na moją matkę!
Corka dostala dzis wyniki rekrutacji na specjalizację i zadzwoniła do babci, by podzielić sie ta wiadomością (cieszyla się, bo wprawdzie to nie pierwszy, lecz trzeci wybór, ale caly czas byl w czolowce zainteresowan)
Babcia zawiedziona, ze nie pierwszy kierunek i mocno dala to corce odczuc, wlasciwie dajac jej do zrozumienia, ze to porazka.
Corka smutna i zamiast tetaz swietowac, ze fajnie, ze sie udalo i jest wysoko pozycjonowana na liscie, co daje jej gwarancję, ze bedzie to miejsce w jej rodzinnym miescie, sama zaczela traktowac to w kategoriach zyciowego niepowodzenia.
Poza tym zadzwonila do babci, by sie pochwalic, a ta wylsla na nia kubel zimnej wody, punktujac wszystkie minusy tej wlasnie specjalizacji
Zadzwonilam do mamy i mocno ją ochrzanilam, ale wciaz mna trzęsie, jak mozna tak sie zachować.
Masakra.
Tak się chcialam wygadac

.