Dodaj do ulubionych

oceńcie tą sytuację

12.05.07, 23:57
Wprawdzie to nie moja sprawa, ale nie daje mi to spokoju.
Kolega mojego męża( dobry kolega z pracy), niespełna 3 lata temu stacił żonę.
Zmarła nagle(młoda kobieta) pozostawiając mu 1,5 roczną córkę.
X (tak go nazwę)załamał się i długo nie mógł wrócić do normalności.
Nie stoczył się jednak na dno, nie wpadł w alkoholizm, ale jego stan
psychiczny uniemożliwiał mu normalną opiekę nad córką, którą zresztą od
samego początku zajęli się jego teściowie.
Stosunki z teściami zaczęły jednak szybko się psuć, zaczęli traktować go jak
intruza, zwłaszcza, że X mieszkał razem z nimi w jednym domu, tzn. na piętrze
które prawnie należało do jego żony ( miała zapisane).
Teściowie szybko zażądali od niego, aby spisał się ze swojej części, doszło
nawet do tego, że rozpanoszyli się u niego, przeszukiwali mu mieszkanie ,
zabrali nawet pieniądze, które dostał z ubezpieczenia po żonie i bez jego
zgody wpłacili na książeczkę dla dziecka.
Wnuczkę jednak bardzo pokochali, stała się dla nich właściwie córką.
To oni zabierali ją na wakacje, do lekarza , robili właściwie wszystko to co
robią wszyscy rodzice, poświęcając jej cały swój czas a X patrzył z boku jak
rośnie jego córka u boku dziadków. To babcia nawet decydowała czy dziewczynka
może wyść na spacer z tatą.

Parę tygodni temu, X zwierzył się mężowi, że poznał pewną kobiete z którą
zresztą zamieszkał wraz z jej dzieckiem w wynajętym mieszkaniu.
ALE SWOJEJ CÓRECZKI NIE ZABRAŁ ZE SOBĄ!!!!

I ta wiadomość mną zatrzęsła!!!
Miałam dla tego człowieka naprawdę dużo sympatii, ale teraz zaczynam go coraz
niżej oceniać.
Ja wiem, ze on ma prawo ułożyć sobie życie na nowo, ale w/g mnie powinien
najpierw zapoznać swoje dziecko z tą kobietą, zobaczyć jak ona na nie
zareaguje a nie od razu rzucać się na głęboką wodę, pozostawiając swoje
dziecko na brzegu.
Często rozmawiamy o tym z męzem, mąż nawet próbuje go tłumaczyć, że on jest
nadal zagubiony w całym tym zamieszaniu, że może chce oszczędzić dziecku
stesu związanego z rozstaniem z dziadkami z którymi jest bardzo zżyte.
Ale mój babski rozum mówi mi, że on krzywdzi w ten sposób swoje dziecko,
które i tak już nie ma matki, więc dlaczego ma nie mieć jeszcze ojca.

Dziewczyny !
Czy ja powinnam nakłonić męża, żeby z nim porozmawiał i próbował mu dać do
zrozumienia, że postępując w ten sposób straci własne dziecko!
A może nie powinnam sobie zaplątać tym głowy, bo to przeciez nie moja sprawa,
ale z drugiej strony myślę sobie, że on może potrzebuje, aby ktoś kto patrzy
z boku wstrzasnął nim, żeby się obudził i zdał sobie sprawe z powagi
sytuacji, zwłaszcza, że zagrożenie może stać się bardzo realne, bo dziadkowie
już mu zapowiedzieli, że wystąpią o prawną opiekę nad dzieckiem.

Nigdy nie byłam w takiej sytuacji i to może ja się mylę i żle go oceniam i
być może to on ma rację, a dziewczynce też może będzie lepiej przy dziadkach
niż przy nim i przyszłej macosze...
Jedno jest pewne, że zrobił podstawowy błąd, pozwalając córce bardziej
związać się emocjonalnie z dziadkami niż ze sobą, a może to było zwykłe
wygodnictwo?

Sama już nie wiem....




Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 00:27
      Przede wszystkim to wstrzymaj się z oceną faceta.
      Po pierwsze przeszedł przez coś, o czym nie masz pojęcia, więc nie wiesz
      dokladnie jaki jest jego stan psychiczny. Skłaniam się do tego, ze fatalny
      skoro tak się dał zmanipulować. Znasz jego pobudki? Może własnie myśli, że
      zrobiłby krzywdę małej zabierając ją od ludzi, których kocha.

      Oczywiście, że starałabym się z nim porozmawiać lub nakłonić do tego męża -
      delikatnie, z wyczuciem zorientować się w czym rzecz i spróbować zmotywować do
      działania, gdybym uznała, że tego mu trzeba.
      • renia1807 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 00:41
        zapewne masz rację!
        sytuację znam z opowiadań męża i napewno nie wiemy wszystkiego
        ale ja widzę, że on ma w moim mężu wsparcie, potrafi się mu szczerze zwierzać
        ja nie chciałabym się wtrącać w jego zycie a jedynie zapalić przed nim czerwone
        światło, żeby zauważył, że coś jest nie tak, właśnie delikatnie tak jak piszesz
        • lila1974 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 00:50
          I ok
          Może się zagubił w tym wszystkim, może mu teściowie do łba wtłaczają, ze dla
          dobra dziecka MUSI je im zostawić, może chce jakoś poukładac wszystko i zabrac
          mała ... a może jest wygodnicki (ale w to wątpię).

          Niech mąż go wspiera, ale nie ocenia i jakos delikatnie podsuwa mu pomysł
          postawienia się teściom, bo coś mi mówi, że to oni stoją na przeszkodzie.
    • denea Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 07:06
      Piszesz, że Twój mąż ma z nim dobry kontakt, więc myślę że nic trudnego
      podpytać, zagadać, podsunąć jakąś myśl. Dużo zależy od tego czemu on tak
      postąpił, może ma zamiar się urządzić i wtedy wziąć do siebie córkę. Może
      potrzebuje czasu. A może po prostu jest wygodny, co też jest możliwe - wtedy
      obawiam się że rozmowa nic nie da. Ale sprobować warto.
    • jowita771 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 08:26
      ja bym pogadała z facetem. przeprosiłabym, że się w ogóle wtrącam, ale bym
      spróbowała. może by sie obraził, ale stawka jest wysoka. myślę, że facet może w
      przyszłości żałować, jeśli teraz zostawi dziecko teściom. no i dla dobra
      dziecka byłoby, moim zdaniem, lepiej, gdyby wychowywał je ojciec. zwłaszcza, że
      teściom bym na jego miejscu nie ufała, że nie nakładą dziecku do głowy, że
      tatuś zostawił. wydaje mi się, że nie są w porządku, bo zachowali sie w
      stosunku do niego podle.
      • net79 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 08:54
        Ja bym nie rozmawiała osobiście napewno, bo facet straciłby zaufanie do męża
        autorki, ale wrto mu uświadomić, że dziadkowie tez mogą szybko zawinąć się z
        tego świata, a on jużmoże być na tyle dla niej obcy,że małej dopiero świat się
        zawali, po za tym sposób wychowania takich manipulantów pozostawia wiele do
        życzenia. Na pewno jąkochają, ale to troszkę chore jeśli odbiera się dziecku
        ojca. Oni teżprzeżyli szok i pewnie w ten sposób rekompensują sobie stratę
        córki, nie do końca patrząc trzeźwo...
      • renia1807 Re:co do teściów 13.05.07, 09:11
        Z opowiadań X wynika, że jego teściowie to ludzie jeszcze nie starzy, są mniej
        więcej w wieku 50-55 lat, dobrze sytuowani,z lekką manią wyższości (bynajmniej
        on tak o nich mówi).
        Jego przyjęli do domu jako zięcia, bo i tak nie mieli wpływu na to za kogo
        wychodzi ich córka, ale nie o takim zięciu podobno marzyli.
        Mnie tez sie wydaje ,że to oni wbili mu jakiś kołek do głowy i robią mu co
        jakiś czas pranie mózgu, bo X przez te 3 lata wiele razy wspominał, ze nie moze
        juz znieść tej ciężkiej atmosfery jaka panuje w ich domu.
        Wolał przebywać więcej w pracy, brał nadgodziny, nawet prosił aby w święta
        wystawili go do pracy, żeby nie musiał z nimi zasiadać przy wigilijnym stole.
        Byc może celem teściów jest właśnie całkowite wyeliminowanie go ze swojego
        życia i życia ich wnuczki i może właśnie czekali na taką sytuacje jak ta a X
        widząc możliwość poprawy swojej sytuacji zdecydował sie na taki a nie inny krok
        dając im do ręki ASA, którego mogą wykorzystać w sądzie jako, że ojciec
        zostawił dziecko i się nim nie opiekuje.

        • bea.bea Re:co do teściów 13.05.07, 09:41
          no tak ..czy ludzie tacy starzy potrafią wychować dziecko...?

          chyba potrafia...ja mam 40..a mój mąż 54...i mamy 3letniego syna....

          napisałam nizej ...oddałabym dziecko moim rodzicom..choc maja 61 i 68.....ale
          miłościwystarczająco...

          kazdy medal ma 2 strony.....
          gdyby twój kolega był taki super wyprowadził by sie od teściow, zabrał dziecko i
          zył własnym życiem...ale tego nie zrobił...
          na własna prosbe skazał sie na takie traktowanie, i teraz ma żal....
          a gdzie w tym wszystkim jego rodzice???

          dlaczego nie przeniósł sie do nich z dzieckiem?
          • renia1807 Re:co do teściów 13.05.07, 09:53
            bea.bea napisała
            > gdyby twój kolega był taki super wyprowadził by sie od teściow, zabrał
            dziecko
            > i
            > zył własnym życiem...ale tego nie zrobił...
            > na własna prosbe skazał sie na takie traktowanie, i teraz ma żal....
            > a gdzie w tym wszystkim jego rodzice???
            >
            > dlaczego nie przeniósł sie do nich z dzieckiem?



            Beo jego rodzice nie zyją, a on widac nie był na tyle silny aby sprostać nowej
            sytuacji
            • bea.bea Re:co do teściów 13.05.07, 10:05
              oj...to trudne.....sad
              ale jesli nie sprostał takiej sytuacji, to czy sprosta sytuacji wychowywania
              dziecka z obca kobieta...

              wiem ..smile...świnia jestem..smile...ale jesli on jest słaby ..to dlaczego mamy
              zwalać nowej kobiecie na barki...słabego faceta..smile i to jeszcze z dzieckiem..?smile

              jedna kobieta i troje dzieci...( wliczając w to twojego kolege)..to za dużo..smile

              • lila1974 Re:co do teściów 13.05.07, 12:22
                Bea, weź pod uwagę, ze człowiek ten stanął w obliczu dramatu - nie wiesz, jak
                silna byłabyś na jego miejscu.
                Jeden potrafi po największym wstrząsie błyskawicznie odzyskać kontrolę nad
                swoimi emocjami, inny nie.
                Nie znam faceta, więc nie wiem, co nim powodowało, że pozwolił na tak dużą
                ingerencję teścióz w swoje życie, ale mogę zrozumieć, iż był tak rozbity, że
                nie miał w sobie siły i chęci do walki.

                Jako osoba postronna wybadalabym, co w trawie piszczy i jeśli uznałabym, ze
                facet jest nieodpowiedzialny, to oczywiście nie pchałabym go do walki o małą,
                bo moze rzeczywiscie jest jej lepiej tam, gdzie jest. Jesli jednak
                przekonałabym się, ze facet się pozbierał, chce córki, to dopingowałabym go do
                przejęcia opieki nad nią.
                • bea.bea Re:co do teściów 13.05.07, 12:27
                  oczywiscie zgadzam sie z tobą...zapewne tesciowie przejeli role matki i ojca
                  jednoczesnie.....
                  i zamiast wspierać, wyreczyli kolege...

                  ale zapewne równiez znali sytuacje i podejscie ojca do dziecka, kiedy matka
                  jeszcze żyła....a i tego nie wiemy...
                  • lila1974 Re:co do teściów 13.05.07, 12:37
                    Ponieważ rozważamy czysto teoretycznie, to każdy scenariusz jest możliwy.
                    Dusza mi jednak jęczy, że teściowie należą do gatunku "nie znoszących
                    sprzeciwu" i absolutną oczywistością było dla nich przejęcie dziewczynki we
                    własne władanie.

                    Gdyby powodowała nimi miłośc i rozsądek, to nie potraktowaliby zięcia jako
                    intruza w ich domu, uszanowali jego odrębne gospodarstwo domowe, a tylko
                    wspierali w trudnych chwilacj.

                    Oczywiście moze być tak, że ten pan jest nieodpowiedzialny, a na wlasne
                    usprawiedliwienie wymyśla historyjki o teściach ... dlatego nie odłożyłabym
                    sprawy odłogiem, gdyby działa się ona w moim bliskim otoczeniu, tylko
                    starałabym się dociec prawdy, a wówczas wsparłabym kolegę lub nie.
                    • jowita771 Re:co do teściów 13.05.07, 12:41
                      podpisuje się pod Lilą.

                      mnie się ci tesciowie nie podobają. nieładnie potraktowali zięcia, nie wierzę,
                      że zrobili to z miłości do wnuczki.
                  • ledzeppelin3 Re:co do teściów 14.05.07, 12:19
                    Nie mnie oceniać daną sytuację, znaną tylko z przekazu osób nawet nie trzecich,
                    ale czwartychsmile
                    Ale to co napisała Bea, dotyczące opieki nad dzieckiem w razie śmierci matki,
                    nie mieści mi się w pale. Dziecko do dziadków, bo tatuś długo pracuje? Nie, to
                    nie na mój rozum. Miejsce dziecka nie jest przy dziadkach, ale z rodzicami- tak
                    ogólnie. A priorytety, typu dziecko-praca po 14 godzin na dobę- wypada sobie
                    poprzestatiwać. Każdą pracę można zmienić. dziecko to dziecko, jak można
                    spychać jego wychowanie na dziadków, zasłaniając się pracą tatusia? To nie na
                    mój rozum jest.
    • wobbler Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 08:59
      Slusznie zauwazylas,ze to nie Twoja sprawa.Z jakiej racji chcesz decydowac co
      dla kogo jest dobre i ukladac zycie obcemu facetowi?To ja przysle do Ciebie
      mojego meza,zeby Ci powiedzial jak masz zyc,co zle robisz,a co bedzie dla
      Ciebie dobre.Wsciekniesz sie oczywiscie i zrzucisz go ze schodow!
      Postepowanie tego czlowieka moze Ci sie podobac albo nie.Ale nie oceniaj go
      pochopnie,bo na pewno ani Ty,ani Twoj M.nie wiecie wszystkiego.
      • renia1807 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 09:21
        Właśnie dlatego, ze nie wiemy o nim wszystkiego nie wtrącam się i nie
        chciałabym tego nawet robic, przemyślam tylko czy moglibyśmy mu jakos pomóc,
        ale ten człowiek jest w pewien sposób nam bliski i przykro nam, że zycie mu się
        tak zafajdało.
        • denea Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 09:35
          Tak, nie ma to jak chrześcijańska postawa pozostawienia bliźniego samemu
          sobie...
          Nie mówimy tu o włażeniu z buciorami w czyjeś życie tylko o delikatne
          podpytaniu przez przyjaciela, próbie rozmowy, uświadomienia pewnych spraw.
          Jeśli Twój mąż chce i czuje się na siłach to myślę że powinien taktownie
          zagadać.
          • denea Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 09:47
            I jeszcze dodam, że nie chodzi mi o wzięcie córki do siebie i odseparowanie jej
            od kochanych dziadków. Bardziej o kontakt z dzieckiem w ogóle. Z tego co
            piszesz odnoszę wrażenie, że już wcześniej nie miał za dobrego a teraz bardzo
            możliwe, że dziadkowie jeszcze go ograniczą.
            Chociaż jeśli mu to zwisa, bo tak jest wygodniej, to Twój mąż nic nie zdziała.
            Może źle się domyślam, ale mam taką sytuację w rodzinie - matka po rozwodzie
            mieszka z córkami, których ojciec nie widział już od kilku lat mimo że mieszka
            w tym samym mieście. Na początku próbował i owszem kontaktować się z nimi w
            wyznaczonych dniach, spotykać, ale w miarę jak ona wymyślała coraz to nowe
            przeszkody, żeby mu to utrudnić (chore, wyjeżdżają, cośtam cośtam) - odpuścił.
            Widział się z córką od rozwodu może ze 3-4 razy, ze starszą w ogóle bo nie
            chciała. Jemu po prostu tak wygodniej. Mimo rad otoczenia co i jak powinien
            zrobić, że ma środki żeby widzenia wyegzekwować, kontaktowania go ze
            stowarzyszeniem ojców, wożenia do psychologa itd.
            P.zda nie chłop jak dla mnie i już.
    • bea.bea Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 09:34
      nie zabardzo rozumiem po co ty sie w to wtracasz...po co maz ma przekonywac
      faceta żeby zabrał ze soba dziecko....
      jak znam zycie jest mało facetów którzy nagle stają sie matkami...niuniaja ,
      dbaja myslą jak kobieta....
      osobiscie uważam, że zabieranie malego dziecka od kochajacych je
      dziadków...tylko dla zasady, bo powinno być z ojcem..jest skazywaniem go na
      nieznany los...daj oze , ze ta kobieta pokocha malucha jak swoje...ale czy masz
      taką pewnośc....
      czy jestes ewna , ze bedzie szczęsliwa zajmując sie 24 godz nie swoim
      dzieckiem....tego nie wie nikt...

      powiem tak...gdyby mnie zabrakło , wolałabym by moim synem zajeli się moi
      rodzice niz mój mąż...i nie dlatego że go nie kocha...ale też dlatego , ze
      wychodzi do pracy o 9.00...a wraca o 22.00...często pracyje w soboty i
      niedziele...nie chciałabym by obca kobieta zajmowała sie moim dzieckiem tylko
      dlatego, ze jest z moim męzem...a dziadkowie nie...choc poswiecili by mu cały
      swój czas i dali by o wiele więcej miłosci niż mąż z nią razem wzieci....

      moze z racji wieku ( mojego) ...rozmawialismy juz na ten temat w rodzinie...i
      wydałam dyspozycje dotyczące mojego dziecka w razie czego...taki niepisany
      testament...
      poza tym mój mąz stracił matke gdy był dzieckiem i poznawanie kolejnej nowej
      mamusi nie należy do przyjemnych....a nie masz zadnej gwarancji, że ta nowa pani
      waszego kolegi jest jedyną i do końca....

      jeśli miałabym oceniac jakąs sytuacje , to tylko twoja postawe...a ona mi się
      nie podoba....nie twoje dziecko , nie twoja sprawa...

      zastanów sie jak ty byś widziała los własnego dziecka gdyby ciebie zabrakło?
      • renia1807 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 09:50
        Beo mojej postawy oceniać nie musisz, bo ja jeszcze w tej sprawie nic nie
        zrobiłam, przemyślam tylko całą tą sytuację.
        Jest wiele prawdy w tym co piszesz i mnie też nasuwają sie takie myśli.
        Ale bycie obojętnym wobec innych ludzi to też nie jest wyjście.
        • bea.bea Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 10:00
          przepraszam...tongue_out

          ale nie rozumiem co znaczy obojetność?

          jesli owemu dziecku działaby sie krzywda...ojeciec go nie chce...dziatkowie
          traktuja jak zlo konieczne...albo ojciec chce, go bardzo..a dziatkowie nie chca
          wydac...to rozumiem należy pomóc...

          ale z tego co piszesz , a własciwie z tego co ja rozumiem, wszyscy akceptuja
          taka sytuacje...moze koega nie lubi teściów...ale jesli ucieka z domu do przcy,
          to dziecka ze soba nie zabiera...jesli poświeca się nowej pani i mieszka z nią,
          to dziecka nie kąpie, nie czyta mu bajek na dobranoc, nie zaprowadza do
          przedszkola, nie gotuje mu obiadów...ma nową obsługe, wiec ( jakoś cieta jestem
          na takich wygodnych facetów, sorry..smile))

          po co wiec pakować malucha w taki uklad...wszystkim jest dobrze..i to jest
          najwazniejsze...bo sądze że dziecko jest szczęsliwe....

          a jak on sie obudzi kiedys i stwierdzi że zabagnił sobie układy z córka?....no
          cóż nie on pierwszy i nie ostatni...przeciez dziadkowie nie odebrali mu praw
          rodzicielskich.....na razie...podejzewam, że gdy on załozy nowa rodzine a o
          dziecku zapomni to tak zrobią...bo ja bym tak na ich miejscu zrobiła..i nie
          dlatego, żeby uprzykszyć mu zycie...ale dlatego, ze jako osoby wychowujące mieli
          by więcej mozliwości , a własciwie ułatwień prawnych...

          znam pare rodzin które strasznie skrzywdziły by dzieci zabierając je od
          dziadków...mimo że maja oboje rodziców....wygodni i juz..
          • bea.bea Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 10:12
            nie doczytałam..sad

            prawna oieka ulatwi im wiele spraw...lekarza..szpital. przedszkole szkołe,
            wyjazdy na wakacje, paszport..i bóg wie co jeszcze...
            przecież nie będą sie za kazdym razem za nim uganiać, by podpisał cos..czy
            wyraził zgode....

    • monia145 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 10:13
      Moim zdaniem, najgorsza rzeczą jaka mogłaby spotkać tę dziewczynkę to
      wyprowadzka z domu, w którym żyja kochający ja ludzie z człowiekiem, którego
      chyba tak naprawdę dobrze nie zna. Nie wnikam w motywy tego faceta- to, co go
      spotkało, to nieznany mi świat. Natomiast uważam, że pozostanie małej z
      dziadkami to optymalne wyjście. Kolejna zmiana mogłaby być zbyt traumatyczna.
      A jego kontakty z córką?
      No cóż robił dużo, a może odwrotnie- nie robił nic, aby je zacieśnić.
      Nieświadomie czy świadomie pozwolił na to, aby to teściowie stali się
      znaczącymi osobami w życiu małej. Trudno będzie mu teraz, o dalekiej
      przyszłości nie wspominając, nadrobić ten czas.
      Żal mi tego dzieciaka.
      • atrust Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 11:40
        Uwazam,ze Renia powinnas zrobic tak,jak to napisalas w pierwszym poscie.
        Moje przedmowczynie zdaja sie nie widziec jednej rzeczy,ze to dziecko nie ma
        matki i straci na bank ojca,jesli bedzie mieszkalo z dziadkami.Bedac z ojcem
        calkiem prawdopodobne,ze kontakt z dziadkami mialoby zapewniony.
        Niech wiec Reniu Twoj maz porozmawia z tym kolega,oni sa w dosc zazylych
        kontaktach i nie widze w tym nic niewlasciwego.
        Bea bez obrazy,ale Twoj przyklad ni jak ma sie do tej sytuacji.Twoj maz ma 54
        lata(chyba dobrze zrozumialam) i dlatego masz inne spojrzenie na cala sprawe.Tu
        facet jest chyba o wiele mlodszy i nikt na dzien dzisiejszy nie moze
        stwierdzic,czy bedzie on kiepskim ojcem jak zamieszka wspolnie z corka.Wlasnie
        teraz moze to wszystko sie odmienic na lepsze.Prawdopodobnie on teraz odzyskuje
        dopiero sily,wraca do zycia po tej tragedii.
        • monia145 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 12:00
          atrust napisała:
          Tu
          >
          > facet jest chyba o wiele mlodszy i nikt na dzien dzisiejszy nie moze
          > stwierdzic,czy bedzie on kiepskim ojcem jak zamieszka wspolnie z
          corka.Wlasnie
          > teraz moze to wszystko sie odmienic na lepsze.

          Ale on nie chce zabrać małej..z jakiegoś powodu..i nie sądzę aby rozmowa z
          mężem Reni tutaj cokolwiek pomogła. Albo boi sie pełnej odpowiedzialności za
          dziecko, albo nowa dama serca nie zgadza się na obecność dziewczynki, albo w
          końcu uważa, że małej najlepiej będzie z dziadkami, tak jak dotąd.
          I doprawdy nie uważam, aby przeciętnie ineteligentnemu człowiekowi trzebaby
          uświadamiać konsekwencje dalszej izolacji od dziecka.Obie strony niejako
          ponoszą tutaj odpowiedzialność za obecną sytuację- dziadkowie, którzy, fakt
          dali małej zaineteresowanie i miłość, ale jednocześnie wykluczyli ojca
          całkowicie z procesu wychowawczego( z niechęci do niego?), oraz ojciec, który
          nie oponował gdy to wymiksowywanie go z bycia pierwszym opikunem dziecka,
          działo się.
          • lila1974 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 12:27
            Monia, nie wiesz, czy nie chce, czy nie moze ze względu na opór tesciów.
            • monia145 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 12:55
              To " nie chce" nie musi być podyktowane egoistycznymi motywami.
              Może nie chce burzyć świata córki? Może nie czuje się na siłach podołać opiece
              nad nią? Może....itp.
              Istotne jest to, że obcenie, po wyprowadzce wszystko stało się trudniejsze-
              możliwość nawiązania silniejszych więzów z dzieckiem, a nawet możliwość wzięcia
              dziecka do siebie, gdyby jednak taka decyzję powziął. obawiam sie bowiem, że
              teściowe zrobią wszystko, aby mu małej nie "oddać". Straci na tym tylko
              dziecko, bo w przypadku wojny na linni ojciec-dziadkowie, znajdzie się na
              prawdziwym froncie.....
        • bea.bea Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 12:23
          myśle, ze wiek mojego męza nie ma tu nic wspólnego z wychowaniem dziecka...bo
          niejeden 20sto paro czy trzydziestolatek moze byc gorszym ojcem od niego....

          a jesli dotychczasowe podejzewam, ze nikłe zajmowanie sie dzieckiem przez
          kolege zwalamy na szok po smierco żony...to co mają zrobic ojcowie którzy
          zostaja sami z dziećmi bez pomocy??....i co stałoby sie z ową dziewczynka gdyby
          nie dziadkowie....

          • saraanna Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 16:53
            Zgadzam sie z toba bea ,bo w koncu rowniez dziadkowie musieli przezyc
            szok,kiedy stracili swoja corke,a jednak staneli na wysokosci zadania i zajeli
            sie dzieckiem,czego nie mozna powiedziec o ojcu dziecka.
    • mbwj88 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 11:50
      dom jaki jego córce stworzyli dziadkowie jest jedynem jaki zna
      wiec pewnie jest w nim szczęśliwe
      to nei jest mebel który się przenosi ot tak a ztego co piszesz dziecko jest
      bardziej związane z dziadkami niż z ojcem
      poza tym nie widomo nic o nowej kobiecie,
      jak on zechce i będzie zabierał czesto córkę do sibie jak się do nowej rodziny
      mała przyzwyczai to można myśleć o przeprowadzce na stałe
      • renia1807 Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 18:40
        Dzięki za wpisy, które dają wiele do myślenia.
        Dziadkowie też przeżyli szok, tracąc własną córkę, ale może weżmy pod uwagę to,
        że oni w tym najgorszym czasie mieli siebie nawzajem i to małe wówczas
        dzieciątko dodawało im siły. Opiekując się nim może wyobrażali sobie swoją
        córkę i całą swoją miłość do niej przelali na wnuczkę. Podejrzewam,że i oni
        początkowo popadli w jakąś paranoję, bo zaczęli wnuczce robić zdjęcia, które
        porównywali ze zjęciami jej matki, skanowali je i rozwieszali po domu smiejąc
        się a potem płacząc. Takie zdarzenie raz zastał X po powrocie z pracy.
        A on został ze swoim bólem sam, w sumie w obcym domu z ludźmi, którzy woleliby
        żeby go tam nie było.
        Jakim był ojcem wcześniej? trudno powiedzieć, ale myślę, że nie najgorszym .
        Podejrzewam jednak, że nie był to typ ojca obcykanego w opiece nad dzieckiem,
        i stąd jego lęk bycia z dzieckiem sam na sam i ogromna niepewność czy sobie
        poradzi.
        Wiele jest przecież takich ojców, którzy boją się nawet zostać z własnym
        dzieckiem przez 2-3 godziny, kiedy żona zrobi sobie jakiś wypad.


    • kirianna Re: oceńcie tą sytuację 13.05.07, 18:25
      A może nie był tak bardzo zżyty z żoną i dzieckiem, skoro tak łatwo oddał po
      śmierci żony córeczke w opiekę ich. Ale z drugiej strony zrobił najlepiej jak
      mógł, bo przecież jak pracował to się Ci dziadkowie tym dzieckiem zajęli.
      Trudna sytuacja, wygląda na to, że życie sobie ułoży inaczej, bez miejsca na
      dziecko. I moze to dla dziecka będzie najlepsze?
    • vharia Re: oceńcie tą sytuację 14.05.07, 12:13
      Wyszarpywanie dziecka z ustalonego porządku, bo tatuś się ewentualnie obudził
      (lub tak mu się zdaje) to nonsens. Fakty są takie, ze to dziadkowie wychowują
      to dziecko. I wstrząsa mną nie to, że pan sie teraz gdzieś bez dziecka
      wyprowadził, tylko, że przez 3 lata (!!!) tkwił w takim układzie.

      Jeśli zaś chodzi o zabranie dziecka od jej faktycznych rodziców (dziadków) i
      radosne zakwaterowanie z "pewną kobietą i jej dzieckiem", to poczytaj
      forum "Macochy". Myślę, że takie pomysły Ci wywietrzeją z głowy...
    • bri Re: oceńcie tą sytuację 14.05.07, 12:21
      Z tego co piszesz to zrezygnował z wychowywania córki już wcześniej, kiedy
      pozwolił aby wszystkie decyzje z nią związane podejmowali dziadkowie. Pewnie
      nie było mu lekko z nimi walczyć a oni sami go odsuwali od córki. W tej chwili
      jest mu pewnie po prostu wygodniej w ten sposób.
      • ledzeppelin3 Bea.bea 14.05.07, 12:27
        > napisałam nizej ...oddałabym dziecko moim rodzicom..choc maja 61 i 68.....ale
        > miłościwystarczająco

        W świetle Twoich niehdysiejszych postów o podłości Twoich rodziców względem
        Ciebie, o ich poniżaniu Cię i niedowartościowaniu, Twoje słowa o oddaniu dzicka
        dziadkom brzmią cholernie dziwnie, nie sądzisz?
      • verdana Re: oceńcie tą sytuację 14.05.07, 12:27
        Gdzieś, przynajmniej w niektórych wypowiedziach, znikło tu dobro dziecka.
        Nie jest najwazniejsze, czy ojciec będzie kiedyś żałował. Nie jest
        najważniejsze, czego chcą dziadkowwie. Ważne jest, aby dziecku było dobrze.
        Dziecko straciło już matkę - i nie da się ukryć, ojciec nie stanął na wysokosci
        zadania. Nie wiem, czy tak samo współczulibysmy matce, która po stracie męża
        nie byłaby zdolna przez długi czas zająć się małym dzieckiem i scedowała
        wychowanie na dziadków.
        Dziecko jest przywyczajone do dziadków, oni faktycznie są jego rodzicami. Teraz
        miałaby się wyprowadzić, być wychowywana przez całkowicie obcą kobietę i
        cząściowo obcego ojca. Nie chcę tu przsadzać, ale wychowywanie obcego dziecka
        nie zawsze jest dla tego dziecka korzystne. Macocha czasami jest idealna,
        niestety częściej - nie jest. I to nie ze swojej winy. Musi uplynąć sporo
        czasu, zanim pokocha obce dziecko, a może nie pokochać go w ogóle.
        W tym stanie rzeczy dla dziecka chyba lepiej jest zostać z osobami, których od
        zawsze traktuje jak rodziców.
    • iwles Re: oceńcie tą sytuację 14.05.07, 12:53
      Jest takie powiedzenie:
      Kiedy dziecko traci ojca - staje się półsierotą. Kiedy traci matkę - zostaje
      sierotą.


      Teściowe z tego, co pisałaś są zaborczy.
      A ojciec dziecka - tak mi się wydaje - nie otrzymał wystarczającego wsparcia w
      pierwszym okresie po śmierci żony.
      W pierwszych tygodniach po stracie bardzo trudno jest odnaleźć w sobie siły
      fizyczne, żeby cokolwiek robić. Dobrze, że dziadkowie zajęli się wnuczką, ale
      po jakimś czasie powinni delikatnie przekazać pałeczkę zięciowi i po mału
      wciągać go w zajmowanie się dzieckiem.

      Nie zrobili tego i to był bardzo duży błąd.

      Co teraz zrobić ?

      Na pewno nie stosować terapii wstrząsowej. Ten mężczyzna i tak już doznał w
      swoim życiu zbyt wielu wstrząsów.

      Jeśli Twój mąz ma dobry z nim kontakt - niech go namówi na wizytę u psychologa
      rodzinnego - specjalisty od żałoby.


      Mnie - akurat posiadanie dziecka - zmotywowało do otrząśnięcia się i spojrzenia
      w przyszłość. Też nie od razu, po jakimś czasie.
      Może faceci myślą inaczej ?
      Może on nie ma siły, aby walczyć z teściami ?


      Poproś męża niech go namówi na wizytę z dobrym specjalistą. Koniecznie. Aby
      pomógł mu zrozumieć, co się wokół niego dzieje. I pomógł mu podjąć mądrą
      decyzję.
      • net79 Re: oceńcie tą sytuację 14.05.07, 13:01
        Prawda jest taka,że gdyby musiał od początku zająć się dzieckiem, to by szybko
        się otrząsnoł i wzioł życie w swoje ręce. Dziadkowie dobrodusznie mu pomogli,
        zabierając ty samym jedyną rzezcz jaka po żonie mu została i generalnie teraz
        pozbywają się jego jakio zbednego balastu, bo po co mieszać dziecku w głowie,
        ciekawe jak wytłumaczą dziecku, że tata się wyprowadził. tacie się nie dziwię,
        że ucieka z domu gdzie jest taka presja i traktuje się go jako obcego,
        niepotrzebnego gościa. A z wnusi w ramach żałoby zrobili sobie córkę i teraz z
        dwoma tatusiami jest niewygodnie, gdzie tu dobro dziecka, ale już trochę późno
        żeby gdybać, co się stało to sie nie odstanie, niewątpliwe cała rodzina łącznie
        z dziadkami i dzeckiem powinna być pod opieką psychologa i to on powinien tak
        pokierować, żeby było ok. Każdy psycholog powie, że nie wolno odbierac i
        ograniczać kontaktu ojca z dzieckiem i dziecko powinno mieć świadomość, że tato
        je kocha i nie zistawił od tak sobie...
        • agatha61 Re: oceńcie tą sytuację 14.05.07, 17:03
          faceta nie oceniam...ale jakby moj mezus byl na jego miejscu, oj nie mialby
          spokojnego zycia, chyba bym go "z góry" zaszlachtowała a tu bym sie przewracala
          w grobie. W tym wypadku troszke rozumiem tych tesciow, dla nich wnuczka jest
          częsćia córki , tym co najcenniejsze po niej zostalo. podejrzewam ze smierc
          zony byla ciosem i zaskoczeniem, ale chyba tym bardziej powinien zajac sie
          dzieckiem, bo tylko ono mu zostalo. a tu troszke taki brak odpowidzialnosci
          wyszedl. my chowamy dziecko w przeswidczeniu, ze jak ktoregos z nas zabraknie
          to dziecko nie zostanie samo (nie liczac dziadkow).
          • agatha61 Re: oceńcie tą sytuację 14.05.07, 17:04
            acha podpisuje sie pod lila

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka