Dodaj do ulubionych

Rodzice na spacerze

03.05.03, 16:43
Cześć!
Ponieważ mieszkamy obecnie prawie w parku jesteśmy tam codziennie. Moja mała
ma takie chwile, że na widok wózka lub innych dzieci reaguje bardzo żywo i
chce do nich podejść np. zajrzeć do wózka żeby zobaczyć czy dzidzia śpi lub
po prostu "pogugać" do jakiegoś równiez spacerującego malucha.
Ja raczej jej tego nie zabraniam, bo uważam że to nic złego. Inni rodzice
zazwyczaj nie mają nic przeciw temu, zatrzymują się pozwalają jej spojrzeć
na dzidzię, coś zagadają, uśmiechną się i jest bardzo miło.
Albo gdy maluchy próbują nawiązać kontakt, my równiez zamieniamy kilka słów
np. na temat wieku, imion...
Niestety czasem zdarzają się przykre chwile, gdy np. pani z córeczką
ostentacyjnie omija moją małą odwracając głowę. Ja rozumiem, że ktoś może
nie ma czasu albo ochoty na kontakty z innymi dziećmi, ale ja nie
potrafiłabym tak totalnie olać dziecka które szłoby do mnie z uśmiechem.
Mnie było wtedy bardzo przykro, bo moje słoneczko ze smutkiem tylko
rozłożyło rączki.
A jakie są wasze doświadczenia spacerowe? Czy uważacie, że dziecko które
chce nawiązać kontakt z innymi robi coś niewłaściwego?
Miłych spacerów życzy Anka z Zosią.
Obserwuj wątek
    • aronka1 Re: Rodzice na spacerze 03.05.03, 17:33
      Aniu (imienniczko!), to zupełnie naturalne, że dziecko na spacerze nawiązuje
      takie kontakty. Moja Natalia (2 lata, 5 mies.) jest w tym mistrzynią!
      Jak była trochę młodsza, to bez obciachu potrafiła rzucić się z miłości na
      jakieś dziecko i wyściskać! Teraz troszkę "wydoroślała" i już nie ma takich
      napadów. Natomiast zawsze bardzo żywo reaguje na każde dziecko.
      Zdarza się też często, że podchodzi do dziecka, bierze za rączkę i idą tak
      sobie razem! Ona jest po prostu zwariowana za dziećmi!
      I wiesz, nie zdarzyła mi się jakaś niemiła reakcja ze strony rodziców. Raczej
      właśnie fajna, krótka pogawędka.
      Owszem, bywa i tak, że trochę się spieszę, a Natalia zawsze z trudem rozstaje
      się z nowo poznanym kolegą czy koleżanką. Ale staram się delikatnie to
      załatwić, żeby nie urazić ani Natalki, ani tego drugiego dziecka, ani tamtej
      mamusi. I jest to oczywiście do zrobienia.
      Pozdrawiam Cię i życzę miłych spacerów i sympatycznych znajomości!
      Ania
      • zos_mama_maksa Re: Rodzice na spacerze 03.05.03, 19:32
        Wiesz, ja z Maksiem zaczęłam chodzić na spacery jak miał 5 dni.
        I nie pozwalałam ani obcym dorosłym ani dzieciom go dotykać.
        A dzieciaków chętnych, żeby małego uściskać było wiele -było lato i tłum
        dzieci w parkach i na placach zabaw. A rączki brudne, dzieci prosto z
        piaskownicy, często ze zwierzakami...

        Poza tym nie każde dziecko lubi jak się obce osoby do niego zblżają - na
        przykład mój dziewięciomiesięczniak od niedawna boi się obcych i czasem
        reaguje na nich płaczem.
        Poza tym dziecko to nie maskotka i niekoniecznie musi być obściskiwane przez
        zupełnie obce osoby, nawet dzieci.
        Ja zawsze grzecznie prosiłam dzieci, żeby mojego malucha (gdy był zupełnie
        malutki) nie dotykały, na pewno nie zareagowałabym tak, jak opisujesz, czyli
        nie ominęłabym dziecka z obojętnością.

        Myślę, że w takich sytuacjach nie można patrzeć tylko na swoje dziecko i jego
        odczucia, ale również na odczucia drugiego dziecka i jego rodziców. I
        uszanować jego prawo do 'niespoufalania " się z każdym, kto ma na to ochotę.
        Zofelia mama Gizka
    • kiranna Re: Rodzice na spacerze 03.05.03, 21:36
      Zgadzam sie z Zosia. Moj synek ma 3 miesiace, jest na etapie wsadzania
      paluszkow do buzi. Zawsze prosze podchodzace do niego dzieci, zeby go nie
      dotykaly, kiedy widze, ze wyciagaja raczke do jego buzi czy raczek. Rozumiem,
      ze male dziecko nie wie dlaczego nie powinno sie dotykac obcego niemowlecia,
      ale dziwi mnie postawa niektorych matek, robiacych do mnie obrazona mine kiedy
      ich dziecko pyta "A dlaczego?" W tym wypadku przedkladam bezpieczenstwo swojego
      dziecka nad zaspokojeniem ciekawosci cudzego. I przykro mi, ze nie zawsze
      spotykam sie ze zrozumieniem ze strony mam, ktorych dzieci jeszcze nie tak
      dawno byly niemowletami.
      • aronka1 Re: Rodzice na spacerze 03.05.03, 21:51
        Już się wypowiedziałam, ale jeszcze coś dorzucę, żeby nie wyszło na to, że mam
        niewychowanego dzika! wink))
        Nawet nie muszę mówić Natalii, żeby nie zbliżała się do niemowlaka. Takie
        maleńkie dzieci jej za bardzo nie interesują! Zresztą sama jak widzi np. śpiące
        dziecko, to mówi, że trzeba być cicho, bo dzidzia śpi. I w ogóle się nie
        zbliża. Zresztą ja też nie uznaję dotykania malutkich dzieci. Mogę zagadać do
        mamy, ale wszystko na dystans. A już pakowania brudnych, małych łapek do
        takiego malucha sobie nie wyobrażam! Starsze dzieci trzeba uczyć podejścia do
        bezbronnych niemowlaków, one naprawdę sporo rozumieją!
        Natomiast fakt, że Natalka w ogóle uwielbia dzieci (zwłaszcza rówieśników) i
        zaraz próbuje nawiązać kontakt. Jeśli dziecko nie jest zbyt chętne, jest
        troszkę zdziwiona i rozczarowana, ale "odpuszcza". Poza tym tłumaczę jej jakoś
        delikatnie, że nie można tak kogoś na siłę... I ona daje sobie spokój.
        Mam po prostu bardzo kontaktowe dziecko. smile
        Uff... No chyba się jakoś jasno wytłumaczyłam...
        • kiranna Re: Rodzice na spacerze 03.05.03, 22:19
          smile pisalysmy niemalze w tym samym czasie smile
          Bardzo lubie kontaktowe dzieci i mam nadzieje, ze moj Bartek tez kiedys taki
          bedzie.
          Dobrze, ze uczysz swoje dziecko szacunku do innego dziecka, ale niestety wciaz
          zdarzaja sie rodzice, ktorzy traktuja obce maluszki jak maskotke, ktora
          koniecznie trzeba dotknac, zagadac, dajac tym samym przyklad swoim pociechom.
          Nam sie przydarzyla jeszcze inna sytuacja, kiedy mlodziutka sprzedawczyni w
          sklepie zanim zdazylam zareagowac wziela moje wowczas 6 tygodniowe dziecko na
          rece. Kiedy uprzejmie zwrocilam jej uwage, stwierdzila, ze nic sie nie stanie,
          bo ona tez jest matka i wie jak sie obchodzic z dziecmi!

          Pozdrawiam
          Tez Ania smile
      • kiranna Re: Rodzice na spacerze 03.05.03, 21:53
        Zapomnialam dodac, ze nigdy nie bronie innym dzieciom zagadywac czy popatrzec
        na mojego synka, ale bez dotykania. Mysle, ze duzo tutaj zalezy od samych
        matek. Dziecku po prostu trzeba wytlumaczyc dlaczego, a nie odciagac na sile ze
        slowami "Chodz, bo pani sobie nie zyczy". A taka wlasnie sytuacja niedawno nam
        sie przytrafila sad
        • aronka1 Re: Rodzice na spacerze 03.05.03, 22:06
          Kiranno, tu się z Tobą całkowicie zgadzam. Dziecko nie pojmie, dlaczego pani
          sobie nie życzy, ale spokojne wytłumaczenie (tak żeby dziecko nie poczuło się
          urażone) dużo da. Już 2-3 letni brzdąc jest w stanie pewne rzeczy zrozumieć i
          doskonale zapamiętać.
          • joasiapa Re: Rodzice na spacerze 06.05.03, 10:55
            Zachowanie sprzedawczyni jest oburzające. Brać czyjeś dziecko na ręce bez zgody
            matki?! Popieram w 100% wypowiedż zos_mama_maksa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka