Dodaj do ulubionych

coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia

24.05.07, 21:29
Pisze nie po to zeby ktos mnie zbesztal tylko po to zeby sie wygadac. dzisiaj
poprostu niewytrzymalam, Krzyknelma na mojego siedmiomiesiecznego synka, On
sie darl dobra godzine, nie zeby go cos bolalo, nie zeby byl glodny, nie zeby
pic mu sie chcialo, tylko poprostu krzyczal, wrzeszczal, ot tak, zeby wziasc
go na rece (nauczne przez babcie na rekach spedzac dnie), Ja tu mam obiad od
gotowania, a on na swoim kocyku w towarzystwie mnostwa zabawek nie posiedzi
tylko sie drze, wiec go do wozka, OK 5 minut spkoju no ale coz z tego jak znow
wrzeszczy, wiec ja spokojnie, Bartusiu mamusia musi biadfek ugotowac a ty
ładnie sie pobaw, jestem tutaj i niegdzie nie ide, nie bo sie, ale to nic nie
dawalo, wytrzymalam godzine tego wrzasku, ale pozniej nie wytrzmalam, jak on
krzyczal to ja go nasladowalam, on piszczal to ja tez, ale poznie wrzasnełam,
BARTOSZ DO JASNEJ CHOLERY NIC CI NIE EJST WEC CZEMU SIE DRZESZ < TERAZ NA ERCE
CIE NIE WEZME BO NIE DAM RADY!!!!!!!!!!!!!!, on sie rozpłakał a ja tez ,
wzielam przytulilam, i tak obiad zostal ugotowany , godzine pozniej niz powienien.
Obserwuj wątek
    • buzka25 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:31
      a teraz mi jest smutno ze tak na niego nawrzeszcalam i wiecej tego nie zrobie
      • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:36
        zrobisz, zrobisz. będziesz to robić tak długo, jak nie znajdziesz czegoś, co ci
        pozwala się wyżyć na czymś lub nie znajdziesz sposobu na dziecko. ja napewno
        zadbałabym o to, żeby mi dziecka nikt do rąk nie przyzwyczaił. mój niespełna
        roczniak waży 13 kg, a ja 46. nie daję rady nawet jakbym chciała. i ajk tylko
        ktoś dobiera się do niego z ręcami i nie wypuszcza przez 15 minut rzucam mu się
        zębami to tętnicy szyjnej!!!

        a tak na marginesie nauczyłam się paru sztuczek na moje dziecko od jednej pani
        rehabilitantki. teraz już wiem po co nam te asymetrie i wzmozone napięcia
        mięśniowe były potrezbnesmile)
    • martyna2001 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:37
      Uważam, że każdy ma jakieś granice wytrzymałości. Pewnie byłaś zmęczona i rozdrażniona, a twój dzidziuś też. Jeszcze nie raz puszczą ci nerwy. Nie miej wyrzutów sumienia, tylko na przyszłość staraj się nad sobą panować. Nikt nie jest doskonały. Pozdrawiam cię i życzę wiele cierpliwości.
    • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:38
      Twoje dziecko ma 7 miesięcy. Jest MALEŃKIE. Ni w ząb nie rozumie co ty mu
      tłumaczysz i dlaczego. Ma ochotę płaczem przekazać ci jakąś wiadomość (głodny,
      śpiący, znudzony, zębu mu idą, wieje od okna, metka uwiera... cokolwiek).
      A ty jesteś tylko człowiekiem, czasem nerwy puszczają człowiekowi, szczególnie
      jak się słucha od x czasu wrzasku dziecka.
      Nic nie zrobiłaś swojemu synkowi, krzyknęłaś tylko, nie miej wyrzutów sumienia.
      Ja też krzyczę na swoje czasem, bo mi nerwy pusczają - ale jak mają nie puścić,
      jak mi dwoje wrzeszczy a trzeci gada, gada, gada i gada....
      Normalna jesteś matka jeśli pytasz jaka.
      A że obiad godzinę później ugotowany?? Phi, nie ostatni raz. Coś się stało z
      tego powodu?
      Wyluzuj. smile))
      I ja cię wcale nie zamierzam besztać bo nie ma o co.
    • vibe-b Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:39
      i tak obiad zostal ugotowany , godzine pozniej niz powieni
      > en.



      No popatrz, a zawalil sie swiat?
      Nie stresuj, nie nakrecaj sie kobieto. Ja poprzyjsciu dziecka na swiat przez 2
      lata nie gotowalam obiadow i pacz pani, rodzina nadal zyje.
    • marychna31 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:43
      Są dzieci które wymagają nieustannej uwagi i są takie, które nie. NIe ma czegoś
      takiego jak nauczenie niemowlęcia noszenia lub nienoszeia na rękach. Nie musisz
      mi wierzyć. Spytaj o to specjalistę: psychologa małych dzieci. Ja to wiem
      własnie od niego.
      Widać Twój synek nalezy własnie do tej pierwszej grupy. To zupełnie jak mój
      Mikuśsmile więc dobrze Cię rozumiem. Moja rada jest taka: albo poproś kogoś o
      pomoc (lub za taką pomoc zapłać) albo inaczej zorganizuj swoje zajęcia (rób co
      to niezbędne kiedy dziecko śpi, ogranicz inne zajęcia do minimum-korzystaj z
      gotowych półproduktów itp.). I pamietaj, ze Twoje dziecko tylko przez jakiś
      skończony okres czasu będzie malutkie i będzie Cię tak potrzebowaćsmile Jeszcze
      kiedyś za tym zatęsknisz...ponoćwink)
      • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:45
        Są dzieci które wymagają nieustannej uwagi i są takie, które nie. NIe ma czegoś
        takiego jak nauczenie niemowlęcia noszenia lub nienoszeia na rękach. Nie musisz
        mi wierzyć. Spytaj o to specjalistę: psychologa małych dzieci. Ja to wiem
        własnie od niego.


        Twój psycholog się myli. I nie musisz mi wierzyć. smile
        • iskierka40 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 22:27
          mathiola napisała:

          > Są dzieci które wymagają nieustannej uwagi i są takie, które nie. NIe ma
          czegoś
          >
          > takiego jak nauczenie niemowlęcia noszenia lub nienoszeia na rękach. Nie
          musisz
          >
          > mi wierzyć. Spytaj o to specjalistę: psychologa małych dzieci. Ja to wiem
          > własnie od niego.
          >
          >
          > Twój psycholog się myli. I nie musisz mi wierzyć. smile


          RACZEJ SIĘ NIE MYLI WIESZ, MARYCHNA MA RACJE W 100PROCENTACH
          ,Moje całe życie to ty syneczku - Mój Remigiusz-NASZE ZDJĘCIA

          ,WESOŁE MAMUŚKI, NASZE FAJNE FORUM - przyjdż i sprawdż jak u nas fajnie-zapraszamy
          • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 22:41
            Ok, psycholog Marychny i sama Marychna się nie mylą, tylko niektóre dzieci są
            dziwne strasznie smile)
          • demarta iskierka 24.05.07, 22:42
            no to proszę o rozszyfrowanie sytuacji:

            dziecko niespecjalnie wrażliwe, lubi bawić się na podłodze, nie wymaga 100%
            uwagi. przyjeżdża babcia na tydzień. nosi na rękach, bo lubi i chce sie z nim
            poprzytulać. babcia wyjeżdża. mały meczy mnie o noszenie na rękach, przy czym
            nie leje strumienia łez, a udaje płacz swoim notorycznym "uuuuuuuuuu". po
            trzech dniach przestaje terroryzować i znów wraca do swoich zabaw z uśmiechem
            na twrazy, nie molestuje, nie doprasza sie i jest z tym w pełni szczęśliwy.

            co to jest pani psycholog iskierko?
            • mathiola Re: iskierka 24.05.07, 22:48
              Czekaj, czekaj, Demarta, jak ty to i ja, Iskierka będzie miała więcej sytuacji
              do przeanalizowania:
              Dwójka dzieci w tym samy wieku, niemowlaki, z racji mnogości od urodzenia
              nienoszone przez matke ani ojca przesadnie na rękach, bo raz że nie ma kiedy, a
              dwa, że naiwnie wierzą w to, że sie wezmą i nauczą jak się im pokaże.
              Przyjeżdża babcia na tydzień i wariuje. Nosi, tuli i hołubi na zmianę raz jedno
              raz drugie, jeno zakwilą, a już są na rękach, bo, kurczę "dzieci płaczą
              strasznie" i trzeba je ponosić. Babcia wyjeżdża (ledwie żywa z przemęczenia) po
              tygodniu a matka ma przej...ne następne kilka dni. Bo zaczyna się jęknięciem, a
              w przypadku braku zainteresowania kończy się wrzaskiem aż do wzięcia na ręce.
              Matka na szczęście z tych niewrażliwych i po jakimś czasie przestawia potomstwo
              na stare tory.
              Jak to wytłumaczyć?
              WIEM!!!!! Babcia zauroczyła!! Bo złe oczy miała, a my kokardek przy wózku nie
              nosimy!! smile
              • demarta Re: iskierka 24.05.07, 22:53
                he, he, mathiola uwielbiam twoje poczucie humoru smile)))

                a przy okazji muszę ci bardzo, bardzo podziękować. całuję rączki i stópki.
                dostosowałam się do twoich metod nauczania samodzielnego zasypiania. nie
                uwierzysz, ale trwało to u mnie...... JEDEN dzień. jak ty kobito coś sprawdzisz
                i puścisz w obieg, to musi się udać!!! jestem ci dozgonnie wdzięczna, a do tej
                pory tylko zazdrościłam ci tego zasypiania samotnego (samotnego? przy
                bliźniakachsmile)) dzieciaków smile))

                jesteś moim guru.
                • mathiola łał :-))) 24.05.07, 22:57
                  No widzisz, to ty masz debeściarskiego dzieciora, bo mój znacznie dłużej się
                  godził z zaistniałą sytuacją smile))
                  Super, oby tak dalej, bo jeszcze może mieć nawroty nie daj Boże (mój miał w
                  trudnych sytuacjach - m.in. po wizycie teściowej i po wizycie w szpitalu), ale
                  grunt to konsekwencja smile
                • agata00123 metoda mathioli na zasypianie 24.05.07, 23:37
                  kobieto podziel sie tym zlotym srodkiem tez ze mna! moj maly ma 8 miesiecy i tylko przy cycku zasypia... bede dozgonnie wdzieczna.
                  • mathiola Re: metoda mathioli na zasypianie 25.05.07, 09:45
                    Ale to nie moja metoda wcale tylko szeroko stosowana metoda z "usnij wreszcie",
                    pewnie zmodyfikowana przeze mnie na własne potrzeby (bo "usnij wreszcie" nie
                    chciało mi się całego przeczytać) smile
                    Po prostu - trza włożyć do łóżeczka, pogłaskać, dać jakiś sygnał, który będzie
                    dla was zawsze sygnałem do spania (u nas jest aaa, idziemy spać) i wyjść. Jak
                    ryczy - wchodzić co jakiś czas, pogłaskać, położyć, dać sygnał do spania i
                    wyjść. I tak do skutku, z cierpliwością, konsekwencją i twardym postanowieniem,
                    że się nie złamię smile
                    Dla osób o mocnych nerwach, ale naprawdę działa. Moje dzieci od dawna zasypiaja
                    same w łóżeczkach, przedtem podśpiewując sobie aaa... smile
                    Ale na początku miałam nezły hardcore, ojjjj, tylko że się zawzięłam.
                    • agata00123 mathiolu 25.05.07, 10:37
                      dzieki sprobuje,ale nie wroze sobie szybkich sukcesow, bo ja z tych co to dzidzia placze wiec trzeba ululac i wziac na raczki, teraz pokutuje za to bo maly juz wcale taki maly nie jest a ja z nim caly dzien w domu, ale pretensje moge miec tylko do siebie sad ale moze sie uda...
            • noovaa Re: iskierka 25.05.07, 11:10
              Dziecko tęskniło za babcią a nie noszeniem.

              Moja też tak ma.
        • marychna31 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 06:30
          > Twój psycholog się myli. I nie musisz mi wierzyć. :-
          taka juz jestem niereformowalna, ze wierze specjalistom a nie
          paniom "specjalistkom" z forumsmile
          • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 09:46
            Ooo, a skąd wiesz, że panie specjalistki z forum nie są psychologami w realu?
          • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 10:38
            no cóż, poza teoriami psychologicznymi jest jeszcze zmysł poznawczy i
            obserwatorski. żaden szanujący sie psycholog nie zawęża swojego swiatopogladu
            do teorii, a stwarza teorię na dany temat na podstawie faktów. ale o tym już
            nawet zygmuś freud wiedział, lat temu ho ho hoooooooo

            no ale jeśli komuś wystarczają wyssane z palca teorie przekazywane przez
            psychologów samozwańców, to już jego broszka. widocznie ten ktoś ma pociąg do
            ograniczania swojego światopogladu smile))
            • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 10:49
              Po chłopsku powiem: teorie teoriami a doświadczenie doświadczeniem smile
              • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 10:54
                mathiola napisała:

                > Po chłopsku powiem: teorie teoriami a doświadczenie doświadczeniem smile

                ten psycholog pewnie niedzieciaty, poprostu. albo przypala dzieciom stópki
                wrzątkiem i wybija zęby łyżką stołową (jak w jednym z dzisiejszych postów) to i
                spokój w domu masmile))
                • noovaa Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:14
                  > ten psycholog pewnie niedzieciaty, poprostu. albo przypala dzieciom stópki
                  > wrzątkiem i wybija zęby łyżką stołową (jak w jednym z dzisiejszych postów)

                  Jak możesz z tego sobie żarty robić. Wątpię żeby ktoś inny uważał to za śmieszne.

                  • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:56
                    bo mam poczucie humoru o poszerzonym zakresie. nie tak ograniczone jak poczucie
                    innych mam. zwłaszcza tych rozedrganych i roztrzęsionych.
                    • noovaa Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:34
                      Wiesz to że mnie nie śmieszy katowanie dzieci, wcale nie znaczy że jestem
                      roztrzęsiona.

                      Wręcz przeciwnie. Za nienormalne uważam jesli ktoś se z tego żarty robi.
                      • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:36
                        noovaa napisała:
                        > Za nienormalne uważam jesli ktoś se z tego żarty robi.

                        a ja za nienormalne uważam, jak ktoś pisze se zamiast sobie. to dużo mówi o
                        człowiekusmile)
                        • noovaa Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:38
                          Tam gdzie się urodziłam dużo osób tak mówi i od dziecka to słyszę smile. Z czasem
                          może się oduczę. Ciebie też od dziecka uczyli śmiać się z krzywdy innych?
                          • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:42
                            ja już od daaaaawna uczę się sama. taka ze mnie zdolniacha. moze i ty przetnij
                            pępowinę? smile)
                            • noovaa Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 14:59
                              no tak. Widać skutki smile
              • koralik12 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 26.05.07, 08:25
                Dziwi mnie teoria psychologa że dziecko się nie może przyzwyczaić do noszenia.
                Dlaczego niby nie? Za małe czy za głupie na przyzwyczajenia?
                Przecież chyba każdy się szybko przyzwyczaja do czegoś fajnego i jak potem tego
                nie ma to brakuje. To do smoczka tez sie nie może przyzwyczaić? Albo misia?
        • noovaa Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:09
          moja od urodzenia noszona jest przez wszystkich ale kiedy chcę coś zrobić to
          ładnie się bawi sama.

          Jakoś się nienauczyła. A noszona jest do dziś, jako że mieszkamy w pełnej chacie
          ludzi i zawsze znajdzie się ktoś kto ma ochote ją ponosić.

          Teraz jestem z nią sama, ona się bawi na podłodze a ja siedzę i czytam bzdury o
          "nauce noszenia" .


          Pff
          • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:10
            ale jak by zajęczała, to ją ktoś ponosi twdy, nie? smile
            Bez sensu sa takie dyskusje.
            Noście, nie noście, byleby każdy swoje.
          • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:59
            noovaa napisała:

            > ja siedzę i czytam bzdury o
            > "nauce noszenia" .

            masochistka normalnie, tyle wątków na emamie, a ona czyta bzdury jakieś na
            własne życzeniesmile))
          • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:00
            noovaa napisała:

            > moja od urodzenia noszona jest przez wszystkich ale kiedy chcę coś zrobić to
            > ładnie się bawi sama.
            >
            > Jakoś się nienauczyła.

            a nieeeee, no jak twoja się nie nauczyła, to mój też nie mógł napewno!!!
            przecież wszystkie dzieci muszą reagować dokładnie jak ta twojasmile)))
      • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:59
        marychna31 napisała:

        Spytaj o to specjalistę: psychologa małych dzieci. Ja to wiem
        > własnie od niego.

        boś matka naiwna. teorii w psychologii setki, a każda inna. zawierzanie
        jednemu, jedynemu, to błąd smile)

        a jeśli chodzi o noszenie na rękach, to bywa przyzwyczajeniem. po swoim wiem.
        ale na szczęście, małe dzieci szybko się uczą i szybko oduczają. trzeba tylko
        chwili konsekwencji i mocnych nerwów.
    • annasi23 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 21:51
      Mi też się zdarzyło nakrzyczeć na córeczkę, kilka razy. I reagowałam potem tak
      samo - na ręce, utulić, płacz, wyrzuty sumienia. I za każdym obiecywałam sobie,
      że już nigdy więcej, że będę nad sobą panować.
      Teraz ma rok. Może pocieszy Cię fakt, że po tych kilku razach udaje mi
      opanowywać. Nie wiem czy to przyzwyczajenie, czy wytrenowanie, ale mnie nie
      ponosi. Pewnie jeszcze się, zdarzy, ale tendencja jest zdecydowanie zniżkowa.
      Mam nadzieję, że Cię pocieszyłam.
    • moninia2000 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 22:42
      A ja Ci dodam tylko:
      miast wrzeszczec na maluszka, ktory i tak piszczy, krzyczy i placze np.w danym
      momencie, wyjdz na chwilke na korytarz (lazienka, itp) walnij plaskacza w
      scianke i zawyyyyj w sufit, pomoze stres wyladowac, a nie na maluszkasmile
      Moze sie uda. Mi zadzialalo, jak byla malutka, nie krzyczlalam na nia, ale nie
      raz nie dwa w lazience sie zamykalam na 2 minutki, o dziwo, gdy wracalam
      mialam sile i checi ogormne mala tulic:-.)
      Jesli zostawisz ja w bezpiecznej pozycji itp, nic sie nie stanie jak na chwilke
      znikniesz. Lepsza mama "wyladowana" niz krzykara...
    • monia145 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 22:53
      Darł sie godzinę? No, cierpliwa kobieta z Ciebie.....
      po pierwsze- obiad nie jest najwazniejszy..istotniejsza sprawą jest, abyś nie
      dopuszczała do sytuacji, w której jedyną reakcją zostaje krzyk.
      Ja sie tego nauczyłam, więc myslę, że i Ty możesz spróbowaćsmile
      Tak małe dziecko nie płacze, bo robi Ci na złość.
      Płacze, bo jakas jego potrzeba jest niezaspokojona- jest głodny, zmęczony itp.
      Jesli nie chcesz brać go na ręce, to nie bierz, ale odwróć uwagę, zabaw czyms
      nowym...i nie twórz wielopiętrowych opowieści, których dziecko nie rozumie
      przecieżwinkP
      Aha i nie zarzekaj się bo człowiek tylko człowiekiem jest.......
    • mynia0 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 24.05.07, 22:55
      daj spokój. masz granice wytrzymałosci i tyle - jak każda z nas. mnie tez
      zdarzało się wrzeszczec na dziecko - ale potem było ciezko - młode płakało, bo
      nie wiedziało, o co mi chodzi. więc wyłądowywałam się gdzie indziej - na
      ścianie, na szklance - kilka potłukłam. ale oduczyłam się wyładowywania złosci
      na dziecku - ono nie rozumie i nie zrozumie.

      a obiadem się nie przejmuj - jeszcze nie raz się spóźnisz wink
    • agata00123 jedna rada!!! 24.05.07, 23:29
      przynajmniej u mnie podzialalo. jak maly sie drze i wymaga mojej uwagi to mu ja poswiecam. zostawiam gary , sprzatanie itp. i sie z nim bawie dla mnie porzadek czy zrobiony obiad jest mniej wazny od swietego spokoju, ktory mam jak maly jest grzeczny i zadowolony. za wszelkie prace biore sie gdy spi lub prosze mame zeby sie nim zajela jak juz naprawde musze!! cos szybko zrobic. po prostu przestalam sie przejmowac balaganem itp. dziala bo ja jestem zadowolona i nie mam zszarpanych nerwow, maly tez.
      • agata00123 a co do obiadu!!! 24.05.07, 23:32
        gotuje jak moj nie-maz wraca z pracy, on zajmuje sie malym ( jak nie spi) a ja spokojnie gotuje cos dobrego. ja mu sie nie chce dzieckiem zajac bo np. zmeczony albo co to na obiad je kanapki i tez nie umarl i mamy sie wszyscy dobrze.
      • demarta Re: jedna rada!!! 24.05.07, 23:39
        agata00123 napisała:

        > przynajmniej u mnie podzialalo. jak maly sie drze i wymaga mojej uwagi to mu
        ja
        > poswiecam.

        eureka!!! no, genialne!!! chyba jeszcze żadna mama przed tobą na to nie
        wpadłasmile))

        wnie każda mama mieszka ze swoją mamą i nie ma komu dziecka na 15 minut
        podrzucić. rady mam uprzywilejowanych w ten sposób są śmieszne dla mam, które
        tych luksusów nie mają. zwłaszcza rady z masą wykrzykników są średnio
        pożyteczne.
        • ammam Re: jedna rada!!! 24.05.07, 23:45
          ile wpisów tyle rad ale ja też Ci dam swoje
          1. obiad nie zając nie ucieknie,
          2. dziecko jest najważniejsze( od głodnego męża też),
          3. daj sobie luzu i nie pozwalaj dziecku drzeć sie przez godzinę to naprawdę
          nie jest dobre ćwiczenie dla płuc a może rozboleć go gardło.
          4. najważniejsze KOCHAJ DZIECKO nawet jeśli nabroi tak że będziesz miała
          ochotę je "zatrzaść". pozdrowionka
          • anuszkak26 Re: jedna rada!!! 27.05.07, 12:57
            A co wątpisz w jej miłośc do własnego dziecka???Mój syn też się potrfi drzeć
            przez godzine i czasmi wole żeby leżał i się darł niż żebym miała go brać na
            ręce i wkurzać się jeszcze bardziej że nie potrafię go uspokoić.
            Myśle że ona bardzo KOCHA swoje dziecko i takie rady są troche głupie.
        • agata00123 demarto 24.05.07, 23:46
          z ta uwago chodzilo mi o to ze nie przejmuje sie w tej chwili obiadem na przyklad tylko zostawiam gotowanie w cholere i zajmuje sie dzieckiem. i wiem ze nie jest to odkrywcze, tylko niektore mamy mysla ze jak obiad bedzie podany godzine pozniej to cos zlego sie stanie. a co do podzucania malego do mamy zeczywiscie masz racje, piszac nie pomyslalam , przepraszam.
          • buzka25 no to kolej na mnie!!! 25.05.07, 07:35
            dzieki za niebesztanie mnie , co do obiadu mam spoks meza ktory poczeka i nie
            robi zadnych awantur ze obiad za pozno czy cos z tego, z tym obiadem to tak
            dodatkowo bylo, dzisiaj juz mi przeszlo i mam lepszy dzionek, maly narazie
            spokojny,
            U mnie esjt tak: maly zajaknie a ja nie zwracam uwagi bo wsyztsko jest OK, a
            juz za plecami jest babuszka ktora oczywiscie wnuczusia hops na raczki i dawaj
            zwiedzac swiat, nic nie pomaga, prosby ani grozby, przychodzi z pracy nawet
            torby nie zdazy odlozyc a juz bartus na jej rekach wisi, ale jak jest potrzebna
            naprawde, to oczywiscie nie ma nikogo!!! a ty sie matko polko morduj, ale nie
            narzekam az tak, mimo ze maly spi po 30 minut, daje rade, Milego dzionka!!!!
            • twojasasiadka Re: no to kolej na mnie!!! 25.05.07, 12:04
              "juz bartus na jej rekach wisi, ale jak jest potrzebna
              naprawde, to oczywiscie nie ma nikogo!!! a ty sie matko polko morduj, ale nie
              narzekam az tak, mimo ze maly spi po 30 minut, daje rade, Milego dzionka!!!!"

              frustracja az uszami Ci się wylewa-najlepsze jest ostatnie zdanie: mimo ze maly
              spi po 30 minut, daje rade, Milego dzionka!!!!"
              hihihi
              a chciałabyś aż krzyczeć:" do cholery! nie widzicie jaka jestem wykończona??
              pomóżcie mi trochę przy dziecku zamiast cmokać i nosić na rączkach!"
              więc kochana zrób to- Ty się dławisz,a potem wrzeszczysz na dziecko bo nie masz
              już cierpliwości.Tu obiadek, tam sprzątanko,a wredna teściowa na dokładkę nie
              pomagawink
    • noovaa Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:05
      A ja mam takie postanowienie: Idę do psychologa by uczył mnie samokontroli :].
      Też czasem nie wytrzymuje i odbija się to przeważnie na mężu, ale niestety
      czasem też wrzasnę w kierunku córci sad.

      Więc idę do psychologa, wyszuka podstawy tego w moim dzieciństwie a potem mi
      poleci jakieś coś żebym się kontrolowała tongue_out.

      Innego sposobu na siebie nie widzę.
      • twojasasiadka Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:22
        ojojoj..mamusia naksiczala na biednego dzidziunia..ojejej i cio telaz będzie?
        cio z psychiką dzidziuni? mamunia nie chciala ksiczećwink
        buahahaha
        weź kobieto wyluzuj...i jedno co mi sie nasuwa: może idź do pracy- widac że już
        fiksujesz w domu, robisz z igły widły, przeżywasz pierdoły typu:
        ojejuniu..obiadek przez to ugotowalam godzinę później...
        no istna tragediawink
        • buzka25 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:52
          No istna tragedia, naprawde!!!!!! kij w oko ze obiad za pozno nie mam meza
          tyrana takze sie tym nie przejmuje, ale nie chodzi o to, tylko o to ze:
          krzyczeniem nic sie nie zalatwi, nawet najprostrzej sprawy, a jednak nerwy mi
          puscili, i zapewne puszzcza nie raz. a jak sie ma dziecko po operacji to kazdy
          placz, krzyk dziecka interpretujesz inaczej niz u zdrowego dzieck!!!!!
          • twojasasiadka Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 11:59
            no kochana...toć to normalne,że krzykiem nic nie zdziałasz-a czy ja cosik
            takiego napisałam?wink
            widać że Ci nerwy puszczają, nie masz cierpliwości do dziecka i przejmujesz się
            takimi pierdami jak obiad ugotowany o godzinę później.
            Ustal sobie priorytety
    • kicia031 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:09
      Podziwiam twoje priorytety. Dla mnie dziecko jest duzo wazniejsze od obiadu.
      • buzka25 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:24
        Kurde kobitki co wy z tym obiadem??????? szalu idzie dostac , czy ja cos pisze
        ze sie przejmuje tym obiadem czy tym ze krzyczalam na dziecko??? tylko napisalam
        ze obiad zostal godzine pozniej ugotowany ot co, Wezcie juz skonczcie z tym
        obiadem, bo nie o to chodzilo, a zescie sie tego uczepily jak rzep psiego ogona.
        • syriana Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:26
          no ale to chyba niemożność ugotowania obiadu w spokoju, doprowadziła Cię do
          stanu, w którym niemowlak usłyszał to i owo
          • buzka25 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:34
            nie, poprostu krzyknelam, nie przez to ze obiadu nie szlo ugotowac tylko przez
            to ze sie darl juz godzine i nie szlo wytrzymac wrzasku jego
            • syriana Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:37
              o ile wiem, dzieci tak mają czasami
              ale są małe, nierozwinięte emocjonalnie i nie potrafią przekazać swych
              frustracji w inny sposób

              Ty jako dorosła kobieta, powinnaś już umieć załatwić sprawę w inny niż krzycząc,
              sposób
          • twojasasiadka Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 12:34
            poproś wreszcie teściową i mężusia o POMOC przy dziecku
            tu masz największy problem moim zdaniem
            • buzka25 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 14:04
              mężus zajmuje sie dzieciatkiem jak wroci z pracy, a w ciagu pracy przeciez nie
              bede do niego dzwonic zeby przyjechal poskromic zlosnika!!!!! kurde ja tu
              na[pislalm jak bylo a wy ze mam problem, jest mi teraz wstyd, a;e czy wam nigdy
              nerwy nie puszczaja???
              • agatkakl Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 16:53
                Nie przejmuj się. Puściły Ci nerwy, ale drugi raz już się tak nie zachowasz.
                Każdy, kto ma malutkie dziecko w domu i zero pomocy wie, że czasem bywa ciężko
                i ciężko jest wytrzymać długie marudzenie dziecka nawet dla kogoś kto ma
                stalowe nerwy i jest ostoją spokoju. Ważne, żeby nie wyładowywać się na
                maluszku, trzeba nauczyć się być opanowanym w każdej syt, choć czasem jest
                trudno. Moim zdaniem ważne, żeby mieć jakąkolwiek odskocznię, raz na jakiś czas
                wyjść gdzieś zupełnie sama, np. na zakupy, czy spotkać się z koleżankami,
                porozmawiać z inną mamą o swoich problemach z maluszkiem itp itd.. Sposobów
                jest dużo. Dziwię się dziewczynom, które piszą , że masz problem lub napadają
                na Ciebie lub wyśmiewają.
                • ammam Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 26.05.07, 21:00
                  każdemu czasem puszczają nerwy i to jest normalne ja często darłam się na moje
                  rogate aniołki ale zawsze wtedy gdy nic innego już nie działało, ale wiem już
                  teraz że krzyk na stałe nic nie pomoże trzeba spokojnie tłumaczyć i prosić az
                  do skutku a najlepiej robić to będac na wysokości oczu malca i patrząc sobie
                  prosto w oczy. pozdrowionka
    • nanuk24 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 17:08
      i tak obiad zostal ugotowany , godzine pozniej niz powieni
      > en.

      No skandal, panie dzieju! Tak nie moze byc, bo Cie w domu przestana doceniac...
    • noovaa Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 19:10
      Swoją drogą: czasami jak mojej coś odwali i jest nie dobra pół dnia, to idę do
      sklepu po słoiczek dla niej, siadam na telefonie i zamawiam pizze. I jakimś
      cudem nikt nie ma mi za złe tego że zajęłam się dzieckiem w porze gotowania.
      • myelegans Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 19:52
        NIgdy nie nakrzyczalam na dzidzie
        zawsze mialam obiad ugotowany na przyjscie mezusia
        zawsze mialam posprzatane
        dzidzia grzecznie bawila sie na kocyku jak mamusia byla zajeta
        jak mezus wracal z pracy to wspolnie jedlismy obiadek, a pozniej mezus bawil
        sie z dzidzia a mamusia sprzatala po obiadku
        A taki kto nie rozumie ironii jest gupi

        jak nie masz wiekszych problemow to chetnie sie podziele

        jak mnie nerw puscil to sie zamykalam w lazience i krzyczalam w umywalke. Gdyby
        ona mogla mowic
        • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 20:23
          >
          > jak mnie nerw puscil to sie zamykalam w lazience i krzyczalam w umywalke.
          Gdyby
          > ona mogla mowic

          Ja w wannę smile I waliłam pięścią w glazurę smile
          • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 20:34
            i nie wywołałyście wodnika szuwarka? smile)))
            • mathiola Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 20:40
              z mojego mieszkania wszystko ucieka, nawet wodnik szuwarek, woli święty spokój
              niż stuknięty dom smile
              • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 20:43
                no nie mów, ze nawet mrówki faraonki się was nie trzymają. ja się rok temu
                przeprowadziłam od rybików do mrówek właśnie. no, chyba, że to nie mrówki a
                delirium tremens, ale nie sądzęsmile))
                • myelegans Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 21:37
                  A u mnie wodnik-szuwarek byl i sie zmyl. Wrzaskow nie zdzierzyl

                  dobrze, ze mialam te umywalke, bo jak bym tak na dziecko nie daj Boze
                  wrzasnela, to bym sie juz do tej pory pochlastala
                  • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 21:39
                    a jak się ma umywalka? bez szwanku z tego wyszła, nie pękła, rysy nie
                    zostały? smile))))
                    • myelegans Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 21:41
                      Umywalka, a dziekuje, zdrowa tylko brudna....
                      • demarta Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 21:42
                        eeee, znaczy się, bedzie żyć smile))) twardzielka.....
    • madami Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 25.05.07, 22:03
      Czy on przypadkiem nie ząbkuje??? 7 miesięcy to dość typowy na to okres wink
      • annie_laurie_starr Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 26.05.07, 12:15
        Te, ktore mowia, ze nigdy nie nakrzyczaly na dzecko - klamia.
        • ankab29 Re: coz ze mnie za matka!!! wyrzutu sumienia 27.05.07, 11:18
          Jak się wydarłam na mojego roczniaka to synek... wydarł się na mniesmile)) A drąc
          się walił z całej siły łyżką do zupy w sedes... No więc przestałam się
          wydzierać bo to nic nie daje a zresztą gardło mnie boli. Najlepiej wyjść na
          chwilę i na swój sposób złość wyładować (ja sobie pod nosem rzucę parę
          cięższych słów na osobności żeby młodego nie uczyćsmile)czasem czymś nietłukącym
          szurnę o podłogę i wracam cierpliwa jak aniołeksmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka