Dodaj do ulubionych

maz, notoryczny klamca- prosze o rade

15.02.07, 16:17
Witam.
Nie mam sie do kogo zwrocic o rade, prosze, podpowiedzcie mi co robic...

Pare miesiecy temu dowiedzialam sie przypadkiem, ze nie moge liczyc na
prawdomownosc mojego meza. Niby nic strasznego sie nie stalo, ale przekonalam
sie, ze dla niego to nie problem patrzec mi prosto w oczy i zaklinac sie, ze
mowi prawde, a caly czas klamac. Jego wytlumaczenie jak wszystko wyszlo na
jaw: 'klamalem, bo nie chcialem cie denerwowac'. Rece mi opadly...
Taka sytuacja zdarzyla sie pare razy. Za kazdym razem chodzilo w sumie o
glupoty, on przepraszal, obiecywal, ze juz nigdy mnie nie oklamie... Mialam
powoli dosc. Pare miesiecy temu dalam mu ostatnia szanse. Zaklinal sie, ze
juz wie, co jest problemem i ze nigdy wiecej juz nie powie mi nieprawdy.
Uwierzylam, ostroznie, ale uwierzylam, bo strasznie chcialam, zeby nam sie
udalo.
Wczoraj przeszedl sam siebie. Znowu poszlo o pierdolke, ale jak sie
zorientowalam, ze klamie, to zaczelam drazyc. Odpowiadajac na kilka moich
pytan sklamal.za.kazdym.razem. Nie rozumiem tego. Odpowiadal, ze sklamal w
pierwszym przypadku, ale cala reszta jest prawda. Udowodnilam mu, ze nie do
konca, to mowil, ze ok, cos tam jeszcze faktycznie sklamal, ale reszta to juz
szczera prawda... itd. Mialam dosc, stwierdzilam ze nie popuszcze i
sprawdzilam wszystko, co mi powiedzial. Okazalo sie, ze on plakal, jak to mu
przykro, ze mnie zawiodl, zaklinajac sie, ze tym razem mowi juz prawde i...
caly czas klamal.
Glupi, ze klamal w kwestii bardzo latwo sprawdzalnej...

I teraz wlasnie potrzebuje rady bardziej doswiadczonych zyciowo.
Nie moge na niego patrzec, czuje sie wykorzystana i potraktowana jak ktos, z
kim sie nie trzeba liczyc. Nie chce dawac kolejnej szansy. Najchetniej bym go
wiecej nie ogladala na oczy. Tylko, ze moze przesadzam? Nie pije nie bije, a
ze klamie? Da sie przezyc...? Moze faktycznie robie problem z niczego?
Zachcialo mi sie szczerosci w malzenstwie, moze to ja jestem jakas wadliwa?..
Czy to moze byc powod do rozwodu?

Ja jestem od 2 tygodni w kiepskiej sytuacji finansowej- stracilam prace i
(przejsciowo, mam nadzieje) jestem na jego utrzymaniu. Oszczednosci nie mamy.
Nie stac mnie na wynajecie mieszkania. Mieszkamy za granica, daleko od
Polski, nie mam na bilet lotniczy. Nie mamy tu ani rodziny, ani przyjaciol.
Za to mamy mala coreczke, ktora ja sie opiekuje, wiec musialabym sie
wyprowadzic z nia. Jego nie spakuje i nie wyprowadze z domu, bo zostane bez
pieniedzy...

Przepraszam, ze tak chaotycznie, ale od wczoraj trudno mi sie pozbierac. Tyle
planow i marzen poszlo sie pasc...

Prosze, napiszcie jaki Waszym zdaniem mam wybor, jezeli mam, i co byscie
zrobily na moim miejscu.


Obserwuj wątek
    • malgra Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 16:39
      może to jakaś choroba z tym kłamaniem?
      Mam koleżankę, sympatyczna z niej osoba i mogłabym nawet się z nią zaprzyjaźnić
      gdyby nie to,że ciągle kłamie. No po prostu każde spotkanie to kilka
      kłamstw,przeważnie na mało ważne tematy, choć zdarzały się też poważne kłamstwa
      i w dodatku łatwe do sprawdzenia.
      Nie wiem dlaczego to robi, może to jakaś forma dowartościowania się? Lepiej
      brzmi ,,opieprzyłam faceta,bo zajechał mi drogę'' niż ,,dostałam opieprz od
      faceta,bo zajechałam mu drogę''(tego typu formę kłamstw stosuje koleżanka).
    • bri Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 16:45
      Ważne jest moim zdaniem w jakich okolicznościach on kłamie i na jaki temat. To
      że kłamie w trakcie "przesłuchania" to głupoata ale równie głupie jest to, że
      go przesłuchujesz wiedząc, że skłamał. Napisz coś więcej.
      • phantomka Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 17:14
        To zalezy na jaki temat sa klamstwa, niby klamstwo jest klamstwem, ale jezeli
        mowi, ze byl w pracy, a tak naprawde byl z kolezkami na panienkach - to jest to
        ciezkie klamstwobig_grin ale jezeli mowi, ze pracowal a w rzeczywistosci gral na
        komputerze - to nie robilabym z tego wielkiej afery. Aczkolwiek trzeba z tym
        walczyc - duzo jest takich osob, ktore zyja ze zmyslania, czesto bierze sie to
        z niskiej samooceny, ze wstydu, braku pewnosci co do drugiej osoby, etc. Nie
        piszesz nic wiecej o tych klamstwach, ale skoro twierdzisz, ze dotycza pie..
        to nie uwazam, zeby to byl powod do rozstania.
    • monia145 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 17:56
      Nie ma dymu bez ognia, ani kłamstwa bez przyczyny...

      Musisz dowiedzieć się dlaczego mąż kłamie...czy dlatego, że nie chce robić Ci
      przykrości, czy dlatego, że pragnie zachować w Twoich oczach swój dotychczasowy
      wizerunek, czy chce uniknąć konfliktu z Tobą, czy też dlatego, że kłamstwo
      pozwala mu pokonac jakąś barykadę?

      Na koniec coś pesymistycznego- być może mąż jest pataologicznym kłamcą, więc
      wizyta u specjalisty to jedyny ratunek.
      • hipopotamama Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 22:16
        monia145 napisała:

        > Nie ma dymu bez ognia, ani kłamstwa bez przyczyny...
        >
        > Musisz dowiedzieć się dlaczego mąż kłamie...

        Litości...Zdrady też nie ma bez przyczyny co? Chciałabym usłyszeć jakbyś
        śpiewała gdyby to Tobie się przytrafiło.

        Sytuację miałam identyczną. Jak czytałam Twój post to zastanawiałam się czy to
        nie ten sam facet. Ja nie wytrzymałam. Więcej nerwów mnie kosztowało
        tłumaczenie mu, że to nie ma sensu bo żeby kłamać trzeba trochę w głowie mieć
        niż straciłabym gdyby powiedział prawdę (tak jak u Ciebie chodziło o totalne
        bzdury). Któregoś dnia zamknęłam drzwi i koniec.
    • janka007 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 22:18
      A czy twój mąż jest DDA? Przeciętnie częściej takie zachowania spotyka się u
      DDA. Jesli tak, to powinien przejść terapię.
    • palolinkaa Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 22:26
      A moze to tak jak z kleptomanem i trzeba to leczyc??

      Wlasnie-wszystko zalezy od tego jakie to klamstwai na jakiej plaszczycnie sie
      opieraja.
      Napisz cos wiecej abysmy mogly ci jakos pomoc.
      3maj sie tam na obczyznie!!!!
    • kseniax Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 23:35
      Zglasza sie kolejna notorycznie oklamywana sad Moj niemaz tez klamie, i tez
      chodzi najczesciej o pierdoly. W moim przypadku raczej nie ma mowy o rozstaniu
      sie z tego powodu, bo oprocz tego "defektu" jest bardzo fajnym facetem i zyje
      nam sie naprawde dobrze juz 10 lat. Jedyne awarie sa wlasnie z powodu tych
      klamstw, sciem, przemilczen... Tez nie wiem co robic. Staram sie nie stwarzac
      sytuacji, w ktorych wiem, ze sklamie, probuje byc bardziej wyluzowana w tym
      temacie. Niestety wydaje mi sie, ze nie ma szans na totalna zmiane.
      Rozmawialismy na ten temat pare razy (wlasciwie to byl monolog), obiecal
      pracowac nad soba, ale zdaje sie, ze te klamstwa "wylatuja" z niego same. Mi
      tez, jak kazdemu zreszta, zdarza sie sklamac i wiem troche jak dziala ten
      mechanizm. Wlasne klamstwo usprawiedliwia sie barzdo latwo, bagatelizuje i
      zapomina...Troche zboczylam z tematu smile U mojego faceta ta tendencja do
      klamania i latwosc z jaka mu to przychodzi pochodzi na pewno jeszcze z
      dziecinstwa. Dosc surowi rodzice, a zwlascza tata, niejako zmusili go do
      ucieczki w klamstwo. Jestem tego swiadoma, on tez ale co mozna dalej z tym
      zrobic nie wiem sad....
      pozdrawiam
    • n20062006 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 15.02.07, 23:57
      Moim zdaniem jak facet kłamie to się już nie zmieni. Dzisiaj właśnie
      dowiedziałam się że moja mama wywaliła swojego przyjaciela z którym mieszkała
      rok. Takiego kłamczucha i dwólicowca jeszcze nie znałam. Każde słowo to było
      kłamstwo, żeby się przypodobać innym albo wytłumaczyć albo obronić albo
      postawić na piedestale.
      Nie wierze w to że taka osoba może się zmienić.
      A skąd piszesz bo ja też mieszkam za granicą, w Szkocji.
      Pozdrawiam
    • bj32 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 16.02.07, 00:51
      Mitomania jest chorobą, tak, jak kleptomania i parę innych. Kwalifikuje się do
      terapii. Niewidzę problemu, jeśli mąż na ciężkiej bani mówi mi, że wypił dwa
      piwa, ale jeśli łgałby w każdej kwestii ot tak po prostu, to wykopałabym go do
      psychologa. Można z tym coś zrobić, ale tylko pod warunkiem, że "pacjent"
      będzie też chciał. Zaproponuj mu terapię i w zależności od odpowiedzi oraz
      ewentualnie podjętych kroków - decyduj.
    • nik.na.chwile Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 16.02.07, 01:52
      Bardzo dziekuje za wszystkie opinie. Musialam wyjsc na chwile, co przy roznicy
      czasowej z Polska (7 godzin, bo to USA) sprawia, ze wracam do komputera jak Wy
      juz pewnie spiciesmile

      Nie chce sie szczegolowo rozpisywac, na jakie tematy maz klamie. Ale nie sa to
      drobne niescislosci w liczbie wypitych piw...

      Co mnie troche przeraza, to fakt, ze on klamie
      1) zupelnie niepotrzebnie (rozmawialismy na ten temat nie raz. Cokolwiek by nie
      zrobil, sprobuje zrozumiec. Jezeli bedzie mnie przy tym oklamywal, bardzo mi to
      utrudni)
      2) patrzac mi w oczy i robiac jeszcze do tego urazona mine, ze jak ja moge
      nawet myslec, ze on costam zrobil
      3) idac w zaparte, on juz wie, ze ja wiem, a i tak klamie

      Tego wlasnie nie rozumiem. Dla mnie to juz troche wyglada nie jak paskudny
      charakter, ale jak jakies zaburzenie. Ale mam swiadomosc, ze byc moze go
      probuje tlumaczyc, wiec potrzebuje ustawienia do pionu.

      Acha, on jest DDA. Ale nie wiedzialam, ze klamanie tez da sie pod to
      podciagnac. To by go troche tlumaczylo, tylko, ze ja juz nie wiem, czy chce
      placic za to, na co pracowala latami moja tesciowa...
      Do tego, wlasnie mi sie przypomnialo, ze raz mi powiedzial, ze jak mnie
      oklamie, to on czuje sie lepiej. Tylko dlatego, ze ja czegos nie wiem, co on
      wie, a to daje mu nade mna wladze... Wtedy myslalam, ze to taki zart... Teraz
      wydaje mi sie to chore...

      Podziwiam wszystkie dziewczyny, ktore byly w podobnej sytuacji i podjely jakas
      decyzje (jakakolwiek, ale swiadoma i ostateczna). Bo ja na razie nie wiem
      jeszcze, co robic...

      • nik.na.chwile Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 16.02.07, 02:03
        I jeszcze:

        Ja go naprawde nie przesluchuje (rowniez: nie sprawdzammu maili, komorki,
        torby, nie sledze go itp). Wczoraj byla sytuacja nadzwyczajna, bo pare miesiecy
        temu umowilismy sie co do pewnej rzeczy. To byl jego pomysl, bo obiecal mi od
        tamtej chwili ani raz mnie juz nie oklamac, a kwestia byla latwa dla mnie do
        sprawdzenia. SAM zaproponowal, zebym sprawdzala, to sie przekonam, ze tym razem
        to juz na prawde.. bla bla bla...
        Pare razy od tego czasu zapytalam, on odpowiedzial i ja to przyjmowalam na
        wiare. Sprawdzilam wczoraj PIERWSZY raz. I nie zgodzilo mi sie. Stad bylo moje
        pierwsze pytanie. Sklamal, wiec nastepne itd... do 6 czy 7...

        Poza tym tlumaczenie 'klamalem, bo nie chcialem ci robic przykrosci' to jego
        ulubione. No bardzo przepraszam, ale to chyba zupelny nonsens.
      • bj32 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 16.02.07, 02:51
        No, ja pisałam, że mój się nieraz rozminie z faktyczną ilością spożytego piwa,
        nie że Twójsmile No i powtórzę, że to nie kwestia charakteru. Mitomania to naukowy
        (zdaje się) termin na patologiczne kłamanie. "> Do tego, wlasnie mi sie
        przypomnialo, ze raz mi powiedzial, ze jak mnie
        > oklamie, to on czuje sie lepiej. Tylko dlatego, ze ja czegos nie wiem, co on
        > wie, a to daje mu nade mna wladze..." To by to potwierdzało.
        Proponuję, żebyście skorzystali z pomocy fachowca, czyli psychologa właśnie.
        Powodzenia.
        • nik.na.chwile Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 16.02.07, 03:13
          > Proponuję, żebyście skorzystali z pomocy fachowca, czyli psychologa właśnie.

          No i tu jest problem- tu gdzie mieszkamy nie ma Polakow-psychologow (chyba, ze
          domorosliwink), a maz w ang. nie czuje sie najmocniej... W Polsce moze by i
          poszedl.

          > Powodzenia
          A dziekuje, bardzo mi sie przyda.
      • janka007 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 16.02.07, 21:15
        nik.na.chwile napisała:

        > Acha, on jest DDA. Ale nie wiedzialam, ze klamanie tez da sie pod to
        > podciagnac. To by go troche tlumaczylo, tylko, ze ja juz nie wiem, czy chce
        > placic za to, na co pracowala latami moja tesciowa...

        Niestety albo on sie przeterapeutyzuje, albo będziesz za to płacić. Takie
        zachowanie, choć moze sie zdarza też u innych, i zdarza się nie u wszystkich
        DDA, jest bardzo, bardzo typowe dla DDA. W popularnym artykule tego nie
        przeczytasz, ale tak jest. A na to działa tylko terapia i to u porzadnego
        psychologa.
      • julinekk Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 17.02.07, 14:03
        proponuje poczytac troche o DDA ze szczegolnym uwzglednienien motywu klamania.
        jesli dowiesz sie jaki jest mechanizm klamstwa dzieci alkoholikow to moze
        latwiej ci bedzie poradzic sobie z tym. a meza na terapie tak czy inaczej
        trzeba poslac, bo sam nie jest w stanie nad tym zapanowac, musi poznac podloze
        tego problemu, czyli wrocic do swego dziecinstwa. powodzenia.
    • nexen Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 17.02.07, 23:41
      Może ja coś napiszę, tak z drugiej strony barykady...
      Kłamstwo wynika ze strachu - w tym przypadku (mam nadzieje) irracjonalnego strachu
      przed tym co zrobi druga osoba gdy jakiś (zdaniem kłamiącego) niewygodny fakt
      wyjdzie na jaw. Nie ma w tym nic ze złośliwości, złego charakteru czy celowego
      "kłamania by osiągnąć coś".
      Takie kłamstwa to wynik wychowania przez rodziców - tyranów i pochodne formy.
      Kłamiący popada w stan który automatyczne wrzuca go na tory odruchu
      wykształconego w dzieciństwie - kłamstwa. U wielu ludzi z tym zaburzeniem
      kłamstwo w dzieciństwie było jedną formą ucieczki przed kara/złością/etc
      rodzica/ów. Taki "imprinting" ciężko przezwyciężyć. "Śledztwa" tylko pogarszają
      stan - w końcu dla osoby z tym zaburzeniem to nie pierwszyzna, zna już takie
      "śledztwa"... Wzmaga to wyzwalanie tego odruchu.
      Moje zdanie? Miłość, cierpliwość i... Być może tylko stwierdzenie "nie musisz
      przy mnie kłamać" - ale nie śledztwo.
      W takich ludziach, we mnie, strach jest bardzo silny. Strach przed tymi których
      kochamy.
      • kseniax nexen 18.02.07, 00:30
        Wielkie dzieki za te słowa i rady. Miłości jest w naszym zwiazku bardzo duzo.
        Cierpliwosci we mnie, partnerki notorcznego klamcy, tez calkiem sporo. To nad
        czym najgorzej mi zapanowac to przymus sledzenia go, a raczej tropienia jego
        kolejnych klamstw. Wiem, ze chociazby dla wlasnego zdrowia psychicznego
        powinnam przestac, ale to silniejsze ode mnie...
        Mam jescze pytanie do Ciebie : Czy naprawde starasz sie klamac mniej, czy tak
        naprawde Ci na tym zalezy? Bo ja prawde mówiac zaczynam watpic czy moj "klamca"
        chce cos ztym swoim defektem zrobic...
        pozdrawiam
      • nik.na.chwile ale 18.02.07, 01:45
        Widzisz, patologiczne klamanie to nie jedyna 'wada' mojego meza.
        Ma ze soba rozne problemy i zawsze staralam mu sie pomoc. Nie krytykujac, nie
        oceniajac, zapewniajac go o mojej milosci, lojalnosci, dajac kolejne 'drugie
        szanse' itd... On WIE, ze nie musi klamac. Co wiecej, wie tez, ze oklamywanie
        najtrudniej mi jest wybaczyc (to z kolei moja trauma).
        Po paru latach mam po prostu dosyc. Bo wyglada na to, ze cokolwiek nie zrobie i
        tak bedzie malo, nic nie zostanie docenione, a jeszcze uslysze, ze to moja
        wina, bo cos tam...
        Uwazasz, ze wymaganie mowienia prawdy w zwiazku to za wiele?
        A, jak juz gdzies wczesniej napisalam, nie mam zwyczaju prowadzic sledztw. To
        bylo wyjatkowe, ze specjalna zacheta mojego meza.
        • julinekk Re: ale 18.02.07, 14:40
          ale co z tego ze on WIE, skoro ma wyksztalcony mechanizm, ktory sie wlacza w
          trudnych (z jego punktu widzenia) sytuacjach. nad tym nie moze zapanowac, bo
          prawdopodobnie nie uswiadamia sobie tego w pelni. jesli nie czuje sie zagrozony
          to jak sama mowisz - przyznaje ci racje ze nie powinien i nie ma potrzeby
          klamac. ale w stresie mechanizm sie wlacza i racjonalne myslenie diabli biora.
          miedzy innymi dlatego te jego klamstwa sa takie naiwne - dzieciece. pod tym
          wzgledem on jest wciaz dzieckiem- wystraszonym i probujacym sie ochronic za
          wszelka cene.
          acha, twoja pomoc, zapewnienia o milosci nie maja tu wiekszego znaczenia, w
          sensie - to go nie wyleczy. ty w zasadzie nie mozesz wiele zdzialac do momentu
          kiedy on nie zglosi sie na terapie. wtedy twoje wsparcie bedzie mialo sens.
          nie jest rowniez twoja wina ze on sie tak zachowuje.
          twoj maz po prostu stosuje strategie obrony ktorych nauczyl sie w dziecinstwie,
          a ktore teraz sa, nie dosc ze nieefektywne, to jeszcze niszczace dla waszego
          zwiazku.
          terapia, terapia i jeszcze raz terapia. jego zapewnienia, ze to juz ostatni raz
          sa bezwartosciowe. zapewne on sam wierzy ze juz nigdy wiecej... i jest w tym
          szczery. ale przy nastepnej sytuacji stresowej historia sie powtarza.
          • chocolaterie Re: ale 18.02.07, 21:11
            nik.na.chwile - Twoja historia - to moja historia ( i to nie tyle chodzi o mezow
            - w koncu nie napisalas w jakich kwestiach i sytuacjach klamie, ale o NAS), to
            niesamowite. Naprawde rozumiem Cie.Mialam identyczne podejscie, nawet podobne
            slowasmile
            Coz u nas faktycznie skonczyło się na terapii (jak radzi julinekk). Poki co jest
            lepiej (wszystkie inne metody = 0 rezultatu)
            Moze uda Ci się gdzies znalezc psychologa z Polski, albo lepiej poradnie
            zwiazana z uzaleznieniami. Powinniscie chodzic i Ty i on (niekoniecznie razemwink.
            W innym przypadku, przynajmniej u mnie, rosnie tylko frustracja, rozczarowanie,
            poczucie walki z wiatrakami i (dla mnie okropne) - wieczna podejrzliwosc. Szkoda
            milosci i zwiazku.
            Sciskam mocno i trzymam kciuki
            • nik.na.chwile chocolaterie 19.02.07, 02:36
              Dziekismile
              Faktycznie, od srody 'wieczna podejrzliwosc' to moje drugie imie. I nie o to
              chodzi, ze jego zadreczam (bo prawie nie rozmawiamy), tylko samej mi trudno ze
              soba wytrzymac...
              I z moja terapia tez trafilas w sedno- wlasnie o czyms takim myslalam. Inaczej
              mogloby sie zdarzyc, ze jemu przejdzie... na mniesmile
              Pozdrawiam i zycze trwalych efektow
    • bj32 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 18.02.07, 21:21
      Rozumiem, że za granicą ciężko się porozumieć, ale są tam pewnie psycholodzy
      (?)-Polacy, albo znaleźć jakiegoś, który mimo trudności językowych poradzi. W
      końcu jeśli tam funkcjonujecie na codzień, to jakoś dogadać się potraficie, nie?
      Miłością to może nieśmiałość można podleczyć. A nie mitomanię czy sadyzm
      powiedzmy.
    • shamsa Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 19.02.07, 00:29
      znam goscia co sobie zmysla tak ogólnie, chyba z kompleksów. jest calkiem
      porzadnym facetem, mozna na niego liczyc i jego druga połówka, świadoma tych
      bzdur, sie nimi nie przejmuje.
      pomysl, moze lepszy taki nieporadny mitoman, niz perfidny, robiacy ci za plecami
      fałszywiec, ktorego tak szybko nie rozgryziesz. oczywiscie pod warunkiem ze mąż
      spelnia kryteria tego pierwszego, nie drugiego.
    • anna_sla Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 19.02.07, 00:48
      Sytuacja jest kiepska, nie sądzę by jakikolwiek psycholog pomógł Wam kiedy to
      kłamanie tak sprawnie mu idzie a Ty straciłaś zaufanie.. Poza tym nie wiesz w
      czym Cię okłamuje, może jest coś jeszcze.. Ja nie próbowałabym mu już chyba
      zaufać, bo dręczyłabym się na każdym kroku czy mówi prawdę, albo kiedy
      przestanie ją mówić i w jakiej kwestii jeszcze może "mnie" okłamać.. W tej
      sytuacji nie widziałabym przyszłości dla tego związku.. tylko jak go rozwiązać??
      W tych kwestiach zawsze byłam kiepska..
    • nik.na.chwile podsumowanie 19.02.07, 02:57
      Jeszcze raz wielkie dzieki za odzew i rady.
      Nawet nie wiedzialam, jak bardzo mi brakowalo czyjegos zainteresowania moim
      problemem. Chyba za dlugo tu jestesmy zdani tylko na siebie, a ja nie jestem
      taka twarda babka, jaka chcialabym byc...
      Wszystkie opinie przemyslalam (nawet ta, ze nie ma klamstwa bez przyczyny i
      moze to moja wina. Wyszlo mi, ze jednak niesmile) i zdecydowalam sie sprobowac
      terapii.
      Mam juz namiar na psychologa Polaka. Jest z innego stanu, ale moze jakos sie
      uda z nim umowic, a jak nie, to moze kogos poleci...
      Z jednej strony, mam ogromne watpliwosci- zaufanie jest dla mnie podstawa
      zwiazku, a w moim wlasnie sie ulotnilo. Nie wiem czy mnie samej uda sie pokonac
      zniechecenie i podejrzliwosc. Ale, z drugiej strony, chcialabym miec
      swiadomosc, ze sprobowalam wszystkiego, zanim zdecyduje sie na ostateczne
      rozwiazanie.
      A jak nie wyjdzie, to pewnie sie zglosze, zeby sie wyplakacsmile

      Pozdrawiam
      • chocolaterie Re: podsumowanie 19.02.07, 09:28
        smile
        Dobrze ze znalazlas jakis namiar na psych. Wierze, ze bedzie potrafil Wam pomoc,
        w koncu USA slyna z wybitnych psychoterapeutowsmile W Polsce pomoc w prywatnych
        gabinetach niestety pozostawia wiele do zyczenia. Moj m. zanim trafil na dobra
        poradnie byl u ladnych kilku psych - znachorowsad
        Jesli ten, ktorego znalazlas sie jednak nie spisze, radze poszukac poradni lub
        kogos, kto ma doswiadczenie w uzaleznieniach.
        Zycze Ci wszystkiego najlepszego
        PS u mnie zaufanie tez sie ulotnilo i tez bylo dla mnie niezwykle wazne. To jest
        chyba najtrudniejsze do odbudowania bo...trwa dluugo. U mnie jeszcze jest z tym
        tak sobie,ale nie zaluje, ze nie odeszlam.
        Dla mnie jest jeszcze cos istotnego: nasza corka mimowolnie byla swiadkiem
        naszego kryzysu (nawet bez jawnych awantur dziecko wyczuje, ze cos jest nie
        tak). Teraz jest rowniez swiadkiem poprawy i wychodzenia z tego kryzysu, a nie
        ucieczki.
    • spacey1 Re: maz, notoryczny klamca- prosze o rade 19.02.07, 19:33
      Moja koleżanka miała takiego męża. Z tym, że on kłamał w bardzo określonych
      sprawach - finansowych. Miał chyba jakąś chorobę związaną z koniecznością
      posiadania, kupowania, bo ciągle brał jakieś kredyty, aż się wkopał w niezłą
      pułapkę. Kłamstwa były zwykle z tym związane, chociaż nie tylko.
      Kiedyś przeczytałam książkę, która mną wstrząsnełą i pokazałam jej. Też nieźle
      nią tąpnęło. Polecam lekturę, oparta na faktach. jak to niewinnie może się
      zacząć pasmo kłamstw i do czego może doprowadzić.
      www.merlin.com.pl/frontend/towar/368991
      Mogę jeszcze polecić kilka tytułów pop-nauk
      www.merlin.com.pl/frontend/towar/446230
      www.merlin.com.pl/frontend/towar/397096
      www.merlin.com.pl/frontend/towar/317738
      Może któraś z nich ci pomoże
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka