Dodaj do ulubionych

pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do roczn

30.04.07, 16:32
ego dziecka..
Jakiś czas temu mój mały zwywiotował i zaraz potem zemdlał. Lał mi się przez
ręce a temperatura ciała spadała w makabrycznie szybkim tępie (doszła do
poniżej 35 stopni) Mały był blady, żadnych reakcji poprostu zero. To moje
pierwsze dziecko.. Karetkę wzywałam (oprócz tego dnia) tylko raz w życiu do
ojca który miał zawał, bo nie mam zwyczaju z każdym byle "kuku" robić
wielkiego zamieszania.. Tym razem to był drugi raz, uznałam że sytuacja
wygląda na tyle poważnie że trzeba). Pani dyspozytor swierdziła że karetki do
mnie nie wyśle bo nie ma takiej potrzeby. A jeśli tak bardzo mi zależy to
poradziła żebym dzieciaka do samochodu zapakowała i żebym do szpitala sobie
przyjechała. W tamtym momencie nie miałam czasu na dyskusje i wkurzanie się -
faktycznie dziecko w samochód i pojechałam. Dopiero potem złość mnie dopadła
po wszystkim, bo pomyślałam sobie: a gdybym nie miała auta? i gdybym nie
miała pieniędzy na taksówkę??
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:00
      na twoim miejscu od razu bym pojechala na izbe przyjec, a na pewno nie
      zastanawiala sie, czy dyspozytorka miala prawo odmowic, czy tez nie.
      • dlania Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:05
        Ja raz tramwajem jechałam z 1,5roczna córka ze zwichniętą, siniejącą i puchnącą
        rączka, na ostry dyzur chirurgiczny w Prokocimiu. Jedzie sie godzinę. I jeszcze
        na miejscu 2 godziny czekania na przyjęcie. I z powrotem tez tramwajem.
        Własny samochód to dobro cywilizacyjne, ktorego nie doceniamy.
      • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:06
        na moim miejscu dopiero dowiedziałabyś się co byś zrobiła gdy faktycznie
        byłabyś na tym moim miejscu. zresztą nie o to tu chodziło bo nie zastanawiałam
        sie nad tym przed faktem tylko po.. a nawet jeśli to nie zmienia to faktu, że
        dyspozytorka nie powinna była odmówić..
        • lola211 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:09
          Wielokrotnie wzywalam karetke do dziecka i zawsze przyjezdzali.Dlatego dziwi
          mnie , ze takie sytuacje jak opisane tu maja miejsce.
        • rita75 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:17
          mogla odmowic, jezeli uznala, ze przypadek, ktory przytrafil sie twojemu
          dziecku, bezposrednio nie zagrazal jego zyciu...karetka to w dziesiejszych
          czasach juz nie obwoznia przychodnia...Jak cos sie dzieje, nie trace czasu na
          wydzwanianie po pogotowiach, poniewaz zbyt wiele czasu to kosztuje, tzn.
          trzeba zglosic, ruski rok trwa nim dojada...po prostu wsadzam dzieciaka w
          samochod i jade.
          • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:20
            fakt masz rację ruski rok trwa zamówienie karetki..
          • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:29
            rita75 napisała:

            "mogla odmowic, jezeli uznala, ze przypadek, ktory przytrafil sie twojemu
            dziecku, bezposrednio nie zagrazal jego zyciu..."

            Rozumiem że zgadzasz się z dyspozytorką że powód był zbyt błachy?

            "po prostu wsadzam dzieciaka w samochod i jade."

            To świetnie że Ty masz auto i ja mam auto ale nie wszystkie matki tak mają -
            większość z nich nawet prawa jazdy nie ma, do garka nie mają co włożyć i na
            taksówkę czy tramwaj też z nieba jej nie naleci...
            • rita75 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:36
              > Rozumiem że zgadzasz się z dyspozytorką że powód był zbyt błachy?

              jezeli uznala, to widocznie taki byl
              • sir.vimes Nie był 30.04.07, 20:07
                Spytaj jakiegokolwiek lekarza w swoim otoczeniu czy w sytuacji opisanej przez
                Diin powinna przyjechać karetka. Dolary przeciwko orzechom, że wszyscy powiedzą
                : TAK.
                • rita75 Re: Nie był 30.04.07, 20:48
                  > Spytaj jakiegokolwiek lekarza w swoim otoczeniu czy w sytuacji opisanej przez
                  > Diin powinna przyjechać karetka. Dolary przeciwko orzechom, że wszyscy
                  powiedzą
                  > : TAK.

                  szok, iluz mamy specjalistow
                  • sir.vimes Żaden szok 30.04.07, 20:50
                    Każdy lekarz to specjalista w takiej sprawie.
                    • rita75 Re: Żaden szok 30.04.07, 20:57
                      sorki, post zaczynajacy ten watek jest dosc nieskladnie napisany, chyba go
                      zrozumialam inaczej, nizby chciala autorka...myslalam ze takie akcje, jak
                      opisana juz sie zdarzaly, to znaczy, ze pogotowie wezwala za drugim razem,
                      dziwilam sie, dlaczego nie adiagnozowano dziecka wczesniej.

                      w Opisanej sytuacji przyjazd lekarza jak najbardzie na miejscu, ale ja bym
                      pieprzyla przyjazd karetki i sama bym zawiozla dziecko nie wzlekajac ani
                      chwili, a sama autorka jak sie okazalo tez miala taka mozliwosc
                      • mama_idalki Re: Żaden szok 30.04.07, 22:27
                        ale ja bym
                        > pieprzyla przyjazd karetki i sama bym zawiozla dziecko nie wzlekajac ani
                        > chwili, a sama autorka jak sie okazalo tez miala taka mozliwosc

                        ale zdajesz sobie oczywiście sprawę, że nie każdy ma samochód? I ni każdy ma
                        przy sobie kasę na taksówkę? Ja np. mieszkam na takim zadupiu, że taksówka
                        jechałaby pewnie tyle samo do mnie co karetka a nawet krócej (taxi jadą z
                        centrum Bydgoszczy, a baza karetek jest w połowie drogi. I gdyby w opisnej
                        sytuacji dyspozytorka odmówiłaby wysłania karetki, to nasmarowałabym taką skargę
                        do wszystkich świętych i domagała się wyciągnięcia konsekwencji wobec niej.
                        • rita75 Re: Żaden szok 01.05.07, 07:44
                          > ale zdajesz sobie oczywiście sprawę, że nie każdy ma samochód? I ni każdy ma
                          > przy sobie kasę na taksówkę?

                          napisalam- CO JA BYM ZROBILA
                  • iwles Re: Nie był 02.05.07, 10:00
                    rita75 napisała:

                    > > Spytaj jakiegokolwiek lekarza w swoim otoczeniu czy w sytuacji opisanej p
                    > rzez
                    > > Diin powinna przyjechać karetka. Dolary przeciwko orzechom, że wszyscy
                    > powiedzą
                    > > : TAK.
                    >


                    > szok, iluz mamy specjalistow



                    Z panią dyspozytorką na czele. Ciekawe swojądrogą, jaką o.n. ma specjalizację ?
    • diin moja koleżanka jeździła samochodem z dzieckiem 30.04.07, 17:12
      przez trzy godziny w warszawie po szpitalach - w żadnym nie chcieli przyjąć..
      powód? dziewczyna prowadzi własną działalność gospodarczą, wzięła ze sobą
      książeczkę zdrowia dziecka i aktualne zusy - nie miała przy sobie dowodu
      odobistego - żenada!
      cztero miesięczny dzieciak miał ostrą biegunkę i wymiotował co chwilę.. Chyba
      żadnej mamie nie trzeba tłumaczyć jak bardzo jest to niebezpieczne dla takiego
      malucha..
      • merlinka2 Re: moja koleżanka jeździła samochodem z dzieckie 30.04.07, 17:15
        to jest już bzdura i w to nie uwieże że szpital nie przyjął dziecka bo matka
        zapomniała dowodu. A nie mogła wrócić do domu po dowód?
        • diin Re: moja koleżanka jeździła samochodem z dzieckie 30.04.07, 17:18
          dla niej to też się wydawało bzdurą - więc jak nie przyjęli do pierwszego
          szpitala to uznała że w następnym nie odmówią - a tam to samo. w trzecim
          przyjęli. nie wracała po dowód do domu, to nie małe miasto a przebić się
          gdziekolwiek w szczycie to problem.
          Fakt też nie chciało mi się w to wierzyć ale kiedyś miałam podobną sytuację
          tyle,że ja chciałam dostać się na zwykłą wizytę u ginegologa. od tamtej pory
          chodzę ylko prywatnie tongue_out
      • gorzkasweetie Bardzo dziwne... 30.04.07, 23:08
        Wiesz, mnie to jakoś mocno dziwi. Moja 3 letnia córka zaliczyła ostatnio
        przejazd karetka na ostry dyżur. Miała ostre zapalenie krtani, dusiła się.
        Karetka przyjechała bardzo szybko, cała ekipa była bardzo miła, wstępnie
        pomogli, a potem zawieźli nas na ostry dyżur na Niekłańską. Tam nie chciano
        żadnych dokumentów i formalności oprócz podania numeru pesel dziecka. Bardzo
        dobrze zajęto się tam moją córką, pomoc była naprawdę super, nikt nas nie
        zlekceważył, podali leki, na szczęście pomogły.
        Byliśmy także niestety z małą na ostrym dyżurze późnym wieczorem w weekend
        kilka miesięcy temu. Żadnych wymagań oprócz peselu.
        Kiedy moja córka miała 4 miesiące także zachorowała i to był pierwszy z dwóch
        razy kiedy zmuszeni byliśmy wezwać karetkę. Wtedy też naprawdę szybko dotarli i
        pomogli. Nikt nie wymagał żadnych dowodów.
        Z powyższych powodów twoje historie są po prostu niesamowite... Zwłaszcza że nie
        precyzujesz co tak dokładnie było twojemu dziecku.
    • merlinka2 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:37
      a co Twojemu małemu było??
    • rita75 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 17:39
      Jakiś czas temu mój mały zwywiotował i zaraz potem zemdlał. Lał mi się przez
      > ręce a temperatura ciała spadała w makabrycznie szybkim tępie (doszła do
      > poniżej 35 stopni) Mały był blady, żadnych reakcji poprostu zero

      i co na to powiedzial lekarz? Chyba bylas z tym u lekarza?

      Tym razem to był drugi raz, uznałam że sytuacja
      > wygląda na tyle poważnie że trzeba). Pani dyspozytor swierdziła że karetki do
      > mnie nie wyśle bo nie ma takiej potrzeby.

      co powqiedzial lekarz za pierwszym razem?
      • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 09:51
        do dziecka wzywałam karetkę pierwszy raz
        rita nie zrozumiałaś: chodziło o to że karetkę wzywałam tylko dwa razy w życiu
        pierwszy raz do mojego ojca który miał zawał a drugi raz do dziecka właśnie
        niedawno.. chodziło mi o to żeby przekazać że nie wzywam do byle kaszelku
        karetki tylko jeśli już naprawdę dzieje się coś poważnego....

        A co powiedział lekaż?
        Jak już dojechałam do szpitala mały się "ocknął" i zaczął wracać do życia.
        Temperaturę miał nadal bardzo niską ale już był z nim jakiś kontakt. Po pół
        godzinie przyszedł lekarz (do tej pory mały zdążył się już ożywić i tylko tyle
        że był marudny) L4ekaż zbadał i powiedział że to mały symulant smile
        Na szczęście to nie było nic groźnego..
        • rita75 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 09:56
          > Na szczęście to nie było nic groźnego..

          uff, chociaz ja bym sie temu przyjrzala...moze jakas morfologia, zbadanie
          serduszka?
          • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 09:57
            wszystkie badania już mu porobiłam.. wyniki ma rewelacyjne i żaden lekarz nie
            potrafi mi powiedzieć co to było...
            • rita75 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 10:00
              > wszystkie badania już mu porobiłam.. wyniki ma rewelacyjne i żaden lekarz nie
              > potrafi mi powiedzieć co to było...

              wymioty, omdlenie- to jak serduszko
              • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 10:03
                jesteśmy tydzień po wizycie u kardiologa, serducho zdrowe jak u mało kogosmile
                • rita75 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 10:04
                  to cale szczescie
                  pozdrawiamsmile
    • adrianka00 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 18:11
      Pewnie w tym czasie ekpia tej karetki ścinała krzewy u kogoś na działce. Jak to
      często czynią u mojej sąsiadki. Jej syn pracuje jako kierowca. Średnio raz w
      tygodniu coś u swojej mamy robi na działce, czasami na sygnale pędzi. Ostatnio
      też przewozi jej lodówkę...
    • coronella Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 18:13
      Mam nadzieję, że z Twoim dzieckiem wszystko OK!!

      Dla mnie zakrawa to na absurd! Równiez to, co pisza niektóre wypowiadające się mamy.
      Ja chce życ w kraju, w którym nikt nigdy nie odmówi pomocy mojemu dziecku! Dziecko to nie mały dorosły. Co u dorosłego jest drobnostką, u dziecka może być zagrożeniem życia!!!

      Ja nie mam samochodu, nie nosze przy sobie pieniędzy, mam dwójke dzieci, i nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy dzwonię po karetke i odmawiają mi jej przyjazdu.
      Raz przezyłam ostre napadowe zap krtani u mojej córki, wezwana karetka przyjechała po 3 minutach. I każdej z Was, równiez tej posiadającej dobro cywilizacyjne zwane samochodem, życzę takiej opieki medycznej.
      Dziecko powinno być pod szczególną ochroną, poza wszewlkimi regułami i przepisami.

      Mam nadzieję, że z Twoim maluszkiem już jest ok.
    • vibe-b Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 18:18
      diin napisała:

      > ego dziecka..
      > Jakiś czas temu mój mały zwywiotował i zaraz potem zemdlał. Lał mi się przez
      > ręce a temperatura ciała spadała w makabrycznie szybkim tępie (doszła do
      > poniżej 35 stopni) Mały był blady, żadnych reakcji poprostu zero


      Ale czy ten stan (wymioty, zemdlenie, lanie przez rece) rozwinal sie w ciagu
      kilku minut? Jakos nie chce mi sie w to wierzyc. A jesli nie, to co robilas w
      czasie, zanim stan doszedl do stanu krytycznego?
      • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 09:56

        > Ale czy ten stan (wymioty, zemdlenie, lanie przez rece) rozwinal sie w ciagu
        > kilku minut? Jakos nie chce mi sie w to wierzyc. A jesli nie, to co robilas w
        > czasie, zanim stan doszedl do stanu krytycznego?

        to były chwile mały zwymiotował i zaraz zemdlał potem szybko spadała mu
        temperatura był strasznie zimny i blady. zadzwoniłam po karetkę odmówili, więc
        otuliłam małego w koc do samochodu i pędem do szpitala.. wszystko działo się
        bardzo szybko...
    • mama_oli_i_tomka Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 18:44
      Ja wzywałam karetkę raz i chyba trafiłam na normalną osobę. Syn często łapie
      stany zapalne w płucach i oskrzelach, ostatnio też zapalenia krtani. Mam w domu
      nebulizator, leki wziemne i w postaci syropów łagodzące duszności, kaszel itp.
      No i pewnej nocy syn się budzi z duszącym kaszlem. Dostał wziemne leki,
      hydroksyzyne i nic. Dalej dusi się od kaszlu. Okno otwarte mimo że chłodno na
      dworze. Dzwonie na pogotowie. Spokojnie tłumaczę co i jak i pytam czy pani coś
      poradzi, bo bez sensu do szpitala lecieć jak mu pewnie to samo dadzą. Pani
      zebrała dane a 5 minut później siedziałam w karetce. W szoku byłam szczerze
      mówiąc. W szpitalu podano właściwie to co mam w domu (fakt że w dawkach
      uderzeniowych - ja sama bym mu takich dawek nie podała) i czopek. Mówiłam
      lekarkom, że wcale do szpitala nie chciałam jechać, ale usłyszałam, że u takich
      maluchów duszności są stanem zagrożenia życia i stąd konieczność wysłania
      karetki. A poza tym jak byłam spokojna i rzeczowa to dyspozytorka zdawała sobie
      sprawę, że nie panikuję ale wiem co i jak i skoro dzwonie to znaczy, że jest
      taka potrzeba.
      Co nie zmienia faktu, ze wiem z doświadczeń innych, ze z wysyłaniem karetek
      nawet tam gdzie napradwę potrzeba różnie bywa.
      Swoją drogą mając informacje od lekarza, który dziecko ostatecznie obejrzał, że
      stan był zagrożeniem złożyłabym skargę na tę osobę. Nawet jak nie wiesz jak się
      nazywa można to ustalić znając datę i godzinę kiedy dzwoniłaś.
      Mam nadzieję że więcej karetki nie będą ani mi ani innym mamom potrzebne.
      Pozdrawiam
      • tereska1986 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 19:07
        Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś odmawia pomocy mojemu nieprzytomnemu dziecku!!!!!
        Skoro jednak taka sytuacja miała miejsce należy poinformawać o tym NFZ. KONIECZNIE.

        Kilka miesiecy temu moja mala zaczela wymiotowac. zwymiotowala w odstepie co 3 minuty 1,2 ,3,4 a po 5 zadzwonilam do lekarki i powiedzialam ze mala wymiotuje . Maz zawiozl mnie na izbe przyjec a sam pojechal do lekarki po skierowanie. zanim wrocil ze skierowaniem mala byla juz podlaczona do kroplowki i czekalismy na wyniki badan. Mamy samochod ale gdybysmy nie mieli nawet sekundy bym sie nie zastanawiala tylko dzwonila po pogotowie
    • omamamia1 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 19:24
      Po pierwsze przy utracie elektrolitów w wyniku odwodnienia może dojść bardzo
      szybko do wstrząsu objawiającego się drastycznym spadkiem temperatury i
      spowolnieniem funkcji życiowych.Po drugie nawet jeśli do takiego stanu doszło w
      wyniku zaniedbania matki(świadomego bądź nie) to w momencie zagrożenia życia a
      taki wystąpił,(po podaniu takich informacji o których pisała matka) dyspozytor
      ze względu na to,że to dotyczy małego dziecka a matka nie musi umieć fachowo
      ocenić sytuacje ma obowiązek wysłać karetkę.
    • sir.vimes Też kiedyś miałam taką sytuację 30.04.07, 19:55
      tylko dziecko młodsze niż rok i dla odmiany gorączka powyżej 40 stopni i brak
      oddechu. No, nie miałam czasu się kłócić - sama w domu, dziecko nie oddycha.
      Sprężyłam się przypomniałam sobie jak uczyli na PO wdmuchiwać powietrze. Później
      zapakowałam w taksówkę i pojechałam do szpitala sama . Cała akcja - około 0,5 h
      trwała. Gdybym nie dała sobie rady sama z przywróceniem oddechu - chyba wiem co
      by się stało, ale nawet myśleć o tym nie chcę.

      Później już nigdy nie próbowałam wzywać pogotowia - bo poco? Aaa,
      najzabawniejszy był argument dyspozytorki - powiedziała, że karetki nie są
      przystosowana do przewozu niemowląt - nie mają fotelików. A mi nie chodziło o
      przewóz tylko o osobę która POTRAFI przywrócić akcję oddechową. No cóż, na
      szczęście, okazało się , że sama jestem tą osobą. Do dziś zastanawiam się po
      jakiego wała przewozić nieoddychające dziecko zapięte w foteliku???? Zresztą, w
      taksówkach też fotelików nie ma.
      • sir.vimes Re: Też kiedyś miałam taką sytuację 30.04.07, 20:01
        A gorączka pojawiła się zupełnie nagle - brak oddechu też.

        W szpitalu przebadali - na szczęście żadnych konsekwencji tego zatrzymania
        oddechu nie było.

      • mamooschka Re: Też kiedyś miałam taką sytuację 30.04.07, 20:20
        sir.vimes napisała:


        > najzabawniejszy był argument dyspozytorki - powiedziała, że karetki nie są
        > przystosowana do przewozu niemowląt - nie mają fotelików.

        Szczęka spadła mi na kolana surprisedOOOOOOOOOOOOO
        • sir.vimes A wiesz jak mi opadła 30.04.07, 20:45
          to parę lat temu było ale w życiu nie zapomnę. i Prima Aprilis to nie był.
        • diin Re: Też kiedyś miałam taką sytuację 02.05.07, 10:04
          mi jeszcze niżej!!! to okropne i nie wyobrażalne... jak tak można..
    • net79 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 22:03
      Nie zazdroszczę nerwów, chyba bym nie wytrzymała i jakąś skargę posłała, choć
      kto wie, może poprostu cieszyłabym się, że wszystko jest ok. jak to jest, że do
      pijaków jeżdżą, a do dzieci nie???
    • mamameg Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 30.04.07, 22:23
      Wierzę Diin. Do mojej 84-letniej babci, która miała ciśnienie przy którym
      dostaje się wylewu nie przyjechała karetka. Na szczęście przyszła lekarka z
      przychodni i dała odpowiedni zastrzyk. To ona powiedziała, że lada chwila byłby
      wylew, a nie ja to sobie wydedukowałam. Do kuzynki, której roczne dziecko miało
      39'C i drgawki gorączkowe też nie przyjechali, a było to zaraz po tym jak w
      moim mieście umarło małe dziecko na sepsę. A gdyby dziecko kuzynki miało sepsę?
    • onika27 Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 01.05.07, 12:26
      przecież dzieci do 18 roku zycia mają opieke lekarską za darmo9 to do postu
      koleżanki nt nie przyjęcia dziecka do szpitala a co innego ginekolog smile
      • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 10:07
        pewnie masz rację ale my pacjenci niekoniecznie musimy o tym wiedzieć, no ale w
        szpitalu chyba powinni co? jak widać też nie wiedzą...
    • jponikowska Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 01.05.07, 12:51
      Rozumiem Twoje rozterki. Ja na przykład byłam w końcówce ósmego miesiąca ciąży
      gdy mój mąż zaczął gorączkować. Gorączka utrzymywała się przez 2 tygodnie i
      przychodzili coraz to nowi lekarze z prywatnej przychodni i serwowali mu nowe
      antybiotyki. A mąż coraz gorzej i gorączka non stop. Gdy pierwszy raz
      zadzwoniłam po karetke nie wiedząc co robić (nie mamy samochodu a mąż bezsilny
      ledwo przytomny) pani, ktora odebrała "targowała" się czy mąż kwalifikuje sie do
      tego aby przysłac karetkę czy nie. Gdy w końcu z płaczem w głosie wybłagałam tę
      wizytę, pan lekarz mojego męża dotknął przlotnie kciukiem do szyi, powiedział,
      ze to zapalenie gardła i dał nowy antybiotyk (najdroższy z zaznaczeniem, ze
      inny, często podawany w zastępstwie, nie będzie tak dobry). Odmówił nawet
      podania pyralginy na zbicie temperatury, a gdy spytałam po czym poznał, że to
      zapalenie gardła odpowiedział: "BO JA JESTEM LARYNGOLOGIEM!!!". Po kilku dniach
      gorączka nadal nie spadała a mąż był już ledwo zywy. W srodku nocy prawie
      majaczył. Zadzwoniłam po karetkę. Pani kategorycznie odmówiła przysłania
      karetki. O 3 nad ranem zdesperowania zadzwoniłam po ojca na drugi koniec W-wy.
      Bogu dzięki przyjechał i zabrał męża do szpitala. Diagnoza: posocznica (czy jak
      kto woli Sepsa). Lekarka prowadząca uprzejmie mego męża poinformowała, ze gdyby
      np. dzień później przyjechał to nie wiadomo czy by z tego wyszedł.
      Ale przecież Pani na pogotowiu wie lepiej przez telefon czy ludzie są chorzy czy
      nie.
      Aha... ale gdybyś jako obca osoba wezwała z ulicy karetkę do leżącego tam pijaka
      albo ćpuna to na pewno by taka pani nie odmówiła przysłania karetki... tego
      wszystkie możemy być pewne, a jak nie wierzycie to sprawdźcie.
      • sir.vimes Ofkors 01.05.07, 13:00
        > Aha... ale gdybyś jako obca osoba wezwała z ulicy karetkę do leżącego tam pijak
        > a
        > albo ćpuna to na pewno by taka pani nie odmówiła przysłania karetki... tego
        > wszystkie możemy być pewne, a jak nie wierzycie to sprawdźcie.

        Do zachlanego , leżącego na klatce , na pewno przyjadą . Do ćpuna na klatce
        kiedyś mój mąż wzywał - za 5 minut byli.
        • czarna_maruda Re: Ofkors 01.05.07, 13:06
          Razem z mężem wiozłam do szpitala pięciomiesięczne dziecko z drgawkami
          gorączkowymi (która mama przez to przechodziła to wie jak "fajnie" to wygląda),
          stanęliśmy w gigantycznym korku. Lekarz z izby przyjęć ze szpitala do którego
          zadzwoniliśmy co zrobić żeby małej nic się nie stało, wysłał do nas karetkę,
          żeby zabrała nas z tego korka, wyobrażacie sobie??? Naprawdę przyjechała,
          jechała prawie chodnikiem, żeby ominąć korki!
          • sir.vimes No 01.05.07, 13:07
            porządni ludzie.
          • diin Re: Ofkors 02.05.07, 10:12
            i tak to powinno zawsze wyglądać!!
      • diin Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 02.05.07, 10:10
        Aha... ale gdybyś jako obca osoba wezwała z ulicy karetkę do leżącego tam pijak
        > a
        > albo ćpuna to na pewno by taka pani nie odmówiła przysłania karetki... tego
        > wszystkie możemy być pewne, a jak nie wierzycie to sprawdźcie.

        może teraz powinnyśmy wzywać karetkę do dziecka kłamiąc że pod naszymi drzwiami
        leży pijaczyna...
    • omamamia1 jest na to sposób 01.05.07, 13:08
      Proszę w takiej sytuacji powiedzieć pani dyspozytor,że zadzwonisz na policję
      gdyż do dziecka karetka MUSI przyjechać-takie są przepisy i to po prostu
      zrobić.Słyszałam,że to kiedyś poskutkowało w przypadku osoby niepełnosprawnej
      umysłowo(dyspozytorka wywnioskowała,ze to głupie żarty bo ta osoba wyrażała się
      nieskładnie z powodu choroby)policja nakazała przyjazd karetki.
    • sabciasal Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 01.05.07, 17:38
      Aż trudno uwierzyć, ze do zemdlonego rocznego dziecka dyspozytorka odmówiła
      przysłania karetki. Jestem absolutną przeciwniczką wzywania karetek do dzieci z
      katarem i gorączką 38, ale w takiej sytuacji oczywiste ze dzwoniłabym na
      pogotowie. Nie wsiadłabym do taksówki ani własnego pogotowia, bo być moze
      dziecku potrzebne są leki albo aparatura, którą posiada ekipa pogotowia a nie
      taksówkarz. Osoby propagujące taką samodzielność - rozumiem, że zemdlone dziecko
      w taksówce stojącej w korku ma być lepszym rozwiązaniem?
      Możesz (i chyba powinnaś ) złożyc skargę do dyrektora tego pogotowia ratunkowego
      oraz do twojego regionalnego oddziału NFZ. To w ramach wyjasnienia sprawy i
      wyciągniecia ewentualnych konsekwencji. I zapobieżenia na przyszłość takim
      sytuacjom.
      • sabciasal Re: pani dyspozytor odmówiła wysłania karetki do 01.05.07, 17:38
        "Nie wsiadłabym do taksówki ani własnego pogotowia"
        oczywiście własnego samochodu.pogotowia nie posiadam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka