Dodaj do ulubionych

sens życia?

11.06.03, 13:22
Wstaję rano i jadę do pracy, potem wracam, potem zajmuję się córeczką i tak
mija tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem....czasami gdzieś wyjedziemy,
czasami ktoś nas odwiedzi, czasami są jakieś imprezy. Ale generalnie czas
leci jak opętany, nawet nie zauważam, jak mija pół roku, czy rok. Przeraża
mnie to. Gdzie sens w tym wszystkim? Po co to wszystko? Nauczylam się nie
planować zbyt dużo, bo to ryzykowne, ale bez planu to tym bardziej nie ma
sensu. Najgorsze, że wszyscy tak mają- ci, którzy mają lat 60 i więcej
twierdzą, że całe życie im tak upłynęło. Tak ma być? Nie ma innego wyjścia?
Obserwuj wątek
    • reszka2 Re: sens życia? 11.06.03, 13:29
      Grzałko kochana, nie negując twoich uczuć i problemów, wiesz co mi sie
      przypomniało? Matrix. Nie jestem wielbicielka tej serii filmów, ale chyba o to
      chodziło w pierwszej części - miotasz się i miotasz i tak mało z tego masz (w
      kazdym sensie). Przeprawszam z zejscie z tematu, ale wrażenie było
      niesamowite...
      • aniaasi Re: sens życia? 11.06.03, 13:39
        A wiesz, ja sens życia odkryłam po urodzeniu córeczki.
        Teraz nie mam już takich dylematów. Teraz jestem niewyspana, nie mam na nic
        czasu, bezskutecznie chcę poczytać i pójść na aerobic ale uważam na siebie,
        żeby mi się nic nie stało dużo bardziej niż wcześniej - bo moje życie ma sens.

        Czego wszystkim serdecznie życzę.
        Ania
    • reszka2 Re: sens życia? 11.06.03, 13:37
      A tak oprócz powyższego - ja lubie moje spokojne, przewidywalne życie. Nie
      pożądam i nie szukam wydarzeń dramatycznych, bo wiem, że -pozytywne czy
      negatywne - okupie je stresem i cierpieniem. Cieszę sie na myśl o emeryturze,
      wręcz doczekac się nie mogę, ale sie wtedy wybyczę, byle zdrowie było. Lubię
      moja pracę, lubię powroty do domu i dzieci, cieszy mnie że mam gdzie i do kogo
      wracać (choć dziś wydarłam sie na nich strasznie, wrrr, głupia mama). Nie
      szukam odpowiedzi na pytania o sens życia, bo dla mnie ona nie istnieje. Jestem
      tu i teraz, jestem na swój sposób niepowtarzalna i jedyna, nie potrzebuje nic
      innego. W duzym skrócie mówiąc.
      • adzia_a Re: sens życia? 11.06.03, 13:54
        Ja też pojadę banałem najbanalniejszym z możliwych, no ale co poradzę, że tak
        właśnie uważam - sensem życia jest bieżąca chwila.
        Zauważyłyście, jak często żyjemy przeszłością i przyszłością? Jak drogie są dla
        nas wspomnienia i plany - czy nie droższe niż chwila obecna? A potem okazuje
        się, że w naszym życiu jest tylko to co było, albo to, co będzie...
        Warto marzyć i warto wspominać. Byle te plany i wspomnienia nie zabrały nam
        tego, co najważniejsze - poczucia spełnienia chwili obecnej...
        • kluska25 Re: sens życia?Do Adzi!!!! 14.06.03, 13:16
          adzia_a napisała:
          - sensem życia jest bieżąca chwila.
          > Zauważyłyście, jak często żyjemy przeszłością i przyszłością? Jak drogie są
          dla
          >
          > nas wspomnienia i plany - czy nie droższe niż chwila obecna? A potem okazuje
          > się, że w naszym życiu jest tylko to co było, albo to, co będzie...
          > Warto marzyć i warto wspominać. Byle te plany i wspomnienia nie zabrały nam
          > tego, co najważniejsze - poczucia spełnienia chwili obecnej...

          Adzia,cóż mogę powiedzieć,uwielbiam czytać twoje posty,jesteś mądrą osobą,i
          zawsze trafiasz!Pozdrawiam Magda i Kasia.
    • mamabasi Re: sens życia? 11.06.03, 14:03
      Wydaje mi się, że ludzie wierzący nie maja kłopotu ze znalezieniem odpowiedzi
      na pytanie jaki jest sens życia.
      Ja jestem niewierzaca i myślę, że z tego powodu jest mi w życiu duzo trudniej.
      Najtrudniej jest, gdy człowiek spotyka się z w życiu z dramatycznymi
      sytuacjami, np ciężką chorobą, śmiercią.
      Na jesieni miałam bardzo trudne chwile, bliska mi osoba bardzo ciężko
      zachorowała. Zetknęłam się nagle, zupełnie nieprzygotowna ze światem, o którym
      nie miałam pojęcia. Moje przezycia były z gatunku tych najbardziej
      ekstremalnych.
      Bardzo trudno mi się było pogodzić z tym, co mnie spotkało. Nie wiedziałam, jak
      się odnaleźć w życiu. Byłam bliska depresji. Pomógł przede wszystkim upływ
      czasu.
      Wolę się nie zastanawiać nad sensem zycia, żyć chwilą.
      Gdy jest mi trudno, myślę sobie, że mam wspaniałą córeczkę, jestem jej
      potrzebna i tylko tyle - aż tyle wystarcza, żeby zycie miało sens.
      • aagacia Re: sens życia? 11.06.03, 20:03
        u mnie tez bedzie banalnie...sensem mojego zycia sa dzieci..to dla nich
        zyje..mam nadzieje ze w przyszlosci bedzie jeszcze jedno malenstwosmile
        ja jestem z julka w domu i chociaz czasem sie na nia denerwuje i zloszcze to
        nie wyobrazam sobie ze moglabym sobie urozmaicic zycie pojsciem do pracy..na to
        mam cale zycie a teraz sa najwazniejsze chwile mojego dziecka ktore chce
        spedzac razem z nia..ciesza mnie kazde sekundy kiedy moge patrzec na nia jak
        spi jak rosnie jak uczy sie nowych rzeczy i nie zamienilabym tego na co innego..
        a na nude nie moge narzekacsmileurozmaicamy sobie dnie z julenka wypadami na
        pikniki, na basen, do kolezanek..wazne zeby czuc radosc z tego co sie
        przezywa..wtedy wszystko bedzie dobrze...
        pozdr
    • kicia_edziecko Re: sens życia? 12.06.03, 09:48
      Swietnie Cię rozumiem, mnie też czasami to dopada. Niestety muszę pracować z
      banalnych powodów. Wolałabym być w domu, z synkiem.
      Cały czas w pędzie, szybko do pracy, szybko z powrotem, wykorzystać każdą
      chwilę z dzieckiem. U mnie też czas sobie ze mnie kpi, nie wiem kiedy uciekają
      mi całe miesiące... Zbyt podobne są do siebie te wszystkie dni, w moim
      przypadku praca jest tego głównym winowajcą.
      • kicia_edziecko Re: sens życia? 12.06.03, 09:48
        Lubię bardzo swoją pracę, jednak bez wahania zrezygnowałabym gdybym mogła.
        Sens? Jak wszystkie z nas - moj szlachetny potomek płci męskiej. To On dał mi
        siłę aby trwać w tym szaleństwie miejskim.
        Pozdrawiam
        • grzalka Re: sens życia? 12.06.03, 11:03
          Ale w jakim sensiewink dzieci są sensem Waszego życia? Ich wychowanie? One same w
          sobie? Zyjecie dla dzieci?
          Moje dziecko nie jest sensem mojego życia, chociaż po
          przemyśleniu....biologicznie rzecz ujmując jestem po to, żeby jej zapewnić
          przeżycie. Jest to jakiś sens, przynajmniej tymczasowy. Tylko dlaczego jakoś mi
          mało? Dlaczego ta cholerna kora mózgowa tak się wykształciła? Byłoby prościej i
          bez takich nierozwiązywalnych, męczących dylematów.
          I pytanie do adzi- jak żyć bieżącą chwilą? JAK to zrobić?
          • aluc Re: sens życia? 12.06.03, 11:26
            grzalko, życie jest sensem życia
            dobra kawa w przyjemnym miejscu jest sensem życia
            nie trzeba od razu wchodzić na monty everesty
            • grzalka Re: sens życia? 12.06.03, 14:31
              brzmi prosto.....i wiem to już dawno
              skąd więc ten niepokój?
              • adzia_a Re: sens życia? 13.06.03, 08:51
                Aluc Ci odpowiedziała, i naprawdę trudno cokolwiek tu dodać...

                Ja się trochę wyłamię, bo nigdy nie uważałam, że dzieci są sensem mojego zycia.
                Biologicznie, oczywiście, tak jak piszesz - jak najbardziej. Po to jestem, żeby
                je wykarmić, wychować, kochać, żeby, że się tak brzydko wyrażę - miały jak
                najlepsze szanse na przekazanie dalej swoich genów, bo do tego dąży każden
                jeden gatunek (przynajmniej mnie prostej tak się zdaje wink ).

                Ale sens...to coś więcej.
                To się czuje...chyba...
    • abakus_ Re: sens życia? 12.06.03, 15:20
      Jestesmy stuknieci, bo nie mozemy pogodzic sie z tym, ze rzeczy dzieja sie
      bez najmniejszego powodu i nie maja zadnego znaczenia. Nie podoba nam sie
      obraz zycia jako ciaglego biegu przez plotki, ktore jakos tam trzeba pokonac.
      Wydaje mi sie, ze kazdy, kto nie jest wariatem, po prostu za wszelka cene
      prze dalej. Zyja z dnia na dzien tylko dlatego, ze po jednym dniu przychodzi
      nastepny, a jak juz skoncza im sie dni, zamykaja powieki i mowia, ze umarli.
      Nie ma takiej absurdalnej rzeczy, ktorej czlowiek by nie zrobil probujac
      nadac zyciu jakis sens.
    • dziubelek2 Re: sens życia? 12.06.03, 23:16
      może niepokój bierze się stąd, że chciałabyś po sobie pozostawić coś więcej niż
      tylko/aż dzieci.
      wiesz, ja czasem nie wiem, jaki dokładnie jest dzień tygodnia. czasem mam takie
      dni, że zastanawiam się po co to wszystko.
      jednak powtórzę za poprzedniczkami - moje dzieci są siła napędową. cieszę się,
      że pozostawię po sobie kogoś, kto, choćby po części będzie mnie przypominał;
      kto, być może osiągnie więcej ode mnie, kogoś, komu chcę zapewnić szczęśliwy
      start w dorosłe życie.
      poza tym staram się żyć tak, by nie skrzywdzić nikogo, nie wydawać pochopnie
      sądów, nie wyśmiewać i nie obgadywać.
      czy to mało? możliwe, ale dla mnie wystarczająco - to naprawdę ciężka praca być
      dobrym człowiekiem i wychować tak dzieci.
      pozdrawiam.anka
    • olaaaa2 Re: sens życia? 13.06.03, 21:21
      A może własnie Tobie potrzebny jest ten Mount Everest ?,
      a może amazońska dżungla jak B. Pawlikowskiej ?

      kto powiedział że nie ?

      ola
    • olliwkaa Re: sens życia? 13.06.03, 23:13

      sensem mojego zycia jest moja corcia, moja gwiazdka najukochansza, moj maz,
      czas, ktory spedzamy razem, a jest go niewiele, nasze zdrowie.
      to tylko tyle i AZ tyle. i nie tesknie za niczym wiecej, nie ciesza mnie
      imprezy czy wypady z dala od moich najblizszych.
      moje zycie ma wielki sens, bo czuje, ze jestem potrzebna i ja ich potrzebuje,
      jestem kochana i kocham nad zycie moje dziecko i mojego Meza.

      pozdrawiam
      aga
    • maggaa Re: sens życia? 25.06.03, 15:17
      "nie ma znanych faktów, są tylko dziś obowiązujące teorie"

      Grzałka - pod jaką teorię chcesz podpiąć swoje życie?? Ja osobiście nie lubię
      żyć pod czyjeś dyktando.
      ..."Nauczylam się nie planować zbyt dużo, bo to ryzykowne, ale bez planu to
      tym bardziej nie ma sensu..." W czasach, w których żyjemy wiele rzeczy nie ma
      sensu. Może zwolnij czasami, nie planuj na przekór wszystkiemu. Może warto
      przez moment spojrzeć w niebo, na słońce, dostrzec lecącego ptaka, uśmiechnąć
      się do mijanego właśnie ludzia wink, może warto być dobrym człowiekiem,
      może...Twoje pytanie "jak żyć chwilą ?" - właśnie tak, cieszyć się każdym
      momentem tego wartym. Zdystansować sie do życia, ono pędzi, to prawda, po
      części sami jesteśmy tego sprawcami sad, ale myślę, że warto być ponad to.
      Nasze dzieci, mężowie, żony, nasze rodziny, przyjaciele i przede wszystkim my
      sami, nasze szczęście i poczucie dobrze przeżytego dnia, to w jakimś stopniu
      stanowi sens naszego życia, na końcu tej wędrówki trzeba będzie krótko to
      podsumować, chyba warto zostawić po sobie wiele, wiele miłości i uśmiech na
      twarzach ludzi, którzy będą nas wspominać. maga
      • grzalka Re: sens życia? 26.06.03, 09:48
        Staram się, Magga, staram się....
        • maggaa Re: sens życia? 26.06.03, 14:59
          grzałka daj czasami znać jak Ci idzie wink)), mam przy swoim boku takiego gościa
          jak Ty, wciąż zadaje mi takie pytania, inie potrafi pogodzić się z wiecznym
          pędem i brakiem czasu, ale staram, staram mu pomagać każdego dnia smile).
          pozdrawiam maga
    • magdalenkad Re: sens życia? 04.07.03, 23:31
      Zyje dla Boga i to nadaje sens mojemu zyciu. Chrystus powiedzial, ze przyszedl
      po to, abym miala zycie i miala je w obfitosci. Paradoksem jest, ze aby
      otrzymac takie zycie, trzeba zrezygnowac z zycia dla siebie. To kwestia wiary,
      zaufania do Boga. Ja zaufalam. I dlatego znam odpowiedzi na egystencjalne
      pytania, ktore dopadaja kazdego myslacego czlowieka. A jezeli ich nie znam, to
      wiem, gdzie ich szukac.
      Mam meza, ktory podziela moje poglady, dzieki temu jestesmy jednoscia (pomimo
      niezliczonych spiec i klotni).Mam 5-miesiecznego, dlugo wyczekiwanego syna -
      Tymka. Ale On nie nadaje sensu mojemu zyciu, choc niewatpliwie czuje
      sie "spelniona" w jakims sensie bedac matka.
      Sens zycia zwiazany jest dla mnie ze swiadomoscia po co sie zyje - i dlaczego,
      z wyznaczonymi celami, wybrana droga.
      Na pewno warto szukac odpowiedzi na takie pytania, nie zyc z dnia na dzien. To
      jest bardzo wazne.
      Pozdrawiam Was serdecznie, magdalenka i tymek
    • miola Re: sens życia? 07.07.03, 15:30
      A ja lubię to zapędzenie, tydzień za tygodniem... Do pracy, dzieci, gotowanie
      obiadu itd. Naiwnie ukształtowana przez M.Musierowicz i Jeżycjadę, cieszę się
      ze swojej roli tła dla B.Pawlikowskiej i jej podobnych - bo przecież gdyby
      wszyscy w te chaszcze wyjeżdżali, to ona musiałaby zatrudnić się w biurze,
      zorganizować sobie jakieś dzieci itp., żeby poczuć ten dreszczyk emocji... Na
      pytanie o sens życia nikt jeszcze nie odpowiedział - ale to my posuwamy ten
      świat do przodu, wychowując kolejne pokolenie zwykłych ludzi i odwalając
      codzienną, szarą robotę - nie zdobywcy Everestów i innych K2!!! Miłego tygodnia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka