mam dwoje małych dzieci, pracuję na pół etatu w firmie w której jestem
zatrudniona od bardzo dawna. układ jest świetny, ma tylko jeden minus - mało
rozwijam się zawodowo. chciałabym poszerzyć profil zawodowej działalnosci i
dostaję takie propozycje z firm headhunterskich (będąc na wychowawczym
porozsyłałam cv). tylko że w nowej pracy oczekiwano by zapewne ode mnie dużo
większego zaangażowania, nawet jesli ktos zgodziłby się mnie przyjąć na 3/4
etatu (co stawiam jako warunek). nie chcę się "spalić" chodząc na rozmowy z
których nic nie wyniknie, bo firm w których mogłabym pracować jest mało,
branża jest dość wąska. może powinnam poczekac z tymi rozmowami aż będę
gotowa zaangażwac sie bardziej w pracę, czyli za rok-dwa minimum jak młodsze
dziecko pójdzie do przedszkola. ale z drugiej strony mam wrażenie że moje
szanse z każdym rokiem maleją, bo mam wąską specjalizację i jestem dośc
droga. no i w końcu ugrzęznę na dobre tutaj (już usłyszałam na jednej
rozmowie że 8 lat w jednej firmie to jakos nienaturalnie długo) i się
sfrustuję do konca

na pewno jest też mój strach przed zmianą pracy,
wykazywaniem się w nowej firmie, strach ile jestem naprawdę warta (bo teraz
zapraszają mnie za samą nazwę firmy w której pracuję).
co byscie mi radziły? chodzic na rozmowy czy nie?