Dodaj do ulubionych

agonia....

07.08.07, 20:39
witajcie
przepraszam że nie piszę po swoim loginem. nie wynika to z
tchórzostwa tylko ze zwykłego wstydu a niestety w końcu muszę
gdzieś dać upust moim emocjom... chodzi (tradycyjnie) o mojego
męża...
jesteśmy małżeństwem od 7 lat. bywało różnie: fajnie i niefajnie.
dużo mu wybaczyłam bo myślałam że to takie chłopięce wybryki
dorosłego mężczyzny. ale miarka się przebrała. wcześniej były różne
kobiety młodsze i starsze ale teraz gdy do gry weszły dziwki nie
moge puścić mu tego płazem. szczeże mówiąc patrząc z perspektywy
czasu i bardzo trezźwo to chyba nasz związek trwał od jakichś 3 lat
w agonii - teraz to chyba nastąpiła jego śmierć sad. nie jest mi
łatwo pisać to wszystko ale muszę to w końcu z siebie wyrzucić. nie
mam nikogo komu mogłabym aż tak zaufać a zreszta po cóż rozpowiadać
tak upokażające fakty. czuję się baardzo źle. nawet nie wiem jak
nazwać to uczucie... pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • hexella Re: agonia.... 07.08.07, 20:53
      dziwi mni tylko, że wytrzymywałaś tak długo. Każdemu może się nóżka
      powinąć, ale jeśli pan uprawia recydywę, to znaczy, że mu chyba na
      Tobie nie zależy.
      Trzymaj się i daj mu w kość.
      • mathiola Re: agonia.... 07.08.07, 20:54
        Właściwiwe to to samo chciałam napisać, więc nie będę się powtarzać.
        Tylko mu nie wybaczaj przypadkiem po raz kolejny, bo przecież
        wiadomo, że to nie ostatni raz...
    • twojasasiadka Re: agonia.... 07.08.07, 20:55
      zdarza się...
      a teraz zastanów się , czego Ty chcesz?
      chcesz trwać dalej w tym "związku"?
      masz dokąd pójść?
      pracujesz?
      czy on wie,że Ty wiesz o jego zdradach?
      jak się dowiedziałaś?
      pozdrawiam i nie martw się - może jeszcze Ci ta sytuacja wyjdzie na
      dobre(jak już będziesz wiedziala co dalej począć)
      • dlania Re: agonia.... 07.08.07, 20:59
        Jeżeli on Cię nie szanuje, to czy jest jakiś sens trwania w tym związku...?
        Chyba szkoda życia.
    • enigmatic2 Re: agonia.... 07.08.07, 21:07
      Musisz się uwolnić i wyzwolić. Musisz odejść i zacząć swoje nowe godne życie.
      Nie daj sobą ciągle pomiatać. Stać cię na to by być kobietą wartościową i
      szanowaną. Tu już żaden związek nie istnieje. Wasze drogi się dawno rozeszły jak
      widzę. Pójdź własną drogą i odetchnij. Trzymam kciuki!
    • triss_merigold6 Re: agonia.... 07.08.07, 21:41
      Znajdź sobie kochanka.
      • mijaczek Re: agonia.... 08.08.07, 20:31
        a co to ma niby zmienic?
    • farawej Re: agonia.... 07.08.07, 22:00
      formacik napisała:
      > wcześniej były różne kobiety młodsze i starsze ale teraz gdy do
      > gry weszły dziwki nie moge puścić mu tego płazem.

      A co za róźnica, zdrada to zdrada. Chociaż jest różnica, paniom tej
      profesji trzeba płacić, innym paniom niekoniecznie.
    • gacusia1 Re: agonia.... 08.08.07, 03:10
      No i znow zastanawiam sie po co?Dlaczego?Z jakiego powodu????W imie
      czego,kobieto meczysz sie z draniem,ktory ma Cie za nic?Dla kasy?Z
      tchorzostwa?Dla dzieci??????
    • majmajka Re: agonia.... 08.08.07, 07:44
      Powiem krotko-zostaw go.I niech sobie robi co chce i z kim chce.A Ty sobie poradzisz.
    • iwles Re: agonia.... 08.08.07, 12:21
      Mam znajomą, która trwa w takim samym związku - żyją obok siebie, a
      nawet zupełnie oddzielnie. Facet sobie na bardzo duzo pozwala, odkąd
      dorobił się wielkiej kasy.
      I własnie dla tej kasy żona od niego nie odeszła.
      On zyje swoim życiem, ona swoim. A dzieci pośrodku.
      Jak dla mnie - to poniżające.
    • mamaroksany trollom mówimy NIE 08.08.07, 18:00

      • formacik dzięki dziewczyny - podjęłam decyzję 17.08.07, 10:06
        nie było mi łatwo ale w końcu sie zdecydowałam.
        i tak mieszkamy niemalże osobno (on jest w domu raz na tydzień raz
        na dwa i to kilka godzin) więc to tak zostaje - bedzie w tym czasie
        z naszym synkiem (oczywiście sam bez nowej damy swojego serca). to
        tak na razie, dla dziecka. rozwodu mu nie dam smile)) ku jego wielkiemu
        zaskoczeniu, niestety nie wie dlaczego. a ja sobie pomyslałam że
        poczekam z tym jeszcze kilka miesięcy i gdy będzie miał trochę
        więcej na koncie to może wtedy. wiem wiem jakże tak mogę. a mogę bo
        jestem wredna i koniec. poza tym nasze dalsze ustalenia są jeszcze
        takie:
        będzie nam płacił za mieszkanie i jak bedziemy potrzebować pomocy to
        jak najbardziej.
        na razie rodzina nic nie wie i przez jakiś czas wiedzieć nie będzie.
        oczywiście przyjdzie taki moment ale jeszcze nie teraz.
        nie kontrolujemy się, nie śledzimy itp. wszystko na zasadzie
        porozumienia
        cholera teraz myślę że chyba źle robię. co wy na to? g.
        • shelmahh Re: dzięki dziewczyny - podjęłam decyzję 17.08.07, 10:10
          nie pracujesz,ze liczysz na jego kase? miej godnosc i zakoncz to normalnie i bez
          niepotrzebnych emocji..rozstan sie, wez koldre, szczoteczke do zebow i szukaj
          pracy..chrzanic jego kase!!!
          • rita75 Re: dzięki dziewczyny - podjęłam decyzję 17.08.07, 10:54
            rozstan sie, wez koldre, szczoteczke do zebow i szukaj
            > pracy..chrzanic jego kase!!!

            wlasnie
            • formacik nie myslałam w kategoriach godości 17.08.07, 11:04
              tylko złości - im więcej wyciągnę tym lepiej się będę czuła. to
              chyba jedyna wg. mnie forma maxymalnego dokuczenia. poza tym mamy
              dziecko i muszę też mysleć o nim. co będzie jeżeli na stałe zostanie
              za granicą, jak go znajdę? będę miesiącami czekać na alimenty,
              pracuję owszem tylko, że z mojej pensji z synkiem się nie utrzymamy
              niestety. g.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka