Dodaj do ulubionych

strajk lekarzy...długie

    • aa47 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 11:01
      Do pracy lekarza idzie sie z powołania, z chęci pomagania a nie z kolosalnych
      zarobków. Od wczoraj lekarze nie zarabiają mało, trzeba było iść na inne studia
      i męczyć się z innymi wykładowcami i chodzić na zupełnie inne praktyki
      zatrudnić się w jakiejś wielkiej firmie i zarabiać kokosy.
      Coś za coś, państwówka daje stalą pracę, wszystko jak w ustawie czyli urlopy l-4
      itd w prywatnej firme trzeba zapierdzielać a o chorobowym często można
      zapomnieć, nie ma pożyczek bez procentowych itd itd.
      Wkurzają mnie lekarze tak zwane święte krowy, "podwyżka się należy bo przecież
      ratuję życie, zapierdzielam jak się da, chodzę na dyżury itd" a jak przychodzi
      co do czego to z łaską idą na wezwanie, z łaską przepisują badania itd, właśnie
      takim się nie należy podwyżka: jak się nie podoba niech idą gdzieś indziej.
      Przecież każdy z nas odprowadza podatki to dzięki nam lekarze mają pensje, choć
      nie duże ale to z naszych pieniędzy. Nie płacimy mało i nie wiem co z tą kasą
      robi NFZ skoro wszystkim źle.
      Z kolei podziwiam lekarzy którzy żyją z takiej pensji, o dziwo są zadowoleni,
      przychodzą na czas i wychodzą po ostatnim pacjencie. Wiedzą jak ważna jest ich
      praca i zdają sobie z tego sprawę, a do tego jeszcze potrafią popytać o stan
      zdrowia poza tym co dolega. i znam takiego lekarza, i nie wiem jak Ona może nie
      mieć własnej praktyki lekarskiej do pracy przychodzić na piechotę, mieszkać w
      bloku i dalej być zadowolona? Przecież ratuje życie ale nie dla kasy tylko z
      powołania i takiemu lekarzowi należy sie podwyżka na takich mogę nawet o te pare
      złotych więcej płacić i z takimi lekarzami będę się jednoczyć bo ich podziwiam.
      I nie wyobrażam sobie żeby człowiek uczył się na lekarza tylko dla tego że można
      się dorobić, lekarz to nie makler który ciągnie za sznurki i zarabia tyle ile
      wypracuje, lekarz to osoba która chce być lekarzem nie zależnie od tego ile się
      zarabia bo chce nim być i ratować ludzkie życie.
      Podsumowanie lekarz święta krowa odpada niech zmienia zawód,
      lekarz z powołania zostaje i nawet nich mi więcej z pensji dla takiego pociągną
      (do 5zł) ale tylko dla takich i dla tych dobrych pielęgniarek też.
      • ewcialinka lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 11:07
        spotkałam się z czyms takim w łdozi..w CZMP łaska ze dizecko przyjma,obrazone
        bo kawke piła,tez trzeba było czekac nbardzo długo a jak weszłam tez synek miał
        wtedy 7 mieisecy i płkał to sobie paniusie telefony rpzeglądały ze sasięgu nie
        miały a dziecko płkało itp..brak slów..zarabiają słabo i wyżywają sie na
        pacjentach szkoda ze na tych najmniejszych też...i to sa lekarze tak? jak mam
        iś c z dzieckiem do lekarza to az mnie nosi taka łaska az wręcz obrażeni ze
        podejda do dzeicka..tak to było i nadal jest w CZMP w łodzi
        • paszczakowna1 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 11:23
          Beznadziejna sprawa. Nic dziwnego, że z takim poziomem świadomości ekonomicznej
          społeczeństwa, żaden rząd nie widział problemu. Ale raz jeszcze:

          Lekarze będą lekceważyć pacjentów, będą leczyć źle, będą robić fuchy w czasie
          pracy, jeśli ich praca będzie tak źle opłacana jak jest. Dlaczego? Bo się ich z
          pracy za to nie zwolni. Bo dokonale wiedzą, że na miejsce zwolnionego nie
          znajdzie się NIKT. Teraz też w placówkach państwowych lekarzy jest coraz mniej,
          a ci co są, pracują coraz gorzej (nawet niekoniecznie z braku chęci - zwyczajnie
          z przemęczenia).

          Między płacą a jakością pracy istnieje ścisła korelacja. W każdym zawodzie. I
          opowiadanie o "powołaniu" nic tu nie zmieni. Lekarz z "powołaniem" pojedzie
          realizować je tam, gdzie dostanie za swoją pracę godziwe pieniądze.

          PS Lekarka nie jestem, ani takowych w rodzinie nie mam.
          • jasminum30 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 11:55
            paszczakowna1 napisała:
            > Lekarze będą lekceważyć pacjentów, będą leczyć źle, będą robić fuchy w czasie
            > pracy, jeśli ich praca będzie tak źle opłacana jak jest. Dlaczego? Bo się ich
            z
            > pracy za to nie zwolni. Bo dokonale wiedzą, że na miejsce zwolnionego nie
            > znajdzie się NIKT. Teraz też w placówkach państwowych lekarzy jest coraz
            mniej,
            > a ci co są, pracują coraz gorzej (nawet niekoniecznie z braku chęci -
            zwyczajni
            > e
            > z przemęczenia).
            >
            Droga paszczakowna nie łączyłabym do tego stopnia kasy z kulturą i szeroko
            pojetym szacunkiem dla każdego człowieka. Będąc w ciąży chodziłam co miesiąc na
            wizyty do prywatnego gabinetu, bo po pierwsze specjalista ten przyjmował tylko
            prywatnie, a podobno dobry, a po drugie chciałam byc dobrze potraktowana. I
            co? Trafiłam na największego chama w Opolu, dodam, że poza prywatnym gabinetem
            jest jednym z wice dyrektorów tutejszego szpitala ginekologiczno-położniczego.
            Kultury się za kasę nie kupi, albo się ją ma albo nie. Nie wierzę, że wyższa
            pensja zmieni cokolwiek w stosunku lekarzy do pacjentów. Owszem, może część
            porezygnuje z dodatkowych praktyk, ale to wszystko czego możemy się spodziewać.
            Lala traktowania pacjenta jak dodatku do swojego zawodu nie znikną razem z
            wyższą cyfrą na pasku.
            • jasminum30 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 12:27
              Wraz z jaką suma biała_dama nabierze szacunku dla sprzątaczki ledwie umiejącej
              się podpisać czy pełnomocnika murarza o matkach niepracujących zawodowo i
              rodzinach wielodzietnych nie wspominając?
              • paszczakowna1 Re: lekarze? cięzko ich tak nazwać 23.05.07, 16:29
                > Wraz z jaką suma biała_dama nabierze szacunku dla sprzątaczki ledwie umiejącej
                > się podpisać czy pełnomocnika murarza o matkach niepracujących zawodowo i
                > rodzinach wielodzietnych nie wspominając?

                Dobry przykład. Szacunku prawdopodobnie nie nabierze z żadną sumą, ale gdy
                zarabiać będzie tyle, że będzie bała się utraty tej pracy, braku szacunku w
                pracy okazywać nie będzie. (Jeśli faktycznie okazuje, o czym mi nic nie wiadomo.)

                To jedna sprawa. Druga to taka, że człowiek przepracowany (bo musi pracować na
                kilku etatach) i z poczuciem krzywdy i niedocenienia (jeśli lekarce czy
                pielęgniarce płaci się jak sprzątaczce, to znaczy, że pracę i wykształcenie jej
                uważa się za tyle samo warte, co sprzątaczki) nie będzie na ogół pracował ani
                chętnie, ani dobrze.
          • babsee Re: Paszczakowna 23.05.07, 11:59
            Pogratulowac dobrego wychowania...
            Ja tez mam soldidne wyksztalcenie, trudny kierunek,o zgrozo!opalcane przez moja
            Mame...
            i wiesz co?na mysl by mi nie przyszlo, lekceważyc ludzi ktorzy do mnie
            przychodza a zarabiam zenująco niskie pieniadze.
            I pracuje dobrze-nie zle, i nie odwalam fuch w godzinach pracy.
            Z takim samym szacunkiem traktuje pana profesora(pracuje na Uczelni)i
            pracownika technicznego.
            Ale widac Paszczakowna dobre maniery sa Ci obce.Bo pewne zachowania wynikaja z
            dobrego wychowania a nie z zarobków.
            • paszczakowna1 Re: Paszczakowna 23.05.07, 16:23
              Użyj zatem łaskawie owego "solidnego wyształcenia" do znalezienia w moim poście
              fragmentu, w którym piszę, że "lekceważę ludzi ktorzy do mnie przychodza" (?)
              lub odwalam "fuchy w czasie pracy", bądź też pochwalam takie zachowanie. A,
              ponieważ nie znajdziesz, moze zastanów się, co człowiek dobrze wychowany
              powinien w takiej sytuacji napisać.
    • mamazulki Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 11:32
      ja miałam dwa lata temu "ciekawą" przygodę. Moje dziecko urodziło sie z
      zapaleniem płuc, dostała antybiotyk, leżałyśmy w szpitalu, dochodziła szybko do
      siebie aż w końcu wypuścili nas do domu. Po tygodniu Zulka zaczęła bardzo
      ciężko oddychać, zapakowaliśmy ją więc szybko w samochód i pojechaliśmy do
      dziecięcego szpitala klinicznego, najlepszego w naszym mieście. Panie z
      recepcji za skarby świata nie mogły ściągnąć z oddziału lekarki - ok może miała
      innego pacjenta w tym czasie wiec rozumiem. Przyszła w końcu zbadała Zuzie, coś
      tam bełkotała pod nosem i teraz najlepsze poszła do recepcjonistek zapytać jak
      się wypisuje recepte!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zrobiła to bez skrępowania przy
      nas. Byliśmy dosłownie w szoku. Mało tego po chwili przyszła mama dziecka które
      właśnie zostało przyjęte do szpitala z tekstem "prosze pani w pokoju który
      został mi i synkowi przyznany leży jakaś pani z panem!!!!!!! smilesmilesmilesmile powtarzam
      był to szpital dziecięcy
    • connie1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 11:53
      Jest to bardzo przykry fakt,ze stajemy po dwóch stronach barykady, a walczymy w
      gruncie rzeczy o to samo.Pracuje już kilka lat w miejcu gdzie codziennie
      posrednio , a czasem bezpośrednio od mojej wiedzy zalezy ludzkie życie. I nic z
      tego nie wynika. Moja mama pamięta poczatki swojej pracy, kiedy ludzie pamiętali
      o swoich lekarzach , o ich świętach , imieninach itd. Ja pamiętam dyzur
      świąteczny (48 h) na IT pełnym pacjentow, kiedy jedna ! osoba odwiedzająca
      zauwazyla personel i zyczyła mu wesołych swiąt.
      Po końca zycia nie zapomnę słow pacjenta , ktory na moją sugestie ,ze nie
      będzie mnie parę miesiecy (byłam w widocznej ciązy) potrafil powiedziec _Jak
      pani moze !!!! CHyba pani żatuje!!! Dziecko????
      Tęsknię za poczatkami mojej pracy , kiedy cieszyły mnie dyżury , cieszyły
      prawidlowe diagnozy i uratowani pacjenci , a plakałam po tych , ktorych nie
      udalo sie uratować.Dzis ta radośc sie we mnie wypalila i nie jest to chyba tylko
      związane z finansami.
      Lubię swoją pracę ,ale przestała być dla mnie sensem zycia.
      • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 12:46
        Święta w szpitalu. Nie pamietam, żeby ktos z pacjentów, czy rodziców pacjentów
        uznał, że personelowi też wypada złożyć życzenia. Za to rodzice prześcigają się
        w przynoszeniu do szpitala jedzenia, które ciężko chorym dzieciom zwyczajnie
        szkodzi. A potem - w ruch idą róznego rodzaju kłamstwa, oszustwa itd.
        Lekarz wychodzący do domu, po pracy, po godzinach staje się wrogiem. No bo jak
        śmie! opuszczac chorych.
        Kolejki. Nikt z nas nie ma wpływu na limity ustalone przez NFZ. Czasem trzeba
        przyjąć wcześniej, ale kazdy dodatkowy pacjent generuje dług. Co mamy robić?
        Prywatna praktyka. Wielu pacjentów uważa, że mamy ją dla sportu i przyjemności.
        Jest to kłamstwo. Po stokroć wolałabym poświęcić ten czas własnemu niz cudzym
        dzieciom.
        Lekceważenie zleceń. Nagminne. Leki odstawia się po 2-3 dniach, zmienia dawki.
        Kłamstwa. Powszechne. W sumie kłamiący rodzice oszukują tylko i wyłącznie swoje
        dzieci. Miałam kiedys matkę- przeciwniczke szczepień ochronnych. Ponieważ
        uznała, że wie lepiej, a ja nie chciałam przyjąć jej punktu widzenia
        matka.........własnoręcznie wpisała do książeczki zdrowia dziecka szczepienia,
        których nie wykonała. Ciekawe co będzie jak dziecko zacznie chorować na
        naprawdę niebezpieczne choroby?
        • connie1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 12:52
          Mam wrażenie ,ze ogół społeczeństwa widzi w lekarzach w zależności od
          sytuacji-półboga , ktory moze wszystko albo niewolnika , ktory musi wszystko.
          Ciekawe kiedy zacznie widzieć człowieka?
          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:12
            N I G D Y !!!!!!
            Półboga widzi sie w nas, gdy zdrowie i życie jest zagrożone, gdy w oczy zagląda
            śmierć kogos bliskiego, gdy dociera fakt, ze od naszej wiedzy, decyzji,
            szybkości reakcji, doświadczenia, umiejętności przewidzenia zalezy coś
            najcenniejszego.
            Potem, gdy niebezpieczeństwo mija - chory czuje sie lepiej jesteśmy służącymi,
            gdy nie mamy czasu np. wychodzimy po pracy do domu - nazywa sie nas
            terrorystami, konowałami i przypisuje 1001 cech. Negatywnych cech.
            Do większości pacjentów nie dociera, że my także mamy własne rodziny, dzieci,
            potrzeby, dom, rodziców, zmartwienia, że nasze dzieci także choruja, że mamy
            wywiadówki, ze musimy zrobić zakupy, możemy czuc sie źle, być zmęczonym. Do
            pacjentów nie trafia, że mamy pozaszpitalne zycie i pozaszpitalne
            zainteresowania. Że mamy prawo do urlopów i godziwych zarobków.
            Czy mozna lubić takich pacjentów?
            Ile mozna wytrzymać?
            Jak długo można dac się obrzucać błotem?
            Jak długo znosić postawę roszczeniową?
          • sypla1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:17
            Witam!
            Pracuję w szpitalu w dziale spraw pracowniczych i wysokość zarobków pracowników
            służby zdrowia jest mi znana. W październiku ub. roku otrzymaliśmy podwyżki 30%
            liczone od wynagrodzenia zasadniczego- była to znaczna podwyżka, chyba
            najwyższa jaką otrzymaliśmy w czasie gdy pracuję w szpitalu (od 1989 r).
            Nie rozumiem dlaczego lekarze znów protestują i strajkują. Nawet gdyby wszyscy
            (od stażystów po specjalistów z 2-ką) zarabiali po 50.000 netto na miesiąc to
            też nie byliby z tego zadowoleni. Im zawsze będzie mało. Przykre to. O
            podejściu do pacjenta co niektórych lekarzy nie warto dywagować, żenada po
            prostu. Na szczęście są też tacy, do których pacjenci przychodzą "z
            przyjemnością".

            pozdrawiam wszystkie mamy
            Sylwia
            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:30
              A o paniach z działu słuzb pracowniczych też mogę coś dodać.
              1. Zarabiają więcej niż lekarze przy minimalnej odpowiedzialności
              2. Pół minuty PRZED zakończeniem urzędowania wpadam do działu, zeby pani
              podstemplowała mi książeczkę. Pokój zamkniety, pani w domu.
              3. Przychodzę nastepnego dnia - pani nie podstempluje, bo ma przerwę
              śniadaniową.
              4. Przychodzę za godzine - pani już wychdzi, bo kończy prace za 2 godziny
              5. Przychodzę kolejnego dnia rano - otrzymuję upragniony stempelek.
              6. pół godziny po pracy ( mojej pracy) pani domaga sie, żeby zbadać jej
              dziecko. Wczesniej nie mogla przyjść, bo dziecko miało klasówke w szkole,
              • sypla1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 13:33
                Tak Biała damo, masz rację! Wszyscy pracownicy leżą tylko biedni lekarze
                zasuwają. Współczuję Ci ogromnie.
                S.
              • babie_lato1 Re: strajk lekarzy...długie 19.07.07, 02:01
                Biała Damo, naprawdę bardzo się dziwię, że przy Twojej nienawiści i pogardzie do
                ludzi, jaką tu prezentujesz, wybrałaś zawód lekarza. Piszę bez złośliwości. Od
                strony emocjonalnej - po prostu się do niego nie nadajesz, serio. Czy to z tej
                goryczy taka się stałaś, z tego niedocenienia, nie wiem. Po lekturze Twoich
                wypowiedzi dramatycznie (lubisz to słowo) spadło moje (i tak nie za wysokie)
                zaufanie do lekarzy. Do tej pory krytycznie oceniałam jedynie waszą
                niekompetencję. Ale naprawdę nigdy do głowy by mi nie przyszło, że lekarz może
                mieć taki stosunek do ludzi jak ty. Abstrahuję od przyczyn. Oczywiście, że
                system zdrowotny w Polsce jest skandalicznie zły. Ale spotkanie z tobą jest dla
                mnie po prostu szokujące. Naprawdę. W tym zawodzie wiedza to nie wszystko,
                trzeba jeszcze mieć serce, empatię, współczucie, cierpliwość, pokorę. To są też
                umiejętności, szkoda że na waszych akademiach ich nie uczą.
        • babsee Re: Biala Damo 23.05.07, 13:06
          Lo Matko..przestan juz prosze.Malo tu jest postów, ktore negują wasze prawo do
          podwyzek.Ja tez uwazam ze CALA sluzba zdrowa powinna zarabiac wiecej.
          Ale dyskysja juz dwano zeszla na wasze morale.
          A Ty wciaz narzekasz.Mam wrazenie ze praca jest kara dla Ciebie.
          Ja chce zarobic wiecej, to tez biore zlecenia i tez kradne ten czas dziecku!
          dokształcanie????czy wiesz jak szybko jest nowelizowane prawo w Polsce?I
          wyobraz sobie, ja musze te nowele i nowe interpertacje tez znac.tez
          czytac.Uczyc sie na wlasny koszt.
          Klamstawa?no ja nie wiem....wydaje mi sie ze prawnikowi klamie sie tak samo jak
          i sluzbie zdrowai.Kazdy chce byc lepszy wiec klamie.Jak tego nie "wychwyce" to
          ja mam potem kłopoty.
          Na Boga!to nie chodzi o licytacje Biala Damo kto ma gorzej...
          ps.jest mala różnica...Mnie skladaja zyczenia ns Święta.Wiesz kto?najcześciej
          ci prosci ludzi, ktorymi ty tak gardzisz.Co wiecej!przychodza i pokazuja mi
          swoje nowo narodzone dzieci!choc nijak sie to ma do mojej pracy.
          Moze jednak cos w tym jest Biala Damo, czego tak bardzo nie chcesz wyczytac z
          tego watku?Brak szacunkui dla ludzi, zawsze wroci.Wiec sie nie żal.Ciesz sie ze
          masz jeszcze pacjentów prywatnych.
          • biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 13:26
            Wiesz jestem na tyle dobrym lekarzem, że prywatnych pacjentów mam bardzo duzo,
            nie boje sie, ze gabinet będzie świecił pustkami. I ci, prywatni pacjenci,
            pamietają o moich imieninach, o świętach, przychodzą czyści ( nie opowiadaj, że
            mydło kosztuje), nie maja roszczeniowego stosunku, są grzeczni. A wiesz
            dlaczego? Bo płacą. Bo to co jest za darmo tego sie nie ceni i tym sie pogardza.
            Morale.....Bardzo nie lubię wrzucać wszystkich do jednego worka. Miałam kiedys
            znajomego adwokata. Łapówka goniła łapówkę. Był pełen pogardy dla mnie, dla
            mojego męża - własnie ze względu na to, że my jeździlismy 8 letnią Skodą a on
            najnowszym modelem mercedesa.
            Razu pewnego ów pan zachorował. Nie chciał się pofatygowac do lekarza, więc
            wezwał ( tak wezwał!!!) go do domu. Nie słuchał sugestii, poprosił o
            antybiotyk, i...uznał, że jest zdrowy.
            Kilka dni póxniej zatelefonował do mojego męża. Wyczuł guz. Mąż po zbadaniu go
            mial jak najgorsze przypuszczenia. Po badaniach okazało się, że rokowania sa
            fatalne. Facet zachowywał się w sposób arogancki, lekceważący( choć zna nas
            prywatnie od bardzo wielu lat), butnie. Publicznie poniżał lekarzy, wymądrzał
            się. Do czasu, gdy jego stan gwałtownie sie nie pogroszył. Ostatnie dni życia
            bardzo cierpiał. Cierpiał i pokorniał. Juz nie było "niech przyniesie"......
            Zmarł.
            Jego syn, takze adwokat ma małe dziecko. Zachorowało. Telefonuje do mnie w nocy
            prosząc o wizytę. Jadę - inkasując stawke jak za nocną poradę. Facet jest
            zdziwiony, ale płaci. Od tego czasu zachowuje się grzeczniej, tak jakby z
            szacunkiem.
            To było między innymi o morale......
            • babsee Re: Biala Damo 23.05.07, 13:36
              Wiesz...moze ja nawet chcialabym jak Ty tak wszystko pieknie oceniac przez
              pryzmat pieniedzy.Takie zycie musi byc łatwiejsze.Serio mowie.Bez ironii.
            • milka_milka Re: Biala Damo 23.05.07, 13:47
              Napisałam już, że ocenianie wartości pacjenta po grubości jego portfela
              kwalifikuje Cię do odebrania praw do wykonywania zawodu. To straszne, co
              piszesz. Znam wielu bezwzględnych w różny sposób lekarzy, ale Twoje wypowiedzi
              biją rekordy.
              • biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:07
                Prawo jednoznacznie okresla w jaki sposób mozna zostać pozbawionym praca
                wykonywania zawodu. Bardzo jestem ciekawa czy powiedziałabys mi posto w twarz,
                w poczekalni Izby Przyjęć, gdy jesteś z chorym dzieckiem? Obawiam sie, że wtedy
                byłabym kochana panią doktor".
                • milka_milka Re: Biala Damo 23.05.07, 14:27
                  Jeśli przy mnie odmówiłabyś pomocy choremu z uwagi na jego ubóstwo - tak. I
                  naprawdę, uwierz mi, lekarze nie są dla mnie świętymi krowami. Miałam z Wami
                  zbyt wiele do czynienia, napatrzyłam się na Wasz brak moralności zbyt wiele, aby
                  mieć szacunek do Was, jako do grupy zawodowej. Do jednostek - tak. Spotkałam
                  równie wielu lekarzy, którzy swoja postawa zasłużyli na mój szacunek.

                  Za błędy przepraszam, klawiatura mi zwariowała.
                  • biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:31
                    Nie odmawiam pomocy, ale szlag mnie trafia jak paniusia , która żeruje i
                    pasozytuje na moich podatkach i opiece społecznej dre sie, że "sie nalezy".
                    Obawiam sie, że w normalnym kraju nie do końca by sie należało.
                    • mamanatalki3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:37
                      a jak już dostaniesz te 5000-7000 tysięcy, to szlag przestanie być tak dotkliwy?????
                      • biala_dama3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:40
                        To są dwie rózne sprawy.
                        1. Godziwa płaca za godziwą pracę.
                        2. Sie nalezy - zwłaszcza osobom, które w życiu nie spłamiły się pracą,
                        pasozytują na podatkach, na tym, że ktos da.
                        I pewnie między innymi dlatego nie ma na nic pieniędzy.
                        • mamanatalki3 Re: Biala Damo 23.05.07, 14:50
                          z satysfakcją odnotowuję,że zaczynamy dochodzić do wspólnych wniosków wink Godziwa
                          płaca za godziwą pracę - myślę, że w tym tkwi cały problem. Nie znam Cię, więc
                          zakładam, że piszesz prawdę twierdząc, że jesteś dobrym specjalistą, ale zrozum
                          też tych ludzi, którzy nie mieli szczęścia spotkać na swojej drodze kogoś
                          takiego jak ty, lecz byli na co dzień konfrontowani z naburmuszonymi
                          pseudo-fachowcami, których z prawdziwym lekarzem łączy tylko tytuł naukowy. Nie
                          wymagaj więc, by teraz identyfikowali się z postulatem podwyższenia wynagrodzeń
                          niejako z urzędu. Moim osobistym zdaniem konieczna jest w tej kwestii zmiana
                          systemowa, która dałaby tym najlepszym zarobki na najwyższym europejskim
                          poziomie, a zlikwidowała rzeszę niedouczonych i bezczelnych "doktorków".
                          Pozdrawiam
                        • milka_milka Re: Biala Damo 23.05.07, 16:48
                          A jeśli ta osobą jest kobieta, dajmy na to wykształcona nie gorzej niż Ty, która
                          nie pracuje (i może nie pracowała), bo ma dziecko/dzieci, z którymi jest w domu.
                          Za jej ubezpieczenie płaci mąż. I co, ona też na Tobie żeruje? Masz prawo czuć
                          się lepsza? Dlaczego? Taką sobie wybrała drogę życiową i nie oceniaj innych tak
                          powierzchownie.
            • mamanatalki3 Re: Biala Damo 23.05.07, 13:48
              Biała Damo, coraz mniej podoba mi się styl Twoich wypowiedzi, polegający głównie
              na podkreślaniu wagi własnej osoby i deprecjonowaniu, a nawet niewybrednym
              atakowaniu innych. Sama denerwujesz się na uogólnienia i stereotypy formułowane
              pod adresem lekarzy, a zaraz potem czytam Twój post o obrzydliwych paniach z
              administracji, w których drzemie wszelkie zło tego świata. Może należałoby
              zmienić trochę swoją perspektywę oglądu, wychynąć o kilka centymetrów poza
              czubek własnego nosa i dostrzegać we wszystkich ludziach człowieka, o co tak
              płomiennie apelujesz domagając się tego dla lekarzy. Na marginesie jeszcze raz
              powtarzam tezę z mojego poprzedniego postu - podwyżki dla lekarzy - tak, równy
              ich rozdział - nie. Pozdrawiam
    • aa47 a co będzie za rok?zapomniałam że dostali podwyżke 23.05.07, 13:42

      Właśnie lekarze już strajkowali i dostali 30% podwyżki, zamierzają tak co roku
      straszyć? to może nie będę płaciła zdrowotnego tylko prywatnie zacznę chodzić po
      lekarzach bo aż strach że ja płace a oni i tak to olewają. a może teraz czas na
      strażaków? pożar to oni nie będą jechać na wezwanie?
      Naprawdę ale nie tylko lekarzom jest potrzebna podwyżka, uśmiechu za kasę nie
      dokleję, charakteru wypłatą nie da się zmienić?
      Ja jestem za żeby lekarze więcej zarabiali ale jak już mówiłam z powołania, tych
      którzy potrafią być lekarzami w czasie pracy. Nie mówie tu o całodobowym byciem
      lekarzem bo to nie o to chodzi że lekarz nie może mieć dzieci czy też ma
      mieszkać w szpitalu, ale skoro jest w pracy to powinien szanować pacjentów. Poza
      pracą co najwyżej na ulicy słyszeć od pacjentów dzien doby.
      a co dało lekarzom te 30% podwyżki? 30% więcej czasu z rodziną? 30% mniej etatu?
      Lekarz człowiek też musi żyć jak człowiek a nie lekarz.
    • pppolonistka Konowałów ciąg dalszy 23.05.07, 14:43
      Wczoraj przed 19.00 moja 4-letnia córcia oznajmiła: "Mamusiu, mnie jest zimno,
      ja się położę". Każda matka wie, że taki komunikat oznacza gorączkę.
      Zmierzyłam - 38 stopni i 9 kresek. Dziecko wyglądało nędznie, gorączka
      nastąpiła nagle, no to je do samochodu i do szpitala na ostry dyżur, żeby je
      lekarz zbadał. Oczywiście, szpital strajkuje. Żadnych pacjentów nie było. Z
      pokoju pielęgniarek wyszła jakaś lala ledwo co po szkole średniej i zabrała się
      za pouczanie mnie, że źle zrobiłam, bo najpierw powinnam podać dziecku lek
      przeciwgorączkowy, a dopiero tu przyjechać. Byłam wczoraj wieczorem zła tak w
      ogóle, a ta panienka jeszcze dolała oliwy do ognia. Powiedziałam smarkuli, że
      nie zwykłam podawać dziecku leków bez konsultacji z lekarzem i poleciłam
      poprosić lekarza. Powiedziałam to takim tonem, jakim nie chciałabym, żeby
      ktokolwiek się do mnie zwracał, bo mnie dziewuszka zajeżyła. Przyszedł,
      uprzedzony przez tę panienkę, że jakaś trudna pacjentka się stawiła. Przyjął
      nas bardzo służbowo, wręcz z grymasem zniechęcenia. Miał wypisane na
      twarzy: "Łaskę wam robię, że was przyjmuję. Nawet postrajkować spokojnie nie
      można". Osłuchał Małą, zero komentarza, kazał zbijać gorączkę i za 3 dni
      przejść się do lekarza rodzinnego.
      Musiałabym na łeb upaść, żeby czekać 3 dni. Mała strasznie kasłała w nocy,
      budziła się często, miała wysoką gorączkę, z noska się lało - typowa wirusówka!
      Nie wyspałam się dzisiaj i mimo bycia w 39. tygodniu ciąży trzasnęłam sobie
      kawę, bo ledwo powieki podnoszę. Byłam z Małą rano u naszej fajnej pani
      pediatry - zapalenie oskrzeli i początki zapalenia płuc. Antybiotyk i masa
      leków. Teraz śpi chorusia. A jutro w przedszkolu impreza - Dzień Matki. Nie
      pójdziemy...szkoda... A ten konował polecił czekać 3 dni...
      • milka_milka Re: Konowałów ciąg dalszy 23.05.07, 14:45
        A gdyby to była SEPSA? Za trzy dni mogłabyś dziecka nie mieć.
        • pppolonistka Re: Konowałów ciąg dalszy 23.05.07, 14:53
          Dokładnie! Ponieważ stan dziecka pogorszył się gwałtownie, żadnych oznak
          zbliżającego się przeziębienia nie było, to dlatego rzuciałam wszystko i bez
          chwili wahania pojechałam na ostry dyżur. Też rozważałam sepsę i między innymi
          z tego powodu nie mogłam spać, tylko dosłownie co godzinę zaglądałam do pokoju
          Małej, żeby w razie pogorszenia stanu znowu jechać do szpitala.
    • przeciwcialo A ja krótko. 23.05.07, 14:53
      Jeśli tak mało zarabiaja ci wszyscy lekarze to niech sie faktycznie zwolnią z
      państwowych szpitali i pracują w prywatnych lecznicach.
      Zawsze znajda sie medycy którzy zaakceptuja warunki płacowe jakie oferuje
      szpital.
      A było tez o lekarzach z innych krajów- na Ukrainie mnóstwo Polaków studiuje i
      sa zadowoleni wiec może nie ma tam strasznie niskiego poziomu. a znam osobę
      która studiowała w Bułgarii i jest swietnie wykształcona. Dostac się do niej
      trudno bo tak oblegana jest przez pacjentów.
      • zaneta111131 Jak mam ufać lekarzowi 23.05.07, 18:29
        Witam

        Ja podam przykład mój mąż Ma Rwe Kulszową zaatakowała go strasznie wył z
        bólu.Dzwonie po pogotowie pani powiedział mi że ma iść do lekarza bo przychodnie
        mamy nie daleko a ja się jej pytam czy mam go zanieść na plecach bo nie umi się
        ruszyć o.k łaskawie przyjechali chcą go wziąć do szpitala mąż prosi o zastrzyk
        bo nie umie się ruszyć oni nie mogą, mąż prosi o.k parę tel. wykonał do szpitala
        dali mu zastrzyk.
        Inny przykład też atak tej samej choroby przyjechał lekarz który prawdopodobnie
        miał to samo obiecał przyjechać dać mu jakiś zastrzyk dodatkowo i powiedział mi
        że pojedzie do apteki i zakupi mu zastrzyki tylko proszę mi dać pieniądze to ja
        się pytam 100 zł starczy?? tak oczywiście do dzisiaj nie ma lekarza ani
        pieniędzy haha (tak na marginesie zastanawiałam się jak lekarz może jeździć do
        apteki i wozić pacjentowi lekarstwa),ale zdaje się że był na kacu wszystko na to
        wskazywało.Mąż płaci Zus (prowadzi działalność gosp), a dzisiaj się leczy
        prywatnie do jakiego kolwiek idzie lekarza za wszystko płaci + zusy,z synem też
        prywatnie chodzę i ja też i gdzie tu jest normalność.Ja tez myślę,że nawet jak
        by mieli te podwyżki to i tak by brali w łape
        • zapracowana6 Re: Jak mam ufać lekarzowi 23.05.07, 19:04
          Zaneta, Ty wysłałaś lekarza do apteki po leki? Coś Ci się pomyliło?
          Podejrzewam, ze Ty byłaś, albo jesteś na kacu.
    • kawka74 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 15:31
      a bo problem leży w odmiennym postrzeganiu skutków i przyczyn tej sytuacji
      dla większości lekarzy niska pensja to przyczyna, dla której pracują tak, jak
      pracują
      dla większości pacjentów niska pensja lekarzy to skutek tego, że pracują tak,
      jak pracują
      na skutek tegoż postrzegania ni chu porozumienia nie będzie, tylko przerzucanie
      się przykładami olewactwa lekarzy czy chamstwa pacjentów
      strajk - skądinąd życzę lekarzom, żeby zarabiali więcej, sobie, choć nie jestem
      lekarzem, też tego życzę, jednym słowem - sobie i państwu wink - jest niestety
      wymierzony w tych, którzy nie mają żadnej mocy decyzyjnej i jedyne, co mogą, to
      albo się solidaryzować w bólu, albo wqrwiać
      IMO górnicze sposoby na zwrócenie na siebie uwagi są zdecydowanie lepsze -
      kamień w dłoń i hajda na Wołmontowicze! wink
      • bunny.tsukino Czemu zawsze 23.05.07, 19:21
        przy temacie strajków wyciągacie tych nieszczęsnych górników? wink))
        • kawka74 ktoś jeszcze ich wyciągnął oprócz mnie? ;p 23.05.07, 20:03
          poza tym: jakich nieszczęsnych, toż to była akcja na medal! wzorcowo
          przeprowadzona, a - co najważniejsze - skuteczna, nie?
          dostali, co chcieli? dostali
          wystarczyła kilkugodzinna rozróba
          a strajk lekarzy obraca się właśnie przeciw nim, co zresztą obrazuje ten wątek
          • bunny.tsukino Re: ktoś jeszcze ich wyciągnął oprócz mnie? ;p 23.05.07, 20:35
            Wieczna i parę innych w aluzjach:0
            Też uważam , że akcja jaka by nie by la, ale jednego jej zarzucić nie można :
            była skuteczna.
            Na Śląsku Ci górnicy co rzucali płytami wyrośli na bohaterów narodowych, reszta
            Polski (poza mieszkańcami stolicy) odczuwa pzred nimi respekt jak i pewien
            podziwsmile a strajk lekarzy jak sama zauważyłaś obraca się przeciwko nim smile
    • blou1 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 15:56
      Taką kwotę otwacie zaproponował, oznajmił, jak zwał tak zwał lekarz z tytułem
      profesora co prawda, jednego ze szpitali za przeprowadzenie operacji bez
      kolejki. Nazwał rzecz mianem HONORARIUM.
      W sytuacji patowej wyjmujemy pieniądze i płacimy.
      Komentarz, myślę że zbędny.
      • connie1 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 15:59
        Mnie sie tylko jedno pytanie nasuwa-jesli jesteśmy tacy żli , to po co do nas
        chodzicie?
        • jasminum30 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:11
          A mamy wybór?
          • mamanatalki3 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:15
            no właśnie i tu pojawia się magiczne słowo: konkurencja. Niestety na
            płaszczyźnie państwowych usług medycznych jeszcze jej nie ma. Gdyby się
            pojawiła, przypadki, o których piszecie nie miałyby miejsca. Pozdrawiam
          • connie1 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:28
            Poza nielicznymi chorobami nie ma przymusu leczenia
            • milka_milka Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:49
              Ale tu chodzi o to, aby mieć wybór, u kogo się leczyć, a nie leczyć się czy nie.
              • connie1 Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:59
                W Polsce jest wolny wybor lekarza , nie ma rejonizacji , wiec jest wybór
        • przeciwcialo Re: 2000 "honorariu" za przeprowadzenie operacji. 23.05.07, 16:42
          Bo w kazdej grupie zawodowej równiez wśród lekarzy sa ludzie uczciwi i szuje.
          Część lekarzy jest w porządku.
    • zuzik30 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:19
      Ciekawe, czy ktoraś z was byłaby zbulwersowana, gdyby poszła do fryzjera, a ten
      byłby zamknięty albo ją źle ostrzygł. Najwyżej zaklęła by w duchu i tyle. A
      przecież my zarabiamy tyle co fryzjer, więc skąd to społeczne oburzenie? Jeśli
      się kogoś ceni, to mu się odpowiednio płaci,a więc widać nasza praca nie jest
      ani wymagajaca szczególnych umiejętności ani odpowiedzialna.
      • zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:26
        Zuzik, a jak fryzjerowi nie dasz do kieszeni, to popełnisz nietakt.
        Jak podziękujesz lekarzowi, popełnisz przestępstwo.
        Ja tego wszystkiego nie rozumiem.
        • zuzanna56 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:42
          Nie byłam w stanie przeczytać wszystkiego do końca.

          Powiem tylko że mam koleżanki, które są lekarzami rodzinnymi i ich pensje są
          tak niskie ze dorabiają popołudniami i wieczorami w prywatnych przychodniach.
          Nie jeżdżą na wakacje za granicę i jeżdżą marnymi samochodami.

          Spotkałam w życiu różnych lekarzy, kilkoro wspaniałych, dużo przeciętnych i
          mało nie przejmujących się pacjentem.
          Nie chciałabym w życiu spotkac Białej Damy.
      • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:46
        zuzik30 napisała:

        > Ciekawe, czy ktoraś z was byłaby zbulwersowana, gdyby poszła do fryzjera, a
        > ten byłby zamknięty albo ją źle ostrzygł. Najwyżej zaklęła by w duchu i
        > tyle.

        Może dlatego, że włosy mają szanse odrosnąć, a straconego zdrowia lub życia już się nie odzyska.
        • zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 19:53
          Dlatego właśnie chetniej zapłacę lekarzowi, niż fryzjerowi.
          Póki co za prywatną wizytę u lekarza pałcę 50 zł, za fryzjera 150.
          Polacy mają pokrętny system wartości.
          • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 20:17
            No to przecież możesz dorzucić lekarzowi stówkę, zamiast narzekać na pokrętny system wartości Polaków, w którym sama jak widać bierzesz czynny udziałwink

            Ja póki co płacę niezłe składki na ubezpieczenie zdrowotne, a i co z tego, jak
            i tak wszelkie wizyty lekarskie i badania, tak moje, jak córki, zaliczam w prywatnych gabinetach i szczerze mówiąc 50,00 zł. to zostawiałam, ale w latach 90-tych.

            Dziwne jest dla mnie to, że lekarze dokonale wiedząc jak chory jest system lecznictwa, w którym są zarówno oni, jak bogu ducha winni pacjenci, nie walczą przy okazji o zmianę systemu, a tylko o własne pensje. Jednocześnie oczekując od pacjentów pełnej aprobaty ich zachowań i nieodmiennie dziwiąc się, że komuś może się coś w ich zachowaniu nie podobać.

            W rezultacie pewno wywalczą, mnie znów wzrośnie składka, bo skądś trzeba na te podwyżki wziąść, leczyć będę się dalej prywatnie, bo jak mam czekać na badanie pół roku, albo dwie godziny na korytarzu, wśród kaszlących ludzi, bo pani doktor jak zwykle się spóźnia, to zapłacę. Fajnie, że ciągle mnie stać, ale co jak nie będzie.
            • zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 20:22
              Kup jutro gazete i poczytaj, jakie są postulaty lekarzy. Oczywiście nie mam na
              myśli "Klaudii" czy "Przyjaciółki".
              • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 20:50
                Nie znam ani "Klaudii", ani "Przyjaciółki", ale skoro, jak sądze z autopsji wiesz o czym tam piszą, za radę dziękuję.

                Najwyraźniej zarówno ja, jak i większość piszących tu osób niewiele czytało lub słyszało o próbach zmiany lecznictwa postulowanych przez lekarzy przy okazji strajków, jak i panie lekarki wypowiadające się w tym wątku, piszą głównie o rządanich zwiększenia płac. Oczekując przy okazji poparcia społeczeństwa.

                Może w takich razie zamiast obrażać się na pacjentów, traktować ich arogancko, i z buta, właściwie z pacjenta robić "zakładnika" własnych roszczeń, postarać się na przyszłośc aby przekaz strajku był czytelniejszy.

                • mijaczek Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 22:03
                  nie udalo mi sie dotrwac do konca i nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi, ale
                  to co mi sie rzuca w oczy najbardziej to, ze lekarze i pacjenci maja zupelnie
                  dwa rozne interesy. lekarze chca wiecej kasy [co dla mnie jest zrozumiale],
                  natomiast pacjenci chca przede wszystkim innego podejscia lekarzy do pacjenta.
                  ja naprawde rozumiem, ze studiowac medycyne i zostac lekarzem nie kazdy moze.
                  rozumiem rowniez, ze w innych krajach, gdzie za studia placi sie ciezka kase z
                  wlasnej kieszeni [lub najczesciej z kredytow studenckich] lekarz MUSI zarabiac
                  wiecej, bo wczesniej zainwestowal w siebie i czesto gesto ma do splacenia
                  kredyty... ja rozumiem, ze lekarz podejmuje sie prywatnej praktyki by moc zyc
                  jak czlowiek. rozumiem rowniez, ze ceni sie wysoko bo jest specjalista w swojej
                  dziedzinie, etc.
                  ale wytlumaczcie mi drodzy lekarze jak to jest...
                  jestescie chamscy, zmeczeni i nieuprzejmi w szpitalach, przychodniach, w
                  kontakcie z pacjentem, ktory "tylko" skladki placi, a potem co? przekraczacie
                  prog prywatnego gabinetu i nagle chce wam sie zyc? pracowa? usmiechac? byc
                  ludzkim w kontaktach z innymi? bo co? bo kasa wyciagnieta z prywatnego portfela
                  pachnie a kasa z ZUSu cuchnie? bo taki pacjent w przychodni jest wiesniakiem, a
                  taki co ma mamone i na ZUS i na prywatna opieke to lepszejszy jest? jak to
                  dziala, wytlumaczcie mi? bo moim zdaniem tu nie chodzi o prace tylko o charakter
                  czlowieka...jak sie jest bucem to sie nim nie przestaje byc we wtorki i czwartki
                  od 17 do 20. dlaczego lekarze notorycznie nie zauwazaja glownego zarzutu pod ich
                  adresem? ze po prostu olewaja pacjentow i traktuja jak podludzi.
                  w zyciu bylam hospitalizowana dwa razy. raz w Polsce i raz w Stanach... Boze,
                  daj, zebym juz nigdy wiecej nie musiala przekroczyc progu polskiego szpitala
                  jako pacjent!
                  nie rozumiem jak ktos moze wymagac ode mnie, zebym za jego dobre maniery
                  placila. ja chetnie zaplace [i place!] za jego wiedze, umiejtnosci, ale dlaczego
                  mam placic za to, zeby ktos podszedl do mnie jak do kogos kto potrzebuje OPIEKI
                  lekarskiej???
                  Polska nie jest jedynym krajem z publiczna opieka zdrowotna... wiele krajow w
                  Europie ma taki sam system... Szwecja, Holandia i inne... i jakos to sie
                  kreci...to nie z systemem jest cos nie tak [kazdy system ma plusy i minusy], to
                  z ludzmi wykonujacymi swoj zawod...
                  biala damo... strasznie bronisz lekarzy jako calosci... po co? przeciez ich
                  wszystkich nie znasz... moze ty zostalas przycisnieta do muru, ale naprawde
                  chcesz nam wmowic, ze wszyscy sa? a moze wszyscy sie podpisuja pod protestem, bo
                  choc zle im nie jest, to nie maja nic przeciwko temu, zeby bylo lepiej?
                  i jeszcze slowo o ZACHODZIE. Wszyscy strasznie chca do Ameryki, Anglii, Niemiec,
                  WLoch...och, jak tam milo i cudownie, jak lekarze i pielegniarki maja dobrze...
                  ech... zeby wszystko bylo takie latwe i przyjemne jak sie wam wydaje...
                  naprawde myslisz, ze wyjedziesz za granice i twoje problemy znikna jak reka
                  odjal??? ze nagle poczujesz sie jak w domu, spelniona i w koncu ktos doceni
                  twoja prace? Zdziwisz sie. Moje doswiadczenie z lekarzami ogranicza sie do
                  amerykanskich ginekologow, pediatrow, pielegniarek obslugi szpitala,
                  internistow, dermatologow i chirurgow, ale powiedziec moge jedno - sekret ich
                  sukcesu nie kryje sie w tym ile zarabiaja, ale w ich glowach i w tym, ze
                  rozumieja, ze ich pracodawca jest pacjent... moze gdyby polscy lekarze to
                  rowniez zrozumieli to wtedy mieli by poparcie spoleczenstwa w sprawie strajku.
                  Mia
                  • lekmed5 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 22:23
                    Poradnia państwowa- zapisanych 70 chorych/7,5 godziny- co urąga wszelkim normom
                    i przekracza moją wydolność.
                    Gabinet- zapisuję sobie 1 chorego na 40 minut

                    Poradnia państwowa- chorzy w znacznej części nieuprzejmi,wulgarni,
                    roszczeniowi, często niestety nieumyci albo pijani
                    Gabinet- chory zawsze uprzejmy, uśmiechnięty, zadowolony

                    Poradnia państwowa- chwila przerwy na herbatęi lincz
                    Gabinet- jestem zmęczona, żle się czuję, więc odwołuję i nikt się nie obraża

                    Jest różnica?
                    • wjw2 to może zrezygnuj z przychodni państwowej n/t 23.05.07, 22:50
                      • lekmed5 Juz to zrobiłam 23.05.07, 23:08
                    • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 08:25
                      Jest dokładnie tak jak piszesz -
                      gabinet prywatny: pacjenci punktualni, czyści, matka wie na czym polega
                      problem, notuje zalecenia. Sama ustalam czas przyjęć pacjenta, więc przyjmuję
                      tylu chorych ilu mogę, nie patrząc co chwila na zegarek. Nikt nie wsadza mi do
                      gabinetu głowy "tylko po receptę, tylko na chwileczkę". Dziecko jest zadbane,
                      ma stosowne bilanse, szczepienia, a przede wszystkim najczęściej ZNAM dziecko.
                      A wbrew pozorom to ważne.
                      Izba Przyjęć - nawet 80 pacjentów na dobę do przyjęcia. Obcy, nic o nich nie
                      wiem. Najczęściej zebranie wywiadu graniczy z cucem, bo matka nie ma książeczki
                      zdrowia, nie wie na co dziecko chorowało, kompletnie nic. Dzieci , co
                      zrozumiałe, są przestraszone i płaczą, i co mniej zrozumiałe - rodzice wykazują
                      agresywną postawę. [Niejednokronie, gdy dziecko zwymiotuje, matka nawet nie
                      pomysli, ze powinna posprzątać].Bywa, że rodzice są po alkoholu , a dziecko
                      brudne. Co chwila ktos wchodzi do gabinetu - "tylko się zapytać", "tylko na
                      chwileńkę". Pod drzwiami hałas i kłótnie. Między dziećmi, między pacjentami.
                      Przykład sprzed kilku dni. Badam dziecko - naprawdę ciężko chore. Do gabinetu
                      włazi BEZ PUKANIA I POZWOLENIA poprzedni pacjent z matką i u w a g a !!!
                      zaczynają poszukiwania pajacyka, który gdzies zaginął. Może w taksówce, która
                      wiozła do szpitala, może w poczekalni, może zabrało inne dziecko, może pajacyk
                      spadł w gabinecie. W każdym razie MUSI być odnaleziony juz i natychmiast, można
                      przeszkadzac lekarzowi i narazac inne dziecko. I czy w tej sytuacji mam byc
                      miła? Mam się usmiechać? Nie!!! Wyrzucam poszukiwaczy pajacyka i usiłuje skupić
                      się na badanym dziecku.
                      A wiecie co prawdopodobnie napisałaby na tym forum matka "od pajacyka"?
                      Zmieszała mnie z błotem, bo wyrzuciłam ją z gabinetu. A przecież ONA TYLKO
                      SZUKAŁA ZABAWKI.
                      A czy myslicie, że w końcu człowiek nie staje się agresywny, gdy po 8-10
                      godzinach chce zrobic siusiu albo napić się herbaty ( o jedzeniu nie wspomnę,
                      bo w warunkach pracy Izby Przyjęć nie mam na to szans)i ludzie na korytarzu
                      wrzeszczą?
                      Albo traktowanie lekarza IP jak przepisywacza recept ( najczęściej
                      antybiotyków)? Gonie, gdy o 3.00 pojawia się matka, "tylko po recepte, bo
                      niunia, której na oczy nie widziałam, dostała wysokiej gorączki, a miesiąc temu
                      taki to a taki antybiotyk jej pomógł, więc - i tu rzuca w moim kierunku
                      pudełkiem - proszę o receptę".
                      Mam pisac dalej?
                      • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 08:52
                        Hmm, dojdziemy za chwilę do wniosku, że w Łodzi pacjenci byli szczególnie brudni, agresywni i chamscy, i dlatego pracownicy łódzkiego pogotowia nie wytrzymali psychicznie, a ponieważ dodatkowo mało zarabiali, znaleźli sposób
                        czyli "skóry". A jak się jakaś "skóra" sama znalaść nie chciała, to pavulonik?
                        • zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 11:36
                          Nenia, demagogia nie ma nic wspólnego z inteligentną dyskusją.
                          • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:00
                            Aluzje i osobiste wycieczki, co do inteligencji swojego rozmówcy również
                        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:42
                          To co piszesz jest bezczelną insynuacją. Nigdy nie przyszłoby mi cos takiego do
                          gowy. Przed chwilą po 5 godzinach ( tak pięciu, pięciu) wygrałam walke o zycie
                          2 miesięcznego chłopczyka. Był praktycznie bez szans.
                          A po tym co przeczytałam, co byłas łaskawa napisać czuję niesmak i wstręt.
                          Wstręt do Ciebie.
                  • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 23:05
                    U nas niestety w tym systemie pracodawcą nie jest pacjent, bo nie idą za nim realne pieniądze zwracające koszt porady, hospitalizacji czy badań. W dziedzinie w której pracuję, klinika zyskuje tylko na procedurach związanych z dwoma rodzajami schorzeń, wszystkie inne procedury dotyczące pozostałych chorób są tak wycenione przez fundusz, że im więcej pacjentów przyjmiemy tym generujemy większe straty dla szpitala. Oczywiście przyjmujemy wszystkich, nie tylko tych "opłacalnych" bo co mamy zrobić z chorymi, ale cały system finansowania jest bezsensowny i o to również chodzi w tym strajku, nie tylko o podwyżki. Poza tym problem ten chyba trochę nijak się ma do kultury osobistej czy uprzejmości poszczególnych konkretnych osób, bo tak sobie można wypominać we wszystkich innych zawodach - zawsze są jacyś źli i dobrzy policjanci, prawnicy, nauczyciele, księża i etc. Lekarze też mogą uogólnić i powiedzieć, że pacjenci są roszczeniowi, nieuprzejmi, czasami wręcz agresywni, nieubezpieczeni (coraz częściej)a mimo to żądający badań po kilkaset złotych itd, ale nie chodzi o to żeby się nawzajem obrażać, zresztą argumenty takie są niemerytoryczne - X był miły a Y nie...
    • zaneta111131 Re: strajk lekarzy...długie 23.05.07, 22:22
      Nie ja na pewno nie miałam kaca bo nie pije lekarz sam wyskoczył z taka propozycją
      • kamilchen Re: wniosek 24.05.07, 08:46
        Wczytuję się w tą całą dyskusję z wielkim zainteresowaniem od wczoraj i tak
        sobie myślę, że naprawdę jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby sprywatyzowanie
        całej służby zdrowia,
    • lineczkaa Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 12:50
      Już brałam udział w podobnej dyskusji, ale i tutaj pozwolę sobie wyrazić swoją
      opinię raz jeszcze. Jak się okazuje będę w mniejszości.

      Popieram strajk lekarzy. Nie mam konieczności pilnych lekarskich wizyt, więc
      może mi łatwiej.
      Ale, chcę żeby lekarze zarabiali tyle, aby konieczność siedzenia w szpitalu na
      dyżurze 12 godzin nie sprawiała im emocjonalnego problemu. Chcę aby przy
      porodzie nikt mi nie walił głupich tekstów, że to nie boli aż tak, lub, że poród
      to bolesna czynność rozłożona w czasie. Żeby lekarz nie zwlekał 11 dni z
      operacją martwicy stomii u mojej babci leżącej pod respiratorem, bo brak kasy i
      i tak się nie opłaca. Żeby mnie nikt nie ignorował, żebym nie musiała czuć się
      jak intruz prosząc o coś.
      Żebym z czystym sumieniem mogła mieć postawę
      roszczeniową, wiedząc, że pensja lekarza jest na tyle wysoka, że jemu zależy, a
      mi się należy.
      Żeby nikt do mnie nie podchodził proponując "1000 wywołanie, 3000
      cesarka", tylko żebym sama mogła wybrać i uczciwie za zabieg zapłacić. Żebym nie
      musiała latać do prywatnego gabinetu, bo u państwowego nie ma miejsc na dwa
      miesiące w przód. Żebym przez lekarza był traktowana jak najważniejszy klient.
      Żeby lekarz nie popełniał błędów, bo już dobę dorabia do swoich finansowych
      zobowiązań. Itd.

      Nie da się tego osiągnąć mając tak niskie pensje. Bo to, że najpierw szpital,
      potem prywatny gabinet do mnie nie przemawia. Lekarz ma być wypoczęty, a nie
      z..y nieludzką liczbą godzin pracy.
      Zresztą nie każdy lekarz może mieć prywatną praktykę. Jedna z ważniejszych
      specjalizacji, anestezjolog, lekarz nie tyle od narkozy co również walki z
      bólem. Co ma zrobić? Otworzyć gabinet i napisać "Usypiam i budzę, wtorki i środy
      od 16 do 19"????

      Nie przemawia do mnie misja i pasja. Studia medyczne są długie i trudne, bez
      specjalizacji ani rusz. Tak jak z prawnikami. Skończenie samego prawa nie
      otwiera drzwi do sądów i osądzania kryminalistów, czy bronienia kobiety przed
      mężem psychopatą. Trzeba lat pracowania na pozycję i sukces. A to ku..ko dużo
      kosztuje.

      Chcę, żeby odpowiedzialność lekarza miała odzwierciedlenie w jego zarobkach!
      • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:28
        Ja również popieram postulat, aby lekarze więcej zarabiali.
        Nie chcę, aby leczył mnie zmęczony lekarz, bo MUSI pracować po 12-16 godzin na dobę, aby związać koniec z końcem.
        Pensje lekarz z całą pewnością powinny być znacznie większe.

        Ale niskie pensje nie usprawiedliwiają arogancji i chamstwa wobec pacjentów.
        Nie winą pacjentów są niskie pensje lekarzy, a odreagowywanie swoich frustracji
        nie powoduje podwyżek, tylko coraz większą niechęć społeczeństwa i wzajemną wrogość.

        Ukrywanie błędów kolegów, wzajemne krycie, usprawiedliwianie wszystkiego niskimi pensjami, tolerowanie łapówek, picia alkoholu w pracy, pozwalanie sobie na spóźnienia, zapisywanie droższych leków, bo ma się z tego profity itd., itp.

        Ilu jest lekarzy, który by powiedziali tak to prawda, tacy lekarze są również (i to wcale nia tak rzadko, jak zazwyczaj usiłuje się wmówić). Zamiast tego
        ciagłe udawadnianie, że lekarz ma do tego prawo, bo mało zarabia, a pacjencie są roszczeniowi, brudni i śmierdzą.

        Ciągłe tkwienie na pozycji zaprzeczania, banalizownie takich zjawisk, a nawet dawanie sobie przyzwolenia na takie zachowanie, nie daje szans na zmianę i mam wrażenie, że podwyżki płac, aż tak wiele nie zmienią w środowisku lekarskim.
        • topcia27 Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 13:49
          Tak się użalacie nad biednymi lekarzami co to ledwo koniec z końcem wiążą, a
          taka np. biała dama pisze, że zarabia na szpitalnym etacie prawie 1500, mąż
          drugie tyle. a dodatkowo jak się chwali o wiele lepiej w gabinecie prywatnym
          (mąż zresztą pewnie też!!). Chyba nie zdajecie sobie sprawy, że poza Warszawa
          są miliony osób które żyją za o wiele wiele mniejsze pieniążki i nie jęczą -
          mówię tu tylko o oficjalnych zarobkach naszej "białej damy" czyli o ok 3000zł
          na miesiąc!!!. Dodajcie sobie prywatę i łapóweczki (nie uwierzę, że nie bierze,
          przecież sama za wszystko muszę smarować bo inaczej dawno byśmy zgineli)i zaraz
          się okaża jaka jest biedna. Sorry.... ale za 3000 miesięcznie jeść szyneczkę
          dwa razy w miesiącu...proszę was.... nieudolna jest i pazerna i tyle.... mam o
          wiele mniej i żyje i to wcale nieźlesmilei dziecka nie głodzę, i na wczasy jeżdżę
          i samochód mam itp.. Sorry, że tak długo ale szlag mnie trafił..
          • biala_dama3 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:02
            Jeśli złapałaś mnie na łapownictwie powiadom CBA, prokuraturę, mojego szefa.
            Jesli nie jest to prymitywne pomówienie. To co robisz, tylko pozornie
            anonimowo, odbija sie na pacjentach. Czy uważasz, że będę miła i sympatyczna
            dla rodziców moich pacjentów mając świadomość, że za chwilę siądą do internetu
            i zapomna, że ratowałam życie i zdrowie ich dziecku, ale wysnuja
            przypuszczenie, że biore łapówki albo pieniądze na lewo. A jak przyjdzie do
            udowodnienia to jakoś dowodów nie będzie.
            SZazdrościsz pracy za 1460 złotych miesięcznie. Do nauki....
            • topcia27 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:07
              Kochana - jak myślisz, że pisze to kolejny tak przez Ciebie
              opluwany "bezrobotny śmieć" to dla informacji dodam, że studia owszem posiadam
              (na dwóch kierunkach) ale tu gdzie mieszkam nie Ameryka i ludzie po studiach
              dostają mniejsze pieniążki niż "Warszawka", a jak się nie podoba
              przysłowiowy "won" i jak już pisałam da się żyć bez łzawych histori o
              głodówkach!
              ps. jeśli chodzi o łapówki to nawet nie skomentuje, bo za duzo zdrowia to
              kosztuje - jeśli chodzi o moje doświadczenia to jeszcze się taki lekarz nie
              urodził (bynajmniej nie spotkałam), który łapy nie wyciągał, oficjalnie bądź
              przez gierkismile)) Sorry ale takie jest życie!
              • biala_dama3 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:12
                To dlaczego zamiast pisać o tym na forum nie powiadomisz prokuratury? Krótka
                piłka, wręczenie łapówki w sposób kontrolowany i łapownik zostaje wyprowadzony
                w kajdankach.
                Dlaczego tego nie zrobisz? Boisz sie? Nie masz dowodów? ot, tak sobie piszesz,
                bo Ci się wydaje?
                Proponuje od już, od zaraz temu, kto proponuje Ci wręcznie łapowki zafundowac
                wizyte policji i powiadomić organa ścigania. Działają szybko i sprawnie.
                Szczególnie gdy dotyczy to lekarzy.
                póki tego nie zrobisz to co piszesz jest tylko pomówieniem.
          • myelegans Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:07
            Topcia, a Ty musisz doksztalcac sie w swoim zawodzie ? Za WLASNE pieniadze
            jezdzic na kursy, szkolenia, robic specjalizacje, kupowac podreczniki za
            kilkaset zlotych, uczyc sie jezykow, zeby czytac literature fachowa? Widzisz
            roznice pomiedzy fryzjerka zarabiajaca 3000PLN, a lekarzem zarabiajacym tyle
            samo, ktory musi dolozyc do tego dyzury. Widzisz roznice w kalibrze
            odpowiedzialnosci?
            No prosze Cie, toz to smiech.

            Jedyny sposob to prywatyzacja sluzby zdrowia. Umowy z prywatnymi firmami
            ubezpieczeniowymi. Wtedy kazdy pracuje na siebie, o pacjentow trzeba sie
            starac, kwalifikacje podnosic. Zadnych durnych siatek plac i po rowno dla
            kazdego bez wzgledu.
            • biala_dama3 Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:14
              Tylko owe 3000 złotych to dochody MOJE I MĘŻA - razem!!!!! Oczywiście dochodzi
              praca po godzinach - dyżury, prywatny gabinet, spółdzielnia w przypadku męża.
              No i się nazbiera. Tylko wtedy, gdy inni idą do kina lub uprawiają seks, my
              przyjmujemy pacjentów. Taka jest róznica.
              • myelegans Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 14:39
                > Tylko owe 3000 złotych to dochody MOJE I MĘŻA - razem!!!!!

                Tym bardziej ubolewam.

                Najlepsza moja przyjaciolka z liceum, lekarz po dwoch specjalizacjach,
                doktoracie, szkoli sie za wlasne pieniadze, caly czas wlasciwie pracuje. Jak
                przyjezdzam do Polski, to w ciagu 3 tygodni nie ma czasu na spotkanie ze mna,
                wiec czesto chodze do niej na dyzury do szpitala. np. dyzur na oddziale
                psychiatrycznym, pawilon wolnostojacy oddalony od glownego szpitala, na
                dyzurze, ona i.... pielegniarka. Drzwi wejsciowe i okna zamykane na klucz.Nie
                wiem ile musieliby mi zaplacic, zeby tak dyzurowac. Pacjenci bez krepacji,
                czesto niedoubrani i niedomyci wchodzili do gabinetu pani doktor bez pukania, o
                odglosach jakie slyszalam nie mowie. i tak podobno cala noc, mozesz sie obudzic
                i zobaczyc kogos stojacego nad toba, z niewiadomo jakich powodow. Lekow brak,
                wiec czesto pacjenci, ktorzy na powinni byc na mocnych dawkach, sa na
                polmocnych i konsekwencje widac. Wielu powinno byc w placowkach, ale nie ma
                miejsc i pieniedzy, wiec wegetuja w szpitalach.
                O historiach dyzurow w pogotowiu juz nawet nie wspomne....... Pol mojej klasy z
                liceum wyladowalo na medycynie, wiec sie przez lata nasluchalam historii, z
                drugiej strony. Teraz widze zniwo up close and personal i jest to przerazajace
                i smutne, jak mozna zabic pasje, wspolczucie, poczucie misji i milosc do
                medycyny.
          • wieczna-gosia Re: Kurde dziewczyny!!! 24.05.07, 16:25
            Topciu mam 32 lata i nigdy nie dalam zadnemu lekarzowi lapowki. Moja mama ma 67
            i dala calkiem niedawno pierwsza w swoim zyciu.

            nie dziwie sie ze wg twoich doswiadczen lekarze biora- sama napisalas ze
            mieszkasz poza Warszawka. Jak lekarz ma jeden osrodek zdrowia to gdzie ma
            przyjmowac prywatnie? No to bierze- czyli de facto przyjuje prywatnie tylko
            nieoficjalnie. W Warszawie czlowiek zabija sie o prywatne przychodnie, wiec
            lekarze- jesli maja zdrowiepracowac po 80 godzin tygodniowo- maja gdzie dorobic
            i w lape wcale nie trzeba tak czesto brac. Poza tym i pajenci daja w lape z
            konkretnych powodow a nie zeby pan doktor przyjal- ie przyjmie to sie wylozy 50
            czy 80 i sie pojdzie prywatnie- taniej niz lapowka.
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:58
          Napewno są i łapówkarze i nieuki, ale relatywnie mniej niz w innych zawodach.
          Profity - mam na biurku az 3 długopisy-reklamówki, jeden kubek, taki
          porcelitowy z logo firmy, kilka bloczków, na których piszę rodzicom zalecenia
          i.......zapachową świecę ( taką za 5, może 8 złotych) tez z logo firmy.
          Każdy lek ma generyk ( tańszy), jesli nie ma, a większość z nas nie pisze,
          adnotacji "nie zamieniać" mozna w aptece dostać duzo tańszy odpowiednik.
          A chamstwo? Jest z obu stron. Zapewniam.
          • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 23:15
            biala_dama3 napisał:

            > Napewno są i łapówkarze i nieuki, ale relatywnie mniej niz w innych zawodach.
            Były jakieś badania prowadzone na ten temat czy to jak zwykle Twoje genialne
            wnioski?
            • housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 12:32
              relatywnie mniej?? śmiech na sali, czyli że niby częściej wręcza się łapówki w
              jakich zawodach???
              wg mnie i wystarczy spojrzeć na wypowiedzi na forum, myślę, że każdego kogo się
              zapyta o łapówki wymieni 3 zawody- urzędnik państwowy, lekarz, policjant...
              • housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 12:39
                a ponieważ ja jeszcze nigdy nie wręczyłam żadnej łapówki, to skazana jestem na
                prywatne leczenie, bo tam płacę i wymagam, chociaż mój mąż płaci taką składkę,
                że spokojnie utrzymuje 1 lub nawet 2 lekarske etaty (patrzę na zarobki
                oficjalne białej damy) i powinien być w państwowym traktowany jak król.
                Gdyby była taka możliwość już dawno zrezygnowalibyśmy z płacenia na "służbę"
                zdrowia, ale państwo woli nas okradać, a teraz chcą nas okradać jeszcze bardziej
                sad((
                • zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 17:24
                  Oj, cudowna Ty moja!
                  Gratuluję dobrego samopoczucia.
                  Twoja i męża kasa zanim dotrze do lekarza, jest zutylizowana na pensje dla
                  dwóch sprzataczek w NFZ-cie, no i może jeszcze trochę zostanie na płyn do
                  podłogi w jakimś małym szpitalu. Czasem (jeśli coś zostanie) bezdomny, albo
                  nieubezpieczony pijak dostanie za to wikt i opierunek w szpitalu. Mam
                  nadzieję,że mu nie żałujesz?
      • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 13:54
        Zgadzam się, z tym, że dyzury lekarskie trwają 24 godziny, nie 12, a potem
        zostaje się jeszcze w pracy. O 8.00 rozpoczynam dyżur. Do 14.00 są jeszcze
        koledzy, ale ja biegam na IP, do interwencji. O 14.00 zostaję sama. Mam na
        głowie IP, oddział. Czasem do pomocy specjalizanta albo stazystę, którym trzeba
        patrzeć na ręce. Nie dlatego, że nie chca, ale nie mają jeszcze kwalifikacji.
        Oddział - kilkadziesiąt łóżek, IP - ile Bog da. Bywa, że 80-100 dzieci.
        Do 8.00 załatwiam chorych, mam też na głowie dokumentację, rodziców. Wszyscy
        już i natychmiast. Zrobienie siusiu nierzadko graniczy z cudem! Herbate pijam w
        biegu i zimną. Ma to swoje dobre strony, bo to znakomita kuracja nie
        pozwalająca utyć. Od lat nie przekraczam 56 kg przy 168 cm. I jaką mam kondycję.
        O 8.00 raport, tez go muszę napisać, wpadając co chwilę do cięższych stanów.
        Potem oczy się kleja, ale najczęściej zostaję do 14.00 - studenci, pacjenci.
        Wracam do domu po 30 ( trzydziestu) godzinach pracy. Rzadko uda mi się położyć,
        wyciągnąć nogi. Muszę mieć sprawny umysł, i szybko podejmować decyzje. Decyzje
        decydujące o tym, że - być może- Wasze dziecko będzie żyło. Tak dzieje się 5-6
        razy w miesiącu.
        Czy w 26 godzinie pracy mam się uśmiechać i gładzić po rączkach? Nie, jestem
        tylko człowiekiem. Założę sie, że znakomita większośc krytykujących mnie pań,
        juz po 10 godzinach kontaktu z klientami, petentami, interesantami tak by
        warczała, że lepiej by jej było zejść z drogi.
        • topcia27 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:00
          Cóż zgadzam, się że to koszmar - tyle godzin w pracy z meczącymi niekiedy
          ludźmi!!! I tutaj chylę czoła!!!Ale nie jest chyba tak tragicznie skoro od paru
          dni ma Pani zawsze czas posiedzieć na forum, i ciągnąć niekończące się
          dysputy!!! Pytam po prostu w jakim czasie to się dziejesmile)))) Bo chyba nie
          podczas dyzurów, a tym bardziej nie w domu kosztem prawie dzieckasmile))))
          Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej czasusmile)
          • topcia27 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:01
            kosztem dziecka - miało byćsmile)) sorki
          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:04
            Strajkujemy........ Prawdopodobnie, choć mamy prawo do strajku, nie dostaniemy
            za ten czas pieniędzy. Nie miałam tego dnia dyżuru. Tym nie mniej prosze
            prześledzić godziny moich postów. Dzis ok. 5 W CZASIE STRAJKU zajmowałam się
            chorym dzieckiem.
        • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:02
          I jak ty w tym wszyskim znajdujesz czas na klikanie w internecie?
          Naprawdę podziwu godne. Zwłaszcza, że zrobienie siusiu graniczy z cudem.
          To kliknie pewnie cudem jest właśnie.
          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 14:05
            Teraz jest strajk, ja nie jestem na dyzurze, pacjentami zajmuje sie lekarz
            dyżurny. W czasie normalnych godzin pracy - bez strajku, tego nie robię.
            • lineczkaa Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 15:33
              Coście się tak białej damy uczepiły?
              Czytają wasze posty można odniesć wrażenie, że świetnie wiecie jak to jest na
              dyżurze, jak w pogotowiu i jak to lekarskie krzesła są wygięte od siedzenia i
              pierdzenia, bo przecież lekarze nic nie robią.
              Co do wypowiedzi wyżej o korupcji, to zamiast psioczyć i marudzić, zgłaszajcie
              gdzie, kto i w jaki sposób. Ja zgłosiłam.
              Która z Was pracuje tyle godzin? Która ma taką odpowiedzialność? Od której z Was
              zależy czasem ludzkie życie? Tylko, błagam, bez argumentu, że mogli inny zawód
              wybrać. Łatwo z fotela przed telewizorem ocenić, że lekarze to darmozjady bo
              gabinety prywatne mają i kupę kasy pewnie zarabiają, a mają czelność strajkować.
              Może jak specjaliści wyjadą, a zostaną konowały na kilka lat przed emeryturą (bo
              nie twierdzę, są i lekarze do dupy) to sie zastanowicie.
              • housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 16:17
                ja poparłabym strajk, gdyby lekarze strajkowali i żądali

                1. zmniejszenia obowiązkowych składek zdrowotnych do 3%, max 5 %
                2. za te składki pozostałyby państwowe ośrodki zdrowia dla najbiedniejszych
                itd... przestańmy w końcu być takim socjalnym państwem
                3. każdy może sobie wybrać dowolne prywatne ubezpieczenie zdrowotne
                4. powstają prywatne wspaniałe kliniki i przychodnie, gdzie pacjent płaci ze
                swojej prywatnej polisy zdrowotnej, a lekarz zarabia tyle na ile zasługuje
                uczciwie pracując i szanując pacjentów
                5.prawa wolnego rynku szybko pokażą którzy na nim zostaną, a którzy tylko
                tytuowali się "świetnymi specjalistami"


                mój maz zarabia jakieś tam pieniądze powyżej średniej krajowej, pracuje po 10-14
                godzin dziennie i w zasadzie korzystamy prawie wyłącznie (oprócz wizyt u
                internisty kilka razy w roku) z PRYWATNEJ opieki zdrowotnej, szczepienia
                dzieciom też robilismy wszystkie prywatnie itd...
                za co nas skazuje się na haracz dla nieudaczników, co pracy w prywatnej
                przychodni znaleźć nie mogą...???

                dlaczego nie moge nie płacic składek lub tylko w minimalnej wysokości jesli
                państwowa służba mi sie nie podoba i z niej nie korzystam???
                to zwykłe złodziejstwo

                i nie rozumiem dlaczego nie strajkujecie za zmianą systemu???
                bo wygodniej za podwyżkami z naszej kieszeni, które nic nie zmienią???
                • housewife1 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 16:49
                  aha i jeszcze jedno nie mogę zrozumieć dlaczego nie zastrajkuje cały personel we
                  wszystkich klinikach rządowych???
                  od razu politycy zmieniliby front...
                  sama w radiu słyszałam jak lekarz mówił, że gdyby politycy leczyli sie tam gdzie
                  zwykli ludzie to zmieniliby nastawienie,,
                  a więc zróbcie coś by byli zmuszeni sie leczyć albo w zwykłych klinikach,
                  czekając w kolejkach, albo w prywatnych, ale za swoją prywatną kasę...

                  a może lekarzom z rządowych klinik żal tej grubej kaski, która codziennie
                  przpeływa przez ich ręce i dlatego nie strajkują???

                  najłatwiej uderzyć w zwykłego człowieka, który najbardziej cierpi bo nie stać go
                  by ratować życie w prywatnych ośrodkach.

                  jednak słabo z honorem w tym lekarskim środowisku

                  chociaż ogólnie znam paru niezłych lekarzy, ale dlaczego idą po najmniejszej
                  linii oporu??? po prostu- zwykły konformizm...
                  • przedszkolak2 Re: strajk lekarzy...długie 24.05.07, 17:01
                    A możesz mi powiedzieć, dlaczego starjkować mają osoby, które pracują w
                    idealnych warunkach? No zastanów się.

                    Strajkować muszą Ci, którzy do takich warunków dążą. A może do protestu powinni
                    się włączyć pacjenci, którzy chcą się leczyć w TAKICH szpitalach,pod opieką
                    wypoczętych lekarzy ?
        • gov.single Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 15:43
          A gdziez lekarze pracuja tylko do 14ej...? dziwne miejsce ta Warszawa . W moim
          miescie pracuja od 8-16. Od 16 zaczyna sie dyzur lekarza -trwa do ósmej rana.
          Dyzur może sie rozpoczac od 8 tylko w sobote niedziele i świeta. Aaaa...I
          jezeli lekarz nie ma tak zwanych "kontraktowych" dyzurow-najczesciej po dyzurze
          nie zostaje w pracy tylko ma prawo(i korzysta z tego) pójśc do domu
          • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 17:45
            Dyżury bardzo często w wielu szpitalach zaczynają się od rana, natomiast płatne
            są dopiero od godz. 15 czy 16. Ponadto dopiero od niedawna lekarz ma prawo
            pójść do domu bezpośrednio po dyżurze (oczywiście musi najpierw "załatwić"
            sprawy swoich pacjent czyli obchód, zlecenia itp), wczesniej była to sprawa
            uznaniowa - miał kiepskiego szefa, siedział i do 13..
    • przedszkolak2 pacjent pacjentowi wilkiem 24.05.07, 16:38
      Przeczytałam,że lekarze traktują chorych jak śmieci.Pewnie i tak się zdarza.
      POowiem Wam jednak ,że w życiu nie widziałm tyle pogardy ile ma jeden pacjent
      dla drugiego. "Ja mam leżeć na sali z takim plebsem?"- prawie codziennie słyszę
      podobne pytania.Oczywiście serdeczni i pomocni dla leżących obok też się
      zdarzają.
      Więc jak to jest? Bycie Człowiekiem zależy od rodzaju wykonywanego zawodu?

      • housewife1 Re: pacjent pacjentowi wilkiem 24.05.07, 22:34
        chetnie się dołączę jesli strajk będzie za zmianą systemu, reformą itd... pójdę
        na marsz, będę pisać posty do ministra, premiera itd...
        na razie jest tylko za podwyżkami z kieszeni podatnika...

        a jesli chodzi o to dlaczego mają strajkować ci z rządowych- no cóż w końcu jak
        jest sprawa o błąd lekarski to też środowisko ze sobą trzyma, zmowa milczenia,
        itd, pacjent nie wygra...
        a tu raptem nielojalnośc???
        nie, to jest coś głębszego...
        po prostu oni wiedzą (lekarze), że więcej zarobią na podwyżkach z kieszeni
        podatnika, bo koperty i prywatne gabinety pozostaną bez zmian, nie wierzę też,
        że podejście lekarza do pacjenta "państwowego" się zmieni, bo już w prywatnej
        klinice to pacjent jest traktowany och i ach...

        wolę, żeby ta kasa poszła na zmianę systemu ubezpieczeń, lub na remonty i sprzęt
        do szpitala
    • agulka242 Re: Biała Damo 25.05.07, 14:53
      Z uwagą śledzę ten wątek.Wiem,ze masz sporo racji,ale tyle samo mają jej
      dziewczyny wypowiadające się na forum.
      Po pierwsze uważam(jak wiele z Was),ze służbę zdrowia powinno się
      sprywatyzować.Ja mieszkam w małej miejscowości na Kaszubach.Nasz szpital powoli
      się rozsypuje.Z czasem na pewno dojdzie do jego likwidacji zapewne okaże się,że
      budynki przejmie jakaś prywatna firma,której będzie się opłacało otworzyć coś
      prywatnego.
      Po drugie,uważam,że podwyżki nic nie zmienią(to zdanie kilku lekarzy z mojego
      otoczenia,oraz wielu pielęgniarek,które również są źle opłacane).Potrzebna jest
      zmiana całego systemu.Pomyśl,czy jeżeli będziesz zarabiała np.dwa razy
      więcej,czy pracując tyle samo,ale za większa kasę nie będziesz odczuwała
      zmęczenia po 30godzinnym dyżurze?Oczywiście,ze tak.
      Po trzecie,uważam,że kultury nie można kupić za żadne pieniądze.W moim mieście
      nasz pan ordynator chirurgii jeździ Mercedesem CLK,ma piękny duży dom,wakacje za
      granicą(,a nie ma ani bogatej żony,ani prywatnej praktyki.Ale z kulturą u
      niego(i nie tylko)kiepsko.I pewnie jeszcze większa kasa nic nie zmieni.Pewnie,że
      są także "normalni"lekarze,tacy z sercem,z kulturą,a kasa z takimi przymiotami
      nie ma nic wspólnego.Ostatnio(tak się złożyło)miałam sporo do czynienia z
      lekarzami.Mój teść chorował na raka trzustki(jesteś lekarzem,więc wiesz,jaka to
      beznadziejna sprawa)i trafiłam na super lekarzy w Akademii w Gdańsku.Do tej pory
      nikt z a bardzo nie może uwierzyć,że nie "smarowałam",żeby teść znalazł sie w
      takim szpitalu,żeby miał w ekspresowym tempie operację.
      Wiesz,i tak sobie myślę,od czego to zależy?Oni też przecież są źle opłacani,a
      jednak potrafią traktować pacjenta z szacunkiem.Być może miałam szczęście,że
      trafiłam na takich właśnie lekarzy.
      Wczoraj wróciłam z moją dwuletnią córeczką ze szpitala.Super pielęgniarki,super
      lekarki(pani ordynator potrafi przyjść porozmawiać z rodzicem,zaglądać do
      dzieci,podczas obchodu traktować małych pacjentów na równi z sobą,widzieć w nich
      ludzi).
      Myślę,że wielu pacjentów było by całym sercem z Wami-lekarzami,gdybyście
      walczyli i zmianę całego systemu,a nie tylko o swoje pensje.Jeżeli nawet
      dostaniecie podwyżki,to i tak za rok znowu będziecie strajkować.



      P.S.Wczoraj rozmawiałam z pielęgniarką(znajomą).Sama się przyznała,ze one nie
      mają tak źle,że wcale tak źle nie zarabiają.Dziwne,że sama to przyznała,nie
      uważasz?Przeciętna pensja ordynatora w moim mieście to 5500zł na rękę(nie
      wliczając w to prywatnej praktyki).Jak dla mnie nie mało,zważywszy na fakt,że to
      małe miasteczko i przeciętna pensja to 1200zł.Odpowiedzialność o wiele
      większa,niż wymienionego już w tym wątku fryzjera np.ale kasa
      całkiem,całkiem,biorąc pod uwagę np.kasę stażysty-lekarza,a nie mówiąc już o
      innych zawodach.
      • biala_dama3 Re: Biała Damo 25.05.07, 18:26
        Bardzo bym chciała, żeby słuzba zdrowia była sprywatyzowana. Wtedy
        odetchnęłabym finansowo z ulgą.
        Walka o zmianę systemu? Tak, ale dla nas ważniejsze są nasze zarobki - tu i
        teraz. Zmiana systemu może nastapic a może nie. A jesli już to pieniądze się
        rozmyja, rozmydlą i my znów staniemy się białymi niewolnikami.
        Rak trzustki i operacja??? Przedłuzyła ona teściowi zycie czy zwiększyła
        cierpienie? Rak trzustki, niestety coraz popularniejszy nie wiadomo dlaczego,
        nalezy do najbardziej wrednych nowotworów. Zwykle wykrywa się go bardzo póxno,
        a jesli, przez przypadek wcześnie, i podejmuje leczenie to jest ono najczęściej
        nieskuteczne. Taka jest niestety prawda.
        Czasem, i tu uważam, że jest to celowe, robi się operacje paliatywna, aby
        zmniejszyć cierpienie. Tym nie mniej nie przedłuża ona życia.
        Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej
        humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca. A rodziny
        domagają sie tego na siłę.
        • housewife1 Re: Biała Damo 25.05.07, 19:00
          biała dama napisała
          A jesli już to pieniądze się
          > rozmyja, rozmydlą i my znów staniemy się białymi niewolnikami.

          tak się właśnie stanie w przypadku, gdy nie nastąpi zmiana systemu, ale to moje
          pieniądze się rozpłyną... z naszych wymuszonych złodziejskich składek...

          zmiana systemu może nastąpić jeśli o to zaczniecie walczyć, a nie jak piszesz "
          najważniejsze tu i teraz", bo za rok znowu będziesz chciała więcej i znowu z
          mojej kieszeni..

          zmiana systemu jest konieczna i szkoda , że lekarze nie za tym strajkują
          eh mam nadzieję że niewielu lekarzy myśli jak biała, tylko kasa kasa kasa, nie
          rozumiem dlaczego nie zwolnisz się z marnego etatu i nie zaczniesz pracować w
          gabinecie pełną parą, zarabiając kupe kasy, dziwne...
          chyba, że gabinecik nie idzie tak dobrze jak byś chciała???
          no cóz prawo rynku, może nie jsteś tak dobra w swoim fachu...
          • biala_dama3 Re: Biała Damo 26.05.07, 14:24
            Gabinet idzie tak dobrze, zwłaszcza ostatnio, że nie mam na nic czasu. Ale jako
            lekarz mam jeszcze jakieś ambicje - ciut większe niz leczenie infekcji i
            biegunek. Wiem, że są ludzie, którzy nie potrafią tego zrozumieć. Cóz bywa i
            tak.
            I, zapewniam, gdyby nie te ambicje dawno już rzucilabym w cholere pracę za 1460
            złotych.
        • jasminum30 Re: Biała Damo 25.05.07, 19:19
          biala_dama3 napisał:

          > Rak trzustki i operacja??? Przedłuzyła ona teściowi zycie czy zwiększyła
          > cierpienie? Rak trzustki, niestety coraz popularniejszy nie wiadomo dlaczego,
          > nalezy do najbardziej wrednych nowotworów. Zwykle wykrywa się go bardzo
          póxno,
          > a jesli, przez przypadek wcześnie, i podejmuje leczenie to jest ono
          najczęściej
          >
          > nieskuteczne. Taka jest niestety prawda.
          > Czasem, i tu uważam, że jest to celowe, robi się operacje paliatywna, aby
          > zmniejszyć cierpienie. Tym nie mniej nie przedłuża ona życia.
          > Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej
          > humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca. A
          rodziny
          > domagają sie tego na siłę.
          No to się popisałaś. Powaliłaś mnie na kolana swoją wiedzą i ....wrażliwością
          wobec drugiego człowieka. Wiesz co - nie lubię Cię. Jesteś wstrętnym, podłym
          babskiem, któremu kasa padła na mózg. Zero litości i zero współczucia dla
          pacjenta i jego rodziny. Klasyczny przykład na to, że kultura i wrażliwość nie
          musi iść w parze z wykształceniem. Żałosne.
          • biala_dama3 Re: Biała Damo 26.05.07, 14:28
            Ojej jak się zdenerwowałaś. Nie musisz mnie lubić, ale kultura i elementarne
            zasady dobrego wychowania obligują do pohamowania inwektyw, nawet gdy te cisną
            sie na usta.
            Wiem co to jest rak trzustki, znam rokowanie. I dlatego, że potrafię współczuć
            jestem PRZECIWNA wysyłaniu na operację, leczeniu chemia. Bo odstapienie od
            leczenia jest czasem ważniejsze niż narażanie chorego na straszne cierpienia.
            Widziałaś umierającego na raka trzustki? Widziałas chorego wymiotującego krwia
            kilkadziesiąt razy na dobe po chemii? Pewnie nie. Bo gdybyś widziała
            zmieniłabyś zdanie.
            • jasminum30 Re: Biała Damo 28.05.07, 09:23
              Oj,jak Ty mnie dobrze znasz, jak ty wiesz ile widziałam - na pewno mniej niz
              Ty, prawda? Możesz mi powiedzieć jaki cel miał Twój wykład dla autorki postu o
              raku trzustki w rodzinie, poza dowartościowaniem samej siebie? Musztarda po
              obiedzie, ale jak widac trudno było Ci sie powstrzymać przed okazaniem
              wyższości nad rodziną, która nalega.... Z lektury dalszych postów autorki
              wynika, że rodzina jednak nie nalegała, a na pewne działania godziła się z
              braku wiadomości. Z postów wynika też, że autorka do dzisiaj ma sobie wiele do
              zarzucenia, ma poczucie winy i świadomość, że gdyby sytuacja się powtórzyła
              zachowałaby się inaczej. W tym kontekście Twój post nie miał większego
              znaczenia, ale gdyby dziewczyna dotąd nie miała takich dylematów, gdyby zdążyła
              pogodzić się że strata to wzbudziłabyś w niej poczucie winy. O to chodziło?
              • biala_dama3 Re: Biała Damo 28.05.07, 09:54
                Ma i to całkiem sporo. Bo rodziny nie bacząc na to co im sie mówi, usiłuja
                zmusić lekarzy do podjęcia walki z BEZNADZIEJNĄ chorobą. Nieważne, że kosztem
                przeogromnych cierpień.
                Nie znam Cie i nie pragnę poznać. Widzę z postów, że o śmierci, cierpieniu i
                umieraniu wiesz niewiele. Że mylisz kilka pojęć, ze pałasz patologiczna
                nienawiścia do lekarzy ( kompleksy????), że między innymi dzięki takim postom
                jak Twój wielu z nas ma serdecznie dość angazowania się, załatwiania tego czy
                innego prywatnymi kanałami. Po cholere, skoro i tak zostaniemy opluci? Wielu z
                nas traci zapał i motywacje do leczenia. A jesli nie dostaniemy pieniędzy w
                szpitalach będzie dramat. Pacjeci będą zdani na tych, którzy nie wyjechali, nie
                poszli do pracy w prywatnych placówkach - czyli tych najgorszych.
                Wysokospecjalistyczny sprzęt będzie się kurzył, bo nie będzie miał kto
                wykonywac na nim badań i zabiegów. A kolejki - do lekarza rodzinnego - tydzień,
                do specjalisty - nawet rok. Lub.....za pieniądze, prywatnie. I zapewniam, że
                nie będzie to ani 20 ani 50 złotych. zaden specjalista nie ruszy się poniżej
                200-250 złotych. Może powstana prywatne ubezpieczenia, które zwrócą, może część
                pacjentów wyleczy się sama.
                • jasminum30 Re: Biała Damo 28.05.07, 10:04
                  biala_dama3 napisał:

                  > Nie znam Cie i nie pragnę poznać. Widzę z postów, że o śmierci, cierpieniu i
                  > umieraniu wiesz niewiele.

                  Faktycznie, ile można wiedzieć o cierpieniu jak się ma tylko przewlekle chore
                  dziecko
                  Faktycznie, trudno mówić, że się coś wie na temat śmierci, cierpienia i
                  umierania po tym jak się towarzyszyło prawie 24 godziny na dobę odchodzacej na
                  miesaka narzadów rodnych (jednej)mamie i z powodu raka żołądka(jednemu)
                  dziadkowi.
                  • biala_dama3 Re: Biała Damo 28.05.07, 10:30
                    Ty - widziałaś śmierć Mamy, Dziadka i masz przewlekle chore dziecko ( pod tym
                    pojęciem kryje się bardzo wiele od chorób niegroźnych - acz przewlekłych do
                    groźnych dla życia).
                    Ja - z chorobami dzieci stykam się na co dzień od 18 lat. Głównie z chorobami
                    przewlekłymi okresowo się zaostrzającymi - w szpitalu i infekcjami róznej maści
                    w gabinecie.
                    Ja , oprócz teściowej, nie widziałam śmierci żadnej bliskiej mi osoby,
                    natomiast umieranie obcych widuję na co dzień. A po raz pierwszy zetknęłam się
                    ze śmiercia w wieku przedszkolnym. Własnie śmiercią na onkologii. I z reakcjami
                    bliskich.
                    • jasminum30 Re: Biała Damo 28.05.07, 10:45
                      Wybacz, ale to, że się stykasz z czyjąś śmiercią - ze śmiercią obcej osoby,
                      dodajmy - nie znaczy, że przezywasz ją tak jak wspomniane rodziny. Moje dziecko
                      nie ma choroby przewlekłej okresowo się zaostrzającej, tudzież infekcji róznej
                      maści, ale dzięki za odpowiedź, bo teraz wiem dlaczego lekarki w naszej
                      przychodni nie potrafia pomóc mojemu dziecku jeżeli sprawa dotyczy czegoś
                      innego poza przeziębieniem, teraz wiem dlaczego do wszystkiego muszę dochodzić
                      sama, dlaczego godzinami siedzę w internecie i szukam odpowiedzi na pytanie jak
                      pomóc w konkretnym przypadku mojemu dziecku, bo kolejna wizyta w przychodni
                      pozostała bez echa i teraz wiem dlaczego sama z własnej inicjatywy na podstawie
                      przeczytanych wiadomości "zlecam" badania laboratoryjne, za które płacę ciężką
                      kasę.

                      Może nie wiem nic o cierpieniu, śmierci i umieraniu, ale wiem dużo na temat
                      bezsilności, na temat pozostawienia samej sobie przez tych, którzy są po to,
                      żeby leczyć. A co Ty wiesz na temat ww. bezsilności? Wyszłaś kiedykolwiek z
                      gabinetu swojego kolegi z uczuciem bezsilności, osamotnienie i lekceważenia?
                      Stać Cię na szczerość?
                  • guderianka jasminum 28.05.07, 12:33
                    cssi. nie masz patentu na takie widoki . tylko lekarz je ma

                    p.s. mam niepełnosprawne dziecko
                    • biala_dama3 Re: jasminum 28.05.07, 13:12
                      Naprawdę szczerze współczuję. Chore dzieci oglądam w pracy.
                      • agamama123 Re: jasminum 28.05.07, 15:20
                        Ogladanie chorych dzieci w pracy nijak sie ma do bycia matka takiego dziecka. I
                        nigdy nie zrozumiesz jak się czuje taka matka gdy jest odsyłana od lekarza do
                        lekarza bo ON NIE WIE CO DOLEGA jej dziecku... I taka matka ma zrozumieć wasz
                        strajk??? Czym wy jesteście tak zmęczeni? Ty akurat chyba siedzeniem na forum.
                      • guderianka Re: jasminum 28.05.07, 16:44
                        ciesz sie że w pracy co jakis czas a nie 24 h/na dobę
                        • biala_dama3 Re: jasminum 29.05.07, 07:59
                          Cieszę się. Naprawdę.
                • agamama123 Re: Biała Damo 28.05.07, 15:14
                  biala_dama3 napisał:

                  > Ma i to całkiem sporo. Bo rodziny nie bacząc na to co im sie mówi, usiłuja
                  > zmusić lekarzy do podjęcia walki z BEZNADZIEJNĄ chorobą. Nieważne, że kosztem
                  > przeogromnych cierpień.

                  Wiesz...ja zmusiłam lekarzy do skorygowania wady serca mojego syna. Wiedziałam,
                  że to go będzie boleć (chyba wiesz czym jest korekcja wady serca w krażeniu
                  zewnatrzustrojowym...). Najpierw zmusiłam ich do bandingu. Cały czas słyszałam,
                  że to bez sensu, że nie warto - dziś mój syn ma 7 lat - nie było warto????
        • fergie1975 brawo dziewczyny 25.05.07, 19:26
          co odpowiedzialy powyzej bialej damie, bialej hehe tylko na zewnatrz, w koncu
          zrozumialam skąd taki nick ...
          • agulka242 Re: rak trzustki 25.05.07, 22:50
            Mam nadzieję biała,że nie pisałaś tego złośliwie,tylko tak sama byś
            postąpiła,tzn.odradziła operację.Bo teraz wiem,że ta operacja jak i cała reszta
            nie miała najmniejszego sensu.
            Wiem,że się obie wku..łyście o te słowa na białą,ale ona ma rację.
            W paźdzerniku wykryto u niego guza w głowie trzustki(w sumie to gdzieś pomiędzy
            trzustką,wątrobą,dwunastnicą).Mieliśmy dwie opcje:pierwsza to taka,że jeżeli nie
            ma jeszcze przerzutów to usuwamy raka,robimy stentowanie(wyjaśniam innym:takie
            obejście dla wątroby,a konkretnie dla ujścia żółci,objazd taki )potem
            ewnt.chemia.Drugie:przerzuty i tylko stentowanie,żeby odbarczyć tą wątrobę i
            opieka paliatywna.W Akademii operacji podjął sie sam szef.Usunięto:całą
            trzustkę,woreczek żółciowy,śledzionę,część dwunastnicy,cz.jelit.Mega operacja!
            Po niej nie było lepiej.Okazało sie,ze guz tak długo uciskał na wątrobę,że
            nastąpiła jej marskosć.Efekt-chudnięcie,wodobrzusze(woreczki od stomii
            opróżniłam kilka razy dziennie,generalnie brak apetytu.Na chemię tata nie miał
            szans,był zbyt wyczerpany.Wku..a(tak to mocne słowo!)mnie fakt,ze lekarze nie
            potrafią,nie chcą powiedzieć okrutnej prawdy.Masz racje,operacja przedłużyła mu
            życię...o 3 m-ce,bez niej umarłby w 1 m-c,ale przynajmniej bez bólu
            pooperacyjnego,jak człowiek!!!!
            Byłam z nim pooparcji u onkologa,wyczyłam ,ze coś kręci.Powiedział,ze gdyby to
            zależało od niego,to oszczędził by mu tej operacji.Dla niego jak to
            określił,ważny jest komfort pacjenta.
            Poza tym lekarze aplikowali mu mnóstwo leków(sam Kreon 3.dziennie po 2 wielkie
            tabl plus inne).Rzygał nimi,ale aplikowali mu je.Umierał 4 dni!!!Konał 4 dni!!!

            Wiem jedno,eutanazja powinna być oficjalnie dopuszczona!

            To nie tak,ze wywieraliśmy presję.Nam po prostu nikt szczerze prosto w oczy nie
            powiedział,ze to nie ma sensu!!!
            Tak,teraz już to wiem i wiesz co?Mam potworne wyzrzuty sumienia,że JA
            załatwiałam to wszystko.Dostarczałam te pieprzone wyniki na kominki
            radiologiczne,że załatwiłam tą operację,że ciągnęłam(za wielką prośbą i namową
            rodziny,bo sama zaczynałam zauważać,ze to jest bez sensu)Go na kontrolę do
            chirurgów,do onkologów!
            JA chciałam znac prawdę,poznałam ją za poźno.Ale żaden lekarz,nie powiedział mi
            odpuść dziewczyno!

            Jedna tylko lekarka(hepatolożka)powiedziała mi 2 dni przed Jego śmiercią(poszłam
            do niej ze łzami w oczach,po pomoc,co jeszcze mogłabym zrobić),że nie mam Go
            męczyć podawaniem tych lekarstw.W sumie mogłabym odstawić kroplówki(nic
            wielkiego:glokoza,potas),bo to tylko przedłuża mu mękę.Powiedziała mi to w 4
            oczy.Miała rację.Jego żona nie zgodziła się.Skonał przytulony do swojej żony i
            syna(mojego męża).
            To nie my wywoeraliśmy wpływa na lekarzy(poza moim spotaniem z ową
            hepatolożką.).Nikt z nich nie potrafił powiedziec nam okrutnej prawdy.Nikt...
            • agulka242 Re: rak trzustki 25.05.07, 22:54
              Przepraszam za literówki,ale za dużo emocji,poryczałam się...
              • wjw2 Re: rak trzustki 25.05.07, 22:59
                > poryczałam się...

                ja też
            • biala_dama3 Re: rak trzustki 26.05.07, 14:31
              Nie, nie napisałam tego złosliwie. Sporo wiem o raku trzustki, widziałam sporo
              pacjentów, których rodziny WYMUSZAŁY operacje, chemioterapie itd. Jak ktoś
              odradzał od razu był okrzyknięty co najmniej tak jak ja w jednym z powyższych
              postów. Wielu kolegów się godziło. Efekty - narażenie chorego na niewyobrażalne
              cierpienia. Powiedzmy sobie wreszcie prawdę RAK TRZUSTKI JEST W 100%
              nieuleczalny.
            • biala_dama3 Re: rak trzustki 26.05.07, 16:31
              Mój mąż wielokrotnie mówi pacjentom, że operacja jest bez sensu, że nie ma co
              męczyć. I wiecie co? Wymaga to od niego sporej odwagi, bo NAJCZĘŚCIEJ pacjenci
              się awanturują, twierdzą, że nie operuje, bo nie zapłacili itd. Nie przyjmują
              do wiadomości, że operacja tylko pogarsza sprawę.
              Każda taka rozmowa to spora dawka adrenaliny. Mąż z pewnością mniej by się
              denerował przy operacji. A gdybym była cyniczna dodałabym, że poświczyłby sobie
              rękę.
              Rodziny muszą wiedzieć o tym, że czasem medycyna jest bezradna, że nadchodzi
              kres życia.
    • agulka242 Re: strajk lekarzy...długie 25.05.07, 22:59
      "Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej
      humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca."

      Prawda,okrutna,ale prawda!
      • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 26.05.07, 09:28
        agulka242 napisała:

        > "Czasem zaniechanie agresywnych metod leczenia w złym rokowaniu jest bardziej
        > humanitarne niz silna chemioterapia czy operacja mocno okaleczająca."
        >
        > Prawda,okrutna,ale prawda!

        Humanitarne jest też przytrzymanie sobie języka zębami i powstrzymanie się od
        bezsensownego przerzucania winy za stan chorego na jego rodzinę, zwłaszcza w
        sytuacji gdy rzeczony pacjent jest dorosły, świadomy i sam potrafi decydować o
        sobie. Mam znajoma , której mama zmarła trzy lata temu na raka mózgu. Kiedy
        wszystko było już jasne pani ordynator "wyskoczyła" do niej z pretensjami,
        upomnieniem, pouczeniem( nie wiem jak to nazwać poza dowartościowaniem się
        kosztem i tak już przybitej osoby) dlaczego tak późno podjęto leczenie,
        dlaczego nie przywiozła mamy wcześniej itp. dyrdymały w sytuacji kiedy kobieta
        od lat leczyła się na silne bóle głowy i nadciśnienie. No, ale trzeba na kimś
        wyładować frustrację z powodu niskich zarobków, a przecież nie na równie
        biednym koledze lekarzu, gdy pacjent i jego rodzina są pod reką, prawda?
        • agulka242 Re: strajk lekarzy...długie 26.05.07, 11:55
          To dwie różne sprawy.
          Ja tu mówię o zupełnie czymś innym,pomijam kwestię zarobków.Oczywiście nie
          zgadzam się z białą damą w wielu kwestiach w tym poście,ale cytowany tekst(słowa
          białej) jest czystą prawdą!Po prostu czasem lekarze powinni powiedzieć rodzinie
          chorego(moze nie zupełnie samemu choremu),że nic nie moga już dla niego
          zrobić.Wiesz,co ja usłyszałam od lekarza w dniu wypisu(świetny
          lekarz,empatyczny,rodem z Leśnej Góry):prosze być dobrej mysli,tata operację
          przeżył,teraz będzie tylko lepiej.Gó.. prawda!
          Po prostu nikt z nich nie miał odwagi powiedziec prawdy.Ja nie wymagałam cudu,ja
          prosiłam o prawdę!Wprost pytałam ile czasu mu zostało.Kawa na ławę.
          Tylko ta jedna pani doktor powiedziała,zebym nie traciła czasu na robienie
          jeszcze czegokolwiek.Powiedziała:"dziecko,ty go po prostu trzymaj za rękę i
          dajcie mu odejść.Tu sie nic już nie da zrobić".Gdybym to wiedziała wcześniej,to
          po pierwsze nie poddała bym Go operacji.Wiesz jak On prosił o to,żeby móc
          umrzeć?!Jak mówił:"Agnieszka,jak to ciężko jest umrzeć".
          Podrugie nie ciągałabym tak chorego,wyczerpanego człowieka po wizytach
          kontrolnych do Gdańska(dla mnie to 90km,dla Niego mega
          podróż,niewygoda,ból),tylko dlatego bo nikt nie potrafił mi powiedzieć:odpuśc
          dziewczyno!.Przecież na tej kontroli lekarz go tylko obejrzał,pomacałi
          nic.Wracaliśmy do domu.
          Ci lekarze,na których trafiliśmy byli wspaniali pod względem
          opieki,empatii,konatktu z pacjentem i jego rodziną,mieli umiejętności,byli
          specami.Ale nie potrafili powiedzieć prawdy.W rezultacie,czas który tata
          powinien spedzic w komforcie,a najbliższymi,spedził włócząc się po szpitalach.
          I jeszcze jedna najważniejsza rzecz:po fakcie okazało się,że nikt oprócz tego
          prof. nie podjał by się tej operacji...bo ona nie miała sensu!Po niej jego stan
          diametralnie się pogorszył.To słowa onkologów(wszystkich!!!!),innych
          chirurgów,innych lekarzy.Po prostu nie miałby tej operacji,tylko zabieg
          odbarczenia wątroby(dreny takie)i odszedłby moze dwa m-ce szybciej,ale bez
          bólu,maksymalnie wykorzystujac czas z bliskimi.Po prostu czasem trzeba odpuścić...
          Dlatego onkolodzy kiedy nic już nie mozna zrobić,nie aplikują choremu
          chemii,wysyłaja go do domu,bo dla nich liczy się komfort chorego,to aby oststnie
          dni spedził z rodziną,a nie rzygając i cierpiąc po chemii,co w konsekwencji i
          tak nie pomoże mu...


          P.S.Nie jestem lekarzem,ani nikim z personelu.Jestem człowiekiem,który walczył o
          życie bliskiej osoby i z perspektywy czasu wie,ze postąpił by inaczej,zupełnie
          inaczej.Człowiekiem,który ma tak potworne wyrzuty sumienia,że walczył,gdy trzeba
          bylo już odpuścić...Czasem walka do samego końca jest błędem,cierpieniem,czasem
          trzeba odpuścić...pozwolić odejść...Jestem wdzięczna za opiekę nad tatą,ale
          czasem ogarniają mnie wątpliwości postępowania lekarzy.Wiem,ze to wstrętne,ale
          czasem mam wrażenie,ze on był dla nich żywym eksperymentem do nauki.
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 26.05.07, 14:36
          Zrozum, o ile potrafisz, że w przeciwieństwie do wspomnianego tu raka trzustki,
          niektóre nowotwory mózgu mają nie najgorsze rokowanie. Innymi słowy można je
          leczyć. Aby leczenie było skuteczne trzeba je rozpocząć możliwie szybko.
          Pewnie, że w chwili gdy sa już liczne przerzuty uświadamianie rodzinie, że coś
          zaniedbała czy zaniechała jest bez sensu ( ja raczej tego nie robię), ale
          czasem gdy jeszcze nie wszystko stracone - warto!
          A co do pacjentów wszak to oni najczęściej swoje frustracje i rozpacz po
          stracie osoby bliskiej odreagowuja na lekarzu. To lekarz jest zły, że wuj,
          który 40 lat palił 3 paczki dziennie ma raka płuc.
          • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:29
            biala_dama3 napisał:

            > Zrozum, o ile potrafisz,
            nie no gdzie mi tam do Ciebie, ale wyobraź sobie, że potrafię zrozumieć, że
            w przeciwieństwie do wspomnianego tu raka trzustki,
            >
            > niektóre nowotwory mózgu mają nie najgorsze rokowanie. Innymi słowy można je
            > leczyć. Aby leczenie było skuteczne trzeba je rozpocząć możliwie szybko.
            i że lekarz pierwszego kontaktu dał dooopy i nie wypisał skierowania do
            neurologa, bo postawił siebie w roli pierwszego po Bogu, w roli tego kto wie
            lepiej, kto nie ma cienia wątpliwości. Gdzie tu jest wina pacjenta i rodziny,
            gdzie?
            > A co do pacjentów wszak to oni najczęściej swoje frustracje i rozpacz po
            > stracie osoby bliskiej odreagowuja na lekarzu.
            Potrafisz czytać ze zrozumieniem? To przeczytaj mój post jeszcze raz. Żadna
            podwyżka w służbie zdrowia nie nauczy Was pokory i szacunku.
            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:46
              A brak podwyżki uderzy tylko i wyłącznie, choć pośrednio i nie zaraz w
              pacjentów.
              Czytać ze zrozumieniem umiem. Opisuje się tu problem RAKA TRZUSTKI a Ty
              wyskakujesz z czymś innym.
              • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:52
                W tym wątku opisuje się jacy pacjenci są be dla lekarzy i jacy lekarze są źli
                dla pacjentów, a przykłady na poparcie ww. tez są bardzo różne, włącznie z
                rakiem trzustki.
                • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 09:56
                  W tym wątku TAKŻE pisze się o tym, że podejmowanie leczenia w raku trzustki
                  jest beznadziejne, że męczenie chorych jest bezsensowne. A niektórzy swoje -
                  walczyć do końca, nawet kosztem cierpień.
                  • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:06
                    biala_dama3 napisał:

                    A niektórzy swoje -
                    > walczyć do końca, nawet kosztem cierpień.
                    Poproszę o cytat gdzie coś takiego napisałam.
                    • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:31
                      Może nie Ty, może guderianka, ale wydxwięk Twoich postów jest podobny.
                      • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:51
                        Nie interesuje mnie jaki moje posty mają dla Ciebie wydźwięk. Trzymaj się
                        tematu a nie "co poeta miał na myśli", a miałam tylko tyle, że lekarze lubia
                        przerzucać odpowiedzialność na pacjentów i ich rodziny. Wiem...wiem... masz
                        swoje racje dlatego zakończmy ten temat, bo ani ja Ciebie ani Ty mnie nie
                        przekonasz do swoich racji.
      • biala_dama3 Re:jeszcze o raku trzustki 26.05.07, 16:23
        Przypadek 1.
        Rak trzustki wykryty przypadkowo. Ktos skierował na oznaczenie markerów
        trzustkowych. Wynik porażający - wszystkie sporo ponad skalę. Szybko na CT ( o
        kosztach nie wspominam, bo nie wypada, a może by było warto). Tomografię
        odczytuje kilku bardzo dobrych lekarzy. NIC literalnie nic nie widać. O
        operacji ( jakiej???) nie ma mowy. Powtarza się markery - wynik porównywalny.
        Pacjentka w stanie ogólnym dobrym. Niewielkie objawy dyspeptyczne. Ktoś wpada
        na pomysł chemioterapii. Rodzina łapie się tego pomysłu, choć część lekarzy
        jest nastawiona sceptycznie. Wygrywa pomysł podjęcia leczenia.
        Chora przechodzi 5 9 chyba) bardzo wyniszczających kursów chemioterapii. Znosi
        ją fatalnie. Są chwile, gdy błaga o śmierć. Rodzina ( w tym 12 letnie dziecko)
        jest przerażona. Chora umiera.
        Przypadek 2
        Chora po 70 roku zycia skierowana do kliniki celem diagnostyki utrzymujących
        sie od 3-5 miesięcy bólów brzucha. Stan ogólny dobry. W badaniach podstawowych
        robionych przed miesiącem nic nie ma. W USG widoczne spore guzy w obrębie głowy
        trzustki i mniejsze ( wymiarów nie pamiętam) wątroby. Szybko CT. Niestety,
        obraz potwierdza najgorsze przypuszczenia - rak trzustki. Przerzuty do wątroby.
        Chora wypisana do domu. Córka została poinformowana o złym rokowaniu i wspólnie
        z lekarzem prowadzącym podjeto decyzję o nieinformowaniu pacjentki. Córke
        poinformowano, że w przypadku pogorszenia stanu zdrowia ma sie zgłosic do
        kliniki ( rozważano operację paliatywną). Ponadto córce zaproponowano
        skontaktowanie się z hospicjum onkologicznym, które pokieruje dalszym leczeniem
        paliatywnym.
        Pacjentka zyła jeszcze ok 2 miesięcy. Zmarła w domu pod opieką hospicjum. Nie
        cierpiała.
        Przypadek 3
        Mężczyzna 44 letni. Rak trzystki, przerzuty do wątroby. Stan ogólny dość dobry.
        Rokowanie złe. Rodzina "załatwia" z lekarzem operację wątroby ( usunięcie masy
        nowotworowej, a przy okazji 4/5 wątroby), a potem chemioterapię. Operację
        pacjent zniósł nieźle. Agresywna chemioterapia skutecznie wyniszczyla organizm.
        Zmarł po 4 kursie chemii.
        Pytam co jest lepsze i bardziej humanitarne- męczenie człowieka, w stosunku do
        którego wiadomo, że rokowanie jest złe, operacjami, chemioterapią czy też
        zaniechanie leczenia i zapewnieniu mu godnej śmierci w domu wśród najbliższych.
        Przy pomocy zespołu hospicjum onkologicznego. Umierając na raka nie trzeba
        cierpieć. Rak nie musi boleć.
        • guderianka Re:jeszcze o raku trzustki 26.05.07, 17:02
          uważam że lekarze powinni zarabiać więcej

          strajk konieczny-bo niestety tylko taka forma przemawia do naszej władzy

          traktowanie pacjenta- zawód jak kazdy inny- mozesz trafic i na nieuka i na
          pasjonata
        • guderianka biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 17:04
          Pytam co jest lepsze i bardziej humanitarne- męczenie człowieka, w stosunku do
          > którego wiadomo, że rokowanie jest złe, operacjami, chemioterapią czy też
          > zaniechanie leczenia i zapewnieniu mu godnej śmierci w domu wśród
          najbliższych.- ale bzdury...ty na pewno jesteś lekarzem????
          ciekawe czy swojemu dziecku tez bys chciała godną smierc zapewnic czy walczyc
          do konca ? wszak nadzieja umiera ostatnia..
          • connie1 Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 17:07
            Zeby walczyc -trzeba miec o co, niestety.
            Sama znam uczucie , kiedy mówilam pacjentowi,że na operację jest juz po prostu
            za póżno,albo jej ryzyko przekracza jej "nie zrobienie"
            • guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 17:13
              diagnoza cioci-rak z przerzutami-wyciete całe przydatki, macica.przerzuty na
              wątrobę do jelit i na płuca. ciotka nie wie-wie jej córka pielęgniarka. "Nie ma
              szans na wyleczenie, czekamy na wynik biopsji-ale proszę sie nie łudzić ".
              Ciotce mówią że nowotwór ale wyleczą chemią. Przychodzą wyniki- III stadium
              przykro mi ale jednak chemii nie będzie", Kuzynka rozmawia z lekarzami, szuka,
              porusza niebo i ziemie, załatwia po znajomości. Robią ciotce badania
              (przepraszam ale nie wiem jak sie nazywa-coś jak rezonas, ma pokazac ogniska
              raka)do tego analizują jeszcze raz przerzuty :" Chemia jednak będzie- rak
              zaczął sie w jajniku , jest szansa że chemia wytępi" Nożesz k.......a mać! Co
              to zabawa w ciuciubabkę??
              A ciotka do zdrowia do chodzi i mów "ja bede walczyc , ja sie nie dam" I zyje -
              choc juz wyrok na nią lekarze wydali...
              • biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 18:02
                1.Tak jak napisała moja kolezanka po fachu, zeby walczyć trzeba miec o co. Rak
                trzustki ( TRZUSTKI, ŻEBY NIE BYŁO OPOWIEŚCI O RAKU JAJNIA CZY PROSTATY) jest
                nieuleczalny. Tam po prostu nie ma o co walczyć, a zabawa w leczenia (
                przepraszam)jest nieuczciwym męczeniem chorego.
                2. Jest cos takiego jak remisja, może w przypadku Twojej ciotki tak właśnie
                jest.
                3. W przypadku mojej teściowej - nie walczyliśmy bo nie było już o co. W
                przypadku mojego ojca, gdy pojawiło się podejrzenie(!) zdecydowałam, że jeśli
                będzie o co walczyć - zawalczymy, jeśli - nie damy spokój, nie będziemy
                mordować. Na szczęście podejrzenie raka nie sprawdziło się i nie mieliśmy tego
                problemu. Nie mówiąc ojcu oszczędziliśmy mu nerwów.
                • guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 18:30
                  Wiesz..z postaw lekarzy nie wynika że martwią się o "dobro" chorego- ale raczej
                  o kasę z NFZ. I-to jest moje zdanie- primum non nocere-nie odnosi się tylko do
                  ciała ale również duszy pacjenta. Ty jako lekarz możesz uważasz iż z medycznego
                  punktu widzenia nie ma o co walczyć-ale pacjent może mieć inne zdanie . Może
                  uważac że nawet rzygając krwią, cierpiąc i mdlejąc -że nawet w takiej sytuacji
                  chce żyć jak najdłużej..
                  • reszka2 Re: biała damo-odnośnie raka 26.05.07, 20:05
                    Guderianka,pomyśl - czy ty chciałabys widziec swohja matke, ojca, umierajacych
                    w niekończących sie cierrpieniach na skutek niepotrzebnych medycznych
                    interwencji? Rzygających krwią i kałem, zwijajacych się w torsjach? Samotnych
                    na szpitalnych łózkach? Bo rodziny ajkoś chętniej widzą swoich bliskich
                    odchodzących w szpittalu, nie w domu, przy nich. Czy może raczej odchodzących
                    pogodnie, na tyle komfortowo na ile sie da, nawet jesli o te kilka tygodni
                    krócej?
                    Chyba w zyciu porządnie sie nie porzygałas, nie cierpiałas tak naprawdę, skoro
                    uważasz że w takich warunkach wegetacja - bo z zyciem nie ma to wiele
                    wspólnego - może byc wartościa najwyższą.
                    Yhm, zaraz pospieszysz z hasłami o eutanazji, wiem, wiem...
                    • agulka242 Re: reszka2 26.05.07, 21:39
                      Dziękuję za te słowa!
                      Brawo!!!!!
                    • guderianka reszka 27.05.07, 08:13
                      starciłam ojca w kila minut-2razy reanimacja nic nie dala, bo wykrawił
                      sie.oglądałam jego zwłoki oderwane kończyny, układałam kawałki jego ciała na
                      stole w prosektorium. chcesz dyskutowac jaka śmierc jest lepsza?? po co?
                      niech dzieje sie wola osoby chorej-a nie otoczenia. do cholery-to jest życie
                      danego człowieka a nie jego córek, sióstr,matek, babek, wujków. Bo im sie źle
                      patrzy jak ktos rzyga i im przykro. Life is brutal. Skoro ktos ma w sobie wolę
                      zycia-trzeba mu pomóc życ
                      • biala_dama3 Re: reszka 28.05.07, 09:03
                        Najczęściej w takiej sytuacji "kochające" rodziny, które chcą walczyć do końca,
                        wpadają do szpitala na 5 minut ( są rzecz jasna bardzo zapracoawne, dzieci,
                        mąż, pies, kot, kwiaty do podlania), nie bardzo patrzą na cierpienia
                        umierającego. Bo nie są wstanie tego znieść - nie widoku rzygania, ale
                        cierpień. Natomiast człowiek zostawiony sam sobie kona w samotności albo wśrod
                        obcych.
                  • biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 08:20
                    Proponuję, żebyś spędziła 2-3 godziny w jednym pomieszczeniu z pacjentem z
                    rakiem trzustki, któremu toś "mądry" zafundował chemioterapię/operację.
                    Popatrzsz sobie ma niemiłosierne męki tego człowieka, spojrzsz w oczy jego
                    rodzinie ( o ile rodzina będzie wstanie psychicznie to wytrzymać i nie
                    ucieknie).
                    Proponuje tez, abyś spędziła podobne 2-3 godziny z pacjentem z rakiem trzustki,
                    który jest w domu, wśród swoich sprzętów, książek, kwiatów itd pod opieką
                    rodziny i pracowników domowego hospicjum.
                    Zmienisz zdanie.
                    Być może, choć wcale nie jest to pewne, ten pierwszy będzie zył 3 dni dłużej,
                    ale co przecierpi na koniec życia tego się nie da opisać.
                    Wiesz, tak się złożyło, że całe życie obracałam się wśród onkologów. Rak
                    wcześniej kojarzył mi się z chorobą niż z sympatycznym skorupiakiem, w domu
                    słyszałam niekończące sie opowieści o leczeniu i umieraniu pacjentów z choroba
                    nowotworową, ale NIGDY, PRZENIGDY nie słyszałam, żeby ktos wybrał cierpienie
                    zamiast spokojnej śmierci.
                    Takie rzeczy może opowiadać tylko ktoś kto nie widział prawdziwych cierpień.
                    • guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 08:50
                      a takie rzeczy jak ty może pisac lekarz uzurpujący sobie prawo do decydowania o
                      życiu i śmierci. w pana boga zabawa.
                      wolna wola i tyle-ty jako lekarz masz obowiązek poinformowac i doradzic,
                      pacjent ma prawo zdecydowac. nie tobie to oceniac
                      • biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 08:58
                        Porozmawiamy jak zobaczysz chorego, którego - nieważne kto - nadgorliwy lekarz
                        czy nadgorliwa rodzina - skazali na cierpienia. Dodam, że nieludzkie
                        cierpienia. To co piszesz świadczy tylko o jednym - nigdy , na szczęście, nie
                        widziałaś strasznego procesu umierania. Wicia się z bólu, krwawienia ze
                        wszyskich możliwych otworów. Dobrze, że los oszczędził Ci widoków pacjentów
                        wyniszczonych beznadziejną chemioterapią. Bądź szczęśliwa, że dotąd nie
                        oglądałaś przedłużającej się agonii po niepotrzebnych operacjach.
                        Zapewniam Cie, i tu, na tym forum nie tylko ja, że 100% osób, które się z tym
                        zetknęły, którym powiedziało się prawdę- nie decyduje się na "walkę do końca".
                        A opowieści o świadomym wyborze możesz sobie snuć na forum, bo na szczęście nie
                        od Ciebie to zalezy.
                        • guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 12:31
                          ode mnie zależy mój świadomy wybór-tyle tylko

                          oj jestem bardzo szczęśliwa że nie mam takich widoków jak ty. nie mam ci czego
                          zazdrościc.
                          a jeszcze spytam-pewnie widoki takie masz w prywatnym gabinecie?czy na
                          wykładach?
                          • jasminum30 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 13:10
                            guderianka napisała:

                            >> a jeszcze spytam-pewnie widoki takie masz w prywatnym gabinecie?czy na
                            > wykładach?
                            Dokładnie to samo pomyślałam. Pani doktor od wszechwiedzy, chociaż jak chcę
                            porady dotyczącej mojego dziecka to muszę się włóczyć od jednego specjalisty do
                            drugiego, bo "nie jestem w temacie", "nie moja działka", a tu proszę alfa i
                            omega się trafiła. Pozazdrościć pacjentom.
                            • guderianka Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 13:31
                              jasminum- moje dziecko jest leczone przez lekarzy wg MOICH sugestii. Lekarze
                              nie potrafili przez 5lat (!!!) dowiedziec sie co jej dolega. I to lekarze
                              różnych specjalności!
                          • biala_dama3 Re: biała damo-odnośnie raka 28.05.07, 13:11
                            Rzadko widuje chorych onkologicznych. Ale kilka razy mi się zdarzyło.W
                            gabinecie mam najczęściej zadbane dzieci, stosunkowo mało chore. A na
                            wykładach.................hm.........raczej widzę zdrowych ludzi.
          • agulka242 Re: guderianko!biała! 26.05.07, 21:36
            Właśnie to odstąpienie od chemii i operacji w tych przypadkach jest po stokroć
            lepsze!!!!
            Wiesz mi,wiem co mówię,z perspektywy osoby,która była przy tym tak blisko,która
            była świadkiem właśnie takiego przypadku.
            Gdybym jeszcze kilka m-cy temu przeczytała taki post to byłabym zbulwersowana
            tak samo jak Ty.Zapewniam Cię.Ale ja to przeżyłam! wiem,ze biała ma rację akurat
            w sprawie tak beznadziejnych przypadków.
            A rak trzustki tak jak pisze biała jest najgorszym rakiem-to słowa niejednego
            onkologa z WCO w Gdańsku.
            Teraz gdybym mogała cofnąć czas,zabiegalabym tylko o odbarczenie wątroby i
            opiekę paliatywną.
            Wiem,ze rak nie musi boleć(do białej),ale w zasadzie tata zmarł na skutek
            marskości,bo przerzutów defacto nie było.Cierpiał w taki sposób,ze nie mógł
            jeść(wszystko mu śmierdziało),nie mógł pić.Miał odleżyny pomimo doskonałej
            opieki(moja mama pracowała jako opiekunka w dawnym PCK,więc zna się na
            sprawie).A pomimo tego,że dostwał Tramal to cierpiał.Po tak wielkiej resekcji
            wielu narządów organizm nie funkcjonował dobrze.Z ran pooperacyjnych wydobywał
            się płyn,który był powodem wodobrzusza(stąd woreczki stomiczne).Człoweik schudł
            w ciągu 3 m-cy 30kg!!!(tak trzydzieści!).

            Do innych:wiem,ze jesteście oburzeni,tym co pisze biała,ale ona ma rację w 100%
            jeżeli chodzi o jej postępowanie w takich przypadkach.Ja TERAZ postąpiła bym tak
            samo.
            Postawcie na szali czas bez operacji,bez chemii,gdy NA PRAWDĘ nie można już nic
            zrobić,co jest w mocy medycyny,czas,który możecie spędzić w miarę komfortowych
            warunkach(opieka paliatywna),z rodziną,siedząc(mója tata nie miał na to
            siły!!!!!!),załatwiając potrzeby fizjologiczne samemu,bez cierpienia
            pooperacyjnego(to nie wyrostek!!!!!!To wyciecię:dwunastnicy,wreczka
            żółciowego,cz.jelit,trzustki,śledziony-a więc pozostaje wenątrz tylko cz.żołądka
            i cz.jelit).
            Na drugiej:operacja,a po niej komplikacje(krwotok wew.-takowy był),rana
            wielkości kanionu trudno gojaca się,bo macie cukrzycę,a jak wiadomo wtedy źle
            się goi,zbierający się płyn w brzuchu(10l
            jednorazowo!),jadłowstręt(marskosć),kontrole lekarskie(bo trzeba po
            operacji),chemia(chyba nie muszę nic już pisać!).Zamiast byc z bliskimi
            swiadomie,jęzcysz z bólu,tracisz tak cenny czas na to,co pisze wyzej,a nie masz
            go za wiele.

            Ja wybrałabym opcję nr1!
            • agulka242 Re: guderianko!biała! 26.05.07, 21:43
              Żeby była jasność nie mówię tu o przypadkach,gdzie można coś zrobić,gdzie nie
              waiadomo na 100%.
              Ale rak trzustki to wielka beznadzieja!!!!Nie ma najmniejszej nawet szansy na
              cud!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • milka_milka Re:jeszcze o raku trzustki 27.05.07, 23:36
          Tu pierwszy raz się z Tobą zgadzam. Miałam takie przypadki w bliskiej rodzinie i
          wiem z własnego doświadczenia, że czasem rzeczywiście lepiej jest nie leczyć na
          siłę, ale dać człowiekowi spokojnie odejść bez bólu.
    • agulka242 Re: biała damo 26.05.07, 21:58
      Wiem,że wa takich przypadkach możecie się czuć tak jak piszesz.
      Próbowałam postwaić się właśnie w takiej sytuacji.

      Ale gdyby prof.na starcie powiedział mi,że nie ma szans,nie da się,po prostu,to
      wierz mi zrozumiałabym.Bo ja(mam smykałakę do tego)wygrzebałam wszystko nt.raka
      trzustki.Wypytałam lekarzy,których na jakimś tam poziomie znam.Mówili beznadzieja.
      Ale jeżeli szef Kliniki Chirurgii Trnsplantologii i Endokrynologii móei mi ,że
      po kominku radiolog.podejmie się takiej operacji i jak facet przeżyje to ma 70%
      szans na wyzdrowienie,to ja się tego łapię.To jest osoba o wysokich
      kompenetncjach.Ja mu wierzę!
      Faktem jest,że cała rodzina wtedy była za tą operacją,wierzyła.
      Teraz wszyscy zgodnym chórem mówimy zgodnie-NiE .Nawet dzisiaj moja teściowa mi
      to powieziała,że to był nasz błąd.Tata nie był do końca wtajemniczony,ale my
      meliśmy tą świadomość.
      Na łożu śmierci tata podziękował mi za to wszystko,co dla niego zrobiłam(był
      przeraźlwie świadomy),ale on gdyby mógł cofnąć czas nie zgodziłby się na tą
      cholerną operację.To jego słowa-nic dodać ,nic ująć.

      Nie przejmuj się tym gadaniem.
      Dobrze,ze są tacy lekarze.Szkoda,ze nie trafiłam na Ciebie,szkoda ,ze nie
      trafiłam na kogoś kto powiedziałby prawdę,pomijając jej całą okrutność.


      Ale to nie zmienia faktu,że w kwestii podwyżek mam inne zdanie wink
      smile))))))))

    • agulka242 Re: do białej (jeszcze) 26.05.07, 22:21
      Biała,mów pacjentom prawdę.Dobrze myślisz.Mów ją zawsze,chociaż jest tak
      przeraźlwie okrutna.Mów,chociaż nie słuchają,nie chcą słuchać,oszukują się.Mów...
      Bo potem,spogladając na to z perspektywy będą Ci wdzięczni.Mądrzy
      ludzie(pacjenci) będą wdzięczni za to,że nie mamisz ich cudownym uzdrowieniem,że
      nie dajesz procentów na życie,gdy nic nie możecie zrobić.Będą wdzięczni za to,ze
      zamiast włóczyć się po poradniach,po lekarzach,po chemiach któryś z kolei beda
      mogli w pełni wykorzystac choć tą odrobinkę czasu,który pozostał.
      Być może ktoś taki jak ja ,kto nadzoruje leczenie chorego,kto w imieniu całej
      rodziny został postawiony w tak trudnej sytuacji doceni to.
      Że jakiś chory człowiek spędzi ostatnie chwile jak CZŁOWIEK,bez bólu gnicia jego
      wnetrzności,bez pampersów,bez konania dniami,tygodniami...
      Wiem,że to trudne.Wiem,bo ja musiałam tacie powiedizeć w cztery oczy:tato
      umierasz,nic już nie można zrobić.Powiedzxiałam mu o tym na dwa dni przed jego
      śmiercią,kiedy odzyskiwał przytomność i ja tracił.On chciał tej prawdy.On się
      modlił o odejście.Nawt ja.która do sprawy wiary podchodziłam dość
      indywidualnie,modliłam się(to nowość dla mnie),o jego odejście.Nie dla nas,bo ja
      miałam dużo siły fizycznej,aby go masować,karmić,etc.Ale dla niego,bo on sieo to
      modlił.
      Powiedzieć komuś,ze sie umiera to jest coś tak trudnego,ze nawet brak mi
      słów.Ale powtarzam głośno i wyraźnie do innych:NIE MOżNA KLAMAć,NIE MOżNA
      OSZUKIWAć.PRAWDA I TYLKO PRAWDA.


      • guderianka Re: do białej (jeszcze) 27.05.07, 08:14
        tylko -na boga!-niech nie mówi tego takim tonem jak pisze o pacjentach na
        forum..
      • biala_dama3 Re: do białej (jeszcze) 28.05.07, 08:37
        Bardzo ładnie to opisałaś! Tak jest.Naprawdę.
        Z onkologią mam do czynienia od zawsze.Pewnie dochodziły do mnie jakieś sygnały
        w czasie, gdy byłam bezpiecznie schowana w brzuchu Mamy. I wiedziałam,
        że ......nidy nie będę onkologiem. Własnie ze względu na obciążenie psychiczne.
        I dlatego nie muszę mówić pacjentom tej strasznej prawdy.
        I choć czasem, rzadko na szczęście jako pediatra, mam do czynienia z pacjentami
        onkologicznymi, to trudne rozmowy o rokowaniach przeprowadzają już koledzy
        pracujący na onkologii.
        ________________________________________________________________________________
        A teraz moje przemyślenia co do informowania pacjenta. Tu trzeba go wyczuć.
        Nigdy od razu, prosto z mostu. Trzeba dobierać słowa. Być taktowym, ale MÓWIC
        PRAWDĘ. Mamienie - może metoda dr X, może lek od znachora Y, albo
        niekonwencjonalna chemia ( w Ameryce- tak Ameryce- mają dobre wyniki, więc
        warto spróbować) JEST OSZUSTWEM I WIELKA NIELOJALNOŚCIĄ.
        Co się "zyska" w ten sposób? Stresy, niepotrzebne męczenie chorego, podróże od
        lekarza do lekarza, możliwość trafienia na nieuczciwego ( wydatki niemałych
        pieniędzy), zabranie ostatnich tygodni, a w skrajnych przypadkach odebranie
        godności.
        Uważam, że naprawdę kochające rodziny, w takiej dramatycznej robia wszystko,
        aby chory miał dobrą smierć ( nie mylić z eutanazją - choć mam co do niej swoje
        osobiste przemyślenia). W Polsce jest ona jednak prawnie zabroniona.
        Dobra śmierć to smierć bez cierpień ( można podawać leki przeciwbólwe nawet w
        dużych dawkach), wśród swoich, w domu.
        Czasem trzeba wziąć urlop, czasem trzeba odpowiadać na trudne pytania
        matki/siostry/ojca. Często trzeba wykonywać przykre pielęgnacyjne czynności
        ( "kochające "rodziny tłumacząc się zapracowaniem ceduja je na szpitalne
        pielęgniarki).Bywa, że choroba i umieranie w domu kosztuje - czasem trzeba
        poszukać prywatnej pielęgnarki, że jest traumą dla rodziny. I doradzam kontakt
        z najbliższym domowym hospicjum. Naprawdę pomagają.
      • yago997 Re: do białej (jeszcze) 06.08.07, 12:32
        Agulka,
        prawie zaczełam myslec tak samo, że nie wart poddawac chorego takim
        cierpieniom, ale teraz wiem że zawsze warto walczyc, do końca!!
        a jesli chory ma raka trzustki i nie podda sie go operacji to nie myślcie że
        jego samopoczucie będzie lepsze a jego smierc będzie lżejsza,
        fakt, nie będzie miał rany operacyjnej,
        ale tak samo rak wyniszczy jego organizm, tak samo będzie wymiotował, tak samo
        będzie bolało, nie będzie miał apetytu, będzie słaby i wyniszczony!!!!
    • luxure Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 09:56
      A widzisz inną metodę by ktoś na gorze wreszcie przejrzał na oczy... jak niskie
      mamy płace?
      Najlepsi i najodważniejsi już dawno sie zawinęli z tego chorego kraju i pracują
      za godne pieniądze i w ludzkich warunkach za granicą. Ale jak myślisz kto na tym
      traci?
      • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 12:21
        Błagam, przestańcie już z tym dobrem pacjenta. Chodzi tylko i wyłacznie o Wasze
        płace i dobrze, macie prawo się o nie upominać, ale przestańcie grać na
        uczuciach pacjentów, bo każdy na tym forum wie jak wygląda polska "służba"
        zdrowia i zdaje sobie sprawę, że żadna podwyżka nie wpłynie na lepszą jakość
        pracy i szacunek dla pacjenta. Za rok znowu ktoś uzna, że ma za mało i zacznie
        się "pospolite ruszenie" pod sztandarem dobra pacjenta.
    • alfred79 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 17:06
      Hej!
      To nie do konca jest tak, ze lekarze walcza tylko o pensje dla siebie. Po pierwsze walcza tez o reforme ochrony zdrowia, a co za tym idzie jasne zasady dla pacjentow. A to, ze walcza o podwyzki, rozumiem doskonale. W Polsce za 48 godz tygodniowo + 6-8 dyzurow dostawalam ok 1300 na reke. Ktos moze powiedziec, ze to nie jest mala pensja, ale to jest z dyzurami, czyli nie normalny etat, tylko wiecej. A tego nikt jakby nie zauwaza.
      Ja wiem, ze pieniedzy jest malo, ale niestety fakty sa takie, ze jak lekarze nie dostana wiecej pieniedzy to wyjada, szczegolnie ci mlodzi ( a sredni wiek lekarza w Polsce i tak juz jest wysoki). Z mojej grupy studenckiej ( 17 osob) za granica jest juz 9 osob, co najmniej 2 kolejne "siedza na walizkach". To nie jest straszenie, tylko fakt. I my raczej nie wrocimy, tu nie chodzi tylko o kase, ale o warunki pracy, status, szacunek pacjentow... Nawet jesli wrocimy ( tu mowie o mnie i moim mezu) to nie do "panstwowej" pracy, tylko otworzymy prywatny szpital albo poradnie i bedziemy leczyc " na swoich zasadach" i za pieniadze. Nie rozmawialam o tym z moimi znajomymi, ale mysle, ze maja podobne plany. Tu mamy domy ( co prawda wynajete, ale stac nas na to, a kupno na razie nie ma sensu bo nie wiemy gdzie zamieszkamy na stale), nowe samochody ( na kredyt, ale nie zauwazamy splat), tu rodza sie i wychowuja nasze dzieci. Troche szkoda, nie tylko dla nas...
      Pozdrawiam
      Kasia
      • ewcia1976 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 17:32
        Ja przed chwilą xczytałam w Polką, która 4 lata pracuje w Niemczech.
        1. Praca od 07.15 do 17
        2. Nie ma wcześniejszych wyjść,
        3. Lekarze robią także zastrzyki, pobieraja krew, zakładaja welfrony,
        4. W ramach wdzięczności pacjenci kupują kawę którą dają... pielegniarką
        5. Odebrano im trzynastki, nie chcę kłamać a gazeta daleko zarobek to chyba
        2100 euro z czego za 600 Pani wynajmuje mieszkanie .
        6. Lekarka jest nuerologiem
        • zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 17:54
          Jak się zakłada welfrony i kawę daje pielgniarką, to z całą pewnością ma się
          duże pojęcie o świecie.
          • ewcia1976 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 18:01
            WElfrony zakładają oprócz innej pracy.Czyli wykonuje pracę swoją - neurologa -
            do tego cześć pracy, którą u nas wykonują pielęgniarki. Trudno zrozumieć, że
            ktoś pracuje więcej i mu się chce.
            • zapracowana6 Re: strajk lekarzy...długie 27.05.07, 18:08
              Brawa dla Ciebie, Ewcia )))))
              • ewcia1976 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 18:28
                sorki studiowałam fizykę - informatykę więc terminologia "lekarska" jest mi obca.
          • lubie_zime Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 16:31
            Jasne , najlepiej wyśmiać czyjąś niewiedzę . Chodzi Ci o to , że to nie
            "welfrony" a "venflony" ? Najlepiej żeby pacjenci bez względu na swoje
            wyksztalcenie i zawód sypali terminologią medyczną, bo jak nie to ich wyśmiejecie?

            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:11
              Nie, jest mi dokładnie wszystko jedno czy pacjent posługuje się terminologia
              medyczną czy nie. Co więcej wole jak opisze, że go boli "o tu" i precyzyjnie
              pokaże, niz, że np. "ma rwę kości jarzmowej", a potem okazuje sie, ze nie ma
              pojęcia co to jest rwa i gdzie jest kość jarzmowa.
              Ja nie posługuję się terminologią fachową gdy przychodzi naprawiacz pralki.
    • agunia19 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:23
      OK. Przeczytałam większość postów, choć nie wszystkie, dlatego sorki jeśli nie
      na temat. Przed chwileczką wróciłam ze swojej przychodni, bo od wczoraj
      wyhodowała się u mnie pełnokrwista angina (podejrzewam). Niestety, na czterech
      lekarzy przyjmuje jeden- agresywny ordynus, który odmówił przyjęcia reszty
      chorego plebsu. Pytanko moje brzmi: mam koszmarne samopoczucie, nie stawiłam się
      w pracy i nikt nie chce spojrzeć w moje roszczeniowe gardło, aby wypisać mi
      antybiotyk i dać ten jeden dzień L4 - gdzie zatem iść. Achas, jestem
      nauczycielką, odmówiłam udziału w jutrzejszym strajku, świadomie wybrałam ten
      zawód, o ciepłych krajach moje dzieciaki mogą pomarzyć, ale mają za darmo
      fajnych rodzićow i dom do którego wszyscy się garną. Chyba lepsze to niż mamunia
      "doktórka" mająca w d... poszanowanie własnej klienteli.
      • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:35
        Jesli Twoje dzieci mają takie poszanowanie dla innych jak Ty - vide cały post -
        przeczytaj go ponownie, to są biedne. I biedni są ludzie z którymi przyjdzie
        im obcować.
        Ja - strajkuję. Także dlatego, żeby miał kto obejrzec gardło pani nauczycielki.
        Także po to, aby w przychodni nie został tylko i wyłącznie agresywny ordynus.
        Bo niebawem tylko tacy pozostaną. I alternatywą będzie albo leczenie u niego
        albo wogóle.
        • oliwia_2004 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 10:57
          lekarze od dawna robią co chcą i prawie każdego pacjenta przyjmują z wyższościa!
          A chciałam przypomnieć, że każdy człowiek ma taką samą godność. Iten co nie ma
          wykształcenia i ten co jest po medycynie!!!!
          • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:09
            Nie przeczytałam wszystkich postów w tym wątku, ale z tych które przeczytałam
            wynika jedno - my pacjenci nie uważamy , że podwyżka nie należy się lekarzom -
            należy! Większość z nas jednak nie wierzy, żeby podwyżka zmieniła cokolwiek w
            stosunku lekarzy do pacjentów - Ci, którzy byli ludźmi przed podwyżką będą i
            po, Ci, którzy lekceważyli plebs(słowa tego użyła biała dama, ale nie ona jedna
            ma taki stosunek do nas maluczkich, więc nie do niej "piję"tylko ogólnie) przed
            podwyżką będą go lekceważyć po, bo szacunek do drugiego człowieka się ma, albo
            nie i kasa, tudzież zachowanie pacjentów nie ma tu nic do rzeczy, o ile
            jesteśmy proaktywni i bierzemy odpowiedzialność za własne życie , a tym samym
            za własne wybory.
      • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:40
        ale mają za darmo
        > fajnych rodzićow i dom do którego wszyscy się garną.

        a co to ma do tematu?

        Poza tym nie strajkujesz Twoja sprawa. Ja strajkuję, właśnie po to żeby moim dzieciom żyło się lepiej, żebym miała więcej czasu dla nich a nie zastanawiała się czy wziąść kolejny dyżur kiedy nie będzie mnie dwadzieścia kilka godzin, a po dyżurze będę kolejne godziny "wyłączona" z życia domowego bo po prostu muszę pójść spać (człowiek to nie maszyna)a tych dyżurów w każdym miesiącu jest po kilka. Mam starsze koleżanki, które i owszem zarabiają może i przyzwoicie, ale pracują po 4-5 dni w tygodniu do godz. 20-21!!+ dyżury w weekendy (mogą tak bo mają już pełnoletnie dzieci). I tak mija im życie, bo trzeba przecież zarobić na spłatę kredytów, utrzymanie domu, pomóc dzieciom na studiach itd. Są to lekarki z wieloletnim doświadczeniem, doktoratem, II stopniem specjalizacji. Śmiech mnie ogarnia, kiedy słyszę, że koleżanka, która obroniła doktorat z wyróżnieniem dostała 50 zł podwyżki. A przecież wszyscy by chcieli, żeby lekarz był na bieżąco, ciągle się dokształcał, tylko jakoś nikt nie uważa, że w miarę podnoszenia kwalifikacji wypadało by podnieść i pensję.Przykłady można mnożyć. W tragicznej sytuacji są np. lekarskie małżeństwa, które żeby jakoś żyć mijają się tylko w domu w biegu do kolejnej pracy.
        A wiesz ile ja w życiu spotkałam beznadziejnych nauczycielek, które nie miały żadnych predyspozycji do pracy z dziećmi? I to nawet w przedszkolu gdzie 3-letnie dziecko nie umie się obronić, skutkiem czego ląduje u psychologa. Czy na tej podstawie mogę napisać, że stan nauczycielski ma w d... dzieci, które ma uczyć i wspomagać rodziców w procesie wychowania?
    • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:15
      Doszliśmy ( a może raczej doszłyśmy) do 400 postu. Sporo. Co wynika z tej
      wymiany poglądów:
      1. Większość piszących pała do lekarzy patalogiczną nienawiścią
      2. Szerzą sie misie ( mi sie nalezy a lekarz musi......)
      3. Więszkość piszących nie rozumie, że płace muszą wzrosnąć i to drastycznie
      jeśli mamy mówic o poprawie jakości leczenia
      4. Rozbroiła mnie oliwka 2004, a dlaczego to widać. Najchętniej widziałaby
      lekarz zarabiającego tyle samo co niewykwalifikowany robotnik rolny ( bez
      pogardy). o odpowiedzialności oliwka nie wspomina, bo to juz za wiele
      5. Gros pań zna się na medycynie, czyta internet......a więc po co my ,
      lekarze. Może zamiast podwyżek dla nas warto wprowadzić odręczną ( bez recepty)
      sprzedaż wszystkich leków , wtedy nie będzie postów typu 'przyszłam po
      antybiotyk"
      6. Pojęcie o chorobach , mimo osobistych doświadczeń i kształcącej lektury,
      jest jednak problematyczne ( vide rak trzustki)
      7. Z kulturą osobistą także czasem bywa na bakier- zwłaszcza jeśli ktos
      reprezentuje inne poglądy
      ________________________________________________________________________________
      Konflikt będzie narastał. Stoimy, niepotrzebnie, po dwóch stronach barykady.
      Ucierpią wyłącznie chorzy.
      Nikt nas nie zmusi to pracy za bezcen. Nwet gdy w jakiś sposób doraxnie nas się
      złamie.
      Z niewolnika ( w tym przypadku białego niewolnika) nie będzie pracownika. Będą
      frustracje, masowe zwolnienia się z pracy, wyjazdy, dłuższe kolejki do
      specjalistów, w przychodniach pojawią się stażyści, część poradni się pozamyka.
      Kto będzie miał pieniądze i zdąży - zostanie wyleczony. Kto nie- trudno.
      Trzeba Wam chyba życzyć duzo zdrowia, bo o leczenie i to skuteczne, nie będzie
      łatwo.
      Takie będa skutki wojny pacjeci i rządzący contra lekarze.
      • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:37
        biala_dama3 napisał:

        > Doszliśmy ( a może raczej doszłyśmy) do 400 postu. Sporo. Co wynika z tej
        > wymiany poglądów:
        > 1. Większość piszących pała do lekarzy patalogiczną nienawiścią
        > 2. Szerzą sie misie ( mi sie nalezy a lekarz musi......)
        > 3. Więszkość piszących nie rozumie, że płace muszą wzrosnąć i to drastycznie
        > jeśli mamy mówic o poprawie jakości leczenia
        > 4. Rozbroiła mnie oliwka 2004, a dlaczego to widać. Najchętniej widziałaby
        > lekarz zarabiającego tyle samo co niewykwalifikowany robotnik rolny ( bez
        > pogardy). o odpowiedzialności oliwka nie wspomina, bo to juz za wiele
        > 5. Gros pań zna się na medycynie, czyta internet......a więc po co my ,
        > lekarze. Może zamiast podwyżek dla nas warto wprowadzić odręczną ( bez
        recepty)
        >
        > sprzedaż wszystkich leków , wtedy nie będzie postów typu 'przyszłam po
        > antybiotyk"
        > 6. Pojęcie o chorobach , mimo osobistych doświadczeń i kształcącej lektury,
        > jest jednak problematyczne ( vide rak trzustki)
        > 7. Z kulturą osobistą także czasem bywa na bakier- zwłaszcza jeśli ktos
        > reprezentuje inne poglądy

        Jesteś nieprzemakalna, prawda? Beton. Potrafisz tylko i wyłacznie myśleć o
        sobie i swoim interesie. Mądremu lekarzowi, któremu owszem zależy na poprawie
        jakości swojego życia( przecież to normalne), ale i na jak najlepszym
        wywiazywaniu się ze swoich obowiązków i płynącym z wysokiej jakości swej pracy
        szacunku pacjentów lektura tego forum da wiele do myślenia. Sprawi, że
        zastanowi się, że może to "pałanie nienawiścią" do lekarzy jest tylko krzykiem
        bezsilnych ludzi, którzy nie mają wpływu ani na jakość leczenia, ani na sposób
        traktowania przez lekarzy, bo jeżeli pięć osób mówi ci, że jesteś pijana nie
        jedź to nie siadaj za kierownicą, bo to oni mają rację. Jeżeli większość osób w
        tym wątku narzeka nawet nie na jakość pracy lekarzy, ale na ich stosunek do
        pacjentów, na brak szacunku i lekceważące podejście to nie oni mają zwidy. Ja
        wiem, że lektura takich postów to nic przyjemnego, ale świadczy tylko o tym, ze
        problem istnieje. Lekarze mówią - pacjenci nas nie szanują, pacjenci mówia -
        lekarze nas nie szanują - i sytuacja się nie zmienia i nie zmieni dopóki któraś
        z grup nie wyciągnie ręki pierwsza nie oczkując niczego w zamian. Mądrzejsza z
        grup.
        • guderianka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:36
          ciekawe biała_damo czy jak dostaniesz w końcu swoja podwyższkę czy wtedy zmieni
          się twój stosunek do niekuków, szarych, maluczkich..
          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:54
            Jak dostanę godziwą podwyżkę, przestanę się spieszyć, bedę miała więcej czasu,
            cierpliwości na rozmowy z rodzicami. Nie będę biegła do gabinetu. A pacjentów
            traktuję tak samo. Równie skutecznie leczę w szpitalu jak i w gabinecie ( w
            gabinecie mam duzo łatwiejszą pracę).
            • guderianka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:29
              Podwyżki życzę
              Równego traktowania również
      • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:44
        5. Gros pań zna się na medycynie, czyta internet......a więc po co my ,
        lekarze.
        Rozumiem, że pijesz do mnie, więc powiedz mi co byś Ty zrobiła gdybyś przez
        miesiąc zgłaszała się do przychodni dwa razy w tygodniu i problem zdrowotny
        Twojego dziecka nie został nie tylko rozwiązany, ale nawet nie zaczął być
        rozwiązywany. Nie szukałabyś pomysłów na jego rozwiazanie w internecie na
        stronach medycznych? Nie chciałabyś wiedzieć jakie pytania w związku z
        problemem możesz zadać lekarzowi i ewentulanie przy braku reakcji o co się
        upomnieć? No i jeszcz jedno - zadałam Ci pytanie na temat bezsilności.
        Rozumiem, że tematów niewygodnych, w których nie da się obwinić pacjenta nie
        poruszasz, bo po co?
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:40
          ZMIENIŁABYM LEKARZA!!!!!!!!!! Pacjent nie jest przywiązany do rejonu,
          przychodni , lekarza. Może wybierać kogo chce i gdzie chce - nawet mieszkaniec
          Szczecina lekarza z Rzeszowa.
          Wiesz, miałam kiedyś problem z samochodem. Nawalał rozrusznik. Sygnalizowałam
          kilka razy w autoryzowanej stacji obsługi i.....mnie olewano. No, ale w
          przciwieństwie do lekarza Pan Mechanik może. Jest to moralne i etyczne. I wiesz
          co zrobiłam? Nie bawiłam się w mechanika, nie studiowałam uczonych książek
          tylko zmieniłam warsztat. Poskutkowało. Awarię usunieto.
          • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:55
            No popatrz, a ja jestem taka tępa, że na to nie wpadłam. W przychodni, do
            której chodzę sa trzy lekarki, w ciągu tego miesiąca miałam kontakt z każdą i
            to po kilka razy. Zmiana lekarza, owszem, ale poza tym skarga do dyrekcji.
            Dlaczego ja mam jeździć na drugi koniec Polski ? Dlatego, że ktoś nie szanuje
            własnej pracy?
            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:02
              Jeśli nie znajdziesz specjalisty ( lekarza, mechanika, adwokata), który Ci
              odpowiada tu, pod nosem - musisz niestety pofatygować się dalej. Czasem bardzo
              daleko.
          • guderianka biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 13:45
            chyba troche zbyt pochopne porównanie wiesz? dzieciak w przeciwienstwie do auta
            nie może zostac zabrany np. do rzeszowa -auto nie płacze, nie cierpi-o
            cierpieniu wiesz wiele prawda?-auta nie trzeba cewnikowac, masować,karmić
            sondą.
            zmienic lekarza-pewnie -moża. ale czy nie lepiej by każdy lekarz miał pewne
            kompetencje? a czesto jest tak że matka dzieki temu ze siedzi w necie wie
            więcej niz on ;/
            • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:00
              To po czorta chodzi do lekarza? Póki co nie ma takiego obowiązku. Dochodzimy do
              wniosku, ze leczyć każdy może......
              • jasminum30 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:05
                Prosiłam, żebyś odpowiedziała na mój post z poniższym pytaniem:

                Może nie wiem nic o cierpieniu, śmierci i umieraniu, ale wiem dużo na temat
                bezsilności, na temat pozostawienia samej sobie przez tych, którzy są po to,
                żeby leczyć. A co Ty wiesz na temat ww. bezsilności? Wyszłaś kiedykolwiek z
                gabinetu swojego kolegi z uczuciem bezsilności, osamotnienie i lekceważenia?
                Stać Cię na szczerość?
                • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:40
                  Wielokrotnie wychodziłam z róznych miejsc z poczuciem bezsilności:
                  1. Gdy wiedziałam, że mam popsuty samochód i zbywano mnie
                  2. Gdy w Urzędzie Skarbowym usłyszałam, że pani urzędniczka jak dobrze się
                  przyjrzy moim dokumentom to znajdzie na mnie haka i "wsadzi mnie do pierdla" -
                  nie znalazła
                  3. Gdy "fachowiec" przychodził do domu i niszczył mi coś za co zapłaciłam kilka
                  pensji
                  4. Gdy sąsiedzi urządzali balangi a ja w przerwie między dyżurami nie mogłam
                  zasnąć a, a policja odmawiała interwencji
                  Dlaczego bezsilość odnosi się tylko do zdrowia? Dotyczy wielu dziedzin zycia.
                  Jesli jednak zdrowie jest szczególne to ludzie dbający o nie powinni być
                  szczególnie wynagradzani.
                  P.S. Wyszłam z gabinetu okulistki z Ukrainy zatrudnionej w polskim szpitalu
                  może nie z poczuciem bezsilności ale przeświadczeniem, że jest ignorantką i
                  moja noga więcej tam nie stanie.
                  • guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:49
                    dlaczego? bo zdrowie jest najważniejsze

                    1. gdyby nie zdrowie- nie mogłabys prowadzic samochodu-np. gdybys była
                    sparaliżowana
                    2. gdyby nie zdrowie- nie musiałabys rozliczac sie z urzedem skarobowym bo
                    żyjąc z zasiłku lub renty nie miałabys obowiązku składania skomplikowanych
                    zeznan podatkowych
                    3.gdyby nie zdrowie- nie stac byłoby cie na zatrudnianie jakiegokolwiek
                    fachowca i nie stac by cie było by wydac na cos kilka pensji, byłaby s chora
                    nie zdolna do zarabiania
                    4.gdyby nie zdrowie-nie słyszałabys balang bo mogłabys byc głucha albo w
                    śpiączce
                    dlatego bezsilność odnosi sie do zdrowia? Bo na inne rzeczy sytuacje mamy
                    jakis tam wpływ a na zdrowie niewielki?
                    • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:52
                      Nie mam żadnego wpływu na mechanika samochodowego, chamstwo urzędników itd.
                      Jeżeli zdrowie jest najważniejsze ( i dobrze, że dochodzimy do takich wniosków)
                      to osoby odpowiedzialne za jego ochronę powinny zarabiac proporcojanlne więcej
                      niz pozostali. Ile, ano tyle na ile oceniacie, że zdrowie jest ważniejsze od
                      czegokolwiek innego.
                      • agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:36
                        Po przeczytaniu większości twoich postów, przyłaczam sie do opinii niektórych
                        osób - podwyżki tak ale nie dla wszystkich i nie po równo - i wg tego tobie
                        odebrałabym tak z połowe dochodu...
                      • guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 16:46
                        oczywiście że tak!!
                        ale oprócz zarabiania powinni wskrzesac w sobie proporcjonalnie więcej wiedzy,
                        kompetencji,empatii
                  • agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:34
                    Porównujesz zdrowie dziecka, bezsilnosc rodziców do twojego spieprzonego auta????
                    • paula_paulina_10 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:39
                      Nie przeczytałam wszystkich postów, ale dlaczego bezsilność A ma być większa od
                      bezsilności B.
                      Jestem tak samo bezsilna jak słyszę, że lekarz nie przyjmie mnie wczesniej niz
                      za 3 miesiące, jak macher spieprzył mi auto, czy jak ostatnio moja spółdzielnia
                      mieszkaniowa za moje pieniądze kupiła starą , stale psująca się winde i muszę
                      chodzic na piechotę na 3 pietro, i jak sąsiad pali na balkonie, i jak psy robią
                      mi pod nosem.
                      • joanna35 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 17:29
                        paula_paulina_10 napisała:

                        > Nie przeczytałam wszystkich postów, ale dlaczego bezsilność A ma być większa
                        od
                        >
                        > bezsilności B.
                        > Jestem tak samo bezsilna jak słyszę, że lekarz nie przyjmie mnie wczesniej
                        niz
                        > za 3 miesiące, jak macher spieprzył mi auto, czy jak ostatnio moja
                        spółdzielnia
                        >
                        > mieszkaniowa za moje pieniądze kupiła starą , stale psująca się winde i muszę
                        > chodzic na piechotę na 3 pietro, i jak sąsiad pali na balkonie, i jak psy
                        robią
                        >
                        > mi pod nosem.


                        Może dlatego, że w tym wątku to nie mechanicy, urzednicy itd. domagają się
                        popracia dla swoich roszczeń i nie ich stosunek do klienta, petenta jest brany
                        pod uwagę?
              • guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:46
                nie rozumiem?
                chodzi do lekarza bo chce pomóc dziecku. szuka lekarza który pomoze dziecku. co
                w tym złego?
                • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:49
                  Nic. Tylko niech nie narzeka na ignorancję lekarzy. Albo jeszcze inaczej - dziś
                  wielu z nas ma spora wiedzę, umiejętności, które sprzedaje za bezcen. I
                  niebawem przestanie to robić. A wtedy poszukiwanie dobrego specjalisty będzie
                  graniczyło z cudem albo kosztowało majątek.
                  • guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:52
                    ty jestes beton
                    ja ci o zdrowiu i leczeniu a ty o pieniadzach

                    byłby ze mnie chyba dobry lekarz bo widzę w pacjencie podmiot rozważan a ty
                    tylko przedmiot zbliżający do celu-do majątku


                    ---------------------------------------------------

                    Będe narzekac na ignorancje lekarzy bo jak napisałam wyżej-wczesniej-dziecko
                    jest leczonego przez lekarzy wg MOICH wskazówek. Bo cudni lekarze dopiero gdy
                    miała 5 lat odgadnęli co jej jest. I wydałam kuuuupe kasy na ich "bezcenne"rady
                    • abi3 :DDDD 28.05.07, 14:54
                    • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 14:57
                      To idx na medycynę! Nic straconego. Drobnych 6 lat nad książką. Potem LEP ( od
                      paru lat), jeszcze specjalizacja, staże, no i po mniej więcej 10-12 latach
                      cięzkiej pracy cos umiesz.
                      Dlaczego nie poszłas na medycynę? Egzamin wstepny zbyt trudny? Pracy na
                      studiach za dużo?
                      Tak, jesli chodzi o zarobki jestem betonem.
                      Jesli na mojej drodze spotkałabym matke domagającą sie leczenia dziecka według
                      jej wskazówek to owa pani znalazłaby się u mojego szefa. Nie mylić z dokładnym
                      wysłuchaniem matki.
                      • jasminum30 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:03
                        Dziękuję za radę - jeżeli następnym razem spotkam się z ignorancją lekarzy NA
                        PEWNO wyląduję u ich szefasmile)))
                        Nie zrozumiałaś - ja nie pouczałam lekarki co ma robić, ja szukałam w
                        internecie co JA mogę zrobić dla mojego dziecka. I podobnie jak guderiankę
                        państowowa służba zdrowia w naszym kraju kosztowała mnie mnóstwo czasu i
                        pieniędzy.
                      • agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 15:38
                        A ty wiedz, ze gdybyś stanęła jako lekarz na mojej drodze, gdybyś wykazała sie
                        taką sama ignorancją jaką pokazujesz tutaj to ty wylądowałabys u szefasmile
                      • guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 28.05.07, 16:49
                        Próbowałam. Zaocznie nie da rady. Stawiam na dziecko a nie na karierę-na
                        rodzinę a nie na prywatny gaibnet. Ledwo skonczyłam I semestr fizjoterapii-
                        wiecej nie dałam rady. Zycie. Mam na półce pewnie podobne ksiązki-i podobnie
                        jak ty potrafię z nich korzystac.
                        A wiesz co mi mówią lekarze ? " Pani dziecko ma szczęscie że ma taką matką"

                        a ja mam szczęscie że nie ty mnie leczysz!
                        • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 08:08
                          Oj życie, właasnie życie. Ty po maturze nie spędzałaś, jak sądzę kilkunastu
                          godzin na dobę nad książkami. Nie stałaś po kilka w prosektorium, żeby nauczyć
                          się anatomii ( m.in. własnie dlatego nie mozna studiować medycyny zaocznie).
                          Studia medyczne, jesli chce się być dobrym lub bardzo dobrym, wymagają sporo
                          wyrzeczeń, zdolności, pracowitości. A nie wszystkich na to stać.
                          Też mam szczęście, że do mnie nie trafiłaś, bo wyjątkowo nie lubię rodziców
                          lansujących własne tezy. Nie jest to jednoznaczne z tym, że nie słucham ich
                          spostrzeżeń czy obserwacji, ale gdy słyszę "przyszłam po recepty i proszę mi
                          wypisać to i to" jestem nieprzyjemna.
                          Nie masz kwalifikacji, nie umiesz, Twoja wiedza to wyrywkowe informacje z
                          książek bez głębszej analizy, bez znajomości patofizjologii, farmakologii,
                          farmakodynamiki, fizjologii. Działasz , jak większość medycznych samouków na
                          zasadzie - objawy ( o te pasują) i leczenie ( o takie będzie dobre).
                          W przeciwieństwie do moich kolegów nie uważam, żeby matka- samouk i do tego
                          niespełniony lekarz była szczęściem. Co więcej może sporo zaszkodzić.
                          • renia1807 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 08:22
                            biala_dama3 napisał:

                            > Oj życie, właasnie życie. Ty po maturze nie spędzałaś, jak sądzę kilkunastu
                            > godzin na dobę nad książkami. Nie stałaś po kilka w prosektorium, żeby nauczyć
                            > się anatomii ( m.in. własnie dlatego nie mozna studiować medycyny zaocznie).
                            > Studia medyczne, jesli chce się być dobrym lub bardzo dobrym, wymagają sporo
                            > wyrzeczeń, zdolności, pracowitości. A nie wszystkich na to stać.
                            > Też mam szczęście, że do mnie nie trafiłaś, bo wyjątkowo nie lubię rodziców
                            > lansujących własne tezy. Nie jest to jednoznaczne z tym, że nie słucham ich
                            > spostrzeżeń czy obserwacji, ale gdy słyszę "przyszłam po recepty i proszę mi
                            > wypisać to i to" jestem nieprzyjemna.
                            > Nie masz kwalifikacji, nie umiesz, Twoja wiedza to wyrywkowe informacje z
                            > książek bez głębszej analizy, bez znajomości patofizjologii, farmakologii,
                            > farmakodynamiki, fizjologii. Działasz , jak większość medycznych samouków na
                            > zasadzie - objawy ( o te pasują) i leczenie ( o takie będzie dobre).
                            > W przeciwieństwie do moich kolegów nie uważam, żeby matka- samouk i do tego
                            > niespełniony lekarz była szczęściem. Co więcej może sporo zaszkodzić.

                            z tym co napisałas zgodzę się
                            nigdy nie leczę swoich dzieci sama, bo jestem w tym temacie zielona, zawsze chodzę do zaufanej pediatry, która przez 18 lat opieki medycznej nad moimi dziećmi nigdy nas jeszcze nie zlekceważyła i nie zawiodła
                            ona traktuje nas po ludzku a my mamy do niej zaufanie i szacunek
                          • guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 08:47
                            Oj życie, właasnie życie. Ty po maturze nie spędzałaś, jak sądzę kilkunastu
                            > godzin na dobę nad książkami. Nie stałaś po kilka w prosektorium, żeby
                            nauczyć
                            > się anatomii ( m.in. własnie dlatego nie mozna studiować medycyny zaocznie).
                            > Studia medyczne, jesli chce się być dobrym lub bardzo dobrym, wymagają sporo
                            > wyrzeczeń, zdolności, pracowitości. A nie wszystkich na to stać.

                            zgadzam sie. ja po maturze zapylałam po 12 godzin w pracy i jednoczesnie
                            studiowałam zaocznie. a potem urodziłam córkę i oprócz pracy i nauki doszedł
                            obowiazek macierzynstwa. naśladując ciebie powinnam napisać "ale ty nie wiesz
                            co to znaczy przychodzic zmeczonym po całym dniu pracy, zajmowac sie dzieckiem
                            i siedziec po nocach ucząc sie na kolokwium, ty nie wiesz co to znaczy nie spac
                            całą noc bo dziecko chore ,rano isć do pracy a po południu jechac iles km do
                            szkoły"
                            nie mówmy sobie co któa przezyła -bo to nie licytacja ok?

                            Też mam szczęście, że do mnie nie trafiłaś, bo wyjątkowo nie lubię rodziców
                            > lansujących własne tezy. Nie jest to jednoznaczne z tym, że nie słucham ich
                            > spostrzeżeń czy obserwacji, ale gdy słyszę "przyszłam po recepty i proszę mi
                            > wypisać to i to" jestem nieprzyjemna.
                            -Zgadzam sie. Nie powinno dyktowac sie lekarzowi co ma zrobic. Moja lekarka
                            jednakże mówi mi " dla mnie rodzic jest kopalnią wiedzy o dziecku. ja widzę
                            dziecko przez 5minut-pani widzi je 24 h na dobę przez całe jego życie"

                            Nie masz kwalifikacji, nie umiesz, Twoja wiedza to wyrywkowe informacje z
                            > książek bez głębszej analizy, bez znajomości patofizjologii, farmakologii,
                            > farmakodynamiki, fizjologii. Działasz , jak większość medycznych samouków na
                            > zasadzie - objawy ( o te pasują) i leczenie ( o takie będzie dobre).
                            > W przeciwieństwie do moich kolegów nie uważam, żeby matka- samouk i do tego
                            > niespełniony lekarz była szczęściem. Co więcej może sporo zaszkodzić.
                            a napisz mi swoja wiedze w zakresie fizjoterpaii, gimnastyki korekcyjnej,
                            zakładania cewnika.
                            • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 11:13
                              Błagam, nie porównuj studiów zaocznych do dziennych i to tak trudnych jak
                              medycyna!
                              A co to znaczy praca i nauka wiem doskonale, bo od momentu ukończenia studiów
                              ani na chwile nie przestałam się uczyć. W ciagu 18 lat zrobiłam specjalizację I
                              stopnia, potem II stopnia, oraz doktorat. Zdałam także dwa certyfikaty językowe
                              z dwóch róznych języków. O stałym czytaniu fachowej literatury nie wspomnę. A
                              też mam dziecko!
                              Mam elementarną wiedzę z zakresu gimnastyki korekcyjnej i jak widzę, że nalezy
                              ćwiczyć kieruję dziecko do FACHOWCÓW tzn. magistrów wychowania fizycznego.
                              Znają się oni na tym lepiej ode mnie. Jesli chodzi o cewnikowanie to sprecyzuj
                              czy masz na myśli zakładanie cewnika do pęcherza moczowego czy cewnikowanie
                              serca bo to różnica.
                              • guderianka Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:17
                                odnoszę wrażenie że za wszelką cenę usiłujesz okazać swoją wyższość.
                                ja wcale nie umniejszam twojej wiedzy i kompetencji jako lekarza. ba!-nawet nie
                                usiłuje tego pokazac. a ty bronisz sie jak lew pazurami pokazując przy tym jak
                                ja mało wiem.
                                a wystarczyło napisać że lekarze leczą dziecko według MOICH wskazowek. NIGDZIE
                                nie napisałam że leczę je sama. wspomniałam za to że lekarze cenią moje zdanie
                                i moje obserwacje-a ty to zanegowałaś twierdząc że gdybym była twoją pacjentką
                                poszłabyś na skargę
                                ty posiadasz wiedzę elementarną na pewne tematy a ja wiedzę materialną-bo robię
                                to od lat na codzien. I mgr rehabilitacji juz wyganiali mnie od siebie z
                                gabinetów bo zajmuję miejsce i doskonale wiem jak rehabilitowac w domu.
                                Odnośnie cewnikowania-whatever-tez masz wiedzę elementarną vide-teoretyczną. Ja
                                problem znam od strony praktyki. Wiesz-pewna pani doktor nie umiała dziecku
                                założyć cewnika. Wiesz dlaczego?-Bo nie robi tego stale a akurat wypadło że nie
                                było personelu. Zgadnij-kto założył-pani docent mgr dr profesor super mądra (w
                                dodatku strasznie nieprzyjemna) czy ja?

                                W przeciwienstwie do ciebie nie będę się chwalić jakie szkoły kursy ukonczyłam.
                                Nie musze
                                • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:28
                                  Błagam, zwolnij, niedługo uznasz, że kierownik kliniki ma wynosic basen! Byc
                                  może masz jakąś wiedzę z zakresu rehabilitacji, byc może jakieś ćwiczenia
                                  opanowałas. Ale zrozum wreszcie, że wszędzie potrzebna jest szersza wiedza niż
                                  tylko jak boli ręka to takie ćwiczenie. Trzeba wiedzieć po co, ile, dlaczego
                                  takie a nie inne, co może zaszkodzić.
                                  Gdybyś chciała robic jakikolwiek zabieg gdy dziecko znajduje się na oddziale
                                  nie zgodziłabym się na to. Albo zrobiłby to ktos z personelu ( jakoś nie wierzę
                                  w tę bandę ignorantów), albo zabrałabys dziecko z oddziału na własną prosbę.
                                  W najgorszym razie byłby wpis do Histori Choroby, i to kilku osób, ze matka
                                  wbrew zakazowi lekarza prowadzącego/dyżurnego robi samowolnie taki czy inny
                                  zabieg. Z kopia do dyrektora szpitala.
                                  • agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:34
                                    biala_dama3 napisał:


                                    > Gdybyś chciała robic jakikolwiek zabieg gdy dziecko znajduje się na oddziale
                                    > nie zgodziłabym się na to. Albo zrobiłby to ktos z personelu ( jakoś nie wierzę
                                    >
                                    > w tę bandę ignorantów),

                                    My musielismy nauczyc sie karmic dziecko przez sonde ponieważ Kacperek domagał
                                    sie jedzenia cześciej niz te przepisowe 3 godziny w grafiku szpitalnymsmile
                                    Aaaaa - jeszcze lepsze - na sali leżała 3 dzieci. jedna z mam była pielęgniarka
                                    (nie pracującąw CZD). Cała trójeczka miała zapalenie płuc, była inhalowana,
                                    oklepywana i odsysana - i kto odsysał wydzieline dzieciom??? Właśnie ta mama bo
                                    pielęgniarki stwierdziły, ze skoro ona tam jest to one juz nie musząsmile)) Ale
                                    pielegniarka to nie lekarz co???
                                    • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:42
                                      Jeśli matka byłaby dyplomowaną pielęgniarka to może bym się zastanowiła. Jak
                                      myslisz, kto bierze odpowiedzialność ( też prawną) za zabiegi? Do kogo sąd
                                      miałby pretensje, gdyby laik uszkodził pacjenta?
                                      • agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:52
                                        My nie mieliśmy odpowiedniego przygotowania a jednak zmuszono nas do tego -
                                        tamta mama też nie była zachwycona...
                                        Po drugie - to pielęgniarkom z oddziału płaci sie własnie za opieke i zabiegi
                                        medycznesmile
                                        • biala_dama3 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 12:54
                                          Ja generalnie nie godzę się na zabiegi robione przez inne osoby. Jesli dziecko
                                          wymaga czegos więcej - po prostu wpisuje do zleceń.
                                          • agamama123 Re: biała damo-dziecko a auto 29.05.07, 13:03
                                            Nasze dzieci miały to wszystko zlecone, wpisane w kartę. Ale...no własnie alesmile
                                            Chociaż nie powiem, że wszędzie - o kardiochirurgii nie moge powiedziec jednego
                                            złego słowa, na oddziale obserwacyjnym (tym w budynku rehabilitacji) tez było
                                            oki. Ta nieszczęsna kardiologia nas skrzywiłasmile
                                    • guderianka oddział 29.05.07, 15:13
                                      ja na ortopedii zmieniałam córce opatrunki-do tego przyniosiłam basen 13latce z
                                      endo oraz opiekowałam sie 2 latkiem który darł papę z tęskonoty za rodzicami a
                                      4tyg dziewuszka na wyciągau płakała i to ja jej wycierałam nosa i obcinałam
                                      paznokcie.
                                      na neforologii z kolei- ja cewnikowałam dziecko-za przyzwoleniem zreszta
                                      pielęgniarek. były zadowolne bo je odbarczałam


                                      donos na nas...
                                  • guderianka ty nie umiesz czytać 29.05.07, 15:08
                                    ze zrozumieniem


                                    czy ja napisałam gdziekolwiek że jestem lekarzem lub że dorównuję wiedzą
                                    lekarzom. Nie. Napisałam całkiem co innego a ty co innego zrozumiałaś. ja ci
                                    jedno ty mi drugie-zupełnie jak nasza władza

                                    Gdybyś chciała robic jakikolwiek zabieg gdy dziecko znajduje się na oddziale
                                    > nie zgodziłabym się na to. Albo zrobiłby to ktos z personelu ( jakoś nie
                                    wierzę
                                    >
                                    > w tę bandę ignorantów), albo zabrałabys dziecko z oddziału na własną prosbę.
                                    > W najgorszym razie byłby wpis do Histori Choroby, i to kilku osób, ze matka
                                    > wbrew zakazowi lekarza prowadzącego/dyżurnego robi samowolnie taki czy inny
                                    > zabieg. Z kopia do dyrektora szpitala.-hahaha

                                    po pierwsze-pielęgniarki same mnie nauczyły cewnikować i przez pierwszych kilka
                                    razów obserwowały. Po drugie- gdy juz zostawiały mnie samą pojawiła sie
                                    nagorliwa pani dr która jednak szybko ściagneła rękawiczki i prosiła bym to ja
                                    zrobiła bo ona musi iść. I kto tu skargę powinnien?
                    • jasminum30 Re: biała damo 28.05.07, 15:25
                      Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, ale jeżeli lubisz "rżnąć głupa" to Twoja
                      sprawa. W każdym razie (mimo, że ty nigdy nie poczujesz tej bezsilności, bo w
                      Waszej grupie zawodowej jest, naprawdę godna podziwu, solidarność)życzę Ci,
                      żeby Twój syn był zawsze zdrowy, jak matka matce.
      • zuzia412 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:52
        biala_dama3 napisała:

        > Doszliśmy ( a może raczej doszłyśmy) do 400 postu. Sporo. Co wynika z tej
        > wymiany poglądów:....

        .... a potem udowodniła że, może i wyższe wykształcenie medyczne ma, ale
        zdolności analizy - żadnej. Coś ci nie wyszło to podsumowanie, bo z tego
        obszernego wątku wynika znacznie więcej. Nie będę pisać co, bo każdy
        inteligentny człowiek, nie zaślepiony nienawiścią do całego świata wysnuje
        więcej i nieco inne wnioski. To nędzne podsumowanie miało być tylko kwiecistym
        zakończeniem dyskusji, czy przeciwnie: chciałaś pomieszać w mrowisku, żeby
        zabić nudę i móc dalej przytaczać wciąż te same i opatrzone argumenty "biały
        niewolniku"?
      • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:53
        To jest post oliwki
        A chciałam przypomnieć, że każdy człowiek ma taką samą godność. Iten co nie ma
        wykształcenia i ten co jest po medycynie!!!!
        Możesz mi powiedzieć, w którym momencie
        Najchętniej widziałaby
        > lekarz zarabiającego tyle samo co niewykwalifikowany robotnik rolny ( bez
        > pogardy).
        o odpowiedzialności oliwka nie wspomina, bo to juz za wiele
        Oliwka w ogóle nie wspomina o zarobkach i o odpowiedzialności, za to o
        szacunku i o godności człowieka tak. Droga biała damo coś Ci się pomyliło -
        mylisz szacunek, który należy się KAŻDEMU człowiekowi z pieniędzmi. Nic
        dziwnego, ze jesteś taka rożzalona skoro niskie zarobki określają poczucie
        Twojej wartości i szacunek do samej siebie.
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:42
          Gdzieś tam na piewszej stronie Oliwka napisała o pieniądzach. Uważa, że ktoś
          tam zarabia 800 złotych i jest zadowolony, że ma pracę.
      • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 11:55
        Nie wiem skąd wnioski o tym, że lekarz ma zostać niewolnikiem.
        Ja chcę tylko zwykłego, uprzejmego, ludzkiego traktowania.
        Nigdy w życiu idąc do lekarza nie byłam nieuprzejma, roszczeniowa,
        chamska, a mimo to często spotykałam się z arogancją, niepunktualnością, nieuprzejmymi uwagami, złośliwością lub w najlepszym razie z naburmuszeniem.
        Może miałam pecha, może.
        Ludzie rozumieją, że pensje lekarzy powinny wzrosnąć, ale nie rozumieją dlaczego frustracja lekarzy wylewa się na nich.
        Z twoich postów, oprócze opisów trudu lekarskiego życia, nie wypływa żadna reflaksja na temat skandalicznych zachowań lekarzy, ba, ty dajesz prawo lekarzom do takiego zachowania, a wszelką krytykę nazywasz nienawiścią i roszczeniowością.
        Po takich postach, jak twoje doskonale widać, że nawet dziesięć dużych podwyżek, nie spowoduje innego traktowania pacjentów, którzy, może nie są chorzy z nienawiści, jak sądzisz, tylko opisują rzeczywistość, jaka jest, z jaką się stykają na codzień.
        Nie daje ci to do myślenia, że tak duża grupa osób pisze pod adresem lekarzy to samo? Sądzisz, ze to patologiczna nienawiść?
        Nie widzisz, że ludzie piszą - przychodzimy do was z lękiem, bólem, strachem, obawą - a wy traktujecie nas z góry, olewacie, źle traktujecie, lekceważycie, macie gdzieś nasze lęki.
        Dajesz prawo lekarzom, bo są zmęczeni, przepracowni, źle zarabiają.
        A pacjenci - też źle zarabiają, są zmęczeni, przepracowani, dodatkowo boją się o zdrowie i życie własne lub najbliższych.
        Wszystkim dajmy prawo do frustracji i agresji, tylko co to zmieni, powstało błędne koło, w którym każdy się kręcą i nikt nie korzysta.
        I tak piętrzy się agresja, co można nawet zauważyć w tym wątku, jedyny sposób by to przerwać, to przestać ją stosować.
        Ale najpierw musi powstać refleksja, nie mam prawa tak się zachowywać, a w twoich wypowiedzach widać ciągłe usprawiedliwianie takich zachowań, niestety.
        Dopóki sami nie uwierzysz, że takich zachowań usprawiedliwić się nie da, a nawet nie wypada, to te zachowania pozostaną takie same. Wzrost pensji nic tu nie zmieni. Tzn. nic dla pacjentów.



        • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:40
          Może jednak trochę zmieni - lekarz pracujący w jednej pracy za godziwe pieniądze będzie mniej przemęczony i bardziej cierpliwy niż lekarz, który myśli o tym, że za chwilę musi jechać do drugiej roboty na następnych kilka godzin a w weekend też nie odpocznie bo ma kolejny dyżur. Lekarz to nie cyborg, to też człowiek... Nie usprawiedliwiam braku kultury, ale ludzie toż nawet skrzywić się nie można, bo zaraz doktor konował i cham? A może go boli głowa, a może jest w trakcie rozwodu a może jego własne dziecko ma 39 stopni gorączki a on musiał przyjść do roboty? Lekarz to nie cyborg, to też człowiek...
          Poza tym w ŻADNYM poście nie ma takiej refleksji - lekarz był niemiły, ale ja też jako pacjent może nie zachowałam się wobec niego jak należy... Brak takich postów też daje do myślenia. Może po prostu Kali dobrze, Kalemu źle.
          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:59
            Bo polityka Kalego ma się u nas dobrze. Lekarz nie ma prawa chorować, lekarz
            nie ma prawa mieć problemów, lekarz nie ma prawa do przemęczenia.
            Pamiętam jak mój mąż miał USTAWOWE 2 dni wolne w związku ze śmiercią matki.
            Wpadł( ubrany na czarno) na chwilę do kliniki, zeby coś załatwić. Pacjenci
            musieli widzieć, że coś jest nie tak. I co........4 złapało go za rękaw
            bynajmniej nie po to, żeby złozyc kondolencje. Ważne były ICH SPRAWY, ICH
            ZDROWIE, ICH OPERACJE.
            Żaden pytając o siebie nie wydusił z siebie "panie doktorze, przykro mi z
            powodu smierci matki......."
            • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:05
              biala_dama3 napisał:

              > Bo polityka Kalego ma się u nas dobrze. Lekarz nie ma prawa chorować, lekarz
              > nie ma prawa mieć problemów, lekarz nie ma prawa do przemęczenia.
              > Pamiętam jak mój mąż miał USTAWOWE 2 dni wolne w związku ze śmiercią matki.
              > Wpadł( ubrany na czarno) na chwilę do kliniki, zeby coś załatwić. Pacjenci
              > musieli widzieć, że coś jest nie tak. I co........4 złapało go za rękaw
              > bynajmniej nie po to, żeby złozyc kondolencje. Ważne były ICH SPRAWY, ICH
              > ZDROWIE, ICH OPERACJE.
              > Żaden pytając o siebie nie wydusił z siebie "panie doktorze, przykro mi z
              > powodu smierci matki......."

              Przesadzasz.
              • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:07
                Nie, nie przesadzam. Stałam 2 metry dalej i dokładnie widziałam co się dzieje.
                • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:12
                  Przesadzasz z oczekiwaniami. Czym innym jest szacunek dla lekarza a czym innym
                  zagłębianie się w jego życie osobiste. Kolor czarny jest ciągle na topie i
                  rzadko komu kojarzy się z żałobą, a na czole mąż chyba nie miał wypisane, że
                  zmarła mu mama?
                  • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:16
                    Na czole nie, ale na twarzy juz tak. Ponadto lekarz, który go zastępował
                    oświadczył na obchodzie, że dr X nie będzie przez dwa dni, bo WCZORAJ WIECZOREM
                    ZMARŁA MU MATKA. Pacjenci wiedzieli. To tak na marginesie.
                    • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:21
                      W szpitalu na obchodzie? Wrzeszczał przez megafon stojąc przy dyżurce czy
                      powtarzał to na każdej sali? Błagam Cię nie rób z nas głupszych niż jesteśmysad
                      • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:30
                        Ot, przykład subtelności pacjentów. Ale odpowiem. Mąż nie przyszedł do pracy.
                        Zastępował go kolega. Na obchodzie, wchodząc do sali został zasypany gradem
                        pytań, gdzie jest dr X, dlaczego go nie ma, kiedy będzie. Kolega powiedział, że
                        wczoraj zmarła mu matka. Pacjenci usłyszeli. Po czym po upływie kilku godzin
                        gdy mąż pojawił się w szpitalu ci sami ludzie dosłownie się na niego rzucili.
                        Kiedy będzie, co z nimi. Cienia ludzkich odruchów.
                        Od nas wymaga się współczucia. delikatności, a samemu........lepiej udawać, że
                        się nie wie. A nuż lekarz zamiast na pogrzeb własnej matki przyjdzie do pracy.
                        Wszak JA mam wyznaczoną na ten dzień operację!!!
                        • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:38
                          biala_dama3 napisał:

                          > Ot, przykład subtelności pacjentów. Ale odpowiem
                          - nie rozumiem. Wystarczająo często bywam na szpitalnym oddziale, żeby wiedzieć
                          jak wygląda obchód lekarski i nie wmówisz mi, że było coś niestosownego w
                          pytaniu o techniczne rozwiązanie tej kewstii. W nowych szpitalach na oddziale
                          jest 10-15 sal chorych, każdy lekarz ma przydzielonych 2-3sale i oczywiście
                          leżących tam pacjentów i dlatego nie wierzę w to co piszesz. O stracie Twojego
                          męża mogli usłyszeć jedynie pacjenci z sal, którymi się zajmuje, bo byli tym
                          zainteresowani, reszty to po prostu nie obchodzi.
                          Ani w przypadku smierci matki, ani dziadka nie usłyszałam od lekarza wyrazów
                          współczucia i nie przyszło mi do głowy mieć o to pretensje, a jak widac
                          powinnam.
                          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:02
                            W szpitalu mojego męża lekarz przypisany jest do sali. Wszyscy znakomicie
                            wiedzieli.
                            Czasem zdarza się, że umiera dziecko. Zawsze, ale to zawsze zaczynam od
                            wyrażenia współczucia.
            • milka_milka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:14
              A wiesz, co usłyszał mój Tata na wizycie u szanownej pani onkolog przy omawianiu
              daleszego leczenia po operacji?
              - To ile pan ma lat?
              -59
              -No, to ile chciałby pan żyć?! Już się pan "nażył".
              Świadkiem rozmowy była moja Mama, więc nie jest to wyssane z palca.
              Nauczcie się więc może, lekarze, najpierw szacunku dla pacjenta, a przede
              wszystkim dla drugiego człowieka, a potem oczekujcie go dla siebie.
              • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:41
                To dlaczego Mama nie poszła do szefa tego onkologa? Jesli to prawda należała mu
                się kara. Ale dlaczego zostawiła tę wiadomość dla siebie?
                • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:04
                  Bo się bała, że ręka rękę myje?
                  • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:52
                    Wiesz jak skończyła się nasza interwencja gdy nie przypadło nam do gustu
                    stwierdzenie jednej pani doktor - on ma downa, nie musicie go brać....? Tym, ze
                    przez następne dni nasze dziecko nie miało imienia, było "pacjentem pt S..." a
                    my bylismy ignorowani i nikt nie miał czasu odpowiedzieć nam na pytania
                    dotyczące naszego chorego syna... Ręka rękę myje - to wasza podstawowa zasada...
                    • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:21
                      Na oddziałach połozniczych WSZYSTKIE dzieci - i zdrowe i chore, i z zamożnych
                      domów i ubogich, i kolegów mają na bransoletkach napisy " Iksińska "s"",
                      albo "Igrekowska "c"". Co oznacza, że pani Iksińska urodziła syna, a pani
                      Igrekowska córkę.
                      Sama przechwuję taką bransoletkę. Imię wybierają rodzice w USC a nie w
                      szpitalu!!!! Moje własne dziecko dostało imię 2 tygodnie po wyjściu ze
                      szpitala, bo jeszcze się zastanawialiśmy.
                      Natmiast nie pochwalam ignorowania jakichkolwiek pytań rodziców o stan zdrowia
                      dziecka.
                      Pozwól jednak, że przytoczę Ci pewne zdarzenie z mojego stażu do specjalizacji
                      z pediatrii. Odbywalam go m.in. na neonatologii i dostałam pod opiekę matkę
                      dziecka z zespołem Downa. Ciężka postać ( jak wiesz bywaja rózne). Matka w
                      szoku czemu się trudno dziwić, próbuję tłumaczyć, rozmawiać ( jako stażystka
                      mam więcej czasu niż pracujący tam lekarze, sama jestem już 3 lata po studiach
                      i zetknęłam się z zespołem Downa). Nic, ściana. Ponieważ byłam wtedy pełna
                      wiary i naiwna, poodbijałam na ksero materiały, placówki, w której mozna
                      uzyskac pomoc itd. Idę do matki, a ta oświadcza, zebyśmy zabrali sobie TO
                      dziecko razem z papierami. Czy mam to dalej komentować?
                      • gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:38
                        Skomentuj, proszę, bo jestem ciekawa, co oznaczało dla Ciebie takie zachowanie.
                        • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:12
                          Moje dziecko miało imię, wcześniej mówiono o nim Kacper - potem nagle mur
                          obojetności...
                          Jestem w stanie przyjąc do wiadomości że są rodzice którzy nie są w stanie
                          zaopiekować się dzieckiem niepełnosprawnym - ale nie tobie to oceniac bo nie
                          ciebie to spotkało - mnie spotkało 2 razy...
                          • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 11:27
                            Obejrzałam Twoją stronę z fotofrafią. Chyba Cię widziałam, chyba Cię pamiętam-
                            bo i twarz znajoma i w tym czasie byłam w tym miejscu na stażu......i jesli to
                            rzeczywiście Ty, to byłas młodą sympatyczną osobą. Współpracowałaś z lekarzami.
                            Ani cienia agresji prezentowanej na forum.
                            • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:04
                              Serio spotkałysmy sie i ja nie wyczułam jaki masz stosunek do pacjenta????
                              Dobrze napisałas - współpracowałam z lekarzami! A to znaczy, że nie polegałam
                              slepo na ich opinii, nie pozwalałam sobie w kasze dmuchać - jesli coś mi się nie
                              podobało to mówiłam wprost - tym sprawiłam, że lekarze traktowali mnie
                              odpowiednio - nie jak plebs itp...'
                              Nie jestem agresywna - zawdzieczam kilku lekarzom życie mojego syna! Nie ja, nie
                              moja wiedza czerpana z netu go uratowała ale własnie lekarze! Mnie się tylko
                              bardzo nie spodobało to w jaki sposób ty domagasz się praw dla siebie przy
                              okazjii zrównując pacjenta z ziemią. Dlatego moje wypowiedzi wygladaja w ten sposób.
                              • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:13
                                Jeżeli rzeczywiście jesteś tą osobą, o której myslę- a sądzę, że tak jest - to
                                jest tu jedna z dwóch możliwości - albo nastąpiła w Tobie jakaś metamorfoza
                                albo zakrywając się, jak widac złudnym, poczuciem anonimowości na forum
                                zachowujesz się zgoła inaczej niż w realu.
                                Z tego co pamiętam - własnie współpracowałas, byłaś rozsądną matką, potrafiłas
                                słuchać, miałaś sugestie, ale nie forsowałaś ich ślepo, a przede wszystkim nie
                                byłas agresywna.
                                Tu zas agresji Ci nie brakuje.
                                Ja - nigdy nie równałam pacjenta z ziemią, zawsze miałam do nich stosunek
                                zyczliwy, co nie oznacza, że mam się godzić na pracę za 1460 złotych.
                                • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:19
                                  Wiesz, raczej nie mam co liczyć na anonimowosć w necie mając w sygnaturce link
                                  do stronki mojego dziecka a na niej wszystkie nasze danesmile
                                  Dobrze napisałaś - "Z tego co pamiętam - własnie współpracowałas, byłaś rozsądną
                                  matką, potrafiłas
                                  > słuchać, miałaś sugestie, ale nie forsowałaś ich ślepo, a przede wszystkim nie
                                  > byłas agresywna." - taka jestemsmile I już napisałam - nie jestem agresywna -
                                  raczej dosc ciepła, mocno kochajaca swoje dzieci i na dodatek z niesamowitą
                                  chęcią niesienia im pomocysmile Tu rozdrażniły mnie bardzo twoje wypowiedzi - nie
                                  mnie jedna z resztąsmile
                            • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:13
                              I tak sie zastanawiam skad mnie możesz pamiętać - napiszesz mi? Jesli nie tu to
                              na priva poproszę - mam nadzieję, że nie z CZD bo tam nie współpracowałam z
                              lekarzami - tam przez wiekszośc byłam olewana...Bo to było takie dziwne, że
                              młoda gó..ara walczy o TAKIE dziecko... Na przekór ordynator oddziału, która
                              prosto w twarz powiedział mi, że mojego syna nie warto operować, bo za te
                              pieniadze mozna zoperować NORMALNE dziecko...
                              Ech...chyba skończe tą dyskusję - do niczego nie prowadzi a we mnie przywraca
                              złe wspomnienia.
                              • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:18
                                Własnie stamtąd. Nie byłaś olewana. Współpracowałaś. Nikt nie twierdził, że
                                jesteś g-ą. Nie chcę generować złych wspomnień. Rozmowa z szefem oddziału nie
                                odbywała się w mojej obecności więc się nie wypowiadam. Jesli w stałym
                                kontakcie z nami był także Twój mąż - to nie mam watpliwości, że to byłas Ty.
                                Komentowalismy, że jesteście oboje dzielni, oboje walczycie o dziecko. I, co
                                rzadkie, robi to ojciec.
                                • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:27
                                  Ło matko - w zyciu nie uwierzę! Nie to miejsce! Chyba, że zdradzisz mi oddział -
                                  przeszlismy przez kilkasmile Nie licząc kardiochirurgów jedyne wsparcie jakie
                                  otrzymalismy pochodziło od dr D.J z oddziału kardiologii - jak mi powiesz, ze to
                                  byłas ty to umręsmile
                                  Tak, bylismy w stałej współpracy z lekarzami - nic innego robic dla naszego syna
                                  zrobic nie moglismysmile
                                  • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:29
                                    Nie, to nie byłam ja.
                                    • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:39
                                      Uffffffsmile Bo dr J wspominam niesamowicie ciepło - a wiesz dlaczego? Mój synek
                                      trafił tam w 10 dobie zycia. rano dr wezwała mnie rozmowę, przedstawiła stan
                                      dziecka, na kartce rozrysowała schemat serca, pokazała czego brakuje. na koniec
                                      trochę zbladła - i lekko sie plącząc spytała czy wiem już wszystko o stanie
                                      mojego dziecka. Spytałam ja czy chodzi jej o to, że ma ZD. I wiesz, ona
                                      odetchnęła z ulgą i powiedziała, że BARDZO MNIE PRZEPRASZA, że jest jej przykro
                                      ale nie wiedziałaby jak mi o tym powiedzieć... Taka zwyczajna szczerośćsmile
                                      • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:44
                                        Co mi chcesz przez to powiedzieć?
                                      • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:47
                                        Chyba dwa lata temu kupiłam ( z marnej lekarskiej pensji), książke Anny
                                        Sobolewskiej - Cela - odpowiedź na zespół Downa. Jedyna chyba publikację, w
                                        której sporo o psyche i odczuciach rodziców. Ale i tam, matka Celi z ZD, tak
                                        wiele nie pisze o okresie pobytu w klinice, o tym czego tak naprawde oczekuje.
                                        • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 12:54
                                          Cela jest tak na prawdę studium przypadku - dotyczy tylko jednego dziecka,
                                          dotyczy tylko jednych rodziców. jeśli chcesz przeczytac publikację wartą
                                          poświęcenia uwagi to polecam "Dzieci z Zespołem Downa" Cliffa Cunningamasmile
                                          • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 13:12
                                            Dziękuję bardzo, przeczytam. A co sądzisz o "Celi" ( nie jako osobie, bo nie
                                            chcę byc posądzona o kolejne niecności) a o książce?
                                            • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 13:18
                                              Książka sama w sobie jest niezła - ale prosze pamietać, że rodzice Celi nie sa
                                              zupełnie przecietnymi ludźmismile Juz sam fakt ich podrózy wpłynął na rozwój i
                                              specyficzny dosc charakter ich córkismile
                                              Ta ksiażka jest po prostu opowieścia o małej dziewczynce, która próbuje odnaleźc
                                              swoje miejsce w świeciesmile

                                              Natomiast ABSOLUTNIE nie polecam Poczwarki i niech cie ręka boska broni wpisac
                                              ja na liste książek jakie powinni przeczytać rodzice którym własnie urodziło sie
                                              dziecko z ZD! Tą ksiązke można przeczytać dopiero wtedy jak pozna się ZD,
                                              zrozumie czym jest, jak sie go oswoismile
                                              • biala_dama3 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 14:47
                                                Dziękuję raz jeszcze.Ponieważ nie jestem psychologiem, terapeutą, a ZD znam od
                                                innej strony nie podejmuję się polecać komukolwiek książek. A Poczwarkę wpisuje
                                                na "czarną listę" ( choć nie wykluczam, że SAMA z ciekawości ją przeczytam).Tu
                                                dotykamy delikatnych spraw. Nas - lekarzy nikt nigdy nie uczył jak rozmawiac,
                                                jak przekazywać , w tym przypadku , informację o urodzeniu dziecka z zespołem
                                                Downa. Sama miałas tego przykład.
                                                Ja - mam do czynienia z rodzicami dzieci starszych. Czaem tylko o kilka
                                                tygodni, ale to wystarczająco długo, aby .....tu mi brakuje słów, więc proszę
                                                nie łapać mnie za słówka jeśli użyję nietrafnego sformułowania, trochę się
                                                oswoili. Nie ja przekazuje tę wiadomość.
                                                Rodzice inaczej odbieraja wiadomość nawet o bardzo złym rokowaniu dziecka,
                                                które ( tu znow skrót myslowy) już jest, niz w opisanej wyżej sytuacji.
                                                Jestem nauczycielem akademickim.Z tej wymiany postów, która w zamyśle miała
                                                zupełnie inny wydźwięk, wyniosłam przekonanie, że nalezy umiec także rozmawiac
                                                i w takich przypadkach. Postaram się poruszać ten temat ze studentami.
                                                • gorgona_1 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 15:22
                                                  Dziękuję, słowa uznania. Doceniam, że z tej dyskusji można wyciagnąć taki
                                                  rozsądny i twórczy wniosek.

                                                  • agamama123 Re: agamama123 - chyba Cię pamiętam 29.05.07, 16:57
                                                    Dziękuję i pozdrawiamsmile
                        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:18
                          Oznaczało bezradność i przerażenie. Oznaczało także odrzucenie pomocy i
                          odrzucenie dziecka.
                          Wiem, że czasem , nawet gdy rodzi się zupełnie zdrowe dziecko matka
                          bezpośrednio po porodzie je odrzuca. Nie wgłebiajmy się w przyczyny, bo w tym
                          momencie musiałby powstać ogromny post.
                          Gdy rodzi się chore dziecko, czy z poważną wadą genetyczną, szok jest tym
                          większy. I to zrozumiałe.
                          Natomiast my, lekarze, nie mozemy pomóc na siłe komus, kto te pomoc odrzuca.
                          Nie możemy zmusić do pokochania dziecka. Jestesmy bezradni. Możemy próbować,
                          ale tylko próbować.
                          • gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:36
                            napisałaś

                            Oznaczało także odrzucenie pomocy i
                            > odrzucenie dziecka.

                            Czy ta kobieta oddała to dziecko do domu dziecka?

                            Jej zachowanie oznaczało rozpacz.
                            Może to nie był dobry moment na pomoc w wybranej przez Ciebie formie, może
                            należało dać jej parę dni na oswojenie się z tą myślą, może trzeba było
                            poczekać, aż sama zapyta... Może teraz ta kobieta (lub inne, które w pierwszej
                            chwili tak zareagowały) opiekuje się swoim dzieckiem, kocha je, potrafi z tym
                            żyć. Może miała chwilę słabości, może to był najtrudniejszy dzień w jej życiu.

                            A Ty przyniosłaś parę informacji, usłyszałaś nieprzyjemne słowa, poczułaś się
                            obrażona i oceniłaś: odrzuca dziecko i pomoc ("to zła kobieta była" smile))) )


                            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:58
                              Gorgono, wskaż mi akapit, w którym napisałam, że to była zła kobieta. Bo jesli
                              tego nie zrobisz uznam, że dochodzi do fałszywej interpretacji moich wypowiedzi.
                              Czy wiesz jak długo przebywa kobieta na oddziale połozniczym ( tzn. tam gdzie
                              byłam)? Kilka dni. U niej nie było powikłań, chore było dziecko. My - mając z
                              nia kilkudniowy kontakt możemy wykorzystac tylko ten czas. Co mamy robic
                              póxniej? Łatwo oceniać innych.
                              Nie obraziłam się, bo nie należę do obrażalskich, poczułam bezradność.
                              • gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:12
                                To ironia byłasmile))))

                                Staram się nie nadinterpretować Twoich wypowiedzi, ani nie interpretować ich
                                fałszywie.

                                Napisałaś:
                                >>Łatwo oceniać innych.
                                Właśnie, całkowicie się zgadzam, tylko czy powinno się na podstawie jednego
                                incydentu, jednego zdania kobiety w ciężkim stresie wyciągać bardzo daleko
                                idące wnioski o odrzuceniu dziecka i pomocy?

                                napisałaś też:
                                >>My - mając z
                                > nia kilkudniowy kontakt możemy wykorzystac tylko ten czas. Co mamy robic
                                > póxniej?

                                Myślę, że można oczekiwać w takiej sytuacji, że na oddziale położniczym
                                odpowiecie na wszystkie pytania, ukierunkujecie, powiecie, jak leczyć i
                                rehabilitawać dziecko, skierujecie, gdzie należałoby skierować.

                                Mogą być kobiety, które poproszą po pierwszym szoku o takie informacje, a
                                jeżeli nie, to można dać po prostu pare kartek z informacjami.
                                • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:21
                                  1. Informacje miałam. Chciałam przekazać. Nie udało się.
                                  2. Rozumiem szok.
                                  3. Lekarz w takiej sytuacji ma ograniczone pole manewru. Co ma zrobić? Wysłac
                                  listem poleconym do domu?
                                  • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:30
                                    Mozna tez zadzwonic do najbliższego ośrodka wczesnej interwencji i spytać czy
                                    jakis rodzic z grupy wsparcia mógłby odwiedzic matkę noworodka z ZD?
                                    Wierz mi - w moim przypadku i większości innych rodziców chorych maluchów takie
                                    rozwiazanie jest najlepsze.
                                    • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:39
                                      Być może masz rację. Nie upieram się. Jest to słuszna sugestia, która przekażę
                                      studentom w ramach zajęć z pediatrii. Nie pracuję na neonatologii, miałam tam
                                      tylko jeden ze staży.
                                      Nas lekarzy bardziej interesuje stan fizyczny dziecka, nieco mniej wiemy o
                                      grupach wsparcia. Ja- choc zostałam tu okrzyknieta betonem, bede Ci wdzięczna
                                      za informacje. Być moze ktos z moich studentów kto bedzie miał w ramach stażu
                                      czy pracy ten problem, podeprze sie grupami wsparcia, komuś pomoże.
                                      Tak więc czekam na informację lub chociaz link.
                                      • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:46
                                        Polecam Ośrodek Wczesnej Interwencji na Pilickiej, Stowarzyszenie Rodziców
                                        Dzieci z ZD "Bardziej Kochani". A jesli barzo chcesz to na priva moge podac ci
                                        tel kontaktowy do mamy która chętnie w takiej sytuacji pomoże młodym rodzicom.
                                        Ja niestety sama tego zrobić nie mogę, przynajmniej nie w Warszawie - od 3 lat
                                        tam nie mieszkamsad
                                        Nasz syna ma ponad 7 lat - my po jego narodzinach zopstaliśmy poraktowani
                                        strasznie, wiem, ze teraz sytuacja zmienia się na lepsze ale idealna nie jest.
                                        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:53
                                          Dzięki! Telefon ma nasza oddziałowa. Skontaktuję się z Ośrodkiem, może mają
                                          jakieś sugestie, moze materiały, może pomysły.
                                          Mnie jednak interesuje jeszcze jeden aspekt - jak rodzice reaguja na osoby,
                                          było nie było. obce ( czyli rodziców innych dzieci w takiej samej sytuacji)?
                                          Oczywiście z Pilicka porozmawiam ( tu znów skrót myslowy, bo nie da się
                                          rozmawiać z ulicą), ale do kogo nalezy ruch, jak rozmawiać z rodzicami, kto
                                          pierwszy się kontaktuje? Bardzo mi zalezy na ( o ile nie powracają złe
                                          wspomnienia) informacji .
                                          • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 13:08
                                            Jeśli chodzi o Pilicką - wystarczy tam zadzwonic, powiedzieć jaka jest sytuacja
                                            i spytac czy np psycholog (p. Ewa Ziemka) może wskazać rodziców chetnych do
                                            takiej pomocy.
                                            Na priva pisze kontakt do osoby, która działa w Misji Służby Rodzinie - sami
                                            mają chlopca z ZD, planują przysposobic przynajmniej jedno dziecko z tym
                                            problemem - nie znam lepszych osób do rozmowy z rodzicamismile
                                            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 13:13
                                              Bardzo dziękuję.
                                  • gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 13:44
                                    Rzeczywiście, lekarz niewiele może zrobić, mi codziło raczej o to, żebyś na
                                    podstawie jednego zdania nie pisała, że ta kobieta odrzuciła dziecko i pomoc.
                                    Tylko tyle.

                                    Sądzę nawet, że od lekarza tuż po porodzie nie można wymagać, a tym bardziej
                                    żądać, żeby zrobił więcej. Tylko informacji, co dalej. Tylko wskazówek, aby
                                    można było dziecko dobrze zdiagnozować i mu pomóc. Dla większości ludzi w
                                    takiej sytuacji ważna jest informacja, co dalej robić. Ta kobieta jej nie
                                    chciała. Jej prawo. Może jeszcze było za wcześnie.

                                    Stowarzyszenia rodziców czasem przygotowują informatory i szpitale mogą je po
                                    prostu rozdawać.
                                    • myelegans Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:13
                                      W Polsce sa dziury specjalizacyjne w szpitalach, ktore sila rzeczy zapelniaja
                                      lekarze, pomimo braku czasu i odpowiedniego przygotowania.
                                      Pracownik socjalny na miejscu i srodowiskowy, psycholog, "grief councelor"
                                      (sorry, nie znam polskiego odpowiednika), ktos kto bylby posrednio miedzy
                                      sluzba zdrowia a opieka spoleczna, hospicjami itd. Ludzie do tego przygotowani,
                                      majacy informacje, majacy kontakt z pacjentem i ich rodzinami "po" wyjsciu ze
                                      szpitala. Teraz to spada na lekarzy, ktorzy ani przygotowania, ani informacji
                                      nie maja.
                                      Mieszkam w USA przez wiele lat, pomijam to, ze lekarze zaraz po studiach
                                      zarabiaja 120 tys. rocznie, moja przyjaciolka ginekolog po 2, zarabia blisko
                                      300tys, przyjmuje 4 (!!!) dni w tygodniu, dyzury ma 4(!!!) razy w miesiacu.

                                      Ilekroc bylam u lekarza, czy mialam jakis zabieg,np. biopsje piersi, zawsze
                                      dostaje pakiet informacyjny ulotek, czego oczekiwac, jakie niepokojace objawy,
                                      co normalne, co niepokojace i gdzie w razie czego dzwonic. PO poronieniach
                                      zadzwonili do mnie pracownicy socjalni i psycholog pytajac czy potrzebuje
                                      pomocy, wsparcia, grupy terapeutycznej, terapii indywidualnej itd.
                                      Nie zawsze wiaze sie to z ogromnymi kosztami, wiec lekarze sami powinni
                                      wychodzic z inicjatywa do dyrekcji, czy juz nie wiem do kogo, i walkowac, zeby
                                      ich prace uczynic latwiejsza.
                                      Do glowy nie przyszloby mi ot tak zadzwonic do lekarza, zreszta i tak bym sie
                                      do niego nie dostala, bez przejscia przez sekretariat i pielegniarke, ktora
                                      robi wywiad i grubszy przesiew. Uslugi ich za duzo kosztuja, zeby ot tak mozna
                                      sobie wlezc do gabinetu, albo zadzwonic na komorke, albo wezwac do domu, albo
                                      poslac z ambulansem. Do tego jest specjalnie wyksztalcony personel.
                                      Powtorze, praca lekarzy w Polsce jest nieszanowana i nieodpowiednio oplacana w
                                      stosunku do obowiazkow i odpowiedzialnosci.
                                      Tylko wolny rynek, prywatyzacja, podpisywanie umow lekarzy z firmami
                                      ubezpieczeniowymi moze ta sytuacje uzdrowic. NIe trzeba bedzie mierzenia
                                      stopnia usmiechu, uprzejmosci, fachowosci, bo rynek SAM to zweryfikuje i
                                      lekzrze, ktorzy pewnych kreyteriwo nie spelniaja, wygina jak dinozaury.
                                      Ponadto wprowadzenie egzaminow weryfikujacych co kilka lat, zeby odnawiac
                                      licencje, jak to jest w innych krajach, zmuszaloby lekarzy do utrzymywania
                                      kontaktu z najnowsza medycyna, nie dla wlasnej satysfakcji, ale dla utrzymania
                                      sie na rynku.
                      • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:09
                        No to sie popisałaśsmile Normalnie siedze i płaczę ze śmiechu!!!!!!!!!!!! Ty jesteś
                        lekarzem??????????
                        Jesli miałas noworodka z ZD nie mogłaś stwierdzic czegos takiego jak "ciężka
                        postać" zd. Czegoś takiego nie da sie stwierdzić! Nie masz zielonego pojecia jak
                        taki noworodek moze sie rozwijać! Owszem, to mogłobyc maleństwo mocno obciażone
                        okołoporodowo (np. wcześniak, wada serca, wada przewodu pokarmowego i wiele
                        wiele innych) ale to tez nie rokuje zbyt dobrze jeśli chodzi o rozwój
                        psychoruchowy maluszka!!!! moje dziecko urodziło się w 33 tc, z paskudna wadą
                        serca (CAVSD + PDA), miało wylew krwi do mózgu, przeszło sepsę i jeszcze kilka
                        innych atrakcji a mimo to teraz w wieku lat siedmiu idzie do szkołysmile

                        Próbujesz się przedstawić jako wszystkowiedząca - a tu zonk - okazało sie, że
                        nie wiesz podsawowych rzeczy. Cięzka postać - buhahahahahahahahahasmile pozwól, że
                        twoje słowa pokaże na forum rodziców dzieci z ZD - popłacza się z radoścismile
                        • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:15
                          agamama123 napisała:

                          Owszem, to mogłobyc maleństwo mocno obciażone
                          > okołoporodowo (np. wcześniak, wada serca, wada przewodu pokarmowego i wiele
                          > wiele innych) ale to tez nie rokuje zbyt dobrze jeśli chodzi o rozwój
                          > psychoruchowy maluszka!!!!

                          Powinno być oczywiście "nie zawsze rokuje źle"smile
                        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:21
                          Właśnie było dokładnie to co piszesz - poważna wada serca i wada przewodu
                          pokarmowego. Wada serca bardzo ciężka o złym rokowaniu. Może wyraziłam sie mało
                          precyzyjnie.
                          • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:16
                            Bardzo mało precyzyjnie jak na lekarza - to nie żadna cięzka postac ZD tylko
                            zespół wad wrodzonych, prawda?
                            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 12:31
                              Wymieniając posty siła rzeczy robi się skróty myslowe. Oczywiście czepiać się
                              można każdego skrótu myslowego i każdego niedopowiedzianego zdania.
          • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:02
            bea116 napisała:

            > Może jednak trochę zmieni - lekarz pracujący w jednej pracy za godziwe
            pieniądz
            > e będzie mniej przemęczony i bardziej cierpliwy niż lekarz, który myśli o
            tym,
            > że za chwilę musi jechać do drugiej roboty na następnych kilka godzin a w
            weeke
            > nd też nie odpocznie bo ma kolejny dyżur. Lekarz to nie cyborg, to też
            człowiek
            > ... Nie usprawiedliwiam braku kultury, ale ludzie toż nawet skrzywić się nie
            mo
            > żna, bo zaraz doktor konował i cham? A może go boli głowa, a może jest w
            trakci
            > e rozwodu a może jego własne dziecko ma 39 stopni gorączki a on musiał
            przyjść
            > do roboty? Lekarz to nie cyborg, to też człowiek...

            Podobnie jak pielęgniarka, nauczycielka, ekspedientka - wobec ich min też
            jesteś taka wyrozumiała ?

            > Poza tym w ŻADNYM poście nie ma takiej refleksji - lekarz był niemiły, ale ja
            t
            > eż jako pacjent może nie zachowałam się wobec niego jak należy... Brak takich
            p
            > ostów też daje do myślenia. Może po prostu Kali dobrze, Kalemu źle.
            Nie neguję, że jakiś pacjent mógł być niemiły, ale wiem jedno - mam problemy z
            asertywnością i nie potrafię upominać się o swoje, więc jeżeli chodzi o mój
            stosunek do lekarzy, z którymi miałam kontakt to nie mam sobie nic do
            zarzucenia. No chyba tylko to, że powinnam np. skomentować prosto w oczy
            trzygodzinne wyczekiwanie pod gabinetem, albo wmawianie mi, że nie znam
            własnego dziecka i traktowanie jak półgłówka, a ja nie potrafię.
            • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:47
              1)tak, staram się być wyrozumiała
              2)słowo "jakiś" w wyrażeniu "pacjent mógł być niemiły" zamieniłabym na "wielu pacjentów jest niemiłych" i bynajmniej nie dlatego, że czekają trzy godziny
              3)nie odpowiada Ci lekarz to go zmień, tak jak zmieniasz mechanika czy elektryka, masz prawo wyboru
              • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:58
                No właśnie to pacjent ma zmieniać lekarza, a nie pan doktor miejsce pracy skoro
                mu nie odpowiada.
                • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:21
                  To też, dlatego już zaczyna np. brakować anestezjologów i radiologów emigrujących do Europy i dalej, ale to chyba raczej uderza w pacjentów, nie sądzisz? Już nawet w Warszawie jest wiele przychodni i szpitali, które nie mają poobsadzanych niektórych etatów, bo lekarz nie równa się masochista i chętnych brak.
                  • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:07
                    Nie zrozumiałaś - dlaczego lekarz, który ma w nosie pacjentów czuje się
                    bezkarny? Bo pacjenci nie wyciągają z takiego zachowania konsekwencji, nie idą
                    na skargę do dyrektora placówki itp. Ustawiczne skargi na jedną i tę samą
                    osobę jakiś efekt by chyba dały, np. w postaci zwolnienia.
                    • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:55
                      no to niech idą, nie mam nic przeciwko, ja np. jeśli uważam że są podstawy to interweniuję i w sklepie i na poczcie i w urzędzie, no ale nie z powodu kwaśnej miny pani ekspedientkitongue_out
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:51
          Jeżeli lekarz będzie zarabiał niewiele ponad 1400 złotych, lekarz, do którego
          przychodzisz - jak sama piszesz, z lekiem, bólem, strachem; lekarz , który ma
          wysokie kwalifikacje formalne i sporą wiedzę, będą frustracje, pospiech.
          Frustracje dlatego, ze nie ceni się ani wiedzy, ani wagi pomocy, ani
          odpowiedzialności. Pośpiech i zmęczenie dlatego, że lekarz tez jest
          człowiekiem, też chce zyć, dać coś z siebie rodzinie, wyjechać na urlop. A na
          to trzeba zarobić. I większość z nas robi to w prywatnych gabinetach.
          Nienawidzicie nas, bo tak jak dla nas ważniejsze są nasze dzieci tak dla Was
          Wasze problemy. I żądacie od nas dyspozycyjności przez 24 godziny na dobę.
          Jesli lekarz mówi "później, skończyłem pracę", automatycznie staje się wrogiem.
          Jestem za prywatyzacją słuzby zdrowia. Za duzymi podwyżkami. Wtedy zamiast biec
          do gabinetu, mogę zostac dłużej w szpitalu wiedząc, że nie robię tego kosztem
          swojego dziecka. Czy to tak trudno zrozumieć?
          Ludzie są rózni. Na naszą grupę zawodową stale wylewa się pomyje. Coraz więcej
          lekarzy wyjeżdża, coraz więcej biegnie do gabitetów. Czy zalezy Wam, aby Was,
          Wasze dzieci czy rodziców leczyły sfrustrowane i niedouczone niedobitki? Czy
          chcecie, aby na Was uczyły się kadry medyczne dla Unii???
          • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:14
            Chyba nieco przesadzasz z egzaltacją w swoich wypowiedziach.
            Nienawidzimy? Bez przesady, aż tak wielkich emocji twoja grupa zawodowa
            we mnie nie wzbudza.
            Bardziej dziwi mnie to ciągłe podkreślanie wykształcenia, inteligencji, wiedzy, w przełożeniu na skrzeczącą rzeczywitość w jakiej znajduje się pacjent.
            Tak się składa, że jestem po biol.-chemie, i 3/4 mojej klasy poszła na medycenę, i wierz lub nie, ale część z pewnością orłami nie była
            i przysłowiowego prochu nie wymyślą.
            Pomyje się na was wylewa, nie dlatego że ludzie są źli i znaleźli sobie "kozła ofiarnego", tylko doprowadza do tego arogancja i buta waszego środowiska, korupcja i tuszownie błędów kolegów zgodnie z zasadą "brudy pierze się w domu".
            Rozumiem frustrację z powodu niskich zarobków, rozumiem zmęczenie, ale nie rozumiem chamstwa, kolesiostwa, znieczulicy.
            Wyśmiewasz to osoby szukajace pomocy w internecie. Miałam kłucie w okolicach prawego boku. Byłam u trzech specjalistów, oczywiście prywatnie, miałam robione usg, ekg, gastroskopię (za wszystko płaciłam z własnej kieszeni), leczono mnie na żołądek, później wątrobę, niestety ból nie mijał, leki nie skutkowały, lekarze kręcili głowami, zaczełam szukać w internecie. Objawy zgadzały się z moimi - wyszło że to neuralgia. Poszłam do innej pani doktor, zasugerowałam neuralgię międzyżebrową, pani doktor zapisała leki i po dwóch tygodniach (!) przeszło.
            Ból, który bezskutecznie leczyłam wcześniej półtora roku.

            Podobnie moja koleżenka. Po dwóch latach nieskutecznego leczenia, trafiła na artykuł w internecie (napisany przez lekarza). Objawy były zgodne z tym, co opisywał lekarz, okazało się, że cierpiała na silną agorafobię.
            Psychiatra który od dwóch lat faszerował ją lekami, wyciągając z rzekomej depresji, kobietę wyśmiał. Zmieniła lekarza, poszła na terapię grupową, coraz śmielej i dalej wychodzi z domu.

            Każdy ma prawo się pomylić, każdy ma prawo nie wiedzieć, ale wy najczęściej zaprzeczacie, że tak jest.

            I mam pytanie, czy jeśli dostaniecie podwyżki pensji, będzie to związane
            z ograniczeniem możliwości pracy na kilku etatach, czy też nie?
            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:45
              Z przyjemnością będę pracować na jednym jedynym etacie - w szpitalu( praca
              ciekawsza, bardziej satysfakcjonująca) jesli zarobię tyle ile dziś w szpitalu i
              w gabinecie.
              Z radością poświęce ten czas synowi, dokształcaniu sie, odpocznę. Ale warunek -
              zarobki muszą byc identyczne.
              • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:09
                Hmm, nie chodzi mi o to, co kto będzie robił z przyjemnością, ale czy wraz z podwyżkami których żądacie (o ile by były w żądanych wysokościach) pojawi się ustawowy zakaz pracy na kilku etatach.
                Teraz wiadomo, że wszyscy pięknie, ładnie, będą pisać o czasie dla rodziny, na odpoczynek, dokształcanie, ale znam trochę życie np. mam często do czynienia z prawnikami czy biegłymi rewidentami, którzy dobrze zarabiają (kancelaria w K-cach 500,00 zł. za godzinę brutto). Uwierzysz, albo i nie, ale oni zawsze są zagonieni, ciągle prowadzą równolegle inne sprawy, inne firmy, pracują od rana do wieczora.
                Pewnie, ze jak się zarabia 2.000,- zl. to 7.500,- wydaja się to dużą sumą. Tyle, ze bardzo szybko zaczyna się kupować lepsze jedzenie, kosmetyki, ciuchy, wyposażenie domu, lepsze wczasy, szkoły dla dzieci. I po chwili okazuje się, że znów za mało.
                Dlatego pytam o ustawowy zakaz, czy jest taki postulat, bo za chwilę znów się okaże, że pomimo podwyżek lekarze dalej pracują na kilku etatach, dlatego są zmęczeni, dlatego nieuprzejmi, dlatego się spóźniają, dlatego... et cetera, et cetara.
                • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:31
                  Lekarz jest obywatelem tego kraju. Konstytucja gwarantuje mu te same prawa i
                  obowiązki. Nie można jednej grupie zawodowej zakazać tego czy tamtego a innej
                  nie. To jawna dyskryminacja. Za chwilę ten czy ów domagać się będzie, aby
                  lekarzom zabronić kupowania samochodów, wyjazdów za granicę, kupowania
                  markowych ubrań. Mozna wymyslić, że wszyscy mają studia za darmo tylko nie
                  lekarze. Można sporządzić długą listę dyskryminacji. Ale to już podpada pod
                  odpowiednie paragrafy.
                  Jeśli wprowadza się ustawowy zakaz pracy ponad etat to dla WSZYSTKICH.
                  Chciałabym, aby w tej sytuacji był także jednoznaczny zapis, że lekarzowi pod
                  groźba kary nie wolno(!!!!!) także bez pieniędzy dotykać pacjenta. Od ratowania
                  jego zdrowia i zycia są dyżurne słuzby. A dlaczego?
                  Bo zaraz miałabym pielgrzymki ludzi domagających się świadczeń za darmo.
                  Mam sąsiadów z dziećmi. Jedna z rodzin o 2.30 w nocy wali do drzwi. Budzi mnie,
                  syna, męża. Dzieci mają wysoką gorączke. Ubieram się, biegnę. Badam cała
                  trójkę - dokładnie. Wypisuję recepty. Angina. Proszę o dane dzieci z peselami
                  włącznie. Idę do mieszkania do komputera. Rejestruję pacjentów i wracam z
                  rachunkami. Za konsultację dziecka ( w nocy) rachunek opiewa na 90 złotych.
                  3x90=270 złotych ( nie doliczam z powodów oczywistych dojazdu). Wszystko
                  wyszczególnione. Sąsiedzi mcono zdziwieni - dlaczego biorę pieniądze i dlaczego
                  tak drogo? Bo lekarz ich zdaniem powinien być do dyspozycji. Bez pieniędzy.
                  Zawsze. Zabranie nam możliwości praktyki odbiera możliwość wystawiania
                  rachunków w sposób legalny. A na lewo z zasady nie biorę. Zaś pracowac za darmo
                  nie chcę.
                  P.S. Nikt z nas nie pracuje dla sportu.
                  • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:30
                    Kochana, ale to właśnie wasza grupa zawodowa chce mieć gwarantowane zarobki w wysokości 5.000,- czy 7.500,- zł.
                    Skoro już poruszasz kwestię równości praw, to prawo to takiego wynagrodzenia dotyczy, waszej grupy zawodowej, finansowanej z budżetu państwa, czyli z kieszeni podatników, a wszystkich grup zawodowych czerpiących z tego samego worka.
                    Niezależnie od stopnia fachowości, uprzejmości, jakości świadczenia usług, chcecie tyle za sam fakt bycia lekarzem w pracy.

                    A co w zamian? Przestaniecie straszyć, że wyjedziecie za granicę?
                    Znam życie i ludzi na tyle, że jeśli chodzi o kasą, to jej nigdy za wiele.
                    Jaka więc w zamian za podwyżki jest gwarancja, że lekarze nadal nie będą biegać z etatu na etat? Słowo lekarza?

                    Sama przecież piszesz, że podwyżka umożliwi ci spędzanie czasu z rodziną, dokształcanie, spowoduje, ze nie trzeba będzie biegać z przychodni do szpitala i z powrotem, co ma rzekomo przynieść większą uprzejmością, brak spóźnień, większość fachowość itd.
                    To dlaczego się oburzasz, na propozycję doprecyzowanie tego w ustawie.
                    Przecież temu ma służyć podwyżka waszych płac.
                    Twoje oburzenie raczej wskazuje, że nie masz zamiaru rezygnować z kolejnego etatu.

                    W moim zawodzie również trzeba nieustannie się dokształcać, fachowe szkolenia i podręczniki również kosztują wiele.
                    Ale oprócz pieniędzy potrzeba jeszcze na naukę sporo czasu, trzeba mieć czas na szkolenia, naukę i czytanie, zmęczenie nie służy przyswajaniu wiedzy.
                    Jaką mam gwarancję, ja jako pacjent, z którego kieszeni wzrosnąć mają wasze pensje, że tak właśnie spożytkują czas lekarze.

                    Poza tym mylisz się twierdząc, że” nie można jednej grupie zawodowej zakazać tego czy tamtego”, nie tylko można, ale nawet tak zrobiono, czego dowodem są chociażby istniejące w naszym kraju ustawy o Ograniczeniu Prowadzenia Działalności Gospodarczej, czy o Działalności Zarobkowej albo taka Ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej.
                    • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:03
                      Proszę bardzo. Zgoda! Niech wezmą mój PIT i zagwarantują mi identyczne zarobki
                      na etacie!Niech mam sumę X z pracy tylko i wyłącznie w szpialu. Moge zamknąc
                      gabinet na 4 spusty. Będę miała czas, bede wypoczeta i uśmiechnięta.
                      Mam jednak pytanie. Co mam zrobić , gdy w nocy zastuka do mnie sąsiadka, której
                      zachorowało dziecko?
                      Odmówić konsultacji? Jestem ścigana z mocy Ustawy o zawodzie lekarza.
                      Iść i zainkasowac honorarium? Popełniam przestępstwo podatkowe.
                      Zawalić pół nocy i pracowac za darmo? To by Wam się najbardziej podobało, tylko
                      znów bije to w lekarza.
                      Znajdźcie więc uczciwe rozwiązanie w ramach pomysłu na reformę pracy i płac
                      lekarza.
                      • gorgona_1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:16
                        Pytam, bo nie wiem:
                        jak właściwie rozliczasz się z US?
                        Zasady ogólne czy ryczałt?

                        Co do stukającej sąsiadki: może ludzie zwyczajnie powinni wiedzieć dokąd
                        pojechać w nocy, kiedy np. dziecko zachoruje, ale nie wygląda, żeby było
                        potrzebne wzywanie pogotowia.
                        Taką informację chyba można znaleźć, a nie latać po sąsiadach.
                        Od lekarza po godzinach mozna oczekiwać, że np. udzieli pierwszej pomocy w
                        razie wypadku.
                      • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:35
                        biala_dama3 napisał:

                        > Proszę bardzo. Zgoda! Niech wezmą mój PIT i zagwarantują mi identyczne z
                        > Mam jednak pytanie. Co mam zrobić , gdy w nocy zastuka do mnie sąsiadka,
                        > której zachorowało dziecko?
                        > Odmówić konsultacji? Jestem ścigana z mocy Ustawy o zawodzie lekarza.
                        > Iść i zainkasowac honorarium? Popełniam przestępstwo podatkowe.

                        Jak często w twojej karierze zawodowej zdarzają ci się sąsiedzi stukający do drzwi w nocy? Tak średnio na rok.
                        I kto znowu chce, żebyś pracowała za darmo, skąd ta egzaltacja?
                        Przede wszystkim od ciebie zależy, czy otworzysz drzwi, czy nie.
                        Po drugie, nie sądze, żeby wszystkie wypadki losowego jakie mogą się wydarzyć uregulowano w ustawach, bo życie często jest bogatsze od przepisów.
                        Równie dobrze może się przydarzyć, że będac na wczasach, inny wczasowicz leżący obok ciebie na leżaku dostanie zawału.
                        Co to ma do rzeczy.
                        Wytłumacz mi jakie przestępstwo podatkowe popełniasz, inkasując honorarium za wykonaną przez ciebie usługę?
                        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 08:15
                          Jeśli inkasuję jakiekolwiek pieniądze muszę odprowadzić od nich podatek. Żeby
                          odprowadzić podatek - muszę je zaksięgować. Biorąc od sąsiadki pieniądze za
                          poradę księguję , płacę naleznośc fiskusowi i jesteśmy ok.
                          Wiesz, może jestem głupia i naiwna , ale gdy ktoś potrzebuje pomocy to ją ode
                          mnie otrzymuje. Ty - będąc lekarzem, pewnie zostawiłabyś umierającego na klatce
                          schodowej. Nie oznacza to, że za tę pomoc nie nalezy mi się honorarium.
                          Świństwem jest jesli komuś np. zalewa mieszkanie, a hydaulik udaje, że nie ma
                          go w domu. Ale na Boga, dlaczego ma to robic za darmo?
                          Pytasz jak często sąsiedzi proszą o pomoc? Częściej niż Ci się wydaje. 3-4 razy
                          w miesiącu. Choćby wczoraj tuz przed 24.00. 3 latek z biegunką i wymiotami.
                          • nenia1 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:22
                            Sama piszesz w swoim poprzednim poście, że biorąc honorarium od sąsiadki rzekomo popełniasz przestępstwo podatkowe. Dlatego zapytałam jakie.
                            Za chwilę odpowiadasz, że jak zaksięgujesz i odprowadzisz podatek to jesteś ok. Więc z czym masz problem. Jak każdy inny obywatel, za usługę pobierasz honorarium, księgujesz i odprowadzasz podatek. Dlaczego więc kreujesz nieprawdziwą sytuację, w której to stajesz się rzekomym przestępcą podatkowym udzielając pomocy sąsiadce.

                            To twoje własne słowa:

                            >Co mam zrobić , gdy w nocy zastuka do mnie sąsiadka, której
                            >zachorowało dziecko?
                            >Odmówić konsultacji? Jestem ścigana z mocy Ustawy o zawodzie lekarza.
                            >Iść i zainkasowac honorarium? Popełniam przestępstwo podatkowe.

                            Po raz kolejny piszę, tak jestem za tym żebyście dostali podwyżki.
                            Nigdzie nie piszę, ze masz cokolwiek robić za darmo.
                            Pytam tylko co w zamian dostanie pacjent, który waszą podwyżkę odczuje w postaci drenażu kieszeni, najpewniej w kolejnym wzroście składek.

                            Twierdzisz, że będziecie mniej pracować, ale na moją propozycję ograniczenia pracy na kolejnych etatach w zamian za podwyżki dla lekarzy, tak jak zrobiono to w przypadku innych zawodów, aby ograniczyć patologie, jakie mogę być z tym związane, ty zioniesz oburzeniem, co wyraźnie wskazuje, że pomimo podwyżek dalej pracować na kilku etatach będziesz.

                            Jest taka zasada, jak chcesz przekonać szefa, aby dał ci podwyżkę, wykaż mu co on może na tym zyskać, a nie co ty, bo jego interesuje własny zysk, a nie twój.
                            Ty nie przekonałaś mnie wcale, co do mojego zysku jako pacjenta, mało, mam pewność że jedynym beneficjentem będą lekarze, dla pacjentów nic się nie zmieni, albo niewiele, oprócz podwyżek składki.

                            Co do twoich sąsiadów, powiem ci tylko tyle, jeśli przyjmujesz ludzi z gorączką, czy z biegunką to zawsze będą co ciebie przychodzić kiedy chcę, bo po prostu mają wygodniej iść do ciebie, zamiast stać w przychodni. Tacy są ludzie. Nie tylko w stosunku do lekarzy, w ogóle tacy są – wygodni.
                            Co innego zagrożenie życia, gdzie każda sekunda jest ważna, co innego biegunka. Może masz problem z asertywnością i przyzwyczajasz ich do tego.
                            Mam w rodzinie trzech lekarzy i nikt nie opowiadał o sąsiadach chodzących po nocach i dobijających się do drzwi średnio 4 razy w miesiącu.

                            Nie znasz mnie, i bardzo cię proszę nie pisz, co bym zrobiła gdyby ktoś umierał na klatce schodowej, bo zaczyna brakować ci logicznych argumentów, zamiast ad rem przechodzisz ad personam.
                            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 13:27
                              Mając gabinet , prowadząc księgowość mam gdzie zaksięgować. Pracując tylko w
                              szpitalu nie prowadzac działalności gospodarczej , nie wypełniając PIT-ów
                              raczej nie zaksięguję.
                              Co pacjent dostanie w zamian za nasza podwyżkę:
                              - niezmęczonego lekarza
                              - zadowolonego z pracy lekarza
                              - dokształconego lekarza
                              - krótsze kolejki do lekarza.
                              Mało? Sa tacy, którym wszystko jest mało.
          • joasia1234 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:43
            Wszystko to jest zrozumiałe. Tak naprawdę większość pacjentów popiera wasze
            żądania, nie popiera formy protestu. Bo nie uderzacie w tych, w których
            powinniście. Jedno co mnie uderzyło w twoich wypowiedziach, to pogarda dla
            pacjentów. Bo brudni, bezrobotni, chamscy, itd. Bo nie pamiętali o
            nieszczęściu, jakie spotkało twojego męża. Jasne, ludzie bywają różni. Pamiętaj
            tylko, że do szpitala nie trafia się dla przyjemności. Naturalną rzeczą jest
            to, że pacjent myśli przede wszystkim o swoim zdrowiu. Nie usprawiedliwia to
            chamstwa, ale cóż... wszędzie można się z chamstwem spotkać. I nie uogólniaj,
            bardzo wiele osób docenia pracę lekarzy. A twoje posty są czasami po prostu
            obraźliwe.
      • renia1807 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:10
        biala_dama3 napisał:
        > 3. Więszkość piszących nie rozumie, że płace muszą wzrosnąć i to drastycznie
        > jeśli mamy mówic o poprawie jakości leczenia

        o poprawie jakości leczenia, zdecydować może dobrze wyposarzony szpital/przychodnia w specjalistyczną apataturę i wysoko wyszkolony personel
        podwyżki płac mogą jedynie zmienić stosunek lekarzy do pacjentów, choć w to akurat jakoś nie wierzę
        • renia1807 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:12
          wyposaŻony miało być
        • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 12:50
          Tylko żeby się szkolić trzeba mieć za co!! Dla przykładu kurs EEG (podstawowy) 4-6 tys w zalezności od miejsca, jeden z podręczników niezbędnych do mojego egzaminu specjalizacyjnego około 300 zł, opłata rejestracyjna na zagraniczny zjazd gdzie można dowiedziec się o aktualnościach światowej medycyny w granicach około 2500 zł (nie mówię o kosztach podróży, hotelu czy utrzymania przez kilka dni zjazdu), opłaty rejestracyjne na zjazdy krajowe 300-500 zł. Wystarczy przykładów?
          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:04
            Pewnie, że nie wystarczy. Lekarz MUSI się dokształcać, ale fakt, że podręcznik
            kosztuje 1/4 miesięcznej pensji to juz insza inszość. Zjazdy - dla pacjentów
            to nie forma dokształcania się, a wyjazdy turystyczne.
            My o jednym, oni o drugim. Niestety, barykada jest coraz wyższa.
            • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:18
              biala_dama3 napisał:

              > My o jednym, oni o drugim. Niestety, barykada jest coraz wyższa.
              Wreszcie zrozumiałaś przy 430 pościesmileCo robiłaś, żeby zburzyć tę barykadę, w
              którym poście wyraziłaś choć odrobinę dobrej woli dla zrozumienia naszych
              racji? W żadnym, więc na co liczysz, na to, że posypiemy głowy popiołem i damy
              się jeszcze bardziej opluwać? Najśmieśniejsze jest to, że od momentu Twojego
              podsumowania wszystkie przyznałyśmy, że podwyżki się WAM należą, nikt tego nie
              neguje, ale Wy nadal swoje - klapki na oczy i heja. My nie wierzymy, ze
              jakakolwiek podwyżka cokolwiek zmieni w Waszym podejściu do pacjenta - nie
              słuchasz nas na forum i nie słuchasz w gabinecie - w jednym i drugim przypadku
              wiesz lepiej. I nic tego nie zmieni, żadna kasa.
              • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:25
                A skąd pewność, że nic nie zmieną? Przeciwnie zmienią.
                1. Zatrzymają dobrych lekarzy
                2. Godziwie wynagradzany pracownik ( nieważne jaki) lepiej i chętniej pracuje
                3. Nie mając konieczności ekonomicznej nikt z nas nie będzie pracował ponad
                siły, nie będzie przemęczony a to spowoduje, że będzie sympatyczniejszy.
                4. Mając więcej pieniędzy będziemy przeznaczać je równiez na dokształcanie, a
                co za tym idzie szybciej trafii się na osobe kompetentna ( przyznaje uczciwie,
                że ze swoich butów mogę zrezgnowac i pojechac na zjazd, z butów syna nie
                zrezygnuje i nie kupię sobie ksiązki).
                5. Płacąc dobrze szefowie moga wymagac. Płacąc grosze - za chwilę będą
                zadowoleni, że maja jeszcze komu płacić.
                • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:29
                  Przeczytaj jeszcze raz mój post,chociaż...Ty chyba udajesz, że nie rozumiesz.
                  • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:33
                    Bardzo dobrze rozumiem.
                    Ty - chcesz dobrego traktowania.
                    Ja - dobrych zarobków.
                    Co zrobiłam, zeby zmiejszyć tę barykadę? Paradoksalnie duzo. S t r a j k u j ę.
                    Po to, zeby miec większe zarobki dajac Wam, pacjentom do ręki narzędzie.
                    Jesteście dobrze opłacani, płacę( duzo) więc wymagam.
                    • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:39
                      Przeczytaj jeszcze raz - NIC nie zrozumiałaś i NIC nie zrobiłaś.
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:00
          Reniu, tylko za chwilę spełniony będzie tylko jeden warunek -
          wysokospecjalistyczny sprzęt. Dobrze wyszkolony personel nie będzie juz
          pracował.
          • ulka13 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:34
            Z jednej strony nie jestem za strajkiem, bo z tego co wiem, niedawno były
            podwyżki w słuzbie zdrowia /chyba się nie mylę/ ale z drugiej strony uważam ze
            trzeba z tym coś zrobić. To nie do pomyslenia zeby księgowa w szpitalu
            zarabiała wiecej niz lekarz, a sprzątaczka prawie tyle samo. Ja wiem, ze jest
            to opłacane z innych srodków, ale trzeba przyznać że jest to CHORE. No ale cóż,
            żyjemy w chorym kraju. A jesli chodzi ojakość usług lekarskich.. większość z
            was spotkała się z chamami i gburami... cieszę się że mieszkam tu gdzie
            mieszkam, bo mnie póki co się to nie zdarzyło. Ale z tego co zauważyłam, to
            nasze społeczeństwo jest takie właśnie, najprościej błotem obrzucić. Teraz
            lekarzy kiedyś górników, bo sie o swoje upominali. A po wypadku w Halembie ...
            cała Polska się solidaryzuje BO JAK TO BIEDNI MAJA ŹLE....a co do białej damy,
            to mimo iz nie narzekam na lekarzy w moim miasteczku, to chciałabym żeby u nas
            przyjmowała, jakoś ufam jej.../ale 500 km to troche daleko, prawda?/
            • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:41
              Ty też czytaj ze zrozumieniem, przynajmniej od postu 400. NIKT im nie odmawia
              prawa do podwyżki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • ulka13 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:47
                Niby nie ...ale -lekarze są źli, mało pracują, spóźniają się, mają chamskie
                odzywki itd. i w ogóle niech sobie wyjadą i bedzie ok. Dla mnie jednak nie
                wyglada to jak zgoda na podwyżke.
                • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:51
                  No to przeczytaj moje posty jeszcze raz. A poza tym dlaczego brak kasy nie ma
                  wpływu na punktualność, szacunek i jakość pracy u tzw. dobrych pacjentów?
                  • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:11
                    Bo może to jest tak jak w każdym zawodzie, zresztą co już wcześniej w którymś poście pisałam, że są dobrzy i źli: policjanci, nauczyciele, sędziowie, bankowcy itd, i to wcale nie upoważnia do generalizowania, natomiast z Twoich postu można wysnuć wnioski takie:
                    1)pacjenci dobrzy, jacyś tam czasami nie w porządku, ale ogólnie cud-miód,ale lekarze - ogólna moralna degradacja!
                    2)trafiają się mili i zadowoleni z życia za taką kasę, znaczy się niech reszta bierze z nich przykład, "podwyżek się im nierobom zachciewa" (słowa pacjenta z mojego przedostatniego dyżuru - musiał poczekać 20 minut pod gabinetem bo akurat badałam w nim pacjentkę, która była przed nim)
                    3)lekarz punktualny i szanujący pacjenta nie równa się lekarz z uśmiechem przyklejonym do twarzy niezależnie od okoliczności i zachowania tegoż pacjenta
                    • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:16
                      Oczywiście, że w każdym zawodzie są dobrzy i źli. Oczywiście tak samo dobrzy i
                      źli są pacjenci, a z Twoich i białej damy postów można wysnuć wniosek, lekarze
                      cud miód, a pacjenci- ogólna moralna degradacja. Ja nie pisałam o trzygodzinnym
                      czekaniu na swoja kolej tylko o tym, że lekarz, który miał przyjmować o ósmej
                      pojawił się trzy godziny później - żadnej informacji o zmianie godzin
                      przyjmowania w tym dniu nie było. Owszem, mogło coś wypaść nagle , ale wtedy
                      podchodząc pod gabinet się przeprasza, a nie warczy na pacjentów. Magiczne
                      słowo. Ja wiem, że Wam się wydaje, że pacjent(dziecko) nie ma nic lepszego do
                      roboty, ale wyobraź sobie, że matka pacjenta ma. I też jest człowiekiem, też ma
                      swoje problemy , zeby przyjść do poradni musiała zwolnić się z pracy itp.
                      Szanujmy się wzajemniesmile
                • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:52
                  no właśnie!
                  • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:55
                    to oczywiście do postu uli
                  • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:56
                    Droga Beo gdyby było jakieś referendum w sprawie podwyżki to, mówię za
                    siebie, "postawię krzyżyk" przy TAK, za podwyzką, ale NIE MAM złudzeń co
                    zmiany. Za dużo przeszłam, żebym była aż tak naiwna. To co napisałam nie wzięło
                    się z powietrza, ani z sytuacji innych pacjentów, nie, niestety, to sa tylko i
                    wyłacznie moje doświadczenia.
                • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:52
                  Miało być dobrych lekarzy, sorry.
                  • ulka13 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 13:57
                    A dlaczego mam czytać Twoje posty? Czy ja powiedziałam ze ty nie chcesz
                    podwyżek dla lekarzy??? Piszę po prostu że z większości / większości nie
                    wszystkich/ postów aż wyłazi nienawiść do lekarzy. Ja nie lubie
                    generalizowania, i dlatego uważam ze jak się na swojej drodze spotka złego
                    człowieka to wszyscy sa źli. I dlaczego wszyscy lekarze maja cierpieć przez
                    tych, którzy nie traktuja swoich obowiązków poważnie?
                    • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:00
                      Nie lubisz generalizowania, ale uogólnienie, ze pacjenci są chamscy itp. Ci nie
                      przeszkadza?
                      • twojasasiadka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 14:20
                        ech..wiadomo,że jak marnie płacą pracownikowi za wykonywaną pracę to i
                        motywacja gdzieś się gubi po drodze-prawda?smile
                        i nie ma to nic wspólnego z etyką i moralnościąwink
                        czy któraś chciała by siedzieć codziennie po 12 godzin w pracy dostając za to
                        1000zł?
                        jestem za podwyżkami dla lekarzy- to odpowiedzialny zawód, a nie przekładanie
                        papierów na biurku
                        • myelegans Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 15:33
                          Jednego nie rozumiem. Skoro caly czas na drodze napotykacie na....
                          niekompetentnych, chamskich, nieuprzejmych, nieuczciwych, spozniajacych sie
                          lekarzy, to dlaczego nie interweniujecie? Piszcie zazalenia, skargi, idzcie do
                          wyzszych instancji, a nie wyzywajcie sie w internecie i licytujcie, kto widzial
                          wiecej cierpienia i kto sam siebie zdiagnozowal.

                          Sama napisalam skarge do ordynatora w klinice ortopedycznej, po konsultacji z
                          docentem, ktory nie chcial udzielic mi wyczerpujacych odpowiedzi na pytania o
                          operacje stawu biodrowego mojej mamy. Na nastepnej wizycie, usiadlam i on mi na
                          kartce wszystko rozrysowal.

                          BTW, ja nie szanuje wszystkich ludzi z marszu, na szacunek trzeba sobie
                          zasluzyc, wiekszosc na niego nie zasluguje. Jedna rzecz byc profesjonalnym, a
                          druga okazywac szacunek. Dla mnie lekarz powinien byc przede wszystkim
                          profesjonalista. Nie musi ubolewac, trzymac za reke, pocieszac, wymagam od niego
                          rzetelnego rzemiosla i informacji. Jak by mi pacjent, petent, student okazywal
                          wlasny stosunek, nie bede nastawiala drugiego policzka. Wystarczy, ze jeden
                          pacjent sie o to postara, to nastepny po nim bedzie zbieral zniwo. Lekarz tez ma
                          emocje, zwlaszcza sfrustrowany i przemeczony.

                          Jezeli system bedzie zdrowy, to nieuprzejmi lekarze znikna z rynku, droga
                          naturalnej selekcji. System jest chory.....

                          • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 16:57
                            Nie intereweniujemy, bo interwencja u szefa lekarza mija się z celem i dlatego
                            dyrektorem szpitala nie powinien być lekarz, bo nie będzie wystepował przeciwko
                            własnej grupie zawodowej. szacunek to nie ubolewanie, trzymanie za rękę,
                            pocieszanie - to empaia i też by się nic nie stało gdyby lekarze ją mieli.
                            Powiem ci co dla mnie jest brakiem szacunku np. sytuacja przez Ciebie opisana
                            na temat konsultacji z
                            > docentem, ktory nie chcial udzielic mi wyczerpujacych odpowiedzi na pytania o
                            > operacje stawu biodrowego twojej mamy. Co nie miał biedaczek czasu w pracy
                            czy za głupia dla niego byłaś, żeby się zniżyć do Twojego poziomu i tłumaczyć? -
                            to oczywiście jadowita ironia. Nikt nie ma, a przynajmniej większość nie ma
                            pretensji o brak uśmiechu numer 5. A swoją drogą dlaczego do pielęgniarek ma
                            się pretensje o brak tego uśmiechu?
                            • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 20:22
                              Straszne to po prostu.Mam nadzieję,ze nigdy nie trafię na Białą Damę.
                              Nie wierzę w to,że te podwyzki coś zmienią.Tak samo jak nie wierzę,że lekarze
                              przestaną przyjmować prywatnie.I nie wierzę w to,że walczą oni o dobro
                              pacjentów. Nie słyszałam jeszcze w żadnym wywiadzie,żadnego postulatu
                              dotyczacego pacjentów.Cały czas tylko podwyzki i podwyzki dla NAS ,bo mi tacy
                              biedni.
                              Dajcie nam kasę to będziemy mili dla pacjentów-do tego się sprowadzają wywody
                              Białej Damy.To bardzo smutne.
                              Zgadzam się,że lekarze powinni więcej zarabiać ale nie tylko oni.I zgadzam
                              się,że podwyzki nie powinny być dla wszystkich po równo.Należy odwrócić
                              kolejnośc i wprowadzić w życie hasło"jaka praca taka płaca" i dopiero jak lekarz
                              udowodni,że na to zasługuje to dostanie podwyżkę-moze być nawet i 6 tysięcy.Ale
                              coś za coś.A nie odwrotnie bo ja wcale nie wierzę,że podwyżka coś zmieni.Zmiany
                              systemu trzeba (wtedy bym pierwsza poszła popierać lekarzy,nawet z
                              transparentem).Bo potem lekarze będą się tłumaczyc,że sprzęt nie taki,ze NFZ nie
                              płaci itd.Wymówka się zawsze znajdzie (i pretekst do kolejnego strajku o większą
                              kasę).
                              • connie1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 20:25
                                Sprawa jest ptrosta jak drut kolczasty.Praca zle platna to praca zle
                                motywująca. Jesli godziwie zarabiam to mi na tej pracy zalezy. I żadne
                                opowieści o misji i powolaniu tego nie zmienia
                                • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 20:33
                                  moje rozwiazanie też jest motywujące-tylko w drugą stronę=będziesz dobrze
                                  pracował to będziesz dobrze zarabiał.Dlaczego lekarz ma zarabiać jak jakiś
                                  prezes Orlenu a czy będzie to robił dobrze czy nie to niewiadoma? Od czego to
                                  będzie zależało? Od jego widzimisię? A tak to będzie miał w perspektywie wyzszy
                                  zarobek i będzie się starał.Zawsze są nie tylko prawa ale i obowiązki.
                                  • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 21:02
                                    a kto i w jaki sposób będzie oceniał pracę lekarza?


                                • guderianka connie 28.05.07, 21:02
                                  sprostuj jeśli źle rozumię bo mnie przeraziłaś. czy dobrze rozumiem że lekarz
                                  źle leczy bo mało zarabia a oświecenia umysłowego i talentu do trafnych diagnoz
                                  dostanie gdy mu dobrze zapłacą? czy to oznacza ze równiez inne zawody mająbyc
                                  źle wykonywane bo:policjant mało zarabia wiec nie bedzie nadstawiał karku ani
                                  łapał złodziei, nauczyciel mało zarabia więc nie nauczy niczego dzieci, niech
                                  robią na lekcji co chcą, przedszkolanka oleje naukę alfacbetu bo dostaje tylko
                                  1000zł?
                                  wydaje mi sie że tak nie można- jesli więcej lekarzy bedzie mówic że w polsce
                                  poprawi sie sytuacja chorych wtedy gdy lekarz bedzie duzo zarabiał-bo dużo
                                  zarabijący lekarz jest lepiej zmotywowany, to sory-ale kto was poprze??
                                • ewelinaz25 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 21:35
                                  to po co być lekarzem? zaczynając studia nie wiedziałaś ile lekarze zarabiają?
                                  trzeba bylo obrac inny kierunek, albo wyjechać za granicę? paranoja, ręce
                                  opadają czytając takie komentarze
    • connie1 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 21:45
      Rozmawiamy niestety w różnych językach, a szkoda.Poki co w państwowej slużbie
      zdrowia lekarz lepszy jest po prostu bardziej zmęczony(ma wiecej pacjentow ,
      robi wię cej badań) co niestety nie przeklada się na jego pensję. I nie będzie
      zle leczyl na złość, ale choćby dlatego ,ze doksztalcanie kosztuje , o czym
      notorycznie zapominaja pacjenci. lekarz za 1000 zl nie kupi Brauwalda czy
      Otto , bo kosztuje to jego pensję , lekarz za 1000 zł nie będzie miał
      motywacji do tego ,zeby być "milszym", "empatycznym" itd, bo co z tego ,ze
      będzie chamem i tak go nie zwolnia , bo nie ma nikogo na jego
      miejsce.Okrutne ,ale prawdziwe niestety. Lekarz za 1000 zl wybierze kraj
      ościenny , gdzie będzie mial szanse na doksztalcanie.Szkoda klawiatury , bo jak
      pisalam wielokrotnie w mysleniu Polaka lekarz to albo półbog albo niewolnik.
      • guderianka Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 22:01
        a co to Brauwald ?i dlaczego lekarz ma go mieć?

        myslisz ze jak bedzie sprywatyzowana służba zdrowia to lekarz bedzie wiecej
        zarabiał? bo ja myslę że niewiele. Myślę również że skoro lekarz nie ma
        motywacji za 1000zł to i nie bedzie miał za 5000zł.

        napisałaś tongue_outoki co w państwowej slużbie
        > zdrowia lekarz lepszy jest po prostu bardziej zmęczony(ma wiecej pacjentow ,
        > robi wię cej badań) co niestety nie przeklada się na jego pensję
        więc mogę rozumieć że jeśli ten sam zmęczony lekarz dostanie 4tys wiecej pensji
        niż zwykle to wtedy juz jego zmęczenie nie wpłynie na jakość świadczonych przez
        niego usług?

        aha. Pani Basia z ryneczku tez jest zmęczona bo zapyla od 6rano do 19. a w
        zasadzie to od 4.3o bo musi rano sie w towar zaopatrzyc.
        • reszka2 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 22:48
          To sie lecz u pani Basi z zieleniaka.

          Brauwald to jeden z podręczników zakupowanych przez lekarzy celem podnoszenia
          wykształcenia, żeby nie musiała cie leczyc zapylająca pani Basia z warzywniaka.
          Jest drogi.

          Ty naprawde nie rozumiesz, że gdyby lekarz NIE MUSIAŁ pracowac w kilku
          miejscach, bo zarabiałby jak Pan Bóg i cywilizacja przykazuje, to miałby więcej
          czasu, siły i ochoty nie tylko dla swojej rodziny - dla mnie to najwazniejsze -
          ale też i dla pacjentów? dla nich same korzyści - lekarz sie nie spóxnia, jest
          wypoczety, wykształcony, ma do dyspozycji najlepszy sprzęt - nieprawdaż?
          • guderianka Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:37
            thx za tłumaczenie

            ale ja nie piszę o sile i ochocie-ale o kompetencji i trafnej diagnozie.
            opacznie rozumiesz i przekręcasz to co piszę
          • agamama123 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:20
            To OK - dajmy im takie podwyżki jakie chca ale zabrońmy prawnie pracować na
            kilku etatach - tylko to pozwoli nam wierzyć, że ten świetnie zarabiajacy lekarz
            jest kompetentny, wypoczęty i zadowolony z zycia więc potraktuje nas pacjentów
            tak jak na to zasłużylismy, czyli z szacunkiem jakiego sam dla siebie wymaga!
            • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:53
              agamama123 napisała:

              > To OK - dajmy im takie podwyżki jakie chca ale zabrońmy prawnie pracować na
              > kilku etatach - tylko to pozwoli nam wierzyć, że ten świetnie zarabiajacy lekar
              > z
              > jest kompetentny, wypoczęty i zadowolony z zycia więc potraktuje nas pacjentów
              > tak jak na to zasłużylismy, czyli z szacunkiem jakiego sam dla siebie wymaga!


              Wierzysz,ze tak będzie? Chyba to byłby zbytni optymizm.
            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:32
              Tylko lekarzom nalezy zabronić?
              Ja się nie palę do pracy na drugim etacie, ale jak juz zabraniać to wszystkim.
        • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 28.05.07, 23:09
          tak poza wszystkim motywacyjna rola 5000 zł jest jednak co by tu nie mówić zdecydowanie większa niż 1000 zł i jest to chyba poza wszelką dyskusjąwink
          a będzie mniej zmęczony bo mu te 5000 tysięcy wystarczy żeby nie zapitalać po godzinach w piątki i świątki na brakujące cztery a co za tym idzie wpłynie to jednak na jakość świadczonych usług, ot choćby na bardziej konstruktywne rozwiązanie problemu przez wyspanego i nie przemęczonego człowieka...
          a pani Basia, cóż, najwyżej sprzeda ci nie ten gatunek jabłek który lubisz co ostatecznie przeżyjesz bez większego uszczerbku a konsultacja udzielona w 12 godzinie pracy może nie do końca być korzystna dla Twojego zdrowia, poza tym od pani Basi nie wymaga się 6 lat studiów, 5 lat specjalizacji i ciągłego ustawicznego dokształcania do starości - taka rzeczywistość, z tą drobną różnicą, że przeciętna pani Basia wyciąga dużo więcej z ryneczku (ciotka mojego męża para się bazarowym handlem tak więc mam porównanie z pierwszej ręki)
          • guderianka Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 08:42
            nie umniejszam roli lekarzy-ja nie jestem przeciw wam lekarzom -a nawet
            lekarzom. szanuję.
            jestem przeciw konowałom którzy tak samo jak lekarze dostaną podwyżki i dalej
            tak samo będą konowalić

            p.s. pani basia to postać zmyślona mająca pokazać absurdy rzeczywistości.
            nauczyciel tez powinien mieć więcej -tez dużo studiował itp. itd. Pliis-nie
            umniejszaj roli innych grup społecznych wywyższając swoją. W końcu lekarz
            poszedł na studia : z pasji-i nauka była dla niego trudem ale też radością, z
            powołania- z całego serca chciał pomagac ludziom a nie trzepac kase (mylę
            sie?), wiedząc że w polsce zarobki są takie a nie inne

            powtarzam-nikt nie odbieram akurat lekarzom prawa do wyższych zarobków.
            napisanych zostało 500postów- wiekszość przeczytałam i nie natknęłam sie na
            zwroty ze lekarz nie powinnien mieć podwyżki. Ludzie piszą wam o kompetencji, o
            traktowaniu przez lekarzy, o serdeczności a wy...o pieniądzach ...
            • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 09:59
              A taki strażak...
              Tak samo odpowiada za ludzkie życie co wiecej, codziennie naraża swoje i co?
              Strajkuje? A co by było gdyby tak ktos zadzwonił do strazy pozarnej i
              usłyszał,ze do pożaru nie przyjedzie bo strajk.Strażacy też mało
              zarabiają,sprzęt stary,pracują w cięzkich warunkach,też są zmęczeni,też muszą
              ogladać cięzkie przypadki (np. przy wypadkach).Ale jakoś wszystkiego nie rzucają
              i melodramatycznych gestów nie wykonują a tak samo im się należy.
              • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 10:57
                Jak nie strajkuje to widoczne mu takie warunki odpowiadają, mnie nie, tak więc argument "popatrz inni klepią biedę i się nie wychylają, tak więc ty też siedź cicho i klep razem z nimi" jakoś w ogóle do mnie trafia, to samo dotyczy nauczycieli, policjantów itd. Powołanie = zgoda na biedę?
                Post wyżej jest zarzut, że "wywyższam" swoją grupę społeczną, nie, po prostu stwierdzam fakt, że dobry lekarz ma za sobą wiele lat kształcenia i to nie tylko na uczelni ale i we własnym zakresie, kosztuje to cholernie dużo wysiłku i czasu, poza tym ponosi ogromną odpowiedzialność i narażony jest na ciągły codzienny stres związany z diagnozą i leczeniem pacjenta, i nie będę tego faktu umniejszać tylko po to żeby pani X czasem sobie nie pomyślała, że wytykam jej, że ona gorsza. Ma kompleksy jej sprawa.
                Poza tym jak rozgraniczycie stopień podwyżki? Zadałam pytanie już wcześniej, ale jakoś nikt nie udzielił odpowiedzi. Kto i na jakich zasadach będzie oceniał pracę lekarza?
                A co do serdeczności, wylewności i miłego uśmiechu to sorry ale to już jest cecha osobnicza i jakby trochę nijak ma się do kompetencji. Oczywiście jak jest to tym milej, ale nie może to być czynnik roztrzygający. Jak szłam rodzić do szpitala swoje pierwsze dziecko to wybrałam go nie dlatego, że porody rodzinne ze wszystkimi bajerami i ściany lawendowe, ale dlatego, że pracowali tam najlepsi anestezjolodzy dziecięcy w mieście.
                • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:17
                  Nie,nie odpowiada im i pewnie,gdyby zaczęli strajkować mieli by o wiele większe
                  poparcie społeczne niż lekarze.Tylko,ze po prostu nie zdecydowali się na taki
                  szantaż i narażanie ludzkiego zycia jak co niektorzy.Za jakie pieniądze
                  poszłabyś w ogień jak nawet uprzejma nie mozesz byc za mniej niż 7 tysięcy?
                  Ty Beo sama sobie przeczysz-najpierw piszesz,ze wysokie zarobki zmotywują do
                  lepszej pracy i uprzejmości a potem,że to cecha osobnicza (i tu się z Tobą
                  zgadzam).Niektórych to żadne pieniądze nie zmienią.
                  Strażak nikomu w potrzebie nie odmowi,do pożaru zawsze przyjedzie,może
                  dlatego,ze ma poczucie odpowiedzialnosci?
                  Gdybym ja miała komus przyznawać podwyżki to własnie strażakom a dopiero później
                  lekarzom.Bo to własnie strazacy zarabiją skandalicznie mało i prywatnego
                  gabinetu nie otworzą.Nigdy też nie spotkałam strażaka,który by się uważał za
                  półboga jak większość lekarzy.
                  • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:31
                    co do oceniania to ja Ci odpowiem-inni lekarze.Ocena ta by się mogła składać z
                    dwóch stopni: uprzejmośc wobec pacjentów,zaangazowanie lekarza-i to by mogli
                    oceniać pacjenci.Oraz strona medyczna i tu by mogła działąć niezalezna komisja
                    złożona z lekarzy.jakby za udział w takiej komisji płacili to pchaliby się tam
                    drzwiami i oknami.
                    W moim mieście jest lekarka,która ma na sumieniu śmierć trojga
                    noworodków-przegrała jedną sprawę w sądzie,druga jest w toku i ona powinna
                    według Ciebie dostać podwyżkę?
                    Albo lekarz,który powiedział mojej kuzynce,zeby się do dziecka nie
                    przyzwyczajała bo nic z niego nie będzie.Pewnie umrze lada chwila a nawet jak
                    przeżyje to nie będzie chodzić ani mówić to lepiej je oddać siostrom do
                    zakładu.Dziecko żyje,chodzi i mówi.Dałabyś takiemu lekarzowi podwyżkę? Moja
                    kuzynka od rehabilitantów otrzynywała wskazówki jak ma leczyć dziecko bo lekarz
                    machnął na nie ręką.Za własne pieniądze i własnym wysiłkiem leczyli dziecko.
                    Albo lekarz,który na oddziale OPIEKI PALIATYWNEJ domaga się łapówki od rodzin za
                    lepsze traktowanie pacjentów(=ludzkie) powinien dotać podwyżkę?
                    To autentyczne przyklady z najblizszego otoczenia.Więc nie dziw się,ze wolałąbym
                    w pierwszym rzędzie dać podwyżkę strażakom.
                    • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:54
                      hmm, no nie wiem, już gdzieś był argument że nie warto chodzić na skargę do dyrektora szpitala bo dyrektor też lekarz i kolegów kryjewink
                      • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:28
                        jeden mój znajomy w sprawie łapówek na oddziale paliatywnym był u dyrektora
                        szpitala i nic nie wskórał.Był i na policji i stamtąd wyszedł z
                        przeświadczeniem,ze i korupcję na policji trzeba gdzieś zgłosić ( okazało się,że
                        komendant to koleżka tego lekarza).Teraz się może wreszcie coś na lepsze zmieni
                        bo wystosował pismo do min. Ziobry.
                        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:53
                          A ma dowody? Bo ja np. chcąc zrobic kuku nielubianemu sąsiadowi ( pali na
                          balkonie a ja nie lubie dymu) napiszę do min. Ziobry, ze bierze łapówki.
                  • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:36
                    W stanach zagrożenia (!) Życia(!) my też nie odmawiamy. Właśnie dziś przez
                    ponad 2 godziny walczyłam o życie dziecka. Jak dotąd skutecznie. A strajkuję.
                    • guderianka biała damo-to jak jest? 29.05.07, 12:09
                      pisałaś że przymujesz tylko prywatnie a poza tym wykłady
                      a teraz walczysz o życie dziecka?

                      że tak spytam-jaką specjalność posiadasz?
                      • biala_dama3 Re: biała damo-to jak jest? 29.05.07, 12:34
                        Nigdzie nie pisałam, że przyjmuje TYLKO prywatnie. Pracuję w szpitalu przed
                        południem, i po południu, nie każdego dnia, w gabinecie. Mimo, ze od kilku dni
                        strajkuję, jak przywioza na oddział chore dziecko wymagające interwencji - to
                        ja podejmuje.
                        Jestem nauczycielm akademickim, a to nie oznacza, że wykładam!!!, prowadzę
                        seminaria, cwiczenia, mam zajęcia ze studentami. A to nie to samo co wykłady.
                    • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:25
                      biala_dama3 napisał:

                      > W stanach zagrożenia (!) Życia(!) my też nie odmawiamy. Właśnie dziś przez
                      > ponad 2 godziny walczyłam o życie dziecka. Jak dotąd skutecznie. A strajkuję.


                      Biała damo ja już trzeci raz czytam jak piszesz,że własnie uratowałaś zycie
                      dziecka.Medal za to chcesz? Czy nie na tym własnie polega Twoja praca? Co Ty tak
                      podkreślasz to ratowanie życia? To takie nadzwyczajne? A co innego lekarz
                      powinien robić? Wyobraż sobie,ze strażak też ratuje zycie ludziom-zdaża się,że i
                      dzieciom.Czasem nawet codziennie i poklasku za to nie oczekuje.
                      • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:55
                        Nie oczekuję. Oczekuję przyzwoitej pensji. Dlatego strajkuję. A gdyby miał to
                        byc "prawdziwy" konsekwentny strajk - odeszlibysmy od łóżek. Jak ? Choćby
                        masowo zwalniając się z pracy. Biorąc urlopy na życzenie. I....jest jeszcze
                        jeden pomysł legalny do granic za to dokuczliwy i bijący w pacjentów. Nie
                        chcemy go wdrażać.
                  • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:51
                    1) no to niech strajkują, co do poparcia nie wiem, już ktoś napisał post, że nauczyciele to "nieroby"wink
                    2)bo jest to prawidło ekonomiczne, lepsza praca = lepsza motywacja
                    3) obecnie jestem uprzejma za 1200 zł, zdecydowanie lepiej jednak by mi się pracowało za 7000złsmile)w ogień bym jednak za nie nie poszławink
                    3)to jest trochę bardziej skomplikowane(owszem niektórych żadne pieniądze nie zmienią, ale tak to już jest wszędzie i w każdym zawodzie, że czarna owca jest)- za szacunek lekarza wobec pacjenta uważam właśnie nie uśmiech nr 5 (jak to ktoś wcześniej określił)bo ten może nie mieć nic wspólnego z kompetencjami, ale rzeczowe i spokojne wyjaśnianie wszelkich wątpliwości, obaw itp. słowem traktowanie go w pewnym sensie po partnersku. Natomiast łatwiej będzie okrasić to tak pożądnym w tej dyskusji uśmiechem jak specjalista będzie miał poczucie, że jego praca jest dobrze wynagradzana i może nawet ci co do tej pory byli kompetetni bez uśmiechu wreszcie się uśmiechną i pacjent będzie wreszcie usatysfakcjonowany i nie powie, że lekarz był szorstki i nie współczującysmile
                    • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:30
                      bea116 napisała:

                      > 1) no to niech strajkują, co do poparcia nie wiem, już ktoś napisał post, że na
                      > uczyciele to nieroby.
                      >
                      > gdzie ja napisałam o nauczucielach? Cały czas piszę o STRAŻAKACH.
                      • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:13
                        napisałam, że "ktoś" (maga202) nie Ty, natomiast, z tego że Ty popierasz strażaków nie wynika, że wszyscywink dla kogoś równie dobrze on może być nierobem - siedzi, gra w karty i czeka na pożartongue_out (lekarz siedzi, wypisuje recety i się przeciąga między pacjentami)
                    • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:34
                      bea116 napisała:

                      >
                      >
                      > za szacunek lekarza wobec pacjenta uważam właśnie nie uśmiech nr 5 (jak to kto
                      > ś wcześniej określił)bo ten może nie mieć nic wspólnego z kompetencjami, ale rz
                      > eczowe i spokojne wyjaśnianie wszelkich wątpliwości, obaw itp. słowem traktowan
                      > ie go w pewnym sensie po partnersku. Natomiast łatwiej będzie okrasić to tak po
                      > żądnym w tej dyskusji uśmiechem jak specjalista będzie miał poczucie, że jego p
                      > raca jest dobrze wynagradzana i może nawet ci co do tej pory byli kompetetni be
                      > z uśmiechu wreszcie się uśmiechną i pacjent będzie wreszcie usatysfakcjonowany
                      > i nie powie, że lekarz był szorstki i nie współczującysmile

                      Niejednemu by się lepiej pracowało za 7 tysięcy.
                      To wspólczucie kosztuje 7 tysięcy? I traktowanie pacjenta po partnersku też?
                      • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 14:58
                        Powrarzam. Lekarz zabiegany, zmęczony, z perspektywą siedzenia po nocach, żeby
                        coś tam doczytać, nie będzie okazywał współczucia, nie będzie się uśmiechał.
                        Zwłaszcza, gdy wie, że siedzi vis a vis niego roszczeniowy pacjent, który
                        wyznaje filozofię "misie".
                        Wiadomo, że ludzie źle opłacani są niezadowoleni i to okazują.
                        • guderianka Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:22
                          biała damo-cholerka.od słowa do słowa i robi sie rozmowa na inny temat
                          mi chodzi o kompetencje wiesz? że ty dostaniesz podwyżkę bo "znasz sie na
                          rzeczy" a kto inny się nie zna.
                          Co ja mogę myślec o lekarzu który stawia błędne diagnozy?-że to dobry lekarz?
                          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 08:08
                            W każdym zawodzie zdarzają się osoby złe pod względem fachowości. Tak na
                            marginesie w przypadku lekarzy może to byc urocza osoba, trzymająca za rękę,
                            współczująca, usmiechneta, ciepła i.....głupia.Co nalezy robić? Unikać jej jak
                            ognia, zgłaszać szefom.
                            Jednak jak znam zycie np. w przypadku pediatrii matki wolą osobę posiadającą
                            cechy j.w.
                            • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 09:33
                              biala_dama3 napisał:

                              > W każdym zawodzie zdarzają się osoby złe pod względem fachowości. Tak na
                              > marginesie w przypadku lekarzy może to byc urocza osoba, trzymająca za rękę,
                              > współczująca, usmiechneta, ciepła i.....głupia.Co nalezy robić? Unikać jej
                              jak
                              > ognia, zgłaszać szefom.
                              > Jednak jak znam zycie np. w przypadku pediatrii matki wolą osobę posiadającą
                              > cechy j.w.

                              Szacunku i kultury z jednej strony a kompetencji i uczciwości z drugiej wymagam
                              od reprezentantów wszystkich zawodów. Nie ma znaczenie czy to lekarz czy
                              wspomniana przez Ciebie pani sprzedająca buty.
                        • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:47
                          Biała, w wielu rzeczach się z Tobą nie zgadzam, ale w tej kwestii tak i powiem Ci jeszcze jedno - dotrzemy do 1500 postu i w koło Macieju będzie to samo: dlaczego te konowały i nieroby mają zarabiać po 7000 nawet po 5000 zł??? zmęczeni są, niewyspani, sfrustrowani zarobkami?? a doktor X to nie tym tonem odpowiedział "do widzenia" i nie współczuł, chociaż byłam 50 pacjentką tego dnia, przyszłam o 1 w nocy na IP bo wtedy miałam akurat czas (chociaż głowa boli mnie od dwóch dni),no do przychodni to tak nie po drodze, a co z tego, że nawet paracetamolu w domu nie wzięłam, w końcu on jest od tego żeby tam siedzieć i konsultować, i nawet nieuk CT głowy mi nie chciał zrobić a jak mam krwiaka i umrę ??????? Nie, jemu się nic nie należy!! Może przemawia przez mnie rozgoryczenie, ale wiesz, że takie sytuacje wcale rzadkie nie są, a po występach naszego ministra Z. to już nawet pijacy w ciągu grożą lekarzom Pogotowia, że jak kolegi nie wezmą (no co z tego, że pije od tygodnia, przeciez chodzić nie może, znaczy się trzeba leczyć!!)to skargę napiszą (autentyk z kwietniowego dyżuru)lub awantura dlaczego matce po omdleniu z przyczyn kardiologicznych nie chcę zrobić MRI "całego ciała". Czysty Mrożek... Ja już nie mam siły tłumaczyć po co i dlaczego ten strajk... Ja myślę, że każdego trzeba by było zostawić samego na ostrym 24 godzinnym dyżurze z tłumem pacjentów i tak po miesiącu, dwóch, może byśmy mieli płaszczyzną porozumienia..
                          • connie1 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 19:18
                            Podpisuję sie bardzo mocno! Niestety ,zeby pewne rzecy zrozumiec , trzeba
                            zobaczyc je mocno" na zywo"
                          • jasminum30 Re: Bea116 30.05.07, 10:00
                            Bea to nie tak. Cała sprawa sprowadza się do tego, ze syty nigdy nie zrozumie
                            głodnego i nie mam tu na myśli kasy tylko poziom opieki. Znam taki przypadek -
                            zachorowała na raka młoda, ok. 30 letnia dziewczyna, lekarka, synowa i żona
                            lekarza( pomijając koneksje świetna dziewczyna i z całego serca trzymam za nią
                            kciuki, bo walczy dzielnie od kilku lat). Jak się domyślasz znalazły sie
                            pieniądze w państwowym szpitalu na terapię(teść się chwalił), która dla
                            zwykłego śmiertelnika byłaby nieosiągalna, bo nieopłacalna, zbyt droga itp. Na
                            innym oddziale z powodu raka jajników umierała pielęgniarka , bez koneksji, i
                            za-ca ordynatora nie wyraził zgody na jakieś preperaty do zywienia
                            pozajelitowego. Dziewczyna w końcu je dostała dzięki lekarce, która okazała sie
                            nie tylko człowiekiem, ale na dodatek odważnym człowiekiem, bo przeciwstawiła
                            się szefowi(w tym momencie) i wbrew jego opinii złożyła zamówienie na ww.
                            preparaty. Oburzasz się na opinie społeczną, ale powiedz Beo droga czy masz
                            choć cień wątpliwości, że w przypadku choroby Twojej czy Twoich bliskich nie
                            dostaniesz najlepszej opieki, środków itp. zamiast pouczeń i bezradnego
                            rozkładania rąk? Zwykły smiertelnik nie ma złudzeń. Uważasz, że to jest
                            sprawiedliwe? Ta część postu jest a propos tego, ze syty nigdy nie zrozumie
                            głodnego, a przykłady pewnie można by mnożyć.
                            Bea my wiemy po co ten strajk, zdecydowana większość i na forum i
                            społeczeństwa w realu popiera Wasze żadania mimo towarzyszących temu
                            wątpliwosci. Więc czemu ten post miał służyć?





                            I jeszcze jedno - nie wiem czy przeczytałam wszystkie Twoje posty, bo wątek się
                            rozrósł ponad miarę, ale ....przekonałas mnie. Przekonałaś swoimi
                            wypowiedziami, ich poziomem zarówno kulturalnym, jak i, powiedzmy,
                            merytorycznym, a zwłaszcza zdaniem, że nie chcesz wyjeżdżać(nie pamietam
                            całego, zresztą dośc krótkiego postu więc nie zacytuję). Ktoś napisał,ze wierzy
                            Białej Damie i chciałby, żeby leczyła w jego przychodni, a ja wierzę Tobie. Nie
                            znam Cię, więc moja wiedzę opieram na lekturze postów i przeczuciu, ale ufam,że
                            jesteś dobrym lekarzem, nie pozbawionym szacunku dla swoich pacjentów(odnoszę
                            wrażenie, że szanujesz po prostu człowieka),a ich zdrowie "leży" Ci na
                            sercu. Mam nadzieję, że dostaniesz swoją podwyżkę i nie wyjedziesz. Życzę Ci
                            tego z całego serca.
                            • bea116 Re: Bea116 30.05.07, 10:22
                              Bo wcale to nie jest oczywiste wg wielu osób na forum, że nam się coś w ogóle należy...
                              Jeśli chodzi o moje kontakty ze służbą zdrowia, to mam dziecko, które urodziło się z podejrzeniem zapalenia mięśnia sercowego i wylądowało w drugiej dobie na kardiologii nie dlatego że miałam koneksje ale dlatego że taka właśnie była potrzeba a kontrolne Holtery i ECHO serca(minęło już kilka lat, zaburzenia rytmu w większości stopniowo wycofały się, na szczęście)robię teraz nie w ramach NFZ (kardiolog w poradni uważa, że nie ma takiej bezwzględnej potrzeby)ale prywatnie i jakoś nie czuję się specjalnie pod tym względem inaczej traktowana od przeciętnego śmiertelnika
                              • jasminum30 Re: Bea116 30.05.07, 10:38
                                Droga Beo, mnie chodziło o przypadki ekstremalne. Moje dziecko przez miesiąc
                                leżało na oddziale patologii noworodka i wcześniaka i wierzę, że lekarze na tym
                                oddziale zrobili wszystko co powinni w kwestii diagnostyki i leczenia. Moje
                                fatalne doświadczenia ze służbą zdrowia dotycza przychodni i różnej "maści"
                                poradni dla dzieci. Natomiast chylę czoła przed lekarzami i pielęgniarkami,
                                którzy zajmowali się moją mama czy wcześniej (inny oddział) dziadkiem - nigdy
                                nie zetknęłam się z chamstwem, brakiem czasu, lekceważeniem dla mojej niewiedzy
                                w kwestii tej konkretnej jednostki chorobowej.
                                A co do tego, że Wam się coś należy....Dla mnie sprawa nie sprowadza się do
                                tego, że Wam się coś należy (poprzedni post - przykłady), tylko, że na pewno
                                rzadziej jesteście narażeni na nieuprzejmość kolegi z powodu przyjęcia 50
                                pacjenta, lekceważenie, brak dobrej woli itp. z racji "pokrewieństwa"
                                zawodowego. I żeby nie było - ja nie twierdzę, że jest w tym coś złego, bo
                                logicznym i normalnym się wydaje, że tak jest.
                                • bea116 Re: Bea116 30.05.07, 10:58
                                  w sensie "należy" mówiłam o postulatach strajkowych nie o wykorzystywaniu koneksji przy leczeniu, poza tym myślę że większe koneksje ma dobra sąsiadka nie znanego mi osobiście lekarza niż ja z racji wykonywania tego samego zawoduwink- życie nie jest czarne i białe a ludzi jak kameleonów, chociaż pewnie generalnie tak, w większości przypadków każdy czuje pewną solidarność ze swoją grupą zawodową
                                  jeszcze raz pozdrawiamsmile
                            • biala_dama3 Re: Bea116 30.05.07, 10:23
                              Tak, syty nie zrozumie głodnego.
                              Pacjent nie rozumie zmęczonego lekarza.
                              Rządzący nie rozumieją, ze za dobrą pracę trzeba dobrze zaplacić, bo inaczej
                              straci się dobrego pracownika.
                              Większość internautów nie rozumie, ze lekarze są takimi samymi ludźmi, z takimi
                              samymi słabostami, rodzinami i przywarami.
                              Wielu nie rozumie odpowiedzialności.
                              Dla licznej grupy medycyna jest taką samą czynnościa jak sprzedawanie kwiatów
                              na bazarze.
                              Nie dogadamy się. Wielu lekarzy jest na tyle zdeterminowana, że nie ustapi.
                              Zwycięstwo nad lekarzami będzie jedynie pyrrusowym zwycięstwem. I pewnie nie
                              stanie sie tak, że np. 1 lipca 2007 roku przestaną funkcjonować wszystkie
                              szpitale. Pewnie , a o tym mówi się już głosno, sukcesywnie z oddziałów zaczną
                              odchodzic doświadczeni lekarze. Odejście jednego, dwóch lekarzy nie będzie z
                              dnia na dzień odczuwalne. Kolejka na zabiegi czy planowe przyjęcia nieco się
                              przedłuzy. Zamiast np. 3 tygodni będzie się czekac 5 potem 7-9-12. Z czasem
                              odstąpi sie od pewnych procedur ( leczenie nowoczesne zastapi się tym sprzed
                              lat, mniej skutecznym), niektóre oddziały zostaną "remontowane", a po remoncie
                              zamknięte.Doświadczonych lekarzy zastąpią bardzo młodzi. Tego tez pacjenci od
                              razu nie zauważą, nie są stałymi rezydentami. Powikłania? Będą - częściej niż
                              dotąd. Dyrektorzy szpitali świadomi sytuacji przymkną oko, bo lepszy młody,
                              niedoświadczony lekarz niz wakat.
                              Brak radykalnych zmian doprowadzi do takich sytuacji. A tam gdzie są braki,
                              długie kolejki tam pojawi się korupcja. Dla jasności jestem przeciwniczką
                              łapówkarstwa, ale wiem, że są rózni ludzie. Z tym, że łapówki beda wyższe i
                              brane ostrozniej. To tak jak z aborcją. Jest nielegalna, ale podziemie
                              ginekologiczne ma się dobrze. Gdy kobieta nie chce urodzić - zapozyczy się i
                              ciążę usunie. Tak samo będzie z leczeniem. Gdy czekający np. na koronarografię
                              pacjent będzie wiedział, że czeka go roczna kolejka ( bo zostało 3 lekarzy - 2
                              się uczy, trzeci lubi pienądze a jest do tego dobry- pozostałych 5
                              wykształconych leczy w Anglii czy Irlandii) to świadom tego, że czas=życie
                              zapozyczy się i w zaciszu gabinetu wręczy łapówkę. Niemoralne? Wstrętne?
                              Bezduszne? Tak! W pełni się zgadzam. Tak samo jak niemoralne są płace lekarzy.
                              • jasminum30 Re: Bea116 30.05.07, 10:44
                                Biała damo masz rację - nie dogadamy sięsad Poczytaj posty bea116 - skup się w
                                nich i na treści i na tonie, może w koncu zrozumiesz o co chodzisad
                              • ephemere Re: Bea116 31.05.07, 12:07
                                Już mnie głowa boli od tego Twojego biadolenia. Raz zarabiasz dobrze bo leczysz
                                prywatnie i Twoje dziecko jeździ na narty, za drugim razem zaś masz pensję
                                głodową i Twoje biedne maleństwo jada szynkę dwa razy w roku. Kobieto droga dość
                                tych bzdur, odpuść sobie bo mi się już płakać chce nad tymi Twoimi wywodami.
                                Polska już tyle zniosła że zniesie i Twój wyjazd i nie strasz masówką -
                                wizualizujesz nam tu jakiś koniec świata : wszyscy umrzecie bo ja i moi koledzy
                                po fachu pokiwamy wam z samolotu na zachód... Good Bye , nie zapomnij
                                certyfikatu wyciągnąć z szuflady. Aha ty tez kiedyś umrzesz może twój samolot
                                spadnie z nieba i nie będzie co ratować mimo tego kim jesteś i co robisz.
                                • biala_dama3 Re: Bea116 31.05.07, 13:17
                                  1. Na ból głowy - paracetamol
                                  2. Nie musisz czytać jeśli powoduje to u Ciebie jakiekolwiek dolegliwości
                                  3. Jesli juz czytasz to ze zrozumieniem
                                  4. Zarabiam dobrze w PRYWATNYM GABINECIE w szpitalu mam pensję głodową(
                                  niecałe 400 euro). Gabinet jest moim dodatkowym zajęciem
                                  5. Już dziś kolejki są długie , niebawem będa jeszcze dłuższe bo naprawdę wielu
                                  lekarzy wyjeżdża.
                                  6. Zazdrościsz mi certyfikatów? Poucz się języków obcych. To żaden problem, na
                                  nauke nigdy nie jest za póxno
                                  7. Samolotów sie nie boję, bardziej szalonych kierowców na naszych drogach.
                                  • ephemere Re: Bea116 31.05.07, 14:34
                                    Czym dłużej to czytam tym bardziej wydaje mi się że to jakaś żałosna prowokacja
                                    z naciskiem na żałosna. Nie wiem jak godziny Twojej pracy mają się do czasu
                                    spędzanego przed komputerem, ale mam wrażenie że siedzisz na tym forum bez
                                    przerwy od kilku dni. I świetnie się bawisz drwiąc sobie z ludzi. Problemów z
                                    czytaniem ze zrozumieniem nie mam, to chyba raczej Twoja działka, gdyż mimo iż
                                    znasz opinię innych osób tutaj zgromadzonych, wałkujesz ciągle to samo na
                                    okrągło używając wciąż tych samych argumentów. Ja nie jestem przeciwko lekarzom,
                                    sami mamy cudowną Panią doktor do której chodzimy zresztą prywatnie, która leczy
                                    moje dzieci i na którą nas stać, bo nie bierze za wizytę tylko za wyleczenie
                                    pacjenta. Jednak osoby takie jak Ty wzbudzają we mnie strach. Szczycisz się tym
                                    że masz władzę nad naszym życiem i śmiercią. Grozisz...To jakaś paranoja jeśli
                                    uważasz że taką perswazją zmusisz ludzi do poparcia strajku służby zdrowia. Jak
                                    dla mnie Twoje dywagacje odnoszą wręcz odwrotny skutek. To smutne, głównie dla
                                    ludzi przewlekle chorych, dla chorych dzieci i ich rodziców. Pragniesz aby
                                    oceniać Cię po wykształceniu, po odpowiedzialności jaką ponosisz. Wyobraź sobie
                                    że człowiek który buduje domy też jest odpowiedzialny za innych, za wszystkich
                                    którzy będą z owego budynku korzystali. A Ty masz pretensje, że nie mając tak
                                    WYSOKIEGO wykształcenia jak Ty zdarza się że zarabiają więcej niż Ty na
                                    państwowej posadzie. Co do szyneczki to nie możesz kupić dziecku szynki z
                                    pieniędzy zarobionych w gabinecie??? Certyfikatów nie zazdroszczę (niskie
                                    uczucie, dziwi mnie że tak kulturalna i wykształcona osoba za którą się podajesz
                                    o nim mówi), mam studia językowe.
                                    • agawamala Re: Bea116 31.05.07, 14:46
                                      Oj chyba masz problemy! Argumenty te same, bo wielu z Was jest głuchych i
                                      zaślepionych. Trudno. Siedzę przy komputerze bo STRAJKUJĘ normalnie nie mam na
                                      to czasu.
                                      • ephemere Re: Bea116 31.05.07, 15:00
                                        No tak zapomniałam - strajkujecie. Biała Dama3 i agawamala to ta sama osoba, czy
                                        dwie różne ? Problemy mam , jak każdy.
                                        • angelina.26 Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 20:44
                                          > No tak zapomniałam - strajkujecie. Biała Dama3 i agawamala to ta sama osoba,
                                          cz
                                          > y
                                          > dwie różne ?
                                          Niestety ta sama. Biała dama właśnie sama się super podłożyła wink
                                          Jakiś czas temu była dyskusja w której dziewczyny doszły do wniosku, że Biała
                                          Dama to Agawamala. Dama wtedy zawzięcie zapierała się że nie jest wcieleniem
                                          Agawymalej, a teraz ta oto Agawa odpowiada na post skierowany do Białej damy.
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=60404473&a=60607215
                                          Poważna pani "doktor", a wychodzi, że to jedna wielka forumowa ściema.
                                          W tym wątku Agawamala jest adiunktem awf-forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                          f=33&w=52636508&a=52638365
                                          ,a w aktualnym- strajkująca, cenioną lekarką. Żałosne.
                                          • angelina.26 Re: Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 20:47
                                            Drugi wątek coś się nie chciał wkleić. Bez problemu wyskakuje w wyszukiwarce-
                                            forum edukacja, z 22.11.2006.
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=52636508&a=52638365
                                            • ephemere Re: Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 21:52
                                              No tak, tylko że ludzie niepotrzebnie na taką pseudo Panią doktor nerwy tracą.
                                              Już nieraz spotkałam się na forach z ludźmi którzy tryskali erudycją i wiedzą na
                                              jakieś konkretne tematy...szkoda że wszystkie ich naukowe wywody kopiowane były
                                              z netu.
                                            • czarna_maruda Re: Agawo-damo-ściema ;-) 31.05.07, 22:08
                                              A ja się zastanawiałam, co z agawamalą, zawsze obecnej w wątku o lekarzach ;D
                            • bea116 Re: Bea116 30.05.07, 10:30
                              fakt, że watek rozrósł się już ponad miarę i trudno to wszystko ogarnąć, mam tylko nadzieję, że mimo wszystko na koniec strajków pacjenci nie zostaną skłóceni z lekarzami i wszystkim w ogólnym rozrachunku wyjdzie to na dobre
                              podrawiam smile
                              • biala_dama3 Re: Bea116 30.05.07, 11:07
                                Obawiam sie, że jesteś optymistką. Juz w tej chwili atmosfera jest fatalna. I
                                nikomu to nie słuzy. Być może Ty jesteś osoba młodą i liczysz, że za 20 lat
                                moze będzie lepiej. Ja za 20 lat będę na głodowej emeryturze. Nie zamierzam
                                czekać. Nie zamierzam ustepować. Szybciej zrezygnuję z pracy w klinice. W tej
                                chwili juz prawie wszyscy koledzy otwarcie mówią albo o wyjeździe, albo o
                                odejściu z pracy. Być może tak jak opisałam do otrzeźwienia dojdzie za dobrych
                                parę lat, gdy juz będzie za póxno. Ze szkodą dla wszystkich.
                                • bea116 Re: Bea116 30.05.07, 11:28
                                  no młoda to już taka nie jestem, niestetywink i też nie chcę czekać na poprawę za lat 20 dlatego strajkuję jak wszyscy koledzy, no w końcu musi być lepiej...
                      • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 16:30
                        mniejsze zmęczenie i frustracja (nie spieszy się do drugiej roboty i nie leci nieprzytomny przez biurko, bo jest po dyżurze), więcej czasu dla pacjenta (o zmiany systemowe też walczymy)= milsza atmosfera w gabinecie, bo pod drzwiami nie stoi kolejny pacjent zapisywany co 10-15 minut, lekarz się mniej spieszy, jest bardziej cierpliwy, ma siłę się uśmiechać i nie irytują go problemy starszej pani z sąsiadami czy chorym kotem (wbrew pozorom pacjenci wcale nie przychodza tylko i li po poradę stricte medyczną)
                        a wierz mi nawet rzetelne wyjaśnienie wszystkiego ale krótko i rzeczowo też jest odbierane jako brak współczucia, znieczulica, brak empatii itp. bo nie usmiechnął się, nie pogłaskał po ręce, nie rozmawiał pół godziny o cenach mteracy p/odleżynowych a pacjent nie wie, że właśnie na oddział wydzwania rejestratorka z przychodni, bo inni pacjenci też już czekają, że musi zdążyć do drugiej roboty bo jak zaraz nie wyjedzie to korek i po kilku takich razach wywalą go, bo zwyczajnie jest zmęczony jak nie prześpi co trzeciej nocy w tygodniu albo myśli o niespłaconej racie kredytowej i w związku z tym czy nie wziąść kolejnego dyżuru itp, itd
                        Wiedza i kompetencje specjalisty kosztują sevilay i tak jest w każdym państwie o zdrowej ekonomii. Wiesz, że np. lekarz w Finlandii zarabia 5000 ale euro? Neurochirurg w USA ma dom z basenem i jaguara za to, że potrafi skutecznie grzebać w mózgu,a mój kolega znający kilka języków i dobry w swoim fachu nawet nie ma swojej kawalerki bo go na razie nie stać. Trudno takiemu lekarzowi o uśmiech, żeby pacjent czuł się usatysfakcjonowany familijną atmosferą.
                        • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 16:38
                          tylko mi nie pisz, że jak chcę to mogę wyjechać do Finlandi, bo niby dlaczego mam uciekać przed biedą za granicę, skoro mogę z nią powalczyć i zostać w Polsce, dlaczego normalność ma się = emigracja?
                          • sevilay Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 20:09
                            tak i co ten wspaniały wspólczujący lekarz zarabiający 7000 tysiecy lekarz zrobi
                            jak nie będzie miał w szpitalu ani sprzętu ani lekartw ani pieniędzy na badania?
                            Pomodli się nad pacjentem czy uroki odczyni? A moze mu zaszyje po operacji
                            brzuch szpagatem?
                            A mysleliscie,że moze przyjśc chwila,ża nie będzie już kogo leczyć bo w kraju
                            zostanie tylko rząd,parlament i lekarze?
                            Jakoś w to nie wierze,że po podwyzce lekarze zamkną swoje prywatne gabinety na
                            kłódki i pojda "plebs" leczyć.
                            Z ktorego etatu zrezygnuje np. Biała Dama? Z pracy na uczelni? Zapewne nie, bo
                            musi się przeciez rozwijać naukowo itd.Z prywatnego gabinetu,też zapewne nie bo
                            przecież nie zarżnie kury znoszącej złote jajka,sama pisała,ze gabinet przynosi
                            bardzo dobre dochody? Z pracy w szpitalu też nie bo przecież to raz,że kupa kasy
                            a dwa,że znowu powtorzy frazę o rozwijaniu się i kontakcie z ludźmi.
                            Beo,jakbyś nie zauważyła-to na Zachodzie WSZYSCY więcej zarabiają nie tylko
                            lekarze.I nikt normalny nie ma do lekarza pretensji,że nie tym tonem powiedział
                            dzień dobry-nie przesadzaj.
                            Konczę już tą dyskusję bo ona nie ma sensu.Juz zaczynacie wpadać w
                            egzaltację,niedługo każecie sobie pomniki stawiać.Nikt Was do zostania lekarzem
                            nie zmuszał,same sobie wybrałyście ten zawód-trzeba było iść na
                            weterynarię-praca podobna a kasa większa.Naprawdę nie wiedziałyście jaka jest
                            sytuacja w słuzbie zdrowia? Czy UFO Was porwało i nagle zrzuciło w maju 2007?
                            • wieczna-gosia Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 20:23
                              eo,jakbyś nie zauważyła-to na Zachodzie WSZYSCY więcej zarabiają nie tylko
                              > lekarze.

                              owszem zarabiaja wiecej wszyscy. Z tym ze lekarze zarabiaja wiecej nie tylko ze
                              wzgledu na to ze wszyscy wiecej zarabiaja. Po prostu wyzej stoja na drabinie plac.
                            • bea116 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 20:35
                              pewnie więcej zarabiają ale i proporcje są różne - pani Basia z warzywniaka nie zarabia tyle co neurochirurgtongue_out
                              co do tematu pretensji pacjentów - oj zdziwiłabyś się niejednym (ostatnio koleżanka na dyżurze odbierała telefony z pretensjami od rodziny, że dziadek czeka już 10 minut na zmianę pampersa - dyżur weekendowy, na 40 chorych 2 pielęgniarki)
                              teraz też nie ma lekarstw, sprzętu i pieniędzy na badania, dlatego uważamy że cały system jest do d... i chcemy też zmiany systemu
                              owszem nikt nas nie zmuszał, ale człowiek zawsze łudzi się że tak źle nie może być w nieskończoność, bo albo system umrze albo wyzdrowieje(tzn. przejdzie reformę)- może to właśnie ta pora...
                              pomnika nikt mi nie musi stawiać, wystarczy, że mi uczciwie zapłaci za moją pracę, tylko tyle
                            • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 08:03
                              Wczoraj w gabinecie prywatnym przyjęłam o 6 pacjentów więcej niz zwykle. I -
                              mocno się zastanawiam nad porzuceniem w czorta etatu akademickego. 18 lat
                              pracy, doświadczenie nikomu nie jest potrzebne. Na moje miejsce przyjdzie ktos,
                              kto przed wyjazdem za granicę musi sie pouczyć, nabrać doświadczenia, zrobic
                              specjalizację.
                              Jest coś takiego jak "krzywa uczenia się". Młody absolwent każdej zresztą
                              uczelni popełnia błędy. Popełnia bo musi. Mało widział, w głowie ma więcej
                              teorii niz praktyki. Po kilku latach jest mądrzejszy, ale także mniej naiwny,
                              żeby pracowac za mniej więcej 1000 złotych, być gościem w domu, padać na pysk
                              ze zmęczenia.
                              Już coś umie, co CV wpisuje pracę na etacie akademickim, ma jakies publikacje,
                              certyfikaty językowe, pakuje walizki i.......na jego miejsce przychodzi ktos
                              zupełnie zielony, aby eksperymentowac na polskich pacjentach.
                              Podoba Wam sie to? Mnie tak sobie. Ale tak się stanie.
                              Jeden z najlepszych warszawskich ultrasonografistów dziecięcych, lekarz w
                              najlepszym wieku - leczy dzis przeziębienia i biegunki. Zal mu pracy w klinice,
                              ale stac go na znacznie więcej niz kilka lat temu. A USG mozna zrobić u kogos
                              kto dopiero się uczy. Zauwazy zmiany albo nie. Zalezy to od tego na jakim
                              etapie jest jego "krzywa uczenia się".
                        • twojasasiadka Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:14
                          smile))
                          ten wątek robi się na prawdę zabawnywink
                          czy Wy na prawdę uważacie że lekarze się wywyższają?
                          że traktują innych jak plebs?
                          chyba macie (te co to piszą) niezłe kompleksy...
                          • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:26
                            twojasasiadka napisała:

                            > czy Wy na prawdę uważacie że lekarze się wywyższają?
                            > że traktują innych jak plebs?
                            My nie uważamy, my czytamy dokładnie posty piszących tu lekarek, zwłaszcza
                            jednejsmile.
                            A jeżeli chodzi o real - jeżeli potraktować ten wątek jako reprezentatywny to
                            chyba niemożliwe, żeby 3/4 społeczeństwa miało kompleksy ?
                            • twojasasiadka Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:31
                              jasminum30 napisała:

                              > twojasasiadka napisała:
                              >
                              > > czy Wy na prawdę uważacie że lekarze się wywyższają?
                              > > że traktują innych jak plebs?
                              > My nie uważamy, my czytamy dokładnie posty piszących tu lekarek, zwłaszcza
                              > jednejsmile.
                              > A jeżeli chodzi o real - jeżeli potraktować ten wątek jako reprezentatywny
                              to
                              >
                              > chyba niemożliwe, żeby 3/4 społeczeństwa miało kompleksy ?
                              ___
                              no wiesz...na forum jest więcej osób niż "Wy"wink więc nie uważałabym że min.Ty
                              reprezentujesz 3/4 społeczeństwa.
                              Nie raz, nie dwa korzystałam z usług medycznych i nie mam takich spostrzeżeń
                              jak Ty.
                              Nie zauważyłam,żeby lekarze traktowali mnie z góry czy dawali odczuć że
                              jestem "gorsza"wink
                              może zwyczajnie nie mam manii prześladowczej?...
                              • jasminum30 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 11:36
                                Może nie masz manii prześladowczej za to z całą pewnością masz problemy z
                                czytaniem ze zrozumieniem. Napisałam WĄTEK nie FORUM.

                                > Nie raz, nie dwa korzystałam z usług medycznych i nie mam takich spostrzeżeń
                                > jak Ty.
                                > Nie zauważyłam,żeby lekarze traktowali mnie z góry czy dawali odczuć że
                                > jestem "gorsza"wink
                                a teraz pozwolisz, że odpowiem Twoimi wasnym słowami:
                                no wiesz...na forum jest więcej osób niż "Ty"wink więc nie uważałabym że min.Ty
                                > reprezentujesz 3/4 społeczeństwa.

                                Skoro Ty nie zostałas źle potraktowana to się dziecinko ciesz i nie obrażaj
                                innych zarzucając im kłamstwosmile
              • wjw2 srażakom ustawa zakazuje strajku n/t 29.05.07, 20:31
                • bea116 Re: srażakom ustawa zakazuje strajku n/t 29.05.07, 20:39
                  no to mają problemwink
                  • wjw2 bardzo zabawne n/t 29.05.07, 20:45
                    • bea116 Re: bardzo zabawne n/t 29.05.07, 20:51
                      nie bardzo rozumiem, to dobrze czy źle wg Ciebie?
                      • wjw2 Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 10:28
                        > nie bardzo rozumiem, to dobrze czy źle wg Ciebie?

                        Nie ma tu nic do rzeczy moje zdanie.
                        Twoja wypowiedź na temat zakazu strajku dla innej grupy zawodowej:
                        "no to mają problemsmile"

                        Wydała mi się lekceważąca na tle tej dyskusji
                        • bea116 Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 11:17
                          nie, po prostu chciałam trochę rozładować atmosferę, bo siekiera już w powietrzu prawie zawisła, napisałam, żeby strajkowali, bo nie wiedziałam, że nie mogą, a jeśli nie mogą to faktycznie mają sytuację nie do pozazdroszczenia, bo jak się dziś nic nie mówi znaczy się jest OK i stan rzeczy trwa dalej...
                        • twojasasiadka Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 11:19
                          wjw2 napisała:

                          > > nie bardzo rozumiem, to dobrze czy źle wg Ciebie?
                          >
                          > Nie ma tu nic do rzeczy moje zdanie.
                          > Twoja wypowiedź na temat zakazu strajku dla innej grupy zawodowej:
                          > "no to mają problemsmile"
                          >
                          > Wydała mi się lekceważąca na tle tej dyskusji
                          ____
                          no bo przecież lekarze ogólnie olewają wszystkich i patrzą na nich z
                          górywink)))))))))
                          (do tego chyba zmierza "logika" Twoich wypowiedzi)wink
                          • wjw2 Re: bardzo zabawne n/t 30.05.07, 20:06
                            > (do tego chyba zmierza "logika" Twoich wypowiedzi)wink


                            TAk, tak Pani inteligentna i wszystko wiedząca...
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:31
          Brauwald to taka uczona książka - biblia lekarzy.
          Jeśli pani Basia popełni błąd to dostanę najwyżej podwiędnietą kapustę. Jeśli
          ja - skutki będą znacznie większe.
          Pani Basia swoje czynności może wykonywać mając umiejetność czytania i
          liczenia - ode mnie wymaga się czegoś znacznie więcej.
    • mimboo Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 10:08
      W takich przypadkach (bo na pewno nie jest to odosobniony przypadek) jestem na
      lekarzy wściekła. Fakt, że powinni być znacznie lepiej wynagradzani, bo
      spoczywa na nich ogromna odpowiedzialność. Problem tylko w tym, czy oni
      (lekarze) wiedzą o tej odpowiedzialności. Czasami, odnoszę wrażenie, że chyba
      nie bardzo.
      Niech protestują, prowadzą wojnę z władzami, ale nigdy nie powinni na tym
      ucierpieć pacjenci, zwłaszcza dzieci. To niedopuszczalne...
      Lekarze takim zachowaniem sami sobie szkodzą.
      • maga202 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 10:53
        A mi się wydaje, że gdybym bedąc lekarzem zobaczyła dziecko potrzebujace pomocy to nie zastanawiałambym się ile mam pensji tylko je ratowała. A jeżeli ktoś bedący lekarzem zrobiłby inaczej to nie powinien nim być. To nie praca w fabryce gwoździ to praca z ludźmi.
        Ile w Polsce jest grup zawodowych mało zarabiających???
        A jak słyszę o strajku nauczycieli - tej bandy ignorantów i nierobów, którzy nota bene wcale tak mało nie zarabiają to mnie cholera bierze.
        • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 11:42
          Mimo strajku, do którego mam prawo ( vide postulaty Solidarności z 1980 roku)
          prawdopodobnie nie dostane pieniędzy za strajk. Jestem w szpitalu. I jak
          przywożą dziecko w stanie zagrożenia zycia - biegnę i ratuję.
          Nauczyciele, podobnie jak lekarze, hydraulicy, kierowcy, adwokaci, notariusze,
          sprzedawcy , inzynierowie są rózni.
          Nie mam zbyt duzo kontaktów z nauczycielami, prócz nauczycieli mojego syna. Na
          mniej więcej 30 pedagogów ( od przedszkola do gimnazjum) może 5 było złych, w
          tym jeden patentowany leń, 5-6 średnich, natomiast pozostali bardzo dobrzy. A 3
          to artysci w swoim fachu.
        • wieczna-gosia Re: strajk lekarzy...długie 29.05.07, 15:43
          > A mi się wydaje, że gdybym bedąc lekarzem zobaczyła dziecko potrzebujace pomocy
          > to nie zastanawiałambym się ile mam pensji tylko je ratowała. A jeżeli ktoś be
          > dący lekarzem zrobiłby inaczej to nie powinien nim być.

          standardowy argument, ktorym lekarze zalatwiani sa od lat. no przeciez nie
          zostawia pacjentow. Dzisiaj mignela mi okladka Faktu- lekarze otrzasnijcie sie i
          dalej bla bla o tym jak to lekarze pojda siedziec za to ze odeszli od lozek. No
          wiec po pierwsze nie odeszli- po drugie kazdy lekarz ma prawo i do strajku i do
          zwolnienia sie i do wyjazdu do szwecji. i tam rybka w miescie stolecznym nie
          zabraknie mi lekarzy. Ale uwazam ze mniejsze iasteczka i wsie powinny zespolowo
          wlasnie poprzec lekarzy calym sercem, a okres kiedy nie wykupuja betrii lekow z
          ktorych 60% to OTC moga przeznaczyc na zmiane diety i ruch smile i od razu polowa
          problemow zniknie smile
          • topcia27 :)))) 30.05.07, 11:44
            biznes.interia.pl/news/szef-strajkujacych-lekarzy-milionerem,918538
            • topcia27 Jestem zdruzgotana! 30.05.07, 12:20
              Czy nikt się nie pokusi o komentarz powyższego????
              • twojasasiadka co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 12:30
                • topcia27 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 12:36
                  Ano to, że nasza przedstawicielka strony strajkującej nie kwapi się do
                  skomentowania tego newsasmile)) A szkoda...
                  • twojasasiadka Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 12:51
                    ale bulwersuje Cię to,że facet zbudował dom?(w sumie mały -bo 100m) czy to że
                    zbudował dom a jest lekarzem?wink))))czy może to że zbudowal dom a jest lekarzem
                    i to w dodatku przewodniczącym strajku?wink))
                    a jeśli tak-to co z tego wynika?
                    • topcia27 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 13:21
                      Wogóle nie rozumiem kto Ci dał prawo żeby próbować robić ze mnie głupa, czytac
                      umiem i nie rozpisywano się tam o kubaturze ale o wartości domu i zarobkach!
                      Jak nie rozumiesz o co mi chodziło to się nie wypowiadaj! szkoda prochu.....
                      • biala_dama3 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 13:39
                        Przedstawicielka strony strajkującej ( czyli pewnie ja), strajkując walczyła z
                        dusżącym się dzieckiem, bo mama-miłośniczka kotów trzyma zierzę, mimo, że synek
                        jest uczulony na sierść. Budujące.
                        Czym jesteś zbulwersowana?
                        Czy tym, że dr Bukiel nie mieszka w lepiance?
                        Bulwersuje Cię, że ma dom?
                        Że zarabia 7500 zł BRUTTO?
                        Miejscie wreszcie na tyle uczciwości, żeby mówic nam wprost - także wtedy, gdy
                        ratujemy Was, Wasze dzieci - jesteśmy zbulwersowani, że macie cokolwiek,
                        lekarze nie powinni walczyć o jakiekolwiek pieniądze, zyjcie skromnie i
                        cieszcie się, że wogóle się wam płaci.
                        Zbierzcie sie na odwagę i wyrażajcie swoje życzenia patrząc nam w oczy. Czekam
                        na pierwszego odważnego.
                        • topcia27 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 13:49
                          On ma te 7000 (brutto, netto, nie istotne, bo jak doczytaliście ma też wpływy z
                          prywaty - ale oczywiście wolno mu, nie powiem, że nie) pytam tylko: czy mając
                          już takż kasę powinien mieć czelność stać na czele strajkujących??? to ma byc
                          ten reprezentant tych biedaków, którzy szyneczkę sobie serwują od święta??? ma
                          te 7000 zł i co ? nie przyjmuje już prywatnie? jakoś nie zamknął gabineciku
                          żeby byc wypoczętym? tak samo będzie z resztą - dać palec a chcą całą rękę!
                          • biala_dama3 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 14:14
                            Alez Topciu, jest szalenie istotne czy ktoś zarabia netto czy brutto 7000
                            złotych!!!!!!!!!!! O ile wiem dr Bukiel pracując na kontrakcie z owych 7000
                            złotych brutto musi:
                            - zapłacic podatek
                            - dprowadzic składki na ZUS
                            - składkę zdrowotną
                            i z 7000 złotych robi się nieco mniej niż połowa.
                            Przyjmujac prywatnie musi zainwestowac w gabinet, sprzątnąc go, prowadzic
                            ksiegowość - to też nie za darmo.
                            Żal Ci? Zazdrościsz? Popracuj za takie pieniądze mając takie kwalifikacje.
                            Bulwesuje Cię, że ten człowiek walczy o godne życie lekarzy?
                            O ich wypoczynek, zdrowie?
                            Pewnie tak, bo z tonu wypowiedzi wynika, że nalezysz do rzeszy "misi" ( nie
                            misiów) - mi sie nalezy".
                            • abi3 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 14:34
                              Wspaniale, że możecie strajkować....że wykonujecie wolny zawód a prawo takoweż
                              Wam dano. Szkoda,że tego prawa poskąpiono np. policjantom, którzy też są
                              wykończeni, zmeczeni, wypracowywują nadgodziny za które nikt nie płaci.Szkoda to
                              małe slowo, bo oprócz zmęczenia i trudnego zawodu, dodatkowo narażają własne życie.
                              To tak na marginesie.
                              Wielu jest ludzi po trudnych studiach, parcujących po 12 godzin na dobę,
                              muszących się dokształcać za własne pieniądzie. Nie tylko wy stanowicie taką grupę.
                              Gdybyś była zatrudniona przez osobę prywatną, spółkę....obojętnie...jednostkę
                              nie mającą powiązania z budżetem, to zapewniam Cię, nie pisnęłabyś słówkiem, a
                              słowo strajk przez gardło by Ci nie przeszło.

                              Nie wiadomo jak się zakończą negocjacje z rządem....
                              Mimo wszystko życzę powodzenia i osiągnięcia konsensusu.

                              I oby Twoje pogodne prognozy się sprawdziły (tyczy się leczenia chorych po
                              podwyżkach), w co absolutnie nie wierzę...sad((
                            • angelina.26 Niewiedza białej damy 30.05.07, 14:50
                              O ile wiem dr Bukiel pracując na kontrakcie z owych 7000
                              > złotych brutto musi:
                              > - zapłacic podatek
                              > - dprowadzic składki na ZUS
                              > - składkę zdrowotną
                              > i z 7000 złotych robi się nieco mniej niż połowa.
                              Jeżeli Twoja pozostała wiedza jest tak marna jak ta dotycząca wysokości kwoty
                              która pozostaje z płacy brutto, to nieciekawie. Z płacy brutto pozostaje trochę
                              poniżej 70% do wypłaty dla pracownika. Wciskania innym że jest to mniej niż
                              połowa, pokazuje totalna niewiedzę albo jest próbą manipulacji.
                              Dziwne że osoba pracująca zawodowo nie ma pojęcia ile pieniędzy jej pozostaje
                              po potrącenie skłądek na zus i podatku. Czyżby zarabiała tak wiele że nie
                              zaprząta sobie głowy tak przyziemnymi sprawami? wink
                              • ania.silenter Re: Niewiedza białej damy 30.05.07, 20:31
                                angelina.26 napisała:

                                > O ile wiem dr Bukiel pracując na kontrakcie z owych 7000
                                > > złotych brutto musi:
                                > > - zapłacic podatek
                                > > - dprowadzic składki na ZUS
                                > > - składkę zdrowotną
                                > > i z 7000 złotych robi się nieco mniej niż połowa.
                                > Jeżeli Twoja pozostała wiedza jest tak marna jak ta dotycząca wysokości kwoty
                                > która pozostaje z płacy brutto, to nieciekawie. Z płacy brutto pozostaje
                                trochę
                                >
                                > poniżej 70% do wypłaty dla pracownika. Wciskania innym że jest to mniej niż
                                > połowa, pokazuje totalna niewiedzę albo jest próbą manipulacji.
                                > Dziwne że osoba pracująca zawodowo nie ma pojęcia ile pieniędzy jej pozostaje
                                > po potrącenie skłądek na zus i podatku. Czyżby zarabiała tak wiele że nie
                                > zaprząta sobie głowy tak przyziemnymi sprawami? wink

                                Starszne, strasznetongue_out. Nigdy bym nie poszła do takiego lekarzatongue_out.
                                P.S. Ja też raczej wolę nie wiedzieć ile zabiera mi fiskusbig_grin, bo zawsze szlag
                                mnie trafiasad.
                            • jasminum30 Re: co Cię właściwie zdruzgotało? 30.05.07, 15:23
                              biala_dama3 napisał:

                              > Pewnie tak, bo z tonu wypowiedzi wynika, że nalezysz do rzeszy "misi" ( nie
                              > misiów) - mi sie nalezy".

                              Droga Biała damo Ty też nalezysz do rzeszy "misi".
                              • topcia27 Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 08:09
                                Nic dodać i nic ująć!!!

                                MI SIĘ należy bo tyrałam na studiach, MI SIĘ należy bo muszę sie dokształcać,
                                MI SIĘ należy bo moja dzidzia na narty nie pojedzie, MI SIĘ należy bo szyneczka
                                droga....

                                ps. ponawiam pytanie: czy po żądanej podwyżce lekarze zwiną prywatne gabinety???
                                bo wspomniany już przeze mnie pan dr. stojący na czele strajkujących jakoś się
                                nie kwapi!
                                i taki właśnie z tego morał: że nawet jak dostaną żądana kwotę to zaraz zaczną
                                wyciągać rękę po jeszcze (no bo przecież w porównaniu z lekarzem z Unii to
                                zawsze będą mieć tyły), a 3 etaciki jak były tak będą.....
                                • ania.silenter Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 08:21
                                  topcia27 napisała:

                                  > Nic dodać i nic ująć!!!
                                  >
                                  > MI SIĘ należy bo tyrałam na studiach, MI SIĘ należy bo muszę sie dokształcać,

                                  za to się "należy" jak najbardziej

                                  > MI SIĘ należy bo moja dzidzia na narty nie pojedzie, MI SIĘ należy bo
                                  szyneczka
                                  >
                                  > droga....
                                  >
                                  > ps. ponawiam pytanie: czy po żądanej podwyżce lekarze zwiną prywatne
                                  gabinety??
                                  > ?
                                  > bo wspomniany już przeze mnie pan dr. stojący na czele strajkujących jakoś
                                  się
                                  > nie kwapi!
                                  > i taki właśnie z tego morał: że nawet jak dostaną żądana kwotę to zaraz
                                  zaczną
                                  > wyciągać rękę po jeszcze (no bo przecież w porównaniu z lekarzem z Unii to
                                  > zawsze będą mieć tyły), a 3 etaciki jak były tak będą.....

                                  cóżeś taka zawistna, kobieto! Bo się zadławisz to swoją złością i któryś lekarz
                                  (może Biała Damabig_grin) będzie Cię musiał ratowaćtongue_out. Przecież chcą pieniądze za
                                  PRACĘ a nie od MOPS-u?? Jak stwierdzam, że chcę wiecej zarabiać to zakasuję
                                  rękawy z mężem (nie jesteśmy na szczęście lekarzami) i hajda do roboty, a nie
                                  zazdroszczę i jad wylewambig_grin.
                                  • topcia27 ehhh Aniu 31.05.07, 08:38
                                    To nie kwestia zawiści!!! To tylko moja reakcja na poglądy naszej Białej Damy!!!
                                    A tak na marginesie nigdzie się nie wypowiadam, że chcę lepiej zarabiać, a
                                    wręcz przeciwnie, w poprzednich postach pisałam, że zarabiam dużoooooo mniej
                                    niż Biała i żyje na godnym poziomie i nie "jojcze" że na szyneczkę patrzę parę
                                    razy w roku!!! Błagam - najpierw doczytaj a potem sie wypowiadaj!!!

                                    ps. po moich doświadczeniach z lekarzami (tfu...)wolę zdechnąć niż się z nimi
                                    zadawać!!!
                                    • ania.silenter Topcia 31.05.07, 09:12
                                      topcia27 napisała:

                                      > To nie kwestia zawiści!!! To tylko moja reakcja na poglądy naszej Białej
                                      Damy!!

                                      Mnie się tylko jedna rzecz w jej pogladach nie podoba - rozumiem, że w
                                      znakomitej wiekszości lekarze mało zarabiają, rozumiem, że może to być powodem
                                      dużej frustracji - dyruży, brak czasu dla rodziny, zmęczenie, upierdliwi
                                      pacjenci (mam teraz złamaną nogę, "chodzę" do kontroli i widzę jacy są ludzie -
                                      lekarz zrobił sobie 10 minutową przerwę w ciągu 3 godzin i chcieli gościa
                                      zlinczowaćsad), wszystko to rozumiem bo pamiętam z własnego życia nieprzytomną
                                      ze zmęczenia matkę, która notabene "dorobiła się" tylko ciężkiej astmy i
                                      niczego więcej.
                                      Ale nie podoba mi się jedno - lekceważący stosunek NIEKTÓRYCH lekarzy do
                                      pacjentów. Wiem, że ludzie są wredni ale to jednak pacjenci - cierpiący ludzie.

                                      Błagam - najpierw doczytaj a potem sie wypowiadaj!!!
                                      Czytam czytam, ale wiesz co? Nie podoba mi się generalizowanie. Bo ja
                                      spotkałam kilku lekarzy z powołania (lekarze z IMiDz uratowali życie mojej Oli,
                                      pracowali z pełnym poświęceniem i udało się), kilku takich, którzy powinni
                                      natychmiast zmienić zawód (jeden z nich powiedział mi na moje pytanie o Olę -
                                      wcześniaka z 31 tc żebym robiła sobie drugie dziecko bo z tego nic nie będzie:
                                      (((), a większość zmęczonych ciężką pracą i niskimi pensjami.

                                      >
                                      > ps. po moich doświadczeniach z lekarzami (tfu...)wolę zdechnąć niż się z nimi
                                      > zadawać!!!

                                      Ale nie znasz WSZYSTKICH lekarzy w Polsce, prawda?
                                      Brzmi okropniesad((, ale ja podobnie reaguję nie na lekarzy a na szpitalesad((.
                                      Brrr...
                                      • topcia27 Sama widzisz:) 31.05.07, 09:27
                                        Masz rację, nie należy generalizować - ale Ty miałaś szczęście, spotkałaś
                                        lekarzy, którzy pomogli Twojemu dziecku (bardzo się cieszę), ja takiego
                                        szczęścia nie miałam. Padłabyś gdybym Ci opisała niektóre przypadki które
                                        dotknęły tylko moją bliską rodzinę!!! Teraz jestem w sytuacji, że sama staram
                                        się pomóc mojemu synkowi, bo po 2 - latach chodzenia "od iwana do pogana" było
                                        li tylko gorzejsad nie byłam w stanie wyżebrać nawet głupiego skierowania na
                                        badanie kału (bo NFZ się czepia - to wersja pediatry), teraz juz znalazłam
                                        przyczynę i jest coraz lepiej (i niestety, może mnie zakrakają, ale zawdzięczam
                                        to tylko swojemu uporowi, że nie dałam sie zbywać - że taka dziecka uroda, że
                                        wyrośnie i inne pierdoły).
                                        W związku z moimi przykrymi doświadczeniami uważam, że jestem rozgrzeszona z
                                        mojej skłonności do generalizowaniasmile) Od razu jednak dodaję, że "podobno" są
                                        lekarze z prawdziwego zdarzenia.
                                        Takie jest niestety życie w tym kraju!!!
                                        Pozdrawiam
                                        • ania.silenter Re: Sama widzisz:) 31.05.07, 09:37
                                          topcia27 napisała:

                                          > Masz rację, nie należy generalizować - ale Ty miałaś szczęście, spotkałaś
                                          > lekarzy, którzy pomogli Twojemu dziecku (bardzo się cieszę), ja takiego
                                          > szczęścia nie miałam. Padłabyś gdybym Ci opisała niektóre przypadki które
                                          > dotknęły tylko moją bliską rodzinę!!!

                                          Widzisz tylko, że ja uweażam, że kwestia człowieka a nie zawodu. I to ten
                                          konkretny człowiek nie powinien zostawać lekarzem bo się do tego nie nadaje.

                                          Teraz jestem w sytuacji, że sama staram
                                          > się pomóc mojemu synkowi, bo po 2 - latach chodzenia "od iwana do pogana"
                                          było
                                          > li tylko gorzejsad nie byłam w stanie wyżebrać nawet głupiego skierowania na
                                          > badanie kału (bo NFZ się czepia - to wersja pediatry), teraz juz znalazłam
                                          > przyczynę i jest coraz lepiej (i niestety, może mnie zakrakają, ale
                                          zawdzięczam
                                          >
                                          > to tylko swojemu uporowi, że nie dałam sie zbywać - że taka dziecka uroda, że
                                          > wyrośnie i inne pierdoły).


                                          Życzę abyś trafiła na lekarza,który porządnie zdiagnozuje Twojego synka i mały
                                          będzie zdrowysmile.

                                          > W związku z moimi przykrymi doświadczeniami uważam, że jestem rozgrzeszona z
                                          > mojej skłonności do generalizowaniasmile) Od razu jednak dodaję, że "podobno" są
                                          > lekarze z prawdziwego zdarzenia.
                                          > Takie jest niestety życie w tym kraju!!!

                                          A to już w dużym stopniu zależy od nas samych. Wczoraj na kontroli nie było mi
                                          do śmiechu jak przy mnie pobiły się dwie babcie w kolejce, która wchodzi do
                                          lekarza pierwszasad.
                                          • connie1 Re: Sama widzisz:) 01.06.07, 13:08
                                            A jednak nie wszyscy byli zli? Patrz kilkanaście postów dalej.
                                            Rozumiem ,ze pacjent czy rodzina staje nagle przed czymś w jego mniemaniu
                                            niesprawiedliwym ,a wiec przed chorobą , a najlatwiej poszukać winnych albo
                                            wyrazić swoje frustracje na osobach , ktore lecza. Wiem ,ze sa w srodowisku
                                            szumowiny, ktore powinny mieć odebrane prawo wykonywania zawodu,ale jak czytam
                                            takie generalizowanie to mnie trafia w imieniu takich szarych myszy jak ja,
                                            które czesto w leczenie wkładają cała swoją wiedzę , zaangażowanie , kradną czas
                                            rodzinie, bo przecież nie odejde od reanimacji , bo minęła 14.35. I głownie
                                            dlatego tak bardzo bolą poklady , jadu , nienawiści , kompleksów itd
                                  • norbini Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 14:10
                                    Buahaha,to sie dopiero usmialam.Poczytaj dokladnie posty Bialej,to sie dowiesz
                                    kto tu pryska jadem i wrecz nienawiscia,do wszystkich ktorzy nie maja
                                    wyksztalcenia medycznego.Do wczoraj uwazalam,ze lekarze powinni wiecej
                                    zarabiac,bo to taki odpowiedzialny zawod i wogole.......Jednak przedstawicielka
                                    tej grupy popisujaca sie na forum swoja wiedza i "inteligencja"skutecznie
                                    wybila mi to z glowy.Jak mamy stac murem za kims kto nas nie szanuje,kto ma
                                    gdzies zycie ludzi,kto niewidzi nic poza pieniedzmi??Dlaczego straszycie i
                                    szantazujecie pacjentow,czemu to na nich odbija sie Wasze niezadowolenie?Co oni
                                    Wam zrobili zlego?To,ze choruja?To,ze co miesiac placa skladki(wcale nie male)
                                    m.in.na Wasze pensje?Czemu nie wyjdziecie strajkowac na ulice i nie bedziecie
                                    rzucac kamieniami?To zapewne daloby lepsze efekty,bo rzad dokladnie tak jak i
                                    Wy ma w dupie zwyklych zjadaczy chleba od ktorych lozek bedziecie odchodzic,a
                                    przeciez w rzadowych klinikach sie nie strajkuje.Wstyd wyjsc na ulice?Pewnie,ze
                                    tak latwiej mscic sie na bogu ducha winnych pacjentach,niech sobie umieraja,a
                                    co tam jeden w ta czy w ta przeciez to tylko zwykly "plebs".Pozatym prosze mi
                                    wyjasnic jakim cudem po podwyzkach bedziecie mieli wiecej czasu i cierpliwosci?
                                    Godziny pracy Wam sie zmniejsza?Liczba dyzurow?Przeciez nie,a w to,ze
                                    zrezygnujecie z prywatnych gabinetow w zyciu nie uwierze.Wiec co?Po tej
                                    podwyzce przemienicie sie nagle w roboty nie odczuwajace zmeczenia,zawsze mile
                                    i sympatyczne?Przeciez to bzdura jakas jest.
                                    Jasne,ze rozumiem,ze to ciezka i odpowiedzialna praca,ale sama taka
                                    wybralas.Narzekasz,ze rodzice nie dziekuja nawet za to,ze uratowalas ich
                                    dziecko.Szczerze nie znam rodzica ktory by nie podziekowal.Chyba,ze Tobie samo
                                    slowo dziekuje nie wystarcza?A moze po pietach mamy pancie calowac za to,ze
                                    wogole swoj zawod laskawie wykonuje?I nie strasz masowymi wyjazdami,w to tez
                                    nie wierze.Wszyscy tak twierdza,bo co maja sie wylamywac?Przeciez kazdy chce
                                    zarabiac wiecej,ale jak dojdzie co do czego zobaczysz jak niewielu to zrobi.A
                                    jesli maja wyjechac tacy jak Ty to niech jada w pierony,w zyciu nie chcialabym
                                    miec z Toba do czynienia.Nie jestes dobrym lekarzem,bo zeby nim byc trzeba byc
                                    najpierw dobrym czlowiekiem.A lekarz widzacy w swoich pacjentach wroga moze co
                                    najwyzej doprowadzic do tragedii.
                                    • connie1 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 14:33
                                      Dlaczego wszystcy zapominają ,ze to pacjent jest wyborcą , to pacjent wybiera
                                      rząd , ktory odpowiada za opiekę zdrowotną. Reasumując pośrednio to p;acjent
                                      jako wyborca jest winny brakowi chęci zmian. A ,ze nie da sie żyć bez lekarza
                                      przekonał się smutno minister ZDrowia. Dla wyjaśnienia-pracuję w jednostce,
                                      która raczej nie zastrajkuje z racji profilu.
                                    • agawamala Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 14:44
                                      Lekarze mają opory psychiczne w wyjściu na ulicę i rzycaniu kamieniami. Wiem,
                                      ze nie każdy potrafi to zrozumiec, bo sąludzie dla których niszczenie,
                                      wandalizm, rozróby są codziennością.
                                      Mimo strajku leczymy! Sama wielokrotnie sygnalizowałam to w postach. Na moim
                                      oddziale nikt nie umarł z powodu strajku. Bądź więc uprzejma nie imputowac
                                      nieprawdy!
                                      Gdybym nienawidziła pacjentów to nie byłabym lekarzem. Jest sporo bardziej
                                      intratnych zajęć - także dla absolwentów medycyny. Mozna choćby być
                                      przedstawicielem firmy farmaceutycznej. Kiedyś nawet kuszono mnie znacznie
                                      wyższymi zarobkami. Więc i tu mijasz sie z prawdą.
                                      Chcem godnie żyć i godnie pracować. Także dla dobra pacjentów. Lekarz, który
                                      zarabia 1500 złotych będzie po pierwsze niedokształcony ( bo zamiast kupić
                                      książkę kupi buty - w czyms chodzić musi), po drugie zmęczony, po trzecie
                                      sfrustrowany. A to dla nikogo nie jest dobrym rozwiązaniem.
                                      Jesli kliniki rządowe płaca duzo to ludzie tam pracujący nie mają po co
                                      strajkowac. Są zadowoleni z waruków płacy. To chyba zrozumiałe.
                                      Po raz setny piszę! Gros z nas nie pracuje popołudniami i nocami dlatego, że
                                      lubi a dlatego, że MUSI. Ja nie wyzyłabym, albo zyłabym na pograniczu wegetacji
                                      tylko i wyłącznie ze szpitalnej pensji. Wyższe pensje oznaczają, że wielu z nas
                                      nie pójdzie do gabinetów, do spółdzielni, nie będzie miało 10 dyżurów.
                                      Lekarz nie przemęczony i dobrze wynagrodzny będzie sympatyczniejszy.
                                      W życiu nie wzięłam łapówki ( no chyba, że łapówka to dla Ciebie kwiaty). Wiele
                                      razy wyrzucałam z hukiem rodziców z kopertami. Potrafię zarobić w inny sposób.
                                      Legalny!
                                      Natomiast CHAMSTWEM jest to, że rodzice małego pacjenta, któremu zespół wielu
                                      ludzi pomógł, którego leczył, po prostu zabierają kartę informacyjną i wychodzą
                                      ze szpitala nie mówiąc "do widzenia". Powszechne.
                                      Wyjeżdżamy i to masowo. Już odczuwanle są tego skutki. Może jeszcze nie w
                                      sposób katastrofalny, bo stale ktoś z nas się łamie. Bierze 9 dyżur , przyjmuje
                                      więcej pacjentów, ale do czasu. Bardzo jestem ciekawa co zrobi ordynator gdy
                                      nie będzie miał kim obsadzić 30 dyżurów, bo zostanie mu 3 lekarzy? W mysl
                                      przepisów nie wolno nam brac więcej niż 8 dyżurów. I kto na tym ucierpi?
                                      Gdybym nie widziała w pacjencie człowieka postępowałabym nieco inaczej. Widzę.
                                      Na swoją zgube.
                                      A czy jestem dobrym lekarzem? Zapytaj tłumy rodziców, którzy usiłują się do
                                      mnie dostać. Dlaczego w prywatnym gabinecie przyjmuję 10 pacjentów dziennie?
                                      Dlatego, ze jestem zła?
                                      • norbini Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:01
                                        Wybacz,ale nie pisalam o Tobie tylko o Bialej Damie,jesli przesledzilas jej
                                        wypowiedzi to wiesz o co mi chodzi.Macie opory przed wyjsciem na ulice?Mniejsze
                                        bedziecie mieli odchodzac od lozek pacjentow?To dla Was mniejsze zlo?Mniejszy
                                        wstyd?
                                        • norbini Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:25
                                          No tak teraz dopiero skojarzylam.Czyzby BialaDama byla az tak falszywa i
                                          zaklamana,ze nawet tu na forum posluguje sie jednoczesnie dwoma nickami,udajac
                                          dwie rozne osoby?Brawo.
                                          • jasminum30 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:32
                                            Nie ona pierwsza i nie ostatnia
                                      • jasminum30 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 15:31
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=55421349&a=55463023
                                      • jasminum30 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 16:05
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=58598886&a=58618288
                                        To kim Ty w końcu jesteś?
                                        • abi3 Jasminum-brawo!!!! Ot, cała prawda.... 31.05.07, 20:53
                                          • lucerka Re: Jasminum-brawo!!!! Ot, cała prawda.... 01.06.07, 10:53
                                            Ot cala prawda, biala_dama jak wiekszosc to osob ma dwa nicki...Teraz to tylko
                                            ukamienowac.
                                        • angelina.26 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 21:16
                                          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=58598886&a=58618288
                                          > To kim Ty w końcu jesteś?

                                          Z pewnością nie jest tym za kogo się podaje. Myli się zwyczajnie biednej kim
                                          jest wink Nicki jej się pokręciły i agawa odpowiedziała nie zmieniając się na
                                          białą damę. Tutaj akurat podaje się za pracownika awf-
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=55537636&a=55653361.
                                          Chciałaby zapewne nim być, podobnie jak lekarzem.
                                        • wjw2 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 21:25
                                          > To kim Ty w końcu jesteś?

                                          Biała_dama alias agawamala

                                          Zrobiła dwa fakultety. I-sz na AWF, ale stwierdziła, że w oświacie to malutko
                                          zarobi, prywatnego gabinetu nie otworzy, a i korepetycji z W-F nie ma, to zdała
                                          na AM. I tu odkryła swoje powołanie..., doktorat zrobiła, gabinet otworzyła i
                                          kasa płynie...

                                          Oj, Biała-damo poważna, wykształcona osoba i takie dziecinne zachwanie...
                                      • guderianka Re: Święta prawda Jasminum!!!! 01.06.07, 08:55
                                        a wiesz co powiedzaił stary człowiek w powiastce hemingwaya ?,,,,,
                                      • zuzka771 Re: Święta prawda Jasminum!!!! 07.06.07, 15:33
                                        Jeśli leczycie to zróbcie mojej córce cystografię.
                                • wieczna-gosia Re: Święta prawda Jasminum!!!! 31.05.07, 09:51
                                  Takich bogatych zeby WLASNE gabinety mieli to ja nie znam, ale moja
                                  przyjaciolka, ktora zreszta nie strajkuje, bo nie ma kiedy, od dawna zarzeka sie
                                  ze gdy jej pensja dotrze do 2,5 tysiaca- z dzika rozkosza daruje sobie harowke w
                                  prywatnej przychodni.

                                  A co do Policji- pare miesiecy temu policjanci masowo wzieli urlopy na zadanie i
                                  zabrali z komend WSZYSTKO co prywatne, lacznie z komorkami, a czego na codzin
                                  uzywaja w pracy (od komputerow po dlugopisy). I tez poparlam te akcje calym sercem.

                                  Sama pracuje w budzetowce jak mowie dla hobby. Zarabiam gdzie indziej. I jesli
                                  bede musiala wybierac- oczywiscie pozegnam szkolnictwo akademickie. Rzecz w tym
                                  ze dla mnie to nie oznacza smierci zadowowej w ogole- dla lekarza rezygnacja
                                  calkowita ze szpitala to smierc zawodowa.

                                  Biala dama to raczej czarny PR odwala, co nie zmienia faktu ze ja bym chciala:
                                  1. by lekarz ktory mnie leczy
    • alexandra74 Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 14:12
      Konowałom bym grosza podwyżki nie dała z uwagi na olewający stosunek do
      pacjenta, niepunktualność i bezczelnośc.
      Dzisiaj szwagierka czekała z 10-dniową córeczką na założenie gipsu (lewa stópka
      odwiedziona na zewnątrz) ponad godzinę pod gabinetem lekarki, z która była
      umówiona od kilku dni (umówiła się na wizycie prywatnej za jedyne 100 zł).
      Umówiona była w przychodni na 9.00, po 10 pani doktor przyszła z Oddziału i
      poinformowała, ze "z tą panią to ona na pewno się nie umawiała". Weszła do
      gabinetu i zamknęłą drzwi. Siostra męża miała łzy w oczach, dopiero małżonek
      mój panią doktpor z gabinetu wywołał, tymczasem ona przypomniała sobie, że
      jednak się umówiła ("a, to to maleństwo, trzeba było tak od razu"). Podobno w
      swoim prywatnym gabinecie mało do dupy nie wejdzie. No czy ci lekarze są
      poważni?! Jutro mają złożyć wymówienia? Bon voyage. Podobno w Niemczech
      szparagi leżą odłogiem, bo nie ma komu zbierać, więc...
      • wieczna-gosia Re: strajk lekarzy...długie 30.05.07, 21:23
        juz kto jak kto ale lekarze nie musza sie martwic o perspektywy zawodowe za
        granica smile
        • mikita10 Re: strajk lekarzy...długie 31.05.07, 09:42
          Uważam, że lekarzom należą się podwyżki. Jakby na to nie patrzeć mają bardzo
          odpowiedzialną pracę i ich oficjalne zarobki są tragicznie niskie.

          Tylko, że niestety tzw. "ogół lekarzy" przez wiele wiele lat zapracował sobie
          na taką opinię jaką ma i szybko się to nie zmieni. Osobiście mam mało do
          czynienia ze Służbą Zdrowia. Praktycznie wszystkie wizyty u lekarzy są prywatne
          (państwowo musiałabym brać jeden dzień urlopu na zapisanie się na wizytę, a
          drugi dzień na samą wizytę).
          Jednak wiele osób w mojej rodzinie niestety ale korzysta z usług lekarzy. I
          brak mi słów na to co widzę sama i co mi mówią. Pieniądze, pieniądze,
          pieniądze, prywatne wizyty w czasie dyżurów na oddziałach i przychodniach. A
          najbardziej fascynuje mnie jak opryskliwy zmęczony wielogodzinnymi dyżurami
          lekarz zmienia się w super miłą i troskliwą osobę za określoną kwotę PLN, i to
          dosłownie w parę minut. Normalnie cud.
          Wiem, łapówki są karalne, ale co robić, jak Pan Doktor X nie zaczyna operacji
          póki rodzina nie dotrze?
          Może na moją opinię ma też wpływ miasto, w którym mieszkam, bo niestety nie
          słynie z medycyny na dobrym poziomie. Praktycznie wszyscy których znam,
          po "rodzimych" doświadczeniach leczą się w innych miastach.

          Ale sprawiedliwości trzeba przyznać też rację, osobiscie spotkałam w życiu 3
          lekarzy, którzy bez jakichkolwiek gratyfikacji zajęli się pacjentem jak należy.
          Bez "głaskania po ręcę", ale kompetentnie, bez olewactwa.

          Jestem za konkretną reformą, musi się coś zmienić, bo inaczej będzie jak pisze
          Biała Dama, u nas w przychodni już leczą praktycznie sami młodzi lekarze po
          studiach, co nie znają nawet nazw leków.

          P.S. Zachodnią Służbę Zdrowia znam jedynie z "Ostrego Dyżuru" i tam jakoś nie
          zauważyłam aby lekarze opływali w materialne luksusy.
          • biala_dama3 Re: strajk lekarzy...długie 31.05.07, 13:37
            Nie oglądam "Ostrego dyżuru" w telewizji, oglądam w pracy.
            W żadnym, ale to żadnym kraju na świecie nie ma tak, aby lekarz pracujący na
            etacie musiał wybierać - wakacje czy opłacenie świadczeń. A u nas tak niestety
            jest.
            Dla zabawy zrobismy z mężem symulację dochodów ( bez gabitetów i dyżurów czyli
            za 2 lekarskie etaty, specjalistów z wieloletnim stażem, tytułami naukowymi i
            specjalizacjami) i wydatków. I co sie okazało?
            Nasze dwie pensje ( "gołe" pensje) starczają na opłacenie: czynszu, abonametów(
            komputer, kablówka, TV, komórki, telefony), gazu, światła, garazu, składek do
            Izb Lekarskich ( obowiązkowe)i....życie przez 2-3 dni. Życie bez szaleństw.
            Za pozostałe rzeczy płacimy z dochodów z dyżurów i gabinetów.
            Myslę, że takich problemów nie mają pracujący na "Ostrym Dyżurze" w TV.
            Nauczyciel zmęczony i sfrustrowany w szkole, staje się sympatyczniejszy i mniej
            zmęczony na korepetycjach ( mówiła mi to moja koleżanka ucząca fizyki w
            gimnazjum). Tak jest we wszystkich zawodach, nie dotyczy wyłącznie lekarzy.
            Przykład sprzed miesiąca. Nie było jeszcze strajku.
            Dr X przyjmuje w poradni kardiologicznej. Kolejki kilkumiesięczne. Dr X jest
            znaną specjalistką, cenioną. Nie ma wpływu na długość kolejek ( limity, tak
            limity , których nie ustalają lekarze).
            Pacjentka, którą rejestracja uprzedziła, że nastepna wizyta w październiku, -
            Pani doktor czy nie za póxno?
            Dr X - za póxno
            Pacjenta- A prywanie nie można wcześniej?
            De X Mozna to moja wizytówka.
            • fergie1975 Re: strajk lekarzy...długie 31.05.07, 23:26
              no.. jakby nie było "słuzba zdrowia"
    • juanita30 Popieram Strajk !!!! 31.05.07, 23:22
      oj...nie wiele wiecie o życiu lekarzy... mój mąż haruje po 96 godzin
      TYGODNIOWO...żeby zarobić marne pieniądze, mieszkamy z rodzicami bo nie stać nas
      na własne mieszkanie, nie mamy samochodu, ponieważ jedyny jaki mieliśmy
      rozbiłam...przyznaję ja i nie mamy pieniędzy na jego naprawę...mąż aby nie
      wylecieć z pracy ciągle się szkoli ...za własne pieniądze a jeden kurs kosztuje
      nawet 1000 zł., do tego dochodzi ubezpieczenie OC lekarzy które również wynosi
      około 3000 rocznie, ubrania do pracy...średnia cna białych spodni z marynarką to
      200 zł, a kompletów trzeba mieć kilka...do tego trzeba na dużyrze coś zjeść, bo
      szpital nie zapewnia wyżywienia a zazwyczaj jest tak, że na całym dyżurze
      trzeba "obrobić"50 pacjentów i nie ma czasu wyjść coś kupić...i co
      najwżniejsze...trzeba utrzymać swoją rodzinę za te kilka marnych groszy....DOŚĆ
      TEGO...my nie mamy zamiary tak żyć...dlatego właśnie się pakujemy i wyjeżdzamy
      za granicę, gdzi stawki lekarzy są 10 krotnie wyższe niż w poslce, gdzie lekarz
      jest szanowany, gdzie ma dostęp do najnowszego sprzętu, gdzie można po prostu
      godnie żyć...i dlatego jeśli ta chora sytuacja w służbie zdrowia si nie
      poprawi...to nie wiem kto Was będzi leczył...bo codziennie do Naczelnej Izby
      Lekarskiej zgłasza się około 10 lekarzy chętnych do wyjazdy za granicę...i życzę
      im wszystkim powodzenia
      • fergie1975 Re: Popieram Strajk !!!! 01.06.07, 00:15
        taa
        1. nikt nie kazał mu iśc na medycynę ..., poza tym to państwowa uczelnia która
        istnieje z podatków.
        2. wielu ludzi nie stac na wlasne mieszkanie i samochod i to nie jest powód
        żeby okradać innych ludzi, poprzez podwyższanie im podatków
        3. znam wiele osób które ciągle musi sie szkolic za 'własne' równiez pieniądze
        i to nie jest nic dziwnego
        4. każdy musi się ubierać do pracy, są inne zawody "brudne"
        5. "szpital nie zapenia wyzywienia" - żałosne, bez komentarza
        6. zazwyczaj jak się jest w pracy to sie nie opuszcza stanowiska pracy, nie ma
        mowy o wychodzeniu z budynku na zakupy
        7. podatnicy też mają rodziny !!!
        8. nie ma czegos takiego jak "służba zdrowia" jest ochrona, jeśli to "służba"
        to o co to całe halo?
        9. o to kto nas bedzie leczył nie musicie sie martwić, wyjeżdzajcie, tylko
        najpierw oddaj kasę za darmowe studia swojego męża,
        10. te pretensje powinny byc skierowane do rządu a cała reszta powinna sie
        zastanowić w końcu kto te pieniadze rozkrada i czy potrzebne sa kolejne marmury
        i czy kolejni kuzyni kogoś tam muszą tworzyć kolejne stanowiska.
        Ale po co?
        najlepiej podnieść podatki i nie rozumiec ze za chwile zdrozeje chleb bo
        piekarz tez musi placić podatki i ma rodzinę i na koniec te podwyższone pensje
        lekarzy nadal będą marne i koło zamknięte ....
        • topcia27 He he... Biała alias Agawamala - schizofrenia???? 01.06.07, 07:44
          No uśmiałam sie do łezsmile)))))
          Jak poczytałam wyciągnięte wątki, jestem pod wrażeniem wyobraźni naszej
          czołowej (i zaciekłej) przedstawicielki środowiska lekarskiego, która raptem
          jest po AWF-iesmile)
          Jejku, ciekawe ile wcieleń ma jeszcze ta kobieta, a może to rozdwojenie jaźni???

          ps. rozbawiło m,nie też jak to gdzieś indziej rozpisuje się na temat
          swoich "bardzo biednych" dzieci, które regularnie grają w tenisa, jeżdżą na
          nartach itp...
          Ehhh bieda aż piszczy!!!!!
          Biała pakuj walizki!!!
        • topcia27 polecam wątek:))))))))) 01.06.07, 07:47
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=60404473&a=60585161
          tam dopiero jest jazda!!!
          no no no szacuneczek.....
          zazdroszczę niektórym wyobraźnismile))))))
        • topcia27 Do współczujących... 01.06.07, 08:10
          Cytuję:

          >Autor: biala_dama3
          >Data: 11.04.07, 15:41

          >Nie wiem czy dużo ludzi w Warszawie ma dochód 6-7 tys złotych. Nie sądzę. Ja
          >akurat mam sporo większy i jedno dziecko. I wcale mi się nie przelewa.


          Wystarczy wszystkim tym, którzy tak bardzo współczują "wszystkim" lekarzom????
          • ania.silenter Re: Do współczujących... 01.06.07, 08:30
            topcia27 napisała:

            > Cytuję:
            >
            > >Autor: biala_dama3
            > >Data: 11.04.07, 15:41
            >
            > >Nie wiem czy dużo ludzi w Warszawie ma dochód 6-7 tys złotych. Nie sądzę.
            > Ja
            > >akurat mam sporo większy i jedno dziecko. I wcale mi się nie przelewa.
            >
            >
            > Wystarczy wszystkim tym, którzy tak bardzo współczują "wszystkim" lekarzom????


            Nie wystarczy - bo ja znam kilku z dochodem poniżej 2000 zł i nie mających
            czasu na "dorabianie".
            • topcia27 Ania!!! 01.06.07, 08:36
              Wybacz kochana!!! ale krew mnie zalała i stąd znów pojechałam z tym
              generalizowaniem!!!
            • topcia27 ale... 01.06.07, 08:42
              tak na marginesie to zobacz sama: "z większością" tego środowiska tak jest jak
              z naszą Białą: oficjalnie płacz bo bieda (1500)... a na boczku jak dobrze
              policzyć to wyjdzie 7 kawałków...
              Chodzi mi o to, że próbują mydlić nam oczy a rzeczywistość nie wygląda tak
              źle...(pomijam kwestę czasu pracy - nie oni jedni pracują po kilkanaście godzin
              na dobę)
              • ania.silenter Re: ale... 01.06.07, 08:54
                topcia27 napisała:

                > tak na marginesie to zobacz sama: "z większością" tego środowiska tak jest
                jak
                > z naszą Białą: oficjalnie płacz bo bieda (1500)... a na boczku jak dobrze
                > policzyć to wyjdzie 7 kawałków...
                > Chodzi mi o to, że próbują mydlić nam oczy a rzeczywistość nie wygląda tak
                > źle...(pomijam kwestę czasu pracy - nie oni jedni pracują po kilkanaście
                godzin
                >
                > na dobę)

                Ale tak być nie powinno - te 7 kawałków powinni mieć oficjalnie a pacjenci
                powinni mieć wybór lekarza. I co? Poszłabyś do takiego, który Cię zlekceważy,
                oleje albo nie zna się na niczym? Bo ja nie. I Ty pewnie też nie i sto innych
                osób też nie. Konkurencja. Naturalna selekcja gburów i nieukówsmile. Nie byłoby
                tłumaczenia, że olał pacjenta bo był zmęczony na 50 etacie.
                • topcia27 Re: ale... 01.06.07, 09:06
                  tak, masz rację, ale jak dla mnie po podwyżce nic się nie zmieni, bo do tej
                  poty i tak byłam olewana przez lekarzy do których chodziłam i chodzę więc mi
                  nie zależy... i po raz nasty powtórzę: Kochana Aniu: NIE WIERZĘ, że znikną
                  prywatne praktyki i będą uśmiechnięci, wypoczęci lekarze... MOWY NIE MA!!!
                  • ania.silenter Re: ale... 01.06.07, 09:10
                    topcia27 napisała:

                    > tak, masz rację, ale jak dla mnie po podwyżce nic się nie zmieni, bo do tej
                    > poty i tak byłam olewana przez lekarzy do których chodziłam i chodzę więc mi
                    > nie zależy... i po raz nasty powtórzę: Kochana Aniu: NIE WIERZĘ, że znikną
                    > prywatne praktyki i będą uśmiechnięci, wypoczęci lekarze... MOWY NIE MA!!!
                    >
                    No to wtedy będziemy mogli lekarzy psioczyć do woliwink, a im zniknie wymówka
                    głodowych pensji.
      • guderianka juanita 01.06.07, 08:54
        ubezpieczony od OC jest szpital ijest to ubezpieczenie obowiązkowe. no chyba że
        twój M sam chce sie ubezpieczyc od różnych przykrych ewentualności...

        gdyby liczyc ze twój zarabia marne 5zł na godzine-w co wątpię- to wychodzi
        zarobekponad 1900zł. a pewnie ma więcej bo za nadgodziny (czyli 96 / 7 dni = 13
        godzin czyli 5 nadgodzin dziennie )-dostaje stawkę o 50% większą lub 100% jeśli
        to godziny nocne lub święto. och coś kręcisz że wam mało..
        • juanita30 Ludzie...pomyślcie trochę!!! 01.06.07, 09:36
          Jeśli nie masz pojęcia na dany temat to po prostu się nie odzywaj...OC płaci sam
          zatrudniony...i jest to ubezpieczenie obowiązkowe, bez tgo nie można podpisać
          żadnej umowy...za marne 1900 zł jak napisałaś nie da się wyżyć opłacając
          ubezpieczenie, książki, kursy, utrzymując rodzinę, wiem, że ogrom ludzi zarabia
          mniej ale mają tż mniej wydatków...gadanie, że trzeba gbyło zrobić inne studia
          (akurat nie ty to mówiłaś) jest nie na mniejscu...ponieważ 20 lat temu kiedy
          człowiek dostał się na medycynę był wniebowzięty...chciał pomagać
          ludziom...chciał ich ratować...ale wybaczcie, czy wy pracując również robicie to
          ku chwale ojczyzny, czy prawdą jest że każdy za swą pracę chce być godnie
          wynagrodzony. Wy nie czkacie na wypłatę 3 miesiące lub więcej...bo komornik
          akurat zajął konto szpitala.

          guderianka napisała:
          a pewnie ma więcej bo za nadgodziny (czyli 96 / 7 dni = 13
          >
          > godzin czyli 5 nadgodzin dziennie )-dostaje stawkę o 50% większą lub 100% jeśli
          >
          > to godziny nocne lub święto. och coś kręcisz że wam mało..


          Co do tego zdania...to brak mi słów...normalny dyżur lekarski wynosi 24 godziny
          i nie płacone jest nam za nocki czy nadgodziny....
          • fergie1975 Re: Ludzie...pomyślcie trochę!!! 01.06.07, 22:32
            > Jeśli nie masz pojęcia na dany temat to po prostu się nie odzywaj...

            no normalnie jasnowidzka, po nicku poznaje kto sie na czym zna (?),
            juz nic nie pisz lepiej tylko wyjezdzaj, nikt nie bedzie tesknił!
        • connie1 Re: juanita 01.06.07, 10:42
          SZlak mnie zaraz trafi! Zarabiam po 6 latach pracy 1400 na rękę (mogę
          niedowiarkom wysłac pasek) Oprócz tego intratne dyżury pod telefonem ( w jednym
          miesiacu 200 godzin za intratne 600zł , czyli 3,5 zł za godzinę)Zeby nie było ,
          od mojego badania zależy być albo nie być , operowac albo nie.
          • guderianka connie-szlag chyba bo szlak to na drodze ;) 01.06.07, 11:08
            NIKT w tych 700 postów nie pisze że lekarz nie powinien dostać podwyżki
            • fergie1975 nieprawda 01.06.07, 22:34
              ja napisałam, parę postów wyżej.
    • ashraf Re: strajk lekarzy...długie 01.06.07, 08:58
      Lekarze - jedźcie!!!! Nie ma się nad czym zastanawiać. My już pojechaliśmy i
      wiem jedno - nie wrócimy.
      Tutaj można tylko słuchać jęków, że lekarze to TACY BOGACZE!!!! Mają wille,
      baseny i złote spłuczki w toalecie.A przecież to SŁUŻBA zdrowia - powinni
      pracować za darmo!! Po co płacić, skoro ktoś poszedł na medycynę z powołania?
      Przecież księża też idą do seminarium z powołaniawink I jeszcze składają ślub
      ubóstwa...
      I po co lekarzowi pieniądze? Przecież jego dzieci nie muszą jeść, ani ubierać
      się. A poza tym już zarabiają po 1200 zł! Toż to rozbój w biały dzień! A babcia
      klozetowa zarabia 700 i jakoś żyje! Więc po co lekarzowi więcej? Zarobki
      powyżej średniej krajowej są przyzwoite tylko jeżeli jest się biznesmenem,
      prawnikiem lub politykiem, poza tym - fe.
      I na dodatek studiowali za państwowe pieniądze... Oczywiście budowlańcy,
      fryzjerzy, informatycy i cała rzesza ludzi, którzy wyjechali już do UE uczyli
      się pewnie za własne??? I tak samo lewi renciści, których dożywotnio utrzymują
      podatnicy? Bez komentarza. Nie mówiąc już o tym, że lekarz stażysta zarabiający
      na stażu 1000 zł (jeżeli ma szczęście), odrobi te studia w ciągu roku - w
      pieniądzach, które faktycznie powinien otrzymywać od państwa za swoją pracę.
      Nie ma sensu się denerwować. Dobrzy lekarze zawsze znajdą zatrudnienie za
      granicą - godne pensje, dobre warunki pracy i ŚWIĘTY SPOKÓJ. A to, że w Polsce
      zostaną partacze, łapówkarze i chamy - to już problem wyborców, dla których
      ważniejsze jest inwestowanie w Świątynię Opatrzności Bożej niż opiekę
      zdrowotną. A później co najwyżej będzie można ponarzekać jak to źle i
      niedobrze - to nasza narodowa specjalność.
      Nie piszę tego, żeby straszyć, grozić - po prostu przedstawiam proste fakty.
      Niech każdy wyciąga wnioski sam.
      A co do Białej Damy - w kraju, gdzie system opieki zdrowotnej jest sprawny, a
      lekarze dobrze opłacani, istnieje coś takiego jak konkurencja. I wtedy możecie
      zdecydować czy iść do Białej Damy, czy do innego lekarza. A jeżeli ona nie
      miałaby pacjentów - zostałaby zwolniona, a na jej miejsce przyjętoby kogoś,
      kogo pacjenci cenią. Proste? U nas niemożliwe. Będziecie czekać w kolejce do
      Białej Damy kilka miesięcy, a potem płaszczyć się przed nią - bo wiecie, że NIE
      MACIE WYBORU!! Nikt jej nie zwolni, bo młodzi lekarze wolą wyjazd (lub prywatny
      gabinet) niż ciężką pracę za 1200 zł.
      Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleń
      • topcia27 Szerokiej drogi życzę... Eldorado czeka!!!! 01.06.07, 09:10

      • juanita30 Ashraf...my się rozumiemy :) 01.06.07, 09:39
        • topcia27 na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 09:45
          Znamy to bardzo dobrze!
          • sofi84 biała damo chciałabym poznać odpowiedź 01.06.07, 10:45
            pochowałam ojca tydzień temu. mama czekała pół godziny na karetkę. wczoraj
            usłyszałam przed oknami mieszkania w którym zmarl tata huk. poderwałam się z
            krzesła. tico stało na rowerku 4m za tico leżał młody chłopak. Chwyciłam za
            telefon. w ciągu 5 minut od huku były 2 karetki. czemu do młodego chłopaka
            przyjechały 2 karetki w ciągu 5 minut a mój ojciec czekał 30 MINUT? oczywiście
            nie zdążyli. szpital jest 4 km dalej. Warszawa. szpitali kilka karetek jeszcze
            więcej a 2 jadą do chłopaka z czego jedna w tym czasie mogłaby uratować czyjegoś
            tate!!!!! nie rozumiem za co on opłacał całe życie pieprzone składki??? żeby się
            niedoczekać???
          • connie1 Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 10:45
            Na przykladzie p. ministra, nie warto pluc na lekarzy , bo na drugi dzień moga
            okazać sie niebędni
            • czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 10:51
              Nie szantażuj connie.
              Nie możemy mieć własnego zdania, bo kiedyś możemy zachorować?
              • connie1 Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 10:53
                Oczywiście ,ze mozecie. Ale mnie by było głupio jak będe zrowa pluc na całą!
                słuzbę zdrowia, a jak trwoga to do ...dokończcie sobie same.
                • czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:06
                  Ja akurat nie będę mieć wyrzutów sumienia, bo na całą służbę zdrowia nie pluję.
                  Mam super pediatrę i staram się w miarę możliwości chodzić tylko do niej,
                  chociaż w przychodni przyjmuje kilku pediatrów. W szpitalu ze swoją córką, też
                  leżałam kilkakrotnie, nie mam nic do zarzucenia ani lekarzom ani pielęgniarkom,
                  chociaż zdaję sobie sprawę, że dużo zależy też od rodzica, czy potrafi
                  współpracować, nie panikuje przy zabiegach. No cóż, ja wychodziłam z założenia,
                  że jeśli szpital to konieczność, trzeba to wytrzymać mimo warunków. Nie wrzucam
                  wszystkich do jednego wora. Uważam, że lekarze zarabiają mało. Nie dziwię się
                  jednak rozgoryczeniu osób, które trafiły na czarną owcę w stadzie i miało to
                  swoje konsekwencje w przyszłości i odbiło się na ich zdrowiu lub zdrowiu ich
                  bliskich.
                  Na moje oko, najlepiej byłoby sprywatyzować służbę zdrowia
                  • czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:08
                    Jeszcze jedno. Postawa "misię" nie podoba mi się (;D), ani z jednej ani z
                    drugiej strony. Marzę o wzajemnym zrozumieniu lekarza i pacjenta, ale to chyba
                    mało realne
                • jasminum30 Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:08
                  No właśnie o to cała sprawa się rozbija - że się uważacie za bogów, panów życia
                  i śmiercisad
                  A co do reszty - proponuję zakończyć ten wątek, bo i tak nic się nie zmieni, a
                  tylko wzajemnie się obrażamy. Nie dziwi mnie przewrażliwienie lekarzy na
                  punkcie niedoceniania ich pracy - myślę, że przedstawiciele każdej innej grupy
                  zawodowej poddani podobnej krytyce zareagowali by tak samo, a jeszcze bardziej
                  nie dziwi mnie przewrażliwienie pacjentów na puncie traktowania ich przez
                  lekarzy - wszak zdrowie i życie nasze i naszych bliskich to coś co mamy
                  najcenniejszego. Pewnie, ze wiele zależy od ludzi, bo to oni odpowiedzialni są
                  za relacje między sobą, ale najbardziej winny jest system i zapychanie naszymi
                  składkami róznego rodzaju dziur finansowych. Dopóki system się nie zmieni żadna
                  podwyżka niczego nie zmieni, zwłaszcza, że nie będzie podwyżki na miarę
                  oczekiwań lekarzy. Są wszelkie szanse,że w przyszłym roku będzie "powtórka z
                  rozrywki", bo znając naszych rządzących zdążą zapomnieć o swoich tegorocznych
                  zobowiązaniach i tylko kolejny strajk będzie im je w stanie przypomnieć.
                  A co do białej_damy alias agawamali - dajcie jej spokój nie ona jedna ma dwa
                  nicki na forum, a pewne jest jedno - ma męża lekarza, więc tak czy siak temat
                  jest jej bliski.
                  • czarna_maruda Re: na zasadzie: ręka rękę myje:) 01.06.07, 11:18
                    Jasminum, no nie, a ja się dopiero rozkręciłam smile
                    Śledziłam ten wątek, ale skoro już wszystko zostało powiedziane, to się nie
                    wtrącałam, ale jeszcze jedno, mogę? smile
                    Są lekarze i lekarze. Trafiałam na zdrowiu dziecka na postu białej damy vel
                    agawamiali, jej odpowiedzi są w stulu " nie panikuj", "dlaczego matki robią to
                    i to", są też odpowiedzi dziewczyny, która również jest lekarzem, do tego
                    stopnia jej odpowiedzi na nurtujące nas - matki pytania mnie ujęły, że
                    zaryzykowałam i napisałam do niej prywatnie (oczywiście przedtem pytając o
                    zgodnę) czy nie pomogłaby w wyjaśnieniu wątpliwości. Rozjaśniła mi w głowie, za
                    co jej serdecznie dziękuję, nicka nie podaję bo nie jestem upoważniona, ale
                    jeżeli to czyta smile
                    • topcia27 Ja też jej dziękuję:) wiem o kim mowa:))pozdrawiam 01.06.07, 11:46

      • fergie1975 Re: strajk lekarzy...długie 01.06.07, 22:45
        ashraf napisała:

        > Lekarze - jedźcie!!!!

        tak i powodzenia !

        > przecież to SŁUŻBA zdrowia - powinni pracować za darmo!!

        skoro to nie SŁUŻBA, to po co to tak nazywacie?

        > Przecież księża też idą do seminarium z powołaniawink I jeszcze składają ślub
        > ubóstwa...

        tak mi sie coś zdaje że lekarze też składają , zaraz ... przysięgę?


        > I po co lekarzowi pieniądze? Przecież jego dzieci nie muszą jeść, ani
        ubierać się. A poza tym już zarabiają po 1200 zł! Toż to rozbój w biały dzień!

        Jasne, dzieci lekarzy najważniejsze, zabrac dzieciom podatników i dać dzieciom
        lekarzy
        Zrozum, że rozwiązanie problemu nie da podniesie podatków, kółko zamknięte,
        zamiast się przeciwstawić systemowi najprościej strajkować o wyższą pensję ...


        > I na dodatek studiowali za państwowe pieniądze... Oczywiście budowlańcy,
        > fryzjerzy, informatycy i cała rzesza ludzi, którzy wyjechali już do UE uczyli
        > się pewnie za własne???

        Tak sie składa że niektorzy konczyli i konczą prywatne szkoły, a ci co uczyli
        sie panstwowo (wszyscy nie tylko lekarze) powinni ODDAĆ KASĘ skoro wyjechali,
        proste prawda?


        > Nie ma sensu się denerwować. Dobrzy lekarze zawsze znajdą zatrudnienie za
        > granicą - godne pensje, dobre warunki pracy i ŚWIĘTY SPOKÓJ. A to, że w
        Polsce zostaną partacze, łapówkarze i chamy - to już problem wyborców,

        akurat ja uważam inaczej, dla mnie dokladnie jest na odwrót.
        • connie1 Re: strajk lekarzy...długie 02.06.07, 08:28
          Dla wyjaśnienia -nie skladalam żadnej przysięgi jak rónież zaden z moich
          kolegow i kolezanek(przy absolutorium sklada sie tzw. Przyrzeczenie Lekarskie)
          Latwo używac wyświechtanych frasesow , o znaczeniu ktorych nie ma sie pojęcia
          • fergie1975 taaa 02.06.07, 08:37
            jasne, to moje drobne przejezyczenie, ale dla mnie nie ma roznicy czy nazwiemy
            to przysiegą czy przyrzeczeniem (przyrzeczeniem lekarskim ... szczegolnie moze
            byc rzucane na wiatr?).
            Poza tym nie wiem jak na innych uczelniach ale na tej, ktora ja znam forma
            tegoz 'zobowiazania' była składana uroczyscie i na stojąco i wymagało to
            podpisania również odpowiednuch dokumentów ... Może sobie odpuściłaś jak wiele
            innych rzeczy pewnie.
            No, ale widze, ze dla Ciebie tyle to wszystko warte co wyswiechtane frazesy
            albo papier toaletowy,
            odszczekiwanie tylko działa na Twoja niekorzysc, nie masz zadnych innych
            argumentów? Załosne.
            • connie1 Re: taaa 02.06.07, 08:45
              Mam . Mozna zlozyc tysiące przysiąg i przyrzeczeń i nic z nich nie wynika.
              tak mi sie wydaje ,ze po czynach go poznacie...
              A dobre wykonywanie swojego zawodu nie kryje się w wielkich i wznioslych,
              najczęściej niezrozumiałych sloganach , tylko w zwykłej szarej do bólu
              codzienności z poczuciem ,ze robisz coś najlepiej jak potrafisz.
              Przy skladaniu Przyrzeczenia Lekarskiego nie podpisuje sie żadnych dokumentow.
              I bądż uprzejma nie oceniać spraw o ktorych nie wiesz nic , bo złosliwie
              zapytam -ile razy od Twojej decyzji zalezało ludzkie zycie?( rewanzuję sie
              wyświechtanym frazesem)
              • fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 08:49
                dlaczego zakładasz że nie jestem lekarzem, bo mam inne zdanie niż Ty?
                coraz bardziej żałosne.
                • connie1 Re: taaa 02.06.07, 09:10
                  Gdzie napisałam ,ze nie jestes lekarzem?Mozna to domniemywac z braku znajomości
                  oczywistych spraw,ale ja tego nie napisalam. Dlaczego w momencie pojawienia sie
                  rzeczowych argumentów kontrdyskutanci szybko znikają?
                  • fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 09:25
                    miałam znknąc, ale smile :

                    o jakich rzeczowych argumentach wspominasz???? znikłam bo ich właśnie NIE ma.

                    >> Gdzie napisałam ,ze nie jestes lekarzem?Mozna to domniemywac ....

                    masz zaniki pamieci czy nie wiesz co piszesz, wroc pare postów wyżej.
            • joanna35 Re: taaa 02.06.07, 08:47
              Odszczekiwanie? Fergie zlituj się, dziewczyna tylko wyjaśniła sprawę.
              Z całym dla Ciebie szacunkiem, ale czy to nie jest tak, że cokolwiek connie
              napisze i jakichkolwiek argumentów użyje to i tak będzie źle, a Ty na nie?
              • connie1 Re: taaa 02.06.07, 08:48
                Zeby nie byc goloslownym -teks deklaracji Genewskiej:
                DEKLARACJA GENEWSKA
                czyli zmodyfikowana przysięga Hipokratesa
                Przysięgam uroczyście,że
                życie moje poświęcę służbie ludzkości;
                nauczycieli moich szanować będę za wiedzę, którą im zawdzięczam;
                zawód mój wykonywać będę z sumiennością i godnością;
                troska o zdrowie chorych będzie moim pierwszym obowiązkiem;
                powierzone mi ich tajemnice szanować będę;
                podtrzymywać będę ze wszystkich moich sił honor i szlachetne tradycje mego
                zawodu;
                koledzy moi będą mi braćmi;
                nie dopuszczę, by religijne, narodowe, rasowe, polityczne lub społeczne względy
                były przeszkodą w spełnianiu mego obowiązku wobec cierpiącego;
                mieć będę najwyższy szacunek dla życia ludzkiego już od chwili jego poczęcia;
                nie użyję mej wiedzy lekarskiej przeciw prawom ludzkości nawet pod presją
                groźby;
                z własnej woli, na mój honor uroczyście oświadczam, że tej przysięgi dochowam.
              • fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 09:04
                A Ty co adwokat?
                o jakich argumentach piszesz? ja oprocz złości i zali sie nie dopatrzyłam, no
                ale coż, mam to gdzieś, nie chce mi się już czytać tego wątku.
                • joanna35 Re: taaa 02.06.07, 09:18
                  fergie1975 napisała:

                  no
                  > ale coż, mam to gdzieś, nie chce mi się już czytać tego wątku.
                  >
                  Miejmy nadzieję, że i pisać Ci się odechcesmile
                  • fergie1975 Re: taaa 02.06.07, 09:28
                    no odechciało mi się też, bo "przywaliłaś" mnie argumentami będącymi za tym
                    żeby lekarzom podnieść pensje. No normalnie zaniemówiłam .... zabrakło mi słów.
                    co jeszcze napiszesz????

                    pozdr.
                    • joanna35 Re: taaa 02.06.07, 09:35
                      Nic, tylko to może, że jak się skończyło podstawówkę to powinno się już umieć
                      czytać że zrozumieniem. "Konfabulujcie, ale z klasą, konfabulujcie, ale z
                      wdziękiem". Wiesz co, nie czytałam wszystkich postów w tym wątku, ale w tych
                      których czytałam jest duzo żalu, ale chyba tylko w Twoich całe morze jadu i
                      agresji. Ktoś Cię musiał bardzo skrzywdzić.
                      • connie1 Re: taaa 02.06.07, 09:45
                        Znowu będe złosliwa, kompleksy , kompleksy wychodza z każdego znaku
                        interpunkcyjnego...
                        Poza tym dalej nie rozumiem stawiania zasiekow i barykad -juz nie raz
                        pytalam ,ale zapytam znowu_pacjentko kto jest Twoim wrogiem?
                        Bo ja nim nie jestem...
            • ashraf Re: taaa 02.06.07, 10:40
              Hm... najłatwiej jest wypominać lekarzom przyrzeczenia. Powołanie. Lekarzom,
              nauczycielom i całej reszcie. Rozumiem, że jeżeli ktoś decyduje się na pracę na
              rzecz społeczeństwa, to ma sie godzić na zarobki poniżej średniej krajowej i
              jeszcze zbierać cęgi za wszystkie niedoróbki systemu. Mimo wszystko wydaje mi
              się, że w przyrzeczeniu nie ma nigdzie nie ma mowy o tym, że lekarz ma robić
              jak wół za 1000 zł. Ale to tak na marginesie. Widzę, że punkt widzenia
              przeciwników lekarzy na tym forum jest następujący:
              1. Wszyscy lekarze są źli, biorą w łapę i zachowują się jak najgorsze chamy
              2. Nawet jeśli są nieliczne wyjątki, to potwierdzają regułę
              3. Lekarz ma zarabiać 1200 zł. (Tak dla porównania - recepcjonistka w dużej
              firmie - 2000 zł, prawnik - 8000 zł itd.) Składał przyrzeczenie, więc ma
              pracować nawet jeśli w ogóle nie zapłacą. Może dorobić prywatnie, więc po co mu
              pieniądze za etat w państwowej placówce?
              4. Wszędzie są kolejki i długie terminy - to oczywiście wina lekarzy
              Ciekawe, że jakoś obecni na tym forum lekarze nie piszą, że pacjentom nie
              należy się właściwa, staranna opieka, szacunek i szybki dostęp do diagnostyki i
              leczenia. Oni chcą tylko zarabiać godnie, adekwatnie do wykształcenia i
              charakteru pracy. Nikt nie kwestionuje tego, że lekarz jest zawodem szczególnej
              odpowiedzialności, i powinna być przeprowadzona staranna selekcja wśród
              personelu medycznego.
              Co do strajku, to chyba jasne, że lekarze walczą przede wszystkim o podwyżki. A
              o co walczyli kolejarze? Jak dla każdego człowieka, tak i dla lekarza
              najważniejsze jest to, co włożyć do garnka. Tylko że przy okazji lekarze walczą
              tez o poprawę całego systemu ochrony zdrowia, który powinien służyć pacjentom.
              Zwracają uwagę na problemy i w swoich postulatach żądają ich rozwiązania. Chcą
              pieniędzy nie tylko dla siebie, ale także dla szpitali, po to, żeby mieli za co
              leczyć ludzi (stawki za leczenie, leki, sprzęt).
              Bardzo denerwuje mnie też kwestia zwrotu pieniędzy za studia. Ponawiam pytanie -
              czy wszyscy wyjeżdżający mają zwracać? A ci, którzy kończyli prywatne
              uczelnie - przecież chodzili do państwowych podstawówek i liceów!! Czyli
              wszystko na zasadzie: ile włożyłeś, tyle wyciągniesz?
              A co z rodzinami wielodzietnymi? Czemu ich mamy dofinansowywać? Albo czemu mamy
              sponsorować składki zdrowotne matkom siedzącym w domu? Albo leczenie chorych na
              raka, którzy przepracowali tylko jeden rok? Wszystkim każemy zwrócić? Od razu
              zaznaczam, że nie mam nic ani do wielodzietnych, ani do pań zajmujących się
              domem. Chciałam tylko zwrócić uwagę na absurdalność takiego toku myślenia.
              Zapytam jeszcze inaczej. Wyobraź sobie, że poszłaś na prawo. Państwowa
              uczelnia. Po dyplomie zaproponowano Ci pracę w urzędzie za 600 zł na rękę.
              Żadnych innych propozycji nie masz i mieć nie będziesz. Za granicą proponują ci
              5000 euro i możliwość rozwoju zawodowego. Co wybierasz??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka