aa47 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 11:01 Do pracy lekarza idzie sie z powołania, z chęci pomagania a nie z kolosalnych zarobków. Od wczoraj lekarze nie zarabiają mało, trzeba było iść na inne studia i męczyć się z innymi wykładowcami i chodzić na zupełnie inne praktyki zatrudnić się w jakiejś wielkiej firmie i zarabiać kokosy. Coś za coś, państwówka daje stalą pracę, wszystko jak w ustawie czyli urlopy l-4 itd w prywatnej firme trzeba zapierdzielać a o chorobowym często można zapomnieć, nie ma pożyczek bez procentowych itd itd. Wkurzają mnie lekarze tak zwane święte krowy, "podwyżka się należy bo przecież ratuję życie, zapierdzielam jak się da, chodzę na dyżury itd" a jak przychodzi co do czego to z łaską idą na wezwanie, z łaską przepisują badania itd, właśnie takim się nie należy podwyżka: jak się nie podoba niech idą gdzieś indziej. Przecież każdy z nas odprowadza podatki to dzięki nam lekarze mają pensje, choć nie duże ale to z naszych pieniędzy. Nie płacimy mało i nie wiem co z tą kasą robi NFZ skoro wszystkim źle. Z kolei podziwiam lekarzy którzy żyją z takiej pensji, o dziwo są zadowoleni, przychodzą na czas i wychodzą po ostatnim pacjencie. Wiedzą jak ważna jest ich praca i zdają sobie z tego sprawę, a do tego jeszcze potrafią popytać o stan zdrowia poza tym co dolega. i znam takiego lekarza, i nie wiem jak Ona może nie mieć własnej praktyki lekarskiej do pracy przychodzić na piechotę, mieszkać w bloku i dalej być zadowolona? Przecież ratuje życie ale nie dla kasy tylko z powołania i takiemu lekarzowi należy sie podwyżka na takich mogę nawet o te pare złotych więcej płacić i z takimi lekarzami będę się jednoczyć bo ich podziwiam. I nie wyobrażam sobie żeby człowiek uczył się na lekarza tylko dla tego że można się dorobić, lekarz to nie makler który ciągnie za sznurki i zarabia tyle ile wypracuje, lekarz to osoba która chce być lekarzem nie zależnie od tego ile się zarabia bo chce nim być i ratować ludzkie życie. Podsumowanie lekarz święta krowa odpada niech zmienia zawód, lekarz z powołania zostaje i nawet nich mi więcej z pensji dla takiego pociągną (do 5zł) ale tylko dla takich i dla tych dobrych pielęgniarek też. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcialinka lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 11:07 spotkałam się z czyms takim w łdozi..w CZMP łaska ze dizecko przyjma,obrazone bo kawke piła,tez trzeba było czekac nbardzo długo a jak weszłam tez synek miał wtedy 7 mieisecy i płkał to sobie paniusie telefony rpzeglądały ze sasięgu nie miały a dziecko płkało itp..brak slów..zarabiają słabo i wyżywają sie na pacjentach szkoda ze na tych najmniejszych też...i to sa lekarze tak? jak mam iś c z dzieckiem do lekarza to az mnie nosi taka łaska az wręcz obrażeni ze podejda do dzeicka..tak to było i nadal jest w CZMP w łodzi Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 11:23 Beznadziejna sprawa. Nic dziwnego, że z takim poziomem świadomości ekonomicznej społeczeństwa, żaden rząd nie widział problemu. Ale raz jeszcze: Lekarze będą lekceważyć pacjentów, będą leczyć źle, będą robić fuchy w czasie pracy, jeśli ich praca będzie tak źle opłacana jak jest. Dlaczego? Bo się ich z pracy za to nie zwolni. Bo dokonale wiedzą, że na miejsce zwolnionego nie znajdzie się NIKT. Teraz też w placówkach państwowych lekarzy jest coraz mniej, a ci co są, pracują coraz gorzej (nawet niekoniecznie z braku chęci - zwyczajnie z przemęczenia). Między płacą a jakością pracy istnieje ścisła korelacja. W każdym zawodzie. I opowiadanie o "powołaniu" nic tu nie zmieni. Lekarz z "powołaniem" pojedzie realizować je tam, gdzie dostanie za swoją pracę godziwe pieniądze. PS Lekarka nie jestem, ani takowych w rodzinie nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 11:55 paszczakowna1 napisała: > Lekarze będą lekceważyć pacjentów, będą leczyć źle, będą robić fuchy w czasie > pracy, jeśli ich praca będzie tak źle opłacana jak jest. Dlaczego? Bo się ich z > pracy za to nie zwolni. Bo dokonale wiedzą, że na miejsce zwolnionego nie > znajdzie się NIKT. Teraz też w placówkach państwowych lekarzy jest coraz mniej, > a ci co są, pracują coraz gorzej (nawet niekoniecznie z braku chęci - zwyczajni > e > z przemęczenia). > Droga paszczakowna nie łączyłabym do tego stopnia kasy z kulturą i szeroko pojetym szacunkiem dla każdego człowieka. Będąc w ciąży chodziłam co miesiąc na wizyty do prywatnego gabinetu, bo po pierwsze specjalista ten przyjmował tylko prywatnie, a podobno dobry, a po drugie chciałam byc dobrze potraktowana. I co? Trafiłam na największego chama w Opolu, dodam, że poza prywatnym gabinetem jest jednym z wice dyrektorów tutejszego szpitala ginekologiczno-położniczego. Kultury się za kasę nie kupi, albo się ją ma albo nie. Nie wierzę, że wyższa pensja zmieni cokolwiek w stosunku lekarzy do pacjentów. Owszem, może część porezygnuje z dodatkowych praktyk, ale to wszystko czego możemy się spodziewać. Lala traktowania pacjenta jak dodatku do swojego zawodu nie znikną razem z wyższą cyfrą na pasku. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 12:27 Wraz z jaką suma biała_dama nabierze szacunku dla sprzątaczki ledwie umiejącej się podpisać czy pełnomocnika murarza o matkach niepracujących zawodowo i rodzinach wielodzietnych nie wspominając? Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 16:29 > Wraz z jaką suma biała_dama nabierze szacunku dla sprzątaczki ledwie umiejącej > się podpisać czy pełnomocnika murarza o matkach niepracujących zawodowo i > rodzinach wielodzietnych nie wspominając? Dobry przykład. Szacunku prawdopodobnie nie nabierze z żadną sumą, ale gdy zarabiać będzie tyle, że będzie bała się utraty tej pracy, braku szacunku w pracy okazywać nie będzie. (Jeśli faktycznie okazuje, o czym mi nic nie wiadomo.) To jedna sprawa. Druga to taka, że człowiek przepracowany (bo musi pracować na kilku etatach) i z poczuciem krzywdy i niedocenienia (jeśli lekarce czy pielęgniarce płaci się jak sprzątaczce, to znaczy, że pracę i wykształcenie jej uważa się za tyle samo warte, co sprzątaczki) nie będzie na ogół pracował ani chętnie, ani dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: Paszczakowna 23.05.07, 11:59 Pogratulowac dobrego wychowania... Ja tez mam soldidne wyksztalcenie, trudny kierunek,o zgrozo!opalcane przez moja Mame... i wiesz co?na mysl by mi nie przyszlo, lekceważyc ludzi ktorzy do mnie przychodza a zarabiam zenująco niskie pieniadze. I pracuje dobrze-nie zle, i nie odwalam fuch w godzinach pracy. Z takim samym szacunkiem traktuje pana profesora(pracuje na Uczelni)i pracownika technicznego. Ale widac Paszczakowna dobre maniery sa Ci obce.Bo pewne zachowania wynikaja z dobrego wychowania a nie z zarobków. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Paszczakowna 23.05.07, 16:23 Użyj zatem łaskawie owego "solidnego wyształcenia" do znalezienia w moim poście fragmentu, w którym piszę, że "lekceważę ludzi ktorzy do mnie przychodza" (?) lub odwalam "fuchy w czasie pracy", bądź też pochwalam takie zachowanie. A, ponieważ nie znajdziesz, moze zastanów się, co człowiek dobrze wychowany powinien w takiej sytuacji napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
mamazulki Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 11:32 ja miałam dwa lata temu "ciekawą" przygodę. Moje dziecko urodziło sie z zapaleniem płuc, dostała antybiotyk, leżałyśmy w szpitalu, dochodziła szybko do siebie aż w końcu wypuścili nas do domu. Po tygodniu Zulka zaczęła bardzo ciężko oddychać, zapakowaliśmy ją więc szybko w samochód i pojechaliśmy do dziecięcego szpitala klinicznego, najlepszego w naszym mieście. Panie z recepcji za skarby świata nie mogły ściągnąć z oddziału lekarki - ok może miała innego pacjenta w tym czasie wiec rozumiem. Przyszła w końcu zbadała Zuzie, coś tam bełkotała pod nosem i teraz najlepsze poszła do recepcjonistek zapytać jak się wypisuje recepte!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zrobiła to bez skrępowania przy nas. Byliśmy dosłownie w szoku. Mało tego po chwili przyszła mama dziecka które właśnie zostało przyjęte do szpitala z tekstem "prosze pani w pokoju który został mi i synkowi przyznany leży jakaś pani z panem!!!!!!! powtarzam był to szpital dziecięcy Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 11:53 Jest to bardzo przykry fakt,ze stajemy po dwóch stronach barykady, a walczymy w gruncie rzeczy o to samo.Pracuje już kilka lat w miejcu gdzie codziennie posrednio , a czasem bezpośrednio od mojej wiedzy zalezy ludzkie życie. I nic z tego nie wynika. Moja mama pamięta poczatki swojej pracy, kiedy ludzie pamiętali o swoich lekarzach , o ich świętach , imieninach itd. Ja pamiętam dyzur świąteczny (48 h) na IT pełnym pacjentow, kiedy jedna ! osoba odwiedzająca zauwazyla personel i zyczyła mu wesołych swiąt. Po końca zycia nie zapomnę słow pacjenta , ktory na moją sugestie ,ze nie będzie mnie parę miesiecy (byłam w widocznej ciązy) potrafil powiedziec _Jak pani moze !!!! CHyba pani żatuje!!! Dziecko???? Tęsknię za poczatkami mojej pracy , kiedy cieszyły mnie dyżury , cieszyły prawidlowe diagnozy i uratowani pacjenci , a plakałam po tych , ktorych nie udalo sie uratować.Dzis ta radośc sie we mnie wypalila i nie jest to chyba tylko związane z finansami. Lubię swoją pracę ,ale przestała być dla mnie sensem zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 12:46 Święta w szpitalu. Nie pamietam, żeby ktos z pacjentów, czy rodziców pacjentów uznał, że personelowi też wypada złożyć życzenia. Za to rodzice prześcigają się w przynoszeniu do szpitala jedzenia, które ciężko chorym dzieciom zwyczajnie szkodzi. A potem - w ruch idą róznego rodzaju kłamstwa, oszustwa itd. Lekarz wychodzący do domu, po pracy, po godzinach staje się wrogiem. No bo jak śmie! opuszczac chorych. Kolejki. Nikt z nas nie ma wpływu na limity ustalone przez NFZ. Czasem trzeba przyjąć wcześniej, ale kazdy dodatkowy pacjent generuje dług. Co mamy robić? Prywatna praktyka. Wielu pacjentów uważa, że mamy ją dla sportu i przyjemności. Jest to kłamstwo. Po stokroć wolałabym poświęcić ten czas własnemu niz cudzym dzieciom. Lekceważenie zleceń. Nagminne. Leki odstawia się po 2-3 dniach, zmienia dawki. Kłamstwa. Powszechne. W sumie kłamiący rodzice oszukują tylko i wyłącznie swoje dzieci. Miałam kiedys matkę- przeciwniczke szczepień ochronnych. Ponieważ uznała, że wie lepiej, a ja nie chciałam przyjąć jej punktu widzenia matka.........własnoręcznie wpisała do książeczki zdrowia dziecka szczepienia, których nie wykonała. Ciekawe co będzie jak dziecko zacznie chorować na naprawdę niebezpieczne choroby? Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 12:52 Mam wrażenie ,ze ogół społeczeństwa widzi w lekarzach w zależności od sytuacji-półboga , ktory moze wszystko albo niewolnika , ktory musi wszystko. Ciekawe kiedy zacznie widzieć człowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:12 N I G D Y !!!!!! Półboga widzi sie w nas, gdy zdrowie i życie jest zagrożone, gdy w oczy zagląda śmierć kogos bliskiego, gdy dociera fakt, ze od naszej wiedzy, decyzji, szybkości reakcji, doświadczenia, umiejętności przewidzenia zalezy coś najcenniejszego. Potem, gdy niebezpieczeństwo mija - chory czuje sie lepiej jesteśmy służącymi, gdy nie mamy czasu np. wychodzimy po pracy do domu - nazywa sie nas terrorystami, konowałami i przypisuje 1001 cech. Negatywnych cech. Do większości pacjentów nie dociera, że my także mamy własne rodziny, dzieci, potrzeby, dom, rodziców, zmartwienia, że nasze dzieci także choruja, że mamy wywiadówki, ze musimy zrobić zakupy, możemy czuc sie źle, być zmęczonym. Do pacjentów nie trafia, że mamy pozaszpitalne zycie i pozaszpitalne zainteresowania. Że mamy prawo do urlopów i godziwych zarobków. Czy mozna lubić takich pacjentów? Ile mozna wytrzymać? Jak długo można dac się obrzucać błotem? Jak długo znosić postawę roszczeniową? Odpowiedz Link Zgłoś
sypla1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:17 Witam! Pracuję w szpitalu w dziale spraw pracowniczych i wysokość zarobków pracowników służby zdrowia jest mi znana. W październiku ub. roku otrzymaliśmy podwyżki 30% liczone od wynagrodzenia zasadniczego- była to znaczna podwyżka, chyba najwyższa jaką otrzymaliśmy w czasie gdy pracuję w szpitalu (od 1989 r). Nie rozumiem dlaczego lekarze znów protestują i strajkują. Nawet gdyby wszyscy (od stażystów po specjalistów z 2-ką) zarabiali po 50.000 netto na miesiąc to też nie byliby z tego zadowoleni. Im zawsze będzie mało. Przykre to. O podejściu do pacjenta co niektórych lekarzy nie warto dywagować, żenada po prostu. Na szczęście są też tacy, do których pacjenci przychodzą "z przyjemnością". pozdrawiam wszystkie mamy Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:30 A o paniach z działu słuzb pracowniczych też mogę coś dodać. 1. Zarabiają więcej niż lekarze przy minimalnej odpowiedzialności 2. Pół minuty PRZED zakończeniem urzędowania wpadam do działu, zeby pani podstemplowała mi książeczkę. Pokój zamkniety, pani w domu. 3. Przychodzę nastepnego dnia - pani nie podstempluje, bo ma przerwę śniadaniową. 4. Przychodzę za godzine - pani już wychdzi, bo kończy prace za 2 godziny 5. Przychodzę kolejnego dnia rano - otrzymuję upragniony stempelek. 6. pół godziny po pracy ( mojej pracy) pani domaga sie, żeby zbadać jej dziecko. Wczesniej nie mogla przyjść, bo dziecko miało klasówke w szkole, Odpowiedz Link Zgłoś
sypla1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:33 Tak Biała damo, masz rację! Wszyscy pracownicy leżą tylko biedni lekarze zasuwają. Współczuję Ci ogromnie. S. Odpowiedz Link Zgłoś
babie_lato1 Re: strajk lekarzy...długie 19.07.07, 02:01 Biała Damo, naprawdę bardzo się dziwię, że przy Twojej nienawiści i pogardzie do ludzi, jaką tu prezentujesz, wybrałaś zawód lekarza. Piszę bez złośliwości. Od strony emocjonalnej - po prostu się do niego nie nadajesz, serio. Czy to z tej goryczy taka się stałaś, z tego niedocenienia, nie wiem. Po lekturze Twoich wypowiedzi dramatycznie (lubisz to słowo) spadło moje (i tak nie za wysokie) zaufanie do lekarzy. Do tej pory krytycznie oceniałam jedynie waszą niekompetencję. Ale naprawdę nigdy do głowy by mi nie przyszło, że lekarz może mieć taki stosunek do ludzi jak ty. Abstrahuję od przyczyn. Oczywiście, że system zdrowotny w Polsce jest skandalicznie zły. Ale spotkanie z tobą jest dla mnie po prostu szokujące. Naprawdę. W tym zawodzie wiedza to nie wszystko, trzeba jeszcze mieć serce, empatię, współczucie, cierpliwość, pokorę. To są też umiejętności, szkoda że na waszych akademiach ich nie uczą. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: Biala Damo 23.05.07, 13:06 Lo Matko..przestan juz prosze.Malo tu jest postów, ktore negują wasze prawo do podwyzek.Ja tez uwazam ze CALA sluzba zdrowa powinna zarabiac wiecej. Ale dyskysja juz dwano zeszla na wasze morale. A Ty wciaz narzekasz.Mam wrazenie ze praca jest kara dla Ciebie. Ja chce zarobic wiecej, to tez biore zlecenia i tez kradne ten czas dziecku! dokształcanie????czy wiesz jak szybko jest nowelizowane prawo w Polsce?I wyobraz sobie, ja musze te nowele i nowe interpertacje tez znac.tez czytac.Uczyc sie na wlasny koszt. Klamstawa?no ja nie wiem....wydaje mi sie ze prawnikowi klamie sie tak samo jak i sluzbie zdrowai.Kazdy chce byc lepszy wiec klamie.Jak tego nie "wychwyce" to ja mam potem kłopoty. Na Boga!to nie chodzi o licytacje Biala Damo kto ma gorzej... ps.jest mala różnica...Mnie skladaja zyczenia ns Święta.Wiesz kto?najcześciej ci prosci ludzi, ktorymi ty tak gardzisz.Co wiecej!przychodza i pokazuja mi swoje nowo narodzone dzieci!choc nijak sie to ma do mojej pracy. Moze jednak cos w tym jest Biala Damo, czego tak bardzo nie chcesz wyczytac z tego watku?Brak szacunkui dla ludzi, zawsze wroci.Wiec sie nie żal.Ciesz sie ze masz jeszcze pacjentów prywatnych. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 13:26 Wiesz jestem na tyle dobrym lekarzem, że prywatnych pacjentów mam bardzo duzo, nie boje sie, ze gabinet będzie świecił pustkami. I ci, prywatni pacjenci, pamietają o moich imieninach, o świętach, przychodzą czyści ( nie opowiadaj, że mydło kosztuje), nie maja roszczeniowego stosunku, są grzeczni. A wiesz dlaczego? Bo płacą. Bo to co jest za darmo tego sie nie ceni i tym sie pogardza. Morale.....Bardzo nie lubię wrzucać wszystkich do jednego worka. Miałam kiedys znajomego adwokata. Łapówka goniła łapówkę. Był pełen pogardy dla mnie, dla mojego męża - własnie ze względu na to, że my jeździlismy 8 letnią Skodą a on najnowszym modelem mercedesa. Razu pewnego ów pan zachorował. Nie chciał się pofatygowac do lekarza, więc wezwał ( tak wezwał!!!) go do domu. Nie słuchał sugestii, poprosił o antybiotyk, i...uznał, że jest zdrowy. Kilka dni póxniej zatelefonował do mojego męża. Wyczuł guz. Mąż po zbadaniu go mial jak najgorsze przypuszczenia. Po badaniach okazało się, że rokowania sa fatalne. Facet zachowywał się w sposób arogancki, lekceważący( choć zna nas prywatnie od bardzo wielu lat), butnie. Publicznie poniżał lekarzy, wymądrzał się. Do czasu, gdy jego stan gwałtownie sie nie pogroszył. Ostatnie dni życia bardzo cierpiał. Cierpiał i pokorniał. Juz nie było "niech przyniesie"...... Zmarł. Jego syn, takze adwokat ma małe dziecko. Zachorowało. Telefonuje do mnie w nocy prosząc o wizytę. Jadę - inkasując stawke jak za nocną poradę. Facet jest zdziwiony, ale płaci. Od tego czasu zachowuje się grzeczniej, tak jakby z szacunkiem. To było między innymi o morale...... Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: Biala Damo 23.05.07, 13:36 Wiesz...moze ja nawet chcialabym jak Ty tak wszystko pieknie oceniac przez pryzmat pieniedzy.Takie zycie musi byc łatwiejsze.Serio mowie.Bez ironii. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Biala Damo 23.05.07, 13:47 Napisałam już, że ocenianie wartości pacjenta po grubości jego portfela kwalifikuje Cię do odebrania praw do wykonywania zawodu. To straszne, co piszesz. Znam wielu bezwzględnych w różny sposób lekarzy, ale Twoje wypowiedzi biją rekordy. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:07 Prawo jednoznacznie okresla w jaki sposób mozna zostać pozbawionym praca wykonywania zawodu. Bardzo jestem ciekawa czy powiedziałabys mi posto w twarz, w poczekalni Izby Przyjęć, gdy jesteś z chorym dzieckiem? Obawiam sie, że wtedy byłabym kochana panią doktor". Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Biala Damo 23.05.07, 14:27 Jeśli przy mnie odmówiłabyś pomocy choremu z uwagi na jego ubóstwo - tak. I naprawdę, uwierz mi, lekarze nie są dla mnie świętymi krowami. Miałam z Wami zbyt wiele do czynienia, napatrzyłam się na Wasz brak moralności zbyt wiele, aby mieć szacunek do Was, jako do grupy zawodowej. Do jednostek - tak. Spotkałam równie wielu lekarzy, którzy swoja postawa zasłużyli na mój szacunek. Za błędy przepraszam, klawiatura mi zwariowała. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:31 Nie odmawiam pomocy, ale szlag mnie trafia jak paniusia , która żeruje i pasozytuje na moich podatkach i opiece społecznej dre sie, że "sie nalezy". Obawiam sie, że w normalnym kraju nie do końca by sie należało. Odpowiedz Link Zgłoś
mamanatalki3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:37 a jak już dostaniesz te 5000-7000 tysięcy, to szlag przestanie być tak dotkliwy????? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:40 To są dwie rózne sprawy. 1. Godziwa płaca za godziwą pracę. 2. Sie nalezy - zwłaszcza osobom, które w życiu nie spłamiły się pracą, pasozytują na podatkach, na tym, że ktos da. I pewnie między innymi dlatego nie ma na nic pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
mamanatalki3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:50 z satysfakcją odnotowuję,że zaczynamy dochodzić do wspólnych wniosków Godziwa płaca za godziwą pracę - myślę, że w tym tkwi cały problem. Nie znam Cię, więc zakładam, że piszesz prawdę twierdząc, że jesteś dobrym specjalistą, ale zrozum też tych ludzi, którzy nie mieli szczęścia spotkać na swojej drodze kogoś takiego jak ty, lecz byli na co dzień konfrontowani z naburmuszonymi pseudo-fachowcami, których z prawdziwym lekarzem łączy tylko tytuł naukowy. Nie wymagaj więc, by teraz identyfikowali się z postulatem podwyższenia wynagrodzeń niejako z urzędu. Moim osobistym zdaniem konieczna jest w tej kwestii zmiana systemowa, która dałaby tym najlepszym zarobki na najwyższym europejskim poziomie, a zlikwidowała rzeszę niedouczonych i bezczelnych "doktorków". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Biala Damo 23.05.07, 16:48 A jeśli ta osobą jest kobieta, dajmy na to wykształcona nie gorzej niż Ty, która nie pracuje (i może nie pracowała), bo ma dziecko/dzieci, z którymi jest w domu. Za jej ubezpieczenie płaci mąż. I co, ona też na Tobie żeruje? Masz prawo czuć się lepsza? Dlaczego? Taką sobie wybrała drogę życiową i nie oceniaj innych tak powierzchownie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamanatalki3 Re: Biala Damo 23.05.07, 13:48 Biała Damo, coraz mniej podoba mi się styl Twoich wypowiedzi, polegający głównie na podkreślaniu wagi własnej osoby i deprecjonowaniu, a nawet niewybrednym atakowaniu innych. Sama denerwujesz się na uogólnienia i stereotypy formułowane pod adresem lekarzy, a zaraz potem czytam Twój post o obrzydliwych paniach z administracji, w których drzemie wszelkie zło tego świata. Może należałoby zmienić trochę swoją perspektywę oglądu, wychynąć o kilka centymetrów poza czubek własnego nosa i dostrzegać we wszystkich ludziach człowieka, o co tak płomiennie apelujesz domagając się tego dla lekarzy. Na marginesie jeszcze raz powtarzam tezę z mojego poprzedniego postu - podwyżki dla lekarzy - tak, równy ich rozdział - nie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aa47 a co będzie za rok?zapomniałam że dostali podwyżke 23.05.07, 13:42 Właśnie lekarze już strajkowali i dostali 30% podwyżki, zamierzają tak co roku straszyć? to może nie będę płaciła zdrowotnego tylko prywatnie zacznę chodzić po lekarzach bo aż strach że ja płace a oni i tak to olewają. a może teraz czas na strażaków? pożar to oni nie będą jechać na wezwanie? Naprawdę ale nie tylko lekarzom jest potrzebna podwyżka, uśmiechu za kasę nie dokleję, charakteru wypłatą nie da się zmienić? Ja jestem za żeby lekarze więcej zarabiali ale jak już mówiłam z powołania, tych którzy potrafią być lekarzami w czasie pracy. Nie mówie tu o całodobowym byciem lekarzem bo to nie o to chodzi że lekarz nie może mieć dzieci czy też ma mieszkać w szpitalu, ale skoro jest w pracy to powinien szanować pacjentów. Poza pracą co najwyżej na ulicy słyszeć od pacjentów dzien doby. a co dało lekarzom te 30% podwyżki? 30% więcej czasu z rodziną? 30% mniej etatu? Lekarz człowiek też musi żyć jak człowiek a nie lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
pppolonistka Konowałów ciąg dalszy 23.05.07, 14:43 Wczoraj przed 19.00 moja 4-letnia córcia oznajmiła: "Mamusiu, mnie jest zimno, ja się położę". Każda matka wie, że taki komunikat oznacza gorączkę. Zmierzyłam - 38 stopni i 9 kresek. Dziecko wyglądało nędznie, gorączka nastąpiła nagle, no to je do samochodu i do szpitala na ostry dyżur, żeby je lekarz zbadał. Oczywiście, szpital strajkuje. Żadnych pacjentów nie było. Z pokoju pielęgniarek wyszła jakaś lala ledwo co po szkole średniej i zabrała się za pouczanie mnie, że źle zrobiłam, bo najpierw powinnam podać dziecku lek przeciwgorączkowy, a dopiero tu przyjechać. Byłam wczoraj wieczorem zła tak w ogóle, a ta panienka jeszcze dolała oliwy do ognia. Powiedziałam smarkuli, że nie zwykłam podawać dziecku leków bez konsultacji z lekarzem i poleciłam poprosić lekarza. Powiedziałam to takim tonem, jakim nie chciałabym, żeby ktokolwiek się do mnie zwracał, bo mnie dziewuszka zajeżyła. Przyszedł, uprzedzony przez tę panienkę, że jakaś trudna pacjentka się stawiła. Przyjął nas bardzo służbowo, wręcz z grymasem zniechęcenia. Miał wypisane na twarzy: "Łaskę wam robię, że was przyjmuję. Nawet postrajkować spokojnie nie można". Osłuchał Małą, zero komentarza, kazał zbijać gorączkę i za 3 dni przejść się do lekarza rodzinnego. Musiałabym na łeb upaść, żeby czekać 3 dni. Mała strasznie kasłała w nocy, budziła się często, miała wysoką gorączkę, z noska się lało - typowa wirusówka! Nie wyspałam się dzisiaj i mimo bycia w 39. tygodniu ciąży trzasnęłam sobie kawę, bo ledwo powieki podnoszę. Byłam z Małą rano u naszej fajnej pani pediatry - zapalenie oskrzeli i początki zapalenia płuc. Antybiotyk i masa leków. Teraz śpi chorusia. A jutro w przedszkolu impreza - Dzień Matki. Nie pójdziemy...szkoda... A ten konował polecił czekać 3 dni... Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: Konowałów ciąg dalszy 23.05.07, 14:45 A gdyby to była SEPSA? Za trzy dni mogłabyś dziecka nie mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
pppolonistka Re: Konowałów ciąg dalszy 23.05.07, 14:53 Dokładnie! Ponieważ stan dziecka pogorszył się gwałtownie, żadnych oznak zbliżającego się przeziębienia nie było, to dlatego rzuciałam wszystko i bez chwili wahania pojechałam na ostry dyżur. Też rozważałam sepsę i między innymi z tego powodu nie mogłam spać, tylko dosłownie co godzinę zaglądałam do pokoju Małej, żeby w razie pogorszenia stanu znowu jechać do szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo A ja krótko. 23.05.07, 14:53 Jeśli tak mało zarabiaja ci wszyscy lekarze to niech sie faktycznie zwolnią z państwowych szpitali i pracują w prywatnych lecznicach. Zawsze znajda sie medycy którzy zaakceptuja warunki płacowe jakie oferuje szpital. A było tez o lekarzach z innych krajów- na Ukrainie mnóstwo Polaków studiuje i sa zadowoleni wiec może nie ma tam strasznie niskiego poziomu. a znam osobę która studiowała w Bułgarii i jest swietnie wykształcona. Dostac się do niej trudno bo tak oblegana jest przez pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
zaneta111131 Jak mam ufać lekarzowi 23.05.07, 18:29 Witam Ja podam przykład mój mąż Ma Rwe Kulszową zaatakowała go strasznie wył z bólu.Dzwonie po pogotowie pani powiedział mi że ma iść do lekarza bo przychodnie mamy nie daleko a ja się jej pytam czy mam go zanieść na plecach bo nie umi się ruszyć o.k łaskawie przyjechali chcą go wziąć do szpitala mąż prosi o zastrzyk bo nie umie się ruszyć oni nie mogą, mąż prosi o.k parę tel. wykonał do szpitala dali mu zastrzyk. Inny przykład też atak tej samej choroby przyjechał lekarz który prawdopodobnie miał to samo obiecał przyjechać dać mu jakiś zastrzyk dodatkowo i powiedział mi że pojedzie do apteki i zakupi mu zastrzyki tylko proszę mi dać pieniądze to ja się pytam 100 zł starczy?? tak oczywiście do dzisiaj nie ma lekarza ani pieniędzy haha (tak na marginesie zastanawiałam się jak lekarz może jeździć do apteki i wozić pacjentowi lekarstwa),ale zdaje się że był na kacu wszystko na to wskazywało.Mąż płaci Zus (prowadzi działalność gosp), a dzisiaj się leczy prywatnie do jakiego kolwiek idzie lekarza za wszystko płaci + zusy,z synem też prywatnie chodzę i ja też i gdzie tu jest normalność.Ja tez myślę,że nawet jak by mieli te podwyżki to i tak by brali w łape Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: Jak mam ufać lekarzowi 23.05.07, 19:04 Zaneta, Ty wysłałaś lekarza do apteki po leki? Coś Ci się pomyliło? Podejrzewam, ze Ty byłaś, albo jesteś na kacu. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 15:31 a bo problem leży w odmiennym postrzeganiu skutków i przyczyn tej sytuacji dla większości lekarzy niska pensja to przyczyna, dla której pracują tak, jak pracują dla większości pacjentów niska pensja lekarzy to skutek tego, że pracują tak, jak pracują na skutek tegoż postrzegania ni chu porozumienia nie będzie, tylko przerzucanie się przykładami olewactwa lekarzy czy chamstwa pacjentów strajk - skądinąd życzę lekarzom, żeby zarabiali więcej, sobie, choć nie jestem lekarzem, też tego życzę, jednym słowem - sobie i państwu - jest niestety wymierzony w tych, którzy nie mają żadnej mocy decyzyjnej i jedyne, co mogą, to albo się solidaryzować w bólu, albo wqrwiać IMO górnicze sposoby na zwrócenie na siebie uwagi są zdecydowanie lepsze - kamień w dłoń i hajda na Wołmontowicze! Odpowiedz Link Zgłoś
bunny.tsukino Czemu zawsze 23.05.07, 19:21 przy temacie strajków wyciągacie tych nieszczęsnych górników? )) Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 ktoś jeszcze ich wyciągnął oprócz mnie? ;p 23.05.07, 20:03 poza tym: jakich nieszczęsnych, toż to była akcja na medal! wzorcowo przeprowadzona, a - co najważniejsze - skuteczna, nie? dostali, co chcieli? dostali wystarczyła kilkugodzinna rozróba a strajk lekarzy obraca się właśnie przeciw nim, co zresztą obrazuje ten wątek Odpowiedz Link Zgłoś
bunny.tsukino Re: ktoś jeszcze ich wyciągnął oprócz mnie? ;p 23.05.07, 20:35 Wieczna i parę innych w aluzjach:0 Też uważam , że akcja jaka by nie by la, ale jednego jej zarzucić nie można : była skuteczna. Na Śląsku Ci górnicy co rzucali płytami wyrośli na bohaterów narodowych, reszta Polski (poza mieszkańcami stolicy) odczuwa pzred nimi respekt jak i pewien podziw a strajk lekarzy jak sama zauważyłaś obraca się przeciwko nim Odpowiedz Link Zgłoś
blou1 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 15:56 Taką kwotę otwacie zaproponował, oznajmił, jak zwał tak zwał lekarz z tytułem profesora co prawda, jednego ze szpitali za przeprowadzenie operacji bez kolejki. Nazwał rzecz mianem HONORARIUM. W sytuacji patowej wyjmujemy pieniądze i płacimy. Komentarz, myślę że zbędny. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 15:59 Mnie sie tylko jedno pytanie nasuwa-jesli jesteśmy tacy żli , to po co do nas chodzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:11 A mamy wybór? Odpowiedz Link Zgłoś
mamanatalki3 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:15 no właśnie i tu pojawia się magiczne słowo: konkurencja. Niestety na płaszczyźnie państwowych usług medycznych jeszcze jej nie ma. Gdyby się pojawiła, przypadki, o których piszecie nie miałyby miejsca. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:28 Poza nielicznymi chorobami nie ma przymusu leczenia Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:49 Ale tu chodzi o to, aby mieć wybór, u kogo się leczyć, a nie leczyć się czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:59 W Polsce jest wolny wybor lekarza , nie ma rejonizacji , wiec jest wybór Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:42 Bo w kazdej grupie zawodowej równiez wśród lekarzy sa ludzie uczciwi i szuje. Część lekarzy jest w porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzik30 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:19 Ciekawe, czy ktoraś z was byłaby zbulwersowana, gdyby poszła do fryzjera, a ten byłby zamknięty albo ją źle ostrzygł. Najwyżej zaklęła by w duchu i tyle. A przecież my zarabiamy tyle co fryzjer, więc skąd to społeczne oburzenie? Jeśli się kogoś ceni, to mu się odpowiednio płaci,a więc widać nasza praca nie jest ani wymagajaca szczególnych umiejętności ani odpowiedzialna. Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:26 Zuzik, a jak fryzjerowi nie dasz do kieszeni, to popełnisz nietakt. Jak podziękujesz lekarzowi, popełnisz przestępstwo. Ja tego wszystkiego nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:42 Nie byłam w stanie przeczytać wszystkiego do końca. Powiem tylko że mam koleżanki, które są lekarzami rodzinnymi i ich pensje są tak niskie ze dorabiają popołudniami i wieczorami w prywatnych przychodniach. Nie jeżdżą na wakacje za granicę i jeżdżą marnymi samochodami. Spotkałam w życiu różnych lekarzy, kilkoro wspaniałych, dużo przeciętnych i mało nie przejmujących się pacjentem. Nie chciałabym w życiu spotkac Białej Damy. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:46 zuzik30 napisała: > Ciekawe, czy ktoraś z was byłaby zbulwersowana, gdyby poszła do fryzjera, a > ten byłby zamknięty albo ją źle ostrzygł. Najwyżej zaklęła by w duchu i > tyle. Może dlatego, że włosy mają szanse odrosnąć, a straconego zdrowia lub życia już się nie odzyska. Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:53 Dlatego właśnie chetniej zapłacę lekarzowi, niż fryzjerowi. Póki co za prywatną wizytę u lekarza pałcę 50 zł, za fryzjera 150. Polacy mają pokrętny system wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 20:17 No to przecież możesz dorzucić lekarzowi stówkę, zamiast narzekać na pokrętny system wartości Polaków, w którym sama jak widać bierzesz czynny udział Ja póki co płacę niezłe składki na ubezpieczenie zdrowotne, a i co z tego, jak i tak wszelkie wizyty lekarskie i badania, tak moje, jak córki, zaliczam w prywatnych gabinetach i szczerze mówiąc 50,00 zł. to zostawiałam, ale w latach 90-tych. Dziwne jest dla mnie to, że lekarze dokonale wiedząc jak chory jest system lecznictwa, w którym są zarówno oni, jak bogu ducha winni pacjenci, nie walczą przy okazji o zmianę systemu, a tylko o własne pensje. Jednocześnie oczekując od pacjentów pełnej aprobaty ich zachowań i nieodmiennie dziwiąc się, że komuś może się coś w ich zachowaniu nie podobać. W rezultacie pewno wywalczą, mnie znów wzrośnie składka, bo skądś trzeba na te podwyżki wziąść, leczyć będę się dalej prywatnie, bo jak mam czekać na badanie pół roku, albo dwie godziny na korytarzu, wśród kaszlących ludzi, bo pani doktor jak zwykle się spóźnia, to zapłacę. Fajnie, że ciągle mnie stać, ale co jak nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 20:22 Kup jutro gazete i poczytaj, jakie są postulaty lekarzy. Oczywiście nie mam na myśli "Klaudii" czy "Przyjaciółki". Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 20:50 Nie znam ani "Klaudii", ani "Przyjaciółki", ale skoro, jak sądze z autopsji wiesz o czym tam piszą, za radę dziękuję. Najwyraźniej zarówno ja, jak i większość piszących tu osób niewiele czytało lub słyszało o próbach zmiany lecznictwa postulowanych przez lekarzy przy okazji strajków, jak i panie lekarki wypowiadające się w tym wątku, piszą głównie o rządanich zwiększenia płac. Oczekując przy okazji poparcia społeczeństwa. Może w takich razie zamiast obrażać się na pacjentów, traktować ich arogancko, i z buta, właściwie z pacjenta robić "zakładnika" własnych roszczeń, postarać się na przyszłośc aby przekaz strajku był czytelniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 22:03 nie udalo mi sie dotrwac do konca i nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi, ale to co mi sie rzuca w oczy najbardziej to, ze lekarze i pacjenci maja zupelnie dwa rozne interesy. lekarze chca wiecej kasy [co dla mnie jest zrozumiale], natomiast pacjenci chca przede wszystkim innego podejscia lekarzy do pacjenta. ja naprawde rozumiem, ze studiowac medycyne i zostac lekarzem nie kazdy moze. rozumiem rowniez, ze w innych krajach, gdzie za studia placi sie ciezka kase z wlasnej kieszeni [lub najczesciej z kredytow studenckich] lekarz MUSI zarabiac wiecej, bo wczesniej zainwestowal w siebie i czesto gesto ma do splacenia kredyty... ja rozumiem, ze lekarz podejmuje sie prywatnej praktyki by moc zyc jak czlowiek. rozumiem rowniez, ze ceni sie wysoko bo jest specjalista w swojej dziedzinie, etc. ale wytlumaczcie mi drodzy lekarze jak to jest... jestescie chamscy, zmeczeni i nieuprzejmi w szpitalach, przychodniach, w kontakcie z pacjentem, ktory "tylko" skladki placi, a potem co? przekraczacie prog prywatnego gabinetu i nagle chce wam sie zyc? pracowa? usmiechac? byc ludzkim w kontaktach z innymi? bo co? bo kasa wyciagnieta z prywatnego portfela pachnie a kasa z ZUSu cuchnie? bo taki pacjent w przychodni jest wiesniakiem, a taki co ma mamone i na ZUS i na prywatna opieke to lepszejszy jest? jak to dziala, wytlumaczcie mi? bo moim zdaniem tu nie chodzi o prace tylko o charakter czlowieka...jak sie jest bucem to sie nim nie przestaje byc we wtorki i czwartki od 17 do 20. dlaczego lekarze notorycznie nie zauwazaja glownego zarzutu pod ich adresem? ze po prostu olewaja pacjentow i traktuja jak podludzi. w zyciu bylam hospitalizowana dwa razy. raz w Polsce i raz w Stanach... Boze, daj, zebym juz nigdy wiecej nie musiala przekroczyc progu polskiego szpitala jako pacjent! nie rozumiem jak ktos moze wymagac ode mnie, zebym za jego dobre maniery placila. ja chetnie zaplace [i place!] za jego wiedze, umiejtnosci, ale dlaczego mam placic za to, zeby ktos podszedl do mnie jak do kogos kto potrzebuje OPIEKI lekarskiej??? Polska nie jest jedynym krajem z publiczna opieka zdrowotna... wiele krajow w Europie ma taki sam system... Szwecja, Holandia i inne... i jakos to sie kreci...to nie z systemem jest cos nie tak [kazdy system ma plusy i minusy], to z ludzmi wykonujacymi swoj zawod... biala damo... strasznie bronisz lekarzy jako calosci... po co? przeciez ich wszystkich nie znasz... moze ty zostalas przycisnieta do muru, ale naprawde chcesz nam wmowic, ze wszyscy sa? a moze wszyscy sie podpisuja pod protestem, bo choc zle im nie jest, to nie maja nic przeciwko temu, zeby bylo lepiej? i jeszcze slowo o ZACHODZIE. Wszyscy strasznie chca do Ameryki, Anglii, Niemiec, WLoch...och, jak tam milo i cudownie, jak lekarze i pielegniarki maja dobrze... ech... zeby wszystko bylo takie latwe i przyjemne jak sie wam wydaje... naprawde myslisz, ze wyjedziesz za granice i twoje problemy znikna jak reka odjal??? ze nagle poczujesz sie jak w domu, spelniona i w koncu ktos doceni twoja prace? Zdziwisz sie. Moje doswiadczenie z lekarzami ogranicza sie do amerykanskich ginekologow, pediatrow, pielegniarek obslugi szpitala, internistow, dermatologow i chirurgow, ale powiedziec moge jedno - sekret ich sukcesu nie kryje sie w tym ile zarabiaja, ale w ich glowach i w tym, ze rozumieja, ze ich pracodawca jest pacjent... moze gdyby polscy lekarze to rowniez zrozumieli to wtedy mieli by poparcie spoleczenstwa w sprawie strajku. Mia Odpowiedz Link Zgłoś
lekmed5 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 22:23 Poradnia państwowa- zapisanych 70 chorych/7,5 godziny- co urąga wszelkim normom i przekracza moją wydolność. Gabinet- zapisuję sobie 1 chorego na 40 minut Poradnia państwowa- chorzy w znacznej części nieuprzejmi,wulgarni, roszczeniowi, często niestety nieumyci albo pijani Gabinet- chory zawsze uprzejmy, uśmiechnięty, zadowolony Poradnia państwowa- chwila przerwy na herbatęi lincz Gabinet- jestem zmęczona, żle się czuję, więc odwołuję i nikt się nie obraża Jest różnica? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 08:25 Jest dokładnie tak jak piszesz - gabinet prywatny: pacjenci punktualni, czyści, matka wie na czym polega problem, notuje zalecenia. Sama ustalam czas przyjęć pacjenta, więc przyjmuję tylu chorych ilu mogę, nie patrząc co chwila na zegarek. Nikt nie wsadza mi do gabinetu głowy "tylko po receptę, tylko na chwileczkę". Dziecko jest zadbane, ma stosowne bilanse, szczepienia, a przede wszystkim najczęściej ZNAM dziecko. A wbrew pozorom to ważne. Izba Przyjęć - nawet 80 pacjentów na dobę do przyjęcia. Obcy, nic o nich nie wiem. Najczęściej zebranie wywiadu graniczy z cucem, bo matka nie ma książeczki zdrowia, nie wie na co dziecko chorowało, kompletnie nic. Dzieci , co zrozumiałe, są przestraszone i płaczą, i co mniej zrozumiałe - rodzice wykazują agresywną postawę. [Niejednokronie, gdy dziecko zwymiotuje, matka nawet nie pomysli, ze powinna posprzątać].Bywa, że rodzice są po alkoholu , a dziecko brudne. Co chwila ktos wchodzi do gabinetu - "tylko się zapytać", "tylko na chwileńkę". Pod drzwiami hałas i kłótnie. Między dziećmi, między pacjentami. Przykład sprzed kilku dni. Badam dziecko - naprawdę ciężko chore. Do gabinetu włazi BEZ PUKANIA I POZWOLENIA poprzedni pacjent z matką i u w a g a !!! zaczynają poszukiwania pajacyka, który gdzies zaginął. Może w taksówce, która wiozła do szpitala, może w poczekalni, może zabrało inne dziecko, może pajacyk spadł w gabinecie. W każdym razie MUSI być odnaleziony juz i natychmiast, można przeszkadzac lekarzowi i narazac inne dziecko. I czy w tej sytuacji mam byc miła? Mam się usmiechać? Nie!!! Wyrzucam poszukiwaczy pajacyka i usiłuje skupić się na badanym dziecku. A wiecie co prawdopodobnie napisałaby na tym forum matka "od pajacyka"? Zmieszała mnie z błotem, bo wyrzuciłam ją z gabinetu. A przecież ONA TYLKO SZUKAŁA ZABAWKI. A czy myslicie, że w końcu człowiek nie staje się agresywny, gdy po 8-10 godzinach chce zrobic siusiu albo napić się herbaty ( o jedzeniu nie wspomnę, bo w warunkach pracy Izby Przyjęć nie mam na to szans)i ludzie na korytarzu wrzeszczą? Albo traktowanie lekarza IP jak przepisywacza recept ( najczęściej antybiotyków)? Gonie, gdy o 3.00 pojawia się matka, "tylko po recepte, bo niunia, której na oczy nie widziałam, dostała wysokiej gorączki, a miesiąc temu taki to a taki antybiotyk jej pomógł, więc - i tu rzuca w moim kierunku pudełkiem - proszę o receptę". Mam pisac dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 08:52 Hmm, dojdziemy za chwilę do wniosku, że w Łodzi pacjenci byli szczególnie brudni, agresywni i chamscy, i dlatego pracownicy łódzkiego pogotowia nie wytrzymali psychicznie, a ponieważ dodatkowo mało zarabiali, znaleźli sposób czyli "skóry". A jak się jakaś "skóra" sama znalaść nie chciała, to pavulonik? Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 11:36 Nenia, demagogia nie ma nic wspólnego z inteligentną dyskusją. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:00 Aluzje i osobiste wycieczki, co do inteligencji swojego rozmówcy również Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:42 To co piszesz jest bezczelną insynuacją. Nigdy nie przyszłoby mi cos takiego do gowy. Przed chwilą po 5 godzinach ( tak pięciu, pięciu) wygrałam walke o zycie 2 miesięcznego chłopczyka. Był praktycznie bez szans. A po tym co przeczytałam, co byłas łaskawa napisać czuję niesmak i wstręt. Wstręt do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 23:05 U nas niestety w tym systemie pracodawcą nie jest pacjent, bo nie idą za nim realne pieniądze zwracające koszt porady, hospitalizacji czy badań. W dziedzinie w której pracuję, klinika zyskuje tylko na procedurach związanych z dwoma rodzajami schorzeń, wszystkie inne procedury dotyczące pozostałych chorób są tak wycenione przez fundusz, że im więcej pacjentów przyjmiemy tym generujemy większe straty dla szpitala. Oczywiście przyjmujemy wszystkich, nie tylko tych "opłacalnych" bo co mamy zrobić z chorymi, ale cały system finansowania jest bezsensowny i o to również chodzi w tym strajku, nie tylko o podwyżki. Poza tym problem ten chyba trochę nijak się ma do kultury osobistej czy uprzejmości poszczególnych konkretnych osób, bo tak sobie można wypominać we wszystkich innych zawodach - zawsze są jacyś źli i dobrzy policjanci, prawnicy, nauczyciele, księża i etc. Lekarze też mogą uogólnić i powiedzieć, że pacjenci są roszczeniowi, nieuprzejmi, czasami wręcz agresywni, nieubezpieczeni (coraz częściej)a mimo to żądający badań po kilkaset złotych itd, ale nie chodzi o to żeby się nawzajem obrażać, zresztą argumenty takie są niemerytoryczne - X był miły a Y nie... Odpowiedz Link Zgłoś
zaneta111131 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 22:22 Nie ja na pewno nie miałam kaca bo nie pije lekarz sam wyskoczył z taka propozycją Odpowiedz Link Zgłoś
kamilchen Re: wniosek 24.05.07, 08:46 Wczytuję się w tą całą dyskusję z wielkim zainteresowaniem od wczoraj i tak sobie myślę, że naprawdę jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby sprywatyzowanie całej służby zdrowia, Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 12:50 Już brałam udział w podobnej dyskusji, ale i tutaj pozwolę sobie wyrazić swoją opinię raz jeszcze. Jak się okazuje będę w mniejszości. Popieram strajk lekarzy. Nie mam konieczności pilnych lekarskich wizyt, więc może mi łatwiej. Ale, chcę żeby lekarze zarabiali tyle, aby konieczność siedzenia w szpitalu na dyżurze 12 godzin nie sprawiała im emocjonalnego problemu. Chcę aby przy porodzie nikt mi nie walił głupich tekstów, że to nie boli aż tak, lub, że poród to bolesna czynność rozłożona w czasie. Żeby lekarz nie zwlekał 11 dni z operacją martwicy stomii u mojej babci leżącej pod respiratorem, bo brak kasy i i tak się nie opłaca. Żeby mnie nikt nie ignorował, żebym nie musiała czuć się jak intruz prosząc o coś. Żebym z czystym sumieniem mogła mieć postawę roszczeniową, wiedząc, że pensja lekarza jest na tyle wysoka, że jemu zależy, a mi się należy. Żeby nikt do mnie nie podchodził proponując "1000 wywołanie, 3000 cesarka", tylko żebym sama mogła wybrać i uczciwie za zabieg zapłacić. Żebym nie musiała latać do prywatnego gabinetu, bo u państwowego nie ma miejsc na dwa miesiące w przód. Żebym przez lekarza był traktowana jak najważniejszy klient. Żeby lekarz nie popełniał błędów, bo już dobę dorabia do swoich finansowych zobowiązań. Itd. Nie da się tego osiągnąć mając tak niskie pensje. Bo to, że najpierw szpital, potem prywatny gabinet do mnie nie przemawia. Lekarz ma być wypoczęty, a nie z..y nieludzką liczbą godzin pracy. Zresztą nie każdy lekarz może mieć prywatną praktykę. Jedna z ważniejszych specjalizacji, anestezjolog, lekarz nie tyle od narkozy co również walki z bólem. Co ma zrobić? Otworzyć gabinet i napisać "Usypiam i budzę, wtorki i środy od 16 do 19"???? Nie przemawia do mnie misja i pasja. Studia medyczne są długie i trudne, bez specjalizacji ani rusz. Tak jak z prawnikami. Skończenie samego prawa nie otwiera drzwi do sądów i osądzania kryminalistów, czy bronienia kobiety przed mężem psychopatą. Trzeba lat pracowania na pozycję i sukces. A to ku..ko dużo kosztuje. Chcę, żeby odpowiedzialność lekarza miała odzwierciedlenie w jego zarobkach! Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:28 Ja również popieram postulat, aby lekarze więcej zarabiali. Nie chcę, aby leczył mnie zmęczony lekarz, bo MUSI pracować po 12-16 godzin na dobę, aby związać koniec z końcem. Pensje lekarz z całą pewnością powinny być znacznie większe. Ale niskie pensje nie usprawiedliwiają arogancji i chamstwa wobec pacjentów. Nie winą pacjentów są niskie pensje lekarzy, a odreagowywanie swoich frustracji nie powoduje podwyżek, tylko coraz większą niechęć społeczeństwa i wzajemną wrogość. Ukrywanie błędów kolegów, wzajemne krycie, usprawiedliwianie wszystkiego niskimi pensjami, tolerowanie łapówek, picia alkoholu w pracy, pozwalanie sobie na spóźnienia, zapisywanie droższych leków, bo ma się z tego profity itd., itp. Ilu jest lekarzy, który by powiedziali tak to prawda, tacy lekarze są również (i to wcale nia tak rzadko, jak zazwyczaj usiłuje się wmówić). Zamiast tego ciagłe udawadnianie, że lekarz ma do tego prawo, bo mało zarabia, a pacjencie są roszczeniowi, brudni i śmierdzą. Ciągłe tkwienie na pozycji zaprzeczania, banalizownie takich zjawisk, a nawet dawanie sobie przyzwolenia na takie zachowanie, nie daje szans na zmianę i mam wrażenie, że podwyżki płac, aż tak wiele nie zmienią w środowisku lekarskim. Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 13:49 Tak się użalacie nad biednymi lekarzami co to ledwo koniec z końcem wiążą, a taka np. biała dama pisze, że zarabia na szpitalnym etacie prawie 1500, mąż drugie tyle. a dodatkowo jak się chwali o wiele lepiej w gabinecie prywatnym (mąż zresztą pewnie też!!). Chyba nie zdajecie sobie sprawy, że poza Warszawa są miliony osób które żyją za o wiele wiele mniejsze pieniążki i nie jęczą - mówię tu tylko o oficjalnych zarobkach naszej "białej damy" czyli o ok 3000zł na miesiąc!!!. Dodajcie sobie prywatę i łapóweczki (nie uwierzę, że nie bierze, przecież sama za wszystko muszę smarować bo inaczej dawno byśmy zgineli)i zaraz się okaża jaka jest biedna. Sorry.... ale za 3000 miesięcznie jeść szyneczkę dwa razy w miesiącu...proszę was.... nieudolna jest i pazerna i tyle.... mam o wiele mniej i żyje i to wcale nieźlei dziecka nie głodzę, i na wczasy jeżdżę i samochód mam itp.. Sorry, że tak długo ale szlag mnie trafił.. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:02 Jeśli złapałaś mnie na łapownictwie powiadom CBA, prokuraturę, mojego szefa. Jesli nie jest to prymitywne pomówienie. To co robisz, tylko pozornie anonimowo, odbija sie na pacjentach. Czy uważasz, że będę miła i sympatyczna dla rodziców moich pacjentów mając świadomość, że za chwilę siądą do internetu i zapomna, że ratowałam życie i zdrowie ich dziecku, ale wysnuja przypuszczenie, że biore łapówki albo pieniądze na lewo. A jak przyjdzie do udowodnienia to jakoś dowodów nie będzie. SZazdrościsz pracy za 1460 złotych miesięcznie. Do nauki.... Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:07 Kochana - jak myślisz, że pisze to kolejny tak przez Ciebie opluwany "bezrobotny śmieć" to dla informacji dodam, że studia owszem posiadam (na dwóch kierunkach) ale tu gdzie mieszkam nie Ameryka i ludzie po studiach dostają mniejsze pieniążki niż "Warszawka", a jak się nie podoba przysłowiowy "won" i jak już pisałam da się żyć bez łzawych histori o głodówkach! ps. jeśli chodzi o łapówki to nawet nie skomentuje, bo za duzo zdrowia to kosztuje - jeśli chodzi o moje doświadczenia to jeszcze się taki lekarz nie urodził (bynajmniej nie spotkałam), który łapy nie wyciągał, oficjalnie bądź przez gierki)) Sorry ale takie jest życie! Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:12 To dlaczego zamiast pisać o tym na forum nie powiadomisz prokuratury? Krótka piłka, wręczenie łapówki w sposób kontrolowany i łapownik zostaje wyprowadzony w kajdankach. Dlaczego tego nie zrobisz? Boisz sie? Nie masz dowodów? ot, tak sobie piszesz, bo Ci się wydaje? Proponuje od już, od zaraz temu, kto proponuje Ci wręcznie łapowki zafundowac wizyte policji i powiadomić organa ścigania. Działają szybko i sprawnie. Szczególnie gdy dotyczy to lekarzy. póki tego nie zrobisz to co piszesz jest tylko pomówieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:07 Topcia, a Ty musisz doksztalcac sie w swoim zawodzie ? Za WLASNE pieniadze jezdzic na kursy, szkolenia, robic specjalizacje, kupowac podreczniki za kilkaset zlotych, uczyc sie jezykow, zeby czytac literature fachowa? Widzisz roznice pomiedzy fryzjerka zarabiajaca 3000PLN, a lekarzem zarabiajacym tyle samo, ktory musi dolozyc do tego dyzury. Widzisz roznice w kalibrze odpowiedzialnosci? No prosze Cie, toz to smiech. Jedyny sposob to prywatyzacja sluzby zdrowia. Umowy z prywatnymi firmami ubezpieczeniowymi. Wtedy kazdy pracuje na siebie, o pacjentow trzeba sie starac, kwalifikacje podnosic. Zadnych durnych siatek plac i po rowno dla kazdego bez wzgledu. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:14 Tylko owe 3000 złotych to dochody MOJE I MĘŻA - razem!!!!! Oczywiście dochodzi praca po godzinach - dyżury, prywatny gabinet, spółdzielnia w przypadku męża. No i się nazbiera. Tylko wtedy, gdy inni idą do kina lub uprawiają seks, my przyjmujemy pacjentów. Taka jest róznica. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:39 > Tylko owe 3000 złotych to dochody MOJE I MĘŻA - razem!!!!! Tym bardziej ubolewam. Najlepsza moja przyjaciolka z liceum, lekarz po dwoch specjalizacjach, doktoracie, szkoli sie za wlasne pieniadze, caly czas wlasciwie pracuje. Jak przyjezdzam do Polski, to w ciagu 3 tygodni nie ma czasu na spotkanie ze mna, wiec czesto chodze do niej na dyzury do szpitala. np. dyzur na oddziale psychiatrycznym, pawilon wolnostojacy oddalony od glownego szpitala, na dyzurze, ona i.... pielegniarka. Drzwi wejsciowe i okna zamykane na klucz.Nie wiem ile musieliby mi zaplacic, zeby tak dyzurowac. Pacjenci bez krepacji, czesto niedoubrani i niedomyci wchodzili do gabinetu pani doktor bez pukania, o odglosach jakie slyszalam nie mowie. i tak podobno cala noc, mozesz sie obudzic i zobaczyc kogos stojacego nad toba, z niewiadomo jakich powodow. Lekow brak, wiec czesto pacjenci, ktorzy na powinni byc na mocnych dawkach, sa na polmocnych i konsekwencje widac. Wielu powinno byc w placowkach, ale nie ma miejsc i pieniedzy, wiec wegetuja w szpitalach. O historiach dyzurow w pogotowiu juz nawet nie wspomne....... Pol mojej klasy z liceum wyladowalo na medycynie, wiec sie przez lata nasluchalam historii, z drugiej strony. Teraz widze zniwo up close and personal i jest to przerazajace i smutne, jak mozna zabic pasje, wspolczucie, poczucie misji i milosc do medycyny. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 16:25 Topciu mam 32 lata i nigdy nie dalam zadnemu lekarzowi lapowki. Moja mama ma 67 i dala calkiem niedawno pierwsza w swoim zyciu. nie dziwie sie ze wg twoich doswiadczen lekarze biora- sama napisalas ze mieszkasz poza Warszawka. Jak lekarz ma jeden osrodek zdrowia to gdzie ma przyjmowac prywatnie? No to bierze- czyli de facto przyjuje prywatnie tylko nieoficjalnie. W Warszawie czlowiek zabija sie o prywatne przychodnie, wiec lekarze- jesli maja zdrowiepracowac po 80 godzin tygodniowo- maja gdzie dorobic i w lape wcale nie trzeba tak czesto brac. Poza tym i pajenci daja w lape z konkretnych powodow a nie zeby pan doktor przyjal- ie przyjmie to sie wylozy 50 czy 80 i sie pojdzie prywatnie- taniej niz lapowka. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:58 Napewno są i łapówkarze i nieuki, ale relatywnie mniej niz w innych zawodach. Profity - mam na biurku az 3 długopisy-reklamówki, jeden kubek, taki porcelitowy z logo firmy, kilka bloczków, na których piszę rodzicom zalecenia i.......zapachową świecę ( taką za 5, może 8 złotych) tez z logo firmy. Każdy lek ma generyk ( tańszy), jesli nie ma, a większość z nas nie pisze, adnotacji "nie zamieniać" mozna w aptece dostać duzo tańszy odpowiednik. A chamstwo? Jest z obu stron. Zapewniam. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 23:15 biala_dama3 napisał: > Napewno są i łapówkarze i nieuki, ale relatywnie mniej niz w innych zawodach. Były jakieś badania prowadzone na ten temat czy to jak zwykle Twoje genialne wnioski? Odpowiedz Link Zgłoś
housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 12:32 relatywnie mniej?? śmiech na sali, czyli że niby częściej wręcza się łapówki w jakich zawodach??? wg mnie i wystarczy spojrzeć na wypowiedzi na forum, myślę, że każdego kogo się zapyta o łapówki wymieni 3 zawody- urzędnik państwowy, lekarz, policjant... Odpowiedz Link Zgłoś
housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 12:39 a ponieważ ja jeszcze nigdy nie wręczyłam żadnej łapówki, to skazana jestem na prywatne leczenie, bo tam płacę i wymagam, chociaż mój mąż płaci taką składkę, że spokojnie utrzymuje 1 lub nawet 2 lekarske etaty (patrzę na zarobki oficjalne białej damy) i powinien być w państwowym traktowany jak król. Gdyby była taka możliwość już dawno zrezygnowalibyśmy z płacenia na "służbę" zdrowia, ale państwo woli nas okradać, a teraz chcą nas okradać jeszcze bardziej (( Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 17:24 Oj, cudowna Ty moja! Gratuluję dobrego samopoczucia. Twoja i męża kasa zanim dotrze do lekarza, jest zutylizowana na pensje dla dwóch sprzataczek w NFZ-cie, no i może jeszcze trochę zostanie na płyn do podłogi w jakimś małym szpitalu. Czasem (jeśli coś zostanie) bezdomny, albo nieubezpieczony pijak dostanie za to wikt i opierunek w szpitalu. Mam nadzieję,że mu nie żałujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:54 Zgadzam się, z tym, że dyzury lekarskie trwają 24 godziny, nie 12, a potem zostaje się jeszcze w pracy. O 8.00 rozpoczynam dyżur. Do 14.00 są jeszcze koledzy, ale ja biegam na IP, do interwencji. O 14.00 zostaję sama. Mam na głowie IP, oddział. Czasem do pomocy specjalizanta albo stazystę, którym trzeba patrzeć na ręce. Nie dlatego, że nie chca, ale nie mają jeszcze kwalifikacji. Oddział - kilkadziesiąt łóżek, IP - ile Bog da. Bywa, że 80-100 dzieci. Do 8.00 załatwiam chorych, mam też na głowie dokumentację, rodziców. Wszyscy już i natychmiast. Zrobienie siusiu nierzadko graniczy z cudem! Herbate pijam w biegu i zimną. Ma to swoje dobre strony, bo to znakomita kuracja nie pozwalająca utyć. Od lat nie przekraczam 56 kg przy 168 cm. I jaką mam kondycję. O 8.00 raport, tez go muszę napisać, wpadając co chwilę do cięższych stanów. Potem oczy się kleja, ale najczęściej zostaję do 14.00 - studenci, pacjenci. Wracam do domu po 30 ( trzydziestu) godzinach pracy. Rzadko uda mi się położyć, wyciągnąć nogi. Muszę mieć sprawny umysł, i szybko podejmować decyzje. Decyzje decydujące o tym, że - być może- Wasze dziecko będzie żyło. Tak dzieje się 5-6 razy w miesiącu. Czy w 26 godzinie pracy mam się uśmiechać i gładzić po rączkach? Nie, jestem tylko człowiekiem. Założę sie, że znakomita większośc krytykujących mnie pań, juz po 10 godzinach kontaktu z klientami, petentami, interesantami tak by warczała, że lepiej by jej było zejść z drogi. Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:00 Cóż zgadzam, się że to koszmar - tyle godzin w pracy z meczącymi niekiedy ludźmi!!! I tutaj chylę czoła!!!Ale nie jest chyba tak tragicznie skoro od paru dni ma Pani zawsze czas posiedzieć na forum, i ciągnąć niekończące się dysputy!!! Pytam po prostu w jakim czasie to się dzieje)))) Bo chyba nie podczas dyzurów, a tym bardziej nie w domu kosztem prawie dziecka)))) Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej czasu) Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:01 kosztem dziecka - miało być)) sorki Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:04 Strajkujemy........ Prawdopodobnie, choć mamy prawo do strajku, nie dostaniemy za ten czas pieniędzy. Nie miałam tego dnia dyżuru. Tym nie mniej prosze prześledzić godziny moich postów. Dzis ok. 5 W CZASIE STRAJKU zajmowałam się chorym dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:02 I jak ty w tym wszyskim znajdujesz czas na klikanie w internecie? Naprawdę podziwu godne. Zwłaszcza, że zrobienie siusiu graniczy z cudem. To kliknie pewnie cudem jest właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:05 Teraz jest strajk, ja nie jestem na dyzurze, pacjentami zajmuje sie lekarz dyżurny. W czasie normalnych godzin pracy - bez strajku, tego nie robię. Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 15:33 Coście się tak białej damy uczepiły? Czytają wasze posty można odniesć wrażenie, że świetnie wiecie jak to jest na dyżurze, jak w pogotowiu i jak to lekarskie krzesła są wygięte od siedzenia i pierdzenia, bo przecież lekarze nic nie robią. Co do wypowiedzi wyżej o korupcji, to zamiast psioczyć i marudzić, zgłaszajcie gdzie, kto i w jaki sposób. Ja zgłosiłam. Która z Was pracuje tyle godzin? Która ma taką odpowiedzialność? Od której z Was zależy czasem ludzkie życie? Tylko, błagam, bez argumentu, że mogli inny zawód wybrać. Łatwo z fotela przed telewizorem ocenić, że lekarze to darmozjady bo gabinety prywatne mają i kupę kasy pewnie zarabiają, a mają czelność strajkować. Może jak specjaliści wyjadą, a zostaną konowały na kilka lat przed emeryturą (bo nie twierdzę, są i lekarze do dupy) to sie zastanowicie. Odpowiedz Link Zgłoś
housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 16:17 ja poparłabym strajk, gdyby lekarze strajkowali i żądali 1. zmniejszenia obowiązkowych składek zdrowotnych do 3%, max 5 % 2. za te składki pozostałyby państwowe ośrodki zdrowia dla najbiedniejszych itd... przestańmy w końcu być takim socjalnym państwem 3. każdy może sobie wybrać dowolne prywatne ubezpieczenie zdrowotne 4. powstają prywatne wspaniałe kliniki i przychodnie, gdzie pacjent płaci ze swojej prywatnej polisy zdrowotnej, a lekarz zarabia tyle na ile zasługuje uczciwie pracując i szanując pacjentów 5.prawa wolnego rynku szybko pokażą którzy na nim zostaną, a którzy tylko tytuowali się "świetnymi specjalistami" mój maz zarabia jakieś tam pieniądze powyżej średniej krajowej, pracuje po 10-14 godzin dziennie i w zasadzie korzystamy prawie wyłącznie (oprócz wizyt u internisty kilka razy w roku) z PRYWATNEJ opieki zdrowotnej, szczepienia dzieciom też robilismy wszystkie prywatnie itd... za co nas skazuje się na haracz dla nieudaczników, co pracy w prywatnej przychodni znaleźć nie mogą...??? dlaczego nie moge nie płacic składek lub tylko w minimalnej wysokości jesli państwowa służba mi sie nie podoba i z niej nie korzystam??? to zwykłe złodziejstwo i nie rozumiem dlaczego nie strajkujecie za zmianą systemu??? bo wygodniej za podwyżkami z naszej kieszeni, które nic nie zmienią??? Odpowiedz Link Zgłoś
housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 16:49 aha i jeszcze jedno nie mogę zrozumieć dlaczego nie zastrajkuje cały personel we wszystkich klinikach rządowych??? od razu politycy zmieniliby front... sama w radiu słyszałam jak lekarz mówił, że gdyby politycy leczyli sie tam gdzie zwykli ludzie to zmieniliby nastawienie,, a więc zróbcie coś by byli zmuszeni sie leczyć albo w zwykłych klinikach, czekając w kolejkach, albo w prywatnych, ale za swoją prywatną kasę... a może lekarzom z rządowych klinik żal tej grubej kaski, która codziennie przpeływa przez ich ręce i dlatego nie strajkują??? najłatwiej uderzyć w zwykłego człowieka, który najbardziej cierpi bo nie stać go by ratować życie w prywatnych ośrodkach. jednak słabo z honorem w tym lekarskim środowisku chociaż ogólnie znam paru niezłych lekarzy, ale dlaczego idą po najmniejszej linii oporu??? po prostu- zwykły konformizm... Odpowiedz Link Zgłoś
przedszkolak2 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 17:01 A możesz mi powiedzieć, dlaczego starjkować mają osoby, które pracują w idealnych warunkach? No zastanów się. Strajkować muszą Ci, którzy do takich warunków dążą. A może do protestu powinni się włączyć pacjenci, którzy chcą się leczyć w TAKICH szpitalach,pod opieką wypoczętych lekarzy ? Odpowiedz Link Zgłoś
gov.single Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 15:43 A gdziez lekarze pracuja tylko do 14ej...? dziwne miejsce ta Warszawa . W moim miescie pracuja od 8-16. Od 16 zaczyna sie dyzur lekarza -trwa do ósmej rana. Dyzur może sie rozpoczac od 8 tylko w sobote niedziele i świeta. Aaaa...I jezeli lekarz nie ma tak zwanych "kontraktowych" dyzurow-najczesciej po dyzurze nie zostaje w pracy tylko ma prawo(i korzysta z tego) pójśc do domu Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 17:45 Dyżury bardzo często w wielu szpitalach zaczynają się od rana, natomiast płatne są dopiero od godz. 15 czy 16. Ponadto dopiero od niedawna lekarz ma prawo pójść do domu bezpośrednio po dyżurze (oczywiście musi najpierw "załatwić" sprawy swoich pacjent czyli obchód, zlecenia itp), wczesniej była to sprawa uznaniowa - miał kiepskiego szefa, siedział i do 13.. Odpowiedz Link Zgłoś
przedszkolak2 pacjent pacjentowi wilkiem 24.05.07, 16:38 Przeczytałam,że lekarze traktują chorych jak śmieci.Pewnie i tak się zdarza. POowiem Wam jednak ,że w życiu nie widziałm tyle pogardy ile ma jeden pacjent dla drugiego. "Ja mam leżeć na sali z takim plebsem?"- prawie codziennie słyszę podobne pytania.Oczywiście serdeczni i pomocni dla leżących obok też się zdarzają. Więc jak to jest? Bycie Człowiekiem zależy od rodzaju wykonywanego zawodu? Odpowiedz Link Zgłoś
housewife1 Re: pacjent pacjentowi wilkiem 24.05.07, 22:34 chetnie się dołączę jesli strajk będzie za zmianą systemu, reformą itd... pójdę na marsz, będę pisać posty do ministra, premiera itd... na razie jest tylko za podwyżkami z kieszeni podatnika... a jesli chodzi o to dlaczego mają strajkować ci z rządowych- no cóż w końcu jak jest sprawa o błąd lekarski to też środowisko ze sobą trzyma, zmowa milczenia, itd, pacjent nie wygra... a tu raptem nielojalnośc??? nie, to jest coś głębszego... po prostu oni wiedzą (lekarze), że więcej zarobią na podwyżkach z kieszeni podatnika, bo koperty i prywatne gabinety pozostaną bez zmian, nie wierzę też, że podejście lekarza do pacjenta "państwowego" się zmieni, bo już w prywatnej klinice to pacjent jest traktowany och i ach... wolę, żeby ta kasa poszła na zmianę systemu ubezpieczeń, lub na remonty i sprzęt do szpitala Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: Biała Damo 25.05.07, 14:53 Z uwagą śledzę ten wątek.Wiem,ze masz sporo racji,ale tyle samo mają jej dziewczyny wypowiadające się na forum. Po pierwsze uważam(jak wiele z Was),ze służbę zdrowia powinno się sprywatyzować.Ja mieszkam w małej miejscowości na Kaszubach.Nasz szpital powoli się rozsypuje.Z czasem na pewno dojdzie do jego likwidacji zapewne okaże się,że budynki przejmie jakaś prywatna firma,której będzie się opłacało otworzyć coś prywatnego. Po drugie,uważam,że podwyżki nic nie zmienią(to zdanie kilku lekarzy z mojego otoczenia,oraz wielu pielęgniarek,które również są źle opłacane).Potrzebna jest zmiana całego systemu.Pomyśl,czy jeżeli będziesz zarabiała np.dwa razy więcej,czy pracując tyle samo,ale za większa kasę nie będziesz odczuwała zmęczenia po 30godzinnym dyżurze?Oczywiście,ze tak. Po trzecie,uważam,że kultury nie można kupić za żadne pieniądze.W moim mieście nasz pan ordynator chirurgii jeździ Mercedesem CLK,ma piękny duży dom,wakacje za granicą(,a nie ma ani bogatej żony,ani prywatnej praktyki.Ale z kulturą u niego(i nie tylko)kiepsko.I pewnie jeszcze większa kasa nic nie zmieni.Pewnie,że są także "normalni"lekarze,tacy z sercem,z kulturą,a kasa z takimi przymiotami nie ma nic wspólnego.Ostatnio(tak się złożyło)miałam sporo do czynienia z lekarzami.Mój teść chorował na raka trzustki(jesteś lekarzem,więc wiesz,jaka to beznadziejna sprawa)i trafiłam na super lekarzy w Akademii w Gdańsku.Do tej pory nikt z a bardzo nie może uwierzyć,że nie "smarowałam",żeby teść znalazł sie w takim szpitalu,żeby miał w ekspresowym tempie operację. Wiesz,i tak sobie myślę,od czego to zależy?Oni też przecież są źle opłacani,a jednak potrafią traktować pacjenta z szacunkiem.Być może miałam szczęście,że trafiłam na takich właśnie lekarzy. Wczoraj wróciłam z moją dwuletnią córeczką ze szpitala.Super pielęgniarki,super lekarki(pani ordynator potrafi przyjść porozmawiać z rodzicem,zaglądać do dzieci,podczas obchodu traktować małych pacjentów na równi z sobą,widzieć w nich ludzi). Myślę,że wielu pacjentów było by całym sercem z Wami-lekarzami,gdybyście walczyli i zmianę całego systemu,a nie tylko o swoje pensje.Jeżeli nawet dostaniecie podwyżki,to i tak za rok znowu będziecie strajkować. P.S.Wczoraj rozmawiałam z pielęgniarką(znajomą).Sama się przyznała,ze one nie mają tak źle,że wcale tak źle nie zarabiają.Dziwne,że sama to przyznała,nie uważasz?Przeciętna pensja ordynatora w moim mieście to 5500zł na rękę(nie wliczając w to prywatnej praktyki).Jak dla mnie nie mało,zważywszy na fakt,że to małe miasteczko i przeciętna pensja to 1200zł.Odpowiedzialność o wiele większa,niż wymienionego już w tym wątku fryzjera np.ale kasa całkiem,całkiem,biorąc pod uwagę np.kasę stażysty-lekarza,a nie mówiąc już o innych zawodach. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biała Damo 25.05.07, 18:26 Bardzo bym chciała, żeby słuzba zdrowia była sprywatyzowana. Wtedy odetchnęłabym finansowo z ulgą. Walka o zmianę systemu? Tak, ale dla nas ważniejsze są nasze zarobki - tu i teraz. Zmiana systemu może nastapic a może nie. A jesli już to pieniądze się rozmyja, rozmydlą i my znów staniemy się białymi niewolnikami. Rak trzustki i operacja??? Przedłuzyła ona teściowi zycie czy zwiększyła cierpienie? Rak trzustki, niestety coraz popularniejszy nie wiadomo dlaczego, nalezy do najbardziej wrednych nowotworów. Zwykle wykrywa się go bardzo póxno, a jesli, przez przypadek wcześnie, i podejmuje leczenie to jest ono najczęściej nieskuteczne. Taka jest niestety prawda. Czasem, i tu uważam, że jest to celowe, robi się operacje paliatywna, aby zmniejszyć cierpienie. Tym nie mniej nie przedłuża ona życia. Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca. A rodziny domagają sie tego na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
housewife1 Re: Biała Damo 25.05.07, 19:00 biała dama napisała A jesli już to pieniądze się > rozmyja, rozmydlą i my znów staniemy się białymi niewolnikami. tak się właśnie stanie w przypadku, gdy nie nastąpi zmiana systemu, ale to moje pieniądze się rozpłyną... z naszych wymuszonych złodziejskich składek... zmiana systemu może nastąpić jeśli o to zaczniecie walczyć, a nie jak piszesz " najważniejsze tu i teraz", bo za rok znowu będziesz chciała więcej i znowu z mojej kieszeni.. zmiana systemu jest konieczna i szkoda , że lekarze nie za tym strajkują eh mam nadzieję że niewielu lekarzy myśli jak biała, tylko kasa kasa kasa, nie rozumiem dlaczego nie zwolnisz się z marnego etatu i nie zaczniesz pracować w gabinecie pełną parą, zarabiając kupe kasy, dziwne... chyba, że gabinecik nie idzie tak dobrze jak byś chciała??? no cóz prawo rynku, może nie jsteś tak dobra w swoim fachu... Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biała Damo 26.05.07, 14:24 Gabinet idzie tak dobrze, zwłaszcza ostatnio, że nie mam na nic czasu. Ale jako lekarz mam jeszcze jakieś ambicje - ciut większe niz leczenie infekcji i biegunek. Wiem, że są ludzie, którzy nie potrafią tego zrozumieć. Cóz bywa i tak. I, zapewniam, gdyby nie te ambicje dawno już rzucilabym w cholere pracę za 1460 złotych. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Biała Damo 25.05.07, 19:19 biala_dama3 napisał: > Rak trzustki i operacja??? Przedłuzyła ona teściowi zycie czy zwiększyła > cierpienie? Rak trzustki, niestety coraz popularniejszy nie wiadomo dlaczego, > nalezy do najbardziej wrednych nowotworów. Zwykle wykrywa się go bardzo póxno, > a jesli, przez przypadek wcześnie, i podejmuje leczenie to jest ono najczęściej > > nieskuteczne. Taka jest niestety prawda. > Czasem, i tu uważam, że jest to celowe, robi się operacje paliatywna, aby > zmniejszyć cierpienie. Tym nie mniej nie przedłuża ona życia. > Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej > humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca. A rodziny > domagają sie tego na siłę. No to się popisałaś. Powaliłaś mnie na kolana swoją wiedzą i ....wrażliwością wobec drugiego człowieka. Wiesz co - nie lubię Cię. Jesteś wstrętnym, podłym babskiem, któremu kasa padła na mózg. Zero litości i zero współczucia dla pacjenta i jego rodziny. Klasyczny przykład na to, że kultura i wrażliwość nie musi iść w parze z wykształceniem. Żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biała Damo 26.05.07, 14:28 Ojej jak się zdenerwowałaś. Nie musisz mnie lubić, ale kultura i elementarne zasady dobrego wychowania obligują do pohamowania inwektyw, nawet gdy te cisną sie na usta. Wiem co to jest rak trzustki, znam rokowanie. I dlatego, że potrafię współczuć jestem PRZECIWNA wysyłaniu na operację, leczeniu chemia. Bo odstapienie od leczenia jest czasem ważniejsze niż narażanie chorego na straszne cierpienia. Widziałaś umierającego na raka trzustki? Widziałas chorego wymiotującego krwia kilkadziesiąt razy na dobe po chemii? Pewnie nie. Bo gdybyś widziała zmieniłabyś zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Biała Damo 28.05.07, 09:23 Oj,jak Ty mnie dobrze znasz, jak ty wiesz ile widziałam - na pewno mniej niz Ty, prawda? Możesz mi powiedzieć jaki cel miał Twój wykład dla autorki postu o raku trzustki w rodzinie, poza dowartościowaniem samej siebie? Musztarda po obiedzie, ale jak widac trudno było Ci sie powstrzymać przed okazaniem wyższości nad rodziną, która nalega.... Z lektury dalszych postów autorki wynika, że rodzina jednak nie nalegała, a na pewne działania godziła się z braku wiadomości. Z postów wynika też, że autorka do dzisiaj ma sobie wiele do zarzucenia, ma poczucie winy i świadomość, że gdyby sytuacja się powtórzyła zachowałaby się inaczej. W tym kontekście Twój post nie miał większego znaczenia, ale gdyby dziewczyna dotąd nie miała takich dylematów, gdyby zdążyła pogodzić się że strata to wzbudziłabyś w niej poczucie winy. O to chodziło? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biała Damo 28.05.07, 09:54 Ma i to całkiem sporo. Bo rodziny nie bacząc na to co im sie mówi, usiłuja zmusić lekarzy do podjęcia walki z BEZNADZIEJNĄ chorobą. Nieważne, że kosztem przeogromnych cierpień. Nie znam Cie i nie pragnę poznać. Widzę z postów, że o śmierci, cierpieniu i umieraniu wiesz niewiele. Że mylisz kilka pojęć, ze pałasz patologiczna nienawiścia do lekarzy ( kompleksy????), że między innymi dzięki takim postom jak Twój wielu z nas ma serdecznie dość angazowania się, załatwiania tego czy innego prywatnymi kanałami. Po cholere, skoro i tak zostaniemy opluci? Wielu z nas traci zapał i motywacje do leczenia. A jesli nie dostaniemy pieniędzy w szpitalach będzie dramat. Pacjeci będą zdani na tych, którzy nie wyjechali, nie poszli do pracy w prywatnych placówkach - czyli tych najgorszych. Wysokospecjalistyczny sprzęt będzie się kurzył, bo nie będzie miał kto wykonywac na nim badań i zabiegów. A kolejki - do lekarza rodzinnego - tydzień, do specjalisty - nawet rok. Lub.....za pieniądze, prywatnie. I zapewniam, że nie będzie to ani 20 ani 50 złotych. zaden specjalista nie ruszy się poniżej 200-250 złotych. Może powstana prywatne ubezpieczenia, które zwrócą, może część pacjentów wyleczy się sama. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Biała Damo 28.05.07, 10:04 biala_dama3 napisał: > Nie znam Cie i nie pragnę poznać. Widzę z postów, że o śmierci, cierpieniu i > umieraniu wiesz niewiele. Faktycznie, ile można wiedzieć o cierpieniu jak się ma tylko przewlekle chore dziecko Faktycznie, trudno mówić, że się coś wie na temat śmierci, cierpienia i umierania po tym jak się towarzyszyło prawie 24 godziny na dobę odchodzacej na miesaka narzadów rodnych (jednej)mamie i z powodu raka żołądka(jednemu) dziadkowi. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Biała Damo 28.05.07, 10:30 Ty - widziałaś śmierć Mamy, Dziadka i masz przewlekle chore dziecko ( pod tym pojęciem kryje się bardzo wiele od chorób niegroźnych - acz przewlekłych do groźnych dla życia). Ja - z chorobami dzieci stykam się na co dzień od 18 lat. Głównie z chorobami przewlekłymi okresowo się zaostrzającymi - w szpitalu i infekcjami róznej maści w gabinecie. Ja , oprócz teściowej, nie widziałam śmierci żadnej bliskiej mi osoby, natomiast umieranie obcych widuję na co dzień. A po raz pierwszy zetknęłam się ze śmiercia w wieku przedszkolnym. Własnie śmiercią na onkologii. I z reakcjami bliskich. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Biała Damo 28.05.07, 10:45 Wybacz, ale to, że się stykasz z czyjąś śmiercią - ze śmiercią obcej osoby, dodajmy - nie znaczy, że przezywasz ją tak jak wspomniane rodziny. Moje dziecko nie ma choroby przewlekłej okresowo się zaostrzającej, tudzież infekcji róznej maści, ale dzięki za odpowiedź, bo teraz wiem dlaczego lekarki w naszej przychodni nie potrafia pomóc mojemu dziecku jeżeli sprawa dotyczy czegoś innego poza przeziębieniem, teraz wiem dlaczego do wszystkiego muszę dochodzić sama, dlaczego godzinami siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie jak pomóc w konkretnym przypadku mojemu dziecku, bo kolejna wizyta w przychodni pozostała bez echa i teraz wiem dlaczego sama z własnej inicjatywy na podstawie przeczytanych wiadomości "zlecam" badania laboratoryjne, za które płacę ciężką kasę. Może nie wiem nic o cierpieniu, śmierci i umieraniu, ale wiem dużo na temat bezsilności, na temat pozostawienia samej sobie przez tych, którzy są po to, żeby leczyć. A co Ty wiesz na temat ww. bezsilności? Wyszłaś kiedykolwiek z gabinetu swojego kolegi z uczuciem bezsilności, osamotnienie i lekceważenia? Stać Cię na szczerość? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka jasminum 28.05.07, 12:33 cssi. nie masz patentu na takie widoki . tylko lekarz je ma p.s. mam niepełnosprawne dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: jasminum 28.05.07, 13:12 Naprawdę szczerze współczuję. Chore dzieci oglądam w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: jasminum 28.05.07, 15:20 Ogladanie chorych dzieci w pracy nijak sie ma do bycia matka takiego dziecka. I nigdy nie zrozumiesz jak się czuje taka matka gdy jest odsyłana od lekarza do lekarza bo ON NIE WIE CO DOLEGA jej dziecku... I taka matka ma zrozumieć wasz strajk??? Czym wy jesteście tak zmęczeni? Ty akurat chyba siedzeniem na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: jasminum 28.05.07, 16:44 ciesz sie że w pracy co jakis czas a nie 24 h/na dobę Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: Biała Damo 28.05.07, 15:14 biala_dama3 napisał: > Ma i to całkiem sporo. Bo rodziny nie bacząc na to co im sie mówi, usiłuja > zmusić lekarzy do podjęcia walki z BEZNADZIEJNĄ chorobą. Nieważne, że kosztem > przeogromnych cierpień. Wiesz...ja zmusiłam lekarzy do skorygowania wady serca mojego syna. Wiedziałam, że to go będzie boleć (chyba wiesz czym jest korekcja wady serca w krażeniu zewnatrzustrojowym...). Najpierw zmusiłam ich do bandingu. Cały czas słyszałam, że to bez sensu, że nie warto - dziś mój syn ma 7 lat - nie było warto???? Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 brawo dziewczyny 25.05.07, 19:26 co odpowiedzialy powyzej bialej damie, bialej hehe tylko na zewnatrz, w koncu zrozumialam skąd taki nick ... Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: rak trzustki 25.05.07, 22:50 Mam nadzieję biała,że nie pisałaś tego złośliwie,tylko tak sama byś postąpiła,tzn.odradziła operację.Bo teraz wiem,że ta operacja jak i cała reszta nie miała najmniejszego sensu. Wiem,że się obie wku..łyście o te słowa na białą,ale ona ma rację. W paźdzerniku wykryto u niego guza w głowie trzustki(w sumie to gdzieś pomiędzy trzustką,wątrobą,dwunastnicą).Mieliśmy dwie opcje:pierwsza to taka,że jeżeli nie ma jeszcze przerzutów to usuwamy raka,robimy stentowanie(wyjaśniam innym:takie obejście dla wątroby,a konkretnie dla ujścia żółci,objazd taki )potem ewnt.chemia.Drugie:przerzuty i tylko stentowanie,żeby odbarczyć tą wątrobę i opieka paliatywna.W Akademii operacji podjął sie sam szef.Usunięto:całą trzustkę,woreczek żółciowy,śledzionę,część dwunastnicy,cz.jelit.Mega operacja! Po niej nie było lepiej.Okazało sie,ze guz tak długo uciskał na wątrobę,że nastąpiła jej marskosć.Efekt-chudnięcie,wodobrzusze(woreczki od stomii opróżniłam kilka razy dziennie,generalnie brak apetytu.Na chemię tata nie miał szans,był zbyt wyczerpany.Wku..a(tak to mocne słowo!)mnie fakt,ze lekarze nie potrafią,nie chcą powiedzieć okrutnej prawdy.Masz racje,operacja przedłużyła mu życię...o 3 m-ce,bez niej umarłby w 1 m-c,ale przynajmniej bez bólu pooperacyjnego,jak człowiek!!!! Byłam z nim pooparcji u onkologa,wyczyłam ,ze coś kręci.Powiedział,ze gdyby to zależało od niego,to oszczędził by mu tej operacji.Dla niego jak to określił,ważny jest komfort pacjenta. Poza tym lekarze aplikowali mu mnóstwo leków(sam Kreon 3.dziennie po 2 wielkie tabl plus inne).Rzygał nimi,ale aplikowali mu je.Umierał 4 dni!!!Konał 4 dni!!! Wiem jedno,eutanazja powinna być oficjalnie dopuszczona! To nie tak,ze wywieraliśmy presję.Nam po prostu nikt szczerze prosto w oczy nie powiedział,ze to nie ma sensu!!! Tak,teraz już to wiem i wiesz co?Mam potworne wyzrzuty sumienia,że JA załatwiałam to wszystko.Dostarczałam te pieprzone wyniki na kominki radiologiczne,że załatwiłam tą operację,że ciągnęłam(za wielką prośbą i namową rodziny,bo sama zaczynałam zauważać,ze to jest bez sensu)Go na kontrolę do chirurgów,do onkologów! JA chciałam znac prawdę,poznałam ją za poźno.Ale żaden lekarz,nie powiedział mi odpuść dziewczyno! Jedna tylko lekarka(hepatolożka)powiedziała mi 2 dni przed Jego śmiercią(poszłam do niej ze łzami w oczach,po pomoc,co jeszcze mogłabym zrobić),że nie mam Go męczyć podawaniem tych lekarstw.W sumie mogłabym odstawić kroplówki(nic wielkiego:glokoza,potas),bo to tylko przedłuża mu mękę.Powiedziała mi to w 4 oczy.Miała rację.Jego żona nie zgodziła się.Skonał przytulony do swojej żony i syna(mojego męża). To nie my wywoeraliśmy wpływa na lekarzy(poza moim spotaniem z ową hepatolożką.).Nikt z nich nie potrafił powiedziec nam okrutnej prawdy.Nikt... Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: rak trzustki 25.05.07, 22:54 Przepraszam za literówki,ale za dużo emocji,poryczałam się... Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: rak trzustki 26.05.07, 14:31 Nie, nie napisałam tego złosliwie. Sporo wiem o raku trzustki, widziałam sporo pacjentów, których rodziny WYMUSZAŁY operacje, chemioterapie itd. Jak ktoś odradzał od razu był okrzyknięty co najmniej tak jak ja w jednym z powyższych postów. Wielu kolegów się godziło. Efekty - narażenie chorego na niewyobrażalne cierpienia. Powiedzmy sobie wreszcie prawdę RAK TRZUSTKI JEST W 100% nieuleczalny. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: rak trzustki 26.05.07, 16:31 Mój mąż wielokrotnie mówi pacjentom, że operacja jest bez sensu, że nie ma co męczyć. I wiecie co? Wymaga to od niego sporej odwagi, bo NAJCZĘŚCIEJ pacjenci się awanturują, twierdzą, że nie operuje, bo nie zapłacili itd. Nie przyjmują do wiadomości, że operacja tylko pogarsza sprawę. Każda taka rozmowa to spora dawka adrenaliny. Mąż z pewnością mniej by się denerował przy operacji. A gdybym była cyniczna dodałabym, że poświczyłby sobie rękę. Rodziny muszą wiedzieć o tym, że czasem medycyna jest bezradna, że nadchodzi kres życia. Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 22:59 "Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca." Prawda,okrutna,ale prawda! Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 26.05.07, 09:28 agulka242 napisała: > "Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej > humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca." > > Prawda,okrutna,ale prawda! Humanitarne jest też przytrzymanie sobie języka zębami i powstrzymanie się od bezsensownego przerzucania winy za stan chorego na jego rodzinę, zwłaszcza w sytuacji gdy rzeczony pacjent jest dorosły, świadomy i sam potrafi decydować o sobie. Mam znajoma , której mama zmarła trzy lata temu na raka mózgu. Kiedy wszystko było już jasne pani ordynator "wyskoczyła" do niej z pretensjami, upomnieniem, pouczeniem( nie wiem jak to nazwać poza dowartościowaniem się kosztem i tak już przybitej osoby) dlaczego tak późno podjęto leczenie, dlaczego nie przywiozła mamy wcześniej itp. dyrdymały w sytuacji kiedy kobieta od lat leczyła się na silne bóle głowy i nadciśnienie. No, ale trzeba na kimś wyładować frustrację z powodu niskich zarobków, a przecież nie na równie biednym koledze lekarzu, gdy pacjent i jego rodzina są pod reką, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: strajk lekarzy...długie 26.05.07, 11:55 To dwie różne sprawy. Ja tu mówię o zupełnie czymś innym,pomijam kwestię zarobków.Oczywiście nie zgadzam się z białą damą w wielu kwestiach w tym poście,ale cytowany tekst(słowa białej) jest czystą prawdą!Po prostu czasem lekarze powinni powiedzieć rodzinie chorego(moze nie zupełnie samemu choremu),że nic nie moga już dla niego zrobić.Wiesz,co ja usłyszałam od lekarza w dniu wypisu(świetny lekarz,empatyczny,rodem z Leśnej Góry):prosze być dobrej mysli,tata operację przeżył,teraz będzie tylko lepiej.Gó.. prawda! Po prostu nikt z nich nie miał odwagi powiedziec prawdy.Ja nie wymagałam cudu,ja prosiłam o prawdę!Wprost pytałam ile czasu mu zostało.Kawa na ławę. Tylko ta jedna pani doktor powiedziała,zebym nie traciła czasu na robienie jeszcze czegokolwiek.Powiedziała:"dziecko,ty go po prostu trzymaj za rękę i dajcie mu odejść.Tu sie nic już nie da zrobić".Gdybym to wiedziała wcześniej,to po pierwsze nie poddała bym Go operacji.Wiesz jak On prosił o to,żeby móc umrzeć?!Jak mówił:"Agnieszka,jak to ciężko jest umrzeć". Podrugie nie ciągałabym tak chorego,wyczerpanego człowieka po wizytach kontrolnych do Gdańska(dla mnie to 90km,dla Niego mega podróż,niewygoda,ból),tylko dlatego bo nikt nie potrafił mi powiedzieć:odpuśc dziewczyno!.Przecież na tej kontroli lekarz go tylko obejrzał,pomacałi nic.Wracaliśmy do domu. Ci lekarze,na których trafiliśmy byli wspaniali pod względem opieki,empatii,konatktu z pacjentem i jego rodziną,mieli umiejętności,byli specami.Ale nie potrafili powiedzieć prawdy.W rezultacie,czas który tata powinien spedzic w komforcie,a najbliższymi,spedził włócząc się po szpitalach. I jeszcze jedna najważniejsza rzecz:po fakcie okazało się,że nikt oprócz tego prof. nie podjał by się tej operacji...bo ona nie miała sensu!Po niej jego stan diametralnie się pogorszył.To słowa onkologów(wszystkich!!!!),innych chirurgów,innych lekarzy.Po prostu nie miałby tej operacji,tylko zabieg odbarczenia wątroby(dreny takie)i odszedłby moze dwa m-ce szybciej,ale bez bólu,maksymalnie wykorzystujac czas z bliskimi.Po prostu czasem trzeba odpuścić... Dlatego onkolodzy kiedy nic już nie mozna zrobić,nie aplikują choremu chemii,wysyłaja go do domu,bo dla nich liczy się komfort chorego,to aby oststnie dni spedził z rodziną,a nie rzygając i cierpiąc po chemii,co w konsekwencji i tak nie pomoże mu... P.S.Nie jestem lekarzem,ani nikim z personelu.Jestem człowiekiem,który walczył o życie bliskiej osoby i z perspektywy czasu wie,ze postąpił by inaczej,zupełnie inaczej.Człowiekiem,który ma tak potworne wyrzuty sumienia,że walczył,gdy trzeba bylo już odpuścić...Czasem walka do samego końca jest błędem,cierpieniem,czasem trzeba odpuścić...pozwolić odejść...Jestem wdzięczna za opiekę nad tatą,ale czasem ogarniają mnie wątpliwości postępowania lekarzy.Wiem,ze to wstrętne,ale czasem mam wrażenie,ze on był dla nich żywym eksperymentem do nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 26.05.07, 14:36 Zrozum, o ile potrafisz, że w przeciwieństwie do wspomnianego tu raka trzustki, niektóre nowotwory mózgu mają nie najgorsze rokowanie. Innymi słowy można je leczyć. Aby leczenie było skuteczne trzeba je rozpocząć możliwie szybko. Pewnie, że w chwili gdy sa już liczne przerzuty uświadamianie rodzinie, że coś zaniedbała czy zaniechała jest bez sensu ( ja raczej tego nie robię), ale czasem gdy jeszcze nie wszystko stracone - warto! A co do pacjentów wszak to oni najczęściej swoje frustracje i rozpacz po stracie osoby bliskiej odreagowuja na lekarzu. To lekarz jest zły, że wuj, który 40 lat palił 3 paczki dziennie ma raka płuc. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:29 biala_dama3 napisał: > Zrozum, o ile potrafisz, nie no gdzie mi tam do Ciebie, ale wyobraź sobie, że potrafię zrozumieć, że w przeciwieństwie do wspomnianego tu raka trzustki, > > niektóre nowotwory mózgu mają nie najgorsze rokowanie. Innymi słowy można je > leczyć. Aby leczenie było skuteczne trzeba je rozpocząć możliwie szybko. i że lekarz pierwszego kontaktu dał dooopy i nie wypisał skierowania do neurologa, bo postawił siebie w roli pierwszego po Bogu, w roli tego kto wie lepiej, kto nie ma cienia wątpliwości. Gdzie tu jest wina pacjenta i rodziny, gdzie? > A co do pacjentów wszak to oni najczęściej swoje frustracje i rozpacz po > stracie osoby bliskiej odreagowuja na lekarzu. Potrafisz czytać ze zrozumieniem? To przeczytaj mój post jeszcze raz. Żadna podwyżka w służbie zdrowia nie nauczy Was pokory i szacunku. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:46 A brak podwyżki uderzy tylko i wyłącznie, choć pośrednio i nie zaraz w pacjentów. Czytać ze zrozumieniem umiem. Opisuje się tu problem RAKA TRZUSTKI a Ty wyskakujesz z czymś innym. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:52 W tym wątku opisuje się jacy pacjenci są be dla lekarzy i jacy lekarze są źli dla pacjentów, a przykłady na poparcie ww. tez są bardzo różne, włącznie z rakiem trzustki. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:56 W tym wątku TAKŻE pisze się o tym, że podejmowanie leczenia w raku trzustki jest beznadziejne, że męczenie chorych jest bezsensowne. A niektórzy swoje - walczyć do końca, nawet kosztem cierpień. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:06 biala_dama3 napisał: A niektórzy swoje - > walczyć do końca, nawet kosztem cierpień. Poproszę o cytat gdzie coś takiego napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:31 Może nie Ty, może guderianka, ale wydxwięk Twoich postów jest podobny. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:51 Nie interesuje mnie jaki moje posty mają dla Ciebie wydźwięk. Trzymaj się tematu a nie "co poeta miał na myśli", a miałam tylko tyle, że lekarze lubia przerzucać odpowiedzialność na pacjentów i ich rodziny. Wiem...wiem... masz swoje racje dlatego zakończmy ten temat, bo ani ja Ciebie ani Ty mnie nie przekonasz do swoich racji. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re:jeszcze o raku trzustki 26.05.07, 16:23 Przypadek 1. Rak trzustki wykryty przypadkowo. Ktos skierował na oznaczenie markerów trzustkowych. Wynik porażający - wszystkie sporo ponad skalę. Szybko na CT ( o kosztach nie wspominam, bo nie wypada, a może by było warto). Tomografię odczytuje kilku bardzo dobrych lekarzy. NIC literalnie nic nie widać. O operacji ( jakiej???) nie ma mowy. Powtarza się markery - wynik porównywalny. Pacjentka w stanie ogólnym dobrym. Niewielkie objawy dyspeptyczne. Ktoś wpada na pomysł chemioterapii. Rodzina łapie się tego pomysłu, choć część lekarzy jest nastawiona sceptycznie. Wygrywa pomysł podjęcia leczenia. Chora przechodzi 5 9 chyba) bardzo wyniszczających kursów chemioterapii. Znosi ją fatalnie. Są chwile, gdy błaga o śmierć. Rodzina ( w tym 12 letnie dziecko) jest przerażona. Chora umiera. Przypadek 2 Chora po 70 roku zycia skierowana do kliniki celem diagnostyki utrzymujących sie od 3-5 miesięcy bólów brzucha. Stan ogólny dobry. W badaniach podstawowych robionych przed miesiącem nic nie ma. W USG widoczne spore guzy w obrębie głowy trzustki i mniejsze ( wymiarów nie pamiętam) wątroby. Szybko CT. Niestety, obraz potwierdza najgorsze przypuszczenia - rak trzustki. Przerzuty do wątroby. Chora wypisana do domu. Córka została poinformowana o złym rokowaniu i wspólnie z lekarzem prowadzącym podjeto decyzję o nieinformowaniu pacjentki. Córke poinformowano, że w przypadku pogorszenia stanu zdrowia ma sie zgłosic do kliniki ( rozważano operację paliatywną). Ponadto córce zaproponowano skontaktowanie się z hospicjum onkologicznym, które pokieruje dalszym leczeniem paliatywnym. Pacjentka zyła jeszcze ok 2 miesięcy. Zmarła w domu pod opieką hospicjum. Nie cierpiała. Przypadek 3 Mężczyzna 44 letni. Rak trzystki, przerzuty do wątroby. Stan ogólny dość dobry. Rokowanie złe. Rodzina "załatwia" z lekarzem operację wątroby ( usunięcie masy nowotworowej, a przy okazji 4/5 wątroby), a potem chemioterapię. Operację pacjent zniósł nieźle. Agresywna chemioterapia skutecznie wyniszczyla organizm. Zmarł po 4 kursie chemii. Pytam co jest lepsze i bardziej humanitarne- męczenie człowieka, w stosunku do którego wiadomo, że rokowanie jest złe, operacjami, chemioterapią czy też zaniechanie leczenia i zapewnieniu mu godnej śmierci w domu wśród najbliższych. Przy pomocy zespołu hospicjum onkologicznego. Umierając na raka nie trzeba cierpieć. Rak nie musi boleć. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re:jeszcze o raku trzustki 26.05.07, 17:02 uważam że lekarze powinni zarabiać więcej strajk konieczny-bo niestety tylko taka forma przemawia do naszej władzy traktowanie pacjenta- zawód jak kazdy inny- mozesz trafic i na nieuka i na pasjonata Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 17:04 Pytam co jest lepsze i bardziej humanitarne- męczenie człowieka, w stosunku do > którego wiadomo, że rokowanie jest złe, operacjami, chemioterapią czy też > zaniechanie leczenia i zapewnieniu mu godnej śmierci w domu wśród najbliższych.- ale bzdury...ty na pewno jesteś lekarzem???? ciekawe czy swojemu dziecku tez bys chciała godną smierc zapewnic czy walczyc do konca ? wszak nadzieja umiera ostatnia.. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 17:07 Zeby walczyc -trzeba miec o co, niestety. Sama znam uczucie , kiedy mówilam pacjentowi,że na operację jest juz po prostu za póżno,albo jej ryzyko przekracza jej "nie zrobienie" Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 17:13 diagnoza cioci-rak z przerzutami-wyciete całe przydatki, macica.przerzuty na wątrobę do jelit i na płuca. ciotka nie wie-wie jej córka pielęgniarka. "Nie ma szans na wyleczenie, czekamy na wynik biopsji-ale proszę sie nie łudzić ". Ciotce mówią że nowotwór ale wyleczą chemią. Przychodzą wyniki- III stadium przykro mi ale jednak chemii nie będzie", Kuzynka rozmawia z lekarzami, szuka, porusza niebo i ziemie, załatwia po znajomości. Robią ciotce badania (przepraszam ale nie wiem jak sie nazywa-coś jak rezonas, ma pokazac ogniska raka)do tego analizują jeszcze raz przerzuty :" Chemia jednak będzie- rak zaczął sie w jajniku , jest szansa że chemia wytępi" Nożesz k.......a mać! Co to zabawa w ciuciubabkę?? A ciotka do zdrowia do chodzi i mów "ja bede walczyc , ja sie nie dam" I zyje - choc juz wyrok na nią lekarze wydali... Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 18:02 1.Tak jak napisała moja kolezanka po fachu, zeby walczyć trzeba miec o co. Rak trzustki ( TRZUSTKI, ŻEBY NIE BYŁO OPOWIEŚCI O RAKU JAJNIA CZY PROSTATY) jest nieuleczalny. Tam po prostu nie ma o co walczyć, a zabawa w leczenia ( przepraszam)jest nieuczciwym męczeniem chorego. 2. Jest cos takiego jak remisja, może w przypadku Twojej ciotki tak właśnie jest. 3. W przypadku mojej teściowej - nie walczyliśmy bo nie było już o co. W przypadku mojego ojca, gdy pojawiło się podejrzenie(!) zdecydowałam, że jeśli będzie o co walczyć - zawalczymy, jeśli - nie damy spokój, nie będziemy mordować. Na szczęście podejrzenie raka nie sprawdziło się i nie mieliśmy tego problemu. Nie mówiąc ojcu oszczędziliśmy mu nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 18:30 Wiesz..z postaw lekarzy nie wynika że martwią się o "dobro" chorego- ale raczej o kasę z NFZ. I-to jest moje zdanie- primum non nocere-nie odnosi się tylko do ciała ale również duszy pacjenta. Ty jako lekarz możesz uważasz iż z medycznego punktu widzenia nie ma o co walczyć-ale pacjent może mieć inne zdanie . Może uważac że nawet rzygając krwią, cierpiąc i mdlejąc -że nawet w takiej sytuacji chce żyć jak najdłużej.. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 20:05 Guderianka,pomyśl - czy ty chciałabys widziec swohja matke, ojca, umierajacych w niekończących sie cierrpieniach na skutek niepotrzebnych medycznych interwencji? Rzygających krwią i kałem, zwijajacych się w torsjach? Samotnych na szpitalnych łózkach? Bo rodziny ajkoś chętniej widzą swoich bliskich odchodzących w szpittalu, nie w domu, przy nich. Czy może raczej odchodzących pogodnie, na tyle komfortowo na ile sie da, nawet jesli o te kilka tygodni krócej? Chyba w zyciu porządnie sie nie porzygałas, nie cierpiałas tak naprawdę, skoro uważasz że w takich warunkach wegetacja - bo z zyciem nie ma to wiele wspólnego - może byc wartościa najwyższą. Yhm, zaraz pospieszysz z hasłami o eutanazji, wiem, wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka reszka 27.05.07, 08:13 starciłam ojca w kila minut-2razy reanimacja nic nie dala, bo wykrawił sie.oglądałam jego zwłoki oderwane kończyny, układałam kawałki jego ciała na stole w prosektorium. chcesz dyskutowac jaka śmierc jest lepsza?? po co? niech dzieje sie wola osoby chorej-a nie otoczenia. do cholery-to jest życie danego człowieka a nie jego córek, sióstr,matek, babek, wujków. Bo im sie źle patrzy jak ktos rzyga i im przykro. Life is brutal. Skoro ktos ma w sobie wolę zycia-trzeba mu pomóc życ Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: reszka 28.05.07, 09:03 Najczęściej w takiej sytuacji "kochające" rodziny, które chcą walczyć do końca, wpadają do szpitala na 5 minut ( są rzecz jasna bardzo zapracoawne, dzieci, mąż, pies, kot, kwiaty do podlania), nie bardzo patrzą na cierpienia umierającego. Bo nie są wstanie tego znieść - nie widoku rzygania, ale cierpień. Natomiast człowiek zostawiony sam sobie kona w samotności albo wśrod obcych. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 08:20 Proponuję, żebyś spędziła 2-3 godziny w jednym pomieszczeniu z pacjentem z rakiem trzustki, któremu toś "mądry" zafundował chemioterapię/operację. Popatrzsz sobie ma niemiłosierne męki tego człowieka, spojrzsz w oczy jego rodzinie ( o ile rodzina będzie wstanie psychicznie to wytrzymać i nie ucieknie). Proponuje tez, abyś spędziła podobne 2-3 godziny z pacjentem z rakiem trzustki, który jest w domu, wśród swoich sprzętów, książek, kwiatów itd pod opieką rodziny i pracowników domowego hospicjum. Zmienisz zdanie. Być może, choć wcale nie jest to pewne, ten pierwszy będzie zył 3 dni dłużej, ale co przecierpi na koniec życia tego się nie da opisać. Wiesz, tak się złożyło, że całe życie obracałam się wśród onkologów. Rak wcześniej kojarzył mi się z chorobą niż z sympatycznym skorupiakiem, w domu słyszałam niekończące sie opowieści o leczeniu i umieraniu pacjentów z choroba nowotworową, ale NIGDY, PRZENIGDY nie słyszałam, żeby ktos wybrał cierpienie zamiast spokojnej śmierci. Takie rzeczy może opowiadać tylko ktoś kto nie widział prawdziwych cierpień. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 08:50 a takie rzeczy jak ty może pisac lekarz uzurpujący sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci. w pana boga zabawa. wolna wola i tyle-ty jako lekarz masz obowiązek poinformowac i doradzic, pacjent ma prawo zdecydowac. nie tobie to oceniac Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 08:58 Porozmawiamy jak zobaczysz chorego, którego - nieważne kto - nadgorliwy lekarz czy nadgorliwa rodzina - skazali na cierpienia. Dodam, że nieludzkie cierpienia. To co piszesz świadczy tylko o jednym - nigdy , na szczęście, nie widziałaś strasznego procesu umierania. Wicia się z bólu, krwawienia ze wszyskich możliwych otworów. Dobrze, że los oszczędził Ci widoków pacjentów wyniszczonych beznadziejną chemioterapią. Bądź szczęśliwa, że dotąd nie oglądałaś przedłużającej się agonii po niepotrzebnych operacjach. Zapewniam Cie, i tu, na tym forum nie tylko ja, że 100% osób, które się z tym zetknęły, którym powiedziało się prawdę- nie decyduje się na "walkę do końca". A opowieści o świadomym wyborze możesz sobie snuć na forum, bo na szczęście nie od Ciebie to zalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 12:31 ode mnie zależy mój świadomy wybór-tyle tylko oj jestem bardzo szczęśliwa że nie mam takich widoków jak ty. nie mam ci czego zazdrościc. a jeszcze spytam-pewnie widoki takie masz w prywatnym gabinecie?czy na wykładach? Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 13:10 guderianka napisała: >> a jeszcze spytam-pewnie widoki takie masz w prywatnym gabinecie?czy na > wykładach? Dokładnie to samo pomyślałam. Pani doktor od wszechwiedzy, chociaż jak chcę porady dotyczącej mojego dziecka to muszę się włóczyć od jednego specjalisty do drugiego, bo "nie jestem w temacie", "nie moja działka", a tu proszę alfa i omega się trafiła. Pozazdrościć pacjentom. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 13:31 jasminum- moje dziecko jest leczone przez lekarzy wg MOICH sugestii. Lekarze nie potrafili przez 5lat (!!!) dowiedziec sie co jej dolega. I to lekarze różnych specjalności! Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 13:11 Rzadko widuje chorych onkologicznych. Ale kilka razy mi się zdarzyło.W gabinecie mam najczęściej zadbane dzieci, stosunkowo mało chore. A na wykładach.................hm.........raczej widzę zdrowych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: guderianko!biała! 26.05.07, 21:36 Właśnie to odstąpienie od chemii i operacji w tych przypadkach jest po stokroć lepsze!!!! Wiesz mi,wiem co mówię,z perspektywy osoby,która była przy tym tak blisko,która była świadkiem właśnie takiego przypadku. Gdybym jeszcze kilka m-cy temu przeczytała taki post to byłabym zbulwersowana tak samo jak Ty.Zapewniam Cię.Ale ja to przeżyłam! wiem,ze biała ma rację akurat w sprawie tak beznadziejnych przypadków. A rak trzustki tak jak pisze biała jest najgorszym rakiem-to słowa niejednego onkologa z WCO w Gdańsku. Teraz gdybym mogała cofnąć czas,zabiegalabym tylko o odbarczenie wątroby i opiekę paliatywną. Wiem,ze rak nie musi boleć(do białej),ale w zasadzie tata zmarł na skutek marskości,bo przerzutów defacto nie było.Cierpiał w taki sposób,ze nie mógł jeść(wszystko mu śmierdziało),nie mógł pić.Miał odleżyny pomimo doskonałej opieki(moja mama pracowała jako opiekunka w dawnym PCK,więc zna się na sprawie).A pomimo tego,że dostwał Tramal to cierpiał.Po tak wielkiej resekcji wielu narządów organizm nie funkcjonował dobrze.Z ran pooperacyjnych wydobywał się płyn,który był powodem wodobrzusza(stąd woreczki stomiczne).Człoweik schudł w ciągu 3 m-cy 30kg!!!(tak trzydzieści!). Do innych:wiem,ze jesteście oburzeni,tym co pisze biała,ale ona ma rację w 100% jeżeli chodzi o jej postępowanie w takich przypadkach.Ja TERAZ postąpiła bym tak samo. Postawcie na szali czas bez operacji,bez chemii,gdy NA PRAWDĘ nie można już nic zrobić,co jest w mocy medycyny,czas,który możecie spędzić w miarę komfortowych warunkach(opieka paliatywna),z rodziną,siedząc(mója tata nie miał na to siły!!!!!!),załatwiając potrzeby fizjologiczne samemu,bez cierpienia pooperacyjnego(to nie wyrostek!!!!!!To wyciecię:dwunastnicy,wreczka żółciowego,cz.jelit,trzustki,śledziony-a więc pozostaje wenątrz tylko cz.żołądka i cz.jelit). Na drugiej:operacja,a po niej komplikacje(krwotok wew.-takowy był),rana wielkości kanionu trudno gojaca się,bo macie cukrzycę,a jak wiadomo wtedy źle się goi,zbierający się płyn w brzuchu(10l jednorazowo!),jadłowstręt(marskosć),kontrole lekarskie(bo trzeba po operacji),chemia(chyba nie muszę nic już pisać!).Zamiast byc z bliskimi swiadomie,jęzcysz z bólu,tracisz tak cenny czas na to,co pisze wyzej,a nie masz go za wiele. Ja wybrałabym opcję nr1! Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: guderianko!biała! 26.05.07, 21:43 Żeby była jasność nie mówię tu o przypadkach,gdzie można coś zrobić,gdzie nie waiadomo na 100%. Ale rak trzustki to wielka beznadzieja!!!!Nie ma najmniejszej nawet szansy na cud!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re:jeszcze o raku trzustki 27.05.07, 23:36 Tu pierwszy raz się z Tobą zgadzam. Miałam takie przypadki w bliskiej rodzinie i wiem z własnego doświadczenia, że czasem rzeczywiście lepiej jest nie leczyć na siłę, ale dać człowiekowi spokojnie odejść bez bólu. Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: biała damo 26.05.07, 21:58 Wiem,że wa takich przypadkach możecie się czuć tak jak piszesz. Próbowałam postwaić się właśnie w takiej sytuacji. Ale gdyby prof.na starcie powiedział mi,że nie ma szans,nie da się,po prostu,to wierz mi zrozumiałabym.Bo ja(mam smykałakę do tego)wygrzebałam wszystko nt.raka trzustki.Wypytałam lekarzy,których na jakimś tam poziomie znam.Mówili beznadzieja. Ale jeżeli szef Kliniki Chirurgii Trnsplantologii i Endokrynologii móei mi ,że po kominku radiolog.podejmie się takiej operacji i jak facet przeżyje to ma 70% szans na wyzdrowienie,to ja się tego łapię.To jest osoba o wysokich kompenetncjach.Ja mu wierzę! Faktem jest,że cała rodzina wtedy była za tą operacją,wierzyła. Teraz wszyscy zgodnym chórem mówimy zgodnie-NiE .Nawet dzisiaj moja teściowa mi to powieziała,że to był nasz błąd.Tata nie był do końca wtajemniczony,ale my meliśmy tą świadomość. Na łożu śmierci tata podziękował mi za to wszystko,co dla niego zrobiłam(był przeraźlwie świadomy),ale on gdyby mógł cofnąć czas nie zgodziłby się na tą cholerną operację.To jego słowa-nic dodać ,nic ująć. Nie przejmuj się tym gadaniem. Dobrze,ze są tacy lekarze.Szkoda,ze nie trafiłam na Ciebie,szkoda ,ze nie trafiłam na kogoś kto powiedziałby prawdę,pomijając jej całą okrutność. Ale to nie zmienia faktu,że w kwestii podwyżek mam inne zdanie )))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
agulka242 Re: do białej (jeszcze) 26.05.07, 22:21 Biała,mów pacjentom prawdę.Dobrze myślisz.Mów ją zawsze,chociaż jest tak przeraźlwie okrutna.Mów,chociaż nie słuchają,nie chcą słuchać,oszukują się.Mów... Bo potem,spogladając na to z perspektywy będą Ci wdzięczni.Mądrzy ludzie(pacjenci) będą wdzięczni za to,że nie mamisz ich cudownym uzdrowieniem,że nie dajesz procentów na życie,gdy nic nie możecie zrobić.Będą wdzięczni za to,ze zamiast włóczyć się po poradniach,po lekarzach,po chemiach któryś z kolei beda mogli w pełni wykorzystac choć tą odrobinkę czasu,który pozostał. Być może ktoś taki jak ja ,kto nadzoruje leczenie chorego,kto w imieniu całej rodziny został postawiony w tak trudnej sytuacji doceni to. Że jakiś chory człowiek spędzi ostatnie chwile jak CZŁOWIEK,bez bólu gnicia jego wnetrzności,bez pampersów,bez konania dniami,tygodniami... Wiem,że to trudne.Wiem,bo ja musiałam tacie powiedizeć w cztery oczy:tato umierasz,nic już nie można zrobić.Powiedzxiałam mu o tym na dwa dni przed jego śmiercią,kiedy odzyskiwał przytomność i ja tracił.On chciał tej prawdy.On się modlił o odejście.Nawt ja.która do sprawy wiary podchodziłam dość indywidualnie,modliłam się(to nowość dla mnie),o jego odejście.Nie dla nas,bo ja miałam dużo siły fizycznej,aby go masować,karmić,etc.Ale dla niego,bo on sieo to modlił. Powiedzieć komuś,ze sie umiera to jest coś tak trudnego,ze nawet brak mi słów.Ale powtarzam głośno i wyraźnie do innych:NIE MOżNA KLAMAć,NIE MOżNA OSZUKIWAć.PRAWDA I TYLKO PRAWDA. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: do białej (jeszcze) 27.05.07, 08:14 tylko -na boga!-niech nie mówi tego takim tonem jak pisze o pacjentach na forum.. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: do białej (jeszcze) 28.05.07, 08:37 Bardzo ładnie to opisałaś! Tak jest.Naprawdę. Z onkologią mam do czynienia od zawsze.Pewnie dochodziły do mnie jakieś sygnały w czasie, gdy byłam bezpiecznie schowana w brzuchu Mamy. I wiedziałam, że ......nidy nie będę onkologiem. Własnie ze względu na obciążenie psychiczne. I dlatego nie muszę mówić pacjentom tej strasznej prawdy. I choć czasem, rzadko na szczęście jako pediatra, mam do czynienia z pacjentami onkologicznymi, to trudne rozmowy o rokowaniach przeprowadzają już koledzy pracujący na onkologii. ________________________________________________________________________________ A teraz moje przemyślenia co do informowania pacjenta. Tu trzeba go wyczuć. Nigdy od razu, prosto z mostu. Trzeba dobierać słowa. Być taktowym, ale MÓWIC PRAWDĘ. Mamienie - może metoda dr X, może lek od znachora Y, albo niekonwencjonalna chemia ( w Ameryce- tak Ameryce- mają dobre wyniki, więc warto spróbować) JEST OSZUSTWEM I WIELKA NIELOJALNOŚCIĄ. Co się "zyska" w ten sposób? Stresy, niepotrzebne męczenie chorego, podróże od lekarza do lekarza, możliwość trafienia na nieuczciwego ( wydatki niemałych pieniędzy), zabranie ostatnich tygodni, a w skrajnych przypadkach odebranie godności. Uważam, że naprawdę kochające rodziny, w takiej dramatycznej robia wszystko, aby chory miał dobrą smierć ( nie mylić z eutanazją - choć mam co do niej swoje osobiste przemyślenia). W Polsce jest ona jednak prawnie zabroniona. Dobra śmierć to smierć bez cierpień ( można podawać leki przeciwbólwe nawet w dużych dawkach), wśród swoich, w domu. Czasem trzeba wziąć urlop, czasem trzeba odpowiadać na trudne pytania matki/siostry/ojca. Często trzeba wykonywać przykre pielęgnacyjne czynności ( "kochające "rodziny tłumacząc się zapracowaniem ceduja je na szpitalne pielęgniarki).Bywa, że choroba i umieranie w domu kosztuje - czasem trzeba poszukać prywatnej pielęgnarki, że jest traumą dla rodziny. I doradzam kontakt z najbliższym domowym hospicjum. Naprawdę pomagają. Odpowiedz Link Zgłoś
yago997 Re: do białej (jeszcze) 06.08.07, 12:32 Agulka, prawie zaczełam myslec tak samo, że nie wart poddawac chorego takim cierpieniom, ale teraz wiem że zawsze warto walczyc, do końca!! a jesli chory ma raka trzustki i nie podda sie go operacji to nie myślcie że jego samopoczucie będzie lepsze a jego smierc będzie lżejsza, fakt, nie będzie miał rany operacyjnej, ale tak samo rak wyniszczy jego organizm, tak samo będzie wymiotował, tak samo będzie bolało, nie będzie miał apetytu, będzie słaby i wyniszczony!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
luxure Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 09:56 A widzisz inną metodę by ktoś na gorze wreszcie przejrzał na oczy... jak niskie mamy płace? Najlepsi i najodważniejsi już dawno sie zawinęli z tego chorego kraju i pracują za godne pieniądze i w ludzkich warunkach za granicą. Ale jak myślisz kto na tym traci? Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 12:21 Błagam, przestańcie już z tym dobrem pacjenta. Chodzi tylko i wyłacznie o Wasze płace i dobrze, macie prawo się o nie upominać, ale przestańcie grać na uczuciach pacjentów, bo każdy na tym forum wie jak wygląda polska "służba" zdrowia i zdaje sobie sprawę, że żadna podwyżka nie wpłynie na lepszą jakość pracy i szacunek dla pacjenta. Za rok znowu ktoś uzna, że ma za mało i zacznie się "pospolite ruszenie" pod sztandarem dobra pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
alfred79 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 17:06 Hej! To nie do konca jest tak, ze lekarze walcza tylko o pensje dla siebie. Po pierwsze walcza tez o reforme ochrony zdrowia, a co za tym idzie jasne zasady dla pacjentow. A to, ze walcza o podwyzki, rozumiem doskonale. W Polsce za 48 godz tygodniowo + 6-8 dyzurow dostawalam ok 1300 na reke. Ktos moze powiedziec, ze to nie jest mala pensja, ale to jest z dyzurami, czyli nie normalny etat, tylko wiecej. A tego nikt jakby nie zauwaza. Ja wiem, ze pieniedzy jest malo, ale niestety fakty sa takie, ze jak lekarze nie dostana wiecej pieniedzy to wyjada, szczegolnie ci mlodzi ( a sredni wiek lekarza w Polsce i tak juz jest wysoki). Z mojej grupy studenckiej ( 17 osob) za granica jest juz 9 osob, co najmniej 2 kolejne "siedza na walizkach". To nie jest straszenie, tylko fakt. I my raczej nie wrocimy, tu nie chodzi tylko o kase, ale o warunki pracy, status, szacunek pacjentow... Nawet jesli wrocimy ( tu mowie o mnie i moim mezu) to nie do "panstwowej" pracy, tylko otworzymy prywatny szpital albo poradnie i bedziemy leczyc " na swoich zasadach" i za pieniadze. Nie rozmawialam o tym z moimi znajomymi, ale mysle, ze maja podobne plany. Tu mamy domy ( co prawda wynajete, ale stac nas na to, a kupno na razie nie ma sensu bo nie wiemy gdzie zamieszkamy na stale), nowe samochody ( na kredyt, ale nie zauwazamy splat), tu rodza sie i wychowuja nasze dzieci. Troche szkoda, nie tylko dla nas... Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1976 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 17:32 Ja przed chwilą xczytałam w Polką, która 4 lata pracuje w Niemczech. 1. Praca od 07.15 do 17 2. Nie ma wcześniejszych wyjść, 3. Lekarze robią także zastrzyki, pobieraja krew, zakładaja welfrony, 4. W ramach wdzięczności pacjenci kupują kawę którą dają... pielegniarką 5. Odebrano im trzynastki, nie chcę kłamać a gazeta daleko zarobek to chyba 2100 euro z czego za 600 Pani wynajmuje mieszkanie . 6. Lekarka jest nuerologiem Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 17:54 Jak się zakłada welfrony i kawę daje pielgniarką, to z całą pewnością ma się duże pojęcie o świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1976 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 18:01 WElfrony zakładają oprócz innej pracy.Czyli wykonuje pracę swoją - neurologa - do tego cześć pracy, którą u nas wykonują pielęgniarki. Trudno zrozumieć, że ktoś pracuje więcej i mu się chce. Odpowiedz Link Zgłoś
zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 18:08 Brawa dla Ciebie, Ewcia ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1976 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 18:28 sorki studiowałam fizykę - informatykę więc terminologia "lekarska" jest mi obca. Odpowiedz Link Zgłoś
lubie_zime Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 16:31 Jasne , najlepiej wyśmiać czyjąś niewiedzę . Chodzi Ci o to , że to nie "welfrony" a "venflony" ? Najlepiej żeby pacjenci bez względu na swoje wyksztalcenie i zawód sypali terminologią medyczną, bo jak nie to ich wyśmiejecie? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:11 Nie, jest mi dokładnie wszystko jedno czy pacjent posługuje się terminologia medyczną czy nie. Co więcej wole jak opisze, że go boli "o tu" i precyzyjnie pokaże, niz, że np. "ma rwę kości jarzmowej", a potem okazuje sie, ze nie ma pojęcia co to jest rwa i gdzie jest kość jarzmowa. Ja nie posługuję się terminologią fachową gdy przychodzi naprawiacz pralki. Odpowiedz Link Zgłoś
agunia19 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:23 OK. Przeczytałam większość postów, choć nie wszystkie, dlatego sorki jeśli nie na temat. Przed chwileczką wróciłam ze swojej przychodni, bo od wczoraj wyhodowała się u mnie pełnokrwista angina (podejrzewam). Niestety, na czterech lekarzy przyjmuje jeden- agresywny ordynus, który odmówił przyjęcia reszty chorego plebsu. Pytanko moje brzmi: mam koszmarne samopoczucie, nie stawiłam się w pracy i nikt nie chce spojrzeć w moje roszczeniowe gardło, aby wypisać mi antybiotyk i dać ten jeden dzień L4 - gdzie zatem iść. Achas, jestem nauczycielką, odmówiłam udziału w jutrzejszym strajku, świadomie wybrałam ten zawód, o ciepłych krajach moje dzieciaki mogą pomarzyć, ale mają za darmo fajnych rodzićow i dom do którego wszyscy się garną. Chyba lepsze to niż mamunia "doktórka" mająca w d... poszanowanie własnej klienteli. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:35 Jesli Twoje dzieci mają takie poszanowanie dla innych jak Ty - vide cały post - przeczytaj go ponownie, to są biedne. I biedni są ludzie z którymi przyjdzie im obcować. Ja - strajkuję. Także dlatego, żeby miał kto obejrzec gardło pani nauczycielki. Także po to, aby w przychodni nie został tylko i wyłącznie agresywny ordynus. Bo niebawem tylko tacy pozostaną. I alternatywą będzie albo leczenie u niego albo wogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwia_2004 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:57 lekarze od dawna robią co chcą i prawie każdego pacjenta przyjmują z wyższościa! A chciałam przypomnieć, że każdy człowiek ma taką samą godność. Iten co nie ma wykształcenia i ten co jest po medycynie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:09 Nie przeczytałam wszystkich postów w tym wątku, ale z tych które przeczytałam wynika jedno - my pacjenci nie uważamy , że podwyżka nie należy się lekarzom - należy! Większość z nas jednak nie wierzy, żeby podwyżka zmieniła cokolwiek w stosunku lekarzy do pacjentów - Ci, którzy byli ludźmi przed podwyżką będą i po, Ci, którzy lekceważyli plebs(słowa tego użyła biała dama, ale nie ona jedna ma taki stosunek do nas maluczkich, więc nie do niej "piję"tylko ogólnie) przed podwyżką będą go lekceważyć po, bo szacunek do drugiego człowieka się ma, albo nie i kasa, tudzież zachowanie pacjentów nie ma tu nic do rzeczy, o ile jesteśmy proaktywni i bierzemy odpowiedzialność za własne życie , a tym samym za własne wybory. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:40 ale mają za darmo > fajnych rodzićow i dom do którego wszyscy się garną. a co to ma do tematu? Poza tym nie strajkujesz Twoja sprawa. Ja strajkuję, właśnie po to żeby moim dzieciom żyło się lepiej, żebym miała więcej czasu dla nich a nie zastanawiała się czy wziąść kolejny dyżur kiedy nie będzie mnie dwadzieścia kilka godzin, a po dyżurze będę kolejne godziny "wyłączona" z życia domowego bo po prostu muszę pójść spać (człowiek to nie maszyna)a tych dyżurów w każdym miesiącu jest po kilka. Mam starsze koleżanki, które i owszem zarabiają może i przyzwoicie, ale pracują po 4-5 dni w tygodniu do godz. 20-21!!+ dyżury w weekendy (mogą tak bo mają już pełnoletnie dzieci). I tak mija im życie, bo trzeba przecież zarobić na spłatę kredytów, utrzymanie domu, pomóc dzieciom na studiach itd. Są to lekarki z wieloletnim doświadczeniem, doktoratem, II stopniem specjalizacji. Śmiech mnie ogarnia, kiedy słyszę, że koleżanka, która obroniła doktorat z wyróżnieniem dostała 50 zł podwyżki. A przecież wszyscy by chcieli, żeby lekarz był na bieżąco, ciągle się dokształcał, tylko jakoś nikt nie uważa, że w miarę podnoszenia kwalifikacji wypadało by podnieść i pensję.Przykłady można mnożyć. W tragicznej sytuacji są np. lekarskie małżeństwa, które żeby jakoś żyć mijają się tylko w domu w biegu do kolejnej pracy. A wiesz ile ja w życiu spotkałam beznadziejnych nauczycielek, które nie miały żadnych predyspozycji do pracy z dziećmi? I to nawet w przedszkolu gdzie 3-letnie dziecko nie umie się obronić, skutkiem czego ląduje u psychologa. Czy na tej podstawie mogę napisać, że stan nauczycielski ma w d... dzieci, które ma uczyć i wspomagać rodziców w procesie wychowania? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:15 Doszliśmy ( a może raczej doszłyśmy) do 400 postu. Sporo. Co wynika z tej wymiany poglądów: 1. Większość piszących pała do lekarzy patalogiczną nienawiścią 2. Szerzą sie misie ( mi sie nalezy a lekarz musi......) 3. Więszkość piszących nie rozumie, że płace muszą wzrosnąć i to drastycznie jeśli mamy mówic o poprawie jakości leczenia 4. Rozbroiła mnie oliwka 2004, a dlaczego to widać. Najchętniej widziałaby lekarz zarabiającego tyle samo co niewykwalifikowany robotnik rolny ( bez pogardy). o odpowiedzialności oliwka nie wspomina, bo to juz za wiele 5. Gros pań zna się na medycynie, czyta internet......a więc po co my , lekarze. Może zamiast podwyżek dla nas warto wprowadzić odręczną ( bez recepty) sprzedaż wszystkich leków , wtedy nie będzie postów typu 'przyszłam po antybiotyk" 6. Pojęcie o chorobach , mimo osobistych doświadczeń i kształcącej lektury, jest jednak problematyczne ( vide rak trzustki) 7. Z kulturą osobistą także czasem bywa na bakier- zwłaszcza jeśli ktos reprezentuje inne poglądy ________________________________________________________________________________ Konflikt będzie narastał. Stoimy, niepotrzebnie, po dwóch stronach barykady. Ucierpią wyłącznie chorzy. Nikt nas nie zmusi to pracy za bezcen. Nwet gdy w jakiś sposób doraxnie nas się złamie. Z niewolnika ( w tym przypadku białego niewolnika) nie będzie pracownika. Będą frustracje, masowe zwolnienia się z pracy, wyjazdy, dłuższe kolejki do specjalistów, w przychodniach pojawią się stażyści, część poradni się pozamyka. Kto będzie miał pieniądze i zdąży - zostanie wyleczony. Kto nie- trudno. Trzeba Wam chyba życzyć duzo zdrowia, bo o leczenie i to skuteczne, nie będzie łatwo. Takie będa skutki wojny pacjeci i rządzący contra lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:37 biala_dama3 napisał: > Doszliśmy ( a może raczej doszłyśmy) do 400 postu. Sporo. Co wynika z tej > wymiany poglądów: > 1. Większość piszących pała do lekarzy patalogiczną nienawiścią > 2. Szerzą sie misie ( mi sie nalezy a lekarz musi......) > 3. Więszkość piszących nie rozumie, że płace muszą wzrosnąć i to drastycznie > jeśli mamy mówic o poprawie jakości leczenia > 4. Rozbroiła mnie oliwka 2004, a dlaczego to widać. Najchętniej widziałaby > lekarz zarabiającego tyle samo co niewykwalifikowany robotnik rolny ( bez > pogardy). o odpowiedzialności oliwka nie wspomina, bo to juz za wiele > 5. Gros pań zna się na medycynie, czyta internet......a więc po co my , > lekarze. Może zamiast podwyżek dla nas warto wprowadzić odręczną ( bez recepty) > > sprzedaż wszystkich leków , wtedy nie będzie postów typu 'przyszłam po > antybiotyk" > 6. Pojęcie o chorobach , mimo osobistych doświadczeń i kształcącej lektury, > jest jednak problematyczne ( vide rak trzustki) > 7. Z kulturą osobistą także czasem bywa na bakier- zwłaszcza jeśli ktos > reprezentuje inne poglądy Jesteś nieprzemakalna, prawda? Beton. Potrafisz tylko i wyłacznie myśleć o sobie i swoim interesie. Mądremu lekarzowi, któremu owszem zależy na poprawie jakości swojego życia( przecież to normalne), ale i na jak najlepszym wywiazywaniu się ze swoich obowiązków i płynącym z wysokiej jakości swej pracy szacunku pacjentów lektura tego forum da wiele do myślenia. Sprawi, że zastanowi się, że może to "pałanie nienawiścią" do lekarzy jest tylko krzykiem bezsilnych ludzi, którzy nie mają wpływu ani na jakość leczenia, ani na sposób traktowania przez lekarzy, bo jeżeli pięć osób mówi ci, że jesteś pijana nie jedź to nie siadaj za kierownicą, bo to oni mają rację. Jeżeli większość osób w tym wątku narzeka nawet nie na jakość pracy lekarzy, ale na ich stosunek do pacjentów, na brak szacunku i lekceważące podejście to nie oni mają zwidy. Ja wiem, że lektura takich postów to nic przyjemnego, ale świadczy tylko o tym, ze problem istnieje. Lekarze mówią - pacjenci nas nie szanują, pacjenci mówia - lekarze nas nie szanują - i sytuacja się nie zmienia i nie zmieni dopóki któraś z grup nie wyciągnie ręki pierwsza nie oczkując niczego w zamian. Mądrzejsza z grup. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:36 ciekawe biała_damo czy jak dostaniesz w końcu swoja podwyższkę czy wtedy zmieni się twój stosunek do niekuków, szarych, maluczkich.. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:54 Jak dostanę godziwą podwyżkę, przestanę się spieszyć, bedę miała więcej czasu, cierpliwości na rozmowy z rodzicami. Nie będę biegła do gabinetu. A pacjentów traktuję tak samo. Równie skutecznie leczę w szpitalu jak i w gabinecie ( w gabinecie mam duzo łatwiejszą pracę). Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:29 Podwyżki życzę Równego traktowania również Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:44 5. Gros pań zna się na medycynie, czyta internet......a więc po co my , lekarze. Rozumiem, że pijesz do mnie, więc powiedz mi co byś Ty zrobiła gdybyś przez miesiąc zgłaszała się do przychodni dwa razy w tygodniu i problem zdrowotny Twojego dziecka nie został nie tylko rozwiązany, ale nawet nie zaczął być rozwiązywany. Nie szukałabyś pomysłów na jego rozwiazanie w internecie na stronach medycznych? Nie chciałabyś wiedzieć jakie pytania w związku z problemem możesz zadać lekarzowi i ewentulanie przy braku reakcji o co się upomnieć? No i jeszcz jedno - zadałam Ci pytanie na temat bezsilności. Rozumiem, że tematów niewygodnych, w których nie da się obwinić pacjenta nie poruszasz, bo po co? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:40 ZMIENIŁABYM LEKARZA!!!!!!!!!! Pacjent nie jest przywiązany do rejonu, przychodni , lekarza. Może wybierać kogo chce i gdzie chce - nawet mieszkaniec Szczecina lekarza z Rzeszowa. Wiesz, miałam kiedyś problem z samochodem. Nawalał rozrusznik. Sygnalizowałam kilka razy w autoryzowanej stacji obsługi i.....mnie olewano. No, ale w przciwieństwie do lekarza Pan Mechanik może. Jest to moralne i etyczne. I wiesz co zrobiłam? Nie bawiłam się w mechanika, nie studiowałam uczonych książek tylko zmieniłam warsztat. Poskutkowało. Awarię usunieto. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:55 No popatrz, a ja jestem taka tępa, że na to nie wpadłam. W przychodni, do której chodzę sa trzy lekarki, w ciągu tego miesiąca miałam kontakt z każdą i to po kilka razy. Zmiana lekarza, owszem, ale poza tym skarga do dyrekcji. Dlaczego ja mam jeździć na drugi koniec Polski ? Dlatego, że ktoś nie szanuje własnej pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:02 Jeśli nie znajdziesz specjalisty ( lekarza, mechanika, adwokata), który Ci odpowiada tu, pod nosem - musisz niestety pofatygować się dalej. Czasem bardzo daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 13:45 chyba troche zbyt pochopne porównanie wiesz? dzieciak w przeciwienstwie do auta nie może zostac zabrany np. do rzeszowa -auto nie płacze, nie cierpi-o cierpieniu wiesz wiele prawda?-auta nie trzeba cewnikowac, masować,karmić sondą. zmienic lekarza-pewnie -moża. ale czy nie lepiej by każdy lekarz miał pewne kompetencje? a czesto jest tak że matka dzieki temu ze siedzi w necie wie więcej niz on ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:00 To po czorta chodzi do lekarza? Póki co nie ma takiego obowiązku. Dochodzimy do wniosku, ze leczyć każdy może...... Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:05 Prosiłam, żebyś odpowiedziała na mój post z poniższym pytaniem: Może nie wiem nic o cierpieniu, śmierci i umieraniu, ale wiem dużo na temat bezsilności, na temat pozostawienia samej sobie przez tych, którzy są po to, żeby leczyć. A co Ty wiesz na temat ww. bezsilności? Wyszłaś kiedykolwiek z gabinetu swojego kolegi z uczuciem bezsilności, osamotnienie i lekceważenia? Stać Cię na szczerość? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:40 Wielokrotnie wychodziłam z róznych miejsc z poczuciem bezsilności: 1. Gdy wiedziałam, że mam popsuty samochód i zbywano mnie 2. Gdy w Urzędzie Skarbowym usłyszałam, że pani urzędniczka jak dobrze się przyjrzy moim dokumentom to znajdzie na mnie haka i "wsadzi mnie do pierdla" - nie znalazła 3. Gdy "fachowiec" przychodził do domu i niszczył mi coś za co zapłaciłam kilka pensji 4. Gdy sąsiedzi urządzali balangi a ja w przerwie między dyżurami nie mogłam zasnąć a, a policja odmawiała interwencji Dlaczego bezsilość odnosi się tylko do zdrowia? Dotyczy wielu dziedzin zycia. Jesli jednak zdrowie jest szczególne to ludzie dbający o nie powinni być szczególnie wynagradzani. P.S. Wyszłam z gabinetu okulistki z Ukrainy zatrudnionej w polskim szpitalu może nie z poczuciem bezsilności ale przeświadczeniem, że jest ignorantką i moja noga więcej tam nie stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:49 dlaczego? bo zdrowie jest najważniejsze 1. gdyby nie zdrowie- nie mogłabys prowadzic samochodu-np. gdybys była sparaliżowana 2. gdyby nie zdrowie- nie musiałabys rozliczac sie z urzedem skarobowym bo żyjąc z zasiłku lub renty nie miałabys obowiązku składania skomplikowanych zeznan podatkowych 3.gdyby nie zdrowie- nie stac byłoby cie na zatrudnianie jakiegokolwiek fachowca i nie stac by cie było by wydac na cos kilka pensji, byłaby s chora nie zdolna do zarabiania 4.gdyby nie zdrowie-nie słyszałabys balang bo mogłabys byc głucha albo w śpiączce dlatego bezsilność odnosi sie do zdrowia? Bo na inne rzeczy sytuacje mamy jakis tam wpływ a na zdrowie niewielki? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:52 Nie mam żadnego wpływu na mechanika samochodowego, chamstwo urzędników itd. Jeżeli zdrowie jest najważniejsze ( i dobrze, że dochodzimy do takich wniosków) to osoby odpowiedzialne za jego ochronę powinny zarabiac proporcojanlne więcej niz pozostali. Ile, ano tyle na ile oceniacie, że zdrowie jest ważniejsze od czegokolwiek innego. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:36 Po przeczytaniu większości twoich postów, przyłaczam sie do opinii niektórych osób - podwyżki tak ale nie dla wszystkich i nie po równo - i wg tego tobie odebrałabym tak z połowe dochodu... Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 16:46 oczywiście że tak!! ale oprócz zarabiania powinni wskrzesac w sobie proporcjonalnie więcej wiedzy, kompetencji,empatii Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:34 Porównujesz zdrowie dziecka, bezsilnosc rodziców do twojego spieprzonego auta???? Odpowiedz Link Zgłoś
paula_paulina_10 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:39 Nie przeczytałam wszystkich postów, ale dlaczego bezsilność A ma być większa od bezsilności B. Jestem tak samo bezsilna jak słyszę, że lekarz nie przyjmie mnie wczesniej niz za 3 miesiące, jak macher spieprzył mi auto, czy jak ostatnio moja spółdzielnia mieszkaniowa za moje pieniądze kupiła starą , stale psująca się winde i muszę chodzic na piechotę na 3 pietro, i jak sąsiad pali na balkonie, i jak psy robią mi pod nosem. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 17:29 paula_paulina_10 napisała: > Nie przeczytałam wszystkich postów, ale dlaczego bezsilność A ma być większa od > > bezsilności B. > Jestem tak samo bezsilna jak słyszę, że lekarz nie przyjmie mnie wczesniej niz > za 3 miesiące, jak macher spieprzył mi auto, czy jak ostatnio moja spółdzielnia > > mieszkaniowa za moje pieniądze kupiła starą , stale psująca się winde i muszę > chodzic na piechotę na 3 pietro, i jak sąsiad pali na balkonie, i jak psy robią > > mi pod nosem. Może dlatego, że w tym wątku to nie mechanicy, urzednicy itd. domagają się popracia dla swoich roszczeń i nie ich stosunek do klienta, petenta jest brany pod uwagę? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:46 nie rozumiem? chodzi do lekarza bo chce pomóc dziecku. szuka lekarza który pomoze dziecku. co w tym złego? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:49 Nic. Tylko niech nie narzeka na ignorancję lekarzy. Albo jeszcze inaczej - dziś wielu z nas ma spora wiedzę, umiejętności, które sprzedaje za bezcen. I niebawem przestanie to robić. A wtedy poszukiwanie dobrego specjalisty będzie graniczyło z cudem albo kosztowało majątek. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:52 ty jestes beton ja ci o zdrowiu i leczeniu a ty o pieniadzach byłby ze mnie chyba dobry lekarz bo widzę w pacjencie podmiot rozważan a ty tylko przedmiot zbliżający do celu-do majątku --------------------------------------------------- Będe narzekac na ignorancje lekarzy bo jak napisałam wyżej-wczesniej-dziecko jest leczonego przez lekarzy wg MOICH wskazówek. Bo cudni lekarze dopiero gdy miała 5 lat odgadnęli co jej jest. I wydałam kuuuupe kasy na ich "bezcenne"rady Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:57 To idx na medycynę! Nic straconego. Drobnych 6 lat nad książką. Potem LEP ( od paru lat), jeszcze specjalizacja, staże, no i po mniej więcej 10-12 latach cięzkiej pracy cos umiesz. Dlaczego nie poszłas na medycynę? Egzamin wstepny zbyt trudny? Pracy na studiach za dużo? Tak, jesli chodzi o zarobki jestem betonem. Jesli na mojej drodze spotkałabym matke domagającą sie leczenia dziecka według jej wskazówek to owa pani znalazłaby się u mojego szefa. Nie mylić z dokładnym wysłuchaniem matki. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:03 Dziękuję za radę - jeżeli następnym razem spotkam się z ignorancją lekarzy NA PEWNO wyląduję u ich szefa))) Nie zrozumiałaś - ja nie pouczałam lekarki co ma robić, ja szukałam w internecie co JA mogę zrobić dla mojego dziecka. I podobnie jak guderiankę państowowa służba zdrowia w naszym kraju kosztowała mnie mnóstwo czasu i pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:38 A ty wiedz, ze gdybyś stanęła jako lekarz na mojej drodze, gdybyś wykazała sie taką sama ignorancją jaką pokazujesz tutaj to ty wylądowałabys u szefa Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 16:49 Próbowałam. Zaocznie nie da rady. Stawiam na dziecko a nie na karierę-na rodzinę a nie na prywatny gaibnet. Ledwo skonczyłam I semestr fizjoterapii- wiecej nie dałam rady. Zycie. Mam na półce pewnie podobne ksiązki-i podobnie jak ty potrafię z nich korzystac. A wiesz co mi mówią lekarze ? " Pani dziecko ma szczęscie że ma taką matką" a ja mam szczęscie że nie ty mnie leczysz! Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 08:08 Oj życie, właasnie życie. Ty po maturze nie spędzałaś, jak sądzę kilkunastu godzin na dobę nad książkami. Nie stałaś po kilka w prosektorium, żeby nauczyć się anatomii ( m.in. własnie dlatego nie mozna studiować medycyny zaocznie). Studia medyczne, jesli chce się być dobrym lub bardzo dobrym, wymagają sporo wyrzeczeń, zdolności, pracowitości. A nie wszystkich na to stać. Też mam szczęście, że do mnie nie trafiłaś, bo wyjątkowo nie lubię rodziców lansujących własne tezy. Nie jest to jednoznaczne z tym, że nie słucham ich spostrzeżeń czy obserwacji, ale gdy słyszę "przyszłam po recepty i proszę mi wypisać to i to" jestem nieprzyjemna. Nie masz kwalifikacji, nie umiesz, Twoja wiedza to wyrywkowe informacje z książek bez głębszej analizy, bez znajomości patofizjologii, farmakologii, farmakodynamiki, fizjologii. Działasz , jak większość medycznych samouków na zasadzie - objawy ( o te pasują) i leczenie ( o takie będzie dobre). W przeciwieństwie do moich kolegów nie uważam, żeby matka- samouk i do tego niespełniony lekarz była szczęściem. Co więcej może sporo zaszkodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
renia1807 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 08:22 biala_dama3 napisał: > Oj życie, właasnie życie. Ty po maturze nie spędzałaś, jak sądzę kilkunastu > godzin na dobę nad książkami. Nie stałaś po kilka w prosektorium, żeby nauczyć > się anatomii ( m.in. własnie dlatego nie mozna studiować medycyny zaocznie). > Studia medyczne, jesli chce się być dobrym lub bardzo dobrym, wymagają sporo > wyrzeczeń, zdolności, pracowitości. A nie wszystkich na to stać. > Też mam szczęście, że do mnie nie trafiłaś, bo wyjątkowo nie lubię rodziców > lansujących własne tezy. Nie jest to jednoznaczne z tym, że nie słucham ich > spostrzeżeń czy obserwacji, ale gdy słyszę "przyszłam po recepty i proszę mi > wypisać to i to" jestem nieprzyjemna. > Nie masz kwalifikacji, nie umiesz, Twoja wiedza to wyrywkowe informacje z > książek bez głębszej analizy, bez znajomości patofizjologii, farmakologii, > farmakodynamiki, fizjologii. Działasz , jak większość medycznych samouków na > zasadzie - objawy ( o te pasują) i leczenie ( o takie będzie dobre). > W przeciwieństwie do moich kolegów nie uważam, żeby matka- samouk i do tego > niespełniony lekarz była szczęściem. Co więcej może sporo zaszkodzić. z tym co napisałas zgodzę się nigdy nie leczę swoich dzieci sama, bo jestem w tym temacie zielona, zawsze chodzę do zaufanej pediatry, która przez 18 lat opieki medycznej nad moimi dziećmi nigdy nas jeszcze nie zlekceważyła i nie zawiodła ona traktuje nas po ludzku a my mamy do niej zaufanie i szacunek Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 08:47 Oj życie, właasnie życie. Ty po maturze nie spędzałaś, jak sądzę kilkunastu > godzin na dobę nad książkami. Nie stałaś po kilka w prosektorium, żeby nauczyć > się anatomii ( m.in. własnie dlatego nie mozna studiować medycyny zaocznie). > Studia medyczne, jesli chce się być dobrym lub bardzo dobrym, wymagają sporo > wyrzeczeń, zdolności, pracowitości. A nie wszystkich na to stać. zgadzam sie. ja po maturze zapylałam po 12 godzin w pracy i jednoczesnie studiowałam zaocznie. a potem urodziłam córkę i oprócz pracy i nauki doszedł obowiazek macierzynstwa. naśladując ciebie powinnam napisać "ale ty nie wiesz co to znaczy przychodzic zmeczonym po całym dniu pracy, zajmowac sie dzieckiem i siedziec po nocach ucząc sie na kolokwium, ty nie wiesz co to znaczy nie spac całą noc bo dziecko chore ,rano isć do pracy a po południu jechac iles km do szkoły" nie mówmy sobie co któa przezyła -bo to nie licytacja ok? Też mam szczęście, że do mnie nie trafiłaś, bo wyjątkowo nie lubię rodziców > lansujących własne tezy. Nie jest to jednoznaczne z tym, że nie słucham ich > spostrzeżeń czy obserwacji, ale gdy słyszę "przyszłam po recepty i proszę mi > wypisać to i to" jestem nieprzyjemna. -Zgadzam sie. Nie powinno dyktowac sie lekarzowi co ma zrobic. Moja lekarka jednakże mówi mi " dla mnie rodzic jest kopalnią wiedzy o dziecku. ja widzę dziecko przez 5minut-pani widzi je 24 h na dobę przez całe jego życie" Nie masz kwalifikacji, nie umiesz, Twoja wiedza to wyrywkowe informacje z > książek bez głębszej analizy, bez znajomości patofizjologii, farmakologii, > farmakodynamiki, fizjologii. Działasz , jak większość medycznych samouków na > zasadzie - objawy ( o te pasują) i leczenie ( o takie będzie dobre). > W przeciwieństwie do moich kolegów nie uważam, żeby matka- samouk i do tego > niespełniony lekarz była szczęściem. Co więcej może sporo zaszkodzić. a napisz mi swoja wiedze w zakresie fizjoterpaii, gimnastyki korekcyjnej, zakładania cewnika. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 11:13 Błagam, nie porównuj studiów zaocznych do dziennych i to tak trudnych jak medycyna! A co to znaczy praca i nauka wiem doskonale, bo od momentu ukończenia studiów ani na chwile nie przestałam się uczyć. W ciagu 18 lat zrobiłam specjalizację I stopnia, potem II stopnia, oraz doktorat. Zdałam także dwa certyfikaty językowe z dwóch róznych języków. O stałym czytaniu fachowej literatury nie wspomnę. A też mam dziecko! Mam elementarną wiedzę z zakresu gimnastyki korekcyjnej i jak widzę, że nalezy ćwiczyć kieruję dziecko do FACHOWCÓW tzn. magistrów wychowania fizycznego. Znają się oni na tym lepiej ode mnie. Jesli chodzi o cewnikowanie to sprecyzuj czy masz na myśli zakładanie cewnika do pęcherza moczowego czy cewnikowanie serca bo to różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:17 odnoszę wrażenie że za wszelką cenę usiłujesz okazać swoją wyższość. ja wcale nie umniejszam twojej wiedzy i kompetencji jako lekarza. ba!-nawet nie usiłuje tego pokazac. a ty bronisz sie jak lew pazurami pokazując przy tym jak ja mało wiem. a wystarczyło napisać że lekarze leczą dziecko według MOICH wskazowek. NIGDZIE nie napisałam że leczę je sama. wspomniałam za to że lekarze cenią moje zdanie i moje obserwacje-a ty to zanegowałaś twierdząc że gdybym była twoją pacjentką poszłabyś na skargę ty posiadasz wiedzę elementarną na pewne tematy a ja wiedzę materialną-bo robię to od lat na codzien. I mgr rehabilitacji juz wyganiali mnie od siebie z gabinetów bo zajmuję miejsce i doskonale wiem jak rehabilitowac w domu. Odnośnie cewnikowania-whatever-tez masz wiedzę elementarną vide-teoretyczną. Ja problem znam od strony praktyki. Wiesz-pewna pani doktor nie umiała dziecku założyć cewnika. Wiesz dlaczego?-Bo nie robi tego stale a akurat wypadło że nie było personelu. Zgadnij-kto założył-pani docent mgr dr profesor super mądra (w dodatku strasznie nieprzyjemna) czy ja? W przeciwienstwie do ciebie nie będę się chwalić jakie szkoły kursy ukonczyłam. Nie musze Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:28 Błagam, zwolnij, niedługo uznasz, że kierownik kliniki ma wynosic basen! Byc może masz jakąś wiedzę z zakresu rehabilitacji, byc może jakieś ćwiczenia opanowałas. Ale zrozum wreszcie, że wszędzie potrzebna jest szersza wiedza niż tylko jak boli ręka to takie ćwiczenie. Trzeba wiedzieć po co, ile, dlaczego takie a nie inne, co może zaszkodzić. Gdybyś chciała robic jakikolwiek zabieg gdy dziecko znajduje się na oddziale nie zgodziłabym się na to. Albo zrobiłby to ktos z personelu ( jakoś nie wierzę w tę bandę ignorantów), albo zabrałabys dziecko z oddziału na własną prosbę. W najgorszym razie byłby wpis do Histori Choroby, i to kilku osób, ze matka wbrew zakazowi lekarza prowadzącego/dyżurnego robi samowolnie taki czy inny zabieg. Z kopia do dyrektora szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:34 biala_dama3 napisał: > Gdybyś chciała robic jakikolwiek zabieg gdy dziecko znajduje się na oddziale > nie zgodziłabym się na to. Albo zrobiłby to ktos z personelu ( jakoś nie wierzę > > w tę bandę ignorantów), My musielismy nauczyc sie karmic dziecko przez sonde ponieważ Kacperek domagał sie jedzenia cześciej niz te przepisowe 3 godziny w grafiku szpitalnym Aaaaa - jeszcze lepsze - na sali leżała 3 dzieci. jedna z mam była pielęgniarka (nie pracującąw CZD). Cała trójeczka miała zapalenie płuc, była inhalowana, oklepywana i odsysana - i kto odsysał wydzieline dzieciom??? Właśnie ta mama bo pielęgniarki stwierdziły, ze skoro ona tam jest to one juz nie muszą)) Ale pielegniarka to nie lekarz co??? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:42 Jeśli matka byłaby dyplomowaną pielęgniarka to może bym się zastanowiła. Jak myslisz, kto bierze odpowiedzialność ( też prawną) za zabiegi? Do kogo sąd miałby pretensje, gdyby laik uszkodził pacjenta? Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:52 My nie mieliśmy odpowiedniego przygotowania a jednak zmuszono nas do tego - tamta mama też nie była zachwycona... Po drugie - to pielęgniarkom z oddziału płaci sie własnie za opieke i zabiegi medyczne Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:54 Ja generalnie nie godzę się na zabiegi robione przez inne osoby. Jesli dziecko wymaga czegos więcej - po prostu wpisuje do zleceń. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 13:03 Nasze dzieci miały to wszystko zlecone, wpisane w kartę. Ale...no własnie ale Chociaż nie powiem, że wszędzie - o kardiochirurgii nie moge powiedziec jednego złego słowa, na oddziale obserwacyjnym (tym w budynku rehabilitacji) tez było oki. Ta nieszczęsna kardiologia nas skrzywiła Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka oddział 29.05.07, 15:13 ja na ortopedii zmieniałam córce opatrunki-do tego przyniosiłam basen 13latce z endo oraz opiekowałam sie 2 latkiem który darł papę z tęskonoty za rodzicami a 4tyg dziewuszka na wyciągau płakała i to ja jej wycierałam nosa i obcinałam paznokcie. na neforologii z kolei- ja cewnikowałam dziecko-za przyzwoleniem zreszta pielęgniarek. były zadowolne bo je odbarczałam donos na nas... Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka ty nie umiesz czytać 29.05.07, 15:08 ze zrozumieniem czy ja napisałam gdziekolwiek że jestem lekarzem lub że dorównuję wiedzą lekarzom. Nie. Napisałam całkiem co innego a ty co innego zrozumiałaś. ja ci jedno ty mi drugie-zupełnie jak nasza władza Gdybyś chciała robic jakikolwiek zabieg gdy dziecko znajduje się na oddziale > nie zgodziłabym się na to. Albo zrobiłby to ktos z personelu ( jakoś nie wierzę > > w tę bandę ignorantów), albo zabrałabys dziecko z oddziału na własną prosbę. > W najgorszym razie byłby wpis do Histori Choroby, i to kilku osób, ze matka > wbrew zakazowi lekarza prowadzącego/dyżurnego robi samowolnie taki czy inny > zabieg. Z kopia do dyrektora szpitala.-hahaha po pierwsze-pielęgniarki same mnie nauczyły cewnikować i przez pierwszych kilka razów obserwowały. Po drugie- gdy juz zostawiały mnie samą pojawiła sie nagorliwa pani dr która jednak szybko ściagneła rękawiczki i prosiła bym to ja zrobiła bo ona musi iść. I kto tu skargę powinnien? Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: biała damo 28.05.07, 15:25 Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, ale jeżeli lubisz "rżnąć głupa" to Twoja sprawa. W każdym razie (mimo, że ty nigdy nie poczujesz tej bezsilności, bo w Waszej grupie zawodowej jest, naprawdę godna podziwu, solidarność)życzę Ci, żeby Twój syn był zawsze zdrowy, jak matka matce. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia412 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:52 biala_dama3 napisała: > Doszliśmy ( a może raczej doszłyśmy) do 400 postu. Sporo. Co wynika z tej > wymiany poglądów:.... .... a potem udowodniła że, może i wyższe wykształcenie medyczne ma, ale zdolności analizy - żadnej. Coś ci nie wyszło to podsumowanie, bo z tego obszernego wątku wynika znacznie więcej. Nie będę pisać co, bo każdy inteligentny człowiek, nie zaślepiony nienawiścią do całego świata wysnuje więcej i nieco inne wnioski. To nędzne podsumowanie miało być tylko kwiecistym zakończeniem dyskusji, czy przeciwnie: chciałaś pomieszać w mrowisku, żeby zabić nudę i móc dalej przytaczać wciąż te same i opatrzone argumenty "biały niewolniku"? Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:53 To jest post oliwki A chciałam przypomnieć, że każdy człowiek ma taką samą godność. Iten co nie ma wykształcenia i ten co jest po medycynie!!!! Możesz mi powiedzieć, w którym momencie Najchętniej widziałaby > lekarz zarabiającego tyle samo co niewykwalifikowany robotnik rolny ( bez > pogardy). o odpowiedzialności oliwka nie wspomina, bo to juz za wiele Oliwka w ogóle nie wspomina o zarobkach i o odpowiedzialności, za to o szacunku i o godności człowieka tak. Droga biała damo coś Ci się pomyliło - mylisz szacunek, który należy się KAŻDEMU człowiekowi z pieniędzmi. Nic dziwnego, ze jesteś taka rożzalona skoro niskie zarobki określają poczucie Twojej wartości i szacunek do samej siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:42 Gdzieś tam na piewszej stronie Oliwka napisała o pieniądzach. Uważa, że ktoś tam zarabia 800 złotych i jest zadowolony, że ma pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:55 Nie wiem skąd wnioski o tym, że lekarz ma zostać niewolnikiem. Ja chcę tylko zwykłego, uprzejmego, ludzkiego traktowania. Nigdy w życiu idąc do lekarza nie byłam nieuprzejma, roszczeniowa, chamska, a mimo to często spotykałam się z arogancją, niepunktualnością, nieuprzejmymi uwagami, złośliwością lub w najlepszym razie z naburmuszeniem. Może miałam pecha, może. Ludzie rozumieją, że pensje lekarzy powinny wzrosnąć, ale nie rozumieją dlaczego frustracja lekarzy wylewa się na nich. Z twoich postów, oprócze opisów trudu lekarskiego życia, nie wypływa żadna reflaksja na temat skandalicznych zachowań lekarzy, ba, ty dajesz prawo lekarzom do takiego zachowania, a wszelką krytykę nazywasz nienawiścią i roszczeniowością. Po takich postach, jak twoje doskonale widać, że nawet dziesięć dużych podwyżek, nie spowoduje innego traktowania pacjentów, którzy, może nie są chorzy z nienawiści, jak sądzisz, tylko opisują rzeczywistość, jaka jest, z jaką się stykają na codzień. Nie daje ci to do myślenia, że tak duża grupa osób pisze pod adresem lekarzy to samo? Sądzisz, ze to patologiczna nienawiść? Nie widzisz, że ludzie piszą - przychodzimy do was z lękiem, bólem, strachem, obawą - a wy traktujecie nas z góry, olewacie, źle traktujecie, lekceważycie, macie gdzieś nasze lęki. Dajesz prawo lekarzom, bo są zmęczeni, przepracowni, źle zarabiają. A pacjenci - też źle zarabiają, są zmęczeni, przepracowani, dodatkowo boją się o zdrowie i życie własne lub najbliższych. Wszystkim dajmy prawo do frustracji i agresji, tylko co to zmieni, powstało błędne koło, w którym każdy się kręcą i nikt nie korzysta. I tak piętrzy się agresja, co można nawet zauważyć w tym wątku, jedyny sposób by to przerwać, to przestać ją stosować. Ale najpierw musi powstać refleksja, nie mam prawa tak się zachowywać, a w twoich wypowiedzach widać ciągłe usprawiedliwianie takich zachowań, niestety. Dopóki sami nie uwierzysz, że takich zachowań usprawiedliwić się nie da, a nawet nie wypada, to te zachowania pozostaną takie same. Wzrost pensji nic tu nie zmieni. Tzn. nic dla pacjentów. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:40 Może jednak trochę zmieni - lekarz pracujący w jednej pracy za godziwe pieniądze będzie mniej przemęczony i bardziej cierpliwy niż lekarz, który myśli o tym, że za chwilę musi jechać do drugiej roboty na następnych kilka godzin a w weekend też nie odpocznie bo ma kolejny dyżur. Lekarz to nie cyborg, to też człowiek... Nie usprawiedliwiam braku kultury, ale ludzie toż nawet skrzywić się nie można, bo zaraz doktor konował i cham? A może go boli głowa, a może jest w trakcie rozwodu a może jego własne dziecko ma 39 stopni gorączki a on musiał przyjść do roboty? Lekarz to nie cyborg, to też człowiek... Poza tym w ŻADNYM poście nie ma takiej refleksji - lekarz był niemiły, ale ja też jako pacjent może nie zachowałam się wobec niego jak należy... Brak takich postów też daje do myślenia. Może po prostu Kali dobrze, Kalemu źle. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:59 Bo polityka Kalego ma się u nas dobrze. Lekarz nie ma prawa chorować, lekarz nie ma prawa mieć problemów, lekarz nie ma prawa do przemęczenia. Pamiętam jak mój mąż miał USTAWOWE 2 dni wolne w związku ze śmiercią matki. Wpadł( ubrany na czarno) na chwilę do kliniki, zeby coś załatwić. Pacjenci musieli widzieć, że coś jest nie tak. I co........4 złapało go za rękaw bynajmniej nie po to, żeby złozyc kondolencje. Ważne były ICH SPRAWY, ICH ZDROWIE, ICH OPERACJE. Żaden pytając o siebie nie wydusił z siebie "panie doktorze, przykro mi z powodu smierci matki......." Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:05 biala_dama3 napisał: > Bo polityka Kalego ma się u nas dobrze. Lekarz nie ma prawa chorować, lekarz > nie ma prawa mieć problemów, lekarz nie ma prawa do przemęczenia. > Pamiętam jak mój mąż miał USTAWOWE 2 dni wolne w związku ze śmiercią matki. > Wpadł( ubrany na czarno) na chwilę do kliniki, zeby coś załatwić. Pacjenci > musieli widzieć, że coś jest nie tak. I co........4 złapało go za rękaw > bynajmniej nie po to, żeby złozyc kondolencje. Ważne były ICH SPRAWY, ICH > ZDROWIE, ICH OPERACJE. > Żaden pytając o siebie nie wydusił z siebie "panie doktorze, przykro mi z > powodu smierci matki......." Przesadzasz. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:07 Nie, nie przesadzam. Stałam 2 metry dalej i dokładnie widziałam co się dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:12 Przesadzasz z oczekiwaniami. Czym innym jest szacunek dla lekarza a czym innym zagłębianie się w jego życie osobiste. Kolor czarny jest ciągle na topie i rzadko komu kojarzy się z żałobą, a na czole mąż chyba nie miał wypisane, że zmarła mu mama? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:16 Na czole nie, ale na twarzy juz tak. Ponadto lekarz, który go zastępował oświadczył na obchodzie, że dr X nie będzie przez dwa dni, bo WCZORAJ WIECZOREM ZMARŁA MU MATKA. Pacjenci wiedzieli. To tak na marginesie. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:21 W szpitalu na obchodzie? Wrzeszczał przez megafon stojąc przy dyżurce czy powtarzał to na każdej sali? Błagam Cię nie rób z nas głupszych niż jesteśmy Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:30 Ot, przykład subtelności pacjentów. Ale odpowiem. Mąż nie przyszedł do pracy. Zastępował go kolega. Na obchodzie, wchodząc do sali został zasypany gradem pytań, gdzie jest dr X, dlaczego go nie ma, kiedy będzie. Kolega powiedział, że wczoraj zmarła mu matka. Pacjenci usłyszeli. Po czym po upływie kilku godzin gdy mąż pojawił się w szpitalu ci sami ludzie dosłownie się na niego rzucili. Kiedy będzie, co z nimi. Cienia ludzkich odruchów. Od nas wymaga się współczucia. delikatności, a samemu........lepiej udawać, że się nie wie. A nuż lekarz zamiast na pogrzeb własnej matki przyjdzie do pracy. Wszak JA mam wyznaczoną na ten dzień operację!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:38 biala_dama3 napisał: > Ot, przykład subtelności pacjentów. Ale odpowiem - nie rozumiem. Wystarczająo często bywam na szpitalnym oddziale, żeby wiedzieć jak wygląda obchód lekarski i nie wmówisz mi, że było coś niestosownego w pytaniu o techniczne rozwiązanie tej kewstii. W nowych szpitalach na oddziale jest 10-15 sal chorych, każdy lekarz ma przydzielonych 2-3sale i oczywiście leżących tam pacjentów i dlatego nie wierzę w to co piszesz. O stracie Twojego męża mogli usłyszeć jedynie pacjenci z sal, którymi się zajmuje, bo byli tym zainteresowani, reszty to po prostu nie obchodzi. Ani w przypadku smierci matki, ani dziadka nie usłyszałam od lekarza wyrazów współczucia i nie przyszło mi do głowy mieć o to pretensje, a jak widac powinnam. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:02 W szpitalu mojego męża lekarz przypisany jest do sali. Wszyscy znakomicie wiedzieli. Czasem zdarza się, że umiera dziecko. Zawsze, ale to zawsze zaczynam od wyrażenia współczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
milka_milka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:14 A wiesz, co usłyszał mój Tata na wizycie u szanownej pani onkolog przy omawianiu daleszego leczenia po operacji? - To ile pan ma lat? -59 -No, to ile chciałby pan żyć?! Już się pan "nażył". Świadkiem rozmowy była moja Mama, więc nie jest to wyssane z palca. Nauczcie się więc może, lekarze, najpierw szacunku dla pacjenta, a przede wszystkim dla drugiego człowieka, a potem oczekujcie go dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:41 To dlaczego Mama nie poszła do szefa tego onkologa? Jesli to prawda należała mu się kara. Ale dlaczego zostawiła tę wiadomość dla siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:04 Bo się bała, że ręka rękę myje? Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:52 Wiesz jak skończyła się nasza interwencja gdy nie przypadło nam do gustu stwierdzenie jednej pani doktor - on ma downa, nie musicie go brać....? Tym, ze przez następne dni nasze dziecko nie miało imienia, było "pacjentem pt S..." a my bylismy ignorowani i nikt nie miał czasu odpowiedzieć nam na pytania dotyczące naszego chorego syna... Ręka rękę myje - to wasza podstawowa zasada... Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:21 Na oddziałach połozniczych WSZYSTKIE dzieci - i zdrowe i chore, i z zamożnych domów i ubogich, i kolegów mają na bransoletkach napisy " Iksińska "s"", albo "Igrekowska "c"". Co oznacza, że pani Iksińska urodziła syna, a pani Igrekowska córkę. Sama przechwuję taką bransoletkę. Imię wybierają rodzice w USC a nie w szpitalu!!!! Moje własne dziecko dostało imię 2 tygodnie po wyjściu ze szpitala, bo jeszcze się zastanawialiśmy. Natmiast nie pochwalam ignorowania jakichkolwiek pytań rodziców o stan zdrowia dziecka. Pozwól jednak, że przytoczę Ci pewne zdarzenie z mojego stażu do specjalizacji z pediatrii. Odbywalam go m.in. na neonatologii i dostałam pod opiekę matkę dziecka z zespołem Downa. Ciężka postać ( jak wiesz bywaja rózne). Matka w szoku czemu się trudno dziwić, próbuję tłumaczyć, rozmawiać ( jako stażystka mam więcej czasu niż pracujący tam lekarze, sama jestem już 3 lata po studiach i zetknęłam się z zespołem Downa). Nic, ściana. Ponieważ byłam wtedy pełna wiary i naiwna, poodbijałam na ksero materiały, placówki, w której mozna uzyskac pomoc itd. Idę do matki, a ta oświadcza, zebyśmy zabrali sobie TO dziecko razem z papierami. Czy mam to dalej komentować? Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:38 Skomentuj, proszę, bo jestem ciekawa, co oznaczało dla Ciebie takie zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:12 Moje dziecko miało imię, wcześniej mówiono o nim Kacper - potem nagle mur obojetności... Jestem w stanie przyjąc do wiadomości że są rodzice którzy nie są w stanie zaopiekować się dzieckiem niepełnosprawnym - ale nie tobie to oceniac bo nie ciebie to spotkało - mnie spotkało 2 razy... Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 11:27 Obejrzałam Twoją stronę z fotofrafią. Chyba Cię widziałam, chyba Cię pamiętam- bo i twarz znajoma i w tym czasie byłam w tym miejscu na stażu......i jesli to rzeczywiście Ty, to byłas młodą sympatyczną osobą. Współpracowałaś z lekarzami. Ani cienia agresji prezentowanej na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:04 Serio spotkałysmy sie i ja nie wyczułam jaki masz stosunek do pacjenta???? Dobrze napisałas - współpracowałam z lekarzami! A to znaczy, że nie polegałam slepo na ich opinii, nie pozwalałam sobie w kasze dmuchać - jesli coś mi się nie podobało to mówiłam wprost - tym sprawiłam, że lekarze traktowali mnie odpowiednio - nie jak plebs itp...' Nie jestem agresywna - zawdzieczam kilku lekarzom życie mojego syna! Nie ja, nie moja wiedza czerpana z netu go uratowała ale własnie lekarze! Mnie się tylko bardzo nie spodobało to w jaki sposób ty domagasz się praw dla siebie przy okazjii zrównując pacjenta z ziemią. Dlatego moje wypowiedzi wygladaja w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:13 Jeżeli rzeczywiście jesteś tą osobą, o której myslę- a sądzę, że tak jest - to jest tu jedna z dwóch możliwości - albo nastąpiła w Tobie jakaś metamorfoza albo zakrywając się, jak widac złudnym, poczuciem anonimowości na forum zachowujesz się zgoła inaczej niż w realu. Z tego co pamiętam - własnie współpracowałas, byłaś rozsądną matką, potrafiłas słuchać, miałaś sugestie, ale nie forsowałaś ich ślepo, a przede wszystkim nie byłas agresywna. Tu zas agresji Ci nie brakuje. Ja - nigdy nie równałam pacjenta z ziemią, zawsze miałam do nich stosunek zyczliwy, co nie oznacza, że mam się godzić na pracę za 1460 złotych. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:19 Wiesz, raczej nie mam co liczyć na anonimowosć w necie mając w sygnaturce link do stronki mojego dziecka a na niej wszystkie nasze dane Dobrze napisałaś - "Z tego co pamiętam - własnie współpracowałas, byłaś rozsądną matką, potrafiłas > słuchać, miałaś sugestie, ale nie forsowałaś ich ślepo, a przede wszystkim nie > byłas agresywna." - taka jestem I już napisałam - nie jestem agresywna - raczej dosc ciepła, mocno kochajaca swoje dzieci i na dodatek z niesamowitą chęcią niesienia im pomocy Tu rozdrażniły mnie bardzo twoje wypowiedzi - nie mnie jedna z resztą Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:13 I tak sie zastanawiam skad mnie możesz pamiętać - napiszesz mi? Jesli nie tu to na priva poproszę - mam nadzieję, że nie z CZD bo tam nie współpracowałam z lekarzami - tam przez wiekszośc byłam olewana...Bo to było takie dziwne, że młoda gó..ara walczy o TAKIE dziecko... Na przekór ordynator oddziału, która prosto w twarz powiedział mi, że mojego syna nie warto operować, bo za te pieniadze mozna zoperować NORMALNE dziecko... Ech...chyba skończe tą dyskusję - do niczego nie prowadzi a we mnie przywraca złe wspomnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:18 Własnie stamtąd. Nie byłaś olewana. Współpracowałaś. Nikt nie twierdził, że jesteś g-ą. Nie chcę generować złych wspomnień. Rozmowa z szefem oddziału nie odbywała się w mojej obecności więc się nie wypowiadam. Jesli w stałym kontakcie z nami był także Twój mąż - to nie mam watpliwości, że to byłas Ty. Komentowalismy, że jesteście oboje dzielni, oboje walczycie o dziecko. I, co rzadkie, robi to ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:27 Ło matko - w zyciu nie uwierzę! Nie to miejsce! Chyba, że zdradzisz mi oddział - przeszlismy przez kilka Nie licząc kardiochirurgów jedyne wsparcie jakie otrzymalismy pochodziło od dr D.J z oddziału kardiologii - jak mi powiesz, ze to byłas ty to umrę Tak, bylismy w stałej współpracy z lekarzami - nic innego robic dla naszego syna zrobic nie moglismy Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:29 Nie, to nie byłam ja. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:39 Uffffff Bo dr J wspominam niesamowicie ciepło - a wiesz dlaczego? Mój synek trafił tam w 10 dobie zycia. rano dr wezwała mnie rozmowę, przedstawiła stan dziecka, na kartce rozrysowała schemat serca, pokazała czego brakuje. na koniec trochę zbladła - i lekko sie plącząc spytała czy wiem już wszystko o stanie mojego dziecka. Spytałam ja czy chodzi jej o to, że ma ZD. I wiesz, ona odetchnęła z ulgą i powiedziała, że BARDZO MNIE PRZEPRASZA, że jest jej przykro ale nie wiedziałaby jak mi o tym powiedzieć... Taka zwyczajna szczerość Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:44 Co mi chcesz przez to powiedzieć? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:47 Chyba dwa lata temu kupiłam ( z marnej lekarskiej pensji), książke Anny Sobolewskiej - Cela - odpowiedź na zespół Downa. Jedyna chyba publikację, w której sporo o psyche i odczuciach rodziców. Ale i tam, matka Celi z ZD, tak wiele nie pisze o okresie pobytu w klinice, o tym czego tak naprawde oczekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:54 Cela jest tak na prawdę studium przypadku - dotyczy tylko jednego dziecka, dotyczy tylko jednych rodziców. jeśli chcesz przeczytac publikację wartą poświęcenia uwagi to polecam "Dzieci z Zespołem Downa" Cliffa Cunningama Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 13:12 Dziękuję bardzo, przeczytam. A co sądzisz o "Celi" ( nie jako osobie, bo nie chcę byc posądzona o kolejne niecności) a o książce? Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 13:18 Książka sama w sobie jest niezła - ale prosze pamietać, że rodzice Celi nie sa zupełnie przecietnymi ludźmi Juz sam fakt ich podrózy wpłynął na rozwój i specyficzny dosc charakter ich córki Ta ksiażka jest po prostu opowieścia o małej dziewczynce, która próbuje odnaleźc swoje miejsce w świecie Natomiast ABSOLUTNIE nie polecam Poczwarki i niech cie ręka boska broni wpisac ja na liste książek jakie powinni przeczytać rodzice którym własnie urodziło sie dziecko z ZD! Tą ksiązke można przeczytać dopiero wtedy jak pozna się ZD, zrozumie czym jest, jak sie go oswoi Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 14:47 Dziękuję raz jeszcze.Ponieważ nie jestem psychologiem, terapeutą, a ZD znam od innej strony nie podejmuję się polecać komukolwiek książek. A Poczwarkę wpisuje na "czarną listę" ( choć nie wykluczam, że SAMA z ciekawości ją przeczytam).Tu dotykamy delikatnych spraw. Nas - lekarzy nikt nigdy nie uczył jak rozmawiac, jak przekazywać , w tym przypadku , informację o urodzeniu dziecka z zespołem Downa. Sama miałas tego przykład. Ja - mam do czynienia z rodzicami dzieci starszych. Czaem tylko o kilka tygodni, ale to wystarczająco długo, aby .....tu mi brakuje słów, więc proszę nie łapać mnie za słówka jeśli użyję nietrafnego sformułowania, trochę się oswoili. Nie ja przekazuje tę wiadomość. Rodzice inaczej odbieraja wiadomość nawet o bardzo złym rokowaniu dziecka, które ( tu znow skrót myslowy) już jest, niz w opisanej wyżej sytuacji. Jestem nauczycielem akademickim.Z tej wymiany postów, która w zamyśle miała zupełnie inny wydźwięk, wyniosłam przekonanie, że nalezy umiec także rozmawiac i w takich przypadkach. Postaram się poruszać ten temat ze studentami. Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 15:22 Dziękuję, słowa uznania. Doceniam, że z tej dyskusji można wyciagnąć taki rozsądny i twórczy wniosek. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 16:57 Dziękuję i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:18 Oznaczało bezradność i przerażenie. Oznaczało także odrzucenie pomocy i odrzucenie dziecka. Wiem, że czasem , nawet gdy rodzi się zupełnie zdrowe dziecko matka bezpośrednio po porodzie je odrzuca. Nie wgłebiajmy się w przyczyny, bo w tym momencie musiałby powstać ogromny post. Gdy rodzi się chore dziecko, czy z poważną wadą genetyczną, szok jest tym większy. I to zrozumiałe. Natomiast my, lekarze, nie mozemy pomóc na siłe komus, kto te pomoc odrzuca. Nie możemy zmusić do pokochania dziecka. Jestesmy bezradni. Możemy próbować, ale tylko próbować. Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:36 napisałaś Oznaczało także odrzucenie pomocy i > odrzucenie dziecka. Czy ta kobieta oddała to dziecko do domu dziecka? Jej zachowanie oznaczało rozpacz. Może to nie był dobry moment na pomoc w wybranej przez Ciebie formie, może należało dać jej parę dni na oswojenie się z tą myślą, może trzeba było poczekać, aż sama zapyta... Może teraz ta kobieta (lub inne, które w pierwszej chwili tak zareagowały) opiekuje się swoim dzieckiem, kocha je, potrafi z tym żyć. Może miała chwilę słabości, może to był najtrudniejszy dzień w jej życiu. A Ty przyniosłaś parę informacji, usłyszałaś nieprzyjemne słowa, poczułaś się obrażona i oceniłaś: odrzuca dziecko i pomoc ("to zła kobieta była" ))) ) Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:58 Gorgono, wskaż mi akapit, w którym napisałam, że to była zła kobieta. Bo jesli tego nie zrobisz uznam, że dochodzi do fałszywej interpretacji moich wypowiedzi. Czy wiesz jak długo przebywa kobieta na oddziale połozniczym ( tzn. tam gdzie byłam)? Kilka dni. U niej nie było powikłań, chore było dziecko. My - mając z nia kilkudniowy kontakt możemy wykorzystac tylko ten czas. Co mamy robic póxniej? Łatwo oceniać innych. Nie obraziłam się, bo nie należę do obrażalskich, poczułam bezradność. Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:12 To ironia była)))) Staram się nie nadinterpretować Twoich wypowiedzi, ani nie interpretować ich fałszywie. Napisałaś: >>Łatwo oceniać innych. Właśnie, całkowicie się zgadzam, tylko czy powinno się na podstawie jednego incydentu, jednego zdania kobiety w ciężkim stresie wyciągać bardzo daleko idące wnioski o odrzuceniu dziecka i pomocy? napisałaś też: >>My - mając z > nia kilkudniowy kontakt możemy wykorzystac tylko ten czas. Co mamy robic > póxniej? Myślę, że można oczekiwać w takiej sytuacji, że na oddziale położniczym odpowiecie na wszystkie pytania, ukierunkujecie, powiecie, jak leczyć i rehabilitawać dziecko, skierujecie, gdzie należałoby skierować. Mogą być kobiety, które poproszą po pierwszym szoku o takie informacje, a jeżeli nie, to można dać po prostu pare kartek z informacjami. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:21 1. Informacje miałam. Chciałam przekazać. Nie udało się. 2. Rozumiem szok. 3. Lekarz w takiej sytuacji ma ograniczone pole manewru. Co ma zrobić? Wysłac listem poleconym do domu? Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:30 Mozna tez zadzwonic do najbliższego ośrodka wczesnej interwencji i spytać czy jakis rodzic z grupy wsparcia mógłby odwiedzic matkę noworodka z ZD? Wierz mi - w moim przypadku i większości innych rodziców chorych maluchów takie rozwiazanie jest najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:39 Być może masz rację. Nie upieram się. Jest to słuszna sugestia, która przekażę studentom w ramach zajęć z pediatrii. Nie pracuję na neonatologii, miałam tam tylko jeden ze staży. Nas lekarzy bardziej interesuje stan fizyczny dziecka, nieco mniej wiemy o grupach wsparcia. Ja- choc zostałam tu okrzyknieta betonem, bede Ci wdzięczna za informacje. Być moze ktos z moich studentów kto bedzie miał w ramach stażu czy pracy ten problem, podeprze sie grupami wsparcia, komuś pomoże. Tak więc czekam na informację lub chociaz link. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:46 Polecam Ośrodek Wczesnej Interwencji na Pilickiej, Stowarzyszenie Rodziców Dzieci z ZD "Bardziej Kochani". A jesli barzo chcesz to na priva moge podac ci tel kontaktowy do mamy która chętnie w takiej sytuacji pomoże młodym rodzicom. Ja niestety sama tego zrobić nie mogę, przynajmniej nie w Warszawie - od 3 lat tam nie mieszkam Nasz syna ma ponad 7 lat - my po jego narodzinach zopstaliśmy poraktowani strasznie, wiem, ze teraz sytuacja zmienia się na lepsze ale idealna nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:53 Dzięki! Telefon ma nasza oddziałowa. Skontaktuję się z Ośrodkiem, może mają jakieś sugestie, moze materiały, może pomysły. Mnie jednak interesuje jeszcze jeden aspekt - jak rodzice reaguja na osoby, było nie było. obce ( czyli rodziców innych dzieci w takiej samej sytuacji)? Oczywiście z Pilicka porozmawiam ( tu znów skrót myslowy, bo nie da się rozmawiać z ulicą), ale do kogo nalezy ruch, jak rozmawiać z rodzicami, kto pierwszy się kontaktuje? Bardzo mi zalezy na ( o ile nie powracają złe wspomnienia) informacji . Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 13:08 Jeśli chodzi o Pilicką - wystarczy tam zadzwonic, powiedzieć jaka jest sytuacja i spytac czy np psycholog (p. Ewa Ziemka) może wskazać rodziców chetnych do takiej pomocy. Na priva pisze kontakt do osoby, która działa w Misji Służby Rodzinie - sami mają chlopca z ZD, planują przysposobic przynajmniej jedno dziecko z tym problemem - nie znam lepszych osób do rozmowy z rodzicami Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 13:44 Rzeczywiście, lekarz niewiele może zrobić, mi codziło raczej o to, żebyś na podstawie jednego zdania nie pisała, że ta kobieta odrzuciła dziecko i pomoc. Tylko tyle. Sądzę nawet, że od lekarza tuż po porodzie nie można wymagać, a tym bardziej żądać, żeby zrobił więcej. Tylko informacji, co dalej. Tylko wskazówek, aby można było dziecko dobrze zdiagnozować i mu pomóc. Dla większości ludzi w takiej sytuacji ważna jest informacja, co dalej robić. Ta kobieta jej nie chciała. Jej prawo. Może jeszcze było za wcześnie. Stowarzyszenia rodziców czasem przygotowują informatory i szpitale mogą je po prostu rozdawać. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:13 W Polsce sa dziury specjalizacyjne w szpitalach, ktore sila rzeczy zapelniaja lekarze, pomimo braku czasu i odpowiedniego przygotowania. Pracownik socjalny na miejscu i srodowiskowy, psycholog, "grief councelor" (sorry, nie znam polskiego odpowiednika), ktos kto bylby posrednio miedzy sluzba zdrowia a opieka spoleczna, hospicjami itd. Ludzie do tego przygotowani, majacy informacje, majacy kontakt z pacjentem i ich rodzinami "po" wyjsciu ze szpitala. Teraz to spada na lekarzy, ktorzy ani przygotowania, ani informacji nie maja. Mieszkam w USA przez wiele lat, pomijam to, ze lekarze zaraz po studiach zarabiaja 120 tys. rocznie, moja przyjaciolka ginekolog po 2, zarabia blisko 300tys, przyjmuje 4 (!!!) dni w tygodniu, dyzury ma 4(!!!) razy w miesiacu. Ilekroc bylam u lekarza, czy mialam jakis zabieg,np. biopsje piersi, zawsze dostaje pakiet informacyjny ulotek, czego oczekiwac, jakie niepokojace objawy, co normalne, co niepokojace i gdzie w razie czego dzwonic. PO poronieniach zadzwonili do mnie pracownicy socjalni i psycholog pytajac czy potrzebuje pomocy, wsparcia, grupy terapeutycznej, terapii indywidualnej itd. Nie zawsze wiaze sie to z ogromnymi kosztami, wiec lekarze sami powinni wychodzic z inicjatywa do dyrekcji, czy juz nie wiem do kogo, i walkowac, zeby ich prace uczynic latwiejsza. Do glowy nie przyszloby mi ot tak zadzwonic do lekarza, zreszta i tak bym sie do niego nie dostala, bez przejscia przez sekretariat i pielegniarke, ktora robi wywiad i grubszy przesiew. Uslugi ich za duzo kosztuja, zeby ot tak mozna sobie wlezc do gabinetu, albo zadzwonic na komorke, albo wezwac do domu, albo poslac z ambulansem. Do tego jest specjalnie wyksztalcony personel. Powtorze, praca lekarzy w Polsce jest nieszanowana i nieodpowiednio oplacana w stosunku do obowiazkow i odpowiedzialnosci. Tylko wolny rynek, prywatyzacja, podpisywanie umow lekarzy z firmami ubezpieczeniowymi moze ta sytuacje uzdrowic. NIe trzeba bedzie mierzenia stopnia usmiechu, uprzejmosci, fachowosci, bo rynek SAM to zweryfikuje i lekzrze, ktorzy pewnych kreyteriwo nie spelniaja, wygina jak dinozaury. Ponadto wprowadzenie egzaminow weryfikujacych co kilka lat, zeby odnawiac licencje, jak to jest w innych krajach, zmuszaloby lekarzy do utrzymywania kontaktu z najnowsza medycyna, nie dla wlasnej satysfakcji, ale dla utrzymania sie na rynku. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:09 No to sie popisałaś Normalnie siedze i płaczę ze śmiechu!!!!!!!!!!!! Ty jesteś lekarzem?????????? Jesli miałas noworodka z ZD nie mogłaś stwierdzic czegos takiego jak "ciężka postać" zd. Czegoś takiego nie da sie stwierdzić! Nie masz zielonego pojecia jak taki noworodek moze sie rozwijać! Owszem, to mogłobyc maleństwo mocno obciażone okołoporodowo (np. wcześniak, wada serca, wada przewodu pokarmowego i wiele wiele innych) ale to tez nie rokuje zbyt dobrze jeśli chodzi o rozwój psychoruchowy maluszka!!!! moje dziecko urodziło się w 33 tc, z paskudna wadą serca (CAVSD + PDA), miało wylew krwi do mózgu, przeszło sepsę i jeszcze kilka innych atrakcji a mimo to teraz w wieku lat siedmiu idzie do szkoły Próbujesz się przedstawić jako wszystkowiedząca - a tu zonk - okazało sie, że nie wiesz podsawowych rzeczy. Cięzka postać - buhahahahahahahahaha pozwól, że twoje słowa pokaże na forum rodziców dzieci z ZD - popłacza się z radości Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:15 agamama123 napisała: Owszem, to mogłobyc maleństwo mocno obciażone > okołoporodowo (np. wcześniak, wada serca, wada przewodu pokarmowego i wiele > wiele innych) ale to tez nie rokuje zbyt dobrze jeśli chodzi o rozwój > psychoruchowy maluszka!!!! Powinno być oczywiście "nie zawsze rokuje źle" Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:21 Właśnie było dokładnie to co piszesz - poważna wada serca i wada przewodu pokarmowego. Wada serca bardzo ciężka o złym rokowaniu. Może wyraziłam sie mało precyzyjnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:16 Bardzo mało precyzyjnie jak na lekarza - to nie żadna cięzka postac ZD tylko zespół wad wrodzonych, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:31 Wymieniając posty siła rzeczy robi się skróty myslowe. Oczywiście czepiać się można każdego skrótu myslowego i każdego niedopowiedzianego zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:02 bea116 napisała: > Może jednak trochę zmieni - lekarz pracujący w jednej pracy za godziwe pieniądz > e będzie mniej przemęczony i bardziej cierpliwy niż lekarz, który myśli o tym, > że za chwilę musi jechać do drugiej roboty na następnych kilka godzin a w weeke > nd też nie odpocznie bo ma kolejny dyżur. Lekarz to nie cyborg, to też człowiek > ... Nie usprawiedliwiam braku kultury, ale ludzie toż nawet skrzywić się nie mo > żna, bo zaraz doktor konował i cham? A może go boli głowa, a może jest w trakci > e rozwodu a może jego własne dziecko ma 39 stopni gorączki a on musiał przyjść > do roboty? Lekarz to nie cyborg, to też człowiek... Podobnie jak pielęgniarka, nauczycielka, ekspedientka - wobec ich min też jesteś taka wyrozumiała ? > Poza tym w ŻADNYM poście nie ma takiej refleksji - lekarz był niemiły, ale ja t > eż jako pacjent może nie zachowałam się wobec niego jak należy... Brak takich p > ostów też daje do myślenia. Może po prostu Kali dobrze, Kalemu źle. Nie neguję, że jakiś pacjent mógł być niemiły, ale wiem jedno - mam problemy z asertywnością i nie potrafię upominać się o swoje, więc jeżeli chodzi o mój stosunek do lekarzy, z którymi miałam kontakt to nie mam sobie nic do zarzucenia. No chyba tylko to, że powinnam np. skomentować prosto w oczy trzygodzinne wyczekiwanie pod gabinetem, albo wmawianie mi, że nie znam własnego dziecka i traktowanie jak półgłówka, a ja nie potrafię. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:47 1)tak, staram się być wyrozumiała 2)słowo "jakiś" w wyrażeniu "pacjent mógł być niemiły" zamieniłabym na "wielu pacjentów jest niemiłych" i bynajmniej nie dlatego, że czekają trzy godziny 3)nie odpowiada Ci lekarz to go zmień, tak jak zmieniasz mechanika czy elektryka, masz prawo wyboru Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:58 No właśnie to pacjent ma zmieniać lekarza, a nie pan doktor miejsce pracy skoro mu nie odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:21 To też, dlatego już zaczyna np. brakować anestezjologów i radiologów emigrujących do Europy i dalej, ale to chyba raczej uderza w pacjentów, nie sądzisz? Już nawet w Warszawie jest wiele przychodni i szpitali, które nie mają poobsadzanych niektórych etatów, bo lekarz nie równa się masochista i chętnych brak. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:07 Nie zrozumiałaś - dlaczego lekarz, który ma w nosie pacjentów czuje się bezkarny? Bo pacjenci nie wyciągają z takiego zachowania konsekwencji, nie idą na skargę do dyrektora placówki itp. Ustawiczne skargi na jedną i tę samą osobę jakiś efekt by chyba dały, np. w postaci zwolnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:55 no to niech idą, nie mam nic przeciwko, ja np. jeśli uważam że są podstawy to interweniuję i w sklepie i na poczcie i w urzędzie, no ale nie z powodu kwaśnej miny pani ekspedientki Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:51 Jeżeli lekarz będzie zarabiał niewiele ponad 1400 złotych, lekarz, do którego przychodzisz - jak sama piszesz, z lekiem, bólem, strachem; lekarz , który ma wysokie kwalifikacje formalne i sporą wiedzę, będą frustracje, pospiech. Frustracje dlatego, ze nie ceni się ani wiedzy, ani wagi pomocy, ani odpowiedzialności. Pośpiech i zmęczenie dlatego, że lekarz tez jest człowiekiem, też chce zyć, dać coś z siebie rodzinie, wyjechać na urlop. A na to trzeba zarobić. I większość z nas robi to w prywatnych gabinetach. Nienawidzicie nas, bo tak jak dla nas ważniejsze są nasze dzieci tak dla Was Wasze problemy. I żądacie od nas dyspozycyjności przez 24 godziny na dobę. Jesli lekarz mówi "później, skończyłem pracę", automatycznie staje się wrogiem. Jestem za prywatyzacją słuzby zdrowia. Za duzymi podwyżkami. Wtedy zamiast biec do gabinetu, mogę zostac dłużej w szpitalu wiedząc, że nie robię tego kosztem swojego dziecka. Czy to tak trudno zrozumieć? Ludzie są rózni. Na naszą grupę zawodową stale wylewa się pomyje. Coraz więcej lekarzy wyjeżdża, coraz więcej biegnie do gabitetów. Czy zalezy Wam, aby Was, Wasze dzieci czy rodziców leczyły sfrustrowane i niedouczone niedobitki? Czy chcecie, aby na Was uczyły się kadry medyczne dla Unii??? Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:14 Chyba nieco przesadzasz z egzaltacją w swoich wypowiedziach. Nienawidzimy? Bez przesady, aż tak wielkich emocji twoja grupa zawodowa we mnie nie wzbudza. Bardziej dziwi mnie to ciągłe podkreślanie wykształcenia, inteligencji, wiedzy, w przełożeniu na skrzeczącą rzeczywitość w jakiej znajduje się pacjent. Tak się składa, że jestem po biol.-chemie, i 3/4 mojej klasy poszła na medycenę, i wierz lub nie, ale część z pewnością orłami nie była i przysłowiowego prochu nie wymyślą. Pomyje się na was wylewa, nie dlatego że ludzie są źli i znaleźli sobie "kozła ofiarnego", tylko doprowadza do tego arogancja i buta waszego środowiska, korupcja i tuszownie błędów kolegów zgodnie z zasadą "brudy pierze się w domu". Rozumiem frustrację z powodu niskich zarobków, rozumiem zmęczenie, ale nie rozumiem chamstwa, kolesiostwa, znieczulicy. Wyśmiewasz to osoby szukajace pomocy w internecie. Miałam kłucie w okolicach prawego boku. Byłam u trzech specjalistów, oczywiście prywatnie, miałam robione usg, ekg, gastroskopię (za wszystko płaciłam z własnej kieszeni), leczono mnie na żołądek, później wątrobę, niestety ból nie mijał, leki nie skutkowały, lekarze kręcili głowami, zaczełam szukać w internecie. Objawy zgadzały się z moimi - wyszło że to neuralgia. Poszłam do innej pani doktor, zasugerowałam neuralgię międzyżebrową, pani doktor zapisała leki i po dwóch tygodniach (!) przeszło. Ból, który bezskutecznie leczyłam wcześniej półtora roku. Podobnie moja koleżenka. Po dwóch latach nieskutecznego leczenia, trafiła na artykuł w internecie (napisany przez lekarza). Objawy były zgodne z tym, co opisywał lekarz, okazało się, że cierpiała na silną agorafobię. Psychiatra który od dwóch lat faszerował ją lekami, wyciągając z rzekomej depresji, kobietę wyśmiał. Zmieniła lekarza, poszła na terapię grupową, coraz śmielej i dalej wychodzi z domu. Każdy ma prawo się pomylić, każdy ma prawo nie wiedzieć, ale wy najczęściej zaprzeczacie, że tak jest. I mam pytanie, czy jeśli dostaniecie podwyżki pensji, będzie to związane z ograniczeniem możliwości pracy na kilku etatach, czy też nie? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:45 Z przyjemnością będę pracować na jednym jedynym etacie - w szpitalu( praca ciekawsza, bardziej satysfakcjonująca) jesli zarobię tyle ile dziś w szpitalu i w gabinecie. Z radością poświęce ten czas synowi, dokształcaniu sie, odpocznę. Ale warunek - zarobki muszą byc identyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:09 Hmm, nie chodzi mi o to, co kto będzie robił z przyjemnością, ale czy wraz z podwyżkami których żądacie (o ile by były w żądanych wysokościach) pojawi się ustawowy zakaz pracy na kilku etatach. Teraz wiadomo, że wszyscy pięknie, ładnie, będą pisać o czasie dla rodziny, na odpoczynek, dokształcanie, ale znam trochę życie np. mam często do czynienia z prawnikami czy biegłymi rewidentami, którzy dobrze zarabiają (kancelaria w K-cach 500,00 zł. za godzinę brutto). Uwierzysz, albo i nie, ale oni zawsze są zagonieni, ciągle prowadzą równolegle inne sprawy, inne firmy, pracują od rana do wieczora. Pewnie, ze jak się zarabia 2.000,- zl. to 7.500,- wydaja się to dużą sumą. Tyle, ze bardzo szybko zaczyna się kupować lepsze jedzenie, kosmetyki, ciuchy, wyposażenie domu, lepsze wczasy, szkoły dla dzieci. I po chwili okazuje się, że znów za mało. Dlatego pytam o ustawowy zakaz, czy jest taki postulat, bo za chwilę znów się okaże, że pomimo podwyżek lekarze dalej pracują na kilku etatach, dlatego są zmęczeni, dlatego nieuprzejmi, dlatego się spóźniają, dlatego... et cetera, et cetara. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:31 Lekarz jest obywatelem tego kraju. Konstytucja gwarantuje mu te same prawa i obowiązki. Nie można jednej grupie zawodowej zakazać tego czy tamtego a innej nie. To jawna dyskryminacja. Za chwilę ten czy ów domagać się będzie, aby lekarzom zabronić kupowania samochodów, wyjazdów za granicę, kupowania markowych ubrań. Mozna wymyslić, że wszyscy mają studia za darmo tylko nie lekarze. Można sporządzić długą listę dyskryminacji. Ale to już podpada pod odpowiednie paragrafy. Jeśli wprowadza się ustawowy zakaz pracy ponad etat to dla WSZYSTKICH. Chciałabym, aby w tej sytuacji był także jednoznaczny zapis, że lekarzowi pod groźba kary nie wolno(!!!!!) także bez pieniędzy dotykać pacjenta. Od ratowania jego zdrowia i zycia są dyżurne słuzby. A dlaczego? Bo zaraz miałabym pielgrzymki ludzi domagających się świadczeń za darmo. Mam sąsiadów z dziećmi. Jedna z rodzin o 2.30 w nocy wali do drzwi. Budzi mnie, syna, męża. Dzieci mają wysoką gorączke. Ubieram się, biegnę. Badam cała trójkę - dokładnie. Wypisuję recepty. Angina. Proszę o dane dzieci z peselami włącznie. Idę do mieszkania do komputera. Rejestruję pacjentów i wracam z rachunkami. Za konsultację dziecka ( w nocy) rachunek opiewa na 90 złotych. 3x90=270 złotych ( nie doliczam z powodów oczywistych dojazdu). Wszystko wyszczególnione. Sąsiedzi mcono zdziwieni - dlaczego biorę pieniądze i dlaczego tak drogo? Bo lekarz ich zdaniem powinien być do dyspozycji. Bez pieniędzy. Zawsze. Zabranie nam możliwości praktyki odbiera możliwość wystawiania rachunków w sposób legalny. A na lewo z zasady nie biorę. Zaś pracowac za darmo nie chcę. P.S. Nikt z nas nie pracuje dla sportu. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:30 Kochana, ale to właśnie wasza grupa zawodowa chce mieć gwarantowane zarobki w wysokości 5.000,- czy 7.500,- zł. Skoro już poruszasz kwestię równości praw, to prawo to takiego wynagrodzenia dotyczy, waszej grupy zawodowej, finansowanej z budżetu państwa, czyli z kieszeni podatników, a wszystkich grup zawodowych czerpiących z tego samego worka. Niezależnie od stopnia fachowości, uprzejmości, jakości świadczenia usług, chcecie tyle za sam fakt bycia lekarzem w pracy. A co w zamian? Przestaniecie straszyć, że wyjedziecie za granicę? Znam życie i ludzi na tyle, że jeśli chodzi o kasą, to jej nigdy za wiele. Jaka więc w zamian za podwyżki jest gwarancja, że lekarze nadal nie będą biegać z etatu na etat? Słowo lekarza? Sama przecież piszesz, że podwyżka umożliwi ci spędzanie czasu z rodziną, dokształcanie, spowoduje, ze nie trzeba będzie biegać z przychodni do szpitala i z powrotem, co ma rzekomo przynieść większą uprzejmością, brak spóźnień, większość fachowość itd. To dlaczego się oburzasz, na propozycję doprecyzowanie tego w ustawie. Przecież temu ma służyć podwyżka waszych płac. Twoje oburzenie raczej wskazuje, że nie masz zamiaru rezygnować z kolejnego etatu. W moim zawodzie również trzeba nieustannie się dokształcać, fachowe szkolenia i podręczniki również kosztują wiele. Ale oprócz pieniędzy potrzeba jeszcze na naukę sporo czasu, trzeba mieć czas na szkolenia, naukę i czytanie, zmęczenie nie służy przyswajaniu wiedzy. Jaką mam gwarancję, ja jako pacjent, z którego kieszeni wzrosnąć mają wasze pensje, że tak właśnie spożytkują czas lekarze. Poza tym mylisz się twierdząc, że” nie można jednej grupie zawodowej zakazać tego czy tamtego”, nie tylko można, ale nawet tak zrobiono, czego dowodem są chociażby istniejące w naszym kraju ustawy o Ograniczeniu Prowadzenia Działalności Gospodarczej, czy o Działalności Zarobkowej albo taka Ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:03 Proszę bardzo. Zgoda! Niech wezmą mój PIT i zagwarantują mi identyczne zarobki na etacie!Niech mam sumę X z pracy tylko i wyłącznie w szpialu. Moge zamknąc gabinet na 4 spusty. Będę miała czas, bede wypoczeta i uśmiechnięta. Mam jednak pytanie. Co mam zrobić , gdy w nocy zastuka do mnie sąsiadka, której zachorowało dziecko? Odmówić konsultacji? Jestem ścigana z mocy Ustawy o zawodzie lekarza. Iść i zainkasowac honorarium? Popełniam przestępstwo podatkowe. Zawalić pół nocy i pracowac za darmo? To by Wam się najbardziej podobało, tylko znów bije to w lekarza. Znajdźcie więc uczciwe rozwiązanie w ramach pomysłu na reformę pracy i płac lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:16 Pytam, bo nie wiem: jak właściwie rozliczasz się z US? Zasady ogólne czy ryczałt? Co do stukającej sąsiadki: może ludzie zwyczajnie powinni wiedzieć dokąd pojechać w nocy, kiedy np. dziecko zachoruje, ale nie wygląda, żeby było potrzebne wzywanie pogotowia. Taką informację chyba można znaleźć, a nie latać po sąsiadach. Od lekarza po godzinach mozna oczekiwać, że np. udzieli pierwszej pomocy w razie wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:35 biala_dama3 napisał: > Proszę bardzo. Zgoda! Niech wezmą mój PIT i zagwarantują mi identyczne z > Mam jednak pytanie. Co mam zrobić , gdy w nocy zastuka do mnie sąsiadka, > której zachorowało dziecko? > Odmówić konsultacji? Jestem ścigana z mocy Ustawy o zawodzie lekarza. > Iść i zainkasowac honorarium? Popełniam przestępstwo podatkowe. Jak często w twojej karierze zawodowej zdarzają ci się sąsiedzi stukający do drzwi w nocy? Tak średnio na rok. I kto znowu chce, żebyś pracowała za darmo, skąd ta egzaltacja? Przede wszystkim od ciebie zależy, czy otworzysz drzwi, czy nie. Po drugie, nie sądze, żeby wszystkie wypadki losowego jakie mogą się wydarzyć uregulowano w ustawach, bo życie często jest bogatsze od przepisów. Równie dobrze może się przydarzyć, że będac na wczasach, inny wczasowicz leżący obok ciebie na leżaku dostanie zawału. Co to ma do rzeczy. Wytłumacz mi jakie przestępstwo podatkowe popełniasz, inkasując honorarium za wykonaną przez ciebie usługę? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 08:15 Jeśli inkasuję jakiekolwiek pieniądze muszę odprowadzić od nich podatek. Żeby odprowadzić podatek - muszę je zaksięgować. Biorąc od sąsiadki pieniądze za poradę księguję , płacę naleznośc fiskusowi i jesteśmy ok. Wiesz, może jestem głupia i naiwna , ale gdy ktoś potrzebuje pomocy to ją ode mnie otrzymuje. Ty - będąc lekarzem, pewnie zostawiłabyś umierającego na klatce schodowej. Nie oznacza to, że za tę pomoc nie nalezy mi się honorarium. Świństwem jest jesli komuś np. zalewa mieszkanie, a hydaulik udaje, że nie ma go w domu. Ale na Boga, dlaczego ma to robic za darmo? Pytasz jak często sąsiedzi proszą o pomoc? Częściej niż Ci się wydaje. 3-4 razy w miesiącu. Choćby wczoraj tuz przed 24.00. 3 latek z biegunką i wymiotami. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:22 Sama piszesz w swoim poprzednim poście, że biorąc honorarium od sąsiadki rzekomo popełniasz przestępstwo podatkowe. Dlatego zapytałam jakie. Za chwilę odpowiadasz, że jak zaksięgujesz i odprowadzisz podatek to jesteś ok. Więc z czym masz problem. Jak każdy inny obywatel, za usługę pobierasz honorarium, księgujesz i odprowadzasz podatek. Dlaczego więc kreujesz nieprawdziwą sytuację, w której to stajesz się rzekomym przestępcą podatkowym udzielając pomocy sąsiadce. To twoje własne słowa: >Co mam zrobić , gdy w nocy zastuka do mnie sąsiadka, której >zachorowało dziecko? >Odmówić konsultacji? Jestem ścigana z mocy Ustawy o zawodzie lekarza. >Iść i zainkasowac honorarium? Popełniam przestępstwo podatkowe. Po raz kolejny piszę, tak jestem za tym żebyście dostali podwyżki. Nigdzie nie piszę, ze masz cokolwiek robić za darmo. Pytam tylko co w zamian dostanie pacjent, który waszą podwyżkę odczuje w postaci drenażu kieszeni, najpewniej w kolejnym wzroście składek. Twierdzisz, że będziecie mniej pracować, ale na moją propozycję ograniczenia pracy na kolejnych etatach w zamian za podwyżki dla lekarzy, tak jak zrobiono to w przypadku innych zawodów, aby ograniczyć patologie, jakie mogę być z tym związane, ty zioniesz oburzeniem, co wyraźnie wskazuje, że pomimo podwyżek dalej pracować na kilku etatach będziesz. Jest taka zasada, jak chcesz przekonać szefa, aby dał ci podwyżkę, wykaż mu co on może na tym zyskać, a nie co ty, bo jego interesuje własny zysk, a nie twój. Ty nie przekonałaś mnie wcale, co do mojego zysku jako pacjenta, mało, mam pewność że jedynym beneficjentem będą lekarze, dla pacjentów nic się nie zmieni, albo niewiele, oprócz podwyżek składki. Co do twoich sąsiadów, powiem ci tylko tyle, jeśli przyjmujesz ludzi z gorączką, czy z biegunką to zawsze będą co ciebie przychodzić kiedy chcę, bo po prostu mają wygodniej iść do ciebie, zamiast stać w przychodni. Tacy są ludzie. Nie tylko w stosunku do lekarzy, w ogóle tacy są – wygodni. Co innego zagrożenie życia, gdzie każda sekunda jest ważna, co innego biegunka. Może masz problem z asertywnością i przyzwyczajasz ich do tego. Mam w rodzinie trzech lekarzy i nikt nie opowiadał o sąsiadach chodzących po nocach i dobijających się do drzwi średnio 4 razy w miesiącu. Nie znasz mnie, i bardzo cię proszę nie pisz, co bym zrobiła gdyby ktoś umierał na klatce schodowej, bo zaczyna brakować ci logicznych argumentów, zamiast ad rem przechodzisz ad personam. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 13:27 Mając gabinet , prowadząc księgowość mam gdzie zaksięgować. Pracując tylko w szpitalu nie prowadzac działalności gospodarczej , nie wypełniając PIT-ów raczej nie zaksięguję. Co pacjent dostanie w zamian za nasza podwyżkę: - niezmęczonego lekarza - zadowolonego z pracy lekarza - dokształconego lekarza - krótsze kolejki do lekarza. Mało? Sa tacy, którym wszystko jest mało. Odpowiedz Link Zgłoś
joasia1234 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:43 Wszystko to jest zrozumiałe. Tak naprawdę większość pacjentów popiera wasze żądania, nie popiera formy protestu. Bo nie uderzacie w tych, w których powinniście. Jedno co mnie uderzyło w twoich wypowiedziach, to pogarda dla pacjentów. Bo brudni, bezrobotni, chamscy, itd. Bo nie pamiętali o nieszczęściu, jakie spotkało twojego męża. Jasne, ludzie bywają różni. Pamiętaj tylko, że do szpitala nie trafia się dla przyjemności. Naturalną rzeczą jest to, że pacjent myśli przede wszystkim o swoim zdrowiu. Nie usprawiedliwia to chamstwa, ale cóż... wszędzie można się z chamstwem spotkać. I nie uogólniaj, bardzo wiele osób docenia pracę lekarzy. A twoje posty są czasami po prostu obraźliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
renia1807 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:10 biala_dama3 napisał: > 3. Więszkość piszących nie rozumie, że płace muszą wzrosnąć i to drastycznie > jeśli mamy mówic o poprawie jakości leczenia o poprawie jakości leczenia, zdecydować może dobrze wyposarzony szpital/przychodnia w specjalistyczną apataturę i wysoko wyszkolony personel podwyżki płac mogą jedynie zmienić stosunek lekarzy do pacjentów, choć w to akurat jakoś nie wierzę Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:50 Tylko żeby się szkolić trzeba mieć za co!! Dla przykładu kurs EEG (podstawowy) 4-6 tys w zalezności od miejsca, jeden z podręczników niezbędnych do mojego egzaminu specjalizacyjnego około 300 zł, opłata rejestracyjna na zagraniczny zjazd gdzie można dowiedziec się o aktualnościach światowej medycyny w granicach około 2500 zł (nie mówię o kosztach podróży, hotelu czy utrzymania przez kilka dni zjazdu), opłaty rejestracyjne na zjazdy krajowe 300-500 zł. Wystarczy przykładów? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:04 Pewnie, że nie wystarczy. Lekarz MUSI się dokształcać, ale fakt, że podręcznik kosztuje 1/4 miesięcznej pensji to juz insza inszość. Zjazdy - dla pacjentów to nie forma dokształcania się, a wyjazdy turystyczne. My o jednym, oni o drugim. Niestety, barykada jest coraz wyższa. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:18 biala_dama3 napisał: > My o jednym, oni o drugim. Niestety, barykada jest coraz wyższa. Wreszcie zrozumiałaś przy 430 pościeCo robiłaś, żeby zburzyć tę barykadę, w którym poście wyraziłaś choć odrobinę dobrej woli dla zrozumienia naszych racji? W żadnym, więc na co liczysz, na to, że posypiemy głowy popiołem i damy się jeszcze bardziej opluwać? Najśmieśniejsze jest to, że od momentu Twojego podsumowania wszystkie przyznałyśmy, że podwyżki się WAM należą, nikt tego nie neguje, ale Wy nadal swoje - klapki na oczy i heja. My nie wierzymy, ze jakakolwiek podwyżka cokolwiek zmieni w Waszym podejściu do pacjenta - nie słuchasz nas na forum i nie słuchasz w gabinecie - w jednym i drugim przypadku wiesz lepiej. I nic tego nie zmieni, żadna kasa. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:25 A skąd pewność, że nic nie zmieną? Przeciwnie zmienią. 1. Zatrzymają dobrych lekarzy 2. Godziwie wynagradzany pracownik ( nieważne jaki) lepiej i chętniej pracuje 3. Nie mając konieczności ekonomicznej nikt z nas nie będzie pracował ponad siły, nie będzie przemęczony a to spowoduje, że będzie sympatyczniejszy. 4. Mając więcej pieniędzy będziemy przeznaczać je równiez na dokształcanie, a co za tym idzie szybciej trafii się na osobe kompetentna ( przyznaje uczciwie, że ze swoich butów mogę zrezgnowac i pojechac na zjazd, z butów syna nie zrezygnuje i nie kupię sobie ksiązki). 5. Płacąc dobrze szefowie moga wymagac. Płacąc grosze - za chwilę będą zadowoleni, że maja jeszcze komu płacić. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:29 Przeczytaj jeszcze raz mój post,chociaż...Ty chyba udajesz, że nie rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:33 Bardzo dobrze rozumiem. Ty - chcesz dobrego traktowania. Ja - dobrych zarobków. Co zrobiłam, zeby zmiejszyć tę barykadę? Paradoksalnie duzo. S t r a j k u j ę. Po to, zeby miec większe zarobki dajac Wam, pacjentom do ręki narzędzie. Jesteście dobrze opłacani, płacę( duzo) więc wymagam. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:39 Przeczytaj jeszcze raz - NIC nie zrozumiałaś i NIC nie zrobiłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:00 Reniu, tylko za chwilę spełniony będzie tylko jeden warunek - wysokospecjalistyczny sprzęt. Dobrze wyszkolony personel nie będzie juz pracował. Odpowiedz Link Zgłoś
ulka13 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:34 Z jednej strony nie jestem za strajkiem, bo z tego co wiem, niedawno były podwyżki w słuzbie zdrowia /chyba się nie mylę/ ale z drugiej strony uważam ze trzeba z tym coś zrobić. To nie do pomyslenia zeby księgowa w szpitalu zarabiała wiecej niz lekarz, a sprzątaczka prawie tyle samo. Ja wiem, ze jest to opłacane z innych srodków, ale trzeba przyznać że jest to CHORE. No ale cóż, żyjemy w chorym kraju. A jesli chodzi ojakość usług lekarskich.. większość z was spotkała się z chamami i gburami... cieszę się że mieszkam tu gdzie mieszkam, bo mnie póki co się to nie zdarzyło. Ale z tego co zauważyłam, to nasze społeczeństwo jest takie właśnie, najprościej błotem obrzucić. Teraz lekarzy kiedyś górników, bo sie o swoje upominali. A po wypadku w Halembie ... cała Polska się solidaryzuje BO JAK TO BIEDNI MAJA ŹLE....a co do białej damy, to mimo iz nie narzekam na lekarzy w moim miasteczku, to chciałabym żeby u nas przyjmowała, jakoś ufam jej.../ale 500 km to troche daleko, prawda?/ Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:41 Ty też czytaj ze zrozumieniem, przynajmniej od postu 400. NIKT im nie odmawia prawa do podwyżki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ulka13 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:47 Niby nie ...ale -lekarze są źli, mało pracują, spóźniają się, mają chamskie odzywki itd. i w ogóle niech sobie wyjadą i bedzie ok. Dla mnie jednak nie wyglada to jak zgoda na podwyżke. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:51 No to przeczytaj moje posty jeszcze raz. A poza tym dlaczego brak kasy nie ma wpływu na punktualność, szacunek i jakość pracy u tzw. dobrych pacjentów? Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:11 Bo może to jest tak jak w każdym zawodzie, zresztą co już wcześniej w którymś poście pisałam, że są dobrzy i źli: policjanci, nauczyciele, sędziowie, bankowcy itd, i to wcale nie upoważnia do generalizowania, natomiast z Twoich postu można wysnuć wnioski takie: 1)pacjenci dobrzy, jacyś tam czasami nie w porządku, ale ogólnie cud-miód,ale lekarze - ogólna moralna degradacja! 2)trafiają się mili i zadowoleni z życia za taką kasę, znaczy się niech reszta bierze z nich przykład, "podwyżek się im nierobom zachciewa" (słowa pacjenta z mojego przedostatniego dyżuru - musiał poczekać 20 minut pod gabinetem bo akurat badałam w nim pacjentkę, która była przed nim) 3)lekarz punktualny i szanujący pacjenta nie równa się lekarz z uśmiechem przyklejonym do twarzy niezależnie od okoliczności i zachowania tegoż pacjenta Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:16 Oczywiście, że w każdym zawodzie są dobrzy i źli. Oczywiście tak samo dobrzy i źli są pacjenci, a z Twoich i białej damy postów można wysnuć wniosek, lekarze cud miód, a pacjenci- ogólna moralna degradacja. Ja nie pisałam o trzygodzinnym czekaniu na swoja kolej tylko o tym, że lekarz, który miał przyjmować o ósmej pojawił się trzy godziny później - żadnej informacji o zmianie godzin przyjmowania w tym dniu nie było. Owszem, mogło coś wypaść nagle , ale wtedy podchodząc pod gabinet się przeprasza, a nie warczy na pacjentów. Magiczne słowo. Ja wiem, że Wam się wydaje, że pacjent(dziecko) nie ma nic lepszego do roboty, ale wyobraź sobie, że matka pacjenta ma. I też jest człowiekiem, też ma swoje problemy , zeby przyjść do poradni musiała zwolnić się z pracy itp. Szanujmy się wzajemnie Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:56 Droga Beo gdyby było jakieś referendum w sprawie podwyżki to, mówię za siebie, "postawię krzyżyk" przy TAK, za podwyzką, ale NIE MAM złudzeń co zmiany. Za dużo przeszłam, żebym była aż tak naiwna. To co napisałam nie wzięło się z powietrza, ani z sytuacji innych pacjentów, nie, niestety, to sa tylko i wyłacznie moje doświadczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:52 Miało być dobrych lekarzy, sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
ulka13 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:57 A dlaczego mam czytać Twoje posty? Czy ja powiedziałam ze ty nie chcesz podwyżek dla lekarzy??? Piszę po prostu że z większości / większości nie wszystkich/ postów aż wyłazi nienawiść do lekarzy. Ja nie lubie generalizowania, i dlatego uważam ze jak się na swojej drodze spotka złego człowieka to wszyscy sa źli. I dlaczego wszyscy lekarze maja cierpieć przez tych, którzy nie traktuja swoich obowiązków poważnie? Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:00 Nie lubisz generalizowania, ale uogólnienie, ze pacjenci są chamscy itp. Ci nie przeszkadza? Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:20 ech..wiadomo,że jak marnie płacą pracownikowi za wykonywaną pracę to i motywacja gdzieś się gubi po drodze-prawda? i nie ma to nic wspólnego z etyką i moralnością czy któraś chciała by siedzieć codziennie po 12 godzin w pracy dostając za to 1000zł? jestem za podwyżkami dla lekarzy- to odpowiedzialny zawód, a nie przekładanie papierów na biurku Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:33 Jednego nie rozumiem. Skoro caly czas na drodze napotykacie na.... niekompetentnych, chamskich, nieuprzejmych, nieuczciwych, spozniajacych sie lekarzy, to dlaczego nie interweniujecie? Piszcie zazalenia, skargi, idzcie do wyzszych instancji, a nie wyzywajcie sie w internecie i licytujcie, kto widzial wiecej cierpienia i kto sam siebie zdiagnozowal. Sama napisalam skarge do ordynatora w klinice ortopedycznej, po konsultacji z docentem, ktory nie chcial udzielic mi wyczerpujacych odpowiedzi na pytania o operacje stawu biodrowego mojej mamy. Na nastepnej wizycie, usiadlam i on mi na kartce wszystko rozrysowal. BTW, ja nie szanuje wszystkich ludzi z marszu, na szacunek trzeba sobie zasluzyc, wiekszosc na niego nie zasluguje. Jedna rzecz byc profesjonalnym, a druga okazywac szacunek. Dla mnie lekarz powinien byc przede wszystkim profesjonalista. Nie musi ubolewac, trzymac za reke, pocieszac, wymagam od niego rzetelnego rzemiosla i informacji. Jak by mi pacjent, petent, student okazywal wlasny stosunek, nie bede nastawiala drugiego policzka. Wystarczy, ze jeden pacjent sie o to postara, to nastepny po nim bedzie zbieral zniwo. Lekarz tez ma emocje, zwlaszcza sfrustrowany i przemeczony. Jezeli system bedzie zdrowy, to nieuprzejmi lekarze znikna z rynku, droga naturalnej selekcji. System jest chory..... Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 16:57 Nie intereweniujemy, bo interwencja u szefa lekarza mija się z celem i dlatego dyrektorem szpitala nie powinien być lekarz, bo nie będzie wystepował przeciwko własnej grupie zawodowej. szacunek to nie ubolewanie, trzymanie za rękę, pocieszanie - to empaia i też by się nic nie stało gdyby lekarze ją mieli. Powiem ci co dla mnie jest brakiem szacunku np. sytuacja przez Ciebie opisana na temat konsultacji z > docentem, ktory nie chcial udzielic mi wyczerpujacych odpowiedzi na pytania o > operacje stawu biodrowego twojej mamy. Co nie miał biedaczek czasu w pracy czy za głupia dla niego byłaś, żeby się zniżyć do Twojego poziomu i tłumaczyć? - to oczywiście jadowita ironia. Nikt nie ma, a przynajmniej większość nie ma pretensji o brak uśmiechu numer 5. A swoją drogą dlaczego do pielęgniarek ma się pretensje o brak tego uśmiechu? Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 20:22 Straszne to po prostu.Mam nadzieję,ze nigdy nie trafię na Białą Damę. Nie wierzę w to,że te podwyzki coś zmienią.Tak samo jak nie wierzę,że lekarze przestaną przyjmować prywatnie.I nie wierzę w to,że walczą oni o dobro pacjentów. Nie słyszałam jeszcze w żadnym wywiadzie,żadnego postulatu dotyczacego pacjentów.Cały czas tylko podwyzki i podwyzki dla NAS ,bo mi tacy biedni. Dajcie nam kasę to będziemy mili dla pacjentów-do tego się sprowadzają wywody Białej Damy.To bardzo smutne. Zgadzam się,że lekarze powinni więcej zarabiać ale nie tylko oni.I zgadzam się,że podwyzki nie powinny być dla wszystkich po równo.Należy odwrócić kolejnośc i wprowadzić w życie hasło"jaka praca taka płaca" i dopiero jak lekarz udowodni,że na to zasługuje to dostanie podwyżkę-moze być nawet i 6 tysięcy.Ale coś za coś.A nie odwrotnie bo ja wcale nie wierzę,że podwyżka coś zmieni.Zmiany systemu trzeba (wtedy bym pierwsza poszła popierać lekarzy,nawet z transparentem).Bo potem lekarze będą się tłumaczyc,że sprzęt nie taki,ze NFZ nie płaci itd.Wymówka się zawsze znajdzie (i pretekst do kolejnego strajku o większą kasę). Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 20:25 Sprawa jest ptrosta jak drut kolczasty.Praca zle platna to praca zle motywująca. Jesli godziwie zarabiam to mi na tej pracy zalezy. I żadne opowieści o misji i powolaniu tego nie zmienia Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 20:33 moje rozwiazanie też jest motywujące-tylko w drugą stronę=będziesz dobrze pracował to będziesz dobrze zarabiał.Dlaczego lekarz ma zarabiać jak jakiś prezes Orlenu a czy będzie to robił dobrze czy nie to niewiadoma? Od czego to będzie zależało? Od jego widzimisię? A tak to będzie miał w perspektywie wyzszy zarobek i będzie się starał.Zawsze są nie tylko prawa ale i obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 21:02 a kto i w jaki sposób będzie oceniał pracę lekarza? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka connie 28.05.07, 21:02 sprostuj jeśli źle rozumię bo mnie przeraziłaś. czy dobrze rozumiem że lekarz źle leczy bo mało zarabia a oświecenia umysłowego i talentu do trafnych diagnoz dostanie gdy mu dobrze zapłacą? czy to oznacza ze równiez inne zawody mająbyc źle wykonywane bo:policjant mało zarabia wiec nie bedzie nadstawiał karku ani łapał złodziei, nauczyciel mało zarabia więc nie nauczy niczego dzieci, niech robią na lekcji co chcą, przedszkolanka oleje naukę alfacbetu bo dostaje tylko 1000zł? wydaje mi sie że tak nie można- jesli więcej lekarzy bedzie mówic że w polsce poprawi sie sytuacja chorych wtedy gdy lekarz bedzie duzo zarabiał-bo dużo zarabijący lekarz jest lepiej zmotywowany, to sory-ale kto was poprze?? Odpowiedz Link Zgłoś
ewelinaz25 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 21:35 to po co być lekarzem? zaczynając studia nie wiedziałaś ile lekarze zarabiają? trzeba bylo obrac inny kierunek, albo wyjechać za granicę? paranoja, ręce opadają czytając takie komentarze Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 21:45 Rozmawiamy niestety w różnych językach, a szkoda.Poki co w państwowej slużbie zdrowia lekarz lepszy jest po prostu bardziej zmęczony(ma wiecej pacjentow , robi wię cej badań) co niestety nie przeklada się na jego pensję. I nie będzie zle leczyl na złość, ale choćby dlatego ,ze doksztalcanie kosztuje , o czym notorycznie zapominaja pacjenci. lekarz za 1000 zl nie kupi Brauwalda czy Otto , bo kosztuje to jego pensję , lekarz za 1000 zł nie będzie miał motywacji do tego ,zeby być "milszym", "empatycznym" itd, bo co z tego ,ze będzie chamem i tak go nie zwolnia , bo nie ma nikogo na jego miejsce.Okrutne ,ale prawdziwe niestety. Lekarz za 1000 zl wybierze kraj ościenny , gdzie będzie mial szanse na doksztalcanie.Szkoda klawiatury , bo jak pisalam wielokrotnie w mysleniu Polaka lekarz to albo półbog albo niewolnik. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 22:01 a co to Brauwald ?i dlaczego lekarz ma go mieć? myslisz ze jak bedzie sprywatyzowana służba zdrowia to lekarz bedzie wiecej zarabiał? bo ja myslę że niewiele. Myślę również że skoro lekarz nie ma motywacji za 1000zł to i nie bedzie miał za 5000zł. napisałaś oki co w państwowej slużbie > zdrowia lekarz lepszy jest po prostu bardziej zmęczony(ma wiecej pacjentow , > robi wię cej badań) co niestety nie przeklada się na jego pensję więc mogę rozumieć że jeśli ten sam zmęczony lekarz dostanie 4tys wiecej pensji niż zwykle to wtedy juz jego zmęczenie nie wpłynie na jakość świadczonych przez niego usług? aha. Pani Basia z ryneczku tez jest zmęczona bo zapyla od 6rano do 19. a w zasadzie to od 4.3o bo musi rano sie w towar zaopatrzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
reszka2 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 22:48 To sie lecz u pani Basi z zieleniaka. Brauwald to jeden z podręczników zakupowanych przez lekarzy celem podnoszenia wykształcenia, żeby nie musiała cie leczyc zapylająca pani Basia z warzywniaka. Jest drogi. Ty naprawde nie rozumiesz, że gdyby lekarz NIE MUSIAŁ pracowac w kilku miejscach, bo zarabiałby jak Pan Bóg i cywilizacja przykazuje, to miałby więcej czasu, siły i ochoty nie tylko dla swojej rodziny - dla mnie to najwazniejsze - ale też i dla pacjentów? dla nich same korzyści - lekarz sie nie spóxnia, jest wypoczety, wykształcony, ma do dyspozycji najlepszy sprzęt - nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:37 thx za tłumaczenie ale ja nie piszę o sile i ochocie-ale o kompetencji i trafnej diagnozie. opacznie rozumiesz i przekręcasz to co piszę Odpowiedz Link Zgłoś
agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:20 To OK - dajmy im takie podwyżki jakie chca ale zabrońmy prawnie pracować na kilku etatach - tylko to pozwoli nam wierzyć, że ten świetnie zarabiajacy lekarz jest kompetentny, wypoczęty i zadowolony z zycia więc potraktuje nas pacjentów tak jak na to zasłużylismy, czyli z szacunkiem jakiego sam dla siebie wymaga! Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:53 agamama123 napisała: > To OK - dajmy im takie podwyżki jakie chca ale zabrońmy prawnie pracować na > kilku etatach - tylko to pozwoli nam wierzyć, że ten świetnie zarabiajacy lekar > z > jest kompetentny, wypoczęty i zadowolony z zycia więc potraktuje nas pacjentów > tak jak na to zasłużylismy, czyli z szacunkiem jakiego sam dla siebie wymaga! Wierzysz,ze tak będzie? Chyba to byłby zbytni optymizm. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:32 Tylko lekarzom nalezy zabronić? Ja się nie palę do pracy na drugim etacie, ale jak juz zabraniać to wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 23:09 tak poza wszystkim motywacyjna rola 5000 zł jest jednak co by tu nie mówić zdecydowanie większa niż 1000 zł i jest to chyba poza wszelką dyskusją a będzie mniej zmęczony bo mu te 5000 tysięcy wystarczy żeby nie zapitalać po godzinach w piątki i świątki na brakujące cztery a co za tym idzie wpłynie to jednak na jakość świadczonych usług, ot choćby na bardziej konstruktywne rozwiązanie problemu przez wyspanego i nie przemęczonego człowieka... a pani Basia, cóż, najwyżej sprzeda ci nie ten gatunek jabłek który lubisz co ostatecznie przeżyjesz bez większego uszczerbku a konsultacja udzielona w 12 godzinie pracy może nie do końca być korzystna dla Twojego zdrowia, poza tym od pani Basi nie wymaga się 6 lat studiów, 5 lat specjalizacji i ciągłego ustawicznego dokształcania do starości - taka rzeczywistość, z tą drobną różnicą, że przeciętna pani Basia wyciąga dużo więcej z ryneczku (ciotka mojego męża para się bazarowym handlem tak więc mam porównanie z pierwszej ręki) Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:42 nie umniejszam roli lekarzy-ja nie jestem przeciw wam lekarzom -a nawet lekarzom. szanuję. jestem przeciw konowałom którzy tak samo jak lekarze dostaną podwyżki i dalej tak samo będą konowalić p.s. pani basia to postać zmyślona mająca pokazać absurdy rzeczywistości. nauczyciel tez powinien mieć więcej -tez dużo studiował itp. itd. Pliis-nie umniejszaj roli innych grup społecznych wywyższając swoją. W końcu lekarz poszedł na studia : z pasji-i nauka była dla niego trudem ale też radością, z powołania- z całego serca chciał pomagac ludziom a nie trzepac kase (mylę sie?), wiedząc że w polsce zarobki są takie a nie inne powtarzam-nikt nie odbieram akurat lekarzom prawa do wyższych zarobków. napisanych zostało 500postów- wiekszość przeczytałam i nie natknęłam sie na zwroty ze lekarz nie powinnien mieć podwyżki. Ludzie piszą wam o kompetencji, o traktowaniu przez lekarzy, o serdeczności a wy...o pieniądzach ... Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:59 A taki strażak... Tak samo odpowiada za ludzkie życie co wiecej, codziennie naraża swoje i co? Strajkuje? A co by było gdyby tak ktos zadzwonił do strazy pozarnej i usłyszał,ze do pożaru nie przyjedzie bo strajk.Strażacy też mało zarabiają,sprzęt stary,pracują w cięzkich warunkach,też są zmęczeni,też muszą ogladać cięzkie przypadki (np. przy wypadkach).Ale jakoś wszystkiego nie rzucają i melodramatycznych gestów nie wykonują a tak samo im się należy. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 10:57 Jak nie strajkuje to widoczne mu takie warunki odpowiadają, mnie nie, tak więc argument "popatrz inni klepią biedę i się nie wychylają, tak więc ty też siedź cicho i klep razem z nimi" jakoś w ogóle do mnie trafia, to samo dotyczy nauczycieli, policjantów itd. Powołanie = zgoda na biedę? Post wyżej jest zarzut, że "wywyższam" swoją grupę społeczną, nie, po prostu stwierdzam fakt, że dobry lekarz ma za sobą wiele lat kształcenia i to nie tylko na uczelni ale i we własnym zakresie, kosztuje to cholernie dużo wysiłku i czasu, poza tym ponosi ogromną odpowiedzialność i narażony jest na ciągły codzienny stres związany z diagnozą i leczeniem pacjenta, i nie będę tego faktu umniejszać tylko po to żeby pani X czasem sobie nie pomyślała, że wytykam jej, że ona gorsza. Ma kompleksy jej sprawa. Poza tym jak rozgraniczycie stopień podwyżki? Zadałam pytanie już wcześniej, ale jakoś nikt nie udzielił odpowiedzi. Kto i na jakich zasadach będzie oceniał pracę lekarza? A co do serdeczności, wylewności i miłego uśmiechu to sorry ale to już jest cecha osobnicza i jakby trochę nijak ma się do kompetencji. Oczywiście jak jest to tym milej, ale nie może to być czynnik roztrzygający. Jak szłam rodzić do szpitala swoje pierwsze dziecko to wybrałam go nie dlatego, że porody rodzinne ze wszystkimi bajerami i ściany lawendowe, ale dlatego, że pracowali tam najlepsi anestezjolodzy dziecięcy w mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:17 Nie,nie odpowiada im i pewnie,gdyby zaczęli strajkować mieli by o wiele większe poparcie społeczne niż lekarze.Tylko,ze po prostu nie zdecydowali się na taki szantaż i narażanie ludzkiego zycia jak co niektorzy.Za jakie pieniądze poszłabyś w ogień jak nawet uprzejma nie mozesz byc za mniej niż 7 tysięcy? Ty Beo sama sobie przeczysz-najpierw piszesz,ze wysokie zarobki zmotywują do lepszej pracy i uprzejmości a potem,że to cecha osobnicza (i tu się z Tobą zgadzam).Niektórych to żadne pieniądze nie zmienią. Strażak nikomu w potrzebie nie odmowi,do pożaru zawsze przyjedzie,może dlatego,ze ma poczucie odpowiedzialnosci? Gdybym ja miała komus przyznawać podwyżki to własnie strażakom a dopiero później lekarzom.Bo to własnie strazacy zarabiją skandalicznie mało i prywatnego gabinetu nie otworzą.Nigdy też nie spotkałam strażaka,który by się uważał za półboga jak większość lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:31 co do oceniania to ja Ci odpowiem-inni lekarze.Ocena ta by się mogła składać z dwóch stopni: uprzejmośc wobec pacjentów,zaangazowanie lekarza-i to by mogli oceniać pacjenci.Oraz strona medyczna i tu by mogła działąć niezalezna komisja złożona z lekarzy.jakby za udział w takiej komisji płacili to pchaliby się tam drzwiami i oknami. W moim mieście jest lekarka,która ma na sumieniu śmierć trojga noworodków-przegrała jedną sprawę w sądzie,druga jest w toku i ona powinna według Ciebie dostać podwyżkę? Albo lekarz,który powiedział mojej kuzynce,zeby się do dziecka nie przyzwyczajała bo nic z niego nie będzie.Pewnie umrze lada chwila a nawet jak przeżyje to nie będzie chodzić ani mówić to lepiej je oddać siostrom do zakładu.Dziecko żyje,chodzi i mówi.Dałabyś takiemu lekarzowi podwyżkę? Moja kuzynka od rehabilitantów otrzynywała wskazówki jak ma leczyć dziecko bo lekarz machnął na nie ręką.Za własne pieniądze i własnym wysiłkiem leczyli dziecko. Albo lekarz,który na oddziale OPIEKI PALIATYWNEJ domaga się łapówki od rodzin za lepsze traktowanie pacjentów(=ludzkie) powinien dotać podwyżkę? To autentyczne przyklady z najblizszego otoczenia.Więc nie dziw się,ze wolałąbym w pierwszym rzędzie dać podwyżkę strażakom. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:54 hmm, no nie wiem, już gdzieś był argument że nie warto chodzić na skargę do dyrektora szpitala bo dyrektor też lekarz i kolegów kryje Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:28 jeden mój znajomy w sprawie łapówek na oddziale paliatywnym był u dyrektora szpitala i nic nie wskórał.Był i na policji i stamtąd wyszedł z przeświadczeniem,ze i korupcję na policji trzeba gdzieś zgłosić ( okazało się,że komendant to koleżka tego lekarza).Teraz się może wreszcie coś na lepsze zmieni bo wystosował pismo do min. Ziobry. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:53 A ma dowody? Bo ja np. chcąc zrobic kuku nielubianemu sąsiadowi ( pali na balkonie a ja nie lubie dymu) napiszę do min. Ziobry, ze bierze łapówki. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:36 W stanach zagrożenia (!) Życia(!) my też nie odmawiamy. Właśnie dziś przez ponad 2 godziny walczyłam o życie dziecka. Jak dotąd skutecznie. A strajkuję. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka biała damo-to jak jest? 29.05.07, 12:09 pisałaś że przymujesz tylko prywatnie a poza tym wykłady a teraz walczysz o życie dziecka? że tak spytam-jaką specjalność posiadasz? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: biała damo-to jak jest? 29.05.07, 12:34 Nigdzie nie pisałam, że przyjmuje TYLKO prywatnie. Pracuję w szpitalu przed południem, i po południu, nie każdego dnia, w gabinecie. Mimo, ze od kilku dni strajkuję, jak przywioza na oddział chore dziecko wymagające interwencji - to ja podejmuje. Jestem nauczycielm akademickim, a to nie oznacza, że wykładam!!!, prowadzę seminaria, cwiczenia, mam zajęcia ze studentami. A to nie to samo co wykłady. Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:25 biala_dama3 napisał: > W stanach zagrożenia (!) Życia(!) my też nie odmawiamy. Właśnie dziś przez > ponad 2 godziny walczyłam o życie dziecka. Jak dotąd skutecznie. A strajkuję. Biała damo ja już trzeci raz czytam jak piszesz,że własnie uratowałaś zycie dziecka.Medal za to chcesz? Czy nie na tym własnie polega Twoja praca? Co Ty tak podkreślasz to ratowanie życia? To takie nadzwyczajne? A co innego lekarz powinien robić? Wyobraż sobie,ze strażak też ratuje zycie ludziom-zdaża się,że i dzieciom.Czasem nawet codziennie i poklasku za to nie oczekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:55 Nie oczekuję. Oczekuję przyzwoitej pensji. Dlatego strajkuję. A gdyby miał to byc "prawdziwy" konsekwentny strajk - odeszlibysmy od łóżek. Jak ? Choćby masowo zwalniając się z pracy. Biorąc urlopy na życzenie. I....jest jeszcze jeden pomysł legalny do granic za to dokuczliwy i bijący w pacjentów. Nie chcemy go wdrażać. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:51 1) no to niech strajkują, co do poparcia nie wiem, już ktoś napisał post, że nauczyciele to "nieroby" 2)bo jest to prawidło ekonomiczne, lepsza praca = lepsza motywacja 3) obecnie jestem uprzejma za 1200 zł, zdecydowanie lepiej jednak by mi się pracowało za 7000zł)w ogień bym jednak za nie nie poszła 3)to jest trochę bardziej skomplikowane(owszem niektórych żadne pieniądze nie zmienią, ale tak to już jest wszędzie i w każdym zawodzie, że czarna owca jest)- za szacunek lekarza wobec pacjenta uważam właśnie nie uśmiech nr 5 (jak to ktoś wcześniej określił)bo ten może nie mieć nic wspólnego z kompetencjami, ale rzeczowe i spokojne wyjaśnianie wszelkich wątpliwości, obaw itp. słowem traktowanie go w pewnym sensie po partnersku. Natomiast łatwiej będzie okrasić to tak pożądnym w tej dyskusji uśmiechem jak specjalista będzie miał poczucie, że jego praca jest dobrze wynagradzana i może nawet ci co do tej pory byli kompetetni bez uśmiechu wreszcie się uśmiechną i pacjent będzie wreszcie usatysfakcjonowany i nie powie, że lekarz był szorstki i nie współczujący Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:30 bea116 napisała: > 1) no to niech strajkują, co do poparcia nie wiem, już ktoś napisał post, że na > uczyciele to nieroby. > > gdzie ja napisałam o nauczucielach? Cały czas piszę o STRAŻAKACH. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:13 napisałam, że "ktoś" (maga202) nie Ty, natomiast, z tego że Ty popierasz strażaków nie wynika, że wszyscy dla kogoś równie dobrze on może być nierobem - siedzi, gra w karty i czeka na pożar (lekarz siedzi, wypisuje recety i się przeciąga między pacjentami) Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:34 bea116 napisała: > > > za szacunek lekarza wobec pacjenta uważam właśnie nie uśmiech nr 5 (jak to kto > ś wcześniej określił)bo ten może nie mieć nic wspólnego z kompetencjami, ale rz > eczowe i spokojne wyjaśnianie wszelkich wątpliwości, obaw itp. słowem traktowan > ie go w pewnym sensie po partnersku. Natomiast łatwiej będzie okrasić to tak po > żądnym w tej dyskusji uśmiechem jak specjalista będzie miał poczucie, że jego p > raca jest dobrze wynagradzana i może nawet ci co do tej pory byli kompetetni be > z uśmiechu wreszcie się uśmiechną i pacjent będzie wreszcie usatysfakcjonowany > i nie powie, że lekarz był szorstki i nie współczujący Niejednemu by się lepiej pracowało za 7 tysięcy. To wspólczucie kosztuje 7 tysięcy? I traktowanie pacjenta po partnersku też? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:58 Powrarzam. Lekarz zabiegany, zmęczony, z perspektywą siedzenia po nocach, żeby coś tam doczytać, nie będzie okazywał współczucia, nie będzie się uśmiechał. Zwłaszcza, gdy wie, że siedzi vis a vis niego roszczeniowy pacjent, który wyznaje filozofię "misie". Wiadomo, że ludzie źle opłacani są niezadowoleni i to okazują. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:22 biała damo-cholerka.od słowa do słowa i robi sie rozmowa na inny temat mi chodzi o kompetencje wiesz? że ty dostaniesz podwyżkę bo "znasz sie na rzeczy" a kto inny się nie zna. Co ja mogę myślec o lekarzu który stawia błędne diagnozy?-że to dobry lekarz? Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 08:08 W każdym zawodzie zdarzają się osoby złe pod względem fachowości. Tak na marginesie w przypadku lekarzy może to byc urocza osoba, trzymająca za rękę, współczująca, usmiechneta, ciepła i.....głupia.Co nalezy robić? Unikać jej jak ognia, zgłaszać szefom. Jednak jak znam zycie np. w przypadku pediatrii matki wolą osobę posiadającą cechy j.w. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 09:33 biala_dama3 napisał: > W każdym zawodzie zdarzają się osoby złe pod względem fachowości. Tak na > marginesie w przypadku lekarzy może to byc urocza osoba, trzymająca za rękę, > współczująca, usmiechneta, ciepła i.....głupia.Co nalezy robić? Unikać jej jak > ognia, zgłaszać szefom. > Jednak jak znam zycie np. w przypadku pediatrii matki wolą osobę posiadającą > cechy j.w. Szacunku i kultury z jednej strony a kompetencji i uczciwości z drugiej wymagam od reprezentantów wszystkich zawodów. Nie ma znaczenie czy to lekarz czy wspomniana przez Ciebie pani sprzedająca buty. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:47 Biała, w wielu rzeczach się z Tobą nie zgadzam, ale w tej kwestii tak i powiem Ci jeszcze jedno - dotrzemy do 1500 postu i w koło Macieju będzie to samo: dlaczego te konowały i nieroby mają zarabiać po 7000 nawet po 5000 zł??? zmęczeni są, niewyspani, sfrustrowani zarobkami?? a doktor X to nie tym tonem odpowiedział "do widzenia" i nie współczuł, chociaż byłam 50 pacjentką tego dnia, przyszłam o 1 w nocy na IP bo wtedy miałam akurat czas (chociaż głowa boli mnie od dwóch dni),no do przychodni to tak nie po drodze, a co z tego, że nawet paracetamolu w domu nie wzięłam, w końcu on jest od tego żeby tam siedzieć i konsultować, i nawet nieuk CT głowy mi nie chciał zrobić a jak mam krwiaka i umrę ??????? Nie, jemu się nic nie należy!! Może przemawia przez mnie rozgoryczenie, ale wiesz, że takie sytuacje wcale rzadkie nie są, a po występach naszego ministra Z. to już nawet pijacy w ciągu grożą lekarzom Pogotowia, że jak kolegi nie wezmą (no co z tego, że pije od tygodnia, przeciez chodzić nie może, znaczy się trzeba leczyć!!)to skargę napiszą (autentyk z kwietniowego dyżuru)lub awantura dlaczego matce po omdleniu z przyczyn kardiologicznych nie chcę zrobić MRI "całego ciała". Czysty Mrożek... Ja już nie mam siły tłumaczyć po co i dlaczego ten strajk... Ja myślę, że każdego trzeba by było zostawić samego na ostrym 24 godzinnym dyżurze z tłumem pacjentów i tak po miesiącu, dwóch, może byśmy mieli płaszczyzną porozumienia.. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 19:18 Podpisuję sie bardzo mocno! Niestety ,zeby pewne rzecy zrozumiec , trzeba zobaczyc je mocno" na zywo" Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Bea116 30.05.07, 10:00 Bea to nie tak. Cała sprawa sprowadza się do tego, ze syty nigdy nie zrozumie głodnego i nie mam tu na myśli kasy tylko poziom opieki. Znam taki przypadek - zachorowała na raka młoda, ok. 30 letnia dziewczyna, lekarka, synowa i żona lekarza( pomijając koneksje świetna dziewczyna i z całego serca trzymam za nią kciuki, bo walczy dzielnie od kilku lat). Jak się domyślasz znalazły sie pieniądze w państwowym szpitalu na terapię(teść się chwalił), która dla zwykłego śmiertelnika byłaby nieosiągalna, bo nieopłacalna, zbyt droga itp. Na innym oddziale z powodu raka jajników umierała pielęgniarka , bez koneksji, i za-ca ordynatora nie wyraził zgody na jakieś preperaty do zywienia pozajelitowego. Dziewczyna w końcu je dostała dzięki lekarce, która okazała sie nie tylko człowiekiem, ale na dodatek odważnym człowiekiem, bo przeciwstawiła się szefowi(w tym momencie) i wbrew jego opinii złożyła zamówienie na ww. preparaty. Oburzasz się na opinie społeczną, ale powiedz Beo droga czy masz choć cień wątpliwości, że w przypadku choroby Twojej czy Twoich bliskich nie dostaniesz najlepszej opieki, środków itp. zamiast pouczeń i bezradnego rozkładania rąk? Zwykły smiertelnik nie ma złudzeń. Uważasz, że to jest sprawiedliwe? Ta część postu jest a propos tego, ze syty nigdy nie zrozumie głodnego, a przykłady pewnie można by mnożyć. Bea my wiemy po co ten strajk, zdecydowana większość i na forum i społeczeństwa w realu popiera Wasze żadania mimo towarzyszących temu wątpliwosci. Więc czemu ten post miał służyć? I jeszcze jedno - nie wiem czy przeczytałam wszystkie Twoje posty, bo wątek się rozrósł ponad miarę, ale ....przekonałas mnie. Przekonałaś swoimi wypowiedziami, ich poziomem zarówno kulturalnym, jak i, powiedzmy, merytorycznym, a zwłaszcza zdaniem, że nie chcesz wyjeżdżać(nie pamietam całego, zresztą dośc krótkiego postu więc nie zacytuję). Ktoś napisał,ze wierzy Białej Damie i chciałby, żeby leczyła w jego przychodni, a ja wierzę Tobie. Nie znam Cię, więc moja wiedzę opieram na lekturze postów i przeczuciu, ale ufam,że jesteś dobrym lekarzem, nie pozbawionym szacunku dla swoich pacjentów(odnoszę wrażenie, że szanujesz po prostu człowieka),a ich zdrowie "leży" Ci na sercu. Mam nadzieję, że dostaniesz swoją podwyżkę i nie wyjedziesz. Życzę Ci tego z całego serca. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: Bea116 30.05.07, 10:22 Bo wcale to nie jest oczywiste wg wielu osób na forum, że nam się coś w ogóle należy... Jeśli chodzi o moje kontakty ze służbą zdrowia, to mam dziecko, które urodziło się z podejrzeniem zapalenia mięśnia sercowego i wylądowało w drugiej dobie na kardiologii nie dlatego że miałam koneksje ale dlatego że taka właśnie była potrzeba a kontrolne Holtery i ECHO serca(minęło już kilka lat, zaburzenia rytmu w większości stopniowo wycofały się, na szczęście)robię teraz nie w ramach NFZ (kardiolog w poradni uważa, że nie ma takiej bezwzględnej potrzeby)ale prywatnie i jakoś nie czuję się specjalnie pod tym względem inaczej traktowana od przeciętnego śmiertelnika Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Bea116 30.05.07, 10:38 Droga Beo, mnie chodziło o przypadki ekstremalne. Moje dziecko przez miesiąc leżało na oddziale patologii noworodka i wcześniaka i wierzę, że lekarze na tym oddziale zrobili wszystko co powinni w kwestii diagnostyki i leczenia. Moje fatalne doświadczenia ze służbą zdrowia dotycza przychodni i różnej "maści" poradni dla dzieci. Natomiast chylę czoła przed lekarzami i pielęgniarkami, którzy zajmowali się moją mama czy wcześniej (inny oddział) dziadkiem - nigdy nie zetknęłam się z chamstwem, brakiem czasu, lekceważeniem dla mojej niewiedzy w kwestii tej konkretnej jednostki chorobowej. A co do tego, że Wam się coś należy....Dla mnie sprawa nie sprowadza się do tego, że Wam się coś należy (poprzedni post - przykłady), tylko, że na pewno rzadziej jesteście narażeni na nieuprzejmość kolegi z powodu przyjęcia 50 pacjenta, lekceważenie, brak dobrej woli itp. z racji "pokrewieństwa" zawodowego. I żeby nie było - ja nie twierdzę, że jest w tym coś złego, bo logicznym i normalnym się wydaje, że tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: Bea116 30.05.07, 10:58 w sensie "należy" mówiłam o postulatach strajkowych nie o wykorzystywaniu koneksji przy leczeniu, poza tym myślę że większe koneksje ma dobra sąsiadka nie znanego mi osobiście lekarza niż ja z racji wykonywania tego samego zawodu- życie nie jest czarne i białe a ludzi jak kameleonów, chociaż pewnie generalnie tak, w większości przypadków każdy czuje pewną solidarność ze swoją grupą zawodową jeszcze raz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Bea116 30.05.07, 10:23 Tak, syty nie zrozumie głodnego. Pacjent nie rozumie zmęczonego lekarza. Rządzący nie rozumieją, ze za dobrą pracę trzeba dobrze zaplacić, bo inaczej straci się dobrego pracownika. Większość internautów nie rozumie, ze lekarze są takimi samymi ludźmi, z takimi samymi słabostami, rodzinami i przywarami. Wielu nie rozumie odpowiedzialności. Dla licznej grupy medycyna jest taką samą czynnościa jak sprzedawanie kwiatów na bazarze. Nie dogadamy się. Wielu lekarzy jest na tyle zdeterminowana, że nie ustapi. Zwycięstwo nad lekarzami będzie jedynie pyrrusowym zwycięstwem. I pewnie nie stanie sie tak, że np. 1 lipca 2007 roku przestaną funkcjonować wszystkie szpitale. Pewnie , a o tym mówi się już głosno, sukcesywnie z oddziałów zaczną odchodzic doświadczeni lekarze. Odejście jednego, dwóch lekarzy nie będzie z dnia na dzień odczuwalne. Kolejka na zabiegi czy planowe przyjęcia nieco się przedłuzy. Zamiast np. 3 tygodni będzie się czekac 5 potem 7-9-12. Z czasem odstąpi sie od pewnych procedur ( leczenie nowoczesne zastapi się tym sprzed lat, mniej skutecznym), niektóre oddziały zostaną "remontowane", a po remoncie zamknięte.Doświadczonych lekarzy zastąpią bardzo młodzi. Tego tez pacjenci od razu nie zauważą, nie są stałymi rezydentami. Powikłania? Będą - częściej niż dotąd. Dyrektorzy szpitali świadomi sytuacji przymkną oko, bo lepszy młody, niedoświadczony lekarz niz wakat. Brak radykalnych zmian doprowadzi do takich sytuacji. A tam gdzie są braki, długie kolejki tam pojawi się korupcja. Dla jasności jestem przeciwniczką łapówkarstwa, ale wiem, że są rózni ludzie. Z tym, że łapówki beda wyższe i brane ostrozniej. To tak jak z aborcją. Jest nielegalna, ale podziemie ginekologiczne ma się dobrze. Gdy kobieta nie chce urodzić - zapozyczy się i ciążę usunie. Tak samo będzie z leczeniem. Gdy czekający np. na koronarografię pacjent będzie wiedział, że czeka go roczna kolejka ( bo zostało 3 lekarzy - 2 się uczy, trzeci lubi pienądze a jest do tego dobry- pozostałych 5 wykształconych leczy w Anglii czy Irlandii) to świadom tego, że czas=życie zapozyczy się i w zaciszu gabinetu wręczy łapówkę. Niemoralne? Wstrętne? Bezduszne? Tak! W pełni się zgadzam. Tak samo jak niemoralne są płace lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Bea116 30.05.07, 10:44 Biała damo masz rację - nie dogadamy się Poczytaj posty bea116 - skup się w nich i na treści i na tonie, może w koncu zrozumiesz o co chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
ephemere Re: Bea116 31.05.07, 12:07 Już mnie głowa boli od tego Twojego biadolenia. Raz zarabiasz dobrze bo leczysz prywatnie i Twoje dziecko jeździ na narty, za drugim razem zaś masz pensję głodową i Twoje biedne maleństwo jada szynkę dwa razy w roku. Kobieto droga dość tych bzdur, odpuść sobie bo mi się już płakać chce nad tymi Twoimi wywodami. Polska już tyle zniosła że zniesie i Twój wyjazd i nie strasz masówką - wizualizujesz nam tu jakiś koniec świata : wszyscy umrzecie bo ja i moi koledzy po fachu pokiwamy wam z samolotu na zachód... Good Bye , nie zapomnij certyfikatu wyciągnąć z szuflady. Aha ty tez kiedyś umrzesz może twój samolot spadnie z nieba i nie będzie co ratować mimo tego kim jesteś i co robisz. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Bea116 31.05.07, 13:17 1. Na ból głowy - paracetamol 2. Nie musisz czytać jeśli powoduje to u Ciebie jakiekolwiek dolegliwości 3. Jesli juz czytasz to ze zrozumieniem 4. Zarabiam dobrze w PRYWATNYM GABINECIE w szpitalu mam pensję głodową( niecałe 400 euro). Gabinet jest moim dodatkowym zajęciem 5. Już dziś kolejki są długie , niebawem będa jeszcze dłuższe bo naprawdę wielu lekarzy wyjeżdża. 6. Zazdrościsz mi certyfikatów? Poucz się języków obcych. To żaden problem, na nauke nigdy nie jest za póxno 7. Samolotów sie nie boję, bardziej szalonych kierowców na naszych drogach. Odpowiedz Link Zgłoś
ephemere Re: Bea116 31.05.07, 14:34 Czym dłużej to czytam tym bardziej wydaje mi się że to jakaś żałosna prowokacja z naciskiem na żałosna. Nie wiem jak godziny Twojej pracy mają się do czasu spędzanego przed komputerem, ale mam wrażenie że siedzisz na tym forum bez przerwy od kilku dni. I świetnie się bawisz drwiąc sobie z ludzi. Problemów z czytaniem ze zrozumieniem nie mam, to chyba raczej Twoja działka, gdyż mimo iż znasz opinię innych osób tutaj zgromadzonych, wałkujesz ciągle to samo na okrągło używając wciąż tych samych argumentów. Ja nie jestem przeciwko lekarzom, sami mamy cudowną Panią doktor do której chodzimy zresztą prywatnie, która leczy moje dzieci i na którą nas stać, bo nie bierze za wizytę tylko za wyleczenie pacjenta. Jednak osoby takie jak Ty wzbudzają we mnie strach. Szczycisz się tym że masz władzę nad naszym życiem i śmiercią. Grozisz...To jakaś paranoja jeśli uważasz że taką perswazją zmusisz ludzi do poparcia strajku służby zdrowia. Jak dla mnie Twoje dywagacje odnoszą wręcz odwrotny skutek. To smutne, głównie dla ludzi przewlekle chorych, dla chorych dzieci i ich rodziców. Pragniesz aby oceniać Cię po wykształceniu, po odpowiedzialności jaką ponosisz. Wyobraź sobie że człowiek który buduje domy też jest odpowiedzialny za innych, za wszystkich którzy będą z owego budynku korzystali. A Ty masz pretensje, że nie mając tak WYSOKIEGO wykształcenia jak Ty zdarza się że zarabiają więcej niż Ty na państwowej posadzie. Co do szyneczki to nie możesz kupić dziecku szynki z pieniędzy zarobionych w gabinecie??? Certyfikatów nie zazdroszczę (niskie uczucie, dziwi mnie że tak kulturalna i wykształcona osoba za którą się podajesz o nim mówi), mam studia językowe. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Bea116 31.05.07, 14:46 Oj chyba masz problemy! Argumenty te same, bo wielu z Was jest głuchych i zaślepionych. Trudno. Siedzę przy komputerze bo STRAJKUJĘ normalnie nie mam na to czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
ephemere Re: Bea116 31.05.07, 15:00 No tak zapomniałam - strajkujecie. Biała Dama3 i agawamala to ta sama osoba, czy dwie różne ? Problemy mam , jak każdy. Odpowiedz Link Zgłoś
angelina.26 Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 20:44 > No tak zapomniałam - strajkujecie. Biała Dama3 i agawamala to ta sama osoba, cz > y > dwie różne ? Niestety ta sama. Biała dama właśnie sama się super podłożyła Jakiś czas temu była dyskusja w której dziewczyny doszły do wniosku, że Biała Dama to Agawamala. Dama wtedy zawzięcie zapierała się że nie jest wcieleniem Agawymalej, a teraz ta oto Agawa odpowiada na post skierowany do Białej damy. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=60404473&a=60607215 Poważna pani "doktor", a wychodzi, że to jedna wielka forumowa ściema. W tym wątku Agawamala jest adiunktem awf-forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=33&w=52636508&a=52638365 ,a w aktualnym- strajkująca, cenioną lekarką. Żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
angelina.26 Re: Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 20:47 Drugi wątek coś się nie chciał wkleić. Bez problemu wyskakuje w wyszukiwarce- forum edukacja, z 22.11.2006. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=52636508&a=52638365 Odpowiedz Link Zgłoś
ephemere Re: Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 21:52 No tak, tylko że ludzie niepotrzebnie na taką pseudo Panią doktor nerwy tracą. Już nieraz spotkałam się na forach z ludźmi którzy tryskali erudycją i wiedzą na jakieś konkretne tematy...szkoda że wszystkie ich naukowe wywody kopiowane były z netu. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Re: Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 22:08 A ja się zastanawiałam, co z agawamalą, zawsze obecnej w wątku o lekarzach ;D Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: Bea116 30.05.07, 10:30 fakt, że watek rozrósł się już ponad miarę i trudno to wszystko ogarnąć, mam tylko nadzieję, że mimo wszystko na koniec strajków pacjenci nie zostaną skłóceni z lekarzami i wszystkim w ogólnym rozrachunku wyjdzie to na dobre podrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: Bea116 30.05.07, 11:07 Obawiam sie, że jesteś optymistką. Juz w tej chwili atmosfera jest fatalna. I nikomu to nie słuzy. Być może Ty jesteś osoba młodą i liczysz, że za 20 lat moze będzie lepiej. Ja za 20 lat będę na głodowej emeryturze. Nie zamierzam czekać. Nie zamierzam ustepować. Szybciej zrezygnuję z pracy w klinice. W tej chwili juz prawie wszyscy koledzy otwarcie mówią albo o wyjeździe, albo o odejściu z pracy. Być może tak jak opisałam do otrzeźwienia dojdzie za dobrych parę lat, gdy juz będzie za póxno. Ze szkodą dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: Bea116 30.05.07, 11:28 no młoda to już taka nie jestem, niestety i też nie chcę czekać na poprawę za lat 20 dlatego strajkuję jak wszyscy koledzy, no w końcu musi być lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 16:30 mniejsze zmęczenie i frustracja (nie spieszy się do drugiej roboty i nie leci nieprzytomny przez biurko, bo jest po dyżurze), więcej czasu dla pacjenta (o zmiany systemowe też walczymy)= milsza atmosfera w gabinecie, bo pod drzwiami nie stoi kolejny pacjent zapisywany co 10-15 minut, lekarz się mniej spieszy, jest bardziej cierpliwy, ma siłę się uśmiechać i nie irytują go problemy starszej pani z sąsiadami czy chorym kotem (wbrew pozorom pacjenci wcale nie przychodza tylko i li po poradę stricte medyczną) a wierz mi nawet rzetelne wyjaśnienie wszystkiego ale krótko i rzeczowo też jest odbierane jako brak współczucia, znieczulica, brak empatii itp. bo nie usmiechnął się, nie pogłaskał po ręce, nie rozmawiał pół godziny o cenach mteracy p/odleżynowych a pacjent nie wie, że właśnie na oddział wydzwania rejestratorka z przychodni, bo inni pacjenci też już czekają, że musi zdążyć do drugiej roboty bo jak zaraz nie wyjedzie to korek i po kilku takich razach wywalą go, bo zwyczajnie jest zmęczony jak nie prześpi co trzeciej nocy w tygodniu albo myśli o niespłaconej racie kredytowej i w związku z tym czy nie wziąść kolejnego dyżuru itp, itd Wiedza i kompetencje specjalisty kosztują sevilay i tak jest w każdym państwie o zdrowej ekonomii. Wiesz, że np. lekarz w Finlandii zarabia 5000 ale euro? Neurochirurg w USA ma dom z basenem i jaguara za to, że potrafi skutecznie grzebać w mózgu,a mój kolega znający kilka języków i dobry w swoim fachu nawet nie ma swojej kawalerki bo go na razie nie stać. Trudno takiemu lekarzowi o uśmiech, żeby pacjent czuł się usatysfakcjonowany familijną atmosferą. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 16:38 tylko mi nie pisz, że jak chcę to mogę wyjechać do Finlandi, bo niby dlaczego mam uciekać przed biedą za granicę, skoro mogę z nią powalczyć i zostać w Polsce, dlaczego normalność ma się = emigracja? Odpowiedz Link Zgłoś
sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 20:09 tak i co ten wspaniały wspólczujący lekarz zarabiający 7000 tysiecy lekarz zrobi jak nie będzie miał w szpitalu ani sprzętu ani lekartw ani pieniędzy na badania? Pomodli się nad pacjentem czy uroki odczyni? A moze mu zaszyje po operacji brzuch szpagatem? A mysleliscie,że moze przyjśc chwila,ża nie będzie już kogo leczyć bo w kraju zostanie tylko rząd,parlament i lekarze? Jakoś w to nie wierze,że po podwyzce lekarze zamkną swoje prywatne gabinety na kłódki i pojda "plebs" leczyć. Z ktorego etatu zrezygnuje np. Biała Dama? Z pracy na uczelni? Zapewne nie, bo musi się przeciez rozwijać naukowo itd.Z prywatnego gabinetu,też zapewne nie bo przecież nie zarżnie kury znoszącej złote jajka,sama pisała,ze gabinet przynosi bardzo dobre dochody? Z pracy w szpitalu też nie bo przecież to raz,że kupa kasy a dwa,że znowu powtorzy frazę o rozwijaniu się i kontakcie z ludźmi. Beo,jakbyś nie zauważyła-to na Zachodzie WSZYSCY więcej zarabiają nie tylko lekarze.I nikt normalny nie ma do lekarza pretensji,że nie tym tonem powiedział dzień dobry-nie przesadzaj. Konczę już tą dyskusję bo ona nie ma sensu.Juz zaczynacie wpadać w egzaltację,niedługo każecie sobie pomniki stawiać.Nikt Was do zostania lekarzem nie zmuszał,same sobie wybrałyście ten zawód-trzeba było iść na weterynarię-praca podobna a kasa większa.Naprawdę nie wiedziałyście jaka jest sytuacja w słuzbie zdrowia? Czy UFO Was porwało i nagle zrzuciło w maju 2007? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 20:23 eo,jakbyś nie zauważyła-to na Zachodzie WSZYSCY więcej zarabiają nie tylko > lekarze. owszem zarabiaja wiecej wszyscy. Z tym ze lekarze zarabiaja wiecej nie tylko ze wzgledu na to ze wszyscy wiecej zarabiaja. Po prostu wyzej stoja na drabinie plac. Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 20:35 pewnie więcej zarabiają ale i proporcje są różne - pani Basia z warzywniaka nie zarabia tyle co neurochirurg co do tematu pretensji pacjentów - oj zdziwiłabyś się niejednym (ostatnio koleżanka na dyżurze odbierała telefony z pretensjami od rodziny, że dziadek czeka już 10 minut na zmianę pampersa - dyżur weekendowy, na 40 chorych 2 pielęgniarki) teraz też nie ma lekarstw, sprzętu i pieniędzy na badania, dlatego uważamy że cały system jest do d... i chcemy też zmiany systemu owszem nikt nas nie zmuszał, ale człowiek zawsze łudzi się że tak źle nie może być w nieskończoność, bo albo system umrze albo wyzdrowieje(tzn. przejdzie reformę)- może to właśnie ta pora... pomnika nikt mi nie musi stawiać, wystarczy, że mi uczciwie zapłaci za moją pracę, tylko tyle Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 08:03 Wczoraj w gabinecie prywatnym przyjęłam o 6 pacjentów więcej niz zwykle. I - mocno się zastanawiam nad porzuceniem w czorta etatu akademickego. 18 lat pracy, doświadczenie nikomu nie jest potrzebne. Na moje miejsce przyjdzie ktos, kto przed wyjazdem za granicę musi sie pouczyć, nabrać doświadczenia, zrobic specjalizację. Jest coś takiego jak "krzywa uczenia się". Młody absolwent każdej zresztą uczelni popełnia błędy. Popełnia bo musi. Mało widział, w głowie ma więcej teorii niz praktyki. Po kilku latach jest mądrzejszy, ale także mniej naiwny, żeby pracowac za mniej więcej 1000 złotych, być gościem w domu, padać na pysk ze zmęczenia. Już coś umie, co CV wpisuje pracę na etacie akademickim, ma jakies publikacje, certyfikaty językowe, pakuje walizki i.......na jego miejsce przychodzi ktos zupełnie zielony, aby eksperymentowac na polskich pacjentach. Podoba Wam sie to? Mnie tak sobie. Ale tak się stanie. Jeden z najlepszych warszawskich ultrasonografistów dziecięcych, lekarz w najlepszym wieku - leczy dzis przeziębienia i biegunki. Zal mu pracy w klinice, ale stac go na znacznie więcej niz kilka lat temu. A USG mozna zrobić u kogos kto dopiero się uczy. Zauwazy zmiany albo nie. Zalezy to od tego na jakim etapie jest jego "krzywa uczenia się". Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:14 )) ten wątek robi się na prawdę zabawny czy Wy na prawdę uważacie że lekarze się wywyższają? że traktują innych jak plebs? chyba macie (te co to piszą) niezłe kompleksy... Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:26 twojasasiadka napisała: > czy Wy na prawdę uważacie że lekarze się wywyższają? > że traktują innych jak plebs? My nie uważamy, my czytamy dokładnie posty piszących tu lekarek, zwłaszcza jednej. A jeżeli chodzi o real - jeżeli potraktować ten wątek jako reprezentatywny to chyba niemożliwe, żeby 3/4 społeczeństwa miało kompleksy ? Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:31 jasminum30 napisała: > twojasasiadka napisała: > > > czy Wy na prawdę uważacie że lekarze się wywyższają? > > że traktują innych jak plebs? > My nie uważamy, my czytamy dokładnie posty piszących tu lekarek, zwłaszcza > jednej. > A jeżeli chodzi o real - jeżeli potraktować ten wątek jako reprezentatywny to > > chyba niemożliwe, żeby 3/4 społeczeństwa miało kompleksy ? ___ no wiesz...na forum jest więcej osób niż "Wy" więc nie uważałabym że min.Ty reprezentujesz 3/4 społeczeństwa. Nie raz, nie dwa korzystałam z usług medycznych i nie mam takich spostrzeżeń jak Ty. Nie zauważyłam,żeby lekarze traktowali mnie z góry czy dawali odczuć że jestem "gorsza" może zwyczajnie nie mam manii prześladowczej?... Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:36 Może nie masz manii prześladowczej za to z całą pewnością masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Napisałam WĄTEK nie FORUM. > Nie raz, nie dwa korzystałam z usług medycznych i nie mam takich spostrzeżeń > jak Ty. > Nie zauważyłam,żeby lekarze traktowali mnie z góry czy dawali odczuć że > jestem "gorsza" a teraz pozwolisz, że odpowiem Twoimi wasnym słowami: no wiesz...na forum jest więcej osób niż "Ty" więc nie uważałabym że min.Ty > reprezentujesz 3/4 społeczeństwa. Skoro Ty nie zostałas źle potraktowana to się dziecinko ciesz i nie obrażaj innych zarzucając im kłamstwo Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: srażakom ustawa zakazuje strajku n/t 29.05.07, 20:39 no to mają problem Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: bardzo zabawne n/t 29.05.07, 20:51 nie bardzo rozumiem, to dobrze czy źle wg Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
wjw2 Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 10:28 > nie bardzo rozumiem, to dobrze czy źle wg Ciebie? Nie ma tu nic do rzeczy moje zdanie. Twoja wypowiedź na temat zakazu strajku dla innej grupy zawodowej: "no to mają problem" Wydała mi się lekceważąca na tle tej dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
bea116 Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 11:17 nie, po prostu chciałam trochę rozładować atmosferę, bo siekiera już w powietrzu prawie zawisła, napisałam, żeby strajkowali, bo nie wiedziałam, że nie mogą, a jeśli nie mogą to faktycznie mają sytuację nie do pozazdroszczenia, bo jak się dziś nic nie mówi znaczy się jest OK i stan rzeczy trwa dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 11:19 wjw2 napisała: > > nie bardzo rozumiem, to dobrze czy źle wg Ciebie? > > Nie ma tu nic do rzeczy moje zdanie. > Twoja wypowiedź na temat zakazu strajku dla innej grupy zawodowej: > "no to mają problem" > > Wydała mi się lekceważąca na tle tej dyskusji ____ no bo przecież lekarze ogólnie olewają wszystkich i patrzą na nich z góry))))))))) (do tego chyba zmierza "logika" Twoich wypowiedzi) Odpowiedz Link Zgłoś
wjw2 Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 20:06 > (do tego chyba zmierza "logika" Twoich wypowiedzi) TAk, tak Pani inteligentna i wszystko wiedząca... Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:31 Brauwald to taka uczona książka - biblia lekarzy. Jeśli pani Basia popełni błąd to dostanę najwyżej podwiędnietą kapustę. Jeśli ja - skutki będą znacznie większe. Pani Basia swoje czynności może wykonywać mając umiejetność czytania i liczenia - ode mnie wymaga się czegoś znacznie więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
mimboo Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 10:08 W takich przypadkach (bo na pewno nie jest to odosobniony przypadek) jestem na lekarzy wściekła. Fakt, że powinni być znacznie lepiej wynagradzani, bo spoczywa na nich ogromna odpowiedzialność. Problem tylko w tym, czy oni (lekarze) wiedzą o tej odpowiedzialności. Czasami, odnoszę wrażenie, że chyba nie bardzo. Niech protestują, prowadzą wojnę z władzami, ale nigdy nie powinni na tym ucierpieć pacjenci, zwłaszcza dzieci. To niedopuszczalne... Lekarze takim zachowaniem sami sobie szkodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 10:53 A mi się wydaje, że gdybym bedąc lekarzem zobaczyła dziecko potrzebujace pomocy to nie zastanawiałambym się ile mam pensji tylko je ratowała. A jeżeli ktoś bedący lekarzem zrobiłby inaczej to nie powinien nim być. To nie praca w fabryce gwoździ to praca z ludźmi. Ile w Polsce jest grup zawodowych mało zarabiających??? A jak słyszę o strajku nauczycieli - tej bandy ignorantów i nierobów, którzy nota bene wcale tak mało nie zarabiają to mnie cholera bierze. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:42 Mimo strajku, do którego mam prawo ( vide postulaty Solidarności z 1980 roku) prawdopodobnie nie dostane pieniędzy za strajk. Jestem w szpitalu. I jak przywożą dziecko w stanie zagrożenia zycia - biegnę i ratuję. Nauczyciele, podobnie jak lekarze, hydraulicy, kierowcy, adwokaci, notariusze, sprzedawcy , inzynierowie są rózni. Nie mam zbyt duzo kontaktów z nauczycielami, prócz nauczycieli mojego syna. Na mniej więcej 30 pedagogów ( od przedszkola do gimnazjum) może 5 było złych, w tym jeden patentowany leń, 5-6 średnich, natomiast pozostali bardzo dobrzy. A 3 to artysci w swoim fachu. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:43 > A mi się wydaje, że gdybym bedąc lekarzem zobaczyła dziecko potrzebujace pomocy > to nie zastanawiałambym się ile mam pensji tylko je ratowała. A jeżeli ktoś be > dący lekarzem zrobiłby inaczej to nie powinien nim być. standardowy argument, ktorym lekarze zalatwiani sa od lat. no przeciez nie zostawia pacjentow. Dzisiaj mignela mi okladka Faktu- lekarze otrzasnijcie sie i dalej bla bla o tym jak to lekarze pojda siedziec za to ze odeszli od lozek. No wiec po pierwsze nie odeszli- po drugie kazdy lekarz ma prawo i do strajku i do zwolnienia sie i do wyjazdu do szwecji. i tam rybka w miescie stolecznym nie zabraknie mi lekarzy. Ale uwazam ze mniejsze iasteczka i wsie powinny zespolowo wlasnie poprzec lekarzy calym sercem, a okres kiedy nie wykupuja betrii lekow z ktorych 60% to OTC moga przeznaczyc na zmiane diety i ruch i od razu polowa problemow zniknie Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 :)))) 30.05.07, 11:44 biznes.interia.pl/news/szef-strajkujacych-lekarzy-milionerem,918538 Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Jestem zdruzgotana! 30.05.07, 12:20 Czy nikt się nie pokusi o komentarz powyższego???? Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 12:36 Ano to, że nasza przedstawicielka strony strajkującej nie kwapi się do skomentowania tego newsa)) A szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
twojasasiadka Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 12:51 ale bulwersuje Cię to,że facet zbudował dom?(w sumie mały -bo 100m) czy to że zbudował dom a jest lekarzem?))))czy może to że zbudowal dom a jest lekarzem i to w dodatku przewodniczącym strajku?)) a jeśli tak-to co z tego wynika? Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 13:21 Wogóle nie rozumiem kto Ci dał prawo żeby próbować robić ze mnie głupa, czytac umiem i nie rozpisywano się tam o kubaturze ale o wartości domu i zarobkach! Jak nie rozumiesz o co mi chodziło to się nie wypowiadaj! szkoda prochu..... Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 13:39 Przedstawicielka strony strajkującej ( czyli pewnie ja), strajkując walczyła z dusżącym się dzieckiem, bo mama-miłośniczka kotów trzyma zierzę, mimo, że synek jest uczulony na sierść. Budujące. Czym jesteś zbulwersowana? Czy tym, że dr Bukiel nie mieszka w lepiance? Bulwersuje Cię, że ma dom? Że zarabia 7500 zł BRUTTO? Miejscie wreszcie na tyle uczciwości, żeby mówic nam wprost - także wtedy, gdy ratujemy Was, Wasze dzieci - jesteśmy zbulwersowani, że macie cokolwiek, lekarze nie powinni walczyć o jakiekolwiek pieniądze, zyjcie skromnie i cieszcie się, że wogóle się wam płaci. Zbierzcie sie na odwagę i wyrażajcie swoje życzenia patrząc nam w oczy. Czekam na pierwszego odważnego. Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 13:49 On ma te 7000 (brutto, netto, nie istotne, bo jak doczytaliście ma też wpływy z prywaty - ale oczywiście wolno mu, nie powiem, że nie) pytam tylko: czy mając już takż kasę powinien mieć czelność stać na czele strajkujących??? to ma byc ten reprezentant tych biedaków, którzy szyneczkę sobie serwują od święta??? ma te 7000 zł i co ? nie przyjmuje już prywatnie? jakoś nie zamknął gabineciku żeby byc wypoczętym? tak samo będzie z resztą - dać palec a chcą całą rękę! Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 14:14 Alez Topciu, jest szalenie istotne czy ktoś zarabia netto czy brutto 7000 złotych!!!!!!!!!!! O ile wiem dr Bukiel pracując na kontrakcie z owych 7000 złotych brutto musi: - zapłacic podatek - dprowadzic składki na ZUS - składkę zdrowotną i z 7000 złotych robi się nieco mniej niż połowa. Przyjmujac prywatnie musi zainwestowac w gabinet, sprzątnąc go, prowadzic ksiegowość - to też nie za darmo. Żal Ci? Zazdrościsz? Popracuj za takie pieniądze mając takie kwalifikacje. Bulwesuje Cię, że ten człowiek walczy o godne życie lekarzy? O ich wypoczynek, zdrowie? Pewnie tak, bo z tonu wypowiedzi wynika, że nalezysz do rzeszy "misi" ( nie misiów) - mi sie nalezy". Odpowiedz Link Zgłoś
abi3 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 14:34 Wspaniale, że możecie strajkować....że wykonujecie wolny zawód a prawo takoweż Wam dano. Szkoda,że tego prawa poskąpiono np. policjantom, którzy też są wykończeni, zmeczeni, wypracowywują nadgodziny za które nikt nie płaci.Szkoda to małe slowo, bo oprócz zmęczenia i trudnego zawodu, dodatkowo narażają własne życie. To tak na marginesie. Wielu jest ludzi po trudnych studiach, parcujących po 12 godzin na dobę, muszących się dokształcać za własne pieniądzie. Nie tylko wy stanowicie taką grupę. Gdybyś była zatrudniona przez osobę prywatną, spółkę....obojętnie...jednostkę nie mającą powiązania z budżetem, to zapewniam Cię, nie pisnęłabyś słówkiem, a słowo strajk przez gardło by Ci nie przeszło. Nie wiadomo jak się zakończą negocjacje z rządem.... Mimo wszystko życzę powodzenia i osiągnięcia konsensusu. I oby Twoje pogodne prognozy się sprawdziły (tyczy się leczenia chorych po podwyżkach), w co absolutnie nie wierzę...(( Odpowiedz Link Zgłoś
angelina.26 Niewiedza białej damy 30.05.07, 14:50 O ile wiem dr Bukiel pracując na kontrakcie z owych 7000 > złotych brutto musi: > - zapłacic podatek > - dprowadzic składki na ZUS > - składkę zdrowotną > i z 7000 złotych robi się nieco mniej niż połowa. Jeżeli Twoja pozostała wiedza jest tak marna jak ta dotycząca wysokości kwoty która pozostaje z płacy brutto, to nieciekawie. Z płacy brutto pozostaje trochę poniżej 70% do wypłaty dla pracownika. Wciskania innym że jest to mniej niż połowa, pokazuje totalna niewiedzę albo jest próbą manipulacji. Dziwne że osoba pracująca zawodowo nie ma pojęcia ile pieniędzy jej pozostaje po potrącenie skłądek na zus i podatku. Czyżby zarabiała tak wiele że nie zaprząta sobie głowy tak przyziemnymi sprawami? Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: Niewiedza białej damy 30.05.07, 20:31 angelina.26 napisała: > O ile wiem dr Bukiel pracując na kontrakcie z owych 7000 > > złotych brutto musi: > > - zapłacic podatek > > - dprowadzic składki na ZUS > > - składkę zdrowotną > > i z 7000 złotych robi się nieco mniej niż połowa. > Jeżeli Twoja pozostała wiedza jest tak marna jak ta dotycząca wysokości kwoty > która pozostaje z płacy brutto, to nieciekawie. Z płacy brutto pozostaje trochę > > poniżej 70% do wypłaty dla pracownika. Wciskania innym że jest to mniej niż > połowa, pokazuje totalna niewiedzę albo jest próbą manipulacji. > Dziwne że osoba pracująca zawodowo nie ma pojęcia ile pieniędzy jej pozostaje > po potrącenie skłądek na zus i podatku. Czyżby zarabiała tak wiele że nie > zaprząta sobie głowy tak przyziemnymi sprawami? Starszne, straszne. Nigdy bym nie poszła do takiego lekarza. P.S. Ja też raczej wolę nie wiedzieć ile zabiera mi fiskus, bo zawsze szlag mnie trafia. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 15:23 biala_dama3 napisał: > Pewnie tak, bo z tonu wypowiedzi wynika, że nalezysz do rzeszy "misi" ( nie > misiów) - mi sie nalezy". Droga Biała damo Ty też nalezysz do rzeszy "misi". Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 08:09 Nic dodać i nic ująć!!! MI SIĘ należy bo tyrałam na studiach, MI SIĘ należy bo muszę sie dokształcać, MI SIĘ należy bo moja dzidzia na narty nie pojedzie, MI SIĘ należy bo szyneczka droga.... ps. ponawiam pytanie: czy po żądanej podwyżce lekarze zwiną prywatne gabinety??? bo wspomniany już przeze mnie pan dr. stojący na czele strajkujących jakoś się nie kwapi! i taki właśnie z tego morał: że nawet jak dostaną żądana kwotę to zaraz zaczną wyciągać rękę po jeszcze (no bo przecież w porównaniu z lekarzem z Unii to zawsze będą mieć tyły), a 3 etaciki jak były tak będą..... Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 08:21 topcia27 napisała: > Nic dodać i nic ująć!!! > > MI SIĘ należy bo tyrałam na studiach, MI SIĘ należy bo muszę sie dokształcać, za to się "należy" jak najbardziej > MI SIĘ należy bo moja dzidzia na narty nie pojedzie, MI SIĘ należy bo szyneczka > > droga.... > > ps. ponawiam pytanie: czy po żądanej podwyżce lekarze zwiną prywatne gabinety?? > ? > bo wspomniany już przeze mnie pan dr. stojący na czele strajkujących jakoś się > nie kwapi! > i taki właśnie z tego morał: że nawet jak dostaną żądana kwotę to zaraz zaczną > wyciągać rękę po jeszcze (no bo przecież w porównaniu z lekarzem z Unii to > zawsze będą mieć tyły), a 3 etaciki jak były tak będą..... cóżeś taka zawistna, kobieto! Bo się zadławisz to swoją złością i któryś lekarz (może Biała Dama) będzie Cię musiał ratować. Przecież chcą pieniądze za PRACĘ a nie od MOPS-u?? Jak stwierdzam, że chcę wiecej zarabiać to zakasuję rękawy z mężem (nie jesteśmy na szczęście lekarzami) i hajda do roboty, a nie zazdroszczę i jad wylewam. Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 ehhh Aniu 31.05.07, 08:38 To nie kwestia zawiści!!! To tylko moja reakcja na poglądy naszej Białej Damy!!! A tak na marginesie nigdzie się nie wypowiadam, że chcę lepiej zarabiać, a wręcz przeciwnie, w poprzednich postach pisałam, że zarabiam dużoooooo mniej niż Biała i żyje na godnym poziomie i nie "jojcze" że na szyneczkę patrzę parę razy w roku!!! Błagam - najpierw doczytaj a potem sie wypowiadaj!!! ps. po moich doświadczeniach z lekarzami (tfu...)wolę zdechnąć niż się z nimi zadawać!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Topcia 31.05.07, 09:12 topcia27 napisała: > To nie kwestia zawiści!!! To tylko moja reakcja na poglądy naszej Białej Damy!! Mnie się tylko jedna rzecz w jej pogladach nie podoba - rozumiem, że w znakomitej wiekszości lekarze mało zarabiają, rozumiem, że może to być powodem dużej frustracji - dyruży, brak czasu dla rodziny, zmęczenie, upierdliwi pacjenci (mam teraz złamaną nogę, "chodzę" do kontroli i widzę jacy są ludzie - lekarz zrobił sobie 10 minutową przerwę w ciągu 3 godzin i chcieli gościa zlinczować), wszystko to rozumiem bo pamiętam z własnego życia nieprzytomną ze zmęczenia matkę, która notabene "dorobiła się" tylko ciężkiej astmy i niczego więcej. Ale nie podoba mi się jedno - lekceważący stosunek NIEKTÓRYCH lekarzy do pacjentów. Wiem, że ludzie są wredni ale to jednak pacjenci - cierpiący ludzie. Błagam - najpierw doczytaj a potem sie wypowiadaj!!! Czytam czytam, ale wiesz co? Nie podoba mi się generalizowanie. Bo ja spotkałam kilku lekarzy z powołania (lekarze z IMiDz uratowali życie mojej Oli, pracowali z pełnym poświęceniem i udało się), kilku takich, którzy powinni natychmiast zmienić zawód (jeden z nich powiedział mi na moje pytanie o Olę - wcześniaka z 31 tc żebym robiła sobie drugie dziecko bo z tego nic nie będzie: (((), a większość zmęczonych ciężką pracą i niskimi pensjami. > > ps. po moich doświadczeniach z lekarzami (tfu...)wolę zdechnąć niż się z nimi > zadawać!!! Ale nie znasz WSZYSTKICH lekarzy w Polsce, prawda? Brzmi okropnie((, ale ja podobnie reaguję nie na lekarzy a na szpitale((. Brrr... Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Sama widzisz:) 31.05.07, 09:27 Masz rację, nie należy generalizować - ale Ty miałaś szczęście, spotkałaś lekarzy, którzy pomogli Twojemu dziecku (bardzo się cieszę), ja takiego szczęścia nie miałam. Padłabyś gdybym Ci opisała niektóre przypadki które dotknęły tylko moją bliską rodzinę!!! Teraz jestem w sytuacji, że sama staram się pomóc mojemu synkowi, bo po 2 - latach chodzenia "od iwana do pogana" było li tylko gorzej nie byłam w stanie wyżebrać nawet głupiego skierowania na badanie kału (bo NFZ się czepia - to wersja pediatry), teraz juz znalazłam przyczynę i jest coraz lepiej (i niestety, może mnie zakrakają, ale zawdzięczam to tylko swojemu uporowi, że nie dałam sie zbywać - że taka dziecka uroda, że wyrośnie i inne pierdoły). W związku z moimi przykrymi doświadczeniami uważam, że jestem rozgrzeszona z mojej skłonności do generalizowania) Od razu jednak dodaję, że "podobno" są lekarze z prawdziwego zdarzenia. Takie jest niestety życie w tym kraju!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: Sama widzisz:) 31.05.07, 09:37 topcia27 napisała: > Masz rację, nie należy generalizować - ale Ty miałaś szczęście, spotkałaś > lekarzy, którzy pomogli Twojemu dziecku (bardzo się cieszę), ja takiego > szczęścia nie miałam. Padłabyś gdybym Ci opisała niektóre przypadki które > dotknęły tylko moją bliską rodzinę!!! Widzisz tylko, że ja uweażam, że kwestia człowieka a nie zawodu. I to ten konkretny człowiek nie powinien zostawać lekarzem bo się do tego nie nadaje. Teraz jestem w sytuacji, że sama staram > się pomóc mojemu synkowi, bo po 2 - latach chodzenia "od iwana do pogana" było > li tylko gorzej nie byłam w stanie wyżebrać nawet głupiego skierowania na > badanie kału (bo NFZ się czepia - to wersja pediatry), teraz juz znalazłam > przyczynę i jest coraz lepiej (i niestety, może mnie zakrakają, ale zawdzięczam > > to tylko swojemu uporowi, że nie dałam sie zbywać - że taka dziecka uroda, że > wyrośnie i inne pierdoły). Życzę abyś trafiła na lekarza,który porządnie zdiagnozuje Twojego synka i mały będzie zdrowy. > W związku z moimi przykrymi doświadczeniami uważam, że jestem rozgrzeszona z > mojej skłonności do generalizowania) Od razu jednak dodaję, że "podobno" są > lekarze z prawdziwego zdarzenia. > Takie jest niestety życie w tym kraju!!! A to już w dużym stopniu zależy od nas samych. Wczoraj na kontroli nie było mi do śmiechu jak przy mnie pobiły się dwie babcie w kolejce, która wchodzi do lekarza pierwsza. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: Sama widzisz:) 01.06.07, 13:08 A jednak nie wszyscy byli zli? Patrz kilkanaście postów dalej. Rozumiem ,ze pacjent czy rodzina staje nagle przed czymś w jego mniemaniu niesprawiedliwym ,a wiec przed chorobą , a najlatwiej poszukać winnych albo wyrazić swoje frustracje na osobach , ktore lecza. Wiem ,ze sa w srodowisku szumowiny, ktore powinny mieć odebrane prawo wykonywania zawodu,ale jak czytam takie generalizowanie to mnie trafia w imieniu takich szarych myszy jak ja, które czesto w leczenie wkładają cała swoją wiedzę , zaangażowanie , kradną czas rodzinie, bo przecież nie odejde od reanimacji , bo minęła 14.35. I głownie dlatego tak bardzo bolą poklady , jadu , nienawiści , kompleksów itd Odpowiedz Link Zgłoś
norbini Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 14:10 Buahaha,to sie dopiero usmialam.Poczytaj dokladnie posty Bialej,to sie dowiesz kto tu pryska jadem i wrecz nienawiscia,do wszystkich ktorzy nie maja wyksztalcenia medycznego.Do wczoraj uwazalam,ze lekarze powinni wiecej zarabiac,bo to taki odpowiedzialny zawod i wogole.......Jednak przedstawicielka tej grupy popisujaca sie na forum swoja wiedza i "inteligencja"skutecznie wybila mi to z glowy.Jak mamy stac murem za kims kto nas nie szanuje,kto ma gdzies zycie ludzi,kto niewidzi nic poza pieniedzmi??Dlaczego straszycie i szantazujecie pacjentow,czemu to na nich odbija sie Wasze niezadowolenie?Co oni Wam zrobili zlego?To,ze choruja?To,ze co miesiac placa skladki(wcale nie male) m.in.na Wasze pensje?Czemu nie wyjdziecie strajkowac na ulice i nie bedziecie rzucac kamieniami?To zapewne daloby lepsze efekty,bo rzad dokladnie tak jak i Wy ma w dupie zwyklych zjadaczy chleba od ktorych lozek bedziecie odchodzic,a przeciez w rzadowych klinikach sie nie strajkuje.Wstyd wyjsc na ulice?Pewnie,ze tak latwiej mscic sie na bogu ducha winnych pacjentach,niech sobie umieraja,a co tam jeden w ta czy w ta przeciez to tylko zwykly "plebs".Pozatym prosze mi wyjasnic jakim cudem po podwyzkach bedziecie mieli wiecej czasu i cierpliwosci? Godziny pracy Wam sie zmniejsza?Liczba dyzurow?Przeciez nie,a w to,ze zrezygnujecie z prywatnych gabinetow w zyciu nie uwierze.Wiec co?Po tej podwyzce przemienicie sie nagle w roboty nie odczuwajace zmeczenia,zawsze mile i sympatyczne?Przeciez to bzdura jakas jest. Jasne,ze rozumiem,ze to ciezka i odpowiedzialna praca,ale sama taka wybralas.Narzekasz,ze rodzice nie dziekuja nawet za to,ze uratowalas ich dziecko.Szczerze nie znam rodzica ktory by nie podziekowal.Chyba,ze Tobie samo slowo dziekuje nie wystarcza?A moze po pietach mamy pancie calowac za to,ze wogole swoj zawod laskawie wykonuje?I nie strasz masowymi wyjazdami,w to tez nie wierze.Wszyscy tak twierdza,bo co maja sie wylamywac?Przeciez kazdy chce zarabiac wiecej,ale jak dojdzie co do czego zobaczysz jak niewielu to zrobi.A jesli maja wyjechac tacy jak Ty to niech jada w pierony,w zyciu nie chcialabym miec z Toba do czynienia.Nie jestes dobrym lekarzem,bo zeby nim byc trzeba byc najpierw dobrym czlowiekiem.A lekarz widzacy w swoich pacjentach wroga moze co najwyzej doprowadzic do tragedii. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 14:33 Dlaczego wszystcy zapominają ,ze to pacjent jest wyborcą , to pacjent wybiera rząd , ktory odpowiada za opiekę zdrowotną. Reasumując pośrednio to p;acjent jako wyborca jest winny brakowi chęci zmian. A ,ze nie da sie żyć bez lekarza przekonał się smutno minister ZDrowia. Dla wyjaśnienia-pracuję w jednostce, która raczej nie zastrajkuje z racji profilu. Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 14:44 Lekarze mają opory psychiczne w wyjściu na ulicę i rzycaniu kamieniami. Wiem, ze nie każdy potrafi to zrozumiec, bo sąludzie dla których niszczenie, wandalizm, rozróby są codziennością. Mimo strajku leczymy! Sama wielokrotnie sygnalizowałam to w postach. Na moim oddziale nikt nie umarł z powodu strajku. Bądź więc uprzejma nie imputowac nieprawdy! Gdybym nienawidziła pacjentów to nie byłabym lekarzem. Jest sporo bardziej intratnych zajęć - także dla absolwentów medycyny. Mozna choćby być przedstawicielem firmy farmaceutycznej. Kiedyś nawet kuszono mnie znacznie wyższymi zarobkami. Więc i tu mijasz sie z prawdą. Chcem godnie żyć i godnie pracować. Także dla dobra pacjentów. Lekarz, który zarabia 1500 złotych będzie po pierwsze niedokształcony ( bo zamiast kupić książkę kupi buty - w czyms chodzić musi), po drugie zmęczony, po trzecie sfrustrowany. A to dla nikogo nie jest dobrym rozwiązaniem. Jesli kliniki rządowe płaca duzo to ludzie tam pracujący nie mają po co strajkowac. Są zadowoleni z waruków płacy. To chyba zrozumiałe. Po raz setny piszę! Gros z nas nie pracuje popołudniami i nocami dlatego, że lubi a dlatego, że MUSI. Ja nie wyzyłabym, albo zyłabym na pograniczu wegetacji tylko i wyłącznie ze szpitalnej pensji. Wyższe pensje oznaczają, że wielu z nas nie pójdzie do gabinetów, do spółdzielni, nie będzie miało 10 dyżurów. Lekarz nie przemęczony i dobrze wynagrodzny będzie sympatyczniejszy. W życiu nie wzięłam łapówki ( no chyba, że łapówka to dla Ciebie kwiaty). Wiele razy wyrzucałam z hukiem rodziców z kopertami. Potrafię zarobić w inny sposób. Legalny! Natomiast CHAMSTWEM jest to, że rodzice małego pacjenta, któremu zespół wielu ludzi pomógł, którego leczył, po prostu zabierają kartę informacyjną i wychodzą ze szpitala nie mówiąc "do widzenia". Powszechne. Wyjeżdżamy i to masowo. Już odczuwanle są tego skutki. Może jeszcze nie w sposób katastrofalny, bo stale ktoś z nas się łamie. Bierze 9 dyżur , przyjmuje więcej pacjentów, ale do czasu. Bardzo jestem ciekawa co zrobi ordynator gdy nie będzie miał kim obsadzić 30 dyżurów, bo zostanie mu 3 lekarzy? W mysl przepisów nie wolno nam brac więcej niż 8 dyżurów. I kto na tym ucierpi? Gdybym nie widziała w pacjencie człowieka postępowałabym nieco inaczej. Widzę. Na swoją zgube. A czy jestem dobrym lekarzem? Zapytaj tłumy rodziców, którzy usiłują się do mnie dostać. Dlaczego w prywatnym gabinecie przyjmuję 10 pacjentów dziennie? Dlatego, ze jestem zła? Odpowiedz Link Zgłoś
norbini Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:01 Wybacz,ale nie pisalam o Tobie tylko o Bialej Damie,jesli przesledzilas jej wypowiedzi to wiesz o co mi chodzi.Macie opory przed wyjsciem na ulice?Mniejsze bedziecie mieli odchodzac od lozek pacjentow?To dla Was mniejsze zlo?Mniejszy wstyd? Odpowiedz Link Zgłoś
norbini Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:25 No tak teraz dopiero skojarzylam.Czyzby BialaDama byla az tak falszywa i zaklamana,ze nawet tu na forum posluguje sie jednoczesnie dwoma nickami,udajac dwie rozne osoby?Brawo. Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:32 Nie ona pierwsza i nie ostatnia Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:31 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=55421349&a=55463023 Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 16:05 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=58598886&a=58618288 To kim Ty w końcu jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
lucerka Re: Jasminum-brawo!!!! Ot, cała prawda.... 01.06.07, 10:53 Ot cala prawda, biala_dama jak wiekszosc to osob ma dwa nicki...Teraz to tylko ukamienowac. Odpowiedz Link Zgłoś
angelina.26 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 21:16 > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=58598886&a=58618288 > To kim Ty w końcu jesteś? Z pewnością nie jest tym za kogo się podaje. Myli się zwyczajnie biednej kim jest Nicki jej się pokręciły i agawa odpowiedziała nie zmieniając się na białą damę. Tutaj akurat podaje się za pracownika awf- forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=55537636&a=55653361. Chciałaby zapewne nim być, podobnie jak lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
wjw2 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 21:25 > To kim Ty w końcu jesteś? Biała_dama alias agawamala Zrobiła dwa fakultety. I-sz na AWF, ale stwierdziła, że w oświacie to malutko zarobi, prywatnego gabinetu nie otworzy, a i korepetycji z W-F nie ma, to zdała na AM. I tu odkryła swoje powołanie..., doktorat zrobiła, gabinet otworzyła i kasa płynie... Oj, Biała-damo poważna, wykształcona osoba i takie dziecinne zachwanie... Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Święta prawda Jasminum!!!! 01.06.07, 08:55 a wiesz co powiedzaił stary człowiek w powiastce hemingwaya ?,,,,, Odpowiedz Link Zgłoś
zuzka771 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 07.06.07, 15:33 Jeśli leczycie to zróbcie mojej córce cystografię. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 09:51 Takich bogatych zeby WLASNE gabinety mieli to ja nie znam, ale moja przyjaciolka, ktora zreszta nie strajkuje, bo nie ma kiedy, od dawna zarzeka sie ze gdy jej pensja dotrze do 2,5 tysiaca- z dzika rozkosza daruje sobie harowke w prywatnej przychodni. A co do Policji- pare miesiecy temu policjanci masowo wzieli urlopy na zadanie i zabrali z komend WSZYSTKO co prywatne, lacznie z komorkami, a czego na codzin uzywaja w pracy (od komputerow po dlugopisy). I tez poparlam te akcje calym sercem. Sama pracuje w budzetowce jak mowie dla hobby. Zarabiam gdzie indziej. I jesli bede musiala wybierac- oczywiscie pozegnam szkolnictwo akademickie. Rzecz w tym ze dla mnie to nie oznacza smierci zadowowej w ogole- dla lekarza rezygnacja calkowita ze szpitala to smierc zawodowa. Biala dama to raczej czarny PR odwala, co nie zmienia faktu ze ja bym chciala: 1. by lekarz ktory mnie leczy Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 14:12 Konowałom bym grosza podwyżki nie dała z uwagi na olewający stosunek do pacjenta, niepunktualność i bezczelnośc. Dzisiaj szwagierka czekała z 10-dniową córeczką na założenie gipsu (lewa stópka odwiedziona na zewnątrz) ponad godzinę pod gabinetem lekarki, z która była umówiona od kilku dni (umówiła się na wizycie prywatnej za jedyne 100 zł). Umówiona była w przychodni na 9.00, po 10 pani doktor przyszła z Oddziału i poinformowała, ze "z tą panią to ona na pewno się nie umawiała". Weszła do gabinetu i zamknęłą drzwi. Siostra męża miała łzy w oczach, dopiero małżonek mój panią doktpor z gabinetu wywołał, tymczasem ona przypomniała sobie, że jednak się umówiła ("a, to to maleństwo, trzeba było tak od razu"). Podobno w swoim prywatnym gabinecie mało do dupy nie wejdzie. No czy ci lekarze są poważni?! Jutro mają złożyć wymówienia? Bon voyage. Podobno w Niemczech szparagi leżą odłogiem, bo nie ma komu zbierać, więc... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 21:23 juz kto jak kto ale lekarze nie musza sie martwic o perspektywy zawodowe za granica Odpowiedz Link Zgłoś
mikita10 Re: strajk lekarzy...długie 31.05.07, 09:42 Uważam, że lekarzom należą się podwyżki. Jakby na to nie patrzeć mają bardzo odpowiedzialną pracę i ich oficjalne zarobki są tragicznie niskie. Tylko, że niestety tzw. "ogół lekarzy" przez wiele wiele lat zapracował sobie na taką opinię jaką ma i szybko się to nie zmieni. Osobiście mam mało do czynienia ze Służbą Zdrowia. Praktycznie wszystkie wizyty u lekarzy są prywatne (państwowo musiałabym brać jeden dzień urlopu na zapisanie się na wizytę, a drugi dzień na samą wizytę). Jednak wiele osób w mojej rodzinie niestety ale korzysta z usług lekarzy. I brak mi słów na to co widzę sama i co mi mówią. Pieniądze, pieniądze, pieniądze, prywatne wizyty w czasie dyżurów na oddziałach i przychodniach. A najbardziej fascynuje mnie jak opryskliwy zmęczony wielogodzinnymi dyżurami lekarz zmienia się w super miłą i troskliwą osobę za określoną kwotę PLN, i to dosłownie w parę minut. Normalnie cud. Wiem, łapówki są karalne, ale co robić, jak Pan Doktor X nie zaczyna operacji póki rodzina nie dotrze? Może na moją opinię ma też wpływ miasto, w którym mieszkam, bo niestety nie słynie z medycyny na dobrym poziomie. Praktycznie wszyscy których znam, po "rodzimych" doświadczeniach leczą się w innych miastach. Ale sprawiedliwości trzeba przyznać też rację, osobiscie spotkałam w życiu 3 lekarzy, którzy bez jakichkolwiek gratyfikacji zajęli się pacjentem jak należy. Bez "głaskania po ręcę", ale kompetentnie, bez olewactwa. Jestem za konkretną reformą, musi się coś zmienić, bo inaczej będzie jak pisze Biała Dama, u nas w przychodni już leczą praktycznie sami młodzi lekarze po studiach, co nie znają nawet nazw leków. P.S. Zachodnią Służbę Zdrowia znam jedynie z "Ostrego Dyżuru" i tam jakoś nie zauważyłam aby lekarze opływali w materialne luksusy. Odpowiedz Link Zgłoś
biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 31.05.07, 13:37 Nie oglądam "Ostrego dyżuru" w telewizji, oglądam w pracy. W żadnym, ale to żadnym kraju na świecie nie ma tak, aby lekarz pracujący na etacie musiał wybierać - wakacje czy opłacenie świadczeń. A u nas tak niestety jest. Dla zabawy zrobismy z mężem symulację dochodów ( bez gabitetów i dyżurów czyli za 2 lekarskie etaty, specjalistów z wieloletnim stażem, tytułami naukowymi i specjalizacjami) i wydatków. I co sie okazało? Nasze dwie pensje ( "gołe" pensje) starczają na opłacenie: czynszu, abonametów( komputer, kablówka, TV, komórki, telefony), gazu, światła, garazu, składek do Izb Lekarskich ( obowiązkowe)i....życie przez 2-3 dni. Życie bez szaleństw. Za pozostałe rzeczy płacimy z dochodów z dyżurów i gabinetów. Myslę, że takich problemów nie mają pracujący na "Ostrym Dyżurze" w TV. Nauczyciel zmęczony i sfrustrowany w szkole, staje się sympatyczniejszy i mniej zmęczony na korepetycjach ( mówiła mi to moja koleżanka ucząca fizyki w gimnazjum). Tak jest we wszystkich zawodach, nie dotyczy wyłącznie lekarzy. Przykład sprzed miesiąca. Nie było jeszcze strajku. Dr X przyjmuje w poradni kardiologicznej. Kolejki kilkumiesięczne. Dr X jest znaną specjalistką, cenioną. Nie ma wpływu na długość kolejek ( limity, tak limity , których nie ustalają lekarze). Pacjentka, którą rejestracja uprzedziła, że nastepna wizyta w październiku, - Pani doktor czy nie za póxno? Dr X - za póxno Pacjenta- A prywanie nie można wcześniej? De X Mozna to moja wizytówka. Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: strajk lekarzy...długie 31.05.07, 23:26 no.. jakby nie było "słuzba zdrowia" Odpowiedz Link Zgłoś
juanita30 Popieram Strajk !!!! 31.05.07, 23:22 oj...nie wiele wiecie o życiu lekarzy... mój mąż haruje po 96 godzin TYGODNIOWO...żeby zarobić marne pieniądze, mieszkamy z rodzicami bo nie stać nas na własne mieszkanie, nie mamy samochodu, ponieważ jedyny jaki mieliśmy rozbiłam...przyznaję ja i nie mamy pieniędzy na jego naprawę...mąż aby nie wylecieć z pracy ciągle się szkoli ...za własne pieniądze a jeden kurs kosztuje nawet 1000 zł., do tego dochodzi ubezpieczenie OC lekarzy które również wynosi około 3000 rocznie, ubrania do pracy...średnia cna białych spodni z marynarką to 200 zł, a kompletów trzeba mieć kilka...do tego trzeba na dużyrze coś zjeść, bo szpital nie zapewnia wyżywienia a zazwyczaj jest tak, że na całym dyżurze trzeba "obrobić"50 pacjentów i nie ma czasu wyjść coś kupić...i co najwżniejsze...trzeba utrzymać swoją rodzinę za te kilka marnych groszy....DOŚĆ TEGO...my nie mamy zamiary tak żyć...dlatego właśnie się pakujemy i wyjeżdzamy za granicę, gdzi stawki lekarzy są 10 krotnie wyższe niż w poslce, gdzie lekarz jest szanowany, gdzie ma dostęp do najnowszego sprzętu, gdzie można po prostu godnie żyć...i dlatego jeśli ta chora sytuacja w służbie zdrowia si nie poprawi...to nie wiem kto Was będzi leczył...bo codziennie do Naczelnej Izby Lekarskiej zgłasza się około 10 lekarzy chętnych do wyjazdy za granicę...i życzę im wszystkim powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: Popieram Strajk !!!! 01.06.07, 00:15 taa 1. nikt nie kazał mu iśc na medycynę ..., poza tym to państwowa uczelnia która istnieje z podatków. 2. wielu ludzi nie stac na wlasne mieszkanie i samochod i to nie jest powód żeby okradać innych ludzi, poprzez podwyższanie im podatków 3. znam wiele osób które ciągle musi sie szkolic za 'własne' równiez pieniądze i to nie jest nic dziwnego 4. każdy musi się ubierać do pracy, są inne zawody "brudne" 5. "szpital nie zapenia wyzywienia" - żałosne, bez komentarza 6. zazwyczaj jak się jest w pracy to sie nie opuszcza stanowiska pracy, nie ma mowy o wychodzeniu z budynku na zakupy 7. podatnicy też mają rodziny !!! 8. nie ma czegos takiego jak "służba zdrowia" jest ochrona, jeśli to "służba" to o co to całe halo? 9. o to kto nas bedzie leczył nie musicie sie martwić, wyjeżdzajcie, tylko najpierw oddaj kasę za darmowe studia swojego męża, 10. te pretensje powinny byc skierowane do rządu a cała reszta powinna sie zastanowić w końcu kto te pieniadze rozkrada i czy potrzebne sa kolejne marmury i czy kolejni kuzyni kogoś tam muszą tworzyć kolejne stanowiska. Ale po co? najlepiej podnieść podatki i nie rozumiec ze za chwile zdrozeje chleb bo piekarz tez musi placić podatki i ma rodzinę i na koniec te podwyższone pensje lekarzy nadal będą marne i koło zamknięte .... Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 He he... Biała alias Agawamala - schizofrenia???? 01.06.07, 07:44 No uśmiałam sie do łez))))) Jak poczytałam wyciągnięte wątki, jestem pod wrażeniem wyobraźni naszej czołowej (i zaciekłej) przedstawicielki środowiska lekarskiego, która raptem jest po AWF-ie) Jejku, ciekawe ile wcieleń ma jeszcze ta kobieta, a może to rozdwojenie jaźni??? ps. rozbawiło m,nie też jak to gdzieś indziej rozpisuje się na temat swoich "bardzo biednych" dzieci, które regularnie grają w tenisa, jeżdżą na nartach itp... Ehhh bieda aż piszczy!!!!! Biała pakuj walizki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 polecam wątek:))))))))) 01.06.07, 07:47 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=60404473&a=60585161 tam dopiero jest jazda!!! no no no szacuneczek..... zazdroszczę niektórym wyobraźni)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Do współczujących... 01.06.07, 08:10 Cytuję: >Autor: biala_dama3 >Data: 11.04.07, 15:41 >Nie wiem czy dużo ludzi w Warszawie ma dochód 6-7 tys złotych. Nie sądzę. Ja >akurat mam sporo większy i jedno dziecko. I wcale mi się nie przelewa. Wystarczy wszystkim tym, którzy tak bardzo współczują "wszystkim" lekarzom???? Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: Do współczujących... 01.06.07, 08:30 topcia27 napisała: > Cytuję: > > >Autor: biala_dama3 > >Data: 11.04.07, 15:41 > > >Nie wiem czy dużo ludzi w Warszawie ma dochód 6-7 tys złotych. Nie sądzę. > Ja > >akurat mam sporo większy i jedno dziecko. I wcale mi się nie przelewa. > > > Wystarczy wszystkim tym, którzy tak bardzo współczują "wszystkim" lekarzom???? Nie wystarczy - bo ja znam kilku z dochodem poniżej 2000 zł i nie mających czasu na "dorabianie". Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Ania!!! 01.06.07, 08:36 Wybacz kochana!!! ale krew mnie zalała i stąd znów pojechałam z tym generalizowaniem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 ale... 01.06.07, 08:42 tak na marginesie to zobacz sama: "z większością" tego środowiska tak jest jak z naszą Białą: oficjalnie płacz bo bieda (1500)... a na boczku jak dobrze policzyć to wyjdzie 7 kawałków... Chodzi mi o to, że próbują mydlić nam oczy a rzeczywistość nie wygląda tak źle...(pomijam kwestę czasu pracy - nie oni jedni pracują po kilkanaście godzin na dobę) Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: ale... 01.06.07, 08:54 topcia27 napisała: > tak na marginesie to zobacz sama: "z większością" tego środowiska tak jest jak > z naszą Białą: oficjalnie płacz bo bieda (1500)... a na boczku jak dobrze > policzyć to wyjdzie 7 kawałków... > Chodzi mi o to, że próbują mydlić nam oczy a rzeczywistość nie wygląda tak > źle...(pomijam kwestę czasu pracy - nie oni jedni pracują po kilkanaście godzin > > na dobę) Ale tak być nie powinno - te 7 kawałków powinni mieć oficjalnie a pacjenci powinni mieć wybór lekarza. I co? Poszłabyś do takiego, który Cię zlekceważy, oleje albo nie zna się na niczym? Bo ja nie. I Ty pewnie też nie i sto innych osób też nie. Konkurencja. Naturalna selekcja gburów i nieuków. Nie byłoby tłumaczenia, że olał pacjenta bo był zmęczony na 50 etacie. Odpowiedz Link Zgłoś
topcia27 Re: ale... 01.06.07, 09:06 tak, masz rację, ale jak dla mnie po podwyżce nic się nie zmieni, bo do tej poty i tak byłam olewana przez lekarzy do których chodziłam i chodzę więc mi nie zależy... i po raz nasty powtórzę: Kochana Aniu: NIE WIERZĘ, że znikną prywatne praktyki i będą uśmiechnięci, wypoczęci lekarze... MOWY NIE MA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter Re: ale... 01.06.07, 09:10 topcia27 napisała: > tak, masz rację, ale jak dla mnie po podwyżce nic się nie zmieni, bo do tej > poty i tak byłam olewana przez lekarzy do których chodziłam i chodzę więc mi > nie zależy... i po raz nasty powtórzę: Kochana Aniu: NIE WIERZĘ, że znikną > prywatne praktyki i będą uśmiechnięci, wypoczęci lekarze... MOWY NIE MA!!! > No to wtedy będziemy mogli lekarzy psioczyć do woli, a im zniknie wymówka głodowych pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka juanita 01.06.07, 08:54 ubezpieczony od OC jest szpital ijest to ubezpieczenie obowiązkowe. no chyba że twój M sam chce sie ubezpieczyc od różnych przykrych ewentualności... gdyby liczyc ze twój zarabia marne 5zł na godzine-w co wątpię- to wychodzi zarobekponad 1900zł. a pewnie ma więcej bo za nadgodziny (czyli 96 / 7 dni = 13 godzin czyli 5 nadgodzin dziennie )-dostaje stawkę o 50% większą lub 100% jeśli to godziny nocne lub święto. och coś kręcisz że wam mało.. Odpowiedz Link Zgłoś
juanita30 Ludzie...pomyślcie trochę!!! 01.06.07, 09:36 Jeśli nie masz pojęcia na dany temat to po prostu się nie odzywaj...OC płaci sam zatrudniony...i jest to ubezpieczenie obowiązkowe, bez tgo nie można podpisać żadnej umowy...za marne 1900 zł jak napisałaś nie da się wyżyć opłacając ubezpieczenie, książki, kursy, utrzymując rodzinę, wiem, że ogrom ludzi zarabia mniej ale mają tż mniej wydatków...gadanie, że trzeba gbyło zrobić inne studia (akurat nie ty to mówiłaś) jest nie na mniejscu...ponieważ 20 lat temu kiedy człowiek dostał się na medycynę był wniebowzięty...chciał pomagać ludziom...chciał ich ratować...ale wybaczcie, czy wy pracując również robicie to ku chwale ojczyzny, czy prawdą jest że każdy za swą pracę chce być godnie wynagrodzony. Wy nie czkacie na wypłatę 3 miesiące lub więcej...bo komornik akurat zajął konto szpitala. guderianka napisała: a pewnie ma więcej bo za nadgodziny (czyli 96 / 7 dni = 13 > > godzin czyli 5 nadgodzin dziennie )-dostaje stawkę o 50% większą lub 100% jeśli > > to godziny nocne lub święto. och coś kręcisz że wam mało.. Co do tego zdania...to brak mi słów...normalny dyżur lekarski wynosi 24 godziny i nie płacone jest nam za nocki czy nadgodziny.... Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: Ludzie...pomyślcie trochę!!! 01.06.07, 22:32 > Jeśli nie masz pojęcia na dany temat to po prostu się nie odzywaj... no normalnie jasnowidzka, po nicku poznaje kto sie na czym zna (?), juz nic nie pisz lepiej tylko wyjezdzaj, nikt nie bedzie tesknił! Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: juanita 01.06.07, 10:42 SZlak mnie zaraz trafi! Zarabiam po 6 latach pracy 1400 na rękę (mogę niedowiarkom wysłac pasek) Oprócz tego intratne dyżury pod telefonem ( w jednym miesiacu 200 godzin za intratne 600zł , czyli 3,5 zł za godzinę)Zeby nie było , od mojego badania zależy być albo nie być , operowac albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka connie-szlag chyba bo szlak to na drodze ;) 01.06.07, 11:08 NIKT w tych 700 postów nie pisze że lekarz nie powinien dostać podwyżki Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: strajk lekarzy...długie 01.06.07, 08:58 Lekarze - jedźcie!!!! Nie ma się nad czym zastanawiać. My już pojechaliśmy i wiem jedno - nie wrócimy. Tutaj można tylko słuchać jęków, że lekarze to TACY BOGACZE!!!! Mają wille, baseny i złote spłuczki w toalecie.A przecież to SŁUŻBA zdrowia - powinni pracować za darmo!! Po co płacić, skoro ktoś poszedł na medycynę z powołania? Przecież księża też idą do seminarium z powołania I jeszcze składają ślub ubóstwa... I po co lekarzowi pieniądze? Przecież jego dzieci nie muszą jeść, ani ubierać się. A poza tym już zarabiają po 1200 zł! Toż to rozbój w biały dzień! A babcia klozetowa zarabia 700 i jakoś żyje! Więc po co lekarzowi więcej? Zarobki powyżej średniej krajowej są przyzwoite tylko jeżeli jest się biznesmenem, prawnikiem lub politykiem, poza tym - fe. I na dodatek studiowali za państwowe pieniądze... Oczywiście budowlańcy, fryzjerzy, informatycy i cała rzesza ludzi, którzy wyjechali już do UE uczyli się pewnie za własne??? I tak samo lewi renciści, których dożywotnio utrzymują podatnicy? Bez komentarza. Nie mówiąc już o tym, że lekarz stażysta zarabiający na stażu 1000 zł (jeżeli ma szczęście), odrobi te studia w ciągu roku - w pieniądzach, które faktycznie powinien otrzymywać od państwa za swoją pracę. Nie ma sensu się denerwować. Dobrzy lekarze zawsze znajdą zatrudnienie za granicą - godne pensje, dobre warunki pracy i ŚWIĘTY SPOKÓJ. A to, że w Polsce zostaną partacze, łapówkarze i chamy - to już problem wyborców, dla których ważniejsze jest inwestowanie w Świątynię Opatrzności Bożej niż opiekę zdrowotną. A później co najwyżej będzie można ponarzekać jak to źle i niedobrze - to nasza narodowa specjalność. Nie piszę tego, żeby straszyć, grozić - po prostu przedstawiam proste fakty. Niech każdy wyciąga wnioski sam. A co do Białej Damy - w kraju, gdzie system opieki zdrowotnej jest sprawny, a lekarze dobrze opłacani, istnieje coś takiego jak konkurencja. I wtedy możecie zdecydować czy iść do Białej Damy, czy do innego lekarza. A jeżeli ona nie miałaby pacjentów - zostałaby zwolniona, a na jej miejsce przyjętoby kogoś, kogo pacjenci cenią. Proste? U nas niemożliwe. Będziecie czekać w kolejce do Białej Damy kilka miesięcy, a potem płaszczyć się przed nią - bo wiecie, że NIE MACIE WYBORU!! Nikt jej nie zwolni, bo młodzi lekarze wolą wyjazd (lub prywatny gabinet) niż ciężką pracę za 1200 zł. Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleń Odpowiedz Link Zgłoś
sofi84 biała damo chciałabym poznać odpowiedź 01.06.07, 10:45 pochowałam ojca tydzień temu. mama czekała pół godziny na karetkę. wczoraj usłyszałam przed oknami mieszkania w którym zmarl tata huk. poderwałam się z krzesła. tico stało na rowerku 4m za tico leżał młody chłopak. Chwyciłam za telefon. w ciągu 5 minut od huku były 2 karetki. czemu do młodego chłopaka przyjechały 2 karetki w ciągu 5 minut a mój ojciec czekał 30 MINUT? oczywiście nie zdążyli. szpital jest 4 km dalej. Warszawa. szpitali kilka karetek jeszcze więcej a 2 jadą do chłopaka z czego jedna w tym czasie mogłaby uratować czyjegoś tate!!!!! nie rozumiem za co on opłacał całe życie pieprzone składki??? żeby się niedoczekać??? Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 10:45 Na przykladzie p. ministra, nie warto pluc na lekarzy , bo na drugi dzień moga okazać sie niebędni Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 10:51 Nie szantażuj connie. Nie możemy mieć własnego zdania, bo kiedyś możemy zachorować? Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 10:53 Oczywiście ,ze mozecie. Ale mnie by było głupio jak będe zrowa pluc na całą! słuzbę zdrowia, a jak trwoga to do ...dokończcie sobie same. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:06 Ja akurat nie będę mieć wyrzutów sumienia, bo na całą służbę zdrowia nie pluję. Mam super pediatrę i staram się w miarę możliwości chodzić tylko do niej, chociaż w przychodni przyjmuje kilku pediatrów. W szpitalu ze swoją córką, też leżałam kilkakrotnie, nie mam nic do zarzucenia ani lekarzom ani pielęgniarkom, chociaż zdaję sobie sprawę, że dużo zależy też od rodzica, czy potrafi współpracować, nie panikuje przy zabiegach. No cóż, ja wychodziłam z założenia, że jeśli szpital to konieczność, trzeba to wytrzymać mimo warunków. Nie wrzucam wszystkich do jednego wora. Uważam, że lekarze zarabiają mało. Nie dziwię się jednak rozgoryczeniu osób, które trafiły na czarną owcę w stadzie i miało to swoje konsekwencje w przyszłości i odbiło się na ich zdrowiu lub zdrowiu ich bliskich. Na moje oko, najlepiej byłoby sprywatyzować służbę zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:08 Jeszcze jedno. Postawa "misię" nie podoba mi się (;D), ani z jednej ani z drugiej strony. Marzę o wzajemnym zrozumieniu lekarza i pacjenta, ale to chyba mało realne Odpowiedz Link Zgłoś
jasminum30 Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:08 No właśnie o to cała sprawa się rozbija - że się uważacie za bogów, panów życia i śmierci A co do reszty - proponuję zakończyć ten wątek, bo i tak nic się nie zmieni, a tylko wzajemnie się obrażamy. Nie dziwi mnie przewrażliwienie lekarzy na punkcie niedoceniania ich pracy - myślę, że przedstawiciele każdej innej grupy zawodowej poddani podobnej krytyce zareagowali by tak samo, a jeszcze bardziej nie dziwi mnie przewrażliwienie pacjentów na puncie traktowania ich przez lekarzy - wszak zdrowie i życie nasze i naszych bliskich to coś co mamy najcenniejszego. Pewnie, ze wiele zależy od ludzi, bo to oni odpowiedzialni są za relacje między sobą, ale najbardziej winny jest system i zapychanie naszymi składkami róznego rodzaju dziur finansowych. Dopóki system się nie zmieni żadna podwyżka niczego nie zmieni, zwłaszcza, że nie będzie podwyżki na miarę oczekiwań lekarzy. Są wszelkie szanse,że w przyszłym roku będzie "powtórka z rozrywki", bo znając naszych rządzących zdążą zapomnieć o swoich tegorocznych zobowiązaniach i tylko kolejny strajk będzie im je w stanie przypomnieć. A co do białej_damy alias agawamali - dajcie jej spokój nie ona jedna ma dwa nicki na forum, a pewne jest jedno - ma męża lekarza, więc tak czy siak temat jest jej bliski. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:18 Jasminum, no nie, a ja się dopiero rozkręciłam Śledziłam ten wątek, ale skoro już wszystko zostało powiedziane, to się nie wtrącałam, ale jeszcze jedno, mogę? Są lekarze i lekarze. Trafiałam na zdrowiu dziecka na postu białej damy vel agawamiali, jej odpowiedzi są w stulu " nie panikuj", "dlaczego matki robią to i to", są też odpowiedzi dziewczyny, która również jest lekarzem, do tego stopnia jej odpowiedzi na nurtujące nas - matki pytania mnie ujęły, że zaryzykowałam i napisałam do niej prywatnie (oczywiście przedtem pytając o zgodnę) czy nie pomogłaby w wyjaśnieniu wątpliwości. Rozjaśniła mi w głowie, za co jej serdecznie dziękuję, nicka nie podaję bo nie jestem upoważniona, ale jeżeli to czyta Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: strajk lekarzy...długie 01.06.07, 22:45 ashraf napisała: > Lekarze - jedźcie!!!! tak i powodzenia ! > przecież to SŁUŻBA zdrowia - powinni pracować za darmo!! skoro to nie SŁUŻBA, to po co to tak nazywacie? > Przecież księża też idą do seminarium z powołania I jeszcze składają ślub > ubóstwa... tak mi sie coś zdaje że lekarze też składają , zaraz ... przysięgę? > I po co lekarzowi pieniądze? Przecież jego dzieci nie muszą jeść, ani ubierać się. A poza tym już zarabiają po 1200 zł! Toż to rozbój w biały dzień! Jasne, dzieci lekarzy najważniejsze, zabrac dzieciom podatników i dać dzieciom lekarzy Zrozum, że rozwiązanie problemu nie da podniesie podatków, kółko zamknięte, zamiast się przeciwstawić systemowi najprościej strajkować o wyższą pensję ... > I na dodatek studiowali za państwowe pieniądze... Oczywiście budowlańcy, > fryzjerzy, informatycy i cała rzesza ludzi, którzy wyjechali już do UE uczyli > się pewnie za własne??? Tak sie składa że niektorzy konczyli i konczą prywatne szkoły, a ci co uczyli sie panstwowo (wszyscy nie tylko lekarze) powinni ODDAĆ KASĘ skoro wyjechali, proste prawda? > Nie ma sensu się denerwować. Dobrzy lekarze zawsze znajdą zatrudnienie za > granicą - godne pensje, dobre warunki pracy i ŚWIĘTY SPOKÓJ. A to, że w Polsce zostaną partacze, łapówkarze i chamy - to już problem wyborców, akurat ja uważam inaczej, dla mnie dokladnie jest na odwrót. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: strajk lekarzy...długie 02.06.07, 08:28 Dla wyjaśnienia -nie skladalam żadnej przysięgi jak rónież zaden z moich kolegow i kolezanek(przy absolutorium sklada sie tzw. Przyrzeczenie Lekarskie) Latwo używac wyświechtanych frasesow , o znaczeniu ktorych nie ma sie pojęcia Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 taaa 02.06.07, 08:37 jasne, to moje drobne przejezyczenie, ale dla mnie nie ma roznicy czy nazwiemy to przysiegą czy przyrzeczeniem (przyrzeczeniem lekarskim ... szczegolnie moze byc rzucane na wiatr?). Poza tym nie wiem jak na innych uczelniach ale na tej, ktora ja znam forma tegoz 'zobowiazania' była składana uroczyscie i na stojąco i wymagało to podpisania również odpowiednuch dokumentów ... Może sobie odpuściłaś jak wiele innych rzeczy pewnie. No, ale widze, ze dla Ciebie tyle to wszystko warte co wyswiechtane frazesy albo papier toaletowy, odszczekiwanie tylko działa na Twoja niekorzysc, nie masz zadnych innych argumentów? Załosne. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: taaa 02.06.07, 08:45 Mam . Mozna zlozyc tysiące przysiąg i przyrzeczeń i nic z nich nie wynika. tak mi sie wydaje ,ze po czynach go poznacie... A dobre wykonywanie swojego zawodu nie kryje się w wielkich i wznioslych, najczęściej niezrozumiałych sloganach , tylko w zwykłej szarej do bólu codzienności z poczuciem ,ze robisz coś najlepiej jak potrafisz. Przy skladaniu Przyrzeczenia Lekarskiego nie podpisuje sie żadnych dokumentow. I bądż uprzejma nie oceniać spraw o ktorych nie wiesz nic , bo złosliwie zapytam -ile razy od Twojej decyzji zalezało ludzkie zycie?( rewanzuję sie wyświechtanym frazesem) Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 08:49 dlaczego zakładasz że nie jestem lekarzem, bo mam inne zdanie niż Ty? coraz bardziej żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: taaa 02.06.07, 09:10 Gdzie napisałam ,ze nie jestes lekarzem?Mozna to domniemywac z braku znajomości oczywistych spraw,ale ja tego nie napisalam. Dlaczego w momencie pojawienia sie rzeczowych argumentów kontrdyskutanci szybko znikają? Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 09:25 miałam znknąc, ale : o jakich rzeczowych argumentach wspominasz???? znikłam bo ich właśnie NIE ma. >> Gdzie napisałam ,ze nie jestes lekarzem?Mozna to domniemywac .... masz zaniki pamieci czy nie wiesz co piszesz, wroc pare postów wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: taaa 02.06.07, 08:47 Odszczekiwanie? Fergie zlituj się, dziewczyna tylko wyjaśniła sprawę. Z całym dla Ciebie szacunkiem, ale czy to nie jest tak, że cokolwiek connie napisze i jakichkolwiek argumentów użyje to i tak będzie źle, a Ty na nie? Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: taaa 02.06.07, 08:48 Zeby nie byc goloslownym -teks deklaracji Genewskiej: DEKLARACJA GENEWSKA czyli zmodyfikowana przysięga Hipokratesa Przysięgam uroczyście,że życie moje poświęcę służbie ludzkości; nauczycieli moich szanować będę za wiedzę, którą im zawdzięczam; zawód mój wykonywać będę z sumiennością i godnością; troska o zdrowie chorych będzie moim pierwszym obowiązkiem; powierzone mi ich tajemnice szanować będę; podtrzymywać będę ze wszystkich moich sił honor i szlachetne tradycje mego zawodu; koledzy moi będą mi braćmi; nie dopuszczę, by religijne, narodowe, rasowe, polityczne lub społeczne względy były przeszkodą w spełnianiu mego obowiązku wobec cierpiącego; mieć będę najwyższy szacunek dla życia ludzkiego już od chwili jego poczęcia; nie użyję mej wiedzy lekarskiej przeciw prawom ludzkości nawet pod presją groźby; z własnej woli, na mój honor uroczyście oświadczam, że tej przysięgi dochowam. Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 09:04 A Ty co adwokat? o jakich argumentach piszesz? ja oprocz złości i zali sie nie dopatrzyłam, no ale coż, mam to gdzieś, nie chce mi się już czytać tego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: taaa 02.06.07, 09:18 fergie1975 napisała: no > ale coż, mam to gdzieś, nie chce mi się już czytać tego wątku. > Miejmy nadzieję, że i pisać Ci się odechce Odpowiedz Link Zgłoś
fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 09:28 no odechciało mi się też, bo "przywaliłaś" mnie argumentami będącymi za tym żeby lekarzom podnieść pensje. No normalnie zaniemówiłam .... zabrakło mi słów. co jeszcze napiszesz???? pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: taaa 02.06.07, 09:35 Nic, tylko to może, że jak się skończyło podstawówkę to powinno się już umieć czytać że zrozumieniem. "Konfabulujcie, ale z klasą, konfabulujcie, ale z wdziękiem". Wiesz co, nie czytałam wszystkich postów w tym wątku, ale w tych których czytałam jest duzo żalu, ale chyba tylko w Twoich całe morze jadu i agresji. Ktoś Cię musiał bardzo skrzywdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: taaa 02.06.07, 09:45 Znowu będe złosliwa, kompleksy , kompleksy wychodza z każdego znaku interpunkcyjnego... Poza tym dalej nie rozumiem stawiania zasiekow i barykad -juz nie raz pytalam ,ale zapytam znowu_pacjentko kto jest Twoim wrogiem? Bo ja nim nie jestem... Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: taaa 02.06.07, 10:40 Hm... najłatwiej jest wypominać lekarzom przyrzeczenia. Powołanie. Lekarzom, nauczycielom i całej reszcie. Rozumiem, że jeżeli ktoś decyduje się na pracę na rzecz społeczeństwa, to ma sie godzić na zarobki poniżej średniej krajowej i jeszcze zbierać cęgi za wszystkie niedoróbki systemu. Mimo wszystko wydaje mi się, że w przyrzeczeniu nie ma nigdzie nie ma mowy o tym, że lekarz ma robić jak wół za 1000 zł. Ale to tak na marginesie. Widzę, że punkt widzenia przeciwników lekarzy na tym forum jest następujący: 1. Wszyscy lekarze są źli, biorą w łapę i zachowują się jak najgorsze chamy 2. Nawet jeśli są nieliczne wyjątki, to potwierdzają regułę 3. Lekarz ma zarabiać 1200 zł. (Tak dla porównania - recepcjonistka w dużej firmie - 2000 zł, prawnik - 8000 zł itd.) Składał przyrzeczenie, więc ma pracować nawet jeśli w ogóle nie zapłacą. Może dorobić prywatnie, więc po co mu pieniądze za etat w państwowej placówce? 4. Wszędzie są kolejki i długie terminy - to oczywiście wina lekarzy Ciekawe, że jakoś obecni na tym forum lekarze nie piszą, że pacjentom nie należy się właściwa, staranna opieka, szacunek i szybki dostęp do diagnostyki i leczenia. Oni chcą tylko zarabiać godnie, adekwatnie do wykształcenia i charakteru pracy. Nikt nie kwestionuje tego, że lekarz jest zawodem szczególnej odpowiedzialności, i powinna być przeprowadzona staranna selekcja wśród personelu medycznego. Co do strajku, to chyba jasne, że lekarze walczą przede wszystkim o podwyżki. A o co walczyli kolejarze? Jak dla każdego człowieka, tak i dla lekarza najważniejsze jest to, co włożyć do garnka. Tylko że przy okazji lekarze walczą tez o poprawę całego systemu ochrony zdrowia, który powinien służyć pacjentom. Zwracają uwagę na problemy i w swoich postulatach żądają ich rozwiązania. Chcą pieniędzy nie tylko dla siebie, ale także dla szpitali, po to, żeby mieli za co leczyć ludzi (stawki za leczenie, leki, sprzęt). Bardzo denerwuje mnie też kwestia zwrotu pieniędzy za studia. Ponawiam pytanie - czy wszyscy wyjeżdżający mają zwracać? A ci, którzy kończyli prywatne uczelnie - przecież chodzili do państwowych podstawówek i liceów!! Czyli wszystko na zasadzie: ile włożyłeś, tyle wyciągniesz? A co z rodzinami wielodzietnymi? Czemu ich mamy dofinansowywać? Albo czemu mamy sponsorować składki zdrowotne matkom siedzącym w domu? Albo leczenie chorych na raka, którzy przepracowali tylko jeden rok? Wszystkim każemy zwrócić? Od razu zaznaczam, że nie mam nic ani do wielodzietnych, ani do pań zajmujących się domem. Chciałam tylko zwrócić uwagę na absurdalność takiego toku myślenia. Zapytam jeszcze inaczej. Wyobraź sobie, że poszłaś na prawo. Państwowa uczelnia. Po dyplomie zaproponowano Ci pracę w urzędzie za 600 zł na rękę. Żadnych innych propozycji nie masz i mieć nie będziesz. Za granicą proponują ci 5000 euro i możliwość rozwoju zawodowego. Co wybierasz?? Odpowiedz Link Zgłoś