Takie mnie nachodzą refleksje
Są osoby i to zarówno faceci jak i dziewczyny bardziej lub mniej kokieteryjne.
Nie wiem z czego to wynika ale już np. moja córka (5 lat) jak rozmawia z
jakimś starszym chłopcem przewraca oczami he he.
Np. mój mąż wręcz przeciwnie, ma do naszych koleżanek bardzo bezpłciowy
stosunek, jak do kumpelek ale już ja lubię "pokusić", powiedzieć coś
dwuznacznego ale z klasą oczywiście, b. inteligentnie itp, itd.
A co np. Wasi mężowie jak flirtujecie z innym, albo jak Wy reagujecie na
flirtowanie Waszych facetów?
I jeszcze czy takie flirtowanie to nie igranie z ogniem? Zawsze łatwiej do
kogoś się zbliżyć, spoufalić i... może zakochać nawet?
A Kundera kiedyś napisał: " Kokieteria to niezobowiązująca obietnica spółkowania"