Dodaj do ulubionych

odwieczny problem Teściowa!

20.07.07, 13:19
Witajce mamuśki, chyba mnie coś trafiło i chcę się wyżalić, ale już nie mogę
normalnie..... Pewnie każda sie domysla, chodzi o teściową, pomóżcie i
doradzćie. Najpierw powiem, że jestem wychowana tak, że nie umiem odpyskować,
albo zwrócić stanowczo uwagę i wiem, że to mój problem i sama przez to
cierpię. Moja teściowa jest starszą już osobą tzn ma 67 lat, całkiem inne
poglądy plus Radio Maryja-wiecie. Ja jestem po pedagogice, niejedno dziecko
"wychowywałam" więc troszkę sie znam. Nie wiem jak sobie poradzić, gdyż moja
kochana teściowa oczywiście zna się lepiej w sprawie mycia pupy po każdym siku
czy kupie, na jedzeniu zna sie najlepiej-moja mała nietoleruje mleka krowiego
wiec jest na Nutramigenie-wg teściowej to pasza dla świń, tak się kiedyś
karmiło prosiaki, ze się mleko nie gotuje, szok, wogóle to daję dziecku surowe
kaszki (tzn błyskawiczne te dla dzieci!), nie daję pić dodatkowo, wiec
katorga, zupy ma niesmaczne i wogóle, jak tylko spuszczę mamę z dzieckiem z
oczu, to widzę, że mała dostaje już coś do jedzenia np, kiszonego ogórka, czy
coś innego z jej tależa.... nie zrozumcie mnie źle nie móie, ze ma nic jej nie
dawać, ale od karmienia jestem ja i ja wiem co najlepsze i to ja bedę
testowała na dziecku nowe potrawy, jak jej to wytłumaczyć!!!bo tak normalnie
po ludzku nie rozumie. Poza tym wszystko co w Radiu jest świete, nawet zrobiła
z mniszka lekarskiego niemytego syropek niuni na kaszel w razie co! No i to co
mnie dręczy od kilku dni, może przesadzam, może to takie głupie jej zwracanie
uwagi albo tego wcale nie widzi, ale dostaję szału jak słyszę stojąc z
dzieckiem obok takie teksty:
oj ta mama to Ci pić nie daje
oj ta mama to cię wcale nie zabawia (Amelcia ślicznie sama się bawi a wg
teściowej powinnam ją tylko chyba nosić)
oj ta mama to ci buzi umyć nie może (to dzis rano jak zjadła raptem 2 minuty
wcześniej kaszę)
oj, nazbierało sie tyle tego, gratuluję tym co wytrwali do końca moich
wyżaleń, oczywiście to nie wszystko.
Poradźcie coś, bo ani ja, ani maż nie potrafimy jej przetłumaczyć tych
"dziwnych" nowych czasów, metod wychowywania i schematu żywienia!
Pozdr. ulżyło mismile
Obserwuj wątek
    • mamusia81 Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 13:30
      MOja teściowa jest dużo młodsza ale niestety jak jestem sama bez męża to mnie
      dołuje. Np. powinnam dopajać dzidzię ( 2,5 miesiaca tylko na piersi), podłożyć
      pod głowę dużą poduszkę, smarować pupę Tormentiolem profilaktycznie ( co
      niestety robiłam przez 2,5 miesiąca codziennie nie mając zielonego pojęcia o
      toksyczności tego środka), a tak wogóle to Niunia nie jest zadbana bo ma
      ciemienieiuchę ( z którą codziennie walczę) a jak Malutka dostała wysypki to
      moja wina bo na pewno zjadłam coś ( dbam o dietę i nie jadam nic
      ciężkostrawnego). Też nei mam odwagi zwrócic jej uwagi. Ehh- trzeba sie
      przyzwyczaić. Buziaki
      • szyszunka82 Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 13:34
        No to mamy podobnie, tylko, że ja nie umiem sę przyzwyczaić do tego, że ktoś
        mnie wiecznie ocenia, nie jesten nastolatką, nie "wpadło" mi dziecko, tylko
        jestem chyba dojrzałą mamą, a tu takie teksty.Nie umiem tego olać!!!! Jak sobie
        z tym w takim razie radzić?
        • mamaigiiemilki Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 13:40
          wspolczuje, mialam to samo; niestety/na szczescie ja nie umialam przemilczec,
          skonczylo sie lekka klotnia+ obrazeniem
          ale od tego czasu juz mi nic nie mowi...
          niestety po tych akcjach moj stosunek do niej jest delikatnie mowiac "taki-
          sobie" i nie potrafie go zmienic

          natomiast tekstow podwazajacych moj autorytet- wypowiadanych w obecnosci
          dziecka- bym nie zniosla i juz!
        • artjoasia Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 13:44
          Prawdopodobnie łatwiej byłoby Ci zmienić swoje nastawienie, niż zreformować
          teściową... Moim zdaniem są dwa wyjścia: albo nauczyć się grzecznej
          stanowczości, albo nie przejmować się i robić swoje. Jedno i drugie raczej
          trudne, ale możliwe. smile
          • amborki Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 13:47
            trochę się czuję bezsilna jak to czytam. jedyne co mi przychodzi do głowy to
            zmusić męża żeby coś z tym zrobił, jednym słowem musi stanąć po Twojej stronie
        • martulek11 Re: odwieczny problem Teściowa! 21.07.07, 10:34
          Widzę dziewczyny że stereotyp teściowej nie wygasa smile. Ja osobiście swojej
          wręcz nienawidzę, stary babsztyl (tz.nie taki stary ma 47 lat), który tylko
          plotkami żyje a wiecie co jest najciekawsze że wszystko wie nawet o której i w
          jakimm stanie sąsiedzi z imprezy wrócili(mieszkam w domku, niestety razem z
          teściamisad>. Ale jak ją poprosić o to żeby nam wieczorem posiedziała z dziećmi
          to nie bo ona idzie spać, a ja wiem że ona idzie zająć swój punkt obserwacyjny,
          po to tylko, żeby na drugi dzień mieć o czym plotkować. Dziwię się tylko Tobie,
          bo moja teściowa to zjebkę ode mnie dostała jedną pożądną (aż ją z domu
          wygoniłam) i od tamtej pory nie proszona nie przyłazi. Ja na twoim miejscu
          potraktowałabym ją jak powietrze raz, drugi, dziecka nawet na chwilkę nie
          zostawiła sam na sam z nią to może by babsztyl zrozumiał.
          *sory za wyrażenie o twojej teściowej, ale ja na swoją to nawet mamo nie powiem
          bo mi przez gardło nie przejdzie.
          • arioso1 Re: odwieczny problem Teściowa! 21.07.07, 17:10

            • kania_kania Re: odwieczny problem Teściowa! 17.08.07, 09:21
              To nie takie proste. Ja mam bardzo wysokie dochody, moj maz rowniez, ale oboje
              wiemy, ze hossa nie trwa wiecznie i nie mamy odwagi wladowac sie w kredyt.

              Nie kazdego stac na to 500 zl miesiecznie przez 30 lat (zreszta taka rata jest
              chyba za 100000 zl, a za takie pieniadze to moze 30 m2 kawalerke na zadupiu kupisz).

              Ja wynioslam sie z domu majac 17 lat. Wyznaje zasade, ze z rodzina, to na
              zdjeciu lub niedzielnym obiedzie. Cenie sobie moja prywatnosc, ale wynajem
              mieszkania jest duzym obciazeniem dla naszych funduszy i wiem, ze nie kazeego
              stac na takie burzujstwo smile

              Mysle, ze asertywnowc i chlodna uprzejmosc w takiej sytuacji sa najlepszym
              rozwiazaniem.

              Kania
              • joanna.gr Re: odwieczny problem Teściowa! 17.08.07, 12:17
                Szczerze?Wolałabym mieszkać na 30m,kosztem nowych butów i innych zakupów,tyrać
                ile się da,ale być na swoim.Dla mnie to bez sensu.Potem wyżalacie się na
                forum,że mieszkacie z teściową a ona zatruwa wam życie i takie jesteście
                nieszczęśliwe.Sorry,ale skoro brałyście ślub,to chyba dorosłyście do
                samodzielności?Nam bywa ciężko,raz lepiej, raz gorzej, ale nie mieszkamy z
                rodzicami i nie wyobrażam sobie tego....Nie przepadam za moją teściową,na
                szczęście mogę sobie za nią nie przepadać z 30 km dystansu...
      • aisha1978 Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 14:35
        Hej! Miałam dokładnie takie same problemy. Nic na takie baby nie zadziała,
        grunt, żebyś się nie denerwowała.
        Ja miałam taki jeden sposób. Jak mi teściowa, np. mówiła, że dziecko powinno
        spać na poduszce, to ja wyciągałam grubą książkę i czytałam jej, że jest
        zupełnie inaczej niż ona mówi. I tak było setki razy. Ja robiłam awantury,
        krzyczałam, ale to nic nie dawało. Książka dla takich bab jest jak radio
        Maryja, co napisane, to znaczy prawdziwe. Moja teściowa też jest zwolenniczką
        tejże radiostacji.
        Moja córka ma dziś dwa lata, jest na Nutramigenie, a teściowa ostatnio
        nakarmiła ją jogurtem. Myślałam, że ją zabiję!!!! Mała była cała w krostach,
        oczywiście. To stare pokolenie jest niereformowalne. (Moja teściowa też ma 67
        lat). Wynika to chyba z głupoty albo niechęci podążania za światem.
        Nie przejmuj się zandto, a jak zobaczysz, że teściowa karmi dziecko czymś
        odrażającym, np. kiszonym ogórkiem wcześniej polizanym, to zwracaj uwagę aż do
        bólu, bo tu w końcu chodzi o zdrowie twojej córci. POzdrawiam
    • asiulek_y Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 14:10
      Zdobadz sie na odwage i powiedz jej ze to jest twoje dziecko i ty decydujesz
      jak je karmic i wychowywac. Ja tez tak musialam zrobic, ale u mnie chodzilo o
      slodycze. Bynajmniej nie o to, ze maja mu w ogole nie dawac, tylko o to, ze
      dawali mu tak duzo, ze przestal jest normalne rzeczy. Nakrzyczalam, zakazalam
      dawac im malemu cokolwiek bez konsultacji ze mna i jest ok. Znaczy, na pewno
      bylo im przykro, ale szybko o tym zapomnieli, za to przypomnieli sobie, ze to
      jest jednak moje dziecko (pisze w liczbie mnogiej, bo u mnie chodzi o
      wszystkich dziadkow i o wszystkie babcie + ciocie)
    • elieka jeśli chodzi o dopajanie to ma rację 20.07.07, 14:18
      dziecko karmione sztucznym mlekiem powinno dostawać dodatkowo coś do picia
      (woda, herbarka, soczki). każdy pediatra Ci to powie. a już zwłaszcza w upały
      pojenie jest b.ważne.
      ogórek kiszony też jest jednym z pierwszych, które można dziecku dać smile

      a tak w ogóle to pozostaje Ci albo stanowczo porozmawiać z teściową albo
      poprostu przyjąć postawę obojętną i nie reagować na jej teksty ani ich nie brać
      do siebie.
      ja swoeje teściowej od razu mówię jak mi się coś nie podoba i sprawa z głowy.
      jak trzeba to nawet co 5 minut powtarzam.
    • artjoasia albo... 20.07.07, 21:59
      ... możesz spróbować powoływać się właśnie na te autorytety, które ona
      respektuje. Np. słyszałam w Radiu Maryja, że dzieci powinny to czy tamto... albo
      na naukach przedmałżeńskich... Trochę bezczelne i ryzykowne, ale może zadziała.
    • mirkad Re: odwieczny problem Teściowa! 20.07.07, 22:34
      oj, gdybym ja zaczęła pisać o mojej teściowej...............
      dość powiedzieć, że wszystko robię źle bo ona robiła to innaczej i na dodatek
      nie chcę słuchać jej złotych rad - jakoś trudno jej zrozumieć że od urodzenia
      jej ostatniego dziecka minęło 20 lat z okładem a na dodatek Milenka jest
      wcześniakiem (dla niej wcześniactwo skończyło się w dniu wyjścia ze szpitala no
      bo przecież nas wypuścili); wydziwiam z jakąś rehabilitacją, specjalistami a
      kiedyś też się rodziły wcześniaki i żyją a nikt nie słyszał wtedy o takich
      rzeczach;
      ostatnio zastrzeliła mnie tym, że podtrzymuje swoją ofertę zajmowania się
      Milenką po moim powrocie do pracy ale mam ją do niej zanosić - pracuję od 7
      więc będę budzić dziecko o 5 rano, lecieć z nią przez osiedle na 4 piętro
      objuczona ciuchami na przebranie, jedzeniem, zabawkami itp, nawet jak będzie
      ładna pogoda to mała nie wyjdzie na spacer bo wózka na 4 piętro nie wtacham -
      tylko dlatego że kochanej babci nie chce się przejść ok. 300 metrów. Szlag
      mnie trafia ale moja mama pracuje więc wyjścia nie mam. Najgorsze jest to że
      gdy przypomnę sobie jak mnie traktowała w ciąży , kiedy mieszkałam z Milenką w
      szpitalu i teraz już w domu, to najchętniej zabroniłabym jej jakichkolwiek
      kontaktów.
    • nataliam2 Re: odwieczny problem Teściowa! 21.07.07, 08:42
      Z moją teściową były takie same problemy. Ciągle coś robiłam źle, ciągle coś nie
      grało. Kiedyś nawet złapała ją na tym że podawała małemu czekolady gdy on miał 4
      miesiące. Myślałam że zabiję. Delikatne i grzeczne uwagi nie działały. Też nie
      potrafię odpyskować. Ale cóż, musiałam wziąść się w garść bo chodziło o zdrowie
      mojego dziecka.
      Kiedy pierwszy raz zwróciłam jej ostro uwagę wyszła z tego nie zla awantura, ale
      i tak nie przynioslo skutku. Myślałam że się zastrzelę. Drugi raz był
      łatwiejszy, potem dołączył się mąż i poszło łatwo. Poza tym zagroziliśmy jej że
      jak będzie tak robić, to my z obawy o zdrowie naszego dziecka będziemy rzadziej
      ją odwiedzać.
      Patrzeliśmy jej na początku na ręce i czuła to na sobie bo od razu zaczeła się
      pytać co mały może jeść i w ogóle co ja na to i na tamto.
      Teraz mały ma 7 mies i 3 tyg i z teściową dobrze mi się żyje. Czasem jeszcze
      zwrócę jej uwagę ale nie ma już kłótni i wiem że zaczeła szanować mnie i moje
      poglądy.
      Czasem gorzej mam z moją mamą i siostra która ma 3 mies dziecko i zaczyna mu
      dawać rzeczy których mój syn nie je. Nie mogę na to patrzeć.
    • wolanka79 Re: odwieczny problem Teściowa! 21.07.07, 09:39
      hej, ja byłam pod obstrzałem dwóch kobiet - babci mojego męża - 70 lat, mamy
      mojego męża - 50 lat. Z ulgą piszę byłam, bo dzięki mężowi koszmar się
      skończył. Najgorzej denerwowało mnie to, że ani jedna, ani druga nie zwracały
      się do mnie tylko do 1,2,3... miesięcznego dziecka. "Powiedz niuniu mamusi, że
      chce ci się... powiedz niuniu mamuni, że dzieci w twoim wieku to
      powinny..." "Niunia jest głodna? Niunia chce jesćć? Oj, mamusia nie dała?" I
      tak przy każdej wizycie... Do tego doszły inne problemy rodzinne - chcieliśmy
      mieszkać osobno, mieliśmy plany - nikomu to się nie podobało. W końcu mój mąż -
      oaza spokoju, nie wytrzymał i uświadomił mamie i babci, że to ja jestem mamą,
      on ojcem i nawet jeżeli popełniamy błędy, to są one drobne, a nam pomagają
      nauczyć się opieki nad dzieckiem. Najlepszym argumentem było jednak "lekarz tak
      kazał..." i już. A jak dostałam od teściowej poradnik o karmieniu dzieci, z 79
      r. i poradami o zagęszczaniu mieszanki mlecznej mąką mój mąż ostentacyjnie
      napalił nim w piecu smile) na oczach mamusi. Teraz nasze stosunki są nieco lepsze
      (mieszkamy osobno smile)))), ale córcia ma już 7 lat... i dużo wody musiało
      upłynąć, padło w tym czasie też wiele przykrych słów. Całe szczęście, że zawsze
      miałam oparcie w mężu i cokolwiek bym nie myślała o mojej teściowej, nigdy
      mężowi nie powiedziałam o niej złego słowa. Owszem, mówiłam o jej zachowaniu,
      ale bez oceniania jej... Lepiej się stało, że sam ją ocenił smile))
      Wydaje mi się także, że nie zmienisz sposobu myślenia swojej teściowej, u nas
      pomógł argument z lekarzem... może spróbujcie?
    • taner3 Re: odwieczny problem Teściowa! 21.07.07, 10:13
      popatrz, a ja mam taką matkę, nie teściową. dokładnie w tym samym wieku, nie
      słucha radia maryja, ale ponad 30 lat temu była pielęgniarką, czyli wszystko
      wiel lepiej, a to co ja robię jest nie tak. hasła typu "niedobra mama zostawiła
      cię i poszła sobie do sklepu" /dodam,że dziecko zostało w tym czasie z ojcem,
      który wie co to pielucha, butelka do karmienia i jak zrobić,żeby dziecko miało
      sucho i głodne nie było/. nic to jednak nie znaczy ponieważ babcia,
      cyt: "najlepsza z matek" była świadkiem mojego nieodpowiedzialnego i wyrodnego
      zachowania czyli tego wyjścia do sklepu. poważne rozmowy? nic nie dadzą, babcia
      wie lepiej, a ja się nie znam- w końcu cyt:"to ja byłam pielęgniarką", "w
      pielęgnacji dziecka wszystko masz do poprawy".dodam,że dzieciak zadowolony,
      uśmiechnięty- chyba mu tacy rodzice odpowiadają. wszystko to jednak mnie bardzo
      denerwuje, ale pracuję nad sobą, czyli staram się być obojętna i niesłuchać
      tych tekstów, oczywiście słabo mi to wszystko wychodzi i wiele wizyt u babci
      kończy się moimi nerwami.
      • alfika Re: Taner, witaj w klubie... 21.07.07, 22:26
        niektórzy mają po prostu teściową od urodzenia zamiast mamy smile
    • torianka Re: odwieczny problem Teściowa! 22.07.07, 09:17
      Moją teściową utemperował mój mąż. Tylko, że ona jest naprawdę dobrą kobietą,
      trochę jej odbiło gdy urodziła się nam córeczka.Po którejś tam uwadze z jej
      strony pod moim adresem po prostu powiedział jej, że ma nie być złośliwa bo to
      nieładnie, że to my jesteśmy rodzicami i wiemy co jest najlepsze dla naszego
      dziecka i że jak nie będzie nas słuchać w kwestii wychowania to po prostu nie
      pozwolimy się zajmować naszą córką. Podziałało.
      Myślę więc, że powinnaś zaangażować męża żeby trochę swoją mamę "ustawił".
      A tak w ogóle to ja się lepiej dogaduję z teściową niż ze swoją matką.Chwała
      bogu, że mieszka 700 km od nas.Kiedyś,np. gdy Iga miała 3 miesiące wpadła na
      pomysł (dobrze, że przez telefon) żebym dała małej czekoladę do polizania...bo
      ona by dała...
      • mirkad Re: odwieczny problem Teściowa! 22.07.07, 21:08
        boże z tą czekoladą to chyba zaraźliwe: moja teściowa wyżej wspomniana też
        cały czas się dopytuje "a dałaś już jej polizać czekoladę? ja już dawałam bo to
        naturalny zdrowy magnez". Ja jako wyrodna i niedbająca matka nie daję.
    • pppolonistka :) 22.07.07, 10:52
      A moja mieszka 500km od nas,widzę ją raz do roku i jestem przeszczęśliwa!
    • asientos Re: odwieczny problem Teściowa! 22.07.07, 17:16
      U mnie tekst "lekarz zabronił" czynił cuda. Kiedys tez perfidnie wykorzytsałam
      córki wysypkę: "Mamo, mam nadzieję, że nie dawałas jej nic do jedzenia, bo
      zobacz s t r a s z n i e ją to swędzi".
      • szyszunka82 Re: odwieczny problem Teściowa! 22.07.07, 21:23
        Sorki dziewczyny, ale nie odpisywałam bo mnie nie było,a więc kilka słów sprostowań:
        nie mieszkam z teściami, dostaliśmy od nich mieszkanie(co trochę sobie o tym
        dzieki nim przypominam)i mieszkamy na swoim. Moi rodzice są daleko 300km, a
        teście na miejscu, i choć często nie jeżdzimy z wiadomych powodów to jednak
        czasem trzeba, z resztą tam wieś, świeże powietrze a ja w bloku...... Co do
        waszych porad to wiekszość przerobiłam, książki jej nie przemawiają do rozsądku,
        ona przecież mądrzejsza niż nie wiadomo kto to ten, co to napisał, lekarze też
        nie najlepsi, kto przecież się zna na dzieciach tak jak ona, moje studia to
        tylko teoria, asertywność, czyli grzeczne tłumaczenie, bądż "odpyskowanie" pół
        żartem pół serio nie przechodzi wogóle, mąż jak się za mną odzywa to słyszy "co
        wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie", po prostu nic nie działa, a kłócić się
        nie umiem..... Dziś jestem sama, maż pod pretekstem zabrania naszych rzeczy
        (mieliśmy jeszcze z tydzień siedzieć na wsi, ale padam psychicznie i na nim i
        dziecku się odbija)pojechał z nią pogadac, jestem ciekawa co ona na to. Wiem, że
        walczyć powinnam o dziecko, wiem też że ogórki nie trujące a dopajać trzeba, ale
        to ja wiem najlepiej i chcę decydować kiedy i co dam dziecku. Wkur.. mnie jak
        ona mówi do dziecka nie do mnie, typu Dała Ci mama pic, chyba nie, na to ja że
        dałam, a ona wpycha butelkę, przy czym dziecko nie pije i wtedy komentarz, no
        nie chce......Wiele razy mówię, że to ja jestem mamą, że to nasze dziecko, że ja
        jej dam, że zrobiłam lub zrobię, ale to nie działa!!! Sama też wie, że źle robi
        i nie chcemy często tam być, bo się pyta, czy się obraziliśmy i nie
        przyjeżdżamy... Oj dochodzę do wniosku że ten typ tak ma i nic już tego
        wypranego mózgu nie zmieni. Czasem myślę, że to robi w dobrej wierze, że czuje
        się babcią, że czuje się potrzebna i wogóle, ale dla mnie to i tak wtrącanie się
        i koniec.Nie jest naprawdę złą kobietą, dużo nam pomaga, wiele doradza, ale
        strasznie się wtrąca nie tylko w sprawy dziecka! Nie wiem jak to zmienić, może
        kiedyś jednak wybuchnę, a może oleję to i będę robiła swoje, nie wiem,c zas
        pokaże, dziś zobaczymy jak mąż wróci jak się sprawa potoczyła. Narazie siedzę w
        domu na dupie i nie ruszam się do niej, wiec.... odpoczywam w domu tak jak mi
        pasuje. Jeszcze raz dzięki za rady i wsparcie, wiem dzięki wam że nie jestem
        sama i mogę liczyć na wasze wsparcie, dużo mi dałe wasze wypowiedzi, wielka buźka!
      • mirkad Re: odwieczny problem Teściowa! 22.07.07, 21:24
        Kiedys tez perfidnie wykorzytsałam
        > córki wysypkę: "Mamo, mam nadzieję, że nie dawałas jej nic do jedzenia, bo
        > zobacz s t r a s z n i e ją to swędzi".

        Genialne, chylę czoło!
        Na moją lekarze nie działają, "bo zbyt wymyślają i tylko wynajdują choroby", a
        jak pisałam dla niej Milenka przestała być wcześniakiem w dniu wyjścia ze
        szpitala a mimo to ja stale jestem na nie i ciągle wspominam o wcześniactwie -
        ja w ogóle jakaś dziwna jestem.
        Sorry że tak się ciągle żalę ale wczoraj spędziłam z nią popołudnie i wszystko
        się we mnie gotuje - mąż wyjechał na parę dni więc wpadła na pomysł że
        zamieszka u nas (!!!!!!!!!!!), na szczęście jakoś jej to wybiłam z głowy - ja
        po prostu po tych 4 miesiącach pobytu Milenki w domu a poprzednio mieszkaniu z
        nią przez 2 tygodnie w szpitalu, jestem na tyle nieudolna że bez męża ani rusz
        (nie umiem kąpać, zajmować się nią sama itp.). Jak się zapytałam o to kto mi
        pomaga jak mąż np. pracuje 16 godz. i cały dzień jestem sama, to udała że nie
        słyszy. Ona po prostu chciałaby być super babcią na własnych warunkach a ja
        jej to uniemożliwiam. Ostatnio się przyznała że widziała jakiś super gryzak
        (Milenka jest na etapie "am wszystko") ale 15 zł na takie coś nie da- nadmienię
        tylko że na wnuczkę czekała 10 lat (tyle trwało moje leczenie, a porodu o mało
        nie przypłaciłyśmy z Milenką życiem) przez które musialam wysłuchiwać o tych
        wszystkich cudownych rzeczach dla dzieci które widziała, ale nie ma komu kupić
        bo jeszcze nie jest babcią. Już nie wiem czy płakać czy się wściekać.
        • szyszunka82 Re: odwieczny problem Teściowa! 22.07.07, 21:57
          Myślę że nad takimi kobietami nie ma co już sobie głowy zawracać jakimkolwiek
          myśleniem w sensie zadręczania się, rozmyślania itd. Czasami tak to sobie
          wszystko tłumaczę, że ona robi to w dobrej wierze, albo po prostu że to tylko
          takie gadanie, ale sama już nie wiem, czekam narazie na męża i jego opowieści co
          na to wszystko mamusia, zobaczymy co wyjdzie z tego.Myślę, że musismy w końcu
          zadbać o siebie i przestać się obcymi babami przejmować, choć to matki naszych
          meżów, to trudno, niech sobie gadają. Pozdr odpiszę co na to moja teściowa,
          ciekawa jestem że ho ho.
          • szyszunka82 Re: odwieczny problem Teściowa! 22.07.07, 22:25
            Mąż wrócił i teściowa się wytłumaczyła, że nie była świadoma, że nam coś takiego
            przeszkadza, że robi wszystko w dobrej wierze, że to jej pomoc, że takie teksty
            typu oj mama Ci nie dała pić, to tylko żarty, ogólnie nie jest wszystkiego
            świadomoa, myslała, że powiem jej jak coś będzie nie tak, choć ja mówię! i
            ogólnie chyba "zrozumiała" ale pożyjemy zobaczymy, ale mi jakoś i tak niesmak
            zostaje no nic, sprawa narazie "załątwiona" zmykam spać.Dziekuję za wsparcie!
        • mamaigiiemilki Re: mirkad 22.07.07, 22:45
          z tym wczesniactwem to u nas bylo podobnie- ja ur w 33tyg i po wyjsciu ze
          szpitala mielismy zalecenie zeby nikt nas nie odwiedzal w domu przez jakis czas-
          ok. 3tyg. no i byla obraza...(inni rozumieli) potem ze sie dziecka nie caluje
          po rekach bo przenosi sie bakterie- a przy wczesniakach to wazne- tez "mina"- i
          obgadanie mnie do meza; ja mam blizniaki wiec staralam sie nie przyzwyczajac
          ich do noszenia- jak lezaly to nie bralam na sile i nie kazalam innym-
          tez "foch", bo nie mogla wziac wnuczek(od razu napisze, ze przy blizniakach
          naprawde jest wazne aby nie narobic jakis niepotrzebnych nawykow bo potem moze
          byc ciezko)

          na szczescie u nas wczesniactwo faktycznie skonczylo sie po wyjsciu ze
          szpitala, z tym ze ja przestrzegalam zalecen i nie zwazalam na obraze tesciowej-
          przeciez chodzilo o zdrowie dzieci- odpukac, nie choruja- czasem warto
          postawic na swoim

          acha- z prezentami jest u nas tak samosmile))ale tego to juz nie komentuje- bo i
          po co?
          pozdr. Anka
          • renked Re: mirkad 22.07.07, 23:24
            Oto mój sposób na teściową. Może dość okrutny, ale skuteczny. Poprostu
            ograniczyłam jej kontakt z Olą.
            Teściowa mieszka 20 km od nas nie widziny się za często (średnio co 2 tygodnie).
            Oboje pracujemy, ja wracam do domu o 15.00, mąż nawet o 22.00, niedziele są dla
            nas. Dla nas - mam na myśli: ja, mój mąż, Ola. Z przyczyn obiektywnych dla babci
            nie ma czasu. Teściowej jest trochę przykro, ale nas rozumie. W czasie wizyt u
            babci podejmowane są bezpieczne tematy typu: Ola już robi pa pa, Ola nauczyła
            się klaskać, Ola chodzi w chodaczku (była raz jedna mała sprzeczka bo ja "za
            krótko" trzymam ją w tym chodaczku, ale zdecydowanie powiedziałam że chodaczek
            to nie jest nic dobrego więc korzystam z niego sporadycznie np. jak szukuję jej
            kąpiel czy przygotowuje kaszkę). Małą zajmuje się moja mama, która wie że jest
            TYLKO babcią i raczej mi w droge nie wchodzi.
            Pozdrawiam wszystkie walczące z teściowymi.
          • mk271 Re: ja tez mam z nia problemy 17.08.07, 08:54
            hej! nie mieszkamy z teściam ale mieszkaja bardzo blisko ok 5 km.
            tesciowa rzadko mnie nawet odwiedza ale juz na samą mysl wizyty jej
            u mnie lub mojej u niej dostaje drgawek. wszystko zaczelo sie od
            szpitala. telepala dziecmi na lewo i prawo a maulszki byly
            podlaczone do aparatury jak jej zwrocilam uwage to sie obrazila i
            potem musialam ja przpraszac - zrobilam to ze wzg na meza. potem jak
            juz bylismy w domku kiedys przyjechala jak kapalismy i stala nade
            mna i sie gapila i ciagle jakies uwagi ze jeszcze to nie umyte ze
            tamto. przebolalam i przemilczalam. potem po kapaniu stwierdzilam ze
            po calym dniu przy blizniakach wpadalby cos zjesc - jak to zobaczyla
            to wyleciala na mnie z geba ze o tej porze to kolacji sie juz nie
            je, ze ja mam schudnac po porodzie bo wisi mi brzuch (dziwne zeby po
            blizniakach brzuch nie wisial) i ze w ogole jestem gruba - maz sie
            wtedy za mna wstawil, a dodam jeszcze ze karmilam przy odchudzani z
            czego mialbym pokarm gdybym jadla tylko 2x dziennie???
            potem za kazdym razem jak sie spotykalismy wynajduje dziecim rozne
            choroby - a to dziecko zle oddycha, a to zrobilo sie purpurowe jak
            sie naprezylo do kupki a tak byc nie powinno, a to za bardzo sie
            slni, a to ma tu krosteczke t trzeba do lekarza, a to zla kpka i
            mamy jechac do lekarza. dla swietego spokoju zabralam dzieci do
            lekarza i ta powiedziala ze chorob sie mam u nich nie doszkiwac bo
            sa zdrowe. to znalazla sobie inny temat ze dzidzia ma zacisniete
            piastki i ze ma usisk n raczce. normalnie mnie zaczelo telepac.
            pojechalismy do neurologa i rehabilitanta - oczywiscie wszystko jest
            w porzadku. juz mie trafia. potem blismy u niej tydz. - kosztowalo
            mnie to sporo nerwow wiec ona wymysllila zeby 2 mies dzieciom w nocy
            to jesc juz nie dawac bo sa duze ( sa wczesniakami 5 tyg
            wczwsniejsie urodzily), wiec znowu wojna - tu nie popuscialam - nie
            pozwole aby dzidzia darla sie z glodu cala noc. ona rano kiedys
            wziela ode mnie jedno z dzieci i trzmala chyba ze 2 godz - maly
            chcial jesc a tak plakal jakby gniotl sie do kupki - ona na to ze
            jemu jesc sie nie chce tylko kupke - zabralam jej malego dalam jesc
            i wszystko przeszlo. kiedys dzidzie byly glodne juz po 2 godz od
            karmienia - darly sie wnieboglosy - tesciowa stwoerdzila ze nie sa
            glodne tylko brzuszek je boli i kazala trzymac az przestana plakac -
            serce mi sie krajalo ale coz bylam bezbronna. po jakies god ona
            skapitulowala a ja nie wytrzymalam - dalam jesc dziedzi ucichly.
            w 30 stopniowe upaly chcilaby abym najlepiej ubieralaje w zimowe
            kombinezony - a ja wkladam tylko body i czasem czapeczke. twierdzi
            zeim zimno. wczoraj stwierdzila ze na rekach dzieciom jest z kolei
            bardzo goraco a ja nie przywiozlamze soba gondolek do niej - zawsze
            jak tam jestesmy nosi jednego albo drugiego ze gondolki sa zbyteczne-
            a wczoraj sie jej odwidzialo cos??? zeby ja wkurzyc nie zjadlam
            grilla (choc bylam bardzo glodna). powiedzialm jej ze jest za pozno
            na jedzenia i sie odchudzam - przymknela sie. na temat spocenia
            dziecii noszenia powiedzialm zeby w takim razie nie nosila jak sa
            spocone - a za chwile karze mi je ubierac w sweterki bo zimno. jak
            dobrze ze z nia nie mieszkam bo chyba bym zwariowala do konca. a
            najgorsze jest to ze maz zaczyna bronic ja a ni mnie. trzymajamy sue
            zatema
            • majmajka Re: ja tez mam z nia problemy 17.08.07, 11:18
              To prawda...nie jest latwo wytrzymac z takimi ludzmi.Ale nie mozna pozwolic im decydowac!Nie mozna!To sa nasze dzieci i My odpowiadamy za nie i to My decydujemy co jest dla nich dobre,a co nie.I trzeba to jasno powiedziec!Choc niestety nie zawsze to cos daje...sad
    • kania_kania musisz teraz cos z tym zrobic, bo.... 17.08.07, 09:17
      Dziecko rosnie, a tesciowa wcale z czasem sie nie oduczy glupich odzywek i
      krytykowania Cie na kazdym kroku.

      Porozmawiaj z nia, najlepiej majac wsparcie meza, wyjasnij, ze nie zyczysz sobie
      takich tekstow przy dziecku, jak rowniez krytykowania Twojego sposobu wychowania.

      Powiedz jasno i wyraznie, ze jesli nie zastosuje sie do zasad narzuconych przez
      matke dziecka, czyli Ciebie, ograniczysz jej kontakt z wnuczka. Wyjasnij, ze nie
      robisz tego dlatego, zeby jej zrobic na zlosc, tylko dlatego, ze musisz dbac o
      zdrowie swojego dziecko. To Ty jestes odpowiedzialna za dziecko, nie ona, wiec
      jesli jej sie nie podoba Twoj sposob wychowania, nie musi go ogladac.

      Bardzo wazne jest, zeby sprawe postawic jasno (nikt nie kaze Ci pyskowac) i
      konsekwentnie wymagac tego, co sie ustalilo. Niestety, ludzie starsi sa czesto
      coraz bardziej podobni do dzieci i trzeba z nimi, jak z dziecmi.

      Trzymam kciuki za wytrwalosc i rozpoczecie batalii teraz, a nie wtedy, gdy
      dziecko bedzie wszystko rozumiec.

      Kania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka