Dodaj do ulubionych

Pokręceni właściciele psów.

10.04.07, 20:47
Tak sie starałam, żeby moje dzieci nie bały się psów, a jedna głupia baba
zniweczyła kilkuletnią pracę.
Sama byłam właścicielka psów przez długi okres czasu (także po urodzeniu
dzieci) ale od śmierci ostatniego nie wzięlismy do domu nowego bo dzieci by
Obserwuj wątek
    • kawad Re: Pokręceni właściciele psów. 10.04.07, 20:52
      Za szybko kliknęłam. Przepraszam.
      Dzieci były za małe i dokuczały by szczeniakowi za bardzo. Chcieliśmy w wakacje
      kupić psa ale przedwczoraj jeden psiakprzestraszył mojego synka. KAcperek bawił
      się na OGRODZONYM placu zabaw z tabliczką "psom wstęp wzbroniony". Psy nie
      potrafią czytać ale właściciele powinni. Pies wbiegł na plac zabaw i podbiegł
      do mojego synka, który właśnie biegł do ślizgawki. Pies obskakiwał go i miał
      radochę bo "bawił się" z dzieckiem. Wiecie jak się ta baba tłumaczyła?
      Stwierdziła że pies ma kaganiec wię nic dziecku nie zrobi. Sama jako dziecko
      panicznie bałam się psów i wiem co to za uczucie gdy nagle skacze na ciebie
      pies. Baba się zmyła więc nie maiłam nawet do kogo wezwać straży miejskiej.
      Efekt jest taki że mały unika teraz psów i nie wiem czy do wakacji uda mi się
      przekonać go że psy są ok tylko właściciele bywają durni.
      • mamameg Re: Pokręceni właściciele psów. 10.04.07, 21:01
        U nas pijany menel puszcza bulteriera (albo coś podobnego, nie znam się na
        rasach goźnych psów) bez smyczy i kagańca. Mandaty ma w nosie. Pies młody i
        niby niegroźny, ale ze zwierzętami nigdy nie wiadomo. Denerwuję się jak
        odprowadzam synka do przedszkola.
        Poza tym blisko placu zabaw jest przejście do parku gdzie ludzie wypuszczają
        psy, żeby pobiegały i oczywiście spuszczają je koło placu zabaw. I co, co
        chwilę dzwonić na policję?Przecież wystarczy że dziecko biegnąc wpadnie na psa
        i pies odruchowo ugryzie.
        Lubię psy i mam świra na punkcie zwierząt, sama długo miałam psa, gdyby tylko
        ich właściciele mieli trochę więcej rozsądku.
        • anik801 Re: Pokręceni właściciele psów. 10.04.07, 21:10
          Przynajmniej założyła psu kaganiec,co się chwali!Najgorsi są ci,którzy
          puszczają psy bez kagańca.
          • mommy_b Re: Pokręceni właściciele psów. 10.04.07, 21:28
            Niestety prawda jest brutalna, ale jest sporo właścicieli psów, którzy po
            prostu nie powinni ich mieć, bo są nieodpowiedzialni i głópi. A motywuję to
            tym, że sama mam problem z takim jednym bezmyślnym i głópim właścicielem równie
            głópiego psa. Sąsiad moich teściów ma niewielkiego psa, ale gryzącego każdego
            kto się podwinie i ma nieogrodzone podwórko. Mało tego tamtą drogą chodzą
            dzieci do szkoły. Przeraża mnei ilekroć ide tamtedy jak widzę blade ze strachu
            dziecko, na szczęście stojące bez ruchu przez jakieś kilkanaście minut i obok
            niego psa lub uwieszonego u jego spodni. A właściciel oczywiście stoi
            niedaleko i w dupie ma co jego pies robi. Dopiero jak zwróce mu uwage to ruszy
            dupsko i zawoła psa. Takich przypadków było sporo, niemal codziennie. Apogeum
            mojej złości zostało osiągnięte jak ten pies żucil sie na mojego sybnka ktory
            jechal rowerkiem, na szczescie zlapal go za spodnie i do nieszczescia nie
            doszlo. A wlasciciel stal obok i nic nie zrobil. Zrobiłam awanture
            wlascicielowi, ale go to obeszlo. Pomyślałam, że facet i policje bedzie mial
            głęboko w poważaniu więc poprosiłąm teścia, zeby wziął psa, a ma pięknego
            wilczura, i żeby ze mną poszedł. No i jak zwykle piesek z zebami do nas tylko
            że tym razem to jego ktoś ugryzł. Na pół roku był spokuj. Ale sytuacja znowu
            zaczyna powracac.
            Efekt tego jest taki ze syn dopiero odzyskuje zaufanie do psów, ale juz nigdy
            nie pobawi sie z psiakiem. Mnie kiedys tez spotkala taka sama sytuacja jak
            mmoje dziecko, i pomimo iz od malego mialam w domu psa to nigdy z zadnym sie
            nei bawilam, nigdy nie poglaskalam, i każde szczekniecie to bylo dla mnei doze
            przezycie.


            Pozdrawiam beata
          • zgloska Re: Pokręceni właściciele psów. 10.04.07, 21:29
            W poniedziałek byliśmy w parku. My na rolkach, młody na rowerze. Bartłomiej co
            chwile dzwonił dzwonkiem od swojego pojazdu.Jakaś kobieta bardzo głośno zaczęła
            komentować nasze zachowanie- jak można tak głośno się zachowywać , wystrasza mi
            psiunie, no kto to widział tak dzwonić i jeszcze się śmiać, to nie śmiech to
            ryki po prostu, potem się dziwią, że pies może skoczyć i ugryźć itp.
            W końcu zawołała swoją biedną wystraszoną psiunie- dorosłego bernardyna, bez
            obroży, smyczy, kagańca....
            Myślałam, że ją śmiechem zabije...
            • lola211 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 11:45
              Z czego tu sie smiac, ze zachowac sie w parku nie umiecie?
              • zgloska do lola211 13.04.07, 13:08
                tak.......
                Jutro też idziemy do parku, będziemy grzecznie spacerować, pomalutku,
                Bartłomiejowi buzie zakleje taśmą izolacyjną aby przypadkiem nie krzyknął,
                najlepiej to ubiore mu smycz. No bo jak inaczej? Przecież to park, dziecko nie
                może biegać/jeździć na rowerze, hałasować bo biedne pieski wystraszy .....
          • kawad Re: Pokręceni właściciele psów. 10.04.07, 21:47
            Nie, nie chwali się!!!Pies w kagańcu może również pokaleczyć kogoś a tym
            bardziej 4,5 letnie dziecko. Miałam psy i NIGDY nie zdażyło mi się że mój pies
            kogoś wystraszył bo dla mnie kaganiec nie jest środkiem na spacyfikowanie psa.
            Na terenie gdzie chodzą ludzie pies ma być na smyczy!!!!!
            • kawad Re: Pokręceni właściciele psów. 10.04.07, 21:49
              Ten post piętro wyżej jest do anik801.
              • iwoniaw Ale kawad 10.04.07, 22:27
                Masz oczywiście rację, że pies powinien być w miejscu publicznym na smyczy,
                niemniej jeśli już jest bez, to faktycznie w kagańcu bezpieczniej. Mnie kiedyś
                zaatakował duży wilczur w metalowm kagańcu i fakt faktem, że siniaki miałam
                jeszcze parę tygodni, ale gdyby ten pies był bez kagańca, to prawdopodobnie nie
                miałabym ręki uncertain
                Co do ludzi, którzy nie potrafią zaopiekować się własnym zwierzęciem oraz mają
                gdzieś innych ludzi tudzież przepisy, to szkoda w ogóle nerwów - cham chamem
                pozostanie.
                • trendsetterka Re: Ale kawad 10.04.07, 22:35
                  A najgorsi są włąściciele, którzy na słuszne pretensje (pies bez smyczy,
                  kagańca, wskakuje na dzicko) twierdzą:

                  on jest łagodny

                  on nie gryzie

                  on jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł

                  Ludzie, co za bzdury, to tylko zwierzę, nikt nie może za nie ręczyć!!!!
                  • iwoniaw To nie ma znaczenia, czy pies jest łagodny 10.04.07, 22:43
                    Ktoś może po prostu nie mieć chęci na bycie obwąchanym/ polizanym/ popchniętym
                    przez choćby najłagodniejsze i najprzyjaźniej nastawione zwierzę świata. I
                    obowiązkiem właściciela jest dopilnować, by pies nie zbliżał się nieproszony do
                    osób postronnych oraz by miał smycz i kaganiec (miejsca, gdzie może być bez
                    smyczy precyzują przepisy). Ale niestety nie wszyscy właściciele psów są w
                    stanie to ogarnąć umysłem uncertain
                    • lola211 Re: To nie ma znaczenia, czy pies jest łagodny 11.04.07, 11:49

                      > obowiązkiem właściciela jest dopilnować, by pies nie zbliżał się nieproszony
                      do
                      > osób postronnych oraz by miał smycz i kaganiec (miejsca, gdzie może być bez
                      > smyczy precyzują przepisy). Ale niestety nie wszyscy właściciele psów są w
                      > stanie to ogarnąć umysłem uncertain

                      Juz widze te jamniki i yorki w kagancusmile.
                      Zauwazcie, ze bardzo wielu ludzi zaczepia psy samemu, kurcze, jak zyje nie
                      zdarzylo mi sie, by mnie oblizal jakis obcy piessmile, wbrew mojej woli,farta mam
                      widac nieziemskiego na tle tych wszystkich atakowanych przez zwierzeta ludzi.
                      • iwoniaw Lola, ludzie zaczepiający psy są tak samo durni 11.04.07, 11:54
                        jak właściciele psów nie pilnujący pupili. A co do kagańca - pies powinien go
                        mieć albo nie być prowadzony w miejsca, gdzie jest taki wymóg. Jeśli ktoś nie
                        jest w stanie zapewnić zwierzęciu odpowiednich warunków do egzystencji (lokum,
                        opieka, wyżywienie, wybieganie, opieka weterynaryjna etc.), to nie powinien tego
                        zwierzęcia męczyć w imię "miłości do zwierząt", bo to chore. Nieważne, czy
                        mówimy o psie, kocie, żyrafie, krowie czy krokodylu. To chyba oczywiste?
                        • lola211 Re: Lola, ludzie zaczepiający psy są tak samo dur 11.04.07, 13:24
                          Gdzie kaganiec dla kazdego malego psa.Gdybym miala male zlosliwe gryzace
                          stworzenie to bym o tym myslala, ale nie zamierzam zakuwac w to pieska, ktorego
                          pilnuje,a w skupiskach ludzi nosze w torbie.
                      • melka_x Re: To nie ma znaczenia, czy pies jest łagodny 11.04.07, 12:05
                        > Juz widze te jamniki i yorki w kagancusmile.
                        > Zauwazcie, ze bardzo wielu ludzi zaczepia psy samemu, kurcze, jak zyje nie
                        > zdarzylo mi sie, by mnie oblizal jakis obcy piessmile, wbrew mojej woli,farta
                        > mam widac nieziemskiego

                        Lola masz farta, naprawdę. Córeczkę znajomej pogryzł jamnik tak, że dziecku
                        trzeba było założyć kilkanaście szwów. Dziecko nie zaczepiło psa.
                        Sama mam psa, i to nie pierwszego, ale zgadzam się, że tam gdzie są skupiska
                        ludzi pies powinien chodzić na smyczy i w kagańcu, ewentualnie mały pies może
                        być tylko na smyczy.
                        Niedawno do mojego dziecka w wózku podbiegł wilczur i polizał go po twarzy,
                        przy okazji mało nie przewrócił wózka:/. Ponieważ syn nie boi się psów, tylko
                        się roześmiał, ale dla innego dziecka mogłoby to kiepskie przeżycie.
                      • dziubelek2 Re: To nie ma znaczenia, czy pies jest łagodny 12.04.07, 11:38
                        oblizać to mnie też żaden nie oblizał, ale zdarzyło mi się, ze
                        mały kundelek ugryzł mnie w nogę - nie spodobał mu się mój rower chybasmile
                        fakt, małe psy w kagańcach wyglądają smiesznie, ale i one mają ząbki, dość
                        ostre, a im mniejszy piesek, tym bardziej "upierdliwy".

                        a co do yorków - to bardziej chyba maskotki niż psy, co nie zmienia faktu , że
                        właściciele uwielbiają prowadzać je na dwumetrowej smyczy, oplątując wszystkich
                        dookoła.

                        zapewne radosnie beztroskim właścicielom psów niezbyt by się spodobał, np.
                        dzieciak wysmarowany czekoladą, który chciałby się do nich przytulić?

                        mam psa, dużego, łagodnego, ale wiem, ze to tylko zwierzę i nie dopuszczam do
                        sytuacji, w której mógłby stanowić zagrożenie dla innych ludzi.
                  • ibulka Re: Ale kawad 11.04.07, 00:23
                    trendsetterka napisała:

                    > A najgorsi są włąściciele, którzy na słuszne pretensje (pies bez smyczy,
                    > kagańca, wskakuje na dzicko) twierdzą:
                    >
                    > on jest łagodny
                    >
                    > on nie gryzie
                    >
                    > on jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł
                    >
                    > Ludzie, co za bzdury, to tylko zwierzę, nikt nie może za nie ręczyć!!!!


                    na odpowiedź: 'on nie gryzie', odpowiadam, że gdyby nie gryzł, to by zdechł z
                    głodu... :]
                    zawsze odpowiada mi milczenie i głupia mina.
                    • kawad Re: Ale kawad 11.04.07, 22:06
                      o to jest dobra odpowiedź ibulko. Muszę zacząć jej używać smile
          • mijaczek do tej co napisala przede mna...jak jej tam,... no 12.04.07, 20:44
            anik801 napisała:

            > Przynajmniej założyła psu kaganiec,co się chwali!Najgorsi są ci,którzy
            > puszczają psy bez kagańca.

            Ale bzdury piszesz, jesooo... kaganiec ochroni dziecko przed zebami, ale nie
            ochroni dziecka przed skokiem psa na dziecko [czy ty wiesz ile psy maja sily...a
            jesli dziecko bedzie stalo na chodniku, pies skoczy na nie, ono uderzy glowa w
            chodnik i.... mam konczyc?] dziecko moze wystraszyc sie smiertelnie warczacego
            psa. co z tego, ze jest kaganiec. myslisz, ze wystraszone dziecko ufa kagancowi
            jak widzi taka dyszaca bestie, ktorej kly wystaja spomiedzy metalowych pretow?

            kocham psy, nigdy sie ich nie balam, ale widzialam jak najlagodniejszy labrador
            mojej mamy z radosci i szczescia skoczyl na moja Emke powalajac ja momentalnie
            na podloge z kafelek... Emka uderzyla sie w glowe i strasznie plakala... mialam
            ochote powiesic tego psa na smyczy z balkonu dziesiatego pietra... i chociaz
            dzisiaj Emka i Indi sa najlepszymi przyjaciolmi to wtedy nie bylo mi do smiechu...

            zastanowcie sie ludzie co wy wypisujecie bo kompromitujecie sie na calej lini
            • awrey Re: do tej co napisala przede mna...jak jej tam,. 13.04.07, 12:06

              Zastanawiam sie dlaczego nie mialas ochoty siebie zwiesic z balkonu.

              Co robila Twoja malutka coreczka sam na sam witajac z psem? Jak kazdy psi laik
              wie, malutkie dzieci moga tylko w obecnosci doroslych z psem sie witac. Pies to
              nie "atrkacja dla dziecka". Najpierw pies musi sie nauczyc ze w obecnosci
              dziecka staje sie zawsze cos milego. Potem moga sie witac - w scisle
              kontrolowanych warunkach.

              To nie byla wina psa ze Twoja corka sie przewrocila i glowe sobie rozwalila
              tylko Twoja bo jej nie trzymalas tylko zostawilas rzeczy "wlasnemu biegowi"
              nawet jezeli w pokoju bylas. Trzeba uzyc minimum wyobrazni, zeby dostrzec
              mozliwosc, ze na twardej posadzce malutkie, nieopanowane dziecko plus zywy pies
              = problem.

              Moze pomyslisz o tym zwisajac z balkonu za szyje i mi powiesz czy brak tlenu Ci
              pomogl. Jakby Ci sie samej wisiec nudzilo to polecam mame tez zawiesic, bo nie
              wychowala psa zeby na ludzie nie skakal na powitanie.

              Moj pies na przywitanie siedzi i powiem Ci ze jest nieslychanie zywym, radosnym
              stworzeniem. Wystarczy dziennie na to 5 minut poswiecic i KAZDY pies jest sie w
              stanie nauczyc ze na ludzi sie nie skacze.

              Normalnie uwielbiam to jka ludzie za swoje bledy psa wiecznie obwiniaja.







        • opium74 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 16:48
          nie sądzę żeby pijaka stać było na Bullterriera - angielska rasa z dość
          charakterystyczną jajowata głową.
          • mamameg Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 21:25
            Co mnie tak wszyscy podejrzewają o kłamstwa? Menel pisałam w sensie wieloletni
            alkoholik ze skłonnościami do przemocy (jego "dziewczyna" wiecznie chodzi
            posiniaczona) a nie bezdomny i ma psa z tych groźnych, faktycznie może nie
            bullteriera, one są raczej mniejsze, tak mi się kojarzy i pysk trochę mniej
            jajowaty. Czarny, jakimś cudem wygląda na zadbanego (pies, bo właściciel wręcz
            przeciwnie). Żeby tylko nie latał luzem.
    • magusiape Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 10:31
      Ja mam 2 małych dzieci i małego,starego psa-kundelka. Pies ledwo się wlecze na
      smyczy uwiązanej do wózka, nigdy nie szczeka, nie biega nawet, ledwo chodzi, bo
      ma chore stawy, wyglada jednak jak szczeniaczek-taki typ. Wprawdzie nigdy nie
      było żadnej afery z powodu psa, bo nie było takiej sytuacji, ale ja chcę was
      zapytać- dlaczego wiele osób uprzedza własne dzieci do psów, mówiąc, "odejdź,
      chodź daj rączke,bo pies idzie i cie ugryzie"- a psina idzie spokojnie ,nawet
      nie spojrzy. Takie dziecko potem sie uprzedzi. Rozumiem, ze nikt nie musi
      kochać ani lubić psów,(ale skoro ten wątek juz powstał, to tak mi sie
      przypomniało)ale przeciez nie można tak straszyc dziecka, czasem nawet widzę,
      jak mama szarpie za ręke,wręcz , jakby pies juz sie rzucał na dziecko. Powiem
      wam, że to jest taka niezręczna sytuacja,bo to tak, jakbym jakieś przestepstwo
      popełniała prowadząc psa na spacer. W dodatku taki ledwie-ruchawy maluszek
      kundelek.
      A może powinnam zrozumieć poprostu...
      Ale generalnie autorkawątku ma rację!! Oczywiście.
      • melka_x Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:13
        magusiape napisała:

        > ale ja chcę was
        > zapytać- dlaczego wiele osób uprzedza własne dzieci do psów, mówiąc, "odejdź,
        > chodź daj rączke,bo pies idzie i cie ugryzie"- a psina idzie spokojnie ,nawet
        > nie spojrzy. Takie dziecko potem sie uprzedzi.

        To zdrowy rozsądek. Ja nie znam psa, tak jak właściciel. I uważam, że dziecko
        powinno wiedzieć, że nie podchodzi się do obcych psów. Tym bardziej, że wbrew
        powszechnemu przekonaniu większe ryzyko ataku jest właśnie przy dzieciach.
        Dzieci biegają, wykonują gwałtowne ruchy, wydają bardzo donośne i piskliwe
        dźwięki, często niedelikatnie głaszczą, czyli zachowują się w sposób, który dla
        psa może być drażniący. Sama mam niezwykle łagodnego psa, ale widzę, że potrafi
        warknąć gdy pędzi w jego stronę kilka rozkrzyczanych dzieciaków, pies nie musi
        rozumieć, że to dziecięca zabawa i może takie zachowanie oebrać jako atak.
        • gabi683 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:20
          Moje dzieci tak samo sa przeczulone na psy i schodza czesto z drogi .Nauczone
          sa co trzeba robic jak pies zatakuje.Uwazam ze trzeba dzieci chronic i tyle bo
          najlagodniejszy pies moze sie przerodzić w bestie.
          • lola211 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 13:52
            tyle bo
            > najlagodniejszy pies moze sie przerodzić w bestie.

            Tia, jasne, za duzo filmow ogladasz.
            • dziubelek2 Re: Pokręceni właściciele psów. 12.04.07, 12:00
              może "bestia" to zbyt wiele powiedziane, ale na pewno łagodny pies, który np.
              się czegoś boi, może ugryźć - podobnie jak pies, któremu dziecko bezmyślnie
              (lub celowo) zada ból - a wtedy na pewno właściciel psa będzie miał
              nieprzyjemności - chyba lepiej "dmuchać na zimne"?
        • magusiape Re: Pokręceni właściciele psów. do melka_x 11.04.07, 14:20
          Jasne,rozumiem.Tylko, że ja nie dziwię się tym rodzicom,których dziecko wyrywa
          sie do głaskania pieska,oczywiście lepiej nie pozwalać, zatrzymać. Nie dziwię
          się tym,których dziecko biegnie i piszczy - oczywiste niebezpieczeństwo. Ale mi
          chodzi o takąsytuację, kiedy nic sie nie dzieje, my idziemy, oni idą i nagłe
          szarpnięcie za ręke i panika w oczach, dziecko wtedy oczywiście sie przestraszy
          reakcji mamy,a i pies nie raz sie schował pod wózek..serio.
          Wiesz,ja myslę, że to jest nastawianie , że pies to cos strasznego i złego. Po
          co tak? I dziecko sie boi wtedy. Nie lepiej delikatnie przytrzymać i
          wytłumaczyć,że trzeba ostroznie z pieskiem,bo czasem może ugryźć.., albo, że
          zapytamy pani, czy mozna pogłaskać ? Ludzie,którzy mają psy i dzieci wiedzą,
          jak pies pozyrtywnie wpływa na rozwój malucha ( o ile nie ma on alergii na
          sierś.ć ).
          Dla mnie takie paniczne szarpnie dziecka to jakaś tragiczbna reakcja.
          I mi jest przykro, i mojej córci, która idzie obok.
          Ale oczywiście mój post niczego tu nie zmieni i każdy reaguje jak chce.
          • iwoniaw Magusiape, może mają uraz? 11.04.07, 14:36
            Jeśli taką matkę zaatakował kiedyś pies, to może ona zwyczajnie mieć fobię i
            bardziej lub mniej świadomie przekazywać ją dziecku. I nie ma tu nic do rzeczy
            rozmiar psa - mnie kiedyś zaatakował (od tyłu, znienacka) i ugryzł malutki
            kundelek, który wyskoczył nie zaczepiany na ulicę z jakiejś bramy. Zapewniam
            cię, że jeszcze jakiś czas nerwowo reagowałam na właśnie małe, szczekliwe psiny,
            a uraz na duże jakoś mi się nie przeniósł. Na szczęście nie miałam wówczas
            jeszcze dzieci, więc im nie zaszczepiłam strachu przed psami.

            > Dla mnie takie paniczne szarpnie dziecka to jakaś tragiczbna reakcja.

            Najczęściej biorąca się z niemiłych przeżyć niestety sad
            • magusiape Re: Magusiape, może mają uraz? 11.04.07, 18:01
              Ale wiesz...to jakby tak z 70% ludzi mających dzieci miało uraz...:-o
      • gabi683 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:17
        Sluchaj sama napisalas ze pies wleciał na tern placu zabaw ,napewno nie bylo to
        celem własciciela to po pierwsze.Pies jest tylko psem i czasem moze cos
        dziwnego zrobic.
        Sama jestem wlascicielka pas rasy Labladori choc to lagodna rasa nosi na pysku
        kaganiec i chodzi na smyczy oraz po nim sprzatam a wiec chyba mnie nie
        pokreciłowink
        • iwoniaw Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:21
          > Sluchaj sama napisalas ze pies wleciał na tern placu zabaw ,napewno nie bylo to
          >
          > celem własciciela to po pierwsze.Pies jest tylko psem i czasem moze cos
          > dziwnego zrobic.

          Dlatego autorka wątku słusznie napisała, że ma pretensje nie do psa, lecz do
          durnego właściciela. Który ma obowiązek nie dopuścić by pies wbiegł na teren
          placu zabaw. Poprzez założenie smyczy, obowiązkowej swoją drogą, niezależnie od
          zakazu wchodzenia z psem na plac.
          • gabi683 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:22
            Tak to wytlumacz to psu i powiedz aby nauczył się czytać wink
            • iwoniaw Najpierw ty się naucz czytać 11.04.07, 12:23
              Napisałam wyraźnie, że nie oczekuję niczego od _psa_, natomiast od _właściciela_
              i owszem.
              • gabi683 Re: Najpierw ty się naucz czytać 11.04.07, 12:27
                No to teraz przykład:
                Idziesz z psem nagle pies zrywa Ci sie ze smyczy lub suwa mu sie obroza i pedzi
                na plac zabaw do dzieci oczywiscie wina jest Twoja bo nie dopilnowalas psa!
                Dla mnie oczywiste by bylo ze czasem takie rzeczy sie przytrafiaja i ze nie
                bylo to z winy własciciela psa.
                • iwoniaw Oczywiście, że w takiej sytuacji winny jest 11.04.07, 12:33
                  właściciel! Obroża, która się zsuwa jest niedopasowana, pies, który potrafi się
                  wyrwać jest widocznie nie na możliwości tego konkretnego właściciela. Nie mówiąc
                  już o wyprowadzaniu w miejsca publiczne psa nie reagującego na polecenia.
                  No zastanów się, jeśli sąsiad zapragnie hodować w bloku jadowitego węża i
                  zwierzę mu ucieknie "bo takie rzeczy się zdarzają", to też uznasz, że nie było
                  to z winy właściciela? A kto niby ma pilnować zwierzęcia i przede wszystkim
                  decydować się na takie, któremu jest w stanie zapewnić opiekę i nadzór?
                  • lola211 Re: Oczywiście, że w takiej sytuacji winny jest 11.04.07, 13:51
                    Nie, no prosze, jakie wy jestescie idealne! Wam sie oczywiscie nie zdaza- psy i
                    dzieci was słuchaja, zadne sie nie wyrywa.Pogratulowac.Proponuje kazdej
                    przyznac po orderze.
                    Za jakis czas niektore dzieci e-matek tak pomstujacych na te zwierzeta ,bedzie
                    stwarzalo daleko bardziej idace zagrozenie dla otoczenia niz pies, ktory wbiegł
                    na plac zabaw.
                    • iwoniaw Re: Oczywiście, że w takiej sytuacji winny jest 11.04.07, 14:01
                      > Nie, no prosze, jakie wy jestescie idealne! Wam sie oczywiscie nie zdaza- psy i
                      >
                      > dzieci was słuchaja, zadne sie nie wyrywa.

                      Wyrywa się, wyrywa, tyle że ja swoje dziecko wychowuję, a psa nie mam m.in.
                      dlatego, że mi się obecnie nie chce takowego szkolić, no i nie mam aktualnie
                      własnego ogrodu.

                      > Za jakis czas niektore dzieci e-matek tak pomstujacych na te zwierzeta

                      Lola, wskaż mi proszę, gdzie ktoś w tym wątku pomstuje na _zwierzęta_? Pies jest
                      psem, koń koniem itd., nikt tu nie postuluje, żeby zwierzęta myślały za
                      właścicieli, choć w przypadku niektórych tak jest, niestety.

                      Sama miałam i mam różne zwierzęta (aktualnie kotka, sztuk jedna), które nie
                      stanowią wszelako zagrożenia dla otoczenia i nie męczą się w warunkach, jakie
                      jestem im w stanie zapewnić.

                      Natomiast głupotę i bezmyślność niektórych właścicieli, owszem, piętnuję i
                      dezaprobatę wyrażam. Nie tylko bowiem nie liczą się oni z innymi ludźmi, ale
                      często i o zwierzę porządnie zadbać nie potrafią.
                    • e_r_i_n Re: Oczywiście, że w takiej sytuacji winny jest 12.04.07, 19:40
                      Jak sie wyrywal, to przepraszalam ewentualnych poszkodowanych, a nie szlam w
                      zaparte i bagatelizowalam sprawe. Strasznie nerwowo reagujesz na kazdy taki
                      watek - w ktorym kazdy pisze o SPECYFICZNYCH wlascicielach psow, nie o
                      wszystkich. Jesli Ty zachowujesz sie odpowiedzialnie jako wlasciciel psa, to sie
                      tak nie bulwersuj.
                • melka_x Re: Najpierw ty się naucz czytać 11.04.07, 13:15
                  > Idziesz z psem nagle pies zrywa Ci sie ze smyczy lub suwa mu sie obroza i
                  > pedzi na plac zabaw do dzieci oczywiscie wina jest Twoja bo nie dopilnowalas
                  > psa!

                  No bo jest to bezsprzecznie wina właściciela. Obroża może się zsunąć, ale
                  dobrze ułożony pies zareaguje na komendę opiekuna. A jeśli ktoś nie chce sobie
                  zawracać głowy układaniem psa, to nie powinien się na niego decydować.
                  • gorgolka całkowicie popieram 11.04.07, 16:15
                    wątek nie jest o psach tylko pokręconych właścicielach.
                    Normalny właściciel wychowa, wytresuje ułoży psa i taka sytuacja jak opisuje
                    autorka wątku nie ma prawa się zdażyć.
                    Natomiast jak ktoś ma psa jako maskotkę i uważa że wystarczy go tylko nakarmić
                    i wyprowadzić oraz zaszczepić to się grubo myli i nie powinien psa posiadać.
                    • lola211 Re: całkowicie popieram 11.04.07, 17:45
                      Niektorzy np. ratuja zycie psow i przygarniaja schroniskowe biedoty, nierzadko
                      niewychowane, malo posłuszne.Lepiej zeby pies zgnił w schronie? Bo jakas
                      mamuska narobi afery?
                      • kawad Re: całkowicie popieram 11.04.07, 22:13
                        Lola, niee jestem mamuśką, która robi aferę. wszystkie moje psy były za
                        schronisk (poza ostatnim, którego mąż wniósł jako posag do małżeństwa).
                        Wychowyałam je i jeśli było miejsce, w które psa mie wolno brac to go tam nie
                        ciągałam. Nie panikuję, moje dzieci sa od początku uczone miłości do innych
                        zwierząt (wszystkich) oboje z mężem mamy świra na punkcie zwierząt. Ale nie
                        życzę sobie żeby jakiś pies obskakiwał i straszyŁ moje dziecko na dodatek w
                        miejscu, gdzie NIE POWINNO GO BYĆ.
                • e_r_i_n Re: Najpierw ty się naucz czytać 12.04.07, 19:38
                  Tutaj nie mielismy z czyms takim do czynienia, skoro wlascicielka glupio sie
                  tlumaczyla, a nie przeprosila i powiedziala, ze to byl wypadek, ze pies znalazl
                  sie tam, gdzie nie powinien.
          • vatum Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:29
            Współczuję wam tego lęku.
            Teraz, gdy mam dziecko też myślę co by było gdyby pies się rzucił ale nie demonizuję. Jeśli pies wyczuje strach to zaatakuje tym bardziej.
            Ja nigdy nie bałam się psów. Dwa razy zostałam ugryziona - raz obcy pies, drugi raz pies mojej matki. Urazu psychicznego nie mam i dalej psów się nie boję. Mało tego: znam psy wielkie i groźne które wręcz boją się mnie, kulą ogon na mój widok i cicho popiskując odchodzą.
            Byłabym ugryziona trzeci raz ale uratowała mnie spódnica i pies zamiast mojej nogi ugryzł materiał. Bardzo się zdziwił. Ja krzyknęłam do niego: ej, co robisz?! i pies zmył się jak oparzony wyjąc jakby ktoś go ze skóry obdzierał smile
            Znam fantastyczne, mądre psy, które przez głupotę właściieli stały się leniwe, bezmyślne, agresywne.
            I tu sprawdza się powiedzenie: jaki pan taki pies.
            Dalej idąc tą myślą bezpański pies powinien być najbezpieczniejszy, hm.. wink
            • gorgolka to ci zazdroszczę. 11.04.07, 16:17
              bo ja się boję bardzo.
              Wiem że to gorzej, bo pies to wyczuje, ale to jest rodzaj paraliżującego lęku,
              jak np klaustrofobia itp. Nie potrafię nad tym zapanować.
        • chloe30 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:46
          gabi683 napisała:

          > > Sama jestem wlascicielka pas rasy Lablador

          Moge wiedziec co to za rasa???
          • gabi683 Labrador Retriever 11.04.07, 12:52
            Nie podoba się czy czepialstwo masz w genach?
            • chloe30 Re: Labrador Retriever 11.04.07, 12:55
              gabi683 napisała:

              > Nie podoba się czy czepialstwo masz w genach?

              Widzisz taka jest miedzy nami różnica - ja potrafie grzecznie zapytać.
              Po Twoich wpisach w wątku o wielodzietnych byłam po prostu skłonan uwierzyć, że
              nie znasz rasy własnego psa - bywa.
              Strasznie agresywne sa te WIELODZIETNE (rotfl tongue_outP) matki.
              • gabi683 Re: Labrador Retriever 11.04.07, 13:22
                chloe30 napisała:

                > gabi683 napisała:
                >
                > > Nie podoba się czy czepialstwo masz w genach?
                >
                > Widzisz taka jest miedzy nami różnica - ja potrafie grzecznie zapytać.
                > Po Twoich wpisach w wątku o wielodzietnych byłam po prostu skłonan uwierzyć,
                że
                >
                > nie znasz rasy własnego psa - bywa.
                > Strasznie agresywne sa te WIELODZIETNE (rotfl tongue_outP) matki.
                >
                Tak bywa a Ty jesteś jak widać nie omylną istotawinkJestem jak mówisz wielodzietą
                matką- Matko jednego dzieckawink
                Druj sobie te płytkie zagraniawink
                • chloe30 Re: Labrador Retriever 11.04.07, 13:28
                  gabi683 napisała:

                  >> >> Tak bywa a Ty jesteś jak widać nie omylną istotawinkJestem jak mówisz
                  wielodzietą
                  >
                  > matką- Matko jednego dzieckawink
                  > Druj sobie te płytkie zagraniawink

                  A co masz do płytkich zagrań?? To jest net matko wielodzietna, tu nie ma głebi.

                  Nieodmiennie od wczoraj powala mnie Twoja duma z urodzenia AŻ trójki dzieci.
                  Ciekawe, że Wieczna_gosia tak sie nie obnosi z piatką.

                  PS: dla Twojej wiadomości - nie jestem matką jednego dziecka.
                  • gabi683 Re: Labrador Retriever 11.04.07, 14:35
                    A co mam się tego wstydzic?! Czy co bo nie rozumiem i co ma do tego
                    Wieczna_gosia ?
                    Nie wiem masz problemy z sobą ze razi Cię fakt ,że ktoś ma troje dzieci i mówi
                    o tym dumnie.
                    No i dla Twojej wiadomości zrobie sobie jeszcze dwoje,zadowolona jesteś ?
                    • chloe30 Re: Labrador Retriever 11.04.07, 15:14
                      O boszsz.
                      Łopatologicznie, bo duzymi literami byłoby że krzyczę.
                      Wieczna gosia ma pięcioro dzieci, a nie lata wszędzie i nie opowiada jaka to
                      jest wielodzietna.
                      To raz.
                      Dwa - duma o a obnoszenie się to dwie rózne sprawy.
                      I trzy - naucz sie pisac bez osobistych wycieczek, nie każdy musi się z toba
                      zgadzać.
                      Aha, cztery - zrób sobie jeszcze nawet pięcioro, mnie to naprawdę setą lata.
                    • chloe30 Aha, i pięć 11.04.07, 15:15
                      Po piąte - EOT.
      • novembre Re: Pokręceni właściciele psów. 12.04.07, 22:37
        Magusiape,
        zdecydowanie wole, zeby moje dziecko odnosilo sie do zwierzat nieufnie i z
        rezerwa. Wole, zeby nie poglaskalo psa-fajtlapy, niz pies-idiota mialby go
        pogryzc, bo ja nauczylam go ze mozna psu zaufac. NIE MOZNA. Wole dziecko
        nauczyc, jak sie zachowac, jak pies sie na niego rzuci/naskoczy. Nawet, jesli
        znam psa. Mialam w rodzinie wredna zazdosna jamniczke; gdy pojawilo sie malenkie
        dziecko w rodzinie, potrafila skakac metr w gore zeby dosiegnac nozki i ugryzc
        rywala..
        Pozdrawiam, nov.
    • mamapiotra Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:36
      mnie dziś oszczekał w parku doberman 9biegam sobie), przy właścicielce (piesku chodź tu), bez kagańca i nie na smyczy. może ktoś mi poradzi, co mam zrobić, gdy obszczekuje mnie taka bestia? wrzasnąć, machnąć czymś? bo na właścicielkę nie mogę liczyć.
      • ik_ecc Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 14:30
        Stanac, nie patrzec na niego, niczym nie machac. Poszczeka i odejdzie.
        Albo wez ze soba kawalek serdelka i w niego tym rzuc.
    • vibe-b Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 12:55
      Brdzo mnie denerwije, ze wlasciciele psow czuja sie zwykle bezkarni.
      Psy biegajace luzem, duze i male, bez kaganca...dl amni eto oburzajace.
      Boje sie psow. Nie mam "reki do psow" i nie mam ochoty by ktos mi prezentowal z
      bliska swojego pieszczocha. Przy ewentualnym ataku duzego bydlaka nie mialabym
      szans. Ale jak sie na mnie rzuci jakis maly, luzem biegajacy agresywny pies to
      prawdopodobnie zarobi kopa ode mnie. NIe ze zlosci czy zemsty, ale w
      bezwarunkowym i niekontrolowanym odruchu obrony wlasnej.
      • bunny.tsukino Vibe :)) 11.04.07, 13:25
        No nieźle. Ja kupiłam gaz taki specjalny na psy. Mieszkam koło parku, gdzie
        pełno szwenda się niepilnowanych psów.
        Nic na to nie poradzę, że nie lubię psów. A niepilnowane przyprawiają mnie o
        poziom agresji 200%,
        Kiedyś mieliśmy na klatce yorka co srał gdzie popadnie, raz nasrał nam na
        wycieraczkę. Zagadnięci właściciele, powiedzieli,żebyśmy sobie sami sprzątli, bo
        to takie małe gówienko.
        Mój jeszczewtedy mąż w nocy na ich drzwiach wejściowych rozsmarował na
        zawartość pampresa naszego syna. Ale on ogólnie psychiczny był.

        Ostatnio zadzwoniłam na straż miejską jak na zamkniętym placu zabaw, jakaś
        kretynka huśtała psiunie i puszczała ze zjeżdzalni bo piesek taką radochę miał.
        • gorgolka i dobrze zrobiłaś. 11.04.07, 16:21
          nienawidzę właścicieli puszczających luzem psy w miejscach gdzie chodza inni.
          co więcej takich biegnących w moim kierunku psów też nienawidzę i zastanawiam
          sie nad zakupem takiego gwizdka straszaka, którego człowiek nie słyszy a psa ta
          częstotliwość bardzo drażni.
          • lola211 Re: i dobrze zrobiłaś. 11.04.07, 17:51
            Ha ha, pewnie tych wlascicieli i psy cholernie obchodzi ta twoja pielegnowana
            nienawisc.Jak czytam takie posty to mam szczera chec potruc zycie takim
            histeryzujacym osobnikom moim strasznym psem- zaczne go celowo puszczac ze
            smyczy, tylko musze bestie nauczyc gryzienia po nogawkach, bo jakas malo
            cholera agresywna jest.
            • gorgolka lola po co ta ironia 12.04.07, 15:58
              nie wiem czy czytałaś wyżej, ja mam poprostu lęk przed psami, którego nie
              potrafię przezwyciężyć,
              z pewnością nie robię afery z biegnącego pudelka czy jamnika, jednak na moim
              osiedlu chodzi np bezczelny facet z luźno puszczonym rotwailerem, obok jest
              wąwóz spacerowy w którym właściciele duże psy puszczają luzem i te psy straszą
              ludzi, jak ktoś się nie boi to im wisi ale ja się boję,
              I zauważyłam jeszcze jedną rzecz, dlaczego część właścicieli potrafi zrozumieć
              że ktoś się boi, jak chcę przejść to proszę o przytrzymanie, człowiek psa
              przytrzyma, ja przejdę i jest ok. Natomiast sporo olewa moją prośbę i wmawia
              że "on nie gryzie" a skąd ja mam wiedzieć czy nie wyczuje mojego strachu i
              jednak nie ugryzie?
              mam prawo ich nie lubić i tyle
    • bea.bea Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 17:12
      a myslałam, ze tylko ja jestem ich wrogiem...smile

      pisałam ostatnio o puszczaniu psa na śliwzgawce ....
      smile)
    • truskawkam73 Re: Pokręceni właściciele psów. 11.04.07, 21:56
      Dwa lata temu mojego starszego syna ugryzł w nogę pies sad Stało się to gdy
      Mateusz jechał na rowerze po takiej asfaltowej "ósemce" przy placu zabaw
      zrobionej specjalnie w tym celu. Od tego czasu nie chce jeździć na rowerze i
      boi się psów ;-((
      • magdaigra Re: Pokręceni właściciele psów. 12.04.07, 00:18
        Sama mam psa, który na szczęście lubi dzieci i one jakoś lgną do niego.
        Niektóre mamy sa zadowolone i specjalnie podchodzą z dzieckiem, inne panikujął
        i się rzucajął jak tylko ich dziecko pędzi w jego kierunku. Nie cierpię
        warczących małych kundelków, które wydaje się że czychają tylko żeby ugruźć,
        ale nie w tym rzecz. Strach przed psem zalezy chyba głównie od podejscia
        rodziców, bo jeśli pies warknie na dziecko i ono się przestraszy, to po dwóch
        dniach mu przejdzie, ale jeśli rodzic zrobi z tego aferę to chyba wiadomo jaki
        skutek tego będzie. Lubiłam psy, zostałam pogryziona jak byłam mała i miałam
        zastrzyki - zostałam "pouczona" że psu kosci się nie zabiera. Moja siostra jak
        miała jakies siedem lat też została ugryziona przez psa sąsiadów i co? Sąsiedzi
        oberwali, a z mojej siostry śmiejemy się do dziś że pcha łapska gdzie nie
        trzeba. Dla mnie ugryzienie to jak obrażenia po upadku na rowerze, ale
        oczywiście właściciel miałby jazdę.
    • lineczkaa Re: Pokręceni właściciele psów. 12.04.07, 00:39
      Mam dwa psy. Chodzą czasem ze mną na plac, też jest ogrodzony. Czekają na
      zewnątrz. W związku z tym, że dzieci znają mnie i moje psy to te starsze
      podchodzą i pytaja czy mogą się pobawić ze Szprotą (młoda, duża wyżlica).
      Ściągam jej wtedy kaganiec (śmieciożer) i biega za patykami. Plac zabaw, jest na
      wielkim trawiastym placu. Starszy junior czeka dalej przywiązany, ale on ma już
      wbite w zabawę. Nie pozwalam bez uzgodnienia ze starszym dzieckiem lub rodzicem
      malucha na podchodzenie i głaskanie moich psów. Jak miłeby nie były i łagodne to
      wciąż dziki zwierz i wolę widzieć/wiedzieć co robią smile
    • ik_ecc mnie kilka razy ugryzl pies 12.04.07, 03:45
      Jak bylam dzieckiem kilka razy ugryzl mnie pies. Za kazdym razem mi sie
      nalezalo. Traumy na cale zycie nie mam, kazde ugryzienie wbudzilo we mnie
      zainteresowanie a nie strach - szkole teraz psy, mam ich zawsze kilka w domu.
      Mieszkam w bardzo zapsionej okolicy i do mojego dziecka tez pare razy na placu
      zabaw podbiegl rozentuzjazmowany mlody pies - czasami wiekszy, czasami
      mniejszy, czasami cichy, czasami sie dracy. Dziecko z reguly podnosze do gory,
      albo staje pomiedzy dzieckiem a psem. Nie robie z tego afery i dziecko tez nie.
      Nie chce zeby obcy pies obskakiwal moja corke i do tego nie dopuszczam, ale
      udaje mi sie to zrobic tak, zeby mloda sie nie wystraszyla. Wg mnie badzo wiele
      zalezy w takiej sytuacji od rodzica...
      • magdaigra Re: mnie kilka razy ugryzl pies 12.04.07, 07:59
        Mnie też zawsze takie dwie dziewczynki prosiły zebym im wypuszczała psa do
        zabawy, miał wtedy jakies pół roku. Wypuszczałam, albo z nimi wychodziłam,
        wszyscy mieli ubaw na całego, a pies jak miał dość to chował się pod samochód,
        bo dziewczynki naprawdę byly rozbrykane. Ale zobaczyły to mamusie, a właściwie
        jedna z nich i już dziewczynki nie przychodziły się bawić. Pies zawsze jak je
        widział pędził do nich merdajac ogonem, ale mamusia zawsze rabanu narobiła, a
        pies nieduzy do kolan i w dodatku szczeniak. Dobrze że on żadnej traumy nie
        ma smile)
    • mynia_pynia Re: Pokręceni właściciele psów. 12.04.07, 14:17
      Takie gadanie jest bezproduktywne. I tak każdy robi, co chce, musiałyby wejść
      porządne kary za pewne wykroczenia - tylko, kto by tego pilnował.
      Dla mnie dzieci, które paniczne się boją psów i mają odruch ucieczki są
      upośledzone na całe życie, a rodzice wydzierający się w tym czasie na ludzi z
      psami dodatkowo podsycają strach dziecka.
      Mówię tu o sytuacji: pies po kostki dziecko w ryk.
      • marcysia51 Pokręceni rodzice niektórych dzieci!!! 12.04.07, 18:36
        Jedno mnie zastanawia 4,5 letnie dziecko panicznie bojace się psa,trzeba byc
        pokręconym rodzicem,żeby doprowadzic do takej sytuacji.
        Rozumiem dziecko ugryzione przez psa ale tak samo z siebie?
        To dopiero paranoja.
        • gorgolka Re: Pokręceni rodzice niektórych dzieci!!! 12.04.07, 19:24
          ja tak mam od dziecka, i zapewniam że moi rodzice nie bali sie psów i nie
          nauczyli mnie tego lęku, mam tak od kąd pamiętam, starali się mnie oduczyć.
          Poprostu boję się panicznie tak jak ktoś boi się pająków czy wysokości czy też
          ma klaustrofobię. To tak jak byś komuś wypominała że boi się windy lub coś
          takiego. Wiem że mało jest takich ludzi jak ja, ale są i nie życze sobie być
          obrażana przez pacana któremu nie chce się przytrzymać psa, a potem wyśmiewa
          się ze mnie.
          • ik_ecc gorgolka 12.04.07, 20:24
            Takie fobie daje sie leczyc, psychologia jest calkiem w tym dobra i nie trwa to
            specjalnie dlugo. Nie mowie tego z sarkazmem, bo podejrzewam, ze rzeczywiscie
            musi ci byc ciezko - a mogloby byc latwiej. Mam dwie znajome, ktore sie
            wyleczyly, jedna wlasnie z psow, druga z wezy.
            • gorgolka Re: gorgolka 12.04.07, 21:12
              a możesz dać jakiś namiar, lub coś bliżej opisać?
              Może któraś z koleżanek była z okolic Lublina i może tu specjalistę polecić?
              gdzie wogóle szukać, czy jakieś skierowanie potrzebne?
        • kawad Re: Pokręceni rodzice niektórych dzieci!!! 13.04.07, 21:09
          marcysia51 ty lepiej naucz się czytać ze zrozumieniem. Dziecko przestraszyło
          się psa, który na nie skoczył. Wcześniej psów sie nie bało, bo od urodzenia
          przez 3 lata mieszkało z olbrzymim psem.
    • awrey Re: Pokręceni właściciele psów. 13.04.07, 10:24

      Ty chyba zartujesz.

      Oczywiscie, ze na plac zabaw dla dzieci pies nie powinien byc W ZADNYM
      PEZYPADKU wpuszczany i to byl blad wlascicielki. Ale z tego co o swoim dziecku
      piszesz to kupno psa mozesz wziasc dopiero pod uwage za pare lat.

      Twoje dziecko jest wyraznie na psa za male i nie powinnas psa kupowac poki nie
      podrosnie. Zwlaszcza, ze nie masz sama dla psa szacunku jako dla istoty ktora
      ma swoje prawa - ktore takze i dzieci musza szanowac.

      Wkurzaja mnie ludzie, ktorzy uwazaja, ze dziecku wszytko wolno a pies ma sie
      zamienic w kamien z marmuru jak mu jakis rozwrzeszczany bachor dookola niego
      lata i po glowie klepie.

      Wyprobuj to na sobie. Siadz na ziemi zebys lepsza perspektywe miala i popros
      kilku ludzi zeby dookola Ciebie zaczeli latac, krzyczec itd. Ciekawe ile
      wytrzymasz.

      Doslownie diabli mnie biora w parku jak jakies mamuski mi do mojego psa swoje
      rozwydrzone, rozwrzeszczane "aniolki" ciagna - no bo taka okazja, pies to
      przeciez super zabawka dla ich bachora. Wyjsc z psem NA SMYCZY spokojnie na
      spacer nie mozna bo hordy rozpuszczonych gowniarzy musza koniecznei psa glaskac
      i mu pod nosem trabic jakimis zabawkami zeby go ziritowac.

      Jakbyscie sie czuli jakby nagle powiedzmy kilka sloni Was otoczylo i zaczelo
      trabami po glowie bic? - tak sie przecietny maly pies czuje otoczony trojka
      dzieci i czesto nie ma gdzie uciec.

      A "aniolki" zaraz zaczynaja psa draznic - piszcza, kwicza mimo ze prosze, zeby
      zostawily psa w spokoju. Nawet jak im daje smakolyk zeby pies im z reki
      wyciagnietej spokojnie zjadl i sie do nich przyzwyczail to dzieci potrafia
      nagle w tym momecie rozwrzesczec, odskoczyc, krzyczec itd. A rodzice uwazaja,
      ze to normalne. Bron boze bachorowi nic nie powiedziec zeby sie spokojnie
      zachowywal.

      Nie wiem skad rodzice wpadaja na ten pomysl ze mam psa po to zeby ich pociecha
      byla socjalizowana ze zwierzetami i nabrala przekonania ze wolno jej wszytko ze
      zwierzeciem robic.

      Ale czego oczekiwac.
      Na placu zabaw kolo mnie tez - wieczny wrzask. Meza nie slysze jak do mnie
      normalnie cos mowi. Bo przeciez dzieci musza sie DRZEC - najlepiej przez
      przynjamniej pare godzin bez przerwy. To jest takie cudne.

      U mnie i dzieci i psy maja swoje prawa, ktore wzajemnie musza szanowac.




      • awrey Re: Pokręceni właściciele psów. 13.04.07, 10:46

        I jeszcze dodam... bo sama mam dzieci i psa wiec temat jest mi bliski.


        Historie, ze "Pies ugryzl BEZ POWODU" slyszalam juz chyba z 1000.
        Wszytkie sa klamstwem, jezeli nie chodzi o psy wytresowane do walk.

        Normalnie pies reaguje agresja WYLACZNIE w przypadku kiedy czuje ze sie bronic
        musi i nie ma gdzie uciec.

        Teraz w zaleznosci od predyspozycji genetycznej kazdy pies ma dwie reakcke
        mozliwe:
        1. Uciec
        2. Ugryzc

        W zaleznosci od rasy, reakcja 1 albo 2 jest bardzie prawdopodobna. Ale KAZDY
        (nawet najbardziek lagodny)
        pies przejdzie bez wachania do reakcji 2 jezeli bedzie sie bal i opcja 1 jest
        niemozliwa.

        Dlatego czesto gryzione sa dzieci, bo pies lezy na przyklad po lawka, z tylu ma
        jakis murek albo krzew a tu nagle pojawiaja sie jakies obce rece ktore go
        ciagna. Wyciagniete rece pies odbiera jako zagrozenie.

        Ktos tu opisal dwonek przy kierownicy roweku w parku gdzie dziecko co chcwila
        dzwonilo.
        Mnie sama w parku takie cos tak irituje (podobnie jak ktos streo sobie
        puszcza), ze sama najchetniej bym na takiego bachora warknela po 3 dzwonku. Tak
        robia tez psie suki - jak maly pies sie nie uspokoi to dostanie od matki
        warkniecie i jeszcze go troche przydusi w kark.

        Niestety ludzei w przypadku wlasnych dzieci sa slepi, a co najgorsze glusi -
        jezeli chodzi o halas.

        Moj pies jak byl maly to byl w szkole gdzie uczyl sie tez obchodzic z
        dzwiekami - wlasnie jak na przyklad dwonek przy rowerze. Jest z nimi dobrze
        oswojony i nie reaguje - choc postawi uszy i slucha.
        Ostatnio na lace kolo mnie wlasnie byli mlodzi rodzice z dzieckiem - moze 7
        letnim. Dziecko mialo rowerek i sie nudzilo.
        Zaczelo przy dwzonku manipulowac i zauwazylo, ze moj pies na dwiek reaguje.
        Noi sie zaczelo - zaczal tym dzwonkiem dzwonic co chwila zeby zobaczyc jak pies
        uszy stawia.

        Moj pies po pewnym czsie podszedl do mnie i glowe pod narzute schowal.
        To sie dopiero gowniarowi spodobalo! I hejze dalej.
        A rodzice z boku, zajeci czym innym.

        W koncu podeszlam do nich i ich milym tonem poinformowalam, ze albo bachorowi
        rece polamie, dzwonek zdemontuje albo sie sami gowniarzem zajma.

        Pewnie jakby go pies ugryzl to by tez sie nazywalo ze "BEZ POWODU" bo przeciez
        dziecko sobie siedzialo i dwonkiem od rowerka dwonilo.

        • iwoniaw Ugryzienie "bez powodu" 13.04.07, 11:24
          Otóż mnie się coś podobnego przytrafiło. Tzn. pies nie był drażniony, być może
          poczuł się zagrożony, bo za blisko "jego" terenu szłam - ale, na litość, ja
          szłam po chodniku publicznym, a psina wyskoczyła z mijanej bramy (przy której
          nawet się nie zatrzymałam ani nie zmieniłam tempa marszu) jak oszalała i ciach
          za łydkę! Na szczęście pies był mały i obrażenia nie były duże. Ale nikt mi nie
          wmówi, że nie była to wina niefrasobliwośći właściciela i że pies był zdrowy
          psychicznie i dopilnowany...
          • awrey Re: Ugryzienie "bez powodu" 13.04.07, 11:47


            Jestem pewna, ze pies Cie uzal bo sie wystraszyl. Ale trzeba sie zapytac
            dlaczego to ze szlas kolo bramy go wystraszylo tak bardzo? Poniewaz wlasciciel
            go nie nauczyl w odpowiednim wieku, ze dookola sa inni ludzie ktorzy chodza
            kolo bramy.

            By moze bylo tez tak, ze wlasciciel wzial psa kolo bramy jak byl maly (do 12
            tygodni) w fazie socjalizacji zeby mu "swiat pokazac". Normalnie lazi sie wtedy
            wszedzie z psimi przysmakami i daje kazdemu, zeby psu cos do zjedzenia dal. W
            ten sposob pies sie uczy ze ludzie sa mili, ze jets fajnie jak ludzie sa
            dodokola bo zawsze cos smacznego wtedy dostaje.

            Ale w tym wypadku, podejrzewam, ze zaszlo cos nieprzyjemnego w momecie gdy pies
            byl w bramie. Albo dostal w skore - bo na przyklad chcial na ulice wyskoczyc
            (sa rozni porabani "szkoleniowcy"). Mozliwe ze ta nieprzyjemna sytuacja
            (cokowliek to nie bylo) byla poprzedzona takim odglosem jakie Twoje buty
            wywolaly i pies siedzial wtedy w bramie.
            Ta kombinacje sobie utrwali ze to "niebezpieczenstwo", noi rezultat - Twoja
            pogryziona lydka.

            Moje rozwiazanie:

            1. Wlasciciela uspic.
            2. Nowy wlasciciel siadzie z psem w bramie i okolo 100 roznych ludzi z roznymi
            butami i oglosem krokow da psu kawalek miesa albo kielbasy przechodzac. Wszytko
            stopniowo - najpier kasek od wlasciciela kiedy kroki slychac. Potem od ludzi
            itd.

            Zareczam Ci, ze ten pies po tym nikogo wiecej nie gryzie siedzac w bramie kiedy
            ktos tylko przechodzi.
            • iwoniaw No toż mówię właśnie, że właściciel 13.04.07, 12:10
              za zwierzę ponosi odpowiedzialność, a często, niestety, nie potrafi zadbać ani o
              samo zwierzę, ani nie liczy się z innymi ludźmi. I potem jeszcze się tacy
              oburzają, że ktoś śmie im uwagę zwrócić albo wymaga przestrzegania podstawowych
              zasad. Już się w tym wątku pojawiły epitety wobec "przewrażliwionych mamusiek",
              które w dodatku "prześladują niewinne zwierzęta", podczas gdy NIKT nie mówił, że
              pies winien, ale że właściciel, to owszem. No ale łatwiej oczywiście powiedzieć
              "zero tolerancji dla zwierząt macie" niż przyznać, że się jest prymitywnym i
              bezmyślnym typem nie potrafiącym z własnym zwierzęciem postępować, o szacunku
              dla innych ludzi nie wspominając.

              I owszem, NIE toleruję ludzi, którzy wpuszczają pieska na pobliski ogrodzony
              plac z tabliczką "zakaz wprowadzania psów" (dla analfabetów umieszczono tam
              nawet obok znaczek z przekreślonym psem, ale, jak widać, do niektórych nawet to
              za trudne w odbiorze). I uważam ich za chamów, prymitywów i jednostki wyjątkowo
              uciążliwe. I tak, sądzę, że to ICH WINA, że pies zrobił coś nie tak w miejscu,
              gdzie nie powinien się znaleźć. Psom ich serdecznie współczuję, bo często te
              zwierzęta są poza wszystkim innym chowane w blokowych klitkach i zamykane na
              całe dnie. Tak dla niektórych wygląda "miłość do zwierząt". No comments.
      • kawad Re: Pokręceni właściciele psów. 13.04.07, 21:12
        awrey a skąd ty wiesz tyle o mnie i o moim dziecku? Wyobraź sobie że mam do
        czynienia z psami od 25 lat, rozumiem ich zachowania i nie traktuje ich jak
        przedmioty. mój sym przez pierwsze 3 lata życia mieszkał z psem (pies umarł )i
        nie bał się o ani innych psów. Po prostu ten incydent spowodował, że teraz jest
        bardzo ostrozny jeśli chodzi o psy, unika ich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka