Dodaj do ulubionych

Problem towarzyski

26.04.07, 14:20
Mam problem towarzyski.
Rodzina A niezbyt dobrze rozumie się z rodziną B. Ojciec rodziny A jest
rodzonym bratem siostry z rodziny B. My jesteśmy dla nich zupełnie obcymi
ludźmi. Spotykamy się z całą grupą znajomych we wszystkich możliwych domach u
przyjaciół, raz tu, raz tam.

Zbliża się weekend majowy. My – zaprzyjaźnieni z rodziną A – wybieramy się w
góry. Myślałam, żeby „zaciągnąć” z nami rodzinę B, obawiam się jednak, że
będzie dochodziło do niepotrzebnych sporów, ostentacyjnego okazywania
niezadowolenia itp.

Jak wspomniałam z rodziną A jesteśmy „bliżej”.
Rodzinę B bardzo lubię, też nas do siebie ciągnie, wiem, ze chcieliby
pojechać z całą grupa.

Co robić?
Czy zaproponować B, mając na uwadze to, że A będzie zła?

A może najlepiej nie wtrącać się, przecież oni są rodziną i te sprawy muszą
rozwiązać ze sobą.
Obserwuj wątek
    • demarta Re: Problem towarzyski 26.04.07, 14:22
      zaproponować i jednej idrugiej rodzinie, przyznajac szczerze, ze ta druga
      rodzina też będzie. niech sami podejmą decyzję czy w to wchodzą czy nie. a co
      oni zdecydują, to ich brocha.
      • iwles Re: Problem towarzyski 26.04.07, 15:09
        > zaproponować i jednej idrugiej rodzinie, przyznajac szczerze, ze ta druga
        > rodzina też będzie. niech sami podejmą decyzję czy w to wchodzą czy nie. a co
        > oni zdecydują, to ich brocha.



        a co jesli obie rodziny i A, i B zdecydują, że nie chcą jechać razem i w końcu
        zadna nie pojedzie ?

        wink
        • demarta Re: Problem towarzyski 26.04.07, 15:19
          no. a czemu nie?
    • justi54 Re: Problem towarzyski 26.04.07, 14:29
      Wyjechać sami. My tak robimy, nigdy pomimo propozycji nie wyjeżdżamy z nikim na
      weekendy czy wakacje. To czas dla naszej 3 i jest święty.
    • burza4 Re: Problem towarzyski 26.04.07, 14:45
      Jestem za tym, żeby nie uszczęśliwiać nikogo na siłę. W takich przypadkach
      separuję "skonfliktowanych" znajomych, i sama nie lubię być stawiana w głupiej
      sytuacji, że ni z tego ni z owego mam spędzać czas z ludźmi za którymi nie
      przepadam. Pół biedy spotkanie, ale wyjazd na parę dni? tu bym zastosowała
      zasadę kto pierwszy ten lepszy. Jeśli już jest ustalone ze rodzina A jedzie, to
      drugiej albo bym nie proponowała wcale, albo powiedziała coś w stylu "fajnie
      byłoby, ale jadą A, więc up to you".

      sama wiecznie muszę pilnowac małżonka, bo on ma tendencję do ochoczego
      nakłaniania do wspólnych wyjazdów każdego, kto się nawinie, nie zważając na to,
      że jedni znajomi nie trawią drugich (przy tym co gorsza ci drudzy nie mają o
      tym pojęcia). Na szczęście jak dotąd zapraszani nie mogli, ale jak kiedyś
      przytakną, to będzie bryndza.
      • syriana Re: Problem towarzyski 26.04.07, 14:53
        w pierwszej kolejności zrobić dobrze sobie, bo wszystkich nie zadowolisz

        jeśli masz ochotę na towarzystwo - wybierz rodzinę A
        jeśli nie - jedź tylko z własną rodziną

        jeśli rodzina B będzie czuła się zawiedziona, że nie dostała zaproszenia -
        wytłumacz całą sytuację szczerze, powiedz że najbardziej zależy Ci na dobrej
        atmosferze w czasie wolnych dni (IMO powiedzenie szczere o swoich zastrzeżeniach
        jest 100 razy lepsze niż jakieś kłamstwa i ściemnianie, że cośtam cośtam)

        albo, jeśli B bardzo będzie zależeń na wyjeździe, poproś by wszelkie niesnaski z
        A załatwili jeszcze przed podróżną, bo nie chcesz na urlopie znosić głupich
        zachowań

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka