kropkakot
19.08.07, 01:30
Juz nie wiem co robic. Pisalam swoja historie kiedys wiec nie chce
sie juz rozpisywac:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=64142280&v=2&s=0
Na chwile obecna pozew o rozwód jest juz zlozony, rozprawa koncem
wrzesnia. Mieszkam z dziecmi u mamy, choc straszy synek chodzi na
noc do taty do "swojego" domku jak mowi... Nie wiem czy dobrze robie
ze mu pozwalam...ale staram sie aby nic nie dzialo sie w jego
zyciu "na siłe".. Moj maz nie chce rozwodu... Sprawa wyglada teraz
tak ze jak sie widujemy to raz jest ok a raz slysze ze jesli bede
sie spotykac z "tym swoim" to on mi pokaze, zycie mi zmarnuje, nigdy
nie da mi rozwodu (az dzieci uzyskaja pełnoletnosc), ze nigdy nie
zaakceptuje mojego z nim zwaizku, nie pozwoli dzieciom sie z nim
widywac itp, itd. Pokazal swoim rodzicom moje wszystkie najskrytsze
maile - rozumiecie jakie to uczucie kiedy ktos taki czyta twoje
intymne, prywatne maile? To chyba da sie porównac do psychicznego
gwałtu... Jego ojciec zaczal wydzwaniac do mamy mojego przyjaciela!
opowiadac na mnie najgorsze rzeczy, wymyslac historie których nie
bylo, słowa których nigdy nie powiedziałam - wszystko po to aby jego
matka byla nam przeciwna. Normalnie myslalam ze mnie szlag trafi jak
to usłyszałam! Jakim prawem on tak sie wtraca?? Ale co gorsze mowi
jej cos takiego - "jesli ta sytuacja bedzie nadal tak wygladała to
komus moze stac sie krzywda". Jego mama zaczeła sie autentycznie
obawiac o swojego syna, siebie - przeciez to sa normalne grozby! Moj
ojciec zadzwonil do niego i powiedzial mu dobitnie ze ma mnie
zostawic w spokoju. On na to odpowiedzial ze nigdy nie pozwoli na to
zebym ja zwiazala sie z tym czlowiekiem, bo tu chodzi o jego wnuki!
A szczyt nastapil dzis, kiedy wracalam wieczorem do domu tesciu stał
pod blokiem moich rodziców! Zagladał na balkon, w okna. Łaził kolo
bloku! Oczywiscie poczekalam na niego i zagrozilam ze jeszcze raz go
tu zobacze i bedzie mial problemy. On zaczal wygrazac mi ze to ja
bede miala przechlapane. Co ja mam zrobic? Przeciez to zaczyna
wygladac na jakas chorobe psychiczna tych ludzi... Do cholery nie
wychodzialam za tescia za maz!! Czuje sie powoli osaczona, boje sie
tego jak bedzie wygladalo moje zycie jesli pozwole im na to co
teraz robia. Ale co robic?? Jak sie bronic? Poradzcie cos prosze!