Dodaj do ulubionych

Kurcze, dola mam

25.01.07, 18:18
Pare rzeczy mi sie totalnie popieprzylo w zyciu i za cholere nie wiem, jak to
wszystko ugryzc, zeby nie zwariowac...

Ale ad rem.

Tuz przed wigilia rozlozylo nas wszystkich. Najpierw bylo przeziebienie,
ktore u mnie przeszlo w chroniczny kaszel z dusznosciami. A u mlodszego
dzieciaka w zapalenie ucha. Najpierw jedno, potem drugie.

Potem męża dorwaly korzonki. Ktore konkursowo przeszly w rwe kulszową.
Najpierw byly 2 tygodnie spedzone w domu na zwolnieniu. A od 2 tygodni maz
jest w szpitalu z diagnoza powaznej dyskopatii (wlasnie obserwuje sie
pogorszenie stanu zdrowia), wycieku plynu miedzykregowego i generalnie
powaznych trudnosci z chodzeniem.
Strasza lekarze tego mojego meza roznymi rzeczami - z operacja kregoslupa
wlacznie. Mąż lapie depresje (slysze to przez telefon) - i wcale sie nie
dziwie, bo taka operacja moze skonczyc sie nawet paralizem, wozkiem
inwalidzkim i pampkiem na tylku.

W styczniu z moim kaszlem wybralam sie do laryngologa. Zreszta - ne tylko z
moim kaszlem, bo pediatra zalecil pokazanie larygologowi rowniez dzieci, bo
nie podobal sie jemu przebieg choroby u dzieci.
Diagnoza:
starszak - spory niedosluch spowodowany przerostem trzeciego migdala.
mlodszy - przewlekle zapalenie ucha z wydzielina ropna w uchu
ja - znow cholerne guzy krtani - tym razem spiewacze (rok temu mialam
usuwanego nowotwora niezlosliwego z krtani wlasnie). I zalecenie
przetrzymania nas wszystkich przez miesiac w domu (czyli mam miesieczne
zwolnienie lekarskie, ktore wlasnie mi sie konczy). No i musze zmienic
koniecznie prace, bo z moja krtania nie ma mowy o pracowaniu glosem.

Do tego jakies 3 tygodnie temu starszakowi na nodze zrobila sie strasznie
brzydka zmiana. Zani nie swedzi, ani nie piecze, ani nie boli. Smarujemy
masciami przepisanymi przez lekarza, ale przeraza mnie ta zmiana na nodze.

O ile przez ostatnie 2 tygodnie swietnie dawala sobie rade, o tyle dzisiaj
mam cholerny kryzys. Jestem tak po ludzku umeczona tymi wszystkimi klopotami.

Poniewaz nie mam najlepszych ukladow z rodzicami w trakcie rozmow
telefonicznych widze (a raczej slysze), ze rodzice moi napawaja sie wrecz
moja sytuacją. Na ich pomoc oczywiscie nie mam co liczyc. Jasne, maja prawo
do prywatnego zycia. Jednak oczekuje minimum empatii i jakiegos wsparcia.
Tylko nie ten adres...Bo od dluzszego czasu stosunki pomiedzy moimi rodzicami
a nami sa, delikatnie mowiac, z roznych wzgledow, nie najlepsze. Miedzy
innymi dlatego, ze nie pozwolilam na ciagle wpierniczanie sie do mojego
malzenstwa i nieustanną krytykę mojego meza czy tesciow (naprawde mialam tego
dosc, bo to zwykla manipulacja na zasadzie "dziel i rządź" byla - skad takie
rzeczy sie biora w ludziach?)

Na pomoc tesciowej nie mam co liczyc, bo kobieta jest chora.
A tu taki conk, bo wlasnie kobita mi sie zapowiedziala w zwiazku z pobytem
meza w szpitalu w gosci. Zeby mi nie bylo nudno i zebym nie cierpiala na zbyt
malo atrakcji - ma zamiar zabrac moja chrzesniaczke i szwagra. I to sa ludzie
tego pokroju, ze jak sie goscimy, to sie obsugujemy.

Naprawde nie mam glowy do takich imprez rodzinnych. Ani obslugiwania gosci.
Pomijam juz, ze jestem po ludzku zmeczona i wizja obiadu wymyslanego pod
tesciowa, szwagra i trojke dzieci mi nie lezy. Nie bo nie. Zwlaszcza, ze sama
tez nie jestem najzdrowsza ino musze sie trzymac, bo ktos musi (skoro moge
normalnie przy tych guzach funkcjonowac).

Kurcze, jakos zupelnie beznadziejnie mi sie ten rok zaczal.

A zdolowala mnie reakcja tresciowej (ktora byc moze chciala dobrze, ino
wyszlo jak zwykle, i ktora byla chyba przyslowiowym gwozdziem do trumny) na
moje " tyle chorob nas dopadlo, ze boje sie tera wlasnego cienia, bo nie
wiem, co mi jeszcze wyskoczy" - "zmien temat" rzekla po prostu moja tesciowa.

Kurcze, dam wade, wiem, bo jak musze to dam rade.
Bo kazdy dostaje od losu tyle, ile udzwignie.

Tylko, kuzwa, ostatnio strasznie duzo mam do tego dzwigania.
I juz mnie cholerne plecy (mentalnie) od tego wszystkiego bolą.
No bo ilez mozna, no ilez, do jasnej Anielki...

Tom sie wyzalila.
I wcale mi lepiej nie jest.
Heh.
Obserwuj wątek
    • mamooschka Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 18:34
      Niefajnie... Dzielna z Ciebie babka. Trzymam kciuki, wytrzymasz. smile
      • yenna_m Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 18:41
        wiesz, nie mam innego wyjscia

        ktos w koncu musi zajac sie dziecmi, ugotowac, posprzatac i trzymac fason...

        wypadlo na mnie.
        • mamooschka Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 19:00
          I to jest właśnie to. Może się palić i walić a my nadal będziemy wycierać nosy,
          gotować zupki i jeszcze się uśmiechać. Takie zboczenie zawodowe. Wspieram Cię
          duchowo, trzymam kciuki, co jeszcze zechcesz. smile
      • agatelek2 Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 19:15
        Ja też trzymam kciuki-trzeba wierzyć,że będzie dobrze...
    • michalina7 Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 19:03
      Tak to już jest, że jak się wali to wszystko naraz. Nie poddawaj się. Musisz
      wytrzymać bo masz dla kogo. Jeszcze będzie dobrze.
      • dlania Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 19:16
        Cholera, a ja własnie chciałam zalozyc nowy watek i poskarzyc sie jakiego to
        mam strasznego pecha... Bo przedwczoraj mielismy stłuczkę, przed nami tydzień
        bez samochodu (warsztat), a dziś pojechałam do szpitala na wybrażanie nadżerki
        i własnie jak juz siedziałam rozłozona na fotelu to sie gaz do wymrażania
        skonczył... Więc musze jechac jeszcze raz jutro, a potem 30 dni abstynencji
        seksualnej...
        Teraz to mi sie te moje "problemy" wydają tylko smieszne, o ile nie żałosne...
        Trzymam kciuki za Was wszystkich(nawet za tesciowa, żeby ci za bardzo za skóre
        nie wlazławink), zycze przede wszystkim duuuuuuuzo zdrowia.
        Jestes dzielna jak nie wiem co!
        • brunetka13 Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 21:02
          Wiesz, mysle, ze teraz musi byc juz tylko lepiej !

          Tak to juz w zyciu jest, ze mnostwo rzeczy, zmartwien, problemow atakuje, jest
          ten moment kumulacji i potem pomalutku slonko wychodzi - i tego slonka zycze
          Tobie i Twojej Rodzince - najwazniejsze, abys myslala pozytywnie ! zdrowka i
          wytrwalosci !
          Trzymaj sie Dziewczyno smile
    • mamciakam Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 21:46
      Cóż Ci mogę powiedziec .........ponieka Cię rozumiem mam tez nisprzyjajaca
      sytuacje pae cgorób w rodzinie nie do konca wiadomo co komu dolega ale mam
      nadzieje ze bedzie dobrze oprócz tego finansowe do dupy a leczenie badania itp.
      kosztuja auto sie rozpier... ponad pół roku temu i niemam za co naprawic... a
      potrzebne teaz jak cholera....nic tylo czasem usiasxc i płakac...
      wiec mam nadzieje ze słoneczko jasne i gorace Ci zaswieci i będzie lepiej czego
      Tobie i sobie życze jak masz chec pozalic sie to napisz na priv poużalamy sie
      razem... duao zdrówka zycze i powodzenia...
      • l.e.a Re: Kurcze, dola mam 25.01.07, 21:59
        Kasiu,

        Przykro mi,że Ci teraz tak ciężko, chciałabym pomóc, a nie mogę... dobrze, że
        to z siebie wyrzuciłaś chociaż tyle zrobiłaś, ja robię podobnie - zresztą
        wiesz. Trymaj się Kasieńko, życzę zdrowia Twym szkrabom,Tobie i trzymam kciuki
        za męża.
    • abosa Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 09:43
      A może jednak zaweźmij się i spław teściową, na zasadzie nie, bo nie?
      A jak się nie da to uprzedź, że fasonu i obiadów nie będzie, niech wie. Jak
      ludzka, to przyjmie, jak nie to się obrazi, Ty będziesz miała ciut lężej na
      plecach, a jak już Ci się całkiem lekko zrobi, (w co nie wątpię i życzę, oby
      jak najszybciej) odstawisz cyrk z przeprosinami (no bo rozumie mama, tyle tego
      wtedy miałam na głowie...) i będzie cudnie;
      Zdrowia i jeszcze raz zdrowia, dla Was wszystkich;
      I niee zwariuj, gryź po kawałku, moze jakiś plan pomoze, taki zwyczajny, z
      kartki, w punktach;
      Trzymaj się!
    • patyk.od.zosi Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 13:42
      yenna,
      trzymam kciuki za was,
      zeby wszystko zmienilo sie na dobre
      daj znac, jesli moge jakos pomoc
      zdrowka wszystkim zycze!
      _______
      pozdr.,
      patyk
    • marcelaga Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 13:59

      • magi104 Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 14:42
        No w zasadzie gorzej być nie moze, teraz to juz napewno będzie coraz lepiej.....smilesmile
        Jak teściowa zadzwoni z potwierdzeniem, że przyjeżdża z acałą ekipą, to zbolałym
        głosem wyraź swoją radość, że zjawi się ktoś, kto: posprząta, zrobi zakupy i
        ugotuje w końcu jakieś żarcie, bo ty i dzieci chore i nie ma kto teraz tego
        wszystkiego robić....
        Jak się nie wystraszy, to będziesz miała z tego tylko korzyść tongue_outtongue_outtongue_out
        • ledzeppelin3 Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 15:21
          Powiem Ci tak: absolutnie nie chcę trywializować Waszych dolegliwości,
          zwłaszcza serce się kraje jak cierpią dzieci. ALE to są wszystko choroby do
          wyleczenia, u męża też (dyskopatia w rękach nienajgorszego neurochirurga, o ile
          dojdzie do zabiegu, nie jest operacją najbardziej skomplikowaną na świecie).
          To moze głupie pocieszenie, ale jedyne, jakie mi przychodzi do głowy. No a z
          teściową to w ogóle problemu nie ma. Kochana, ciut asertywności. Powiedz, ze
          nie masz siły i ochoty na przyjmowanie kogokolwiek i tyle. Jak sie obrazi,
          znaczy że jest głupia, a po co Ci zabawa w "dobre stosunki" z głupią osobą. Nie
          bądź Świętą Męczennicą, pizdnij to wszystko. Mamusia ze świagrem niech sobie
          zrobią bibę u siebie i wypiją Twoje zdrowie. A Wy wydobrzejecie. Nie macie
          raka, stwardnienia rozsianego ani WZW typu C (wiem, to mało subtelne
          pocieszenie). Trzymajcie się.
          • ledzeppelin3 Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 15:28
            A swoim starym jak najmniej mów o Waszych problemach. Im mniej im mówisz, tym
            oni mają mniejszy wpływ na Twoje emocje.
            Wiesz, to dla mnie trochę nie do pojęcia, że KTOKOLWIEK, czy teściowa, czy
            koleżanka czy szwagierka mogłaby się do mnie wprosić, jeśli mi to nie na rękę.
            To mi się w pale nie mieści. Jesteś chora, masz chore dzieci i chcesz się
            zgodzić na coś, co Ci absolutnie nie pasuje? Żarty na bok. I kurna żadnych
            takich Ci nie będę pitolić typu "Buziaczki Słonko, bądź dzielna, weź się w
            garsteczkę, mopika do rączki i dzielnie zmywaj podłogę, wyszoruj kibelek i
            ugotuj mamie i szwagrom obiadek, bo taka już nasza kobieca dola". Ch.j z
            kobiecą dolą, wypnij się na wszyskich i choruj w spokoju (a raczej zdrowiej).
            • syriana Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 16:59
              hehe, zgadzam się z ledzeppelin3,

              pół ciężaru z głowy Ci zniknie, gdy pozbędziesz się rodziny
              postaw sobie priorytet - teraz tylko Wy w czwórkę się liczycie i niech babcie
              sobie marudzą do lustra

              więc zbierz parę kawałków asertywności i dzielna bądź przez telefon smile

              i wszystko się ułoży, to zawsze tak się wydaje na początku, że jest źle, ale
              potem się rozmywa i prostuje, głowa do góry
              • berecik7 Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 17:32
                Yenna. Będzie dobrze. To wszystko faktycznie są problemy do wyleczenia. Guzy
                się powycina, uszy w końcu dojdą do siebie, dyskopatia też jakoś da się
                zreperować. Jedyne zadanie w tym wszystkim dla Ciebie, to znalezienie dobrych
                lekarzy, którzy was z tego wszystkiego powoli wyciągną.

                Właśnie dlatego piszę jedyne, bo zabawianie rodziny w takim momencie, to chyba
                jakiś makabryczny żart. Ja bym powiedziała po prostu - moje dzieci chorują, nie
                przyjmujemy gości, bo lekarz zabronił kontaktu z ludźmi i zarazkami. Ot i tyle.
                Nie musisz się specjalnie tłumaczyć. Po prostu zdrowie dzieci nie pozwala na
                przyjmowanie gości. Koniec kropka.

                Przykro mi z powodu Twoich rodziców. wiem, jak ciężko jest samemu...Trzymam
                kciuki za Twoą asertywnośćsmile
                • miranda3 Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 21:03
                  Yenna,

                  Bedzie dobrze smile

                  U nas Gawronowa kuracja zaczela dzialac (Nata przestaje kaszlec) , Wy we trojke
                  jestescie pod jego opieka, to przeciez swietny lekarz smile
                  Maz pewnie tez pod dobra opieka.

                  No i mam nadzieje, ze wiesz, ze zawsze mozesz do mnie zadzwonic, ponarzekamy na
                  swoje tesciowki wink

                  j.




                  • ciutka Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 22:55
                    Czy ja tez mogę się dołączyć???? , do ponazekania na teściówki?? i nie tylko...
                    Mam teraz równiez fatalny okres w moim zyciu i tez łapię doły.. Mamy nie mam juz
                    niestety, tata mój ma 76 lat i od dwóch tyg. jest w szpitalu, babcia która mi od
                    wielu, wielu lat zastępowaŁa mamę ma raka zŁośliwego i są przerzuty do płuc
                    wątroby. Latam więc do babci umyć ją, coś ugotować... Jak nie do babci, to do
                    taty do szpitala a żeby było weselej córeczka jest już tydzień na antybiotyku,
                    bo miała zapalenie oskrzeli..I teściowa kompletnie jakby z innej planety, mam
                    czasami uczucie że jestem z tym wszystkim sama, ja i mój mąż. Tak więc ja
                    trzymam za Ciebie kciuki, bo musi byc dobrze, musimy byc silne, bo jak nie my,
                    to kto??? POzdrawiam i jakbyś chciała pogadać kiedyś to mój nr. gg 5184143. Beata
    • yenna_m Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 22:30
      dzieki dziewczyny

      wyjasniam, bo widze, ze pojawily sie jakies zrzuty o brak asertywnosci

      1. tesciowa mieszka ponad 60 km od nas - musi ja dowiezc szwagier, bo neistety
      od pol roku ma powazne klopoty z noga i fizycznie nie da rady sama przyjechac
      autobusem

      z drugiej strony, moim zdaniem, maz potrzebuje wsparcia z roznych stron - wiec
      oczywiscie ze strony matki rowniez

      przyznam, ze w trakcie rozmowy telefonicznej nie dotarly do mnie skutki
      powiedzianego przez tesciowa "przyjade z zieciem i wnuczka". No nie dotarlo, bo
      ne musialo, bo fizycznie jestem wymeczona. Dotalo znacznie pozniej.

      Oczywiscie maz w tej chwili delikatnie jedak odkreca wizyte tesciowej (po tym
      jak do mnie dotarly konsekwencje takich odwiedzin) - tak, zeby nie poczula sie
      urazona. Bo, biorac pod uwage bardzo burzliwa historie naszych kontaktow
      (roznie bywalo), wiem w tej chwili, ze powinnam dmuchac na zimne i unikac
      sytuacji hipotetycznie konfliktowych. Bo tak.

      No nie powiem babie: nie przyjezdzaj. Zwlaszcza, gdy prosze ja, zeby jedak
      zadzwonila do syna i jakos go wsparla. Wiec towarzysko sytuacja patowa.

      Trzymam sie.
      Oczywiscie - moze byc lepiej, moze byc gorzej. Sa to sytuacje na ktore nie mam
      wplywu i nie histeryzuje. Co ma byc, to po prostu bedzie.

      Tylko czasami przychodzi moment, gdy w sytuacji kryzysowej, w ktorej czlowiek
      trzyma fason za wszelka cene, jednak puszczaja nerwy i nagle wszystko zaczyna
      dolowac. I wlasnie wczoraj wpadlam w taki dolek.

      Pozbieralam sie.
      Na szczescie mamy mase Przyjaciol na ktorych mozemy liczyc. I tych realnych, i
      wirtualnych. Ktorzy interesuja sie, czy nie potrzebujemy ponmocy w zrobieniu
      zakupow, czy nie potrzebuje sie tak po ludzku wygadac albo pogadac o
      przyslowiowym tyłku panny Maryni wink I to cieszy. Choc fakt, ze w sytuacji
      patowej nie mozemy liczyc na pomoc rodziny smuci bardzo. Trudno - kij im w oko -
      nie my pierwsi i nie ostatni...

      I tym optymistycznym akcentem... wink
      • yenna_m Re: Kurcze, dola mam 02.02.07, 00:30
        Jutro okaże się, czy mój mąż zostanie na czwarty tydzień w szpitalu czy też nie.
        Na pewno wyjdzie na przepustkę.
        A to już coś.
        Bardzo mi go brakuje.
        Heh.
    • denea Re: Kurcze, dola mam 26.01.07, 22:42
      Koszmarnie, naprawdę, taki paskudny zbieg nieszczęść że... teraz może być tylko
      lepiej. I musi być !
      Podziwiam Ciebie i Twoją siłę,
      i trzymam kciuki żeby szło już tylko ku lepszemu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka