z2006
31.01.06, 13:15
"„Połóż na nią ręce”; „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Dzisiejsza Ewangelia sześciokrotnie mówi o dotknięciu. Nie chodzi o magię; jest to raczej protest przeciwko ideologizacji wiary: tylko żywy, osobisty, intymny kontakt ze Zbawicielem przynosi ratunek, uzdrowienie, życie, zbawienie. Dawid też dotknął Boga, ale nie bezpośrednio: został dotknięty strasznym cierpieniem. Oto własny syn czyha na jego życie, a kiedy ginie, król wpada w rozpacz i wśród łez woła: „Obym umarł zamiast ciebie, Absalomie, mój synu, mój synu!” Na szczęście nie zamyka się w bólu, lecz w ufnej wierze otwiera się na Boga: „Nakłoń swe ucho i wysłuchaj mnie, Panie! (...) zmiłuj się nade mną, bo nieustannie wołam do Ciebie”. Wierzyć to uznać swoją małość i słabość i powierzyć się Bożej mocy (I etap). Tak nawiązuje się więź bardzo osobista między nieszczęśliwym człowiekiem a kochającym Zbawicielem (II etap). Aż wreszcie człowiek oddaje się całkowicie wiernej miłości swego Pana (III etap). „Nie bój się, wierz tylko!” – te słowa zwraca Miłosierny Zbawiciel także do mnie, dzisiaj, a zwłaszcza wtedy, kiedy przechodzę „przez ciemną dolinę”."
Ks. Michał Czajkowski
www.mateusz.pl/czytania/20060131.htm