Dodaj do ulubionych

uwagi męża

03.10.07, 11:10
Jestem mamą 9-miesięcznego chłopca, no i mam ogromnego doła. Wczoraj
pokłóciłam się z mężem na temat wychowywania syna. Jestem na wychowawczym,
więc to ja spędzam więcej czasu z małym. Mąż porównuje Michała ze swoją
siostrzenicą za ściany i uważa, że za bardzo go rozpieszczam, że nie nauczyłam
go zajmować się sobą i jak nas nie widzi to płacze. Szwagierka często
zostawiała małą samą sobie i ta przyzwyczaiła się do tego no i teraz pewnie
jest jej prościej.
To jednak jest wbrew moim przekonaniom i nie chcę zostawiać małego płaczącego
w kojcu czy łóżeczku (on przez jakiś czas bawi się sam ale lubi jak jestem w
okolicy). Nie jestem skora do podrzucania go babci, ale to wiąże się z tym, że
poświęcam mu większość swojego czasu no i czasami mam pretensje do męża, że
mało zajmuje się Michasiem no a on na to wysuwa swoje uwagi.
Obserwuj wątek
    • mamakasienki1 Re: uwagi męża 03.10.07, 12:28
      Po pierwsze dzieci się ze sobą nie porównuje bo każde jest inne i
      każde potrzebuje czego innego, oczywiście pomijając potrzeby
      elementarne.
      Po drugie dziecka nie wolno i nie powinno się zostawiać samemu
      sobie.
      Twoje zaangażowanie i troska w przyszłości zaowocują a wtedy
      dostrzeżecie różnicę, oczywiście na korzyść waszego synka.
      Dzieci troskliwych mam w przyszłości lepiej sobie radzą, są
      pewniejsze siebie, lepiej sobie radzą w kontaktach z rówieśnikami,
      sa bardziej pogodne i optymistyczne. Dlatego czas poświęcony dziecku
      nigdy nie jest czasem straconym.
      Wiadomo nie chodzi tu o trzymanie dziecka non stop na rękach ale o
      czytanie mu, wspólne zabawy, rozmowy czy spacery.
      Moim zdaniem jesteś najlepszą mamą dla swojego synka. Tak trzymaj.
    • mha1 Re: uwagi męża 03.10.07, 12:32
      nie przejmuj się. bądź twarda i wychowuj dziecko po swojemu, bo nic
      złego nie robisz. a takie kłótnie ucinaj na początku, bo Twoja racja
      jest tak oczywista, że sprzeczanie się o to nie ma najmniejszego
      sensu.
      • ewa_mama_jasia Re: uwagi męża 03.10.07, 12:43
        A mnie się wydawało, że w proces wychowawczy są zangażowani obydwoje
        rodzice a linia wychowawcza to średnia poglądów matki i ojca......
        • adamari1 ewa_mama_jasia 03.10.07, 13:48
          najwyrazniej nie wszyscy maja tak idealne uklady malzenskie/partnerskie, jak ty.
        • mha1 Re: uwagi męża 03.10.07, 13:53
          to pomyśl jeszcze trochę i zastanów się, co zrobić w przypadku
          skrajnych opinii na jakiś temat. skoro ojciec uważa, że dziecko
          należy uczyć samodzielności, a matka uważa, że dziecka nie powinno
          się zostawiać samego, gdy płacze, to gdzie tu średnia poglądów?
          dziecko płacze godzinę, a jak nie przestanie, to się bierze na ręce?
        • anulkas86 Ewa_mama_jasia 03.10.07, 13:53
          Pewnie i masz rację z tym co napisałaś i pewnie tak powinno być, tylko nie
          zawsze tak jest. Niestety bardzo często Jest tak, że ojcowie wychodzą z
          założenia, że ich rola ogranicza sie do przynoszenia pieniędzy, żeby to dziecko
          utrzymać. Wydaje mi się że szczególnie to jest widoczne gdy kobieta nie pracuje,
          a zajmuje się domem, bo wtedy taki mąż wychodzi często z założenia ze był w
          pracy, więc może się położyć do góry d... i już nic robić nie musi.

          Tak jest w mojej sytuacji i mój mąż nie bierze pod uwagę tego że ja przez te
          osiem godzin co on jest w pracy nie leżę non stop, a muszę małemu dać jeść,
          ubrać go, a potem przebrać tysiąc razy, nakarmić, posprzątać, zrobić pranie,
          poskładać pranie, wyjść z małym na spacer, iść do lekarza, zrobić zakupy,
          ugotować i do tego jeszcze najlepiej wstać raniutko zrobić mu śniadanie żeby
          miał gotowe. Aha no i oczywiście posprzątać po mężu który sprzątania, składania,
          układania ani niczego takiego nie uznaje. A jak ściąga skarpetki to zostawia tam
          gdzie akurat stoi. No a jego opieka nad dzieckiem wygląda tak że kładzie się na
          łóżku z pilotem do telewizora a dziecko robi sobie co chce, najczęściej się drze
          i przychodzę ja zając go jakąś książeczką czy czymkolwiek innym.

          No i na koniec dodam że mąż jest bardzo zdziwiony i zły na mnie że spotykam się
          ze znajomymi bo JEGO dziecko do mojego kolegi mówi TATO...
    • yoggi87 Re: uwagi męża 03.10.07, 13:18
      Moja corka ma rowniez 9 miesiecy i mowie otwarcie, ze jest przeze
      mnie rozpieszczona wink Kocham ja, nie lubie sie z nia rozstawac, w
      sumie to trzy razy byla z tesciowa sama u nas w domu po 2-2,5
      godzinki i dwa razy u tesciow po 4 godzinki. wszedzie ja ciagamy ze
      soba, mala jest radosna, czuje sie przy nas bezpiecznie, jak
      wychodze z pokoju to tez czasem jest placz, chyba, ze sie zabawi i
      nie widzi. Tatus jest cacy dopoki jest wszystko w porzadku, jak cos
      boli, czy wychodza zabki to na ukopjenie tylko mama i mama, ale co
      tam dzieci szybko rosna, wiem, ze jestem uwiazana w domu, nigdzie
      nie wychodze sama czy z mezem bez malej, mamy czas dla siebie jak
      spi, czujemy sie z tym dobrze. Jedynie co maz mi zarzuca to, ze na
      za duzo jej pozwalam, bo raczkujac wyrzuca wszystko z szuflad, ktore
      ma drodze, w efekcie czasem maz ma w szufladzie pomieszane majtki z
      maskotkami wink Bajzel czasem w domu niesamowity, ale wiem dobrze, ze
      jeszcze za tym zatesknimy jak nam z malej lobuzicy panna wyrosnie.
      Nie przejmuj sie. dzieci zostawiane same sobie wcale nie sa
      grzeczniejsze, sa ciche i zamkniete w sobie...
      • alkara Re: uwagi męża 03.10.07, 15:23
        o matko normalnie jak bym ja napisała tego maila! u mnie jest tak
        samo Madziula ma 10 miesięcy a beze mniespędziła możę z 10 godzin
        (trzy razy byłam u fryzjera smile).Nie chcę jej nigdzie zostawiać,
        chociaż czasem jest mi też ciężko.Mała nie potrafi w ciągu dnia
        siedzieć sama w łóżeczku a kojca nie mam.Za to raczkuje po całym
        domu za mną po drodze zaglądając wszędzie gdzie się da i brojąc ile
        się da ale nie potrafię jej tego zabronić.
        Madzia jest bardzo radosnym i pogodnym dzieckiem i uważamże na pewno
        procentuje to to żę ja jestem z nią.Nie boi się niczego jak jest ze
        mną a jak się uderzy to wystarczy żę się uśmiechnę, przytulę i coś
        powiem to już jest dobrze.
        Dziewczyny ja osobiście uważam,że jeżeli nam dobrze z tym ciągłym
        zajmowaniem się dziećmi i jeżeli mogłyśmy pozwolić sobie na pójście
        na wchowawczy to korzystajmy z tego na maxa.w końcu czas tak szybko
        leci, że już nigdy nasze dzieci nie będą takie same!!!!
        a w nosie miejmy uwagi innych, jeżeli chcą niech zostawiają wszędzie
        swoje dziecko, żeby tylko broń boże nic im nie przepadło -aerobik,
        kino, impreza, dyskoteka.
        Ja mam zamiar nadrobić to w przyszłości - to się da, a rozwoju
        dziecka nie cofniesz.
    • elunia29 Re: uwagi męża 03.10.07, 13:57
      Dzięki. Już mi lepiej bo przyjechała do mnie siostra ze swoim maluszkiem, przy
      niej to ja jestem pikuś. Ona poświęca swojemu synkowi tyle energii, że tylko ją
      podziwiać, ale mały 14 mc widać jak cały promienieje. Ona kazała mi się
      wyluzować i robić to co mówi mi serce, a faceci nigdy nie będą matkami tylko
      tatusiami i to jest to co nas dzieli, ale przecież łączą nas dzieci które oni
      też mocno kochają. Kocham moich facetów.
      • moniqep Re: uwagi męża 03.10.07, 18:52
        Podziwiam wasza energie. Kocham swoja corke najbardziej na swiecie. Wczesniej
        nie mialam pojecie,ze mozna kogos tak mocno kachac. Jednak czasem jestem
        zmeczona domowymi obowiazkami. Jestem takze zmeczona zajmowaniem sie
        dzieckiem.Mam ochote zajac sie soba,mam ochote na chwile relaxu,czasem chc
        posiedziec w ciszy przy kawie czy obejrzec cos w TV.
        Moja corka na szczescie potrafi sie soba zajac,zabawi sie sama.Nigdy nie bylo
        problemu by ja zostawic z babciami. My moglismy wtedy wyjsc do kina,na zakupy
        czy do znajomych. Jak miala 1,5 roku pierwszy raz wyjechalismy na tydzien sami
        bez dziecka.
        Tesknilam i sie denerwowalam ale bylo cudownie.
        Naprawde nie wyobrazam sobie ,by nie moc choc na chwilke wyrwac sie z domu i
        odpoczac.
        Niestety mam kolezanke ktora ma synka. Zawsze sie z nim bawila,byla na kazdy
        jego grymas.Wyreczala go we wszystkim.Ciagle nosila na raczkach.Zabawiala.
        Dziecko nie zostalo nawet sekundu samo bez mamy bo robilo sie sine z placzu,nie
        moglo zlapac oddechu,umieralo. Tylko dlatego ,ze mam zniknela za drzwiami by
        zaniesc tależyk do kuchni. Dziecko nie zasnelo z tata,nie wyszlo na spacer z
        babcia. 24 na dobe z mama,ktora nie mogla zniknac na sekunde.Chlopiec ciagle
        placze,jak cos chce,ciagle szantazuje swoim zachowaniem. Mama nie ma chwilki
        czasu dla siebie.
        Nie wiem moze ten typ tak ma? Moze to nie wina wychowania a poprostu charakteru
        i temperamentu dziecka.
        Ja osobiscie wspolczuje.
        Z dzieckiem trzeba przebywac,przytulac,bawic sie ,czytac mu itd. Ale takze
        trzeba nauczyc je by bawilo sie samo. By rozumialo,ze mama nie moze byc na kazde
        wezwanie i zla minke. Ze czasem mama musi cos zrobic i trzeba pobawic sie
        grzecznie samemu. Jesli jest mozliwosc by dziecko zostalo z babcia to czemu nie.
        Niech sie przyzwyczaja takze i do innych ludzi.
        Niestety potem dziecko ma 2,3,5 lat i nadal chce byc przy nodze. Uwiezcie ,ze po
        3 latach mozna miec juz troszke dosc.(ja nie mam bo moja corka daje mi odetchnac
        jak ja o to poprosze)
        Potem przychodzi drugie dziecko na swiat i naprawde trudno wytlumaczyc,ze mama
        nie moze juz 24 godziny zabawiac ,tylko ma inne obowiazki.

        • moniqep Re: uwagi męża 03.10.07, 19:10
          "dzieci zostawiane same sobie wcale nie sa
          grzeczniejsze, sa ciche i zamkniete w sobie..."
          Wszystko zalezy do charakteru dziecka. Moja nie jest zostawiona sama sobie,bo
          3,5 roku jestem w domu i ja wychowuje. Jestem jednak zadowolona,ze potrafi sie
          sama bawic.Jest bardzo samodzielna. Uwielbia ludzi i dzieci. Latwo nawiazuje
          znajomosci.Chetnie dzieli sie zabawkami. Jest wesola,usmiechnieta.Pewnie ma taki
          charakter i wcale nie jest to tylko nasza zasluga.
          Bardzo sie ciesze,ze corka chetnie zostaje z babciami a ja z mezem mozemy wyjsc
          gdzies razem. Oczywiscie ja takze ze soba zabieramy w rozne miejsca.
          Niestety synek mojej kolezanki,jest nauczony,ze wszystko mu sie nalezy,ze
          mamusia jest na kazde zawolanie. Byc moze dlatego,ciezko mu nawiazac kontakt z
          innymi dziecmi. Bo jak sie bawi z mama to jest pepkiem swiata a jak z
          rowiesnikami to juz nie jest najwazniejszy. Trzeba podzielic sie
          zabawka,przystac na propozycje kolegi itp. Jak cos nie idzie po jego mysli
          ,nie mozna mu przetlumaczyc. Wpada w szal i chce terroryzowac cale podworko. W
          domu terroryzuje mama ktora mu ulega ale z rowiesnikami nie jest tak latwo. Wiec
          nawet niechetnie wychodzi na plac zabaw.
          Nie mowie,ze wasze przypadki sa takie same i ze robicie cos zle.Na razie wasze
          dzieci sa male. Obserwujcie zachowania dzieci i przewidujcie przyszlosc. Zgadzam
          sie ,ze dziecku trzeba poswiecac duzo czasu,nie mozna pozwolic by plakalo w
          lozeczku bez naszej reakcji. Jednak nie mozna dac sie sterroryzowac.
          • renked Re: uwagi męża 03.10.07, 22:41
            Popieram w 100 %.
            • phantomka Re: uwagi męża 03.10.07, 23:21
              Przegiecia w zadna strone nie sa dobre - ani podrzucanie dziecka na
              cale dnie komus innemu, ani uwiazanie z dzieckiem. Ja bym chyba na
              glowe dostala, gdybym przez rok miala tylko 10 godz. bez dziecka, az
              mi sie nie chce wierzyc, ze to mozna nazwac szczesciem.
              Jestem na wychowawczym juz 21 m-cy, w domu jest mi super, ale tylko
              dlatego, ze mam duzo mozliwosci spedzania choc kilku godzin bez
              dziecka.
    • karina_b81 Re: uwagi męża 04.10.07, 13:04
      Witam
      Podziwiam te mamy, ktore potrafia siedziec z dieckiem 24 godz na
      dobe i nie potrzebuja odpoczynku. Ja tak nie umiem. Maks ma 5 i pol
      miesiaca a ja w piatym zaczelam tracic cierpliwosc nie wiem sama
      dlaczego. Maksiu jest dzieckiem ktoremu potrzeba jest bardzo duzo
      uwagi nie lubi byc sam musi byc caly czas ktos przy nim. Od
      przynajmniej 3 miesiecy robimy wiele rzeczy razem gotujemy pierzemy
      sprzatamy kiedy moj synek mnie wiedzi jest ok. Tu nie chodzi o to ze
      musze to byc ja to moze byc ktoras babcia dziadek tata obojetne byle
      by mial towarzystwo wiem ze wina lezy w duzej czesci po mojej
      stronie bo to ja gdy byl malusienki nie spuszczalam go z oka spal
      przy mnie zawsze. Patrzylam sobie na niego i bylo mi z tym dobrze.
      Kocham mojego synka najmocniej na swiecie i bezwarunkowo ale maz
      widzac ze zaczynam juz fiksowac ciagle bylam zla zmeczona nie mialam
      humoru poprostu oddal malego do dziadkow a mnie zabral na wspanialy
      niezapomniany weekend powiem ze naprawde tesknilam za nim bardzo ale
      i mnie byla potrzeba oddechu i wyciszenia. Podziwiam te mamy ktore
      spedzaja caly czas z maluszkiem naprawde. Pozdrawiam
      • ewa_mama_jasia Re: uwagi męża 04.10.07, 13:10
        Szczerze? Też podziwiam. Nie wyobrazam sobie tego. Zresztą, moim
        zamiarem od początku było przyzwyczajać małego do mojej nieobecności
        i opieki innych osób. Wróciłam na studia zaoczne jak mały miał 3
        tygodnie i przez dwa dni przez 12 godzin miałam "wychodne". Potem
        dość często zostawiałam małego pod opieką różnych osób z rodziny i
        dzięki temu nie miałam problemu z wprowadzeniem butelki oraz z np.
        adaptacją żłobkową.
        Naprawdę nie wytrzymałabym 24 godzin na dobę przez pół roku, rok czy
        kilku lat, jak niektóre mamy.
        • elunia29 Re: uwagi męża 04.10.07, 13:48
          ale tu nie o to chodzi, ja spełniam się w 100% jako matka, a nie jestem z małym
          24 godz na dobę, to nie jest potrzebne, mały śpi od 19.30 i tu zaczyna się czas
          dla mnie w dzień śpi ok trzech co w sumie zwalnia mnie z opieki na jakieś
          14godzin, mi chodzi o to, że nie po to postanowiłam być matką aby podrzucać
          małego dziadkom lub zostawiać go na podwórku w wózku by patrzył w niebo, wolę
          iść na spacer - pokazać mu rzeczkę, kaczki itd, lubię spędzać z nim czas,
          patrzeć jak cieszą go drobnostki, co nie ogranicza mnie w żaden sposób, teraz np
          się dokształcam i jak jest taka konieczność zostawiam małego na 2godz babci, ale
          nie mam zamiaru tego nadużywać bo babcie już swoje dzieci wychowały a teraz jest
          moja kolej, aby to robić musimy z maluchami być, a domowe obowiązki wykonuję
          razem z małym
          Mężowi już przeszło i trochę zmiękł jak bez emocji posłuchał moich argumetów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka