Dodaj do ulubionych

przydrożne krzyże

08.07.07, 22:33
tak się dziś zadumałam na temat krzyży, które pewnie wiele razy przyszło wam
oglądać podczas podróży.

I mam wątpliwości, czy jest sens je stawiać. Po co ludzie to robią? Czy tylko
po to, by upamiętnić miejsce tragedii? Czy zmuszają do myślenia kierowców i
bezpośrednio przekładają się na nacisk stopy na pedał gazu. Wątpię.

I wreszcie, czy Wam nie przeszkadza ta swoista "dekoracja" naszych dróg?

Nie wiem, czy w innych krajach spotyka się takie krzyże?
Obserwuj wątek
    • lineczkaa Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 22:38
      Uważam, że sens jest. Ogromny przekaz emocjonalny mają takie krzyże. Zapewne
      większości noga na gazie na chwilę wiotczeje. Mi tak. Zwalniam.
      Co do innych państ, to mieszkając w Irlandii widziałam ich sporo, nagrobków
      również, często z prośbą do kierowców, żeby zwolnili i nie doświadczyli takiej
      tragedii w rodzinie.
    • anik801 Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 22:45
      Kiedyś już o tym było.Rozumiem,że masz na myśli te stawiane po czyjejś śmierci(
      przy drogach są również kapliczki nie związane ze śmiercią).Nie przeszkadzają
      mi.Zmuszają do refleksji.Ja zdejmuję nogę z gazu(choć szybko nie jeżdżę),gdy
      widzę taki krzyż.Wiesz to jest też potrzebne rodzinie.Kilka lat temu byłam
      świadkiem śmierci młodej dziewczyny na drodze.W tym miejscu jest pobudowana
      kapliczka.Rodzice palą tam znicze,stawiają kwiaty i jest im jakoś lżej.
    • iwoniaw Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 22:46
      > po to, by upamiętnić miejsce tragedii? Czy zmuszają do myślenia kierowców i
      > bezpośrednio przekładają się na nacisk stopy na pedał gazu. Wątpię.

      Czy ja wiem? Może coś w tym jest, skoro zaczęto wprowadzać "świecką" wersję tego
      "memento" w postaci "czarnych punktów" tudzież bannerów ostrzegawczo-reklamowych?

      > I wreszcie, czy Wam nie przeszkadza ta swoista "dekoracja" naszych dróg?

      Daj spokój, żeby tylko takie "dekoracje" przy drogach stały, to by w ogóle
      elementów rozpraszających nie było...

      > Nie wiem, czy w innych krajach spotyka się takie krzyże?

      Setki krzyży, tudzież kapliczek przydrożnych widywałam w Grecji. Tyle, że tam
      się ponoć je stawia w miejscach, gdzie komuś udało się wyjść z wypadku z życiem.
      Na niektórych drogach to ciężko przejechać parę km, żeby nie zobaczyć takiego wotum.
      • dorcia1234 Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:03
        widziałam takie w czechach, Słowacji, Słowenii i Austrii.....................
    • mathiola Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:02
      Nie przeszkadza mi. Nad każdym się zadumuję.
      Nie wiem po co stawiają, myślę, że dla uczczenia miejsca śmierci najbliższej
      osoby. Takie naprawdę ostatnie pożegnanie, utozsamienie się z tragedią,
      zbliżenie się do miejsca i czasu, w jakim kochana osoba ostatni raz widziała
      świat.
      a że kierowcy nie zważają... bezmyślność jest cechą, której nigdy nie pojmę.
      Takie myślenie: mnie to nie dotyczy. Ja jeżdżę pewnie, dobrze, tamten pewnie
      był niedoświadczony, gorszy...
    • demarta Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:05
      hexella tym razem poprowadzę z tobą dialog na serio smile)

      krzyże mnie mierżą. nie są dla mnie przestrachem, a wrecz przeciwnie. jak tylko
      je zobaczę, nadeptuję pedał gazu, żeby szybciej zniknęły z moich oczu. życie
      jest zbyt krótkie, żeby się "obstawiać" przymiotami śmierci i tragedii. tak jak
      na forum mam dosć donosów na temat kolejnej rzezi niewiniątek, bicia niewinnych
      żon, samobójstw, tak na drogach odrażają mnie krzyże. droga to nie cmentarz. a
      cmentarzy w każdej, najmniejszej nawet mieścinie pod dostatkiem. ja osobiście
      choćbym zginęła w wypadku, poćwiartowana na przydrożnym drzewie, nie chciałabym
      być czczona przy tymże drzewie. wolałabym już osobliwy grobowiec w rogu
      komunalnego cmentarzyska, obsadzony trawką (marihuanką czyli) i obstawiony
      butelkami po moim ulubionym piwku. takie moje prywatne dziadysmile)))

      a publiczne obnoszenie się na siłę z czymś, co po miesiącu szerszej
      publiczności już nie interesuje, bo emocje publiczne opadły, uważam za
      nietaktowne. włażenie z butami przed oczy niczemu niewinnych ludzi jest dla
      mnie jednoznacznie z brakiem szacunku do nich i ich emocji.
      • hexella Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:20
        No właśnie. Bo ja jakoś nie wierzę w ich siłę przywracającą rozum i stopującą
        kierowców. Jeżdżę często drogą pomiędzy moim miastem a pobliską wioską, droga
        ta jest usłana krzyżami, których wciąż przybywa, mimo, że na pierwszy rzut oka
        wydaje się nie być niebezpieczna. Zbyt wiele długich odcinków prostych, jest
        gdzie "zaszaleć" i obecność krzyży nic nie daje.

        I czy miejscem pamięci o ludziach zmarłych nie powinien być cmentarz? I czy one
        jednak nie odwracają nieco uwagi od drogi?

        Jakoś tak nie jestem do nich przekonana.
        • demarta Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:28
          ja wychodzę z założenia, że na drodze trzeba patrzeć uważnie na znaki i
          zawierzyć swojemu instynktowi, zachować zdrowy rozsądek. do tego przydałyby się
          drogi o stanie przydatnym do użytku, ale wiadomo, my z tym kulejemy, tym
          bardziej więc postawmy na ten rozsadek i instynkt. głowę nie od parady każdy na
          szyi nosi.
          a tragedie zdarzają się od zarania dziejów i nie znikną tak długo jak długo
          będzie istniała ludzkość. jeszcze się taki mądry nie narodził, który umiałby im
          wszystkim przeciwdziałać. nie epatujmy więc kruchością życia i nie bójmy się
          żyć, poprostu. bo życie z notorycznym przestrachem to jedynie jego namiastka.
          • hexella Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:35
            bo widzisz, ja mam naturę dość melancholijną i takie widoki działają na mnie
            depresyjnie.
            • demarta Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:39
              na mnie też. dlatego ich nie cierpię. i dlatego robię wszystko żeby ich
              niedowidzieć. bo przecież nikt inny za mnie tego nie zrobi. prędzej będą mnożyć
              te krzyże na każdym zakręcie. ku mojej wielkiej irytacji. a irytacja ma
              negatywny wpływ na każdego kierowcę. precz z przydrożnymi krzyżami więc!
      • isma Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 12:00
        Jak sie nie bedzie o smierci myslec, to ona nie przyjdzie wink))?

        A co do "braku szacunku dla emocji innych ludzi" przejawiajacego sie w tym, iz
        wmiejscu publicznym obserwuja to, co im sie nie podoba - rozumiem, ze zasada ta
        dotyczy tez, bo ja wiem, rozneglizowanych panienek na billboardach?
    • anik801 Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:27
      A czy uwagi nie odwracają inne przydrożne "ozdoby",nie wpomnę o przydrożnych
      paniachwink
      • demarta Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:30
        te panie nie mają na czole napisane "śmierć czeka cię na tym zakręcie". to już
        inna bajka.
        • anik801 Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:32
          Ale jak się facet zapatrzy to może wjechać na drzewo.To samo z wielkimi
          bilbordami.Jeśli ktoś chce to patrzy,a jak nie to nie zwraca uwagi i tyle.
          • demarta Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:36
            za kierownicą skupiam się na drodze. może jestem wyjątkiem, który ma
            świadomosć, czym grozi rozproszenie mojej uwagi. a jak ktoś daje się rozproszyć
            do tego stopnia, że nie panuje nad kierownicą, to nie powinien za nią wsiadać.
            panienki i bilbordy nie są tu winne w takim stopniu jak sam kierowca.
            • anik801 Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:38
              No właśnie,więc krzyże raczej też nie przeszkadzają.
              • demarta Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:41
                teoretycznie nie. w praktyce to działa inaczej. bo i praktycznie inne podejście
                wywołuje panienka i bilbord a inne krzyż ze świeżo zapalonymi zniczami i
                kwiatami.
                ale to już trzeba mieć bardziej rozbudowaną wrażliwosć żeby poczuć różnicę jak
                mniemam......
                • anik801 Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:45
                  No i mnie taki krzyż skłania do refleksji.Bilbord,czy panienki mam w nosie.
                  Jednak taki krzyż nie sprawia,że wpadam w schizę,że zaraz zginę na drodze!Jest
                  mi przykro,że ktoś zginął w tym miejscu,ale śmierć na drogach to
                  codzienność.Nie denerwują mnie te krzyże,bo niby dlaczego?Bo przypominają o
                  śmierci?Wszyscy umrzemy i dla mnie to nie jest temat tabu.
                  • demarta Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:48
                    no i swoimi własnymi słowami opowiedziałaś sobie, że ludzie sie od siebie
                    różnią. jeden czuje tak, inny czuje inaczej. i wszystko na ten temat.
                    • anik801 Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:55
                      No niestety,ale nie da się uciec jak to napisałaś przed przymiotami śmierci.
                      Śmierć jest częścią życia.Mi te krzyże absolutnie nie przeszkadzają i wiem,że
                      wielu ludzi(z którymi podróżuję)ściąga nogę z gazu.A to czy to kogoś rozprasza
                      to już inny temat(bo rozpraszać może wszysko).Sorry,ale mam wrażenie,że
                      obsesyjnie boisz się śmierci(tak wywnioskowałam z jednego twego postu,ale może
                      się mylę)i dlatego te krzyże Ci wadzą.
            • michalina7 Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 12:04
              demarta napisała:

              > za kierownicą skupiam się na drodze. może jestem wyjątkiem, który ma
              > świadomosć, czym grozi rozproszenie mojej uwagi. a jak ktoś daje się
              >rozproszyć do tego stopnia, że nie panuje nad kierownicą, to nie powinien za
              >nią wsiadać.
              > panienki i bilbordy nie są tu winne w takim stopniu jak sam kierowca.

              Niby taki świadomy i skupiony z Ciebie kierowca a przy krzyżu noga mocniej na
              gaz naciska. No to w końcu rozpraszają Twoją uwagę rzeczy za oknem czy nie? Czy
              to krzyż tak Cię mierzi?
              • demarta Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 13:04
                michalina7 napisała:

                > Niby taki świadomy i skupiony z Ciebie kierowca a przy krzyżu noga mocniej na
                > gaz naciska.

                nacisnać mocniej gaz nie znaczy jechać 200/h w terenie zabudowanym, no ale
                widocznie dla ciebie to jednoznaczne.

                No to w końcu rozpraszają Twoją uwagę rzeczy za oknem czy nie? Czy
                > to krzyż tak Cię mierzi?

                nie da się za kierownicą nie widzieć niczego, ale reakcja na te przeszkadzacze
                zależy już od nas osobiście. panienki mogą sobie machać cyckami, bilbordy
                krzyczeć do mnie niewiadomo jaką treścią i na mnie nie działają. natomiast
                krzyż mnie mierzi i irytuje. ale jak wcześniej napisałam nie do tego stopnia,
                żebym straciła panowanie nad kierownicą.

                no ale co zrobić, istnieją osoby do których trezba dwa razy jedno i to samo
                powtórzyć i to do tego dużymi literami by się przedało.
                • michalina7 Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 15:33
                  Jesteś niekonsekwentna w tym w czym piszesz. Bo najpierw nam tu wmawiasz o
                  odpowiedzialności na drodze i emocjach, które wzorowy kierowca musi umieć
                  opanować (i Ty niby takie masz) a w innym zdaniu o tym, że krzyże Ci
                  przeszkadzają i grają na emocjach (które już de facto opanowałaś). Nie wiem jak
                  szybko wtedy jedziesz bo nie napisałaś, ale przyznałaś się, ze szybciej. Nie
                  trzeba jechać 220 km/h żeby wypaść z zakrętu.
                  I moje pytanie było takie: umiesz opanować te emocje czy nie? i czy przypadkiem
                  Ty nie stwarzasz zagrożenia na drodze przez te krzyże i kapliczki?
                  • demarta Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 15:55
                    pisze się nie "w czymś" a "o czymś" jeżeli już.

                    a ja jestem już znudzona tłumaczeniem w kółko jednego i tego samego. majac
                    czyste sumienie i jasność tematu w swojej własnej głowie pozostawiam cię z
                    wątpliwościami i cieżarem mojej niekonsekwencji, skoro tak moje słowa
                    odbierasz. no jakoś sobie z tym poradź, jesteś już dużą dziewczynką smile)))
                    • michalina7 Re: przydrożne krzyże 10.07.07, 09:12
                      Problem polega na tym, że to co masz w głowie nie zawsze jest spójne. Albo masz
                      problem z wyjaśnieniem tego co myślisz albo po prostu nie myślisz. Faktycznie
                      dalsza polemika z tobą nie ma najmniejszego sensu.
      • hexella Re: przydrożne krzyże 08.07.07, 23:33
        no akurat mojej uwagi nie odwracają przydrożne paniewink, które zresztą są dość
        rzadkim widokiem.
    • monia145 Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 07:07
      Mnie nie przeszkadzają.Jako czynnik rozpraszający traktuję je na równi z
      wszystkim innym, co znajduje się przy drodze- nie mają neagtywnego wpływu na
      moja kontrolę jazdy. Natomiast pojawia mi sie refleksja nad ulotnością
      ludzkiego życia i nad nader czestą głupotą tych, których nagłe odejście krzyże
      te upamiętniają.
      • bunny.tsukino Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 07:50
        Mam stosunek chyba bardziej na "nie".
        Już powiem czemu.
        Kilka lat temu w mojej rodzinnej miejscowości łysy beemką na 50 jechał chyba
        znacznie powyżej setką. Rozbił się na drzewie. Rodzina postawiła krzyż z napisem
        "Bóg tak chciał". Czy na pewno Bóg, jeśli istnieje, chciał, żeby łysy grzał tyle
        ile fabryka dała na krętej drodze?
        Czy ruchliwa droga to na pewno miejsce odpowiednie na czczenie zmarłych. Nie raz
        czy dwa, są obok stacje benzynowe, dzikie postoje, gdzie inni idą w krzaki itp..
        Wystraczy spojrzeć na statystykę przyczyn wypadków, żeby wyimplikować sobie, że
        w większości przypadków krzyże upamiętniają czyjąś głupotę..
        • hexella Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 10:22
          Zgadzam się, czasem to pomnik_ludzkiej_głupoty. A nie wiem, czy głupota
          zasługuje na pomnik.
        • michalina7 Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 12:21
          Nie zawsze krzyże upamiętniają śmierć osób, które poprzez brawurową jazdę same
          się o tę śmierć prosiły. Często na drogach giną ludzie, których jedyną "winą"
          było to, że szli akurat tamtędy. Ile razy słyszy się o potrąconych dzieciach,
          które poboczem drogi wracały ze szkoły.
          Wokół niewielkiej miejscowości, w której pracowałam wybudowano obwodnicę.
          Dziciaki wracające ze szkoły do domów położonych w małej wiosce obok musiały
          przejść przez tę obwodnicę/przekroczyć drogę. Obwodnica została wybudowana, ale
          chodnika wzdłuż niedługiego odcinka z myślą o tych dzieciakach już nie położono.
          W miejscu gdzie dzieci przechodziły postawiono znak ostrzegawczy, a potem
          pomalowano pasy. Często są tam wypadki bo droga prosta i szeroka, a kto tam
          zwraca uwagę na znaki.
    • soemi Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 14:28
      Napewno daje do myślenia. Jednak nie wiem po co czcić miejsce w którym ktoś
      zginął. Czyż nie lepiej zapamiętać człowieka za życia.
      • anik801 soemi 09.07.07, 14:52
        Idąc tym śladem to cmantarze są zbędne,po co postawisz pomnik i będziesz na nim
        paliła lampki.Nie lepiej zapamiętać człowieka za życia,a jego prochy rozsypać w
        lesie?No sorry,ale niektórym ludziom takie miejsca są potrzebne.Co nie
        oznacza,że jak Tobie(czego oczywiście nie życzę)na drodze zginie ktoś bliski to
        masz postawić tam krzyż.Piszecie,że ktoś stawiając te krzyże nie szanuje uczuć
        innych,a Wy szanujecie?Szanujecie to,że ktoś chce postawić krzyż w miejscu,w
        którym zginęło jego dziecko?Nie odpowiada,to nie patrzeć i tyle.Mi też wiele
        rzeczy przy drodze i na drodze nie odpowiada i co z tego?
        • soemi Re: soemi 09.07.07, 15:02
          Cmentarz jest miejscem przeznaczonym do chowania zmarłych, odbywa się całą
          ceremonię pogrzebową a potem przychodzi na modlitwę, z kwiatami zapalić znicz.
          Natomiast droga jest miejscem przeznaczonym do jazdy samochodem. I zaznaczam,
          że nie jestem przeciwniczką stawiania krzyży przy drogach. Ale nie zgadzam się
          z anik801.
          • anik801 Re: soemi 09.07.07, 15:06
            A czy ktoś te krzyże stawia na drodze?Czy są one zagrożeniem dla podróżujących
            po drogach?Czy przeżyłaś kiedyś śmierć bliskiej osoby na drodze?Uwierz,że
            rodzinie jest to potrzebne.To nie jest kaprys,czy fanaberia i nikt nie stawia
            krzyża dla ozdoby.Naprawdę jest o wiele więcej dziwnych zjawisk na drodze i
            przy drodze niż krzyż.
          • isma Re: soemi 09.07.07, 16:02
            No, dobra, ale po co sie potem przychodzi akurat na ten cmetarz? Przeciez
            roznie dobrze sie mozna w domu pomodlic (albo i nie pomodlic, tylko sobie np.
            zdjecia zmarlego poogladac). Dlaczego w tym przypadku miejsce ma znaczenie?
            A czasem sie na scianach domow wiesza tablice pamiatkowe - tez nikt tam nie
            jest pochowany, ale jednak...

            Co do stawiania krzyzy przy drogach, to ja mam watpliwosc natury bardziej
            prawnej - tzn. co do zasady nie wolno wznosic niczego na nieswoim gruncie,
            chyba ze za zgoda wlasciciela lub zarzadcy terenu. I w tym aspekcie, gdyby
            zarzadca drogi (ale zarzadca drogi, a nie ten czy inny oburzony jej uzytkownik)
            te krzyze zlikwidowal, to bym uwazala, ze ma do tego prawo.
            • anik801 isma 09.07.07, 16:23
              Ale o jaki Ci cmentarz chodzi?O cmentarz,na ktorym jest ktoś pochowany?Jasne,że
              modlić się można wszędzie.Tylko akurat nie każdy idzie się tam modlić.Kuzynka
              mojego męża zginęła na drodze(lat 17)jej mamie było jakoś lżej,gdy kładła tam
              kwiaty i zapalała lampkę.Czy mamy tym biednym ludziom,którzy stracili kogoś
              bliskiego tego zabronić?Bo co?Bo jednej osobie na 100 przeszkadza krzyż?
              Wiadomo,że jeśli ktoś się nie zgodzi,to na jego terenie nie postawisz,ale
              raczej w moich stronach nikt takich problemów nie robi i nie widzi.
              • isma Re: isma 09.07.07, 16:52
                Nie zrozumialas wink)).
                Wlasnie troche sobie zartuje z kolezanki, ze chodzenie na cmentarze - co ona
                uwaza za sensowne, w odroznieniu od stawiania krzyzy przy drogach, tez, gdyby
                sie w kategoriach racjonalnych dobrze przyjrzec, wiele sensu nie ma. Tu graja
                role inne powody, pozaracjonalne. I w chodzeniu na cmentarz,i w stawianiu
                krzyzy przy drodze.

                Natomiast, co do kwestii prawnych. Wlasnie w tym sek, ze stawiajac krzyze nikt
                nikogo (wlascicela lub zarzadcy drogi) o zdanie nie pyta. Zakladam, ze gdyby
                ktos zmarl, bo ja wiem, na zawal na cudzym podworku, to chcacy upamietnic ten
                fakt NAJPIERW ZAPYTALIBY wlascieiela podworka, czy krzyz moga postawic, a nie
                postawili i czekali, czy na ten widok zrobi afere?
                W przypadku drog to tak jednak nie dziala: najpierw sie krzyz stawia, a potem,
                ewentualnie, gdyby komus to przeszkadzalo, to sie usunie, prawda?
                • anik801 Re: isma 09.07.07, 17:08
                  Kiedyś był o tym program.Rzeczywiście nie pyta się o zgodę(chociaż może są
                  ludzie,którzy zapytali).W większości są postawione bezprawnie.Jednak nikt ich
                  nie będzie likwidował,bo nie stanowia zagrożenia i nie mają niekorzystnego
                  wpływu na otoczenie.Pytani przechodnie w większości odpowiadali,że nie mają nic
                  przeciwko ich stawianiu w takim miejscu.Jeśli komuś ma to pomóc lub kogoś
                  ostrzec przed niebezpieczeństwem to dlaczego mam być na nie?Gdyby to w czymś
                  przeszkadzało,to byłyby te krzyże usuwane i byłby zakaz ich stawiania,a za
                  postawienie groziłyby kary.O wiele więcej osób twierdzi,że w takim miejscu
                  zwalnia,niż że przyśpiesza.Tak więc,są to pewnego rodzaju czarne punkty.
            • soemi Re: soemi 10.07.07, 08:06
              W społeczeństwie obowiązują pewne ustalone normy, więc wyjaśniam, że cmentarze
              są miejscem, gdzie spoczywają ciała naszych najbliższych. Są to miejsca
              specjalnie do tego celu przeznaczone. I czy ktoś umrze w szpitalu czy spotka go
              śmierć na drodze jego ciało pochowane zostaje w miejscu do tego przeznaczonym.
              I miejsce ma znaczenie ponieważ na cmentarzu również obowiązują pewne zasady
              względem zachowania, poszanowania spokoju i smutku innych.
              Isma czy w szpitalu również postawiłabyś krzyż? A potem chodziałbyś się tam
              modlić.
              Wprowadzając taką samowolkę w tym względzie otoczeni byli byśmy krzyżami.
              Stawianie krzyży przy drodze to ekspozycja. jak pisałam wczesniej czczenie
              miejsca śmierci.
              Zaznczam ponownie, że nie jestem temu przeciwna, wbrew waszym atakom na mój
              pogląd.
              • isma Re: soemi 10.07.07, 08:23
                Normy kulturowe czy spoleczne maja te ceche, ze zazwyczaj nie sa zadekretowane,
                a raczej sa wynikiem petryfikacji okreslonych praktyk. To, ze cmentarze sa
                miejscem chowania zmarlych, jest co do swej istoty takim samym "zwyczajem", jak
                stawianie krzyzy przy drogach, tyle tylko, ze z troche dluzsza tradycja wink)).

                Oczywiscie, ze w szpitalu bym nie postawila, bo, jak pisalam wyzej, jestem
                legalistka smile)). A watpie, by zarzadca tego obiektu sie na to zgodzil. Ale
                pomysl ze stawianiem krzyza i modleniem sie za zmarlego w szpitalu ma rownie
                slabiutkie racjonalne uzasadnienie, jak stawianie krzyza i modlitwa na
                cmentarzu, gdzie spoczywa tylko cialo (!) zmarlego (nie zmarly...). Zwlaszcza w
                kontekscie tego, ze nasze ewentualne modlitwy nie dotycza bynajmniej tegoz
                ciala, ale przebywajacej w nieco innych chyba rejonach duszy...
                • soemi Re: soemi 10.07.07, 11:23
                  Cmentarz nie jest zwyczajem. Posiada wszelkie uregulowania prawne co do swojego
                  istnienia. Cmentarz jest miejscem zadumy i wymaga poszanowania. Natomiast
                  krzyże usytuowane są 1-2 metry od drogi, gdzie za plecami modlących się pędzą
                  samochody.
    • jusytka Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 16:15
      Najwięcej krzyży widziałam na górskiej i krętej choć głównej drodze w Grecji-
      tam niestety większość powierzchni kraju jest pokryta górami, a drogi są bardzo
      niebezpieczne, kierowcy też jeżdżą niemal tak jak chcąsad
      • guderianka Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 17:06
        nie przeszkadzają mi -mimo iż nie jestem katoliczką. wydaje mi się że u wielu
        kierowców spowodowały zdjęcie nogi z gazu. poza tym-1listopada gdy większość z
        nich się pali- podróż po takiej drodze skłania do refleksji. nie sposób ich nie
        zauważyć
    • aluc Re: przydrożne krzyże 09.07.07, 17:05
      prawdę mówiąc nie zwracam na nie uwagi, są częścią krajobrazu
      jeśli komus to jest potrzebne, to niech stawia
      mi do panowania nad pedałem gazu wystarcza własna wyobraźnia bez dodatkowych
      pożywek w postaci krzyży
    • lollypop Re: przydrożne krzyże 10.07.07, 06:24
      U nas sa (Australia). Jakis czas temu bylo glosno o nich ale nie pamietam na
      czym stanelo, w kazdym badz razie krzyze widzi sie dalej. Na mnie maja taki
      efekt ze odruchowo zwalniam i zawsze mysle o sytuacji w jakiej w tym miejscu
      moglo (i moze) dojsc do wypadku). Niestety czesto jezdze za szybko wiec dla
      mnie to akurat bardzo dobre upomnienie, lepsze niz te wszystkie mandaty jakie
      zbieram.
      • soemi Re: przydrożne krzyże 10.07.07, 08:16
        I tu się z lollypop zgadzam. Takie krzyże moga odwracać uwagę kierowców od
        prowadzenia samochodu rozmyślaniem czy poprostu odwróceniem głowy w stronę tego
        miejsca, przez co chwilowo traci się kontrolę na to co się dzieje przed
        samochodem. Ponadto kręcący się wokół krzyża bliscy również przyciągają swoją
        osobą uwagę, rozmyślamy o ich bólu, nasuwają się pytania związne z wypadkiem. A
        wszystko to przyczynia się do rozkojarzenia kierowcy.
        • renia1807 Re: przydrożne krzyże 10.07.07, 09:06
          krzyże przy drogach mi nie przeszkadzają
          przeszkadzają mi natomiast reklamy, reklamy i jeszcze raz reklamy
          • lenka30a Re: przydrożne krzyże 10.07.07, 11:49
            zgadzam się z Reniąsmile
            mam tak samo
    • mama_ania77 Re: przydrożne krzyże 10.07.07, 14:38
      Nie przeszkadzają mi krzyże...
      W zwiazku z obecnością krzyży przydrożnych pojawił się u nas ostatnio ciekawy
      problem - otóż droga, przy której stoją będzie przekształcana (poszerzana itp)
      w ekspresową i powstało pytanie co z krzyżami? Będą musieli je usunać. W
      lokalnej gazecie jeden z proboszczów wypowiedział sie, ze chętnie udostępni
      miejsce na cmentarzu na wniosek właścicieli krzyży, ale sam nie może o tym
      zdecydowac.. Sprawa na razie ucichła, ale na pewno wypłynie i co Waszym zdaniem
      powinni zrobić?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka