chimba
05.04.07, 09:02
Jasna cho... wczoraj idąc chodnikiem w centrum miasta o mało co nie zostałam
przejechana przez buraka – a burak- nowobogacki, bo miał dobrej klasy
samochód – mercedes z tych nowszych, ludziom woda sodowa uderzyła do głowy i
nie liczą się z nikim ani z niczym. Z tym przejechaniem wcale nie przesadzam –
był milimetr ode mnie – a co gdybym się zachwiała i się przewróciła? Już nie
wspomnę, ze na tym chodniku było więcej ludzi potencjalnie zagrożonych.
Oczywiście facet to zrobił celowo – w celu skrócenia drogi, a to, że komuś
skróci życie to już nie jego broszka. Chciałam mu normalnie coś zrobić, ale
po pierwsze spieszyłam się, a po drugie nie zadaję się z buractwem.
Pozdrawiam