Dodaj do ulubionych

Pomoc finansowa dla rodziców

25.03.07, 10:58
Wlasnie jestem po burzliwej rozmowie tel. z matka.Jak zwykle podniosla mi
cisnienie.Sytucje ma dosc ciezka finansowo.Ma emeryture(jakies 900 zł.),
dorabia sobie, z czego ma kolejne 800 zl(opieka nad dzieckiem plus wynajem 1
pokoju).Niedawno wykupila mieszkanie na preferencjnych warunkach, wiec splaca
kredyt plus rachunki z 1000 zł.Na zycie zostaje malo co.Mieszkanie jest 4
pokojowe, mieszka z moim bratem, ktory aktualnie jest za granica, ale wraca.
Nas jest trojka - ja i 2 braci.Tylko ja jedna wysłuchuje jej bolaczek , bywa
ze pomagam finansowo czy tez zalatwiam jej rozne sprawy.
No i dzis sie dowiedzialam, ze jestem wredna, nieczula, nic sie nia nie
interesuje, czy ma jesc itd.- bzdura według mnie, bo jak ja normalnie pytam,
to twierdzi, ze sobie radzi i ma to, czego potrzebuje.
Kazdy moj pomysl jej zły- zeby znalazla sobie prace np. w sklepie (ma raptem
57 lat)- nie, bo jest za stara i schorowana(a wedlug mnie jest
hipochondryczka- to juz odrebny problem), wynajem drugiego pokoju- nie, bo
ona nerwowo nie wytrzyma z kolejnym lokatorem., itd.
W rozmowie wyszlo, iz ona oczekuje, ze my powinnism placic jej czynsz- czyli
jakies 600 zl.miesiecznie.Bo ona jst stara(!) matka, ma trojke dzieci i taka
pomoc sie jej nalezy.Jak znam zycie zaden z braci placic jej nie bedzie,
pozostaje tylko ja.
Powiem szczerze, ze z lekka mnie jej postawa roszczeniowa zaskoczyła.Ona est
przekonana, ze naszym obowiazkiem jest jej pomoc i juz.Co myslicie na ten
temat?
Rozwiazaniem pozostaje sprzedaz mieszkania i kupno mniejszego, a wlasciwie
kawalerki- tylko gdzie podzieje sie brat? Na dwa nie wystarczy kasy.A poza
tym- dlaczego tylko jedno z nas mialoby na tym skorzystac( tu juz wlacza mi
sie lampka, ze sprawiedliwe to by to nie bylo).
Napiszcie, jak widzicie te sprawe, o ja sila rzeczy obiektywna nie jestem.
Obserwuj wątek
    • patysiak Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 11:04
      mam dokladnie ten sam problem z moim ojcem. mam 3 braci. tata nie zgadza sie na
      sprzedaz 4 pokojowego mieszkania w ktorym mieszka sam (mama jest z nim tylko w
      weekendy, w tygodniu opiekuje sie dzicmi straszego brata). jak pytamy czy
      potrzebuje pomocy to mowi ze nie. ale gdzies tam zawsze ma zal ze ma 4 dzieci a
      nie ma na nic pieniedzy. nie chce isc do pracy bo tez mowi ze chory jest i
      stary. i tak wciaz.

      staram sie nie przejmowac.choc czasem jest ciezko.
      • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 11:21
        Ja wlasnie sie przejmuje i zamierzam cos z tym zrobic.Matka wpedza mnie w
        poczucie winy i nie moge obok tego przejsc do porzadku dziennego.Mieszkanie
        najlepiej byloby sprzedac za 4 lata, jesli wczesniej , to straci sie na tym
        finasowo- co jak stwierdzila ona ma juz gdzies, bo nie bedzie przez 4 lata sie
        stresowac.Noz kurka wodna, nie ma kasy, a stac ja na takie szastanie tysiacami
        zlotych? Jak zauwazylam ona z kadej dupereli robi ogromny problem, wszystko ja
        denerwuje , jakby kobieta nie wiedziala, ze zycie jest stresujace i malo kto
        zyje dokladnie tak ja lubi.Ja np. zaraz jade do pracy, bo musze w niedziele
        pilnowac biznesu- nie lubie, ale sie z tym godze, ze musze.
    • hexella Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 11:32
      Przyznam, że sytuacja jest dla mnie dość egzotyczna...
      Mój tata jest raczej z tych, co to się nigdy nie żalą, zwłaszcza do dzieci.
      On zawsze dobrze się czuje, świetnie sobie radzi i nie ma żadnych problemów, w
      życiu nie zgodziłby się na pomoc finansową.
      No cóż, inny typ poprostu.
      Pomagać oczywiście możesz, ale w granicach rozsądku i w końcu nie ty jedna
      przecież, masz jeszcze rodzeństwo.
    • lila1974 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 11:39
      Z całą pewnością zwołałabym naradę rodzinną - z braćmi czyli.
      W sytuacji pretensji artykułowanych w niewybredny sposób nie mialabym ochoty
      ponosić pełni odpowiedzialności za finanse rodzicielki, acz przyzwoitość nie
      pozwoliłaby mi ją całkiem zlekceważyć.
    • fergie1975 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 11:42
      wiesz, szczerze naprawde bardzo Ci współczuję.
      Twoja mama próbuje Tobą manipulować i nie powinnaś sie poprostu dać, skoro
      obiektywnie oceniasz, że nic sie nie dzieje, a Twoja mama ma ogólnie jakis żal,
      którego powodu nie możesz docieć w żaden sposob.
      Spotkałam się w swoim życiu z podobnym przypadkiem ,w którym okazało się ze
      główny sprawca zamętu rodzinnego ma depresję (podobne objawy: wszyscy źli, nikt
      sie nie interesuje, ona by umarła i nikt by nie zauważył, brak pieniędzy na
      lekarstwa, wszyscy powinni jej cos dać, a najlepiej siedzieć z nią 24h) i nie
      obeszło sie bez leczenia.
      W takich przypadkach CAŁA rodzina (Ty i Twoi bracia) musi ja do tego namówić
      (=nakazać) i wspierac (=postraszyć). Zeby nie było że tylko Ty coś chcesz od
      Niej, bo znowu wyjdziesz na wredną.
    • burza4 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 11:49
      od strony prawnej - masz obowiązek pomagać rodzicowi w niedostatku. Tyle, że
      nie tylko ty, ale i reszta rodzeństwa po równo.

      z drugiej strony - mama w biedzie nie żyje (tzn. nie powinna, mając 1700 zl
      dochodu), ma możliwość takiej organizacji życia, żeby sobie dawać radę samemu.
      Może 4-pokojowe mieszkanie zamienić na mniejsze (z dopłatą), jeśli utrzymuje
      je - to najprawdopodobniej ze względu na dzieci - pytanie czy wszystkie, czy
      tylko syna, który z nią mieszka. I mama powinna uczciwie postawić sprawę -
      czyli wyjaśnić jak to widzi.

      nie ma powodu, żebyś ponosiła konsekwencje decyzji mamy o wykupie mieszkania,
      jeśli np. zrobiła to dla brata, co innego jeśli robiła to po to, abyście mogli
      je odziedziczyć (wszystkie dzieci po równo), ale w takim przypadku nalezałoby
      to ustalić z zainteresowanymi; czyli powiedzieć otwarcie - mieszkanie będzie
      dla was, zrzućcie się na wykup, bo mnie nie stać. To samo z czynszem - jesli
      brat z nią mieszka, to niech brat się do rachunków dorzuca, trudno żebyś go w
      tym wyręczała.
      • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 17:41
        > nie ma powodu, żebyś ponosiła konsekwencje decyzji mamy o wykupie mieszkania,
        > jeśli np. zrobiła to dla brata, co innego jeśli robiła to po to, abyście
        mogli
        > je odziedziczyć (wszystkie dzieci po równo), ale w takim przypadku nalezałoby
        > to ustalić z zainteresowanymi; czyli powiedzieć otwarcie - mieszkanie będzie
        > dla was, zrzućcie się na wykup, bo mnie nie stać. To samo z czynszem - jesli
        > brat z nią mieszka, to niech brat się do rachunków dorzuca, trudno żebyś go w
        > tym wyręczała.


        Co do wykupu to byl jej pomysl.Pojawila sie okazja, wiec skorzystala.Ja
        pomoglam jej o tyle, ze pozyczylam czesciowo na wykup kase, reszte wziela w
        kredycie.Terminu splaty nie okreslilam, ale ona poczuwa mi sie do oddania jak
        najszybciej, bo jak twierdzi nie umie zyc spokojnie z takimi
        zobowiazaniami.Oddaje co miesiac, stad wnioskowalam, ze ma z czego.
        Poradzilam jej, zeby to mieszkanie wykupila, by nastepnie za 5 lat je sprzedac
        i kupic mniejsze, moze na kawalerke jeszcze starczy.
        Myslalam o wykupie przez nas troje, ale to nierealne- bracia kasy nie dadza,
        bo nie maja.I stwierdzilam, ze co jak co, ale nie bede sama jedna partycypowac
        w kosztach, by za iles tam lat kazdy roscil sobie pretensje do udzialu w
        spadku.Bo oczywiscie matka zapowiedziala, ze po jej smierci nieruchomosc
        przypadnie po równo kazdemu z nas.
        Co do brata- mieszka z nia jakies 6 mies. w roku i ona jakos nie bardzo umie
        wyegzekwowac od niego kase na rachunki.
    • mbwj88 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 11:59
      a stać cie na taką pomoc???
      może mamie się wydaje ze ty masz dużo i wydaje sie oczywiste że powinnaś dawać
      rodzice niestety czasami biorą od jednego dziecka a po cichu dają drugiemu
      na razie spokój a potem rozmowa z rodziną
      warto to jakoś rozwiązać na spokojnie
      • syriana Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 12:26
        wywieranie presji i roszczeniowa postawa, bez względu na osobę posługującą się
        takimi metodami, skutecznie odbiera mi chęć do pomocy i nie dziwi mnie Twoje
        rozgoryczenie

        na pewno musicie z braćmi pogadać szczerze, jak oni widzą sytuację

        skoro Mam nie chce sprzedawać mieszkania, a jest duże jak na Jej potrzeby, może
        wyjściem byłoby przeznaczenie go na wynajem i poszukanie (również na wynajem)
        czegoś mniejszego
    • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 16:26
      Caly pic IMo polega na tym, ze ona uwaza iz majac 57 lat powinna zyc spokojnie
      na emeryturze.Pracowac i wynajmowac pokoj musi, zeby miec z czego zyc.I o to
      ma wielki zal do calego swiata.Kazdy lokator jakiego miala byl nie taki jak
      trzeba.Praca niani ja wykanczala, co ja sie nasluchalam jak to jej źle.W
      zasadzie to mnie najbardziej wkurza, te jej wieczne biadolenie i uzalanie sie
      nad soba.Dlatego tez ograniczam z nia kontakty, bo po prostu mnie dołuje.O to
      tez ma zal- ze do niej nie dzwonie, nie pytam czy zyje, czy zdrowa jest.A ja po
      prostu unikam jej ze wzgledu na wlasne psychiczne samopoczucie.
      Co do braci- jeden jest niedorajda i kasy miec nie bedzie(ma prace, zarabia,
      ale placi alimenty i nie zostaje mu zbyt wiele, a nowa luba nie pracuje i
      wylicza m kazdy grosz!), drugi jest na dorobku, dosc nieustabilizowany facet i
      bywalo, ze zyl z tego, co ja mu pozyczylam.
      Tylko ja jedna mam stabilna sytuacje i w razie czego mam mozliwosc wspomoc
      rodzine.Tylko ze w tej sytuacji czuje pewien opor- jak pisalalm zaskoczyla mnie
      roszczeniowa postawa matki.Ona nie mysli o tym,co by zrobic by zarabiac wiecej
      (a kilka pomyslow jej juz przedstawilam)tylko po prostu chce kase od od dzieci.
      Mnie kobieta w jej wieku, jak na nia patrze,wydaje sie osoba na tyle sprawna,
      ze spokojnie moze zawodowo popracowac- a ona siebie widzi chyba jako schorowana
      staruszke.Czy 57 letnia kobieta jest za stara na prace?
      • demarta Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 16:28
        polecam twojej mamie lekturę wczorajszych "wysokich obcasów". artykuł "duże
        dzieci, duzy kłopot".
      • janka007 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 16:40
        Zupełnie nie czaję takich klimatów, bo moja mama ma prawie 60 lat i dalej
        pracuje, chyba by jej nie przyszło do głowy czegoś żądać ode mnie. Przecież
        wiek emerytalny kobiet w naszym kraju wynosi 60 lat, a można przejśc na
        emeryturę nawet i później.

        Twoja mama ma możliwości zwiększenia swoich przychodów, więc jeśli nie chce ich
        zwiększyć na własne życzenie to jest to jej broszka. Ty masz małe dzieci i masz
        obowiazek alimentacyjny pzrede wszystkim wobec nich, a nie wobec rodzica który
        mógłby sobie pomóc, a nie chce. Co innego gdyby twoja mama była obłożnie chora
        i/lub nie miała przestrzeni, którą mogłaby wykorzystać na wynajem.

        Każdy rodzaj zarobkowania wiąże sie z uciązliwościami - czy robisz to ty, czy
        ona.
        • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 17:25
          Janko, no i takie wlasnie jest moje zdanie w tym temacie- ze 57 letnia
          pracujaca kobieta to nie jest jakis wielki wyczyn.No ale jak uslyszalam, ja
          wymagam niemozliwego, ona cierpi po kolei na: zawroty głowy, bole zoładka,
          zaparcia, nadcisnienie.Mnie sie wydaje, ze na takie dolegliwosci to cierpi
          kazdy w jej wieku i nie jest to argument przeciwko pracy.Tylko jak ja
          przekonac, zeby tak sie nad soba nie uzalala?
          Usłyszalam jeszcze , ze ja lekka reka wydaje 100 zl. w markecie, a ona na tyle
          musi pracowac 3 dni.Znaczy - rozrzutna jestem.Z jej perspektywy pewnie tak.

          • janka007 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 18:49
            lola211 napisała:

            No ale jak uslyszalam, ja
            > wymagam niemozliwego, ona cierpi po kolei na: zawroty głowy, bole zoładka,
            > zaparcia, nadcisnienie.

            Zawroty głowy - może ma słabą kondycję, przydałoby się troche aktywnosci
            fizycznej
            Bóle żołądka - trudno powiedzieć, trzeba z tym iść do lekarza, a jak powie że
            wszystko ok to znaczy że są na tle nerwowym, zmiana trybu życia
            Zaparcia - nie jeść tyle słodkiego, więcej warzyw i ciemnego pieczywa. Na pewno
            pomoze.
            Nadciśnienie - ograniczyć tłuszcz w diecie; dieta z 10% tłuszczu daje takie
            efekty jak by-passy, a nawet lepsze bo trwalsze.

            Poza tym dużo dolegliwości bierze sie z tego, ze człowiek ma czas je
            rozpamietywać bo ma za mało zajęcia. Kazdego czasem boli żołądek tylko nie
            każdy ma czas żeby o tym dumać.

            Powiedz jej, żeby sie wzięła w garść bo nie stoi jeszcze u grobu tylko moze być
            aktywną kobietą o świetnym samopoczuciu. A jak nie podziała to chyba się musisz
            po prostu odciąć. 100 zł przy 4-osobowej rodzinie i zakupach raz na kilka dni
            to nie jest tak dużo. Twoja mama ma prawo do twojej pomocy, ale jeszcze teraz
            spokojnie mogłaby zarobić na siebie sama i nie wisieć na tobie - to trochę
            wstyd wisiec na córce która ma małe dzieci i obowiązki przede wszystkim wobec
            nich.
            • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:26
              > Poza tym dużo dolegliwości bierze sie z tego, ze człowiek ma czas je
              > rozpamietywać bo ma za mało zajęcia. Kazdego czasem boli żołądek tylko nie
              > każdy ma czas żeby o tym dumać.

              To wlasnie jej próbowalam tlumaczyc.Ze juz z nudow po prostu wynajduje sobie
              choroby.I mam wrazenie, ze ona tym zyje- ma o czym opowiadac, najlepszy news to
              taki, ze lekarz cos tam u niej wynalazl.

              > Powiedz jej, żeby sie wzięła w garść bo nie stoi jeszcze u grobu tylko moze
              być
              > aktywną kobietą o świetnym samopoczuciu

              Powiedzialam, a jakze.No i mi sie oberwalo, ze zycia nie znam, zobacze w jej
              wieku, po prostu brak mi zrozumienia dla starego czlowieka.
    • kai_30 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 17:20
      Hehe, lola - skąd ja to znam uncertain

      Moi rodzice są już na emeryturze - razem mają ok. 3 tys. miesięcznie. Jakiś czas
      temu zamarzyła się mamie (ojciec nie ma nic do gadania) sprzedaż mieszkania w
      małej dziurze i kupno nowego w drogiej miejscowości letniskowej. Oboje załapali
      się na akcje ze swoich zakładów pracy - do zysku moja matka nie przyzna się pod
      karą śmierci, ale na bank było to powyżej stu tysięcy złotych. Mieszkanie ma
      wyposażone na full wypas - ze starego nie wzięli nic.

      I co? I moja mama wiecznie płacze, że nie ma pieniędzy, na życie jej nie
      starcza, na nic jej nie starcza, jak bierze któreś moje dziecko na weekend to
      muszę jej zostawiać kasę, bo "jedzenia nie ma za co kupić". Co gorsza,
      faktycznie tak jest. Wpadła w pętlę kredytową, brała kolejne pożyczki, żeby
      spłacić poprzednie, forsa z akcji poszła kawałkami na spłatę długów, które
      zaczęły się w momencie kupna mieszkania i przeprowadzki.

      Mam już dość, naprawdę. Owszem, miesięcznie mam więcej kasy od niej (od
      niedawna, jeszcze dwa, trzy lata temu nie mogłam nawet marzyć o takich dochodach
      jak jej emerytura), ale ja mam dwoje dzieci, do licha! Nie mam mieszkania, nadal
      wynajmuję, samochód na kredyt, dopiero co przestałam spłacać długi "porozwodowe"
      i po prostu mnie trzaska, jak słyszę wieczne narzekania i roszczenia.

      Moja matka też uważa, że jej "się należy". Z tym, że mam wątpliwości, czy
      kilkaset złotych miesięcznie by ją zadowoliło. Potrafi nękać mnie telefonami
      niezależnie od sytuacji - na przykład po tym, jak miałam wypadek samochodowy i
      wiadomo było, że naprawa auta będzie mnie kosztować parę tysięcy. A przy tym of
      koz obrabia mi tyłek po rodzinie i twierdzi, że zarabiam jak Bill Gates co
      najmniej i "co ja z tymi pieniędzmi robię". Źle, że kupiłam samochód na kredyt
      (nic to, że pracuję w mieście oddalonym o 50 km, a dzieci do szkoły mają jakieś
      7 km, i to w przeciwną stronę) - no pewnie, mogłam wziąć kredyt i jej kasę
      oddać. Jak kiedyś spotkałam ją przypadkiem w supermarkecie, kiedy po wypłacie
      robiłam zapasy i zapłaciłam kilkaset złotych, komentowała chyba przez miesiąc
      "jak to można tyle pieniędzy wydawać"...

      Aha, też mam dwoje rodzeństwa, ale tylko ja od czasu do czasu sypię kasą, z
      racji długu wdzięczności za odbieranie mi dzieci ze szkoły. Ale narzekania
      staram się olewać, z różnym skutkiem.
      • burza4 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 17:36
        brrrr...

        całe szczęście, że moi rodzice sami doświadczywszy na własnej skórze
        takiego "niejednolitego" podejścia swoich rodziców, sami zwracają uwagę żeby
        żadna z nas nie czuła się pokrzywdzona.

        w takiej sytuacji jak wasza można i trzeba się zbuntować i mówić otwarcie o
        sytuacji i swoich racjach. Wszystko wskazuje na to, że mama autorki "wisi" na
        niej, bo autorka twardo się nie odcięła. Coś na zasadzie "dasz palec, to
        awanturę zrobi, że nie całą rękę". Tymczasem z matką mieszka brat - i nic nie
        wskazuje na to, żeby kiedykolwiek miał się wyprowadzić. Siłą rzeczy - pomoc
        siostry matce - jego odciąża, a to on w pierwszym rzędzie powinien pomagać, bo
        tam mieszka. Więc niby z jakiej racji autorka ma sobie od ust odejmować?
        podejrzewam, że gdyby brat płacił połowę rachunków i za swoje utrzymanie, to
        problemu by nie było. Jak autorka pomoże raz czy dwa - będzie pretensja że tak
        mało i tak rzadko.

        Dorośli ludzie ponoszą konsekwencje swoich decyzji i sami płacą za swoje błędy.
        Rodzice również, pomijam kwestię chorób, bo tu mamy do czynienia z ludźmi
        zdrowymi. Jeśli ktoś przechodzi na wcześniejszą emeryturę, bo mu się nie
        chciało pracować, to niestety musi się liczyć z brakiem środków - i sam musi
        ten problem rozwiązać, a nie oglądać się na innych. Tu nie chodzi o wypadki
        losowe, ale o niefrasobliwość.
    • denea Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 17:36
      No moment, moment, ale to mieszkanie to nie jest jakiś wymysł tylko chodzi o
      to, żeby brat miał gdzie wrócić, tak ? No to dlaczego on nie partycypuje w
      kosztach ?? W końcu gdyby było tylko jego to też musiałby je utrzymać będąc za
      granicą.
      Myślę, że musisz pogadać z braćmi. No sorry, matka ma Was troje, jeśli
      faktycznie jest tak ciężko to może moglibyście się składać co miesiąc, ale pod
      warunkiem, że wszyscy.
      A że ma 57 lat i nie chce pracować... Powiem Ci że jakbym wychowała trójkę
      dzieci i pracowała kilkadziesiąt lat to może też bym chciała odpocząć wink Ma w
      końcu emeryturę wink A może się źle czuje ? Może coś jej dolega ?
      • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 17:54
        Mieszkanie wykupione na preferencyjnych warunkach oplaca sie sprzedac po 5
        latach, dlatego uwazam, ze sprzedawanie go teraz i kupno mniejszego sie nie
        kalkuluje.Druga rzecz, ze faktycznie brat nie bedzie miał gdzie mieszkac, jak
        przyjedzie.Mam tylko nadzieje, ze udalo by mu sie ulozyc sobie zycie za
        granica, wowczas probem by zniknal.
        Ja wiem, ze najrosadniej byloby zlozyc sie w trojke na ten czynsz, ale wiem ze
        tak nie bedzie.Starszy brat na bank nie da jej tej kasy, twierdzac ze nie stac
        go i juz- w sumie tak wlasnie jest, kokosow to on nie zarabia.

        > A że ma 57 lat i nie chce pracować... Powiem Ci że jakbym wychowała trójkę
        > dzieci i pracowała kilkadziesiąt lat to może też bym chciała odpocząć wink Ma w
        > końcu emeryturę wink A może się źle czuje ? Może coś jej dolega ?

        Ok, moze jej sie nie chciec.Ale jak sie ma za malo kasy to po prostu trzeba
        pracowac i juz.A źle sie czuje odkad siegam pamiecia- u niej byle przypadlosc
        urasta do rangi smiertelnej choroby.Dosc powiedziec, ze najciekawszym tematem
        jej i jej kolezanek jest stan zdrowia i co ktorej dolega, i co dolega ich
        dalszym i blizszym znajomym.Nie musze dodawac, ze to moja matka inicjuje te
        rozmowy.
        • denea Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 18:18
          Taaa, typowe hobby ludzi w tym wieku wink Moja teściowa wprost mówi że najlepiej
          byłoby żeby umarła, to miałaby w końcu święty spokój.
          Hmmm, Lola, żadna złota myśl mi do głowy nie przychodzi. Jeśli możesz i chcesz,
          to pomagaj finansowo licząc się z tym że braciszkowie się wypinają. Jeśli nie
          możesz to nie możesz i już.
          A jojczenie olej, no bo co innego możesz zrobić ?
          My trochę podobną sytuację mamy z teściową. Ma rentę 700 zł, mieszka z
          najmłodszym synem. Gdybyśmy chcieli jej pomóc finansowo to też pozostali bracia
          ani by myśleli, zresztą w tej chwili nas na to nie stać. Mąż pomógł jej
          załatwić zasiłek celowy w MOPSie a najmłodszy syn w końcu znalazł normalną
          pracę, więc mam nadzieję że będzie lepiej.
          Czego i Tobie życzę smile
      • burza4 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 12:40
        denea napisała:

        > A że ma 57 lat i nie chce pracować... Powiem Ci że jakbym wychowała trójkę
        > dzieci i pracowała kilkadziesiąt lat to może też bym chciała odpocząć wink Ma w
        > końcu emeryturę wink A może się źle czuje ? Może coś jej dolega ?

        wiesz co? ja mam kilkadziesiąt lat mniej i TEŻ chętnie bym odpoczęła, tylko że
        zdaję sobie sprawę z tego że będzie to miało określone konsekwencje na
        przyszłość. Choćby w postaci głodowej emerytury. Na emeryturę przechodzi się w
        wieku 60 lat, z postu wynika, że mama już na tej emeryturze jakiś czas przebywa
        a ma dopiero 57 lat, więc decydując się na taki krok wiedziała jakie są tego
        skutki finansowe. Nieważne czy coś dolega czy nie, żeby mieć trzeba zapracować
        i tyle a nie oglądać się kto coś da.
        • denea Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 15:18
          Masz trochę racji, oczywiście.
          Ale idąc tym tropem jak już dla nas przyjdzie czas na emeryturę a państwo nas
          zrobi w bambuko i dostaniemy po jakieś 700 zł to się okaże że do śmierci
          będziemy musiały pracować. Niefajnie, co ?
          • burza4 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 17:40
            denea napisała:

            > Masz trochę racji, oczywiście.
            > Ale idąc tym tropem jak już dla nas przyjdzie czas na emeryturę a państwo nas
            > zrobi w bambuko i dostaniemy po jakieś 700 zł to się okaże że do śmierci
            > będziemy musiały pracować. Niefajnie, co ?

            myślę, że jednak nie zrobi, bo żaden rząd nie będzie miał ochoty na wywołanie
            rozruchów, zresztą - pod egidą unii będąc nie da się już tak bezkarnie robić
            ludzi w bambuko. zresztą - nie liczę na państwową emeryturę, i właśnie dlatego -
            na luksus niepracowania nie mogę sobie pozwolić.

            poza tym kwestia marnej emerytury to jedno, ale wiele jest przypadków zwykłej
            niegospodarności. Teściowa mojej koleżanki też jest na wcześniejszej, dostaje
            jakieś grosze - ale to co ma roztrwania kupując szmatławej jakości towary od
            Rosjan na targu a potem wyciąga rękę do dzieci i ustawicznie jojczy żeby
            pomogły, bo ona na leki nie ma. Tymczasem ma ok. 40 kompletów pościeli, tony
            ręczników, obrusów i tym podobnego śmiecia i stale dokupuje kolejne, a dzieciom
            też się nie przelewa. Też mogłaby coś zrobić ze swoją sytuacją, ale nie...
            • denea Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 21:05
              > myślę, że jednak nie zrobi, bo żaden rząd nie będzie miał ochoty na wywołanie
              > rozruchów, zresztą - pod egidą unii będąc nie da się już tak bezkarnie robić
              > ludzi w bambuko. zresztą - nie liczę na państwową emeryturę, i właśnie
              dlatego
              > -
              > na luksus niepracowania nie mogę sobie pozwolić.

              Spodziewam się że jednak zrobi w tym sensie że zaczęta już reforma emerytalna,
              która nas obejmuje z I ORAZ II filara zapewni nam kiedyś kwotę ok. 600-700
              zł/mies. Tylko biedroneczki kochane co na górze siedzą o tym nie mówią. Jeżeli
              odkładasz sobie w III filarze to bardzo dobrze robisz i kiedyś będziesz sobie
              mogła pogratulować.




              > poza tym kwestia marnej emerytury to jedno, ale wiele jest przypadków zwykłej
              > niegospodarności. Teściowa mojej koleżanki też jest na wcześniejszej, dostaje
              > jakieś grosze - ale to co ma roztrwania kupując szmatławej jakości towary od
              > Rosjan na targu a potem wyciąga rękę do dzieci i ustawicznie jojczy żeby
              > pomogły, bo ona na leki nie ma. Tymczasem ma ok. 40 kompletów pościeli, tony
              > ręczników, obrusów i tym podobnego śmiecia i stale dokupuje kolejne, a
              dzieciom
              >
              > też się nie przelewa. Też mogłaby coś zrobić ze swoją sytuacją, ale nie...

              Znam smile) Dlatego mojej teściowej nie możnaby dać absolutnie kasy, kiedyś wzięła
              kredyt i pierwsze co zrobiła to kupiła 4 koce, diabli wiedzą, po co. Robiliśmy
              jej po prostu zakupy, niby spożywka, ale zawsze.
              • burza4 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 27.03.07, 16:24
                denea napisała:


                > Spodziewam się że jednak zrobi w tym sensie że zaczęta już reforma
                emerytalna, > która nas obejmuje z I ORAZ II filara zapewni nam kiedyś kwotę
                ok. 600-700 > zł/mies. Tylko biedroneczki kochane co na górze siedzą o tym nie
                mówią.

                o ile te biedroneczki ochromolą się od mojego II filaru, to liczę na znacznie
                większe kwotysmile, niestety biedroneczki psują co mogą. Np. nadal utrzymują
                swoisty parytet jeśli chodzi o lokowanie kasy w zagranicznych akcjach.
                Wolałabym mieć wolną rękę w decydowaniu jak mają być zarządzane moje pieniądze.

                Jeżeli > odkładasz sobie w III filarze to bardzo dobrze robisz i kiedyś
                będziesz sobie > mogła pogratulować.

                nie III filar mnie nie interesuje, wybrałam innego rodzaju inwestycje. Po
                chorych propozycjach "zaopiekowania" się II filarem, nie ufam politykom i
                obawiam się że mogą wykombinować coś również w sferze prywatnych ubezpieczeń.
                Wolę coś bardziej stabilnego a jednocześnie dającego większą elastyczność
                manewru.
        • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 17:35
          Z ta emerytura to jest tak, ze mama w wieku 50 lat zostala na lodzie- wczesniej
          pracowala , nastepnie dostala propozycje nie do odrzucenia, by zalozyc wlasna
          dzialalnosc, ktora w rezultacie przestala przynosic zyski.Dzialalnosc padla, a
          mama zostala bezs srodkow do zycia- zadne swiadczenie jej nie
          przysługiwalo.Wziela sie za nianczenie dzieci, w wieku 55 lat nabyla prawa do
          wczesniejszej emerytury.Zatem nie ze swojego wyboru przeszła w stan spoczynku.
          • denea Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 21:21
            Lola, no doopiastą sytuację masz. Nic odkrywczego nie wymyślę - możesz zacisnąć
            zęby i jakoś matce pomagać mając świadomość że sama robisz coś co powinno robić
            Was troje. Możesz próbować ograniczyć stosunki z mamą i że tak powiem, wypiąć
            się jak reszta, ewentualnie zmagając się ze złym samopoczuciem z tego powodu.

            W sytuacjach totalnego zniechęcenia hamuje mnie trochę myśl że kiedyś też będę
            w tym wieku i kto wie w jaką stronę zdziwaczeję wink Teściowa wiecznie się skarży
            że jej nerwy wysiadają - faktycznie, popapranych kłopotów rodzinnych ma masę a
            jak akurat nie ma to sobie wymyśla na podstawie mglistych przesłanek. Np.
            kiedyś przyuważyła u nas zbitą szybę w drzwiach i wywnioskowała, że mój mąż się
            awanturuje. Uśmiałam się jak dzik w pokrzywach. Plotkuje na całą okolicę z
            jedną starą wiedźmą - bo nie ma co robić, przed kompem przecież nie usiądzie. I
            tak dalej, i tak dalej. Nie powiem że podchodzę zawsze lajtowo, bo szlag
            naprawdę może trafić, ale staram się jak mogę.

            Tak czy owak nadal uważam że opłacanie mieszkania dla brata jest
            niesprawiedliwe. A takie żądanie przesadne.
    • ewag12 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 18:04
      Razem z mężem chcielismy pomóc teściom, głównie chodziło o remont mieszkania,
      ciagle pracuja ale maja niespełna 2 tys. dochodu, przeznaczylismy więc
      niewielką kwotę - ni cholery sie nie da. Nie wezmą i już.
      Taki mają charakter, że dla nas by spod ziemi wykopali a sami nie wezmą...
    • gania76 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 18:35
      Wiesz co, trochę Cię rozumiem, mam teściową w tym typie co Twoja mama, z tym że sytuacja jest tym gorsza, że mój mąż jest jedynakiem i w związku z tym kochająca mamusia oczekuje, że syn będzie spełniał jej wszystkie zachcianki. Spłacamy jej kredyt mieszkaniowy, co prawda mieszkanie będzie kiedyś dla naszych dzieci, więc niech już będzie. Co miesiąc też mąż wysyła jej 300zł, a nieraz więcej. Moja mama ma mniejszą emeryturę, ale aż tyle jej nie pomagamy, a jak już chcemy, to ona nie chce od nas brać pieniędzy, nawet jak dziecko podrzucamy, to nie chce brać i mówi że da sobie radę. A moja teściowa potrafi np. napisać sms-a "Moja wizyta będzie Was kosztowała 200zł". Po czym przysyła nam kosztowne i zupełnie nietrafione prezenty, np. w zeszłym roku przysłała młodemu kurtkę za 199zł (cena była na metce) - ja bym takiej drogiej nie kupiła, to raz, a dwa, że rozmiar był 110 a w zeszłym roku nosił 92, i kurtka wciąż za duża wisi w szafie. Ja dostałam od niej terminarz oprawny w skórę, no OK, prezent ładny, tylko że siedzę w domu na macierzyńskim i co ja mam w tym terminarzu wpisywać???
      Moim zdaniem, trzeba takie zachowania od razu uciąć, i nie pozwalać na to, żeby ktoś (nawet rodzic) usiłował na nas pasożytować. Wiadomo, że rodzicom trzeba pomagać, ale bez przesady. Mój mąż jest jedynakiem, więc wiadomo, że ten obowiązek spada na niego. W Twoim przypadku powinnaś poważnie porozmawiać z braćmi, a z mamą być bardziej stanowcza, nawet za cenę pogorszenia stosunków.

      Swoją drogą, coś jest dziwnego z naszymi matkami, teściowa ma 59 lat a mama 57, obie mają jakieś tam dolegliwości, ale żadna nie jest poważnie chora, a też zachowują się jak staruszki i tak o sobie mówią: "ja to juz jestem za stara na pracę", "moje życie się niedługo kończy", itp. Czy ktoś może ma jakąś teorię na ten temat?
      • janka007 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 18:57
        Ludzie mają widocznie taki przekaz od swoich rodziców. Też muszę powiedzieć, ze
        tego nie rozumiem bo mam bardzo długowieczną rodzinę i dziadek po 80 to jeszcze
        młodzieniaszek - pracuje naukowo, jeździ po świecie i ma swoje hobby. 60-letnia
        mama jest właściwie w kwiecie wieku, choć twierdzi że już się bardziej męczy
        niż kiedyś. Ale widzę ze w zależności od tradycji rodzinnej podejście do życia
        w tym wieku bardzo sie różni, niektórzy czekają na śmierć od sześćdziesiątki,
        inni dopiero zaczynają żyć.
        • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:19
          Moja tesciowa ma 75 lat, jest po chorobie nowotworowej(cwierc wieku temu)-
          odkad znam te kobiete nieustannie ja podziwiam za hart ducha, energicznosc,
          optymizm.Tez tu ja boli, tam strzyka- ale ona nie ma zwyczaju sie z tym
          obnosic, nie zadrecza wszystkich wkolo problemami, chorobami.Latem wsiada w
          samochod i jedzie nad Baltyk - jako kierowca.
          W zestawieniu z nia moja matka, 18 lat mlodsza to kwekajace nieszczescie(tym
          dziwniejsze, ze moja matka jest kobieta calkiem jeszcze atrakcyjna, zdawalo by
          sie -do rzeczy).Kurcze, nie chce byc taka jak moja matka w przyszlosci, ludzie
          beda mnie unikac, w tym wlasne dziecko.
      • syriana Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 19:06
        > Czy ktoś może ma jakąś teorię na ten temat?

        depresja menopauzalna
        takie zachowania (w każdym wieku) są spotykane, przy ogólnym niezadowoleniu z
        własnego życia

        około 60 może to wyglądać i dawać się we znaki tak drastycznie, bo świadomość
        upływu czasu i podsumowanie własnego życia, ze wszystkimi pewnie
        niespełnieniami, jest bardziej przykra i obciążająca
        • demarta Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:01
          uuuuuu, mam nadzieję, że odziedziczę geny po babci. dzisiaj ma 83 lata, biega
          po znajomych po całym mieście z predkością światła i namiętnie ogrywa ich w
          karty (na pieniądze oczywiście). no i na palcach jednej ręki można policzyć
          kiedy przegrywa ze swoimi duuużo młodszymi koleżankami/kolegami. oni mają
          teorię, że babcia notorycznie oszukuje, ale grajac z nią od 50 lat nikt nie
          zauważył jeszcze w jaki sposób, a babcia się nie przyznaje do oszustw. siwych
          włosów ma mniej od swoich córek, a twarz tak zakonserwowana, że nieznajomi dają
          jej góra 60 lat. to wszystko dzięki pogodzie ducha i uśmiechowi na twarzy mimo
          wielu i coraz poważniejszych doledliwości zdrowotnych, o których babcia nie
          lubi rozmawiać. jedno co ją martwi, to jak z jakiejś okazji życzymy jej 100
          lat, to musi, że świnie z nas i że nie sądziła, że aż tak źle jej życzymy smile)))
          • mathiola Demarta :-) 25.03.07, 21:38
            Mamy podobne babcie. Moja na 80-te urodziny dostała nowy ROWER smile Bo stary już
            się zużył był smile Moja babcia - lat 83 - potrafi na owym rowerze zrobić 30 km
            jednego dnia. Słowo honoru smile
            • demarta Re: Demarta :-) 25.03.07, 21:40
              no oby nam sił i hartu ducha starczyło na tak radosną i miłą starosć smile)))
              • mathiola Re: Demarta :-) 25.03.07, 21:51
                Dokładnie. Zawsze to powtarzam. smile
    • mathiola Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:09
      Ja widzę sprawę tak: jeśli mojej mamie nie starczyłoby pieniędzy na jedzenie,
      pomogłabym. Ale jeśli stać ją na utrzymywanie 4-pokojowego mieszkania, w którym
      żyje z synem dorosłym, to w pierwszej kolejności poszłabym odbyć poważną
      rozmowę z bratem. Poza tym jeśli jest za granicą, to pewnie nieźle tam zarabia.
      Powinien utrzymywać mieszkanie w którym mieszka, jak każdy normalny obywatel.
      • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:32
        Troche inaczej to wyglada.Za granice pojechal 4 miesiace temu, lapie sie prac
        dorywczych, wiec sadze, ze nie bardzo ma z czego odlozyc, tak przynajmniej mi
        mowil.Tez mi sie wydaje, ze to on powinien partycypowac w kosztach utrzymania
        mieszkania z takiego powodu, iz tam mieszka.No ale ja ciagle slysze o dzieleniu
        na 3.
        • mathiola Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:35
          To jakaś bzdura kompletna. Mniemam, iż mieszkasz oddzielnie?
          To tak jak u mnie. Nie wyobrażam sobie, jak możnaby ode mnie, mieszkającej od
          lat w innym miejscu, próbować wyegzekwować opłaty za mieszkanie, z którego nie
          korzystam, a w którym mieszka moje rodzeństwo. To nieporozumienie.
          Co innego pomoc mamie - czasem jej dorzucę się do tego czy owego, ale to
          dlatego, że po prostu chcę jej pomóc, bo ma mniej niż ja.
          • lola211 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:46
            Ale moja mama uwaza to za pomoc jej osobiscie- mieszkanie traktuje jako swoje,
            oplaty sa jej, wiec to ma byc pomoc dla niej.
            Wiem, ze jej sie nie przelewa, wiem, ze jest sama z tym wszystkim na
            glowie.Buntuje sie jedynie przed tym, ze to wszystko spada na mnie, bo bracia
            jakos zupelnie inaczej podchodza do sprawy.Poza tym troche ja obwiniam a
            zaistniala sytuacje, bo dzisiejsze zycie jest wynikiem wielu jej poprzednich
            decyzji- rozwiodla sie z ojcem, ktory dobrze zarabial, byla w zwiazku z jakims
            beznadziejnym facetem, przez ktorego miala same problemy, jak lokator jej nie
            pasil, to go po prostu eksmitowala, twiedzac ze jej spokoj jest wazniejszy niz
            pieniadze.I tak mozna mnozyc.Jednym slowem- chcialaby miec swiety spokoj,
            siedziec w domu i nie musiiec zarabiac.Co pozostaje? Tylko pomoc od dzieci i
            stad takie a nie inne jej myslenie.
            • mathiola Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 21:50
              No to faktycznie, sytuacja nie do pozazdroszczenia. Jedyne co mi przychodzi do
              głowy to powazna rozmowa z btaćmi. Nie może tak być, że jedno dziecko poczuwa
              sie do obowiązku utrzymywania matki, a reszta korzysta bez skrupułów z
              wszelkich dobrodziejstw przez nią darowanych. Szczególnie ten, który z nią
              mieszka... Widzę tu syndrom najmłodszego (czasem też najstarszego, ale
              rzadziej) synka. Czy się mylę? Bo ja tez mam takiego brata... ale dajemu mu
              radę z siostrą smile
            • miedzymorze Re: Pomoc finansowa dla rodziców 25.03.07, 22:51
              Powiedz krótko tak jak najstarszy brat - nie stać Cię i kropka. Przecież już i tak więcej jej pomogłaś niż bracia, bo pożyczyłaś jej pieniądze na wykup.
              Jeśli w mieszkaniu mieszkają mama i młodszy brat - to ich sprawą jest tegoż mieszkania utrzymanie, a nie Twoją. Na teksty ile to wydajesz mów krótko 'dzieci kosztują'. Przypomnij jej dobitnie, że ma oprócz Ciebie ma też inne dzieci. Możesz jej np pomóc w szukaniu lokatora, albo w jakiś inny sposób, ale powiedz jasno, że pieniędzy na czynsz nie dasz.

              pozdr,
              mi
              • zuzanna56 Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 15:09
                Twoja mama trochę przypomina mi moją teściową. W wieku 50 lat (15 lat temu)
                była już na rencie i oczekiwała od nas pomocy. Trochę to trwało zanim stopniowo
                i powoli dałam jej do zrozumienia że pracuję, studiuję i udzielam korepetycji
                aby to nam było lepiej a ona jest jeszcze młodą kobietą. Podziałało. Tylko że
                ona raczej przemawiała do nas nie otwarcie ale aluzjami.
                Moi rodzice to zupełnie inny typ. Są energiczni i pełni życia.
    • issys Re: Pomoc finansowa dla rodziców 26.03.07, 15:32
      skoro brat tam bedzie mieszkał to moim zdaniem on powinien sie do czynszu
      dokładać
    • gesta Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 26.03.07, 15:34
      powiem coś z mojego doświadzcenia.. moja matka wychowała sie okrutnej
      biedzie.było ich 7-ro.rodzice mojej matki całe życie ciężko pracowali fizycznie.
      babcia rodziła i na drugi dzień w pole-bo wszystko dla dzieci,dla dzieci.
      umarli nie mając nic.wszystko rozdali dzieciom,wnukom.moja mama jest taka
      sama..to ja na nią krzyczę ,żeby o siebie zadbała,kupiła jakieś witaminki jakiś
      nowy ciuch, jakiś kosmetyk,a w życiu nie przegada się. mój ojciec wychowany w
      tradycji-dzieci utrzymują rodziców- (nigdy dzieciom nic nie dali,ale za to jak
      ich dzieci dzisiaj szanują-pełna opieka,prezenciki,buziaki ,cud miód...) matka
      go zmieniła, chociaż nie do końca,bo czasem wypomni to co zrobił czy dał.
      pomagają jak mogą, chociaż nie mogę znieść myśli ,że jestem od kogoś zależna ale
      co zrobić. chciałabym tylko abym nigdy o tym nie zapomniała co dla mnie i męża
      zrobili. chciałabym móc się im kiedyś odwdzięczyć.
      wcale się nie dziwie ,że denerwujesz sie czy masz trochę żalu..nie daj się.
      jesteś młoda jak sądzę, myśl o swojej przyszłości.pomóc owszem jak
      najbardziej-to Twoja matka, ale to nie usprawiedliwia faktu,ze masz płacić jej
      rachunki! pomoc kiedy źle się czuje, załatwic czasem jakąs sprawę, ugotować
      obiad-ale bez przesady. pamiętaj ,ze ona jakos da sobie rade ,z głodu nie
      zginie, za to Ty na pewno chcesz załozyć rodzinę albo juz ją masz... myśl o
      sobie, bo inaczej będziesz żyła w ciągłym żalu i rozgoryczeniu. widocznie
      jesteś bardzo wrażliwą i uczuciową osoba ,a matka to wykorzystuje.nie daj się!
      • ewcia789 Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 26.03.07, 23:01
        Rodzicom, owszem trzeba pomóc, ale wtedy gd możemy sobie na to pozwolić. Moja
        mama nie domaga się pieniędzy, ale uważa że za mało ją zapraszam, nie goszczę w
        niedzielę obiadami itd. Mama ma emerytury 1700 ( stan na 3 lata temu - teraz nie
        wiem dokładnie) + umowy zlecenia , do których się nie przyznaje. Wiecznie kupuje
        jakieś ciuchy ( tylko 10zł na ulicy)np. po 5 sweterków miesięcznie, zamawia
        jakieś encyklopedie, słowniki, jak do niej wpadnę to w domu zawsze coś nowego.
        Ale ciągle słyszę, że mnie jest lepiej, bo co prawda mniej zarabiam niż ona ma
        emerytury (o zleceniach już nie wspomnę), ale zarabia też mąż , a to dwie pensje
        a komorne tylko jedno. To , że na utrzymaniu mamy 2 dzieci chyba nie zauważa.
        (średnia na osobę u nas wypada dużo mniej niż jej emerytura). Nie pamiętam ,
        kiedy byliśmy u niej w czwórkę na obiedzie (nie ma pieniędzy), przychodząc do
        nas, żeby kupiła dzieciom kilo jabłek (nie ma ...). Ja powinnam ją zapraszać co
        niedziela na obiad , bo 5-ta osoba przy stole, to dla mnie przecież już żadna
        różnica, a dla niej zaprosić 4 to ogromny wydatek i jaka robota, a ja przecież i
        tak obiad gotuję. Słuchać tego nie mogę. Jak przychodzi weekend, to na nos padam
        ze zmęczenia po tygodniu pracy i czasem marzę żeby pójść na gotowe , chociażby
        to zalewajka była. Nie mówiąc o tym , że i tak muszę coś podgotować i zamrozić
        na nadchodzący tydzień. Gdy u mnie jest, to oczywiście zje (przecież jej nie
        żałuję), ale przy okazji: o jabłka leżą -daj jedno, bo mnie się skończyły, o
        pomidorki leżą -daj jedno,bo w sklepie drogie, ciasto upiekłaś-daj mi do domu.
        Sorry, wiem że niektóre z Was mnie potępią, ale mnie naprawdę ciężko czasem
        połączyć koniec z końcem, a jeszce się nasłucham, jak mi dobrze, bo jej samej z
        emerytury to ciężko i jako dobra córka powinnam jej pomóc, przynajmniej na obiad
        zaprosić.
        • lola211 Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 26.03.07, 23:13
          Ty masz inna pare kaloszy, ze tak powiem.
          Moja mama mi pomaga, w tym sensie, ze dzieckiem sie zajmie, ze jak ciasto
          upiecze, to dzwoni- przyjedz, weź.Nie moge złego slowa powiedziec, jesli o
          takie kwestie chodzi.Tym bardziej czuję sie winna, ze cierpi na niedostatek.
          Po przemysleniu sprawy stwierdzilam, ze bede jej co miesiac dawac stala kwote,
          pal licho bracia, mam tylko nadzieje, ze ten jej wybuch roszczeniowy byl
          jednorazowym wyskokiem i nie bedzie domagac sie pomocy, bo "jej sie od dzieci
          nalezy"- to mnie w sumie najbardziej ubodło.
          • lollypop Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 27.03.07, 04:18
            Lola, dobrze zdecydowalas. Przeczytalam dokladnie wszystkie odpowiedzi bo po
            pierwsze 10-ce myslalam ze zle na oczy widze, a teraz to mi jest zwyczajnie
            wstyd za wszystkie forumowiczki ktore sie wypowiedzialy. Codzien piszecie w
            innych postach o pomocy jaka doswiadczacie od rodzicow - rodzice pomagaja wam
            przy dzieciach, przy kupnach mieszkan i samochodow. A gdy trzeba sytuacje
            odwrocic to sypia sie gromy na starsza pania ktora smie zyczyc sobie pomcy od
            dzieci! Co za tupet! Jak ona moze?!

            Jesli stac Cie by pomoc mamie to nie wnikaj czy nie moglaby zdobyc pieniedzy
            dodatkowa praca czy ze sprzedazy mieszkania. Pomysl ile razy w dziecinstwie to
            ona wyrzekla sie potrzebnego ciucha czy torebki po to bys Ty miala na szkolna
            wycieczke, na modne spodnie. I nie rozpatruj czy to sprawiedliwe ze Ty
            pomagasz a bracia nie. To ich sprawa i mamy. To pomozesz i bedziesz sie
            dobrze z tym czula.
            • gesta Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 27.03.07, 12:43
              Ty lollypop zapewne jesteś jedną z takich właśnie mamusiek ?
              • lollypop Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 27.03.07, 16:08
                To znaczy jaka gesta? Jesli pytasz czy jestem starsza pania oczekujaca pomocy
                od dzieci, to nie, nie jestem. Mam 34 lata, male dzieci i samodzielnych
                rodzicow. Nie kazda opinia musi byc odzwierciedleniem sytuacji osoby ja
                wyrazajacej.
            • burza4 Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 27.03.07, 13:18
              lollypop, tu nie chodzi o brak chęci do pomocy, zresztą - tak naprawdę mama by
              tej pomocy nie potrzebowała, gdyby jej decyzje co do aspektu mieszkaniowego.
              Jeśli mama utrzymuje o wiele za duże dla siebie mieszkanie, i to bardziej ze
              względu na komfort brata, to czemuż autorka miałaby być do pomocy zobowiązana,
              a on miałby być zwolniony? kwestia poczucia sprawiedliwości jest tu akurat
              kluczowa, tym bardziej że autorce ta pomoc też przychodziłaby z trudem.

              osobiście uważam, że nikt nie czuje się dobrze w roli jelenia, a to nieuchronne
              w takiej sytuacji.
            • janka007 Re: tradycja w rodzinie-żyje się dla dzieci 27.03.07, 18:37
              lollypop napisała:

              Codzien piszecie w
              > innych postach o pomocy jaka doswiadczacie od rodzicow - rodzice pomagaja wam
              > przy dzieciach, przy kupnach mieszkan i samochodow.

              Podobno ewolucja wspierała wydłużenie wieku kobiet bo pomagając córkom
              wychowywać wnuki zwiększały szansę na przetrwanie swoich genów.
              Pomoc rodzicom - jak najbardziej: starym i niedołężnym. Młodym i dołężnym tylko
              wtedy kiedy robimy to dobrowolnie i stać nas na to w różnych aspektach, a nie
              kiedy jest wymuszona szantażem i presją zwłaszcza jeśli ten szantaż i presja
              jest skierowany tylko do jednego spośród większej liczby dzeci.
    • melka_x Re: Pomoc finansowa dla rodziców 27.03.07, 13:12
      Jestem zwolenniczką pomocy rodzicom, ale to nie to samo co dojenie dzieci.
      Jeśli jesteś naprawdę przekonana, że Twoja mama może jeszcze bez uszczerbku na
      zdrowiu pracować i znalezienie pracy jest realne, to nie widzę powodu dlaczego
      miałoby być inaczej. Ile Twoja mama ma przepracowanych lat? Nie jest jeszcze w
      wieku emerytalnym, ani nie jest schorowana, tak? IMO dopiero jeśli pracując
      nadal nie będzie w stanie utrzymać mieszkania, wtedy powinniście jej dokładać.
      A czy do czynszu dokłada się brat z zagranicy? Skoro będąc w Polsce mieszka z
      nią, to moim zdaniem on jest pierwszą osobą zobowiązaną do pokrycia części
      czynszu.
    • nisar Re: Pomoc finansowa dla rodziców 27.03.07, 13:43
      Nie czytałam całości, więc jeśli powtórzę coś co ktoś już napisał to
      przepraszam.
      1. istotne jest dla mnie przede wszystkim, czy jesteś w stanie mamie pomóc bez
      uszczerbku w podstawowych kwestiach dla swojej rodziny
      2. jeśli tak - pomóc powinnaś, sądzę że źle byś się czuła olewając temat.
      3. jeśli sądzisz że pomoc braci może być problematyczna, nie podejmuj
      się "zarządzania" sytuacją, tylko poproś mamę o numer konta i przelewaj tam co
      miesiąc 200 zł jako swój udział w czynszu (jakoś tak mi wyszło, że czynsz 600
      zł i was troje, tak?)
      4. ucinaj wszelkie żale na temat ewentualnych opóźnień czy niewywiązywania się
      z tego przez braci - jeśli mama potrafi wyartykułować swoje oczekiwania wobec
      Ciebie, niech potrafi także wobec nich.
      5. Pamiętaj - możesz i powinnaś pomóc, ale odpowiedzialność za kierowanie
      życiem mamy spoczywa na niej nie na Tobie.

      Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka