Dodaj do ulubionych

dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów???

12.06.03, 00:24
Dziewczyny!
Przepraszam za takie uogólnienie ale... czytam tak i czytam o waszych
kłopotach z mężem. Że nie pomaga, wymiguje się od opieki nad dzieckiem, nie
stara się zrozumieć kiedy jest Wam źle i jesteście zmęczone.
A w zasadzie chodzi mi o coś więcej. Jakoś nie mogę uwierzyć, że facet przed
ślubem jest dobry, wyrozumiały, czuły i empatyczny a nagle po ślubie się
zmienia.
Ja jak wychodziłam za mąż to byłam w 100% przekonana, że mój mąż bedzie
świetnym partnerem we wszystkim co przyjdzie nam razem robić. I teraz naszą
córeczką zajmuje się z całym poświęceniem a jak wróciłam ze szpitala to
miałam ciągle ugotowaną świeżą zupkę (umyślił sobie, że to dobre w
połogu smile.Ale nie to jest najwazniejsze. On po prostu mnie słucha - czego
potrzebuję, jak się czuję. I ja słucham jego. A słowa 'konflikt'
czy 'wyrzuty' nie znamy.

Co powoduje, że wychodzicie za mąż za egoistów? Jak czytam o facecie co od
zony zajmującej się non stop malutkim dzieckiem wymaga czystego mieszkania,
obiadu i seksu to nóż mi się w kieszeni otwiera!
Czy nie widziałyście tej cechy przed ślubem? Czy myślałyście, że się zmieni?
Nie rozumiem...
A myślę, że warto się zastanowić bo może przeczyta to dziewczyna, która
jeszcze nie dotarła ze swym oblubieńcem przed ołtarz...

Pozdrawiam Was naprawdę cieplutko
Walczcie o swoje prawa! (ja nie jestem feministką ale... może zostanę...)
Miniutka
Obserwuj wątek
    • odalie Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 00:39
      Dobre pytanie!

      Może dlatego, że egoiści przed ślubem robią za indywidualistów, a to takie
      rhomantyczne...

      A teraz historyjka:

      - "przed" mój facet bardzo dbał o to, aby zawsze miała co jeść i pić.
      Mieszkaliśmy w tym samym akademiku. Wiadomo, jak to jest na studiach - tu
      imprezka, tam szminka i nie ma na jedzonko. A on zawsze robił mi kanapeczki,
      ciepłą herbatkę, wegetariańskie jedzonko, mniam, mniam. Sam z siebie robił, i
      smaczne.

      - "po" a zwłaszcza po porodzie i z maluszkiem u cyca nie zawsze miałam siłę,
      aby coś ugotować. Sam z siebie facet rzadko coś przyrządził. Trzeba się było
      upominać, czasami dłuuugo albo/i ostro. Zapytany o tę znacząca różnicę, rzekł
      mi kiedyś: "No jak to? Wtedy byłaś moim gościem, a teraz jesteś u siebie".

      ..........................................

      Nie, nie jest tak źle. Nauczył się gotowac ryż i jajka na miękko, i w miarę
      grzecznie potrafi zmywać po moim gotowaniu smile))
    • ania_rosa Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 00:42
      ja jestem feministką, ale to nie ma nic do rzeczy.
      przepraszam, ze tak prosto z mostu, ale ile lat jesteś po ślubie?
      To nie jest takie proste:"byl dobry- będzie dobry po wsze czasy"-to raz.
      Dwa- a ten, no... To są męzczyźni NIE egoiści? Legendy mówią, ze tak ale ja
      jeszcze żadnego nie spotkałam, a nie wychowywałam się na klasztornej pensji.
      Trzy- co dla jednej jest przejawem egoizmu, dla drugiej nim nie będzie.
      cztery- oprócz rozsądku na nasze wybory ma jeszcze wplyw coś takiego, co
      powszechnie zwie sie miłością. No i to słynne przekonanie : "po ślubie się
      zmieni".
      pięć- męzczyźni (kobiety zresztą też) po ślubie często zmieniają nawyki.
      Starali się zdobyć, teraz sądzą że nie muszą.
      sześć- kiedy byłam tuż po porodzie mój mąż także latał wokół mnie i dziecka. To
      się zmieniło. Nazywam to fascynacją nową rzeczą (sytuacją, wydarzeniem,
      kobietą). Kiedy rzecz nie jest nowa to i rutyna sie pojawia, jak i zachowania
      niepożądane.
      Reasumując- nic nie jest białe ani czarne. Cieszę się, ze Jesteś szczęsliwa w
      małzeństwie, ale wiele z nas tez było zadowolonymi męzatkami. Czas to
      zweryfikował. Niektóre zaś przeszły swoistą drogę przez mękę ( ze zdradą
      włącznie) i mimo to wypracowały z męzami udane związki. Na to nie ma jednej
      recepty i nie sprowadza się to do schematu : "jeśli A=B to C".
      pozdrawiam
      Rosa
      • miniutka Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 00:59
        Dopowiem coś jeszcze bo jestem wzburzona.

        Twoje argumenty przyjmuję i znam je oczywiście.
        Nie chodziło mi to aby idealizować sytuację - był cudny, bedzie cudny choćby
        nie wiadomo co. Każdy ma swoje wady i, wybacz, idealnych kobiet też jest
        zastraszajaco mało.
        Moje zadowolenie z małżeństwa - 3 lata - wynika nie z tego, że mój facet jest
        ideałem ale z tego, że ze sobą ROZMAWIAMY i te rozmowy prowadzą do wzajemnego
        rozumienia swoich potrzeb. Nie bardzo wyobrażam sobie abym nie wykryła u
        przyszłego męża tendencji do 'stawiania na swoim' czy 'uważania się za pępek
        świata' przy jednoczesnym ignorowaniu mojej osoby i jej potrzeb.
        Po prostu nie mogę zrozumieć jak można tak istotny fakt przegapić!

        Sama byłam w związku z niejednym 'popaprańcem' ale za mąż bym za nich w życiu
        nie wyszła. Uciekałam w popłochu.

        Pozdr
        Miniutka
      • aluc Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 11:11
        ania_rosa napisała:

        > To są męzczyźni NIE egoiści?

        są Rosa, są smile znam takiego jednego, ale jeszcze za niego nie wyszłam smile)
      • gruszka_edziecko Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 12:01
        Przez ponad 5 lat tworzyliśmy tzw."idealny" związek. Stworzyliśmy układ w pełni
        partnerski (i nie chodziło tu tylko o kwestię zmywania naczyń), dużo
        rozmawialiśmy. Z rzadka kłóciliśmy się burzliwie, by potem jeszcze burzliwiej
        godzić. I potem zawsze obowiązkowo staraliśmy się znaleźć przyczynę rozdźwięku,
        wyjaśnić swoje odczucia etc. Mieliśmy doświadzenia z poprzednich związków i nie
        chciliśmy popelnić tych samych błędów. Pięknie? Pięknie.
        Niestety życie nie jest takie proste. Pojawiła się nasza córka. Pojawiły się
        też kłopoty. W domu z małym dzieckiem rutyna jest częstszym gościem niż w domu
        pary bez takich zobowiazań. Może mieliśmy mniej czasu i cierpliwości do siebie.
        Zdobyliśmy siebie i mimo wiedzy o konieczności pielęgnowania związku,
        odpuściliśmy sobie. Pojawiły się też "obiektywne" czynniki: kłopoty z pracą,
        pieniędzmi i mnóstwo innych. Wszystko to z hukiem wywaliło nasze szczęście.
        Mimo głębokich rozmów, wzajemnego wsparcia i całej reszty okazało się, że jego
        podstawy nie są tak solidne,jak sądziłam. Przebyliśmy długą drogę, by odbudować
        (czy raczej na nowo zbudować) ten związek. Trudną, bolesną i pełną upokorzeń,
        których nikomu nie życzę. Nie wiem, czy obecny układ jest gorszy czy lepszy.
        Jest na pewno inny, dojrzalszy. Brak w nim tego młodzieńczego optymizmu, że
        miłość i wzajemne zrozumienie góry przenosi. Ale też bardziej trzeźwo na siebie
        patrzymy i chyba bardziej krytycznie na samych siebie.
        Nikt z nas tak naprawdę nie wie, jacy będziemy za kilka lat, jak będziemy
        postępować. Czy wyśniony ukochany nie zacznie zachowowywać sę skrajnie
        nieodpowiedzialnie. Czy my same niepostrzeżenie nie zrobimy się jędzowate i
        wredne.
    • joa_boa Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 08:09
      Nic tak nie poprawia nastroju jak swiadomość, że inni maja gorzej niż ja -
      prawda? To prawda,że na udany związek trzeba zapracować, ale tę pracę
      "wykonują" również nasze poprzednie pokolenia - i to one w istotny sposób
      przyczyniają się do tego jak ułoży się życie pokolenia kolejnego. Jeżeli urodzę
      sie w rodzinie alkoholików, marginesu społecznego itp., to jak duże mam szanse
      stworzyć zdrową relację w życiu dorosłym? Statystyki pokazują,że niewielką.
      Oczywiście każdy jest odpowiedzialny za swoje życie i nie ma sensu ani powodu
      obarczać nią otoczenia - jak to zresztą wielu ludzi obciążonych pochodzeniem
      robi. Ale czy zastanawiałaś się nad tym co w twoim życiu jest twoją i tylko
      twoją własną, osobistą zasługą, i efektem pracy, a co jest efektem tzw.
      "szczęścia" (dobre relacje w rodzinie pochodzenia, zdrowi psychicznie rodzice
      itd)- w każdym razie czegoś na co nie mogłaś i nie miałaś żadnego wpływu? Tym
      wiecej mam szacunku i uznania dla ludzi, którzy pracując z własnymi,
      niezawinionymi często przecież obciążeniami, próbują zmieniać siebie, swoje
      życie i relacje, im większe są te obciążenia. A próby "docierania sie" w
      małżeństwie - nawet bolesne, pełne konfliktów i trudności, jeżeli przynoszą
      taką zmianę, są tym bardziej godne szacunku i wsparcia.
      • umasumak Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 09:36
        Byłam siedem lat w związku z tzw egoistą. Powiem tak: gdybym miała takie
        doświadczenie jak teraz - pewnie dostrzegłabym symptomy już przed ślubem ( zero
        szacunku dla matki, wieczne spóźnialstwo, dwie lewe rączki do prac domowych
        itp). Nie chce tu nadawać na mojego eks, bo nie jest złym człowiekiem, tyle że
        my w naszym wspólnym życiu " nie stykaliśmy ", a najbardziej irytowało mnie to,
        że mamy zupełnie inne poglądy na wspólne życie. Dla niego dom miał być czymś w
        rodzaju noclegowni, po wyczerpującym życiu towarzyskim, córka miała być od
        święta - po to żeby pójść z nią w niedzielę do kościoła i na spacer, ja miałam
        służyć do aprowizacji i oczywiście seksu. Nie wytrzymałam tego niestety i od 3
        lat nie jesteśmy razem. Od 2 lat jestem w związku z mężczyzną, który jest
        całkowitym przeciwieństwem swojego poprzednika: odpowiedzialnym, opiekuńczym, a
        poza wszystkim wiem że moja córka, ja i nasze jeszcze nienarodzone dziecko
        jesteśmy dla niego najważniejsi. Wiem, ktoś może powiedzieć, że jeszcze
        jesteśmy za krótko razem i że jeszcze może się zmienić. Ale mam taką pewność,
        wynikającą ze swojego wewnętrznego spokoju, że zawsze dojdziemy do
        porozumienia. Co powoduje ten spokój? Może się ze mną nie zgodzicie, ale mam
        porówninie 2 modeli rodziny z których wywodzą się obaj panowie: mój eks
        wychował się w domu, gdzie ojciec przedkładał imprezy, znajomych nad życie
        rodzinne, matka była wiecznie sfrustrowana i efekcie nie miała na tyle sił żeby
        dbać o siebie i dom... tak na marginesie jak się do niego wchodziło miało się
        wrażenie, że to nie dom tylko poczekalnia dworcowa. Nie mogę powiedzieć, że
        tego nie widziałam przed ślubem. Widziałam i bardzo mi się to nie podobało, ale
        NIE WIDZIAŁAM W TYM ZAGROŻENIA DLA SWOJEGO ZWIĄZKU. Wierzyłam, że MY będziemy
        inni. Natomiast dom rodzinny mojego obecnego męża, to jest prawdziwy dom. Widać
        tam ogromny szacunek miedzy rodzicami, dziećmi, dbałość wszystkich o siebie
        nawzajem. Jak się tam wchodzi, to aż ciepło się robi koło serca. Stąd moje
        pewność, że "trafiłam" dobrze i przy dobrej woli ze strony nas obojga będzie ok.
      • miniutka Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 11:16
        joa_boa napisała:

        > Nic tak nie poprawia nastroju jak swiadomość, że inni maja gorzej niż ja -
        > prawda?

        Boli mnie, że myślisz, że 'poprawiłam sobie nastrój'. Nie poprawiłam.
        Zepsułam! Tak się składa, że jestem osoba empatyczną i nawet kilka łez mi się
        poturlało po policzku.
        I wiem, że e-mama jest po aby móc się wyżalić. Ale pomyślałam, że może można
        by pomóc innym pisząc 'jak to jest, że wybieram egocentryka'.
        Nie chodziło mi o pisanie o mym szczęściu tylko o napisanie czym w/g mnie owo
        szczęście jest. Oraz 'jak to jest, że nie wybrałam egocentryka'

        Zwyczajnie, poruszył mnie ten temat. Sama miałam do czynienia z gnidą w
        poprzednim związku i wiem jak to boli.

        M
    • aniahrabi Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 10:54
      Nic dziwnego, że nie rozumiesz.Znasz przysłowie "Nie zrozumie łeż kto ich nie
      wylał."? Pomyśl tylko, że mogłabyś w życiu nie miec tyle szczęścia i nigdy nie
      spotkać swojego obecnego męża.Nie każdy spotyka na swojej drodze takich
      wartościowych ludzi i nie każdy ma szczęście kochać i być kochanym przez takich
      ludzi.Ale każdy kto chce może ma e-mamie się wyżalić.Po to jest e-
      mama.Pozdrawiam.Niezadowolona z męża e- mama.
      • grzalka Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 11:16
        Nie znacie słowa konflikt? Zgadzacie się absolutnie we wszystkim? Nigdy nie ma
        różnicy zdań, odmiennych potrzeb? To raczej obiektywnie niemożliwe.
        A co powiesz na taką sytuację- facet przed ślubem jest bez zastrzeżeń, do
        niczego nie można się przyczepić, a po ślubie zaczyna bić żonę? Autentyczne i
        to w dwóch przypadkach.
        Pozdrawiam joa-boa- faktycznie, nic nam nie sprawia większej przyjemności jak
        myśl, że inni mają gorzejwink)
        • miniutka Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 11:29
          Pewnie, że się kłócimy. Należę do tych 'temperamentnych'. Ale kłotnia to nie
          konflikt a przelotna burza. Faktycznie - słowa 'konflikt' nie znamy. Nie
          dlatego, że jesteśmy idealni tylko dlatego, że oboje chcemy ze sobą rozmawiać
          i słuchać siebie nawzajem. SŁUCHAĆ!

          Nie rozumiem dlaczego atakujesz to co napisałam o swoim związku?
          tzn rozumiem - niech ta co nie ma kłopotu nie wycha nosa gdzie nie trzeba. Ale
          mi to wytłumaczenie nie pasuje. jest już kilka odpowiedzi, które coś tłumaczą
          w kwestii 'wyboru egoisty'.
          A jeśli Ty koncentrujesz się wyłącznie na tym, że ja jestem szczęśliwa to...
          cóż na to poradzę...

          Nie wierzę w idealnych co potem tłuką. Nie wyobrażam sobie tego!

          I pozdrawiam
          M
          • grzalka Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 13:08
            miniutka napisała:

            > Pewnie, że się kłócimy. Należę do tych 'temperamentnych'. Ale kłotnia to nie
            > konflikt a przelotna burza. >

            no to tu wyszła sprawa nazewnictywa- dla mnie kłótnia to konflikt, różnica zdań
            itp, czyli to samo- ja też konflikty rozwiązuje rozmowami
            a czym wg Ciebie jest konflikt?

            > Nie rozumiem dlaczego atakujesz to co napisałam o swoim związku?

            Atakuję? Zdziwił mnie związek bez różnicy zdań, więc zapytałam, Ty
            odpowiedziałaś, i tyle. Gdzie tu atak?

            > A jeśli Ty koncentrujesz się wyłącznie na tym, że ja jestem szczęśliwa to...
            > cóż na to poradzę...

            Wiesz, ja nie wyszłam za mąż za egoistę, więc nie mogę się wypowiedzieć z
            własnego doświadczenia. Na szczęście. Nie koncentruje się wyłącznie na tym, że
            ty jesteś szczęśliwa, ale cieszę się, jeśli tak jest.
            >
            > Nie wierzę w idealnych co potem tłuką. Nie wyobrażam sobie tego!

            Na ten argument nie wiem co odpowiedzieć. Czyli co, kłamią (moje dwie
            koleżanki, które mają takie doświadczenia)? Tak z tego wynika.
            Trudno dyskutować na temat wiary, poza tym


            >
            > I pozdrawiam
            > M

            ja równieżsmile
    • kerstink Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 11:47
      A ja mysle, ze to po prostu z braku doswiadczenia
      zyciowege i z braku wyobrazni, jak to zycie bedzie
      wygladalo, jak sie urodzi dziecko. I na to nie ma rady,
      bo rzadko kiedy sie slucha rady starszych,
      doswiadczonych. A ty po prostu masz na razie szczescie.

      Kerstin
      • nanai Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 12:17
        miniutka rozumiem Ciebie i Wasza koncepcje zwiazku opartego na
        otwartosci,komunikacji i dbaniu o uczucia partnera.i podziwiam i gratuluje smile

        mysle,ze to co piszesz to nie idealizm poczatkujacej zony ale madrosc i
        swiadomosc tego czego sie chce dla siebie i swojej rodziny.

        pozdrawiam

        Nana
    • natunia1 Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 14:00
      Ach... wychodzimy za egoistów, bo ich kochamy i początkowo patrzymy przez
      różowe okulary. Poza tym każdy facet, egoista czy nie na początku zachowuje się
      podobnie: tzn. bardziej stara się żeby zdobyć kobietę

      Nam dużą przyjemność z kolei sprawia dawanie ... i tak to jest.
      Skrajnych przypadków jest jednach chyba mało (my też nie jesteśmy idealne miłe
      panie). Inni się starają, np. mój posprzątał mieszkanie moją jedwabną (i
      drogą!!) apaszką. Przecież nie opieprzę bo chęci miał dobre wink)))
      • wieczna-gosia dlaczego wyszlam za egoiste..... 12.06.03, 14:20
        ...13 lat temu....
        1. faceci empatyczny czuli i pomocni w ogole mnie nie pociagali.
        2. sama jestem egoistka wiec latwiej mi bylo z kims podobnym do mnie.
        3. bylam zakochana
        4. bo wszyscy mowili ze ona mnie skrzywdzi i rzuci.
        Moj maz nie przejawial najmniejszych cech partnerstwa. Z mama sie klocil, z
        ojcem potrafil pobic a w domu nie wiedzial gdzie jest kawa. Nasze awantury
        bywaly kosmiczne. O kazda drobna rzecz trzeba bylo najeczec albo zrobic sobie
        samemu. Nie mielismy i nie mamy wspolnych znajomych, spraw i ulubionej
        piosenki.
        Dlaczego wiec?
        Nie umiem odpowiedziec. Natomist lubie z nim byc. Zladognial. Zlagodnialam i
        ja. Dziecmi chociaz najstarsza corke dostrzegl jak raczkujac ugryzla go w noge-
        te najmlodsza rodzil ze mna we wlasnym domu a naj najmlodsze glaszcze przez
        brzuch.
        Dlaczego?
        Bo w zyciu nie ma prostych odpowiedzi. Bo czlowiek sie zmienia przez cale
        zycie i jak z bezboznika moze wyrosnac katolik, tak z aniola- szatan. Bo w
        chwilach kluczowych sprawdzil sie. Bo chociaz pierwsze mieszkanie w zasadzie
        kupilam ja- wozac go na sile po agencjach- to ostatnie kupil on, a ja w tym
        operatywnym gosciu nie poznawalam swojego meza.
        Bo uklad panujacy w naszym domu obojgu nam odpowiada. I dopoki fakt ze on jest
        egoista nie przewaza dlugofalowych korzysci bycia z nim- bede myc te podloge,
        a jak mi sie znudzi- trzasne drzwiami i pojade nad morze. I tego wybuchu
        egoizmu nie zrozumie nikt tylko drugi egoista, ktory na ten czas zamieni sie w
        matke zone i kochanke dla swoich dzieci, by po moim powroci magicznie
        zapomniec gdzie jest kawa, gacie, i czym prasuje sie koszule wink))
    • dziubelek2 Re: dlaczego wychodzicie za mąż za egoistów??? 12.06.03, 17:25
      a ja uważam, ze każdy człowiek choć odrobinę jest egoistą. ja też jestem i
      owszem robię w domu więcej niż mój małżonek, ale potrafię też wyegzekwowac
      swoje "prawa". wiedziałam, że nie potrafi gotować, ale jakoś mi to nie
      przeszkadzało. jest dobrym ojcem, zajmuje się dziećmi na równi ze mną
      (oczywiście , gdy jest w domu), potrafi też conieco naprawić(oczywiście po
      odpowiednim czasie - wszystko musi nabrać "mocy urzędowej").człowiek nie jest
      krową, zmienia swoje poglądy i swoje życie i rzeczywicie anioł może stać się
      diabłem i vice versa.
      a prawdziwym sprawdzianem dla związku są kłopoty finansowe.niestety, pieniądze
      szczęścia nie dają, ale są niezbędne.
      nie zgadzam się co do środowiska, w jakim się wychowujemy - ja zostałam
      wychowana przez "imprezową" mamę, ale ja i moi bracia stworzyliśmy normalne,
      szczęśliwe rodziny i denerwuje mnie ten stereotyp, że jak ktoś z "marginesu" to
      się stoczy. a przyjrzyjcie się statystykom przestępstw popełnianych przez
      nastolatki - równie często popełniają je dzieci z "dobrych"domów.
      i nie napadajcie tak na dziewczynę, bo myślę że jej post to tylko odzew na
      posty innych z was, właśnie z żalami na swoich partnerów, a nie chęć
      poprawienia sobie samopoczucia.
      pozdrowienia.anka
      • umasumak Do dziubelek 12.06.03, 19:43
        > nie zgadzam się co do środowiska, w jakim się wychowujemy - ja zostałam
        > wychowana przez "imprezową" mamę, ale ja i moi bracia stworzyliśmy normalne,
        > szczęśliwe rodziny i denerwuje mnie ten stereotyp, że jak ktoś z "marginesu"
        to
        >
        > się stoczy. a przyjrzyjcie się statystykom przestępstw popełnianych przez
        > nastolatki - równie często popełniają je dzieci z "dobrych"domów.

        Hmmmm... przede wszystkim nie padło słowo "margines" - chodziło mi raczej o
        relacje rodzinne. A nikt mi nie wmówi, że relacje w rodzinie nie mają wpływu na
        kształtowanie się czyjejś osobowości.... człowiek nie rodzi się i nie żyje sam
        z sobą, w życiu towarzyszą mu różne osoby, które mają na niego mniejszy lub
        większy wpływ, ale mają.
        A wnioski, do których doszłam w swoim poście, nie wynikały z ulegania
        stereotypom, ale z mojego doświadczenia. Pozdrawiam
        • dziubelek2 Re: Do dziubelek 12.06.03, 22:37
          owszem, człowieka kształtuje dom rodzinny, ale nie tylko. przez całe życie
          stykamy się z różnymi osobami, różnymi charakterami, różnymi wzorcami. mamy
          wiele dróg do wyboru i od nas zależy, jak pokierujemy swoim życiem.
          wiesz, ja też pisałam z doświadczenia - może mój dom nie był pijacką meliną,
          ale mama miała dość swobodny styl życia i bardzo wcześnie musiałam nauczyć się
          dbać o siebie.
          jednak żadne z nas nie schrzaniło swojego życia - nie pijemy, nie bijemy, mamy
          dzieci i pracujemy.
          egoiści rodzą się w każdej rodzinie, "popaprańcy" też.
          pozdrawiam.anka
          • miniutka Re: Do dziubelek 12.06.03, 22:50
            Dołączę się do dyskusji.
            Ja też myślę, że wiele zależy od samego człowieka.
            Kilka razy przeczytałam 'Ty masz po prostu szczęście'. Może... ale na pewno
            nie tylko.
            Fakt, że udało mi się stworzyć dobry związek jest wynikiem dużej pracy jaką
            wykonałam nad swą osobą. Kiedyś byłam dużo głupsza. I czuję, że tą pracę nadal
            wykonuję - i ja i mobilizowany przeze mnie mój mąż. I nie mówcie mi, że to
            szczęście. to jest raczej wola.
            A jesli chodzi o pochodzenie. Nie ono jest najistotniejsze. najistotniejszy
            jest przekaz jaki otrzymujemy od swych rodziców. Przekaz emocjonalny. A i to
            nie jest takie proste bo czasem możemy stać się kimś 'na przekór'. Piszesz, że
            Twoja mama 'imprezowała'. Ale co z tego wynika? Moja nigdy w zyciu nie wyszła
            z domu i była ze mną cały czas a dopiero teraz zaczynam się z nią porozumiewać.

            To wszystko nie takie proste...
            M
            • dziubelek2 Re: Do dziubelek 12.06.03, 23:41
              no właśnie, mimo wszystko, miałam bardzo dobry emocjonalny kontakt z mamą. do
              tego stopnia, ze zazdrościły mi go moje koleżanki, twierdząc, że można z moją
              mamuśką pogadać o "wszystkim".
              a egoizm? ponoć odrobina jest potrzebna dla zachowania zdrowia psychicznego.
              pozdrawiam.anka
          • umasumak Re: Do dziubelek 12.06.03, 22:50
            Każda z nas ma swoje doświadczenia, które nie muszą się wcale wykluczać. Nie
            chce się tutaj bawić w domorosłego psychologa, więc na tym zakończę dyskusję smile)
            • umasumak Re: Do dziubelek 12.06.03, 22:52
              Jeszcze tylko jedno: w moim poście nie było mowy o tym, że nic od nas nie
              zależy. I już się zamykam wink
    • adzia_a A ja się zastanawiam... 13.06.03, 15:31
      ...bo tak się składa, że mojemu mężowi egoizmu nie można zarzucić ani krzynki.
      Ale myślę i myślę...
      ..i nie wiem w końcu, czy to moja zasługa, że własnie takiego mężczyznę
      wybrałam? Naprawdę, mam skromne doświadczenia damsko - męskie wink i nie
      wiedziałam tak do końca, czego szukam - a znalazłam.
      Czy może rzeczywiście miałam szczęście, że na niego trafiłam?
      Czy może miałam szczęście, że on mnie chciał?
      Nie jestem do końca pewna, czy tak w stu procentach to my wypracowaliśmy sobie
      nasze szczęście. Czy nie zależy ono od wielu, wielu zbiegów okoliczności...

      Winszuję tym, którzy są pewni, że los im niczego nie dał, a na swoje szczęście
      sami zapracowali.

      Ja pewna nie jestem. Za głupiam na to, żeby sukces w życiu osobistym (stan na
      13.06.2003 wink ) przypisywać tylko sobie.

      Bo tak sobie myślę, że te gały to jednak do końca nie widziały, co brały wink

      PS. A feministką chyba jestem. Pomimo, że prasuję mężowi koszule i to w
      całości wink Jeśli już mówimy o wyborach - to właśnie jest mój wybór smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka