buzka25
24.05.07, 21:29
Pisze nie po to zeby ktos mnie zbesztal tylko po to zeby sie wygadac. dzisiaj
poprostu niewytrzymalam, Krzyknelma na mojego siedmiomiesiecznego synka, On
sie darl dobra godzine, nie zeby go cos bolalo, nie zeby byl glodny, nie zeby
pic mu sie chcialo, tylko poprostu krzyczal, wrzeszczal, ot tak, zeby wziasc
go na rece (nauczne przez babcie na rekach spedzac dnie), Ja tu mam obiad od
gotowania, a on na swoim kocyku w towarzystwie mnostwa zabawek nie posiedzi
tylko sie drze, wiec go do wozka, OK 5 minut spkoju no ale coz z tego jak znow
wrzeszczy, wiec ja spokojnie, Bartusiu mamusia musi biadfek ugotowac a ty
ładnie sie pobaw, jestem tutaj i niegdzie nie ide, nie bo sie, ale to nic nie
dawalo, wytrzymalam godzine tego wrzasku, ale pozniej nie wytrzmalam, jak on
krzyczal to ja go nasladowalam, on piszczal to ja tez, ale poznie wrzasnełam,
BARTOSZ DO JASNEJ CHOLERY NIC CI NIE EJST WEC CZEMU SIE DRZESZ < TERAZ NA ERCE
CIE NIE WEZME BO NIE DAM RADY!!!!!!!!!!!!!!, on sie rozpłakał a ja tez ,
wzielam przytulilam, i tak obiad zostal ugotowany , godzine pozniej niz powienien.