jechalam dzis z synem w tramwaju.Miejsc siedzacych malo to usiedlismy sobie
na jednym siedzonku we dwojke bo syn ustapil kobicie z dwulatkiem.syn ma
prawie 13 lat.jedziemy sobie dalej a tramwaj stopniowo sie zapelnia.Na jednym
z przystankow wsiada zwawa wypacykowana prukwa i zaczyna na nas brzydko
patrzec.Liczyla pewnie na to ,ze jej ustapie ale ja nie mialam zamiaru bo
uznalam,ze ona ma dosc sily aby sobie postac.Laska sie nie podpierala.Gdy
dojechalismy do centrum to chcielismy wysiasc.Wstalismy z miejsca,tramwajem
gwaltownie zarzucilo.Ona zaczela sie drzec bo syn niechcacy na nia wpadl.Ona
wtedy popchnela moje dziecko z calej sily na siedzenie i wydarla sie

koro
juz siedziales to juz siedz.Dzieciak o malo co nie uderzyl sie w glowe o
podporke z tylu.Sklelam babe na czym swiat stoi wyzwalam od starej pi....dy i
wrzeszczalam jak smie podnosic reke na cudze dziecko.Wiala z tramwaju az sie
kurzylo.Co wy byscie na moim miejscu zrobily?Bo mnie po prostu ponioslo...