Dodaj do ulubionych

Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chleba?

05.03.07, 11:02
Moja mama ubolewa nad tym, że dzieci nie szanują chleba , wogóle jedzenia.
Często znajduje pod bramą jakieś wyrzucone niedojedzone kanapki, resztki
ciastek, czasem nieskończone opakowania chrupek.
Mnie w dzieciństwie uczono w domu, że jedzenie trzeba szanować, że nie można
byle gdzie wyrzucać zwłaszcza chleba, na który trzeba cięzko pracować.
Przynosiłam więc nie zjedzone kanapki ze szkoły do domu i dawałam psu.
Mojego syna tez tak uczyłam i córce też będę to wpajać jak podrośnie.
A Wy mamy zwracacie na to uwagę?
Obserwuj wątek
    • nchyb kruszyny chleba nie podnoszę przez ucałowanie... 05.03.07, 11:13
      nie wyrzucam jedzenia dla wyrzucania, ale jeżeli nie mogę zjeść, nie zmuszam
      się i dzieciom też nie każę zostawiać po jedzeniu pustych talerzy. Ale uczę, że
      lepiej nałożyć mniej i dołożyć.

      Nabożnego stosunku do chleba powszedniego nie mam, jezeli się zeschnie, odłożę
      w miejsce zbiórki dla zwierząt, jeżeli takiego miejsca nie będzie - wyrzucam po
      prostu.

      Nieinformuję dzieci, że mają zjadać i niewyrzucać, bo np. w Etiopii czy
      Indiach dzieci godują. To, że moje dzieci nie dojedzą kanapki, lub ją wmuszą w
      siebie do końca ze łzami w oczach, nie sprawi, że w tychże Indiach lub |Etiopii
      będzie mniejszy głód... A tego niedojedzonego tam nie wyślę...

      Ogolnie, w miarę racjonalnie gospodaruję naszymi zasobami, nie zapełniam
      lodówki po brzegi, by po miesiącu wyrzucać zepsute. Ale też jeżeli znajdzie się
      w kącie coś zepsutego, lub kromka chleba będzie niedojedzona, bez wyrzutów
      sumienia wyrzucam...
      • triss_merigold6 Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez ucałowanie 05.03.07, 11:16
        Mogę się podpisać.smile
        Dziecko nie musi zjeść wszystkiego, wcale nie musi zjeść jeśli nie ma ochoty.
      • bri Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez ucałowanie 05.03.07, 11:35
        Nie lubimy marnować jedzenia w domu, ale to raczej trzeba zaplanować gotując
        obiad - zrobić tyle, żeby się nie zmarnowało za dużo i już. Nie wprowadzam
        żadnego terroru jedzeniowego; jak jej coś nie smakuje może wypluć, nie musi
        dojadać do końca. Zanim jej zaoferuję coś do jedzenia pytam czy ma na to ochotę
        i nie wmuszam na siłę, jak mówi nie - na szczęście akurat nasza pociecha ma w
        miarę zdrowy apetyt. Irytuje mnie nawet kiedy babcie i dziadkowie dopingują
        naszą córę do szybkiego jedzenia. Nie cierpię jeść szybko i nie rozumiem w
        ogóle tej idei.
      • mamkaantka nchyb 05.03.07, 17:04
        nchyb napisała:
        > kruszyny chleba nie podnoszę przez ucałowanie

        Bez tego jadu nie potrafiłabyś sie pewnie wypowiedzieć prawda?
        • nchyb Mamkaantka... 06.03.07, 09:28
          masz PSM? Depresję?
          Skąd ten jad wzięłaś? Czy to może nieumiejętność zrozumienia przeczytanego
          tekstu?
          Jeżeli nie rozumiesz zdania to poproś o wyjaśnienie, ale nie dopowiadaj sama
          sobie, co autor miał na myśli... smile

          Cały świat nie uwziął się, by jad wylewać, jak to zrozumiesz, może jaśniejszy
          wyda Ci się ten świat, prawda?...
      • janka007 Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez USZANOwanie 05.03.07, 22:38
        Trochę już się zapomniało klasyki literackiej, nie?
        Zawsze uczę dziecko szacunku dla żywności, tak jak i mnie uczono.
        Informuję dziecko, ze ma nie wyrzucać jedzenia, bo w Etiopii dzieci głodują.
        Zawsze można resztki jedzenia wynieść dla zwierząt na łąkę.
        • trendsetterka Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez USZANOwani 05.03.07, 22:51
          Po czym wnosisz, iż zapomniałam?
          univ.gda.pl/~literat/cnwybor/035.htm

          • janka007 Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez USZANOwani 05.03.07, 23:03
            W zasadzie nie pisałam, że ty zapomniałaś, tylko nchyb która pisała coś
            o "podnoszeniu przez ucałowanie" (jak by to technicznie miało wyglądać?).
            Dobrze, ze sobie znalazłaś link z netu, to możesz sama wszystko sprawdzic.
        • triss_merigold6 Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez USZANOwani 05.03.07, 22:54
          Hmmm... mam wynosić na łąkę niedojedzone Danio? W opakowaniu? A resztkę zupy?
          • janka007 Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez USZANOwani 05.03.07, 23:02
            Nie wiem co ci poradzić, jeśli nie masz męża odkurzacza, jak ja smile
            Danio na ogół można dojeść po dziecku, o ile człowiek po tym nie choruje.
            • triss_merigold6 Re: kruszyny chleba nie podnoszę przez USZANOwani 05.03.07, 23:05
              Jak miałam psa to przynajmniej resztki wędlin utylizował. Po Danio, resztce
              parówki, resztce słoiczka z brokułami czy połowie kaszki co została
              niedojedzona podchodzi mi paw.wink
              IMO nawet nie kupując w nadmiarze i tak część jedzenie się wyrzuca. Resztki
              właśnie.
        • nchyb Janka007... 06.03.07, 09:24
          > Trochę już się zapomniało klasyki literackiej, nie?
          Nie...
          ...
          parafraza lit. przeróbka, modyfikacja tekstu, ustępu, dzieła, oddająca jego
          treść, sens w innej formie, zazw. rozwiniętej, jaśniejszej...
          za:
          www.slownik-online.pl/kopalinski/ECF8E56D86227067C125657600796AB1.php
          Norwid tęsknił, ja nie tęsknię. Za ego czasów szanowano, całowano i kreślono
          znak krzyża przed przekrojeniem. Ja kupuję już przekrojony.

          > Informuję dziecko, ze ma nie wyrzucać jedzenia, bo w Etiopii dzieci głodują.
          Nie dojedzone wysyłacie do tej Etiopii?... wink
          Czytałam o dziecu które na wieść, że dzieci głodują w Afryce powiedziao mamie
          wprost, że i tak nie zje i żeby jego kaszkę do tejże Afryki wysłała... smile

          Co do tej łąki. Jedna z większych głupot. Ekolodzy i lesnicy podkreślają, by
          tego nie robić. To jest dla zwierząt bardzo szkodliwe...
          Co innego celowe dokarmianie w wznaczonych miejscach przez ludzi wiedzących
          czym które zwierzaki dokarmić...
          Do karmnika też nie powinno się dawać ptaszkom chleba posmarowanego masłem.
          Zamiast pomóc, zwierzakom się szkodzi...
          W imię wyższych celo i dla spokoju wlasnego sumienia szkodzi sę... Dobrymi
          chęciami itd...
          Pozdrawiam
          • janka007 Re: Janka007... 06.03.07, 20:46
            nchyb napisała:

            > > Trochę już się zapomniało klasyki literackiej, nie?
            > Nie...
            > ...
            > parafraza lit. przeróbka, modyfikacja tekstu, ustępu, dzieła, oddająca jego
            > treść, sens w innej formie, zazw. rozwiniętej, jaśniejszej...

            Wyszło ci to mocno niezdarnie, nawet zakładając że ten komiczny efekt był
            zamierzony.

            > > Informuję dziecko, ze ma nie wyrzucać jedzenia, bo w Etiopii dzieci głodu
            > ją.
            > Nie dojedzone wysyłacie do tej Etiopii?... wink

            Wysyłanie jedzenia do Etiopii nie ma nic wspólnego z szacunkiem do pokarmu. Do
            krajów arfykańskich wysyłamy, owszem, pieniądze m.in. na dożywianie dzieci.
            Polecam www.maitri.pl/
            Dziecko powinno nałożyc sobie mniejszę porcję i wszystko zjeść, ewentualnie
            poprosić o dokładkę. Tłumaczenie, że inni głodują i dlatego jedzenie trzeba
            szanować, jest jak najbardziej na miejscu.

            > Do karmnika też nie powinno się dawać ptaszkom chleba posmarowanego masłem.

            Ptaszków chlebem z masłem nie karmimy. Z szynką i ogórkiem też nie. Na
            wspólczesnej peryferyjnej miejskiej łące jest dużo zwierzat, które mogą się
            pożywić resztkami jedzenia, a jeśli go nie zechcą to są to i tak resztki
            orgfaniczne i użyźnią ziemię. Zareagowałaś nerwowo tak jakbym sugerowała system
            polegający na codziennym wyrzucaniu nieprzebranych resztek jedzenia na łąkę.
            Nie, clou tego o czym piszę jest dobra organizacja dzięki której wyrzucanie
            jedzenia to rzadkość.
            • nchyb Re: Janka007... 07.03.07, 12:08
              Janko, to Twój odbiór subiektywny co do niezdarności sparafrazowania Cypriana,
              ja uważam inaczej... smile

              > Wysyłanie jedzenia do Etiopii nie ma nic wspólnego z szacunkiem do pokarmu. Do
              > krajów arfykańskich wysyłamy, owszem, pieniądze m.in. na dożywianie dzieci.
              > Polecam www.maitri.pl/
              od kilkunastu lat reguarnie...

              Szacunek szacunkiem, ale nawawianie dziecka do zjadania wszystkiego, bo gdzieś
              tam jest gorzej, ani tamtym nie pmoże, ani z szacunkiem nie ma nic wspólnego...

              > Dziecko powinno nałożyc sobie mniejszę porcję i wszystko zjeść, ewentualnie
              > poprosić o dokładkę
              przeczytaj mój pierwszy post dokładnie jeszcze raz. Było tam takie samo zdanie
              w innej formie ale niosące takież same treści? Było. Czyli myślę tak samo. Ale
              czasem jakiś plasterek może zostać, niezależnie od szacunku i godnego
              traktowania strawy naszej codziennej...

              > Tłumaczenie, że inni głodują i dlatego jedzenie trzeba
              > szanować, jest jak najbardziej na miejscu
              ale czy ma się przejawiać ten szacunek? Rozumiem, że nie niszczy się dla
              niszczenia, jedzenie nie stanowi zabawy, ani dekoracji, którą się wyrzuca gdy
              się znudzi. Nie rzucamy w siebie kulkami chlebowymi, nie depczemy w czerwonych
              bucikach po chebie, ani też po nim nie tanczymy. Cukru nie rozsypujemy, by
              udawał śnieg...
              Ale też nie klękamy przed kromką chleba, która upadnie, i podnosząc ją z pełnym
              szacunkiem jej nie całujemy. Chuch, dmuch i można zjeść. Chyba, ze w kałużę
              spadnie, to już nie. I wtedy jej wyrzucenie nie stanowi dla mnie o braku
              szacunku, ale o zdrowym rozsądku...

              > Nie, clou tego o czym piszę jest dobra organizacja dzięki której wyrzucanie
              > jedzenia to rzadkość.
              tak jak wsponiałam już, to właśnie napisałam, ale przez to, że nie boleję nad
              każdą wyrzuconą kruszyną, chyba już nie doczytałaś...
    • jusytka Staram się, ale nie zawsze mi to wychodzi :( n/t 05.03.07, 11:37

      • renia1807 Re: Staram się, ale nie zawsze mi to wychodzi :( 05.03.07, 12:05
        My też nie zmuszamy się do zjadania wszystkiego, jeśli nie mamy ochoty.
        Resztki zjada pies, suchy chleb zanoszę do pani od której kupuje jajka dla
        małej i ogólnie tez nie robię wielkich zapasów jadzenia. Kupuje na bieżąco.
        Ale moją mame rozumiem, bo mnie też nie podoba sie jak na drodze leży
        jedzenie , deptają po nim ludzie, sikają po nim psy, rozjeżdżają go samochody.
        • triss_merigold6 Re: Staram się, ale nie zawsze mi to wychodzi :( 05.03.07, 12:22
          Mnie się nie podoba, że na blokowiskach ludzie wyrzucają jedzenie przez okno. Z
          zupami i kaszkami włącznie. Ptaszki się niby tym mają pożywić?
        • nchyb Re: Staram się, ale nie zawsze mi to wychodzi :( 05.03.07, 12:28
          psa nie mam, jajka kupuję w sklepie, którego sprzedawczyni starego chleba ode
          mnie nie przyjmie. Na ieś nie pojadę, by suchy chleb zwieść, bo nie mam ani
          czasu ani chęci.
          Czasem pożywienie wyrzucę do śmietnika, przyjdą osoby dorabiające grzebaniem w
          śmieciach, torby poprują, śmieci nie będące aluminiowymi puszkami wyrzucą z
          boku, auto je przejedzie, pies obsika, przechodnie buciskami zdepczą. Zdarza
          się...

          Dzieci uczę korzystania ze śmietników, tam mają wyrzucać wszelkie odpadki,
          raczej ekologicznie rozdzielamy śmieci na poszczególne kubelki, ale to nie
          zawsze jest możliwe. U nas nie ma osobnego śmietnika na odpoadki organiczne.

          A wracając do psa. Rodzice mają. Ale jemu naszych nie dojedzonych resztek też
          się nie daje, bo mogłoby mu zaszkodzić. Ani ziemniaków z obiadu, ani kości po
          kurczaku. Za delikatny żołądek ma...
          A pomyj nie zbieramy, bo swinek w okolicy też brak...

          Cyli, nie rozrzucam jedzenia po okolicy, ale też specjalnie nierozpaczam, jak
          widzę rozdeptaną niedojedzoą kanapkę...
    • hexella Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 13:57
      Nie traktuję chleba z nabożeństwem. Dla mnie to tylko mąka, woda, drożdże i
      sól. Nie lubię marnować jedzenia, ale jeśli tak się zdarzy, bez oporów wyrzucam.
    • deyani Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 16:07
      Ja tak. Wychowała mnie babcia, która w czasie wojny nie raz przymierała głodem.
      Nie pozwalała ona na zmarnowanie ani kruszynki chleba i mi się to udzieliło. Po
      prostu nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że tak zwyczajnie wyrzucam jedzenie
      do smietnika. Mam specjalny pojemnik, do którego wrzucam resztki, a póżniej
      niosę kurom albo kotu. Jest to dla mnie o tyle wygodne, że mieszkam na wsi i
      takie gospodarowanie resztkami nie sprawia mi kłopoów. W mieście rzeczywiście
      byłoby trudniej.
      • verdana Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 16:17
        Wychowała mnie matka, która tylko cudem nie umarła z głodu w obozie
        koncentracyjnym.
        I wiecie co - wyznawała zasadę, ze jedzenie jest po to, by je zjeść a nie
        szanować. Lepiej wyrzucić resztki, niz zatuczyć rodzinę, albo się struc czymś
        nieświeżym. Na wsi można oddać zwierzętom chleb, ale wybaczcie - mam hodować
        kure w bloku?
        I ten szacunek do chleba, to dla mnie trochę przebrzmiały obyczaj - czy taki
        szacunek macie tez do makaronu? Przecież z tej samej mąki...
        • deyani Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 16:31
          Ja inaczej pojmuję "szacunek dla kromki chleba".Nie wydaje mi się, żeby polegał
          on na wmuszaniu w dziecko obiadu albo zatuczeniu rodziny.
    • pacia811 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 16:58
      moja Zuzia ma dopiero pół roczku, ale chce żeby wiedziała, że jedzenie trzeba
      szanować!! staram się nie wyrzucać jedzenia, bo uważam że to poprostu
      nieetyczne i niemoralne!! dlatego poprostu robie tyle jedzenia ile jesteśmy w
      stanie zjeść, proste!! i sprawa rozwiązana!!
      w lodówce nie trzymam zapasów jak na wojnę, staram się robić zakupy w miarę na
      bieżąco, też chyba proste rozwiązanie??
      co do chleba, jak zostaje jakiś kawałek to zawsze można go ususzyć i zrobić
      bułkę tartą!!
      • triss_merigold6 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 18:24
        Jedzenie jest po to żeby jeść a nie szanować. Marnowanie to strata kasy po
        prostu a zjadanie "na siłę" niezdrowe i można utyć. Tarta bułka kosztuje
        niecałe 2 zł za paczkę i starcza mi na pół roku więc sorry ale trzeć resztek
        chleba mi się nie chce.
        • pacia811 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 20:08
          ten wątek jest dość przygnębiający przynajmniej dla mnie...
          jak widać wiele osób spośród forumowiczek nie wie co to głód...( ja na
          szczęście też nie wiem)

          nie każe oczywiście nikomu, aby zamarwiał się, dziećmi głodnymi w Afryce, ale
          może czasem warto zastanowić się nad tym i pomyśleć czy komuś obok nie jest
          potrzebne jedzenie

          nie wiem też ile kupujecie niepotrzebnego jedzenia skoro wyrzucacie jedzenie??
          nie rozumie po co??

          nie wiem ile zarabiacie ale mnie poprostu nie stać na wyrzucanie jedzenia, i
          przy ograniczonych dochodach liczę każdy grosz i szanuję jedzenie, bo nigdy nic
          nie wiadomo.....
          • triss_merigold6 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 21:50
            Nie kupuję niepotrzebnego jedzenia. Czasem po prostu trudno idealnie wyliczyć i
            zostaje resztka zupy, niedojedzony przez dziecko serek, zeschnięta kajzerka,
            trochę czegośw puszce czy parę plasterków już śliskiej wędliny. Powinnam pytać
            sąsiadów czy chcą resztki?
            Skoro musisz wszystko zutylizować to jest Twój problem, ja wolę wyrzucić niż
            się zatruć albo dojadać coś co mi nie smakuje.
            • pacia811 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 09:13
              no powiedzmy, że Cię rozumie....obie mamy racjesmile mnie również zdarza się
              wyrzucić jakieś jedzenie (ale nigdy chleba!!) ale przyznam się, że mam potworne
              wyrzuty sumienia....nie mówie, że trzeba stare zpleśniałe jedzenie komuś
              dawać!!

              chodzi mi o zwrócenie uwagi na sam fakt kupowania żywności oraz na ilość
              gotowanych pokarmów. po jaką cholewke ktoś kupuje za dużo jedzenia skoro nie
              jest w stanie potem tego zjeść!!!??? albo po co gotuje się garniec zupy dla
              pułku wojska, jak w domu jedzą tą zupę trzy osoby??

              nie jestem też za tym aby wmuszać w dziecko ogromnych ilości jedzenia, bo to
              niezdrowo, ale przecież można ugotować mniejsze ilości, ja nie widze problemusmile
              pozdrawiam
          • nanuk24 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 00:56
            ale
            > może czasem warto zastanowić się nad tym i pomyśleć czy komuś obok nie jest
            > potrzebne jedzenie

            wybacz, ale nie jestem na tyle bezczelna, zeby zanosic sasiadom w polowie
            nadgyziona kanapke, czy zepsuta juz zupe lub zzieleniala wedline.
            A jak ugotuje za duzo na przyklad spagetti lub lub innego jedzenia, ktorego nie
            mozna zamrozic - zawoze kilka porcji na obiad moim przyjaciolom. Oni sie ciesza,
            a oni zadowoleni bo pracuja do pozna i nie zawsze chce im sie gotowac po pracy.
    • royalmail Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 17:59
      To może nie trendy, co napiszę, ale... W naszym domu nikt nie ma prawa wyrzucić
      chleba do śmieci. Można go oddać ptakom, psu - ale nie wolno go wyrzucić do
      kosza.
      A wzięło to się stąd - że w naszym prawie 20-letnim związku z mężem, tego
      chleba któregoś dnia nam zabrakło. Byliśmy wtedy krótko po ślubie, nie mieliśmy
      dzieci - utrzymywaliśmy się samodzielnie, było nam bardzo ciężko na początku,
      nigdy nie wyciągaliśmy ręki do rodziców. I pewnego dnia, po prostu zabrakło nam
      pieniędzy na choćby kawałek chleba - a w domu skończyło się jedzenie.
      Dobrze, że to była jesień, więc przez 3 kolejne dni byliśmy na diecie owocowej,
      bo obok naszej stancji rosła dzika gruszka smile)).
      Od tej pory, nie wyrzucamy chleba. I pewnie to dla Was śmieszne, ale mój mąż
      kiedy zaczyna kroić chleb żegna go znakiem krzyża - chociaż do kościoła chłop
      wcale nie chodzi smile.
      Bo życie uczy pokory i szacunku. Nas nauczyło. Tego samego uczymy dzieci, mimo,
      że im nic nigdy nie zabrakło smile.
      • pieskuba Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 18:50
        Nie oddawaj chleba ptakom, szkodzi im.

        Ja suszę i zanoszę do stadniny. Koniom nie szkodzi.
      • asia_mama_alusia Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 17:53
        > A wzięło to się stąd - że w naszym prawie 20-letnim związku z mężem, tego
        > chleba któregoś dnia nam zabrakło.

        to pieniędzy Wam zabrakło.

        Ja stosuje zasadę prostą i odpowiednią do NASZYCH czasów - trzeba szanować
        pieniądze, a nie jedzenie, które jest dziś wszędzie, wystarczy za nie zapłacić.
        Nie mylcie tego z materializmem, ale po co mam się stosować do atawistycznych zasad.
    • nanuk24 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 18:34
      Nie. Jedzenie jest jedzeniem. Nie robie tragedii, jak resztki obiadu wyladuja do
      kosza i pieczywo rowniez. Nie mam w zwyczaju karmic rodzine resztkami jedzenia,
      suchymi lub splesnialymi sucharami, zeby tylko nie wyrzucic. Obrzydliwe.
      Ale staram sie kupowac tak, zeby nie wyrzucac bo mi najzwyczajniej szkoda pieniedzy.
    • anik801 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 20:43
      Moja córka(3lata)właśnie dziś rzuciła kawałek chleba na podłogę,po tym jak
      powiedziałam żeby wzięła świeży(wzięła wczorajszy).Kazałam jej podnieść i
      powiedziałam,że tak nie wolno robić,że stary chlebek zje piesek.Moje dziecko ma
      za dużo wszystkiego-praktycznie każda jej zachcianka kulinarna jest spełniana.
      Ona nie wie,co to znaczy czegoś chcieć i czekać na to.Kiedyś nie było można
      kupić wszystkiego,tak jak teraz.Dzieci dostawały banany,czy czekoladę od swięta.
      Dziś mają to na codzień i wybrzydzają.A wiadomo,że skoro w skepie jest to się
      kupi.
    • figrut Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 21:08
      Wszystko inne opróch chleba mogę wyrzucić do kosza. Chleba u nas "marnuje" się
      dużo, bo mój niemąż tylko ten mięciutki jada [biały], a ja z dzieciakami razowy.
      Starszy chleb wrzucam do płóciennego worka który wisi sobie w kuchni na
      kaloryferze. Część suchego chleba dostają psy do pochrupania, część Teściowa
      zabiera ze sobą do pracy, gdzie wydaje któremuś kto ma jakieś zwierzaki
      gospodarskie. W moim miasteczku obok śmietników stoją pojemniki na chleb i
      przyjeżdżają je opróżniać gospodarze z okolicznych wiosek.
      • nanuk24 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 21:17
        Chleba u nas "marnuje" się
        > dużo, bo mój niemąż tylko ten mięciutki jada [biały], a ja z dzieciakami razowy
        > .

        Ja akurat pieczywa nie jem, maz od czasu do czasu, syn za to codziennie. I zebym
        nie musiala wyrzucac go niepotrzebnie, po prostu kupuje chleb juz pokrojony na
        kromki i wkladam do zamrazalnika. Z zamrazalnika wyciagam tylko tyle kromek ile
        w danym momencie potrzebuje(przewaznie jest to jedna kromkasmile Reszta chleba
        sobie siedzi w zamrazalniku, dopoki nie zostanie w calosci skonsumowanysmile
      • bodek24 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 09.03.07, 22:49
        ucze bo i mnie tak uczono.my wypracowalismy system oszczednego gospodarowania
        chlebem-nie kupujemy calego bochenka tylko krojony schulstad razowy i maks po
        dwoch dniach go nie masadwyrzucanie pieczywa jest okropne
    • basiunia2d Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 21:15
      Mnie mama nauczyła ,że jak chleb upadnie na podłogę ,to trzeba go pocałowac jak
      sie go podniesie.
      I jeszcze zanim ukroję pierwszą kromkę żegnam go krzyżem.
    • hipopotamama Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 21:41
      NIGDY nie wyrzucam chleba! U nas w domu niedojedzone resztki przechowuje się w
      pikarniku, a jak uzbiera sie spora ilość są mielone na tzw. bułke tartą.
      Innego pożywienia też z zasady się nie wyrzuca i będę tego uczyła moją córkę.
    • aluc Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 21:49
      wkurza mnie marnowanie jedzenia rozumiane jako bezmyślne zakupy bez względu na
      potrzeby rodziny albo gotowanie dla dwóch osób jak dla pułku wojska
      i wkurzenie odnosi się nie tylko do jedzenia, żeby była jasność

      równie wkurza mnie szanowanie poprzez obsesyjne dojadanie do czysta i obsesyjne
      niewyrzucanie, a odkąd dietetyczka zabroniła mi dojadać po dzieciach, to sama
      też nie szanuję

      do chleba szczególnego nabożeństwa nie posiadam, nie posiadam również psa, kota
      ani innej żywiny
      • trendsetterka Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:04
        Uczę.
        Całuję chleb, gdy kromka upadnie na podłogę.
        Znaczę znak krzyża, gdy rozpoczynam bochenek.
        Bo dla mnie chleb, to nie tylko woda, drożdzże i mąka.
        I owszem, widzę różnicę, między chlebem i makaronem.
        Bo chleb to dla mnie symbol.
        Bo nie bez powodu w Polsce witamy gości właśnie chlebem, bo nie bez powodu to
        właśnie nim dzielimy się w czasie Wigilii, bo w modlitwie mówię chleba naszego
        powszedniego, bo moja babcia, prababcia, moi rodzice też go szanowali, bo
        Norwid tęsknił "do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez
        uszanowanie dla darów Nieba".
        Dlatego.
        I nie chodzi tu o wpychanie na siłę suchego chleba, czy resztek jedzenia, nie o
        to chodzi.

        Nie uczcie dzieci szacunku dla chleba. Dla pracy. Dla starszych ludzi.
        Zobaczymy w jakim kraju, na jakim świecie przyjdzie nam żyć, naszym dzieciom i
        ich dzieciom.


        • aluc Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:12
          trendsetterka napisała:

          >
          > Zobaczymy w jakim kraju, na jakim świecie przyjdzie nam żyć, naszym dzieciom
          i
          > ich dzieciom.
          >
          noooo
          niekatolickim na przykład
          ale w to to prawdę mówiąc nie wierzę, tylko jaki to ma związek z chlebem
        • royalmail Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:13
          trendsetterka - pięknie to ujęłaś smile.
        • triss_merigold6 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:15
          W wigilię dzielimy się chyba opłatkiem? Ale to może tylko w mojej ateistycznej
          rodzinie taki zwyczaj.
          Mam szczerą nadzieję, że mój dorosły syn w przyszłości będzie żył w INNYM
          kraju: niekatolickiem, niemesjanistycznym, mniej przaśnym i mniej robotniczo-
          chłopskim.
          • hipopotamama Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:25
            triss_merigold6 napisała:

            > W wigilię dzielimy się chyba opłatkiem?

            Litości uncertain
            • triss_merigold6 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:34
              Sorki, dla mnie opłatek do nabycia w kościele albo w caritasie to opłatek.
              Symbol. A chleb baltonowski czy kajzerka to zupełnie coś innego, zwykłe
              jedzenie.
          • trendsetterka Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:26
            Wierzcie mi, nie jestem nawiedzoną dewotkę. Ani ultrakatoliczką.
            Po prostu, takie są moje wartości, szanuję tradycję.
            Owszem, w Wigilię dzielę się opłatkiem, jest po prostu symbolem, znakiem,
            pewną formą chleba, prawda?

            "Opłatek (z łac. oblatum – "dar ofiarny") - bardzo cienki biały płatek
            chlebowy, przaśny (czyli niekwaszony i niesolony), wypiekany z białej mąki i
            wody bez dodatku drożdży, którym dzielą się wszyscy zgromadzeni przy stole
            wigilijnym, składając sobie życzenia".

            Nie rozumiem, dlaczego nauka dziecka szacunku dla chleba ma sprzyjać budowaniu
            katolickiego, mesjanistycznego kraju? Przecież to nie tylko wiara, ale i
            tradycja.

            Jeśli jest zła, pozostaje tworzenie "nowych, świeckich tradycji" - odsyłam do
            filmu z którego cytat pochodzi.
            • aluc Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:34
              jeśli wiąże się szacunek dla chleba z szacunkiem dla starszych i ludzi w ogóle,
              to dlaczego nie wiązać szacunku dla ludzi i przyszłości narodu z szacunkiem dla
              (na przykład) silnika samochodu poprzez jazdę na określonych obrotach?

              polską tradycję chlebną uważam poniekąd za wzruszającą
              dopisywanie do niej całej ideologii typu "stosunek do chleba jest odbiciem
              stosunku do świata otaczającego" wywołuje u mnie złośliwą wysypkę
              • triss_merigold6 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 22:35
                Uwielbiam Cię.smile
                Dziś chyba nie mam prądu na precyzowanie poglądów.
              • renia1807 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 09:04
                Ale czy uczenie dzieci szacunku do chleba, do czegokolwiek/kogokolwiek to coś
                złego? I dlaczego to łączyć od razu z kościołem?
                Szacunek do rzeczy, do ludzi jest chyba ponad wyznaniowy!
                A to, że kościół uczy szacunku do bliźniego, do chleba, który jest symbolem
                pracy ludzkiej to chyba rzecz normalna w tym świecie. Bo niby czego ma uczyć?
                złodziejstwa, przemocy, chamstwa?
                Przeciez i w szkole uczą dzieci poszanowania sprzętów, ksiązek, przyrody,
                siebie nawzajem, poszanowania odmienności. I chyba o to chodzi, zeby dzieciom
                przekazywać pozytywne wartości.
                Śmiać mi się chce jak niektóre z was piszą: mam zjeść na siłę? nieświeże albo
                spleśniałe zanieść głodującym? przecież tu nie o to chodzi ...
                Wiadomo, że jak nie ma co z tym zrobić to trzeba wyrzucić. Nikt przeciez nie
                będzie robił w domu składowiska odpadów. Ale między wyrzucaniem a wyrzucaniem
                jest różnica. Ogólnie chodzi o to, żeby jedzenia nie poniewierać byle gdzie.
                Jedzenie to nie gó.., które może sobie spokojnie leżec w rowie, choć i jego
                miejsce jest gdzie indziej!
                Koło mojego domu przchodzi sporo dzieci, które wracają ze szkoły, po drodze
                jest jeszcze sklep spozywczy, wszystko co nie dojedzą ląduje na poboczach.
                Oprócz resztek jedzenia trzeba po nich sprzatac papierki, woreczki, butelki i
                właściwie w imię czego inni mają to robić?
                Czy aż tak wiele trudu trzeba sobie zadać, żeby nauczyć dziecko również
                porządku?
                Już nie wspomnę o szacunku dla tych co muszą schylić grzbiet aby to posprzątac!
                • asia_mama_alusia Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 18:04
                  renia1807 napisała:

                  > Ale czy uczenie dzieci szacunku do chleba, do czegokolwiek/kogokolwiek to coś
                  > złego? I dlaczego to łączyć od razu z kościołem?

                  bo symbol chleba jest nierozerwalnie związany z tradycja chrześcijańską.
                • aluc Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 18:10
                  szacunek do chleba nie implikuje porządności człowieka w przyszłości
                  podobnie jak brak szacunku (w prezentowanym przez ciebie rozumieniu) nie
                  implikuje nieporządności
                  rzecz w tym, by obsesja na punkcie chleba nie przesłoniła pozostałych kryteriów
                  porządności i właściwego wychowania

                  a poza tym, skoro już abstrahujemy od kategorii religijnych, to dlaczego
                  właśnie chleb, a nie kiełbasa?
    • tane1 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 05.03.07, 21:56
      Głodu nigdy nie zaznałam.
      Jedzenie szanuje umiarkowanie.
      Staram sie kupowac takie ilosci, zeby zbyt duzo nie wyrzucać.
      Nie zawsze się udaje.
      Resztakami nie karmię psów, kotów, ani ptaków.
      Z szacunku do nich.
      Zadnemu z tych zwierząt nie służą resztki naszego jedzenia.
      • ewamamaolka3 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 00:28
        Tak tak i jeszcze raz tak. Moje dzieci maja wszystko , wlacznie z jedzeniem
        ale chce ich tak wychowac, aby wiedzialy ze maja naprawde szczescie. Ja jestem
        katoliczka moj maz ateista. Staramy sie je chowac w poszanowaniu, i nie chodzi
        tu o bycie zdewocialym. To ze moje dieci nie dojedza nie jest dla mnie
        problemem, ale kiedy Emka z jedzenia robi zabawe a Olek marudzi ze to
        swinstwo, sprzatam ze stolu i do kolacji musza poczekac. Moj maz na to pracuje
        i jakos mi sie nie wydaje to smiesznym ze ucze ich szacunku do ojca pracy.
        A zupy jak wiecej ugotuje to rozdzielam i w pojemnikach mroze, z chlebem jest
        podobnie
    • donatta To chodzi Wam o jedzenie, czy o symbol? 06.03.07, 18:55
      Traktowanie chleba jako symbolu bogoojczyźnianego uważam za nieco przestarzałe
      i cokolwiek śmieszne w 21 wieku. Każda epoka ma swoje własne symbole i
      przeciąganie na siłę poprzednich nie ma większego sensu. Czy ktoś się jeszcze
      dzisiaj bawi w Rejtana? Spektakularne rzucenie ciała pod drzwiami z
      rozchełstaniem odzienia? To też był symbol. Takich symboli było zresztą
      mnóstwo, ale na ten temat to może historycy, bo ja laik jestem.

      Tak więc szanowaniu chleba jako chleba, czy to wyrażonemu całowaniem upadłej
      kanapki (całuje się od strony suchej, czy posmarowanej?), czy robieniem
      tajemnych znaków na napoczynanym właśnie bochenku, czy też zjadaniu na siłę
      ostatnich skibek, byle ich tylko nie wyrzucić - mówię nie.

      To brzmi jak gusła.

      Jestem natomiast za rozsądnym gospodarowaniem żywnością rozumianą globalnie -
      owoce, kanapki, dania obiadowe, wędlina, słodycze - wszelkie dobra jadalne. Bo
      nie widzę, czym różni się wyrzucenie do śmieci dwóch pajd chleba od kilku
      plastrów szynki? Czym mieszanka mąki, drożdży i czego tam jeszcze, zasłużyła
      sobie na lepsze traktowanie niż to, co zostało po biednej śwince? Wyrzucanie
      jedzenia kojarzy mi się z marnotrawstwem, więc staram się temu zapobiegać. Z
      drugiej jednak strony to jedzenie jest dla mnie, a nie ja dla jedzenia, więc na
      siłę nie ładuję do paszczy resztek z trzech dziecięcych talerzy, wyłącznie dla
      samej idei.

      Wyrzucanie jedzenia na ulicę, pod pretekstem dokarmiania zwierzyny i ptactwa
      uważam wyłącznie za zagłuszanie własnego sumienia. Większość z tego i tak się
      marnuje, a na dodatek zaśmieca tylko miasto/wieś.

      I mam jeszcze pytanie, ale bez podtekstów, więc bez nerwowych ruchów,
      dziewczyny smile
      Tylko chleb klasyczny traktujecie z taką nabożną czcią, czy również kajzerki,
      mleczne rogale, pumpernikiel i pieczywo chrupkie?
      • mamamonika Re: To chodzi Wam o jedzenie, czy o symbol? 06.03.07, 19:35
        Właśnie miałam coś takiego napisać wink
        I jeszcze dodam, że bardziej niż "szacunku dla kromki" uczę dzieci szacunku do
        własnego ciała (a więc np nie napychanie go na siłę jedzeniem "żeby talerz był
        czysty - co jest ważniejsze - talerz czy zdrowie?) i umiejętności dzielenia się
        z potrzebującymi, ale nie tym, czego się chcemy pozbyć. Uczę dzieci
        rozwiązywania problemów, a nie napuszonych symboli...
        Oczywiście wyjaśniłam im, z czego wynika tradycyjny szacunek do chleba, ale nie
        robię z tego instytucji
    • teraz_asia Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 20:17
      A to ciekawe. Chyba nie zawsze taka pieczołowitośc przynosi pożądane efekty.
      Mój mąż pochodzi właśnie z takiego domu, gdzie obsesyjnie pilnowano każdego
      okrucha, bo "nic nie może się zmarnować", każda resztka miała swoje
      zastosowanie. Odreagowuje to przez całe dorosłe życie. Pod groźbą dzikiej
      awantury nie pozwala na dojadanie po dzieciach, "utylizowanie" nie do końca
      świeżej wędliny np w jajecznicy czy suszenie chleba. Udało mi się wygrać bój o
      założenie kompostu (przynajmniej!), ale już wyrzucanie resztek bezdomnym
      zwierzakom uważa za obrzydliwe. Wygląda na to, ze w jego przypadku przykład z
      domu zadziałał odwrotnie. Marnujemy sporo jedzenia, przyznaję.
    • lila1974 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 06.03.07, 21:33
      Tak, dla kromki chleba konkretnie.
      Mama z babcią wpoiły we mnie wartość chleba i w pewien sposób powielam tę naukę.
      Nie pozwalam na zabawy chlebem.
      Tłumaczę, że chleb jest cenny, bo nas karmi i mamy szczęscie, że go mamy.
      Przy czym nie są to nauki w tonie nabożnym a takie zwykłe uwagi.

      Wartość innych rzeczy też nauczyłam się określać na zasadzie - ile za to można
      kupić chleba smile
      I czasami dziewczynkom tez czasami coś na tej zasadzie tłumaczę.

      Z drugiej strony nie mam schizy na punkcie marnowania. Zupy do kibelka, reszta
      do śmieci, a chlebek czasami dla kaczek.
      • nchyb Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 07.03.07, 12:28
        > Z drugiej strony nie mam schizy na punkcie marnowania. Zupy do kibelka, reszta
        > do śmieci, a chlebek czasami dla kaczek.
        Lila, ale ja Cię grzecznie proszę, nie mieszaj do wątku fragmentow
        politycznych... wink
    • nika_75 Re: Uczycie swoje dzieci poszanowania kromki chle 07.03.07, 13:46
      Rzeczywiście z tym chlebem coś jest.. mam ogromne opory żeby wyrzucić chleb do
      kosza, nie umiem tego zrobić ( co dziwniejsze gdy jest to niedojedzona kanapka,
      moje opory znikają smile). Zawsze staram sie coś wykombinować, moi rodzice np.
      zbieraja suchy chleb do reklamówki i zamiast wyrzucać, przywiązują na podwórku
      obok śmietnika np. do kłódki i ZAWSZE za pół godziny juz go tam nie ma, po
      osiedlu chodzi bowiem mnóstwo zbieraczy śmietnikowych. Moze biora go dla siebie,
      moze dla koni, królików, nie wiem..
      Inne resztki, zupa, ziemniaki itd są wyrzucane przeze mnie bez skrupułów, nawet
      jesli sama je ugotowalam i zajeło mi to trochę czasu.
      Niestety całkiem inny poglad wyznaje rodzina mojego meza i on sam. W jego domu
      panowała zasada "wszystko ma być zjedzone z talerza" i on choćby sie dławił,
      musiał wszystko sprzatnąc do czysta. Do tej pory ilekroć jemy u teściów, mężowi
      nie wolno nic zostawić, nie dojeśc, wybrzydzać. Nawet herbata musi być wysączona
      do ostatniej kropli!
      Mąz tępi u mnie luz w tej sprawie. Gdy widzi stojący kubek w którym została 1/4
      nie dopitej przeze mnie, już zimnej kawy, dostaje białej gorączki. Pod tym
      względem zupełnie się nie dogadujemy.
      Naszym przyszłym dzieciom będę się jednak starała wpoić moje poglądy na ten temat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka