bunny.tsukino
22.03.07, 08:17
Tak mi się nasunęło przy okazji wątku o bardzo młodych mamach. teraz jest taki
trynd, że wszyscy na studia. Czy to interesuje, czy nie, czy kierunek
przyszłościowy itp, nie ważne studia są trędi dzezi i kul.
To dobre waszym zdaniem zjawisko?
Gdzieś czytałam, że np w Usa studia są bardzo elitarne tzn, trudno się dostać
na dobrą uczelnię, na dobry kierunek jeszcze trudniej np nie da rady bez
poręczenia jakiegoś kongresmena, studia są drogie, albo łapiesz elitarne
stypendium, albo zaciągasz wielgaśny kredyt. I podobno lepszy to system, niż
nasz produkujący tony magistrów.
Kiedyś na korki z matmy przychodziła do mnie dziewczyna-maturzystka . Gdzieś
na 3 spotkaniu wyznała, że ona tą nieszczęsna matematykę rozumie. A gdzie
tkwi problem? Ona marzy, żeby szyć. Chce mieć własny zakład. Biznesplan już
ma, część pieniędzy odłożona, dorabia całe liceum szyjąc, sprzedając na
allegro, robiąc poprawki koleżankom. Młody dostał od niej kurtkę-wiatrówkę,
taką uszytą z kilku innych rzeczy- takie małe cudo. A gdzie tkwi problem?
Rodzice. Ci nie wyobrażają sobie córki bez wyższego wykształcenia. na siłę
posyłają na korki, dziewczyna specjalnie się nie uczy, rodziców to nie
załamuje bo w najgorszym wypadku poślą ją na WSPB albo inne KSW. Mediacja w
stylu dajcie córce robić to co chce, a niech studiuje zaocznie np na asp, nie
przynosi rezultatu, bo jak to, wszyscy idą na marketing i zarządzanie albo na
informatykę, oni pracowali fizycznie całe życie, chcą by córka nie musiała, a
ona staje okoniem....