mejson.e
18.04.05, 21:57
Rzadko, to rzadko, ale zdarza mi się spotkać na drodze przedziwny gatunek
kierowców - jadących przez miejscowości z prędkościami do 40-50/h w miejscach,
gdzie wolno 50 i szybciej.
Nie tylko snują się "bez życia" swoją prywatną prędkością, to jeszcze wszelkie
manewry wykonują majestatycznie, powoli, jakby wozili pannę Daisy albo posła z
wrzodem na du.pie.
Czasami zatrzymają się przy sklepiku, sunąc jescze kilkanaście metrów z
prędkością pieszego zanim się zatrzymają.
Jeśli dodam, że przyspieszają do owych 40/h także bez pośpiechu, to nie dziwi
irytacja innych kierowców takim zachowaniem.
Odkąd obtrąbiłem wiele lat temu inwalidę, powstrzymuję się od okazywania
zniecierpliwienia takim zachowaniem i staram się po prostu oddalić od źródła
problemu.
Dzisiaj spotkałem kolejnego, w toyocie corolli - i zastanowiłem się - skoro
irytuje to mnie, usiłującego jechać swoją przepisową prędkością, to jakiego
szału muszą dostawać inni, którzy chcieliby po prostu, tak po kozacku, przycisnąć?
I jaka jest przyczyna takiego zachowania oprócz dużej niesprawnosci, nagłego
ataku bólu czy stłuczonych okularów?
Czyżby wyłącznie zwykły egoizm lub/i złośliwość?
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.