Dodaj do ulubionych

komunikacja miejska...zmora dla matek ??

01.02.07, 13:24
Juz sama nie wiem....
Ale chyba jazda autobusem stała sie moja obsesją..smile
kiedy przekraczam próg autobusu ..na dzień dobry podnosi mi sie adrenalina...
kłuce sie ze starymi babami które nie chca mi ustapic miejsca , siedząc na
miejscu dla matki z dzieckiem....a niestety sama młud z 3 latkiem za reke i
zakupami.... a właściwie latac na kazdym zakrecie bo nie mam sie czym trzymać....
a już wczoraj to oberwało sie mlodej dziewczynie właściwie troche nie z jej
winy ...
próbuje wsiąśc do autobusu...z wózkiem....
biore wózek gdy wracam z synem z basenu , bo zasypia w autobusie , a ja nie
mam siły go nosić ( ma 20 kg0


wiec wózek wiechał, a moja d...została...wiec mówie czy mogli by mnie wpuscić
bo przeciez to jest miejsce dla wóżków....ciezko im to szło ...i autobus
ruszył szarpnoł i ta dziewczyna wpadła...a własciwie usiadła na głowie mojego
syna...no cóz...wsiadłam na nią choc tak naprawde to chyba bardziej wina
kierowcy....ona sie zdenerwowała ...ja sie zdenerwowałam...młodemu nic sie nie
stało....ale...
po wyjściu z autobusu, wózek sie rozleciał...

nie mam juz zdrowia....do komunikacji miejskiej....a dziewczyne w końcy jak mi
nerw przeszedł przeprosiłam , bo nie powinnam była tak sie zachowac...
ona oczywiscie tez przeprosiła ....

ale cały wieczór poswieciłam by ten głupi wózek w końcu poskładać...
Obserwuj wątek
    • bea.bea Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 13:27
      jest..:
      a niestety sama młud z 3 latkiem za reke i
      zakupami.... a właściwie latac na kazdym zakrecie bo nie mam sie czym trzymać....

      winno byc..smile

      niestety młódką nie jestem i stanie z 3 latkiem w jednej ręce i zakupami w
      drógiej do przyjemności nie należy.....
      • koala500 Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 13:36
        na szczęście rzadko jeżdze z dzieckiem autobusem, ale ze 2 tygodnie temu byłam
        z córką (4 lata) w centrum, jechałyśmy kilkoma tramwajami, nikt nie ustąpił mi
        miejsca, na mój widok kazdy odwracał się do okna, a ja mocno trzymałam ją a ona
        mnie. nie chciałam nikogo prosić, ale dziwiłam sie naprawdę bardzo tym ludziom
        że nie szkoda im patrzeć jak dzieciaka telepie bo tramwaj trzęsł. ale co to
        kogo obchodzi, w końcu to nie ich dziecko. a ja jak ktoś jest z dzieckiem to
        zawsze ustępuję.
        • monia145 Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 13:39
          A nie lepiej i bezpieczniej dla Ciebie i dziecka było o ustąpienie miejsca
          poprosić, zamiast stać i się dziwićwink))
          Nie ma co liczyc na domyślność, dobre serce i litośc współpasażerów- trzeba
          brać los w swoje ręcesmile
    • vanilla4 Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 13:33
      co tu dużo mówić - taka jest niestety "kultura" u nas - dotyka to każdego - czy
      to matki z dzieckiem, czy ciężarnej czy też osoby starszej - jak nie podniesiesz
      głosu to towarzystwo udaje że nie widzi
    • wieczna-gosia chyba dosyc biednie wygladam :)))) 01.02.07, 13:40
      cala ciaze mi miejsca ustepowano.
      jak jestem z wozkiem to mi nie ustepuja, zreszta po co. jak bez wozka to ludzie
      mi z 6 latka usiluja ustepowac smile)
      wiecej awatur mnie spotkalo z tej okazji ze nie chce usiasc, niz z tej ze chce
      tylko miejsca nie ma.
    • edorka1 bez przesady 01.02.07, 14:23
      Korzystam, a jakże, i to niemal codziennie. Dziecko starsze mam w przedszkolu odległym ok 10 minut autobusem od domu, więc często gęsto podjeżdzam sobie - w jedną strone z jednym, a wracam z dwoma. Raczej nie narzekam - kierowca zazwyczaj poczeka jak widzi że nadciągam z dziećmi, podjedzie bliżej krawężnika, zazwyczaj też mi ludzie ustępują miejsca. No i walor poznawczy jest nie do przecenienia - dzieciaki kochają komunikację miejską i krzyczą do kierowcy żeby stał na czerwonym a na zielonym jechał. Nie mówiąc już o uwagach do pasażerów typu - czemu pan bilecika nie skasował?
      PS. Jednak w ciąży mi raczej miejsca nie ustępowano smile)).Dziecko na zewnatrz brzucha lepiej widać chyba smile)).
    • joasia1234 Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 14:25
      Różnie bywa. Ja mam najwięcej problemów z tym, żeby wsiąść z wózkiem do
      autobusu - zwałaszcza tych starych typów. Czasami po prostu nie ma takiej
      możliwości, bo tłum jest tak ogromny, że szpilki nie ma gdzie wcisnąć. I
      niestety nie zawsze ktoś pomoże wtaszczyć wózek do środka. Chociaż do tego
      jestem przyzwyczajona, bo codziennie wnoszę wózek z dzieckiem na drugie
      piętrosmile Do tramwaju jeszcze nie próbowałam wsiąść. Staram się jeździć
      wyłącznie metrem (przynajmniej jedna zaleta mieszkania w Warszawie), a jeśli
      pogoda jest w miarę przychylna, trasę pokonuję pieszo. Dzięki temu wszystkiemu
      szybko zrzuciłam zbędne kilogramy po porodzie. Czasami miałam tylko ochotę
      pochlipać sobie ze zmęczeniasad
    • mruwa9 uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 14:38
      podrozujac komunikacja publiczna z dziecmi, wozkami, jestescie bardzo latwym
      lupem dla kieszonkowcow, starajcie sie zawsze odpowiednio schowac portfele,
      widzialam na wlasne oczy, jak kieszonkowcy obrabiaja matki, ktorych uwaga
      skupiona jest na tym, aby bezpiecznie wtloczyc wozek do autobusu sad moj alarm
      zwykle przychodzil za pozno,kieszonkowiec dawal noge, wiec pomyslcie o tym
      przed wyjsciem z domu.
      • joasiiik25 Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 15:10
        jezdze taksowkami-wygodniej i bez tloku
        a tak serio to z 3 latkiem podroz autobusem nie uwazam za udreke...
        spokojnie znajdujemy miejsce (albo mlody siada)
        od dawna nasz wozek stoi w wozkowni bo jakos nie widzi mi sie 3-latek w wozku
        • bea.bea Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 17:22
          mój wózek tez stał do niedawna w piwnicy.....ale sie z nim przeprosiłam od kiedy
          moje dziecko zasypia jak kamień na trasie trzech przystanków autobusem.....
          dobudzic sie go nie udaje...a mój regosłup nie daje rady nieść 20sto kilowego
          trzy i półlatka.....a z przystanku do domu mam dość daleko...
          na taksówki mnie nie stać..smile))
      • faustine Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 15:11
        Moje doświadczenia z komunikacja miejską i jej pasażerami są podobne.
        Przykład 1.
        9 miesiąc , 2 dni przed porodem - metro . Żaden młody chłop nie ruszył pupy .
        Od tamtej pory nie ustępuję miejsca żadnym dziadkom.
        Przykład 2.
        Jadę do szpitala na Kasprzaka. Z dziecięciem w 14 kg. wózku. Specjalnie czekam
        na autobus niskopodłogowy. A kierowca staje ukosem jakieś 3 metry od przystanku
        i za diabła nie mogę normalnie wysiąśc. Jak zwykle pomaga mi kobieta , a nie
        facet. Podchodzę do kierowcy i mówię co o tym myślę , a ta ś....a mówi że to
        autobus dla niepełnosprawnych, a nie dla matek z wózkiem. Myślałam że go opluję.
        Przykład 3.
        Jadę w Wigilię do rodziców . Wysiadam tyłem i nagle drzwi zaczynają wariowac -
        zamykają się i otwierają - nie mogę wyszarpnąc wózka . Na przystanku stoją
        dwaj dresiarze , którym oczywiście nie przyszło do głowy żeby drzwi
        przytrzymac.
        Przykład 4.
        Wsiadam w metrze zawsze do pierwszego wagonu gdzie jest wyznaczone miejsce dla
        wózków. Ludzie są strasznie zdziwieni i niezadowoleni że muszą się przesunąc.

        Ogólnie komunikacja miejska jest do dupy i cieszę się że rzadko z niej korzystam
    • linkaa3 Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 15:19
      Nigdy nie stalam w autobusie jak bylam w ciazy, ani z dzieckiem. Wiec chyba tez
      dosc biednie wygladam. Ustepowaly mi najrozniejsze osoby od mlodych kobiet,
      przez babcie, ale nie takie trzesace sie po mlodych mezczyzn i dziadkow, a
      najlepszy byl z tej kompanii osiemnastolatek w dresie rzucajacy miechem jak nie
      wiem co, ale ustapil miejsca kobiecie w ciazy (!), wiec nie po szacie sadzcie
      czlowieka.

      Nieustajaco jednak mnie wkurzaja durni kierowcy autobusow, ktorzy jezdza tak,
      ze moj wielki wozek sie kiwa na wszystkie strony i nie rozumieja, ze nie wioza
      ziemniakow tylko ludzi, a wsrod nich sa calkiem mali ludzie... I na nich nic
      nie dziala. Teraz po prostu dzwonie do ich szefostwa i zglaszam nr - bo skoro
      prosby i grozby nie pomagaja, to co robic? Czekac az ktos sobie krzywde zrobi?
    • joasia1234 Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 15:39
      Ja się raczej z nieżyczliwością nie spotkałam. Jak już naprawdę sama sobie rady
      dać nie mogę, to proszę o pomoc. W metrze nikt na mnie krzywo nie patrzył.
      Przeszkody, jak już pisałam, wynikają głównie z konstrukcji środków lokomocji i
      tłoku - no ale na to nic poradzić nie możnasmile
    • crises Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 15:52
      Ja właściwie nie rozumiem, czemu te jęczące na komunikację miejską panie nie
      wezmą się do roboty i nie zarobią paru groszy na samochód. Akceptowalnie
      sprawne cinquecento można kupić za 3000 zł, do zasuwania po mieście z dzieckiem
      akurat wystarczy, jak się ciągle gdzieś jeździ. (A jak się jeździ sporadycznie,
      to w większości miast istnieją taksówki.)

      Osobiście zasuwania z dzieckiem komunikacją miejską nie wyobrażam sobie:
      dziecko, wózek, torba z akcesoriami dzieciowymi, własna torebka albo plecak,
      czasem jakieś zakupy, konieczność wtargania wózka, przebicia się przez tłum
      niechętnych pasażerów (trzeba upaść na głowę, żeby pakować się z wózkiem do
      komunikacji miejskiej w godzinach szczytu), niewygoda, kieszonkowcy.
      • joasiiik25 Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 15:57
        dlatego jezdze taksowkami
        na glowe nie upadlamsmile
        dzwonie wsiadam jade place i wysiadam
        szybko,sprawnie konfortowo i bez nerwowsmile
      • mruwa9 ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 15:58
        ze posiadanie prawa jazdy ciagle jeszcze nie jest w Polsce obowiazkowe. To po
        pierwsze. Po drugie- kupno auta za 3000 oznacza, ze trzeba drugie i czasem
        trzecie tyle wpakowac, zeby auto jezdzilo. Poza tym dochodza koszty
        eksploatacji- ubezpieczenie, koszt paliwa, przegladow. Nie kazdego na to stac.
        A po trzecie, czasem po centrach miast latwiej poruszac sie komnunikacja
        publiczna, biorac pod uwage korki i dostepnosc miejsc parkingowych.
        To jakas prowokacja?
        • crises Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 16:31
          Nieposiadanie prawa jazdy jest dla mnie pewnym rodzajem upośledzenia. To się po
          prostu bierze i robi, jak najwcześniej (ja zrobiłam, jak miałam 18 lat),
          normalny etap w edukacji jak matura.

          Koszty eksploatacji cichocienko w dobrym stanie, przerobionego na gaz, są
          nieomal zaniedbywalne w ogólnym rozrachunku kosztów posiadania dziecka.

          Korki (większość środków komunikacji zbiorowej też stoi w korkach) i kłopoty z
          parkowaniem (zawsze się coś znajdzie, a ostatecznie można zastosować
          rozwiązanie niehonorowe, czyli skorzystanie z płatnego parkingu) nie są dla
          mnie argumentem za niekorzystaniem z samochodu - po prostu możliwość
          bezproblemowego i wygodnego przewiezienia różnych bambetli z punktu A do punktu
          B wynagradza wszystko.
          • shady27 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 16:38
            chamstwo az wylewa sie z twoich wypowiedzi. Uposledzona jestes ty ze swoja durna teoria.
            • crises Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 19:27
              Bo uważam, że zrobienie prawa jazdy to żaden problem dla każdego, kto ma IQ
              większe od 70 i nie jest upośledzony psychychoruchowo bądź fizycznie? No nie
              poradzę.
              • e_r_i_n Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 20:03
                crises napisała:

                > Bo uważam, że zrobienie prawa jazdy to żaden problem dla każdego, kto ma IQ
                > większe od 70 i nie jest upośledzony psychychoruchowo bądź fizycznie? No nie
                > poradzę.

                Zrobienie prawka może i trudne nie jest. Ale nie każdy nadaje się na kierowcę i
                jeśli ma tego świadomość, to i dobrze, że nie jeździ.
                • kathee Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 20:27
                  Dokładnie erin
                  Ja byłam na kursie, nie skończyłam go, bo stwierdziłam ze ja się do kierowania
                  samochodem nie nadaje. Owszem pewnie zdałabym test i jazdy, ale co z tego. Nie
                  mam ochoty stwarzać zagrożenia na drodze. Crises to nie tylko kwestia IQ czy
                  upośledzenia fizycznego - to także kwestia charakteru człowieka, szybkości
                  podejmowania decyzji i wyobraźni(a tego akurat naszym kierowcom często brakuje)

                  co do komunikacji miejskiej - to część kierowców nie powinna kierować, szarpią
                  tak że co najwyżej kamienie mogliby wozić
                  ludzie pomagają wnieść wóżek, ale trzeba poprosić konkretną osobę
                  Ja narzekam tylko na jedną rzecz - jak ludzie widzą że idę do autobusu czy
                  tramwaju, dostają speeda i starają się wepchać przed wózkiem, jakby myśleli że
                  jak będzie pełno to ja nie wsiądę. A potem oczywiście problem z zajętym miejscem
                  dla wózka. Jak ktoś nie chce się przesunąć to staje na środku-jak ktoś zwraca
                  uwage to kulturalnie i dość głośno mówię że z chęcią postawiłabym wózek na jego
                  miejscu, ale mimo prośby nikt się nie przesunął. Ewentualnie utrudniam
                  delikwentowi wyjściesmile)
                • crises Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 22:11
                  Dobrze że Amerykanie o tym nie wiedzą, bo dopiero mieliby przerąbane, w wielu
                  miejscach nie da się funkcjonować bez samochodu.

                  A poważnie - jest to kompletna bzdura, wdrukowana do głów nieszczęsnym kobietom,
                  w bidnym Polandzie, gdzie mało którą rodzinę stać na samochody, a jedynym
                  posiadanym jeździ pani i władca.
                  • monia145 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 22:18
                    Trochę racji masz.....
                    Moja koleżanka nie jeździ, chociaz prawo jazdy posiada, gdyz pan mąz za każdym
                    razem, gdy chciała wziąc wychuchane przez niego auto, stał jej 20 minut nad
                    głowa i upominał, przypominał, pouczał, dawał rady itp, itd. Jak mozna sie
                    domyślić, z każda minutą poziom stersu w dziewczynie wzrastał i po kilku
                    próbach i AWANTURACH, zrezygnowała.....
                    Takich przykładów mam w swoim otoczeniu kilka......
                  • e_r_i_n Re: ano, wyobraz sobie, 02.02.07, 08:29
                    Rozbawiłaś mnie niezwykle.
                    Mowiac szczerze, na trasie, którą podrózuję, zdecydowanie szybciej sprawdza się
                    metro. Dodatkowo, nie mieszkam w Stanach, więc analogia dla mnie niecelna.
                    Pan i władca mnie wrecz namawia do zrobienia prawka, ale ja w swoim
                    uposledzeniu tego nie rozumiem wink
              • kikaaaa Re: Do crises 02.02.07, 17:46
                Ano wyobraź sobie że
                moje IQ jest powyżej przeciętnej
                i stać mnie ale nie mamprawa jazdy
                bo choruje na pewna chorobe która mi to uniemozliwia
                i nie jestem uposledzona ani fizycznie ani psychicznie

                Wiec nie uogólniaj, ludzie są różni
                i nigdy nie wiesz czy ni eurazisz kogoś niepotrzebnymi uwagami
          • bea.bea Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 17:32

            >koszty eksploatacji cichocienko w dobrym stanie

            taaak...seicento za 3000 ....to napewno auto w dobrym stanie...smile))))
            to 12-14 letni sztrucel....

            gratuluje wyboru auta..smile
            • crises Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 19:25
              Komu? Sobie? A gratuluj sobie do woli.

              Proszę bardzo: "niech zarobi i kupi sobie nowego Chryslera 300 albo Hondę Civic,
              ewentualnie Opla Fronterę." Nikomu nie zabraniam zarabiania na Chryslera 300,
              jeśli lubi.

              Jeżdżenie komunikacją publiczną to syf i horror. Gdyby mnie nie było stać na
              porządny samochód, pewnie zadowalałabym się i cichocienko, byle jeździło i byle
              nie trzeba było wąchać smrodu innych ludzi.
          • syriana Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 17:39
            no.. za to w niektórych kręgach głupota i chamstwo są uznawane za upośledzenie..

            a w temacie
            nie mam dziecka, w ciąży nie byłam

            nie lubię osób przekonanych, że pomoc im się należy i inni (w tym wypadku
            współpasażerowie) w lot powinni chwycić telepatią chyba wyrażone pragnienie
            siedzenia
            dotyczy to kobiet w ciąży, z dzieckiem czy osób starszych

            z reguły ustępuję miejsca osobom "potrzebującym", nie znoszę chamstwa i
            obrażonej miny "mi się należy, bo rodzę za dwa dni"

            to samo dotyczy problemów z wózkiem - dziewczyny, przyswójcie sobie podstawową
            naukę dotyczącą PROSZENIA o pomoc
            wybierasz wzrokiem kogoś z grupy, uśmiechasz się i prosisz głośno
            odmawia - prosisz następnego, bez żalu i wypominania, że tamten nie chciał
            może nie mógł? choroby kręgosłupa np., nie muszą być widoczne na pierwszy rzut

            niedawno sama zostałam poproszona o pomoc przy wtachaniu do tramwaju (nie
            niskopodłogowego) wózka inwalidzkiego z dorosłym mężczyzną
            o siłę specjalną trudno mnie podejrzewać, więc nie wiem czym kierowała się osoba
            prosząca, była jednak wyraźnie zaskoczona moją odmową - no bo jak to tak?
            inwalidzie?

            sory, ale nie muszę się nikomu tłumaczyć, że okres mnie boli i ledwo stoję na
            nogach, mając nadzieję, że te 10 minut drogi do domu powstrzymam się jeszcze od
            rzygania
            • joasiiik25 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 17:46
              syriana napisała

              "że okres mnie boli "

              a glowa Cie nie boli? albo myslenie ?

              mnie przewaznie w takie dni boli podbrzusze z powodu okresu
              a sam okres nie boli
              • syriana Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 17:53
                kurczę, Joasiik, ale bystrzacha z Ciebie..

                a do głowy Ci nie przyszło, że zastosowałam tzw. skrót myślowy?
                lub wyrażenia stworzonego na własny użytek? kolokwializmu prywatnego?

                btw
                wiesz już co to jest bidet?
                • joasiiik25 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:07

                  CIEKAWa teoria

                  rozumiem,ze piszac posty stosujesz skroty myslowe (te Twoje osobiste)
                  ale ja jako odboirca(ktory cie nie zna) nie musze o tym wiedziec,wiec nie musze
                  ich odczytywac poprawnie(wedlug ciebie) dlatego zachodzi bledna komunikacja i
                  powstaja bariery w komunikacji(interpersonalnej - nie miejskiej )
                  nagminne stosowanie kolokwializmow odbierane jest czasem jako niedbale a
                  czasami wrecz prostackie traktowanie jezyka
                  • syriana Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:19
                    > nagminne stosowanie kolokwializmow odbierane jest czasem jako niedbale a
                    > czasami wrecz prostackie traktowanie jezyka

                    och.. chyba zacznę planować małą wycieczkę do Canossy, w intencji lingwistycznie
                    zbrukanej Joasiiik.. wink

                    a czymże jest nagminne sadzenie błędów ortograficznych przez - było nie było -
                    wykształconych pedagogów i co gorsza! nie odczuwanie nawet grama skruchy z tego
                    powodu
                    (że o drobnej, acz uciążliwej dla czytelników manierze lekceważącej precei
                    polską mowę - niestawiania ogonków czy namiętnym robieniu literówek - nie wspomnę..)

                    hę..?
                    Pani Pedagog..?
                    • joasiiik25 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:27
                      a prosze bardzosmile
                      moze to cos pomozesmilesmilesmile

                      fakt faktu nie zmienia,ze nasze wlasne skroty myslowe moga byc nie czytelne dla
                      innych
                      • syriana Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:34
                        > fakt faktu nie zmienia,ze nasze wlasne skroty myslowe moga byc nie czytelne dla
                        > innych

                        hmm.. z Twojego postu wywnioskowałam, że zrozumiałaś moje prostackie wyrażenie
                        "okres mnie boli"

                        a nieczytelne mogą być również przejęzyczenia czy przekręcenia związków
                        frazeologicznych, np. fakt faktem

                        i tą jakżesz rozkoszną złośliwostką, kończę mój wywód intelektualny, z uroczą mą
                        interlekutorką Joasiik, na temat nie związany zupełnie z główną kwestią w wątku...
                        więc przepraszając autorkę tegoż za zaśmiecenie Jej dyskusji, idę już sobie

                        ps. Joasiik, nie byłaś łaskawa opowiedzieć na moje dwa pytania
                        • joasiiik25 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:37
                          ktore?
                          ja prosty pedagog znowu nie odczytalam Twoich skrotow myslowych
                          oj biada mismile i moim uczniom
                          • syriana Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:41
                            > ktore?

                            pytania łatwo dostrzec po tym, że mają na końcu znak interpunkcyjny zwany -
                            uwaga! łatwo zapomnieć - znakiem zapytania
                            • joasiiik25 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:52
                              hę..?
                              Pani Pedagog..?

                              to sa Twoim zdaniem pytania?
                              hę?
                              Pani pedagog?

                              na 1 pytanie: nie wiem o co Ci chodzi (znowu malo czytelny przekaz)
                              na 2 pytanie: pedagog nie polonistkasmile
                              jasne ...
                              • syriana Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:59
                                nie chcę Cię już pogrążać i wyzłośliwiać się bardziej, zresztą nie biję
                                słabszych (..intelektualnie.. he he)
                                zostawiam Cię zapewne przekonaną, o swej gracji, mądrości życiowej, forumowej i
                                czystą językowo..

                                do następnego spotkania
                                • joasiiik25 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 19:03
                                  syriana napisała:

                                  > nie chcę Cię już pogrążać i wyzłośliwiać się bardziej, zresztą nie biję
                                  > słabszych (..intelektualnie.. he he)
                                  > zostawiam Cię zapewne przekonaną, o swej gracji, mądrości życiowej, forumowej
                                  i
                                  > czystą językowo..
                                  >
                                  > do następnego spotkania


                                  czekam z niecierpliwoscia do kolejnych cudownych skrotow myslowych.

                                  pozdrawiam
                                  • kasiulkkaa Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 19:04
                                    Czeka się NA coś, a nie DO czegoś. Może już nie obnażaj swoich pokładów
                                    niedouczenia.
                              • dulska7 Re: ano, wyobraz sobie, 02.02.07, 12:17
                                Joasik, z tego co zdazylam sie zorientowac to jestes taka sama swietliczanka
                                jak ja. Ach, sciskam Cie serdecznie droga kolezanko po fachu!
                                A wiesz, ze ja tez jestem takim nieukiem jak Ty??hihihi
                                I tez nie wiem co to bidet i trz jestem taka sliczna jak tysmile))
                                Pozdrawiam Cie
                                Kazimiera
                                _______________________________

                                Swietliczanki laczmy sie!!!!!!!
                  • kasiulkkaa Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:52
                    odbierane jest czasem jako niedbale a
                    > czasami wrecz prostackie traktowanie jezyka
                    Podobnie jak niestosowanie znaków interpunkcyjnych. W przypadku nauczycielki to
                    nawet niechlujstwo i niedouczenie.
                    • joasiiik25 Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:54
                      kasiulkkaa napisała:

                      > odbierane jest czasem jako niedbale a
                      > > czasami wrecz prostackie traktowanie jezyka
                      > Podobnie jak niestosowanie znaków interpunkcyjnych. W przypadku nauczycielki
                      to
                      > nawet niechlujstwo i niedouczenie.

                      raczej lenistwo
                      • kasiulkkaa Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 18:56
                        Leniwa nauczycielka, ktora potem psioczy, że mało zarbia i w ogole, ach, och,
                        jaka to jest niedoceniona.
                        Jaka praca (lub jej brak), taka płaca (jw.)...
          • e_r_i_n Re: ano, wyobraz sobie, 01.02.07, 19:58
            crises napisała:

            > Nieposiadanie prawa jazdy jest dla mnie pewnym rodzajem upośledzenia. To się
            > po prostu bierze i robi, jak najwcześniej (ja zrobiłam, jak miałam 18 lat),
            > normalny etap w edukacji jak matura.

            O, to się dowiedziałam, zem uposledzona wink
            A mamusia, robiąc mi testy, mówiła, ze się łapię w normę wink
            Chyba pójdę jutro złozyć wypowiedzienie w pracy - po co firmie uposledzony
            pracownik?

            > Korki (większość środków komunikacji zbiorowej też stoi w korkach) i kłopoty z
            > parkowaniem (zawsze się coś znajdzie, a ostatecznie można zastosować
            > rozwiązanie niehonorowe, czyli skorzystanie z płatnego parkingu) nie są dla
            > mnie argumentem za niekorzystaniem z samochodu - po prostu możliwość
            > bezproblemowego i wygodnego przewiezienia różnych bambetli z punktu A do
            > punktu B wynagradza wszystko.

            A słyszałaś o popularnej na całym świecie akcji 'park & ride'?
      • shady27 Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 16:36
        dziekuje za cinquecento, wole juz autobus. Nie toleruje samochodow wielkosci pudelka od zapalek.
        • crises Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 19:29
          Ja też nie. Ale nigdy nie zrozumiem, jak na dziecko stac kogoś, kogo nie stać na
          cichocienko o wartości takiej sobie pensyjki i jego utrzymanie.
          • shady27 Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 19:37
            wiesz ja mam wieksze ambicje niz jezdzenie dziadostwem. dlatego poki co samochodu nie mam, autobusem staram sie nie jezdzic, jesli juz to taksowkami. Na szczescie samochod bede miec niedlugo, wiec wreszcie rusze sie z domu. smile
            • crises Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 19:56
              Taaa, teraz wszyscy zasuwający tramwajami będą zeznawać, że odkładają na
              Chryslera i już, już jutro dokładają ostatnie 100 zł i pędzą kupić. MegaROTFL.
              • shady27 Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 20:05
                kobieto czytaj ze zrozumieniem, czy ja narzekam na komunikacje miejska???? nie wiec sie odczep. A Chryslera nie chce i to juz moj problem.
      • bea.bea Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 17:26
        ooo...to bardzo mądre..smile
        rzeczywiscie własnie dwa miesiące temu sprzedałam swoje seicento,,,,za
        3000...może to ty je kupiłas..smile?

        a kupowanie sztrucla za grosze to wg mnie większa głupota niż nieposiadanie auta
        wcale..
        • crises Re: uwazajcie jeszcze na inna rzecz 01.02.07, 19:32
          Na szczęście nigdy nie upadłam tak nisko, żeby jeździć wyrobami koncernu FIAT,
          ale zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu ludzi taki szrotwagen stanowi
          rozwiązanie pewnych problemów. Takie życie.

          A tak w ogóle - ROTFLMAO. Wyżalające się na trudy podróżowania komunikacją
          miejską wybrzydzają na cichocienko.
          • olinek11 do crises 03.02.07, 00:27
            czyli dla Ciebie jestem głupia idiotką bo nie mam prawa jazdy a na dodatek tak
            nisko upadłam bo jeżdżę autem FIATA? Kobieto zastanów się co Ty wypisujesz,
            Twoje wypowiedzi świadczą o Twojej głupocie, chamstwie i braku szacunku dla
            innych. Nie oceniaj ludzi po zawartości porfela bo się kiedys przejedziesz.
            Uwazasz że tylko ten mądry co jeżdzi drogim autem albo taksówkami? Oj głupia z
            Ciebie dziewczynka!!!!
    • luxure Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 18:05
      Bea najprostsze wyjscie to kupic samochod. Bez dwóch zdan. Nie bedzie
      adrenaliny, obsesji ani awantur. Ja szczerze mówiąc nie widzę za bardzo różnicy
      komu bardziej należy się miejsce, czy mi po dwunastu godzinach dyżuru czy pani w
      ciąży. Siadam jak jestem naprawdę padnięta.
      Raz miałam przejście w autobusie z jakąś starą kretynką. Mały miał ze dwa latka,
      siedział u mnie na kolanach, obok mnie koleś koło 20. A ta z twarzą że
      "gó..ara" to sobie siedzi a stary człowiek to musi stać. Ja sie wkurzyłam i jej
      odpowiedziałam że jak starego człowieka stać na solarium to stać i na taryfę i
      że jak jest taka odważna do matki z dzieckiem to i niech będzie odważna do
      kawalera. Ta sie obraziła, i ja jej na to że odwagi zabrakło bo jeszcze by
      "lampę sprzedał".
    • tajemniczygosc Całkowicie cie rozumiem 01.02.07, 18:13
      Chamstwo w autobusie nie zna granic.Nikt nie chce ustępować miejsca.No może z
      małymi wyjątkami.Zazwyczaj ustepują starsze osoby a gó..ateria siedzi mp3 na
      uszach i ma to w 4literach.
      Ta ludzka znieczulica świadczy o złym wychowaniu przez rodziców...
      • agga123 Re: Całkowicie cie rozumiem 01.02.07, 18:29
        I zgadzam się w 100% jazda w ciąży lub z dzieckiem autobusem to poprostu
        masakra.do 5 miesiąca ciąży jeżdziłam autobusem do pracy i wracalam oczywiści w
        porze największych korków, tłumu ludzi kończącuch pracę i dzieciaków po szkole,i
        mialam wrażenie że głównie starsze kobiety i gó..ary takie w granicach 15-18
        mają jakieś uczulenie na ciężarówki, stoją w koszmarnym ścisku przed drzwiami
        autobusu nie raz dostałam łokciem w brzuch albo któraś walnęła mnie torbą,
        wspomne o tym ze zdarzyło mi się że miejsca ustępował mi jakiś młody chłopak lub
        starszy facet, a kobiety nagle traciły wzrok, przykre ale prawdziwesad raz na
        poczcie stojąc w dlugaśnej kolejce jakaś kobieta wewaliła sie przedemnie bo jej
        się śpieszyło i powiedziała beszczelnie zebym ja przepuściła na co ja że, też
        nie stoję tu dla zabawy czy z chęci zajęcia sobie wolnego czasu, mało mnie nie
        zamordowała spojrzeniem, a wsiadanie z wózkiem to już odrębny koszmarny temat,
        te spojrzenia i komentarze jak się już dało rade zapakować do cholernego
        autobusu nic dodać nic ująć. Dobrze że w końcu dorobiliśmy sie samochodu i
        autobusy poszły w zapomnieniesmile pozdrawiam i życzę cierpliwości dla mam
        podróżujących komunikacją miejską
        • bea.bea Re: Całkowicie cie rozumiem 01.02.07, 22:30
          no cóz....
          jestem zmuszona jechać komunikacją min 4 razy dziennie...koszt taksówki w jedna
          strone to ok 25 zł...czylizwarzywszy , ze z młodym jade 2 razy wiec 2 taksówki
          moge sobie odpuscić..:0...50 zł * 5 dni w tygodniu to 250 zł
          250 zł * 4 tygodnie to 1000 zł
          czyli wychodzi że jeżdząc tylko komunikacją i oszczedzając na taksówkach moge
          stać sie szczęśliwą posiadaczką sztrucla już po 3 miesiącach....smile))
          ponieważ w soboty i niedziele poruszam sie autem wiecmusze tylko odliczyć pare
          groszy na paliwo..smile....no ale mozna by dodać oj jakieś 2 * 50 w niedziele, bo
          do kościoła dalej niż do przedszkola...i w sobote jakies 2* 80 bo zakupy w
          markecie...

          kurcze gratuluje zarobków....
          a właścicelce niezłej bryki, życze szerokiej drogi..smile)
    • emwu55 Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 18:27
      zmora jak cholera. Czasem jeździmy bo mieszkamy na peryferiach miasta,
      niedużego ale miasta. I u nas są 2 takie autobusy, gdzie wsiada się z wózkiem
      przodem a potem trzeba się przepchnąć na środek. Kierowcy
      oczywiście "zapominają" obniżyć wejście do autobusu, ludzie robią awantury, że
      się przeciskać trzeba. Ale wsiąść to pikuś. Odrotna droga to max porażka. A w
      dodatku jeżdżą jak wariaci. A'propos prawa jazdy - wszystko pięknie ale
      niektórzy po prostu nie mają tzw. drygu do prowadzenia auta i nie są w stanie
      zrobić prawa jazdy. A do tego jst to koszt niebagatelny bo ok. 1500 za kuurs
      bez egzaminów. To ile jest za to biletów??
      • mamaemmy Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 18:51
        No andrenalina mi się podnosi jak czytam takie posty,że ktos nie ustepuje.
        ZAWSZE p r o s z e o ustapienie miejsca na MOIM wyznaczonym miejscu dla matek z
        dziećmi.Nie po to toczyłam walkę o zycie mojej córki,zeby potem ryzykowac jej
        zdrowie w tramwaju,czy autobusie.Kiedyś nie ustapiłam miejsca będąc w
        ciazy(zagrozonej),babka jedna zwróciła mi uwagę-całkiem slusznie,bo myslała,że
        nie jestem w ciązy.Ale potem ja jej powiedzialam,że jestem a ta dalej na mnie,że
        ciąża to nie choroba i tak dalej...Boże,myslałam,że ją w tym tramwaju
        zlinczują-w mojej obronie...Wtedy jedna babka powiedziała,że w pierwszej chwili
        mam myslec o dziecku a dziecko do 7 roku zycia-ma siedziec-bo w razie jakiegoś
        wypadku,kiedy malec się przewróci,może być duzo gorzej z nim,niż w przypadku gdy
        przewróci się 60 letnia osoba..
        Ale ja zauwazyłam,że jednak ludzie sa dla mnie mili,pomagają przy wniesieniu
        wózka-zwłaszcza faceci-kiedys rzucilo się z pomocą CZTERECHsmilea także prosza
        ,żebym z Emka usiadła.
        pozdrawiam smile
        • mamaemmy Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 19:18
          a co do prawka..
          Nie chcialabys,zebym miala prawo jazdysmile
          Mam auto,ale mam tez kierowcesmileJakbym jezdzila sama-musiałyby byc gumowe słupy i
          brak innych ludzi i aut na ulicysmile)
    • e_r_i_n Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 20:02
      Nie narzekam na komunikację miejską. Teraz mam już spore dziecko, ale i tak
      praktycznie zawsze ktoś zwalnia mu miejsce. Gdy potrzebowałam pomocy/ustąpienia,
      to po prostu prosiłam. Nie odmawiano mi smile
      • shady27 ja nie narzekam na komunikacje, bo nia poprostu 01.02.07, 20:06
        staram sie nie jezdzic.
    • mamooschka Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 20:33
      Doczytałam mniej więcej do połowy i ciśnienie mi się podniosło. Ja na szczęście
      zazwyczaj nie mam problemów. Ale też nie muszę jeździć regularnie, na szczęście.
      • mamooschka Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 01.02.07, 20:34
        mamooschka napisała:

        > Doczytałam mniej więcej do połowy i ciśnienie mi się podniosło. Ja na
        szczęście
        >
        > zazwyczaj nie mam problemów. Ale też nie muszę jeździć regularnie, na
        szczęście
        > .

        O rany, ile u mnie szczęścia tongue_out
        • faustine Re: crises i joasiiik 01.02.07, 22:02
          Żenujące są wasze wywody. Taksówka , gruchot za 3 tysiące ? W ten sposób
          usprawiedliwiacie chamstwo kierowców i współpasażerów? Jeśli w jakimkolwiek
          śroku komunikacji miejskiej jest miejsce dla matki z dzieckiem czy z wózkiem to
          należy jej się ono jak psu buda .Zapłaciła za bilet i ma prawo do jazdy .
          Właśnie siedząc czy stojąc w tym wyznaczonym miejscu . I chocby was poskręcało
          ze złości to nie musi jechac taksówką.
          Żenada raz jeszcze.
          • bea.bea Re: crises i joasiiik 01.02.07, 22:33
            i mamy tu przykład szybkiego wyciagania ..prostych i niekoniecznie właściwych
            wniosków..smile...gratuluje kolezankom dedukcji i i oszczedzania...albo raczej
            mozliwosci wydawania....

            no cóz....
            jestem zmuszona jechać komunikacją min 4 razy dziennie...koszt taksówki w jedna
            strone to ok 25 zł...czylizwarzywszy , ze z młodym jade 2 razy wiec 2 taksówki
            moge sobie odpuscić..:0...50 zł * 5 dni w tygodniu to 250 zł
            250 zł * 4 tygodnie to 1000 zł
            czyli wychodzi że jeżdząc tylko komunikacją i oszczedzając na taksówkach moge
            stać sie szczęśliwą posiadaczką sztrucla już po 3 miesiącach....smile))
            ponieważ w soboty i niedziele poruszam sie autem wiecmusze tylko odliczyć pare
            groszy na paliwo..smile....no ale mozna by dodać oj jakieś 2 * 50 w niedziele, bo
            do kościoła dalej niż do przedszkola...i w sobote jakies 2* 80 bo zakupy w
            markecie...

            kurcze gratuluje zarobków....
            a właścicelce niezłej bryki, życze szerokiej drogi..smile)
            • bea.bea Re: crises i joasiiik 01.02.07, 22:42
              i jakis czas temu pisalam...
              post który powininnam zaytuowac..smile..kmunikacja miejska ..zmorą dla
              kierowców...a własciwie dla mnie...
              bo na moje nieszczęście to właśnie jadący pod prąd autobus pozbawil mnie środka
              lokomocji..smile)

              oj nie mam ja szczęścia do tych autobusów,,,smile
          • joasiiik25 Re: crises i joasiiik 02.02.07, 13:56
            Znakomicie wiem,ze sa miejsca na wozek
            ale po co szarpac sobie naerwy z malo domyslnymi pasazerami jak mozna pojechac
            taksowka (przeciez nie kosztuje majatek taki kurs)
            • bea.bea Re: crises i joasiiik 02.02.07, 16:33
              joasik...zadziwiasz mnie..smile
              nie zarabiam mało...ale
              jakies 1300 na taksówki miesiecznie to chyba suma niemała....
              miesięczny mam za 64..
              a na paliwo wydawałam za 300.
              • syriana Re: crises i joasiiik 02.02.07, 16:36
                Bea,
                Joasiik zaraz i tak Ci napisze, że ona jednak woli taksówki, bo ich koszt jest
                naprawdę niewielki wink
                • bea.bea Re: crises i joasiiik 02.02.07, 17:41
                  smile)
                  • bea.bea Re: crises i joasiiik 02.02.07, 17:44
                    a swoja droga , to w świetlicy tyle płacą ??? ze opłaca sie taksówkami
                    zasuwac....chyba wyśle CV..smile
    • marrchewka Re: komunikacja miejska...zmora dla matek ?? 03.02.07, 01:51
      No, fajne jest to, że przeprosiłyście sie wzajemnie.
      A ja do niejtorych tramwajow wsiąsc nie moge,bo są za wąskie wejścia i wózek by
      si zaklinwał!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka