Dodaj do ulubionych

co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś?

08.08.07, 23:22
wiem, ze niektóre z Was pomyślą, że jestem nie w porządku wobec
męża, araz opiszę dlaczego, ale, trudno, stało się. w miarę postaram
się skrócić. jestesmy z mężem 3 i poł roku po ślubie, synek 3 lata,
od jakiegoś czasu się nie układa, owszem, i muszę przyznać ze
większośc kłótni z mojej winy(mam zły charakter próbuję z nim
walczyć, i chociaz troszkę zmienić, o ile w ogóle można, tylko nie
wiem, czy to juz nie za późno). otóż nie było mnie 2 m-ce w domu
(słuzbowe szkolenie), przyjeżdzalam na weekendy, głownie dla synka,
z mężem jak zwykle zawsze się o coś pokłóciliśmy, potem seks
łagodzący wszystko i wyjezdzałam. dodam tylko, ze mąż podczas mojej
nieobecności był u teśąciów(miał urlop) albo moja mama była u nas,
nie chciał siedzieć sam w domu. i jeszcze co ważne w kwestii
problemu, z którym się borykam, mąż ma(miewa, nie wiem jak to ująć),
delikatnie mówiąc "problemy męskie". tzn, już jakiś czas temu, albo
może nawet od początku miał jakies blokady często
podczas "uprawiania miłości", potem twierdził, ze to przez te nasze
relacje, kłótniw, to jak go traktuje(czasami jestem zołzą) itd.
itp.... i często jego "przygotowywanie" troszkę trwało albo jak juz
było ok, to szybko ustepowało (wiecie, co mam na myśli). no i zaczął
zażywać jakieś tabletki, zamawiał coś tam przez net itd.... i teraz
o tym, ze może nie powinnam, ale tak mu dopiekałam, ze zaczął mówic
po moim powrocie o rozwodzie, a ja podczas jego nieobecności
przeszukałam(sorry) jego kurtke, marynarke... i znalazłam: w kurtce
np. jedną prezerwatywę, której nie pamiętam, zebyśmy kupowali(mamy
kilka gdzieś w szsufladzie) , on twierdzi, bo jakoś zapytałm ze niby
wypadła z kieszeni, ze miał ją jak byliśmy gdzies tam na wyjezdzie u
cioci. ok, tylko, dzisiaj patrze do tej samej kieszonki i ... juz
nie ma tej prezerwtywy..... i teraz ... czy ją "zużył" czy schował i
sprawdza czy ja go sprawdza. jak to sprawdzić. masło maślane.
ponieważ przeprosiła za wszytstko i staram się byc dobra od paru dni
i chce aby było znowu między nami ok, on powiedział, ze musi troszke
to potrwać, musi się przestawić itd bo juz był na etapie rozwodzenia
ze mną myślami, tak niby sie nastawił, więc nie mogę teraz dac mu
znać ze znowu go przeszukuję. ale jesli nie wiem, co jest grane, to
co myśleć. tak samo jak znalażlam w szafce w kuchni jakąś nową
paczkę prezerw., której tam wcześniej nie było. czy on to podrzuca,
czy co...po co... a jak za jakiś czas zniknie.. oszaleję, nie mogąc
tego wykryć, co prawda jego trasa to praca-dom, dziecko noce w domu
albo w pracy, ale nie wiem o co chodzi. a juz najbardziej nurtuje
mnie fakt, że w jego marynarce, raczej nie domowej, w wewn.
kieszonce znalazłam jakies tabletki power sex coś tam, podwyższające
libido i erekcję, opakowanie puste(były 2 tabletki) i teraz nie
wiem, czy zużył "na mnie" czy nie. bo jeśli miałby uzyć ich
do "kontaktu" ze mną, to czemu opakowanie puste w marynarce, a nie w
śmieciach, raczej "robimy " to w domu... tyle pytań i sama nie wiem,
do kogo kierować. nabroiłam wiem, ale jak teraz na nowo zakochac
męża w sobie, czy nie jest jeszcze za późno, co robić, zeby się nie
upokorzyć, czy czekać, poganiać, ustąpić, wierzyć w to, ze zapewnia
iż nie ma żadnej kobiety(innej)..... jestem w kropce, mąż mówi, zew
nadal pociągam go oczywiście, seks itd... ale to wszystko przez
sentyment, bo zemna jest juz długo itd... ale reszta...wypalił się,
bo był juz nastawiony na rozwód(ja swego czasu 7 razy mu już go
wykrzyczałam, on mówi ze decyduje raz ale stanowczo) i teraz musi
się odkręcać, i ze to niby musi potrwać, ale.. co ja mam robić,
czekać jak pierdółka, i nawszystko się godzić? przyjechął do niego
jakiś kolega ze studiów i poszli gdzies na miasto, aż mnie nosiło,
ale co, zabronic teraz? z drugiej strony na ile mu pozwolic
wykorzytywać sytuację, zeby nie stracić do siebie samej szacunku, i
zeby się nie przyzwyczaił do tego, ze niby on teraz rozdaje
karty..... i co sądzicie o tych tabletach, prezerw. itd.... jak
zapytam wprost, wyjdę na szpicla, i w ogóle, zwłaszzcza z ta
marynarą, w której nawet nie wiem, od kiedy sa te puste opakowania,
a wisi głęboko, tak przypadkiem bym się na nie nie natknęła. głupio
mi poza tym ewentualnie mu o tym mówic.... ojej ojej....
Obserwuj wątek
    • sloneczko2812 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 08.08.07, 23:27
      Ojej, rzeczywiście masło maślane, tu prezerwatywy, tam
      prezerwatywy...wszędzie gdzie się nie obejrzysz...prezerwatywy.
      Masz problem, naprawdę, nie pomogę Ci bo nie wiem co napisać. Pozdr.
      • ejkumkejkum2 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 08.08.07, 23:40
        sloneczko2812 napisała:

        > Ojej, rzeczywiście masło maślane, tu prezerwatywy, tam
        > prezerwatywy...wszędzie gdzie się nie obejrzysz...prezerwatywy.
        > Masz problem, naprawdę, nie pomogę Ci bo nie wiem co napisać.
        Pozdr.

        tak, troszkę chaotycznie, przepraszam, za dużo myśli w głowie. te
        prezerwatywy to mamy jakies tam w jakiejś tam szufladzie i leża już
        dłuższy czas ( nie używamy jakoś), ale męczy mnie ta co była w
        kurtce, mąż twierdzi ze to od wyjazdu(wyjazd był 2 m-ce temu) i
        nagle dziś patrzę wkieszonkę, nie ma, a jak mu powiedziałam wtedy
        kiedy ją znalazłam, powiedział mi: ja wiedziałem ze ją
        znjadziesz..... aż mi było głupio. tylko teraz, co się z nią
        stało. .... no i te tablety w marynarce, jakieś na męskie sprawy, i
        gumki w szafce w kuchni, których ja tam nie kładłam..
        czy to jest problem?
        • sloneczko2812 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 08.08.07, 23:47
          Powinnaś pogadać z mężem, może ma faktycznie jakieś problemy, nie
          musi od razu cię zdradzać, może mieć problem np. ze swoją potencją
          (tak mi się skojarzyło, jak napisałaś o tych tabletkach). Może za
          mało czasu spędzacie ze sobą?
        • mathiola Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 08.08.07, 23:47
          > czy to jest problem?

          chyba jest, tylko do końca nie umiem dzisiaj sprecyzować czy lezy po
          twojej czy po męża stronie.
          Daj mi czas do namysłu, się wyśpie, to świeższym okiem spojrze na
          watek smile
          • ejkumkejkum2 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 00:19
            oki, dziękuję za poświęcenie chwilki>
            • wiedzma15 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 00:35
              jeżeli twierdzi że nie ma nikogo, to może to nawet być prawda, czego ci życzęsmile

              a te całe szopki z prezerwatywami i opakowaniami to po to żeby wiedzieć czy mu przeszukujesz kieszenie

              wróć do domu nie tylko ciałem ale i duchem i myślami wszystkimi
              rozłąki choćby konieczne nie zawsze działają dobrze na związek

              nawet jeśli zdarzył mu się jakiś skok w bok, to przyznajesz że sama do tego doprowadziłaś, więc przemilcz, zapomnij, wymaż. Ciesz się z tego czego nie utraciłaś na dobre
              • syriana Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 08:26
                wyobraziłam sobie całe mieszkanie, w którym w każdym miejscu pochowane są
                prezerwatywy i wspomagacze - otwierasz szafkę z dżemem a tu wyskakuje viagra,
                obok soli - power seks, w szufladzie ze słodyczami - czekoladowe gumeczki

                kobieta, która wyśmiewa problemy łóżkowe swojego faceta, sama prosi się o zdradę

                a facet, który ma problemy z erekcją, powinien leczyć się u lekarza, a nie
                kupować power seks przez internet
                • sionasble Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 08:38
                  >power seks,

                  a co to jest ??? - chyba gdzieś przegapiłem uncertain
                  może to preparat powodujący explozję prącia????
    • majmajka Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 08:30
      Mysle,ze cale te szopki ze znajdywaniem prezerwatyw po to,zebys widziala w nim faceta.Nie wolno wysmiewac facetow i ich problemow w tej sferze.Najgorsza rzecz jaka moglas zrobic.Jesli chcesz zeby bylo dobrze mysle,ze dluuuuga droga przed Toba.
    • dlania Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 08:39
      Kurde... Jak ja bym sie poczuła, jakby mnie facet wysmiał, powiedział, że
      zawiodłam seksualnie, i jeszcze kilka rzeczy, które Ty mu pewnie w kłótni
      powiedziałaś? Raczej wyszłabym z domu i juz nie wróciła. A faceci sie duzo
      bardziej honorni na tym punkcie.
      Przede wszystkim go przeproś, powiedz, że tak nie myslisz, że to nie prawda i
      tylko tak wymysliłaś, żeby mu dopiec. Inaczej to to sie na pewno po kościach nie
      rozejdzie. I tez mi sie wydaje, ze on nosi te prezerwatywy i tabletki, żeby w
      samym sobie, no i w Tobie, odbudować poczucie męskości.
      Trochę wrednawe z Ciebie kobiecisko. MOże jakaś terapia rodzinna czy
      indywidualna by sie przydała, skoro sobie sama e swoim charakterem nie radzisz.
      Pozdrawiam!
      • twojasasiadka Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 09:44
        Twój facet powinien iśc do lekarza.Dlaczego do tej pory nie
        wpadliście na ten jakże genialny pomysł?Nie wyobrazam sobie,żeby
        taki sex jak Ty opisujesz sprawiał przyjemność-ani Tobie ani jemu.
        Moim zdaniem wasze problemy stąd się wzieły,a nie z Twojego "złego"
        chcrakteru.Mnie by szlag trafił w końcu,gdybym za każdym razem
        musiała długo nad facetem pracować,a potem jeszcze w trakcie
        przerywać bo mu trąbka siadławink
        współćzuję,ale najwyższy czas,żebyście oboje jak dorośli ludzie
        podeszli do tego tematu.
        Nie mów mu tego oczywiście w kłótni, skoro to już tak długo się
        ciągnie(pisałaś że jeszcze przed ślubem) to powiedz mu że
        czytałaś,że specyfki które łyka na potencję są bardzo szkodliwe i
        czas na pomoc lekarza.Jakoś łagosnie mu to przekaż-ale przekaż
        koniecznie.
        Co do znajdowanych gumek-daj spokój kobieto, co Ty sobe wyobrażasz?
        że na wpół impotent będzie sobie szukał kochanki? po co? żeby go
        nastepna wyśmiała?
        • mijaczek sasiadko 09.08.07, 11:16
          a moze na polimpotent szuka kochanki i/lub dziwki, zeby przekonac sie czy
          problem lezy [stoi?] tylko w lozku z zona czy moze jest inaczej gdy to nie zona
          lezy obok niego...
          takie akcje z prezerwatywami to bylaby bardzo podejrzliwa sprawa... proponuje
          zmienic sposob zabezpieczania sie i poinformowac meza, ze zdjemujesz z niego
          ten, jakze ciezki obowiazek... [a swoja droga to brrrr nie cierpie gumek, nie
          pamietam nawet kiedy ostatnio uzywalismy]
          maz moim zdaniem ewidentnie kreci [oczywiscie o tyle, o ile obiektywnie
          przedstawilas sytuacje], ale z drugiej strony sama sie o to poprosilas...
          niestety, przyznalas, ze bylas wredna, ze masz ciezki charakter... no to teraz
          masz... zapytaj sie meza czy jest jakakolwiek szansa na powrot do normalnosci i
          od tego zacznijcie.
          • twojasasiadka mijaczku:) 09.08.07, 11:23
            nie przekonasz mnie, impotent jak ognia boi się porażki.Wolałby
            pewnie unikać współżycia ,niż szukać panienki na boku.Sama zobacz-
            facet ma te problem od lat i wstydzi się nawet zasięgnąć porady
            lekarskiej.To nie ogier mijaczkuwink
            • dlania Re: mijaczku:) 09.08.07, 11:29
              twojasasiadka napisała:

              > nie przekonasz mnie, impotent jak ognia boi się porażki.Wolałby
              > pewnie unikać współżycia ,niż szukać panienki na boku.Sama zobacz-
              > facet ma te problem od lat i wstydzi się nawet zasięgnąć porady
              > lekarskiej.To nie ogier mijaczkuwink

              Ale ma ten problem od lat z ta sama partnerką.
              • ejkumkejkum2 ..... 09.08.07, 17:18
                tak, jestem tą samą partnerką i nie zawsze było nie tak, ale jak
                było, zawsze mcoś było przeszkodą, a to mówił, ze nerwy, ze coś tam
                przeszkadza(np. dziecko w pobliżu, czy coś tam) zapytałam wprost,o
                te tablety, gumki, czy nie kręci itd.. odparł, że nie,nikogo nie
                ma,nie kręci, ale jeśli będę taka wścibska, to zacznie kręcić, o
                tabletkach, że wiem, wkurzył się, ze zaglądam do szafki, a tu akurat
                wypadł rachunek z jakiejś apteki i się dowiedziałam o
                jakichś "wspomagaczach", nazwał mnie szpiclem itd.... to przykre
                wszystko, ale koło się zamyka. nawet jeśli on ma problemy, to widać
                ze nie chce abym mu pomogła, oburza się ze o tym wiem, ze go
                przeszukuję itd..... problem nie jest zawsze. on "pracuje" nad tym i
                bywa, ze nieraz wszystko trwa całkiem długo, az czasami juz mi się
                nie chce:0 po prostu sa momenty, kiedy ma jakąś blokadę, i mówi ze
                jest zdekoncentrowany. a co do tych gumek, których nie było teraz
                są, twierdzi,że tamte się przeterminowały....... fakt, też znalazłam
                jakieś stare, wyrzuciłam(nieużywamy raczej, były bo były), ale po co
                kupuje w takim razie....... pokłóciliśmy się znowu, mimo,że wróciłam
                z pracy, powitał mnie buziakiem, był czuły, czekał obiadek i w
                ogóle, i potem jak miało dojść do... nie mógł się skoncentrować, i
                ja wtedy o tym,że po co je te tablety itd.... on, ze nie kupuje, na
                to ja ze wiem, ze tak, no i zaczeło się, ze znowu go inwigiluje i w
                ogólw,... rany, co ja mam zrobić.... jak to naprawić wszystko, wiem,
                ze osłabiłam jego uczucie, a było tak fajnie, zawsze to ja
                grymasiłam, on mnie przytulał, itd.... teraz ja nawaliłam,.... czy
                to jeszcze dam radę naprawić.... do jakiego stopnia się "upokarzać",
                ile przepraszać, co mówić, czego nie....
                • syriana Re: ..... 09.08.07, 17:24
                  do seksuologa

                  takie dysfunkcje nie są normalne i jak sama widzisz, przenoszą się na inne
                  dziedziny życia
                  • ejkumkejkum2 Re: ..... 09.08.07, 17:28
                    syriana napisała:

                    > do seksuologa
                    >
                    > takie dysfunkcje nie są normalne i jak sama widzisz, przenoszą się
                    na inne
                    > dziedziny życia
                    >

                    tylko, czy jak zaproponuję, czy zechce pójść, czy znowu się nie
                    wkurzy ze to proponuję, ze będzie musiłą się z tym "obnażać" przed
                    kims, i mówić i w ogóle.... delikatna sprawa, a ile problemu.
                    • syriana Re: ..... 09.08.07, 17:35
                      no sprawa delikatna, ale Ty też zdaje się wdziękiem słonia się wykazywałaś
                      wyliczając jego słabości

                      musisz zebrać całą swą siłę przekonywania i uczciwie, a jednocześnie nie raniąc
                      i nie obwiniając męża, pokazać mu, że taki seks przynosi więcej szkód niż
                      pożytku, bo problemy łóżkowe wylewają się na cały związek
                • monia145 Re: ..... 09.08.07, 17:28
                  Z tego co piszesz, raczej nie ma podstaw do podejrzewania zdrady.
                  Moim zdaniem to jakies psychicza blokada u męża wywołana Waszymi
                  wzajemnymi relacjami.
                  Jego niechęc do seksu po kłótni w pełni rozumiem- u nas jest
                  identycznie..spiecia prowadzą do rozdraznienia, dekoncentracji itp.
                  Twoje uwagi rzucane w czasie seksu, demobilizują gotowość męża,
                  spada napięcie, Ty dalej drążysz, on sie denerwuje, oskarża Cię o
                  ponaglanie i niezrozumienie jego problemów i nici z miłego wieczoru,
                  Ty niezaspokojona rzucasz kolejna niemiłą uwage itp, itd.
                  Jesli nie potraficie rozwiązać sami tego problemu, poradzcie sie
                  specjalisty.
    • siasiunia1 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 19:22
      mąż do seksuologa a Ty do psychologa....
      • mijaczek Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 19:56
        raz mialam taka sytuacje, ze kolesia opuscily sily...szybko...nawet bardzo
        szybko... ja, lagodnie nastawiona, troskliwie zapytalam sie czy ma jakis problem
        w tej branzy...haha..wtedy nie rozumialam czemu koles tak szybko uciekl i nie
        chcial mnie wiecej widziec na oczy... no coz... mezczyzni nie lubia jak sie im
        wytyka problemy z potencja i zeby sie zupelnym wstydem nie okryc wymyslaja gadki
        w stylu "nie umiem przy dziecku, nie umiem na stole, nie umiem o 22.15, nie
        umiem po klotni, nie umiem jak masz takie wlosy a nie inne".... jednym slowem -
        nie ma zadnego innego powodu niestawania jak tylko ich wewnetrzny, psychiczny, a
        oni sie nie chca do tego przyznac...
        musicie oboje do lekarza walic...
        • sassello Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 20:04
          czy nie możecie ze sobą szczerze i spokojnie porozmawiać?to zawsze
          najlepsze rozwiązanie, przeproś, powiedz, że żałujesz, że jest
          wspaniałym facetem, że ci go brakuje...
          • ejkumkejkum2 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 20:38
            oczywiście, jestem jak najbardziej za rozmową, ale męczą mnie jakoś
            te jego oburzenia i złości na moje pytania(odnośnie tych "gumek",
            tabletek, czy kręci itd...), jakoś nie mogę tego odpuścić, no bo czy
            powinnam, przecież, jeśli nie będę drążyć uznam, ze mąż mówi prawdę,
            bo tak mówi, to nie da mi to spokoju, jeśli nie będzie na to
            sensownego wyjaśnienia. nie wiem, czy jestem dobrze zrozumiana, ale
            wydaje mi się, ze jeśli jestem czysta i ktoś mnie o to pyta, to
            spokojnie rzeczowo bym odpowiedziała, a ja dzis bardzo spokojnie
            pytałam męża o te wszystkie rzeczy które znalazłam, to z oburzeniem
            dowiedziałam się, nie,że ochanie, nic się nie martw, itd... tylko,że
            jeśli nie przestanę go "obszukiwać" itd... to zacznie wtedy mnie
            oszukiwać dopiero i wtedy zacznie naprawdę kręcić. czy ja jestem
            przewrażliwiona czy coś tu nie tak. czyli ze w razie czego będę
            sobie sama winna, jeśli teraz nie spasuję. a jak spasuję, to będę
            się dręczyć, dlaczego miał te gumkę w kieszeni(kto czytał od
            początku, wie, o co chodzi), teraz nie ma, czemu wyrzucił stare
            gumki kupił nowe, no bo ja nie, a nie było ich w szafce, i czemu na
            moje pytania tak się oburza. żeby się obronić i zapierać czy
            rzeczywiście chodzi o to ze go szykanuje, i robi przykrywkę, ze niby
            jak znowu zapytam to wtedy coś "zrobi", ale tak naprawde już zrobił,
            ale będzie na mnie. . . jeszcze 3 m-ce temu miałam problemy, typu,
            czy włożyć białą kieckę czy kolorową... boszzzzz
            • siasiunia1 Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 21:45
              jezeli z nim tak rozmawiasz jak piszesz posty to moze po prostu
              facet nie rozumie za bardzo co do niego mówisz ?
    • ivy-ivy Re: co o tym myśleć... czy mąż ma kogoś? 09.08.07, 22:39
      Wiesz co...
      a może po prostu napisz do niego list... na spokojnie. W liście
      możesz przemysleć każde zdanie. Sformuować je tak, żeby go nie
      urazić. Czarno na białym. Możesz mu napisać, że zależy ci na nim i
      na waszym związku, że chcesz mu pomóc, tylko nie wiesz jak... itd.
      że chcesz dobrze, tylko z jakichs powodów ci nie wychodzi, itp.
      itd...

      zreszta sama pewnie wiesz, napisz co czujesz... taki list miłosny na
      odratowanie związku. Nie wiem, czy to jest dla ciebie poniżenie
      (ciągle piszesz o tym, że się tego boisz), ale chyba warto czasem
      zdobyć się na odrobinę pokory, a poza tym w tym momencie masz o co
      walczyć.

      Szczególnie, że taki list piszesz, zamykasz oczy i kładziesz gdzieś
      tak, żeby znalazł. Albo po prostu mu wręczasz. a on przed oczami ma
      tekst, a nie "twoje poniżenie".

      Czasami ludzie są tak zaślepieni emocjami, że nie potrafią się ze
      sobą dogadać. Mówią niby oboje w jednym języku a nijak sie nie
      rozumieją. Wydaje mi się, że tak jest w waszym przypadku. Radzę ci -
      nie bój się i spróbuj!

      pozdrawiam i życzę powodzenia
      • ejkumkejkum2 siasiunia 09.08.07, 22:56
        masz rację, jak przeczytałam ten swój zwłaszcza ostatni post, juz
        sama nie wiedziałam o co mi chodziło, a co dopiero ktoś ma to
        przeczytaćsmile)) dobre. po prostu szybko myślę i szybko piszę zeby nie
        stracić wątku, i nie wpadłam na to, że ktoś może za tym nie nadążać.
        dzięki za uwagę. (nie, z mężem rozmawiam jak z dzieckiem, spokojnie,
        jak krowie na rowiesmile
      • ejkumkejkum2 ivy-ivy 09.08.07, 22:57
        fajny pomysł, dzięki, chociaż kilka godzinek temu napisałam mu
        wiadomość na gg, jutro odczyta, jak ja będę w pracy. o liście tez
        pomyślę. dziękuję
        • wiedzma15 Re: ivy-ivy 11.08.07, 23:05
          jeszcze 3 m-ce temu miałam problemy, typu,
          czy włożyć białą kieckę czy kolorową... boszzzzz
          --

          ty nadal masz ten problem - to znaczy jesteś skupiona wyłącznie na sobie a mąż i jego seksualna sprawność jest ci potrzebna do zaspokajania własnych potrzeb
          • ejkumkejkum2 Re: wiedzma 12.08.07, 18:39
            nieprawda, nie masz racji, ale nie będę tego komentować szerzej.
            swoja drogą, jak Ci się wydaje, co powinnam zrobić, jeśli mąż
            czasami nie"może", i wtedy raczej nie jeste w stanie zaspokoić moich
            potrzeb, czy Tobie to by pasowało? jest to delikatna sprawa i nie
            bardzo wiem, jak na to zwrócić uwage męża, zeby go nie urazić.
            przeciez siłą go do seksuologa nie zaciągnę. on widzi, ze ja widze
            problem, no i co...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka