grzalka
11.06.03, 13:22
Wstaję rano i jadę do pracy, potem wracam, potem zajmuję się córeczką i tak
mija tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem....czasami gdzieś wyjedziemy,
czasami ktoś nas odwiedzi, czasami są jakieś imprezy. Ale generalnie czas
leci jak opętany, nawet nie zauważam, jak mija pół roku, czy rok. Przeraża
mnie to. Gdzie sens w tym wszystkim? Po co to wszystko? Nauczylam się nie
planować zbyt dużo, bo to ryzykowne, ale bez planu to tym bardziej nie ma
sensu. Najgorsze, że wszyscy tak mają- ci, którzy mają lat 60 i więcej
twierdzą, że całe życie im tak upłynęło. Tak ma być? Nie ma innego wyjścia?