Dodaj do ulubionych

Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi plan

06.08.07, 17:48
"Czasem kobieta nieświadomie uznaje prokreacyjną rolę męża za spełnioną i
relacja z nim jako mężczyzną na jakiś czas wydaje jej się zbędna." Dokładnie
mnie to jako męża spotkało. I myślałem kiedyś że nigdy więcej dzieci. Było
pięknie i słodko, a po dziecku się wszystko skończyło, a ja poza
przynoszeniem pieniędzy i wysłuchiwaniem krytyki i żalów do niczego nie byłem
potrzebny. Straciłem parę ładnych lat depresji aby to naprawić, ale jak
naprawy chce jedna strona tylko to nie może się udać. Na szczęście druga
wspaniała kobieta z którą złączyłem los i marzenia okazała się dojrzalsza
mamy córeczkę i najpierw jesteśmy parą a dopiero potem rodzicami i mamy chęć
i czas na znajomych szaleństwa i spontaniczny seks. A pierwsza żona samotna
tylko zatruwa chorą nienawiścią do mnie siebie i naszego syna wściekła że
bankomat ją opuścił i napuszcza naszych dawnych znajomych, ciągle tym żyje.
Obserwuj wątek
    • kruk51 Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi plan 25.10.07, 20:32
      Oczywiście kobieta napisała ten artykuł ! Jestem dziadkiem, mam czworo
      wnucząt. Gdyby wówczas moja żona była mądrzejszą uniknęlibyśmy wielu
      nie miłych sytuacji. Teraz jest mądrzejsza, ale niestety, lata uciekły.
      Zawsze kochałem i kocham swoich synów, a teraz wnuki. Zawsze stawałem na
      wysokości zadania. A jednak ten drugi plan nie jest właściwym miej
      scem dla mężczyzny. Wychowanie ! I tak po trzykroć ! Nie dziwię się, że
      mężczyźni nie godząc się z drugoplanowym miejscem odchodzą od tak
      młodych rodzin. A bywa tak, że kochana teściowa buduje mur, niby chroniąc córkę
      i wnuczę. Jak by mąż i ojciec dziecka był wilkołakiem.
      Jest to obszerny temat dla psychologów i socjologów, nie tylko dla
      bab. Było mi miło, dziękuję !
      • redmiss Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 25.10.07, 20:38
        w sam raz dla Zebry... <bez uszczypliwości>
        • bsl Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 25.10.07, 20:51
          redmiss napisała:

          > w sam raz dla Zebry... <bez uszczypliwości
    • wolnomysliciel1 Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi plan 25.10.07, 21:19
      Smutny ten artykuł, naprawdę. Wynika z niego, że nie warto robić
      sobie potomstwa, bo z tego same problemy a na dodatek zniszczeniu
      ulega więź łącząca wcześniej parę. Po takim artykule odechciewa się
      człowiekowi myśleć kiedyś o sobie jako o potencjalnym ojcu,
      szczególnie gdy jest się mężczyzną z wieloma pasjami,
      zainteresowaniami, które mogą zostać kiedyś przykryte stertą pieluch.
    • enlightened Bachor = koniec zycia 25.10.07, 22:07
      Ale Ameryke odkryli... Toz to jest nic nowego ze bachor jest jednoznaczny z
      koncem zycia. Od tego momentu wszystko idzie w dol - widze to po znajomych. Na
      szczescie ja i moja jedyna nie musimy miec dziecka po to zeby ratowac nasz
      zwiazek...
      • redmiss Re: Bachor = koniec zycia 25.10.07, 22:13
        enlightened napisał:

        > Ale Ameryke odkryli... Toz to jest nic nowego ze bachor jest
        jednoznaczny z
        > koncem zycia. Od tego momentu wszystko idzie w dol - widze to po
        znajomych. N
        > a
        > szczescie ja i moja jedyna nie musimy miec dziecka po to zeby
        ratowac nasz
        > zwiazek...
        >
        lepiej nie miejcie.... uncertain
        • gooochab Re: Bachor = koniec zycia 25.10.07, 22:17
          to Twój punkt widzenia. To, że znajomi nie mają czasu/ochoty na spotkania z
          wami/knajpy/inne
          miałoby znaczyć, że co u nich poszło w dół???
          Jakieś kompleksy??????
          • enlightened Won do pieluch 26.10.07, 21:50
            Won do zasranych pieluch, i pilnowania bachora, a nie sie tu na forum opierniczac.
    • omamamia1 Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 25.10.07, 22:45
      Nie wiem czemu tak roztkliwiacie się nad chłopami.....rzekłam ja-
      feministka wink
      • adellante1 Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 25.10.07, 22:50
        Z ciebie jest taka feministka jak z kaktusa szczoteszka do zębów...
        Nie psuj opinii feministkom bo później tych prawdziwych nikt nie
        traktuje powaznie.
        nie widze nigdzie roztkliwiania się nad facetami. co
        najwyzej "samoroztkliwianie" się facetów.
        • omamamia1 Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 25.10.07, 22:57
          adellante,adellante Ty jesteś ostatnio jak orła cień,może założysz
          wątek pt "ostatni wpis wygrywa" i bedziesz stale pilnował kolejki ?
          • paprochy Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 26.10.07, 00:12
            omamamia--> smile)))))))
        • sir.vimes :))) 26.10.07, 12:28
          "Z ciebie jest taka feministka jak z kaktusa szczoteszka do zębów..."
    • t_o_j_a Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi plan 26.10.07, 07:34
      Od roku jestem mamą . Może wyrodną ale uważam że najważniejszy w życiu jest
      partner. Oczywiście kocham swojego synka ale wiem , że żeby był on szczęśliwy
      relacje między rodzicami nie mogą być zachwiane.Wychowałam się w rodzinie gdzie
      ojciec był na drugim planie a ja dla matki byłam przyjaciółką i powierniczką
      .Wiem jak ciężko żyć z takim ciężarem mając kilka czy kilkanaście lat.Dlatego
      kobietki nie zaniedbujcie swoich mężów!!!! - dla ich dobra , waszego i dzieci
      .Pamiętajcie z dzieckiem spędzicie 18 lat życia a z partnerem...kilkadziesiąt wink
    • rotera Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 26.10.07, 09:22
      dla jasnosci, mama dwoch chlopcow 1rok i 3,5l

      nie rozumiem tego toku myslenia

      chlopcy sa na pierwszym planie
      my oboje z mezem na rowni jestesmy na planie drugim

      dzieci sa na innej plaszczyznie, my jestesmy na innej, lecz tej samej
      te uczucia sa zupelnie inne nie do porownania, nie do konkurowania,
      nie do zastapienia jedno drugim, bez kazdego z nich zycie byloby
      puste, bez milosci meza bylaby pustka, bez milosci chlopakow tez.

      ale jak widze u niektorych tu, milosc mierzy sie 'wyjsciami,
      znajomymi' no coz kazdy mierzy szczescie wlasna miarka, a ja po 15
      latach bycia razem mierze tym wyjatkowym spojrzeniem w jego oczach,
      a nie liczba wyjsc.
      • goddelusion Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 11:02
        I trwa to nadal.
        Mimo, że dziecko ma już ponad trzy lata. Na początku starałem się bardzo
        pomagać, żeby ją odciążać. O brak czasu oskarżałem siebie, że nie pomagam. Ale
        co dziwne żona również wkraczała na mój teren. Robiła to co do mnie należało.
        Nie wiedziałem o co chodzi?
        Miałem robić zakupy, prać, zmywać a robiła to ona. Zamknęła się w swoim świecie:
        dziecko, dom. Nawet gdy ją udało mi się wyciągnąć to była nieobecna myślami.

        Znalazłem w końcu kochankę. Żona ma dziecko, ja inną. Nie wie o niej. Zresztą z
        tą druga jesteśmy tylko dla seksu.
        Tak czy owak już nie mam pretensji do żony. Jestem z nią nadal. Czekam aż się w
        końcu ocknie. Nie chcę też drugiego dziecka.
        • rotera Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 11:36
          <żona również wkraczała na mój teren>

          nie rozumiem, sa tereny, moj Twoj?
          jedyney teren jaki widze to karmienie piersia, ktory przynalezy
          tylko do jednej osoby, innych nie ma

          <Robiła to co do mnie należało.
          > Nie wiedziałem o co chodzi?
          > Miałem robić zakupy, prać, zmywać a robiła to ona. >

          robila pewnie z dwoch powodow
          1- zeby czas ktory masz był tylko jej, dziecka, czas wolny od musze
          pozmywac wiec nie moge sie do Ciebie przytulic...
          2-bo choc kocha bardzo swoje dziecko, to czasem potrzebuje zajac sie
          czymkolwiek innym tylko nie dzieckiem, nawet pozmywac gary, ale w
          samotnosci, i czasem tylko taka wymowka trafia do otoczenia, bo
          niektorzy nie zrozumieja - zajmij sie dzieckiem bo chce pobyc chwile
          sama, za to rozumieja - zajmij sie dzieckiem musze pozmywac gary...

          <Zamknęła się w swoim świecie
          dziecko, dom. Nawet gdy ją udało mi się wyciągnąć to była nieobecna
          myślami>
          pewnie czuje sie niepwnie, potrzebuje czasu dla siebie najpierw zeby
          sie odnalezc, dogonic czas, na nowo poczuc sie jako kobieta
          a dopiero potem ludzie
          a Ty stawiasz ja w sytuacji - masz kupilem Ci zabawke, BAW sie', a
          nie usiadziesz i nie pokarzesz, pomozesz wysluchasz...

          <Znalazłem w końcu kochankę. Czekam aż się żona w
          końcu ocknie.>

          no jak sie ocknie to po Was i w sumie dobrze bo zostawiles ja w
          patowej sytuacji, na przeczekanie, schowanie w glowy w paisek, w
          nadziei, ze samo sie wszystko wyjasni, naprawi
          • goddelusion Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 12:03
            Rozumiem koleżankę: samiec Twój wróg.
            Niestety wnioski wyciągasz tylko na podstawie lakonicznego wpisu na forum, który
            miał być krótkim streszczeniem problemu. Wybacz ale nie będę Ci pisał szczegółów
            z naszego życia i się przed Tobą tłumaczył.

            Rozumiem też, że ciężko mi przyznać rację, bo to tak jakby pozwolić mężczyznom
            na szukanie kochanek w takich okolicznościach, usprawiedliwiać ich zachowanie.
            Mężczyzna nie może pozwalać sobie na ucieczkę z drugiego planu, na porzucanie
            myśl bycia niepotrzebnym samcem rozpłodowym. Facet jest/był epizodem,
            rozrywkowym ale teraz mam nowe hobby: dziecko. Przecież każda kobieta jest
            matką. Więc 90% czasu przeznaczam na swoje powołanie.

            Może z innej strony.
            To tak jakby twój facet był zakochany tylko w swojej pracy. Świata poza nią nie
            widział. Chciałabyś być z kimś takim? W takim związku, gdzie Twoja rola
            ogranicza się do prasowania, mycia itp.
            Może to obudzi w Tobie empatię i obiektywizm ponad solidarność jajników...
            • madzinka_p Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 12:48
              to powiedz dlaczego nie powiesz swojej zonie o tej innej
              kobiecie .Przeciez powinna zrozumiec skoro ona ma dziecko to ty masz
              kochanke! Ciekaw jakbys ty sie poczul gdyby twoja kobieta po pewnym
              czsie znalazla sobie kochanka bo np ty jej nie wystarczasz albo ma
              kryzys i potzrebuje towazysta, dowartosciowania a ty jej tego nie
              dajesz??? Jestes egoista ktory mysli tylko o sobie i o wlasnych
              przyjemnosciach.....mam nadzieje ze twoja zona sie dowie .Jestem
              tylko ciekawa jej reakcji;]
              • goddelusion Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 13:24
                madzinka_p napisała:

                > to powiedz dlaczego nie powiesz swojej zonie o tej innej
                > kobiecie .Przeciez powinna zrozumiec skoro ona ma dziecko to ty masz
                > kochanke! Ciekaw jakbys ty sie poczul gdyby twoja kobieta po pewnym
                > czsie znalazla sobie kochanka bo np ty jej nie wystarczasz albo ma
                > kryzys i potzrebuje towazysta, dowartosciowania a ty jej tego nie
                > dajesz??? Jestes egoista ktory mysli tylko o sobie i o wlasnych
                > przyjemnosciach.....mam nadzieje ze twoja zona sie dowie .Jestem
                > tylko ciekawa jej reakcji;]

                przykro mi, ale się nie dowiesmile pewnie by nawet się nie zainteresowała
                • goddelusion Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 13:42
                  zapewniam Cię, że nie jest to komfortowa sytuacja, tak łatwo się ocenia siedząc
                  przed monitorem...
                  ta "druga" to mój błąd, bo nie podołałem roli statysty w filmie o mojej żonie,
                  córce i mnie i tak już z tym niemal skończyłem...

                  z mojej strony EOT
    • sir.vimes Co robiłeś w kwestii codziennej opieki 26.10.07, 12:06
      nad dzieckiem?
      Dobrze byłoby zweryfikować czy rzeczywiście krytyka twojej eks żony była
      nieuzasadniona...
      • sir.vimes A może zrobiła to dziecko własnym palcem? 26.10.07, 12:07
        • goddelusion Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 12:16
          Wdałem się głupią dyskusję i widzę, że z coraz większym prymitywem.

          Napisze ostatni raz. Był partnerski układ, w którym ja zaproponowałem przejęcie
          dużej ilości obowiązków domowych, po to by ją odciążyć. Nie tylko z myślą o
          sobie/o nas.
          Przeszliśmy kilka poważnych rozmów. Nawet u psychologa. Efekt był mizerny.
          Trochę się polepszało i dalej to samo.

          Przykro mi drogie Panie. Ale małżeństwo bierze się z osobą a nie nośnikiem
          plemników.
          • sir.vimes Buhaha! 26.10.07, 12:27
            w którym ja zaproponowałem przejęcie
            > dużej ilości obowiązków domowych, po to by ją odciążyć.

            Przejęcie...odciążyć...
            Kogo odciążyć? Wspólne dziecko to wspólne obowiązki. Nikt ich nie "przejmuje" -
            po prostu każdy domownik robi swoje.

            Normalni ludzie wspólgospodarzą w swoim domu i wspólnie wychowuja dziecko -
            wtedy nikt nie schodzi na dalszy plan.
            • goddelusion Re: dzizas 26.10.07, 12:45
              A zrozumiałem w końcu czego się tak czepiasz haha
              Ale wolno myślę dzisiaj. Nieporozumienie wynika stąd, że jako uczestnik całej
              sytuacji posługuję się skrótami.

              Już spieszę z wyjaśnieniem bo z historii forumowej widzę, że niezła pieniaczka z
              Ciebie i nie dasz mi spokoju

              Zanim było dziecko był podział obowiązków. Podjęliśmy decyzję o dziecku.
              Przyszło na świat. Duże wydarzenie ale i duże obciążenie dla matki. Przejąłem
              większość prac domowych aby mogła się opiekować dzieckiem tyle ile trzeba w
              początkowym okresie od czasu narodzin. Pomagałem w opiece jak mogłem, gdyż
              jestem nie tylko odpowiedzialnym rodzicem ale i kochającym tatą. Najważniejsze
              są dla mnie chwile kiedy mogę być z dzieckiem sam na sam, bo to najlepiej integruje.

              Tyle, że już trochę czasu minęło a żona zapomniała, że poza dzieckiem świat
              istnieje.

              Nie, nie jest tak, że skoro się dziecko urodziło to ja zacznę wynosić śmieci aby
              ona mogła je karmić hahaha... A pewnie o to Ci chodziło.
              • sir.vimes Przedwczesna twoja radość, a szkoda. 26.10.07, 12:50
                "A zrozumiałem w końcu czego się tak czepiasz haha"

                Nie, nie zrozumiałeś.
            • redmiss Re: Buhaha! 26.10.07, 14:03
              no, ale śmieszne... uncertain
              droga Sir, spróbuj zrozumieć faceta... mówiąc "przejąć" miał na
              myśli, te obowiązki które rozdzielili między siebie, a które mimo to
              chciał wykonywać za nią.
              każdy ma swoją rolę w życiu rodziny i ja sie cieszę, gdy np. mój
              mężczyzna przyprowadzi małego z przedszkola, chociaż to moja kolej
              była.

              > Normalni ludzie wspólgospodarzą w swoim domu i wspólnie wychowuja
              dziecko -
              > wtedy nikt nie schodzi na dalszy plan.


              no właśnie, właśnie smile a niekiedy matka przejmuje całkowitą kontrolę
              nad dzieckiem, bo ona najlepiej go przewinie, zabawi, tylko z nią
              będzie bezpieczne i nie spuszcza dziecka z oka. siłą rzeczy "nie ma
              czasu" dla partnera.
              • sir.vimes Re: Buhaha! 26.10.07, 14:09
                > no właśnie, właśnie smile a niekiedy matka przejmuje całkowitą kontrolę
                > nad dzieckiem, bo ona najlepiej go przewinie, zabawi, tylko z nią
                > będzie bezpieczne i nie spuszcza dziecka z oka. siłą rzeczy "nie ma
                > czasu" dla partnera.

                I nie uważam, że to jest normalne.
                Ale - przy pierwszym dziecku oboje tak samo "nie umieją, nie wiedzą" itp. Może
                niktórym wygodniej jest zgodzić się by żona wzięła na siebie CAŁĄ
                ODPOWIEDZIALNOŚĆ a potem narzekać, że nie ma czasu dla męża.
                Bo wiesz - pomaganie, przejmowanie obowiązków, itp - dziwne są takie
                sformułowanie i świadczą właśnie o tym - że jedna osoba umie i robi a druga
                pomaga (czyli robi coś gorzej i rzadziej), że jedna po prostu ma dom, dziecko i
                się nimi zajmuje a druga "przejmuje obowiązki...".
                Przecież po urodzeniu dziecka nie przybywa obowiązków matce tylko RODZICOM.
          • goddelusion Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 12:28
            Jeszcze dopowiem. Bo niektórzy szukają dziury w całym.
            Dziecko jest dla mnie bardzo ważne. Traktuję je jak siebie, jak swoje odbicie.
            Zajmowałem się nim z całą odpowiedzialnością o ile mogłem robić to spokojnie.
            Bo gdy byłem z nim sam to otrzymywałem kilka telefonów w ciągu dwóch - trzech
            godzin od żony. Moje opinie wychowawcze były najczęściej podważane bo kto zna
            się lepiej na wychowaniu dziecka niż matka.
            Teraz dziecko wobec żony ma postawę roszczeniową, żąda a żona ulega.

            Musiałem zrezygnować z wielu rzeczy gdy pojawiło się dziecko i liczyłem się z
            tym, ale nie myślałem, że przyjdzie mi zrezygnować z partnerki życiowej.

            Pisze to tylko dlatego aby przyszłe i obecne matki postarały się o więcej
            dystansu. Dziecko to duża odpowiedzialność. To nie jest laleczka albo zabawka z
            którą idzie się do kąta i tam spędza z nią cały czas. Resztę zaniedbując.
            • wdowka Re: Przeżyłem to na sobie 26.10.07, 16:19
              Rzeczywiście, nie rozumiem, po co wdałeś się w tę dyskusjęsmile
              Ponieważ wszystkie krytyczne uwagi w stosunku do Ciebie zakładają
              modelowe zachowanie się Twojej żony, chociaż z Twoich postów to
              wcale nie wynika. Żeby wytłumaczyć ludziom, że tak nie jest,
              musiałbyś opisać, co złego robi Twoja żona, a z tego, co widzę,
              dalej ją kochasz, więc nie chcesz szczegółowo mówić o niej źle.
              Nie znaczy to, że pochwalam zdradę. Jednak w związku obydwie strony
              powinny zachowywać się w porządku.
              Jeszcze tylko pytanie do Ciebie (na ktore nie chce odpowiedzi,
              odpowiedz sobie sam, bo to nie moja działkawink ) czy powiedziałeś
              jej, że odsuwa Cię od dziecka i od odpowiedzialności za nie? Bo
              czasem kobieta nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Jeśli tak, to
              rzeczywiście jesteś w ciężkiej sytuacji.
    • camina Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 26.10.07, 12:40
      Szkoda ze nie piszecie o odwrotnej sytuacji.
      Mój mąż odkąd są dzieci (2 lata), ma gdzies moje potrzeby. Sa tylko dzieci. Bez
      nich chetnie by sie nie ruszał, dla nich mam byc w 100%.
      A ja tak nie chcę. Brakuje mi rozmów zmężem, na które teraz nie ma czasu, wyjść
      na imprezy, troski o moje sprawy, moje zdrowie, moje pzreżycia, a nie tylko
      dzieci. Nie bawi mnie kilkuminutowy seks dla zaspokojenia potzreb. Wolę wcale
      tego nie robić, bo potem mam odraze do siebie.
      Rozumiem, ze dzieci są małe, że wymagają tylu potzreb, ale ja też chcę zyć nie
      tylko życiem matki, ale i kobiety. Słyszec komplementy od męża a nie facetów z
      pracy, dostawać prezenty na walentynki a nie kupowac sobie sama itd. Mój mąż juz
      tego nie potrzebuje. Ma dzieci i to jest jego świat.
      • goddelusion Re: Gdy pojawiło się dziecko, zszedłem na drugi p 26.10.07, 12:50
        Znam taki przypadek. Mają już piątkę dzieci. Obcokrajowcy. Mąż ma do żony
        pretensje, że ona chodzi do pracy zamiast siedzieć z dziećmi.
        Dzieci i tylko dzieci. To on ciągle nalegał na każde następne.
      • enlightened Trzeba bylo o tym pomyslec przed bachorami 26.10.07, 21:55
        Albo byc szczesliwym z wlasciwa osoba, albo miec bachory bo inni maja...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka