ejkumkejkum2
08.08.07, 23:22
wiem, ze niektóre z Was pomyślą, że jestem nie w porządku wobec
męża, araz opiszę dlaczego, ale, trudno, stało się. w miarę postaram
się skrócić. jestesmy z mężem 3 i poł roku po ślubie, synek 3 lata,
od jakiegoś czasu się nie układa, owszem, i muszę przyznać ze
większośc kłótni z mojej winy(mam zły charakter próbuję z nim
walczyć, i chociaz troszkę zmienić, o ile w ogóle można, tylko nie
wiem, czy to juz nie za późno). otóż nie było mnie 2 m-ce w domu
(słuzbowe szkolenie), przyjeżdzalam na weekendy, głownie dla synka,
z mężem jak zwykle zawsze się o coś pokłóciliśmy, potem seks
łagodzący wszystko i wyjezdzałam. dodam tylko, ze mąż podczas mojej
nieobecności był u teśąciów(miał urlop) albo moja mama była u nas,
nie chciał siedzieć sam w domu. i jeszcze co ważne w kwestii
problemu, z którym się borykam, mąż ma(miewa, nie wiem jak to ująć),
delikatnie mówiąc "problemy męskie". tzn, już jakiś czas temu, albo
może nawet od początku miał jakies blokady często
podczas "uprawiania miłości", potem twierdził, ze to przez te nasze
relacje, kłótniw, to jak go traktuje(czasami jestem zołzą) itd.
itp.... i często jego "przygotowywanie" troszkę trwało albo jak juz
było ok, to szybko ustepowało (wiecie, co mam na myśli). no i zaczął
zażywać jakieś tabletki, zamawiał coś tam przez net itd.... i teraz
o tym, ze może nie powinnam, ale tak mu dopiekałam, ze zaczął mówic
po moim powrocie o rozwodzie, a ja podczas jego nieobecności
przeszukałam(sorry) jego kurtke, marynarke... i znalazłam: w kurtce
np. jedną prezerwatywę, której nie pamiętam, zebyśmy kupowali(mamy
kilka gdzieś w szsufladzie) , on twierdzi, bo jakoś zapytałm ze niby
wypadła z kieszeni, ze miał ją jak byliśmy gdzies tam na wyjezdzie u
cioci. ok, tylko, dzisiaj patrze do tej samej kieszonki i ... juz
nie ma tej prezerwtywy..... i teraz ... czy ją "zużył" czy schował i
sprawdza czy ja go sprawdza. jak to sprawdzić. masło maślane.
ponieważ przeprosiła za wszytstko i staram się byc dobra od paru dni
i chce aby było znowu między nami ok, on powiedział, ze musi troszke
to potrwać, musi się przestawić itd bo juz był na etapie rozwodzenia
ze mną myślami, tak niby sie nastawił, więc nie mogę teraz dac mu
znać ze znowu go przeszukuję. ale jesli nie wiem, co jest grane, to
co myśleć. tak samo jak znalażlam w szafce w kuchni jakąś nową
paczkę prezerw., której tam wcześniej nie było. czy on to podrzuca,
czy co...po co... a jak za jakiś czas zniknie.. oszaleję, nie mogąc
tego wykryć, co prawda jego trasa to praca-dom, dziecko noce w domu
albo w pracy, ale nie wiem o co chodzi. a juz najbardziej nurtuje
mnie fakt, że w jego marynarce, raczej nie domowej, w wewn.
kieszonce znalazłam jakies tabletki power sex coś tam, podwyższające
libido i erekcję, opakowanie puste(były 2 tabletki) i teraz nie
wiem, czy zużył "na mnie" czy nie. bo jeśli miałby uzyć ich
do "kontaktu" ze mną, to czemu opakowanie puste w marynarce, a nie w
śmieciach, raczej "robimy " to w domu... tyle pytań i sama nie wiem,
do kogo kierować. nabroiłam wiem, ale jak teraz na nowo zakochac
męża w sobie, czy nie jest jeszcze za późno, co robić, zeby się nie
upokorzyć, czy czekać, poganiać, ustąpić, wierzyć w to, ze zapewnia
iż nie ma żadnej kobiety(innej)..... jestem w kropce, mąż mówi, zew
nadal pociągam go oczywiście, seks itd... ale to wszystko przez
sentyment, bo zemna jest juz długo itd... ale reszta...wypalił się,
bo był juz nastawiony na rozwód(ja swego czasu 7 razy mu już go
wykrzyczałam, on mówi ze decyduje raz ale stanowczo) i teraz musi
się odkręcać, i ze to niby musi potrwać, ale.. co ja mam robić,
czekać jak pierdółka, i nawszystko się godzić? przyjechął do niego
jakiś kolega ze studiów i poszli gdzies na miasto, aż mnie nosiło,
ale co, zabronic teraz? z drugiej strony na ile mu pozwolic
wykorzytywać sytuację, zeby nie stracić do siebie samej szacunku, i
zeby się nie przyzwyczaił do tego, ze niby on teraz rozdaje
karty..... i co sądzicie o tych tabletach, prezerw. itd.... jak
zapytam wprost, wyjdę na szpicla, i w ogóle, zwłaszzcza z ta
marynarą, w której nawet nie wiem, od kiedy sa te puste opakowania,
a wisi głęboko, tak przypadkiem bym się na nie nie natknęła. głupio
mi poza tym ewentualnie mu o tym mówic.... ojej ojej....