jomamma
28.08.07, 11:07
...mamy lekarki i żony lekarzy - nie obrażajcie się od razu.
To tytułem wstępu.
Byłam dziś sprawdzić sobie co nieco i ku mojemu zdziwieniu coś tam
jest nie w porządku, do tego stopnia, że grozi mi operacja. no
właśnie, pytałam się lekarza od usg, który to zdiagnozował czy to
jest potrzeba chwili, czy można rzecz odłożyć, jakie są statystyki?
Bo planuję dziecko i raczej wszystko pod to dopasowuję. on na to, że
lepiej wyciąć (no dobrze, chodzi o woreczek żółciowy), nawet w
czasie wczesnej ciąży(!!!), ale nie chciał powiedzieć mi, czy to
rzecz pilna czy nie. powiedział, żebym zapisała się do internisty,
ewentualnie gastrologa, to on mi powie. Na moje pytanie, czy może mi
kogoś polecić, bo to dla mnie bardzo ważne, żeby mieć sensowną
opinię on na to, że nie, bo się boi (!!!) Pytam : czego?, bo nie
załapałam, a on, że nie podpowie, bo lekarze stąpają dziś po kruchym
lodzie. Próbowałam zapytać go od innej beczki, kto w Warszawie robi
najwięcej takich operacji, jaki szpital specjalistyczny, a on na to,
żebym (kurka!) w internecie sobie poszukała!
No żesz...! O co on mnie podejrzewał, że mam dyktafon?! Zwariował?
Pytam się o normalną rzecz. Zawsze, ale to zawsze pytam się o osobę
godną polecenia w dalszym leczeniu, ale przenigdy nikt nie
powiedział mi, że nie powie, bo się boi. no tragedia. a wygląda na
normalnego...