąsiada któremu przeszkadzał mój prysznic późnym
        wieczorem. Na szczęście wtedy nie miałam dzieci, bo tego pewnie by już nie
        przeżył;p

        A wracając do tematu. Miałam niestety identyczną sytuację. I powiem Ci, że nie
        ma dobrego rozwiązania (no, oprócz przeprowadzki do domku).
        My próbowaliśmy grzecznie i spokojnie, później trochę mniej grzecznie i nic.
        Doszło o tego, że całe dnie spędzałam z dzieckiem u babci, wracaliśmy na
        kolację, a i tak sąsiad znalazł jakiś powód, żeby przyjść z awanturą. A dodam,
        że moje dziecko było naprawdę super spokojne i ciche!!!

        A i tak wciąż go upominałam - nie biegnij, nie hałasuj, nie rzucaj, baw się
        ciszej itd. itp. Jak teraz o tym myślę, to wiem, że źle robiłam - trzeba było
        nie przejmować się sąsiadem.

        U nas trochę się uspokoiło gdy sąsiadka mieszkająca pod nami zrobiła temu
        gościowi awanturę o walenie w kaloryfery, a póxniej się wyprowadziliśmy. Teraz
        mieszka tam moj kuzyn student - i też jest sąsiad niezadowolony! (a to za późno
        wraca do domu (!), a to słucha radia, a to jeszcze cos innego). Po prostu to
        taki typ człowieka, który nie nadaje się do mieszkania w bloku i zawsze szuka
        dziury w całym.

        Radzę naprawdę przestać się przejmować takim sąsiadem, nie wdawać w awantury,
        bo szkoda nerwów.
        Pozdrawiam
      • e.czapla Re: konkie76 u nas była w sądzie podobna sprawa 30.01.07, 20:56
        Ha, ha. Jak bym czytala o nas (branie prysznica o 23, spuszczanie wody w
        toalecie). Do autorki tekstu nie moga nam nic zrobic (pytalam policjantow-wujek
        i tata).Jak chcesz pogadac to napisz na top78@wp.pl
        Pozdrawiam
        e.czapla
    • mathiola Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 23.01.07, 17:30
      Powiedz im że jak ci nie dadzą spokoju to wynajmiesz swoje mieszkanie mi. Jak
      wyliczą średnią długość biegania mojego dziecka (oraz jego zeskoków z kanapy)
      to im wyjdzie średnio 12 godzin. I wtedy to dopiero będą im się trzęsły szyby w
      oknach. Jeśli wcześniej nie powypadają smile
      Jeśli twoje dziecko nie biega po nocy i nie robi jakichś szczególnie dzikich
      wygłupów, to czym się przejmujesz? To dziecko jest tylko, nie może przecież
      pełzać, żeby sąsiadom nie przeszkadzać.
      • mathiola Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 23.01.07, 17:40
        Albo mam jeszcze lepszy pomysł - wynajmij swoje mieszkanie mojej sąsiadce z
        góry! Ona jest samotna i nie ma dzieci, ale za to chyba cały dzień i pół nocy
        chodzi w drewniakach (albo ma kopyta zamiast stóp, nie wiem) i co pół godziny
        przesuwa jakieś meble smile
        • agysa Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 23.01.07, 17:57
          Dziewczyno ja na Twoim miejscu zaczełabym bawić się z dzieckiem w ganianego po
          całym domku i męża też w tą zabawe bym zaangarzowała smile)))
    • monikabor2 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 24.01.07, 22:10
      Może powiedzieć, że spokój będą mieli na cmentarzu?
    • jusienka Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 24.01.07, 22:42
      Ile ja bym dala zeby moje dziecko biegalo tyle, co Twoje... Moja 2,5-latka
      jeszcze nie nauczyla sie chodzic, za to dziki sprint ma niezle opanowany (+wrzask).
    • sterlitz Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 25.01.07, 13:39
      Pewnie mnie zaraz na suchej gałęzi powiesicie, ale sama miałam problem z
      dzieckiem sąsiadów (4 lata). Nie mówimy oczywiście o bieganiu przez CAŁE 10
      MINUT, tylko o kilkugodzinych sesjach zapierdzielania po chałupie od czwartej
      rano począwszy. Oczywiście repertuar był bogatszy, jak np skakanie z łóżka na
      podłogę przez godzinę... Sama jestem w ciąży, a od używania korków do uszu
      nabawiłam się zapalenia ucha, okazało się, że mam na nie uczulenie. Dziecko
      mieszka tam z młodszym rodzeństwem, mamusią i babunią. Żeby szanownym paniom
      dzieciak nie przeszkadzał, zamykały go w pokoju pod którym my śpimy. Musieliśmy
      się stamtąd wynieść, za to w drugim od piątej było słychać jak panie obrzucają
      się wzajemnie inwektywami. Po kilku miesiącach takiej jazdy babcia wyniosła się
      do UK i nagle nastał spokój. Dziecko biega nadal (dobrych kilka godzin), ale w
      porach bardziej cywilizowanych. Panie nie mają żadnego dywanu, a parkiet jest
      odbity od podłogi, bo babunia regularnie polewała go wodą w zimie, żeby się nie
      zsychał, a w lecie prostowała go skacząc po nim (bo spuchł od wilgoci). Nigdy
      nie sądziłam, że babcia może zrobić dziecku taką wodę z mózgu.
      Coraz poważniej myślimy o własnym domku, z dala od sąsiadów.... niech no tylko
      młode się urodzi, a ja wrócę do pracy wink
      I wiecie co?? Sporo bym dała, żeby to dziecko biegało tylko/aż 10 minut wink
      Zresztą niech sobie biega, byle nie w nocy....

      Wisnia
    • agawamala Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 25.01.07, 14:01
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i....mieszkania.
      Wyobraź sobie sytuację, że mieszka nad Tobą nastolatek. Niby nic nie robi, ale
      od czasu do czasu słucha muzyki. Czasem nawet dość głosno. Nie, nie dłużej niż
      10 minut . Tyle, że przypada to na czas, kiedy Twoje dziecko jest usypiane albo
      rozdrażnione. Czasem muzyka "leci " jak dziecko jest chore, a Ty padasz na
      twarz po nieprzespanych 3 nocach.
      Już wyobrażam sobie te posty, jaki to okropny nastolat, jak "niuniek" nie może
      spać, bo wrzask i huk!
      To, że TOBIE nie przeszkadza TWOJE dziecko to normalne, ale inni mogą mieć
      odmienne uczucia.
      To samo dotyczy: psów, remontów, przyjęć, przestawiania mebli , słuchania Radia
      Maryja ( miałam taką sąsiadkę).
      • kalina81 Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 25.01.07, 19:03
        ja miałam takiego sąsiada. Przychodził o 15 i kazał mi wyłączyć muzykę, bo on
        chce czytac gazetę, że mam ciszej chodzić, nie kąpać się po 22, nie spuszczać
        wody itd. Co więcej włażił mi do chaty bez pukania, czy dzwonienia, po prostu
        szarpał za klamkę. Nasłał na mnie kierownika osiedla, który przyszedł mi do
        mieszkania i zaczął na mnie wrzeszczeć(sąsiad jest szychą w spółdzielni) pana
        kierownika spokojnie i cicho zawiadomiłam, żeby poszedł się pi...olić, on dla
        odmiany postarszył mnie policją. Kazałam kumplowi zadzwonić do dzielnicowego,
        podać się za mojego brata, który martwi się o młodszą siostrę, ponieważ sąsiad z
        dołu nachodzi ją zgłaszając niedwuznaczne propozycje, a na siostry odmowy grozi
        utrudnieniem życia i nasyła kierowników osiedla, siostra jest młoda,
        niedoświadczona i całkiem załamana sytuacją. Pan dzielnicowy przeszedł się do
        sąsiada i przy jego zonie podał przyczynę przyjścia. Chwilę był spokój, a jak
        następnym razem za głosno się smiałam i znowu przylazł powiedziałam ze szczerym
        uśmiechem na ustach, ze jak chce spokoju, to niech na cmentarz się przeniesie, a
        głosno dodałam "prosze natychmiast zabrać tą rękę!!". więcej się nie pojawiłbig_grin
      • konkie76 agwamala 25.01.07, 21:38

        To, że TOBIE nie przeszkadza TWOJE dziecko to normalne, ale inni mogą mieć
        > odmienne uczucia.

        Ależ oczywiście i na pewno tak jest. Tylko co mam jeszcze zrobić, bo zrobiłam
        juz wszystko co możliwe. Gdybym myślała inaczej to olałabym sąsiada i nie
        byłoby problemu. Chodzi o to żeby w"ilk był syty i owca cała". Ja na przykład
        znoszę, że ten pan nie cierpiący stuków i hałasów(innych),sam codziennie
        puszcza muzykę tak głośno, że wszystkim szyby się trzęsą. Nie skarżę się bo mi
        to nie przeszkadza i te 30 min. wytrzymam. Chodzi więc o to, że jeżeli inni idą
        mu na ustępstwa to on także powinien wykazać choć minimum dobrej woli.
        • agawamala Re: agwamala 26.01.07, 08:29
          Tu się zgadzam - w każdej sytuacji trzeba wykazać dobrą wolę wobec innych.
          Uciązliwymi sąsiadami mogą być i starsi emeryci ( miałam głuchą sąsiadkę
          wielbicielkę Radia Maryja), i imprezowi 40 latkowie, i nastolaty z dzikimi dla
          innych pomysłami, i miłośnicy stałych remontów i przeróbek, i właściciele
          zwierząt ( psów, karmicielki kotów itp), i rodzice małych dzieci.
          Chodzi o to, żeby rozumieć potrzeby innych ludzi, nie zakłócać im spokoju i nie
          popadać w paranoję gdy coś incydentalnie dzieje się u sąsiadów.
        • m.fiorella Re: agwamala 31.01.07, 10:11
          a ja mysle ze czas zebys ty zaczeła pisać na nich skargi,listy pozwy, co
          kolwiek, jak was znowu najda to zadzwonilabym na policje, czyli jak kuba bogu
          tak bog kubie,
          zbieraj to wszystko i tez zacznij strasztyc ich sadem
          acha temat na skargi mozesz wymyslac dowolne bo ich tez jesrt zmyslony!!!
          zamaist plakac i sie martwic bierz sie do roboty i zatruj im zycie!!!
          ja bym takze zaczela dzwonic na policje ze ten sasiad leje zone i boicie sie ze
          was tez zleje, to policje juz bedzie mialaich na oku
    • malgra Re: sąsiedzi z dołu a moje dziecko 31.01.07, 10:56
      nie czytałam wczesniejszych wypowiedzi więc wybacz jeśli po kimś powtórzę.
      Zostaw dziecko z mężem niech biega po domu a Ty idź do sąsiadów i posłuchaj czy
      faktycznie tak bardzo u nich słychać. Jeśli tak to niestety musisz zinwestować
      w jakieś wyciszenie na podłogę.
      Ja również nad sobą mam sąsiadkę z małym dzieckiem i słychać jak dziecko biega
      ale w żaden sposób nam to nie przeszkadza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka