Dodaj do ulubionych

Straszne czasy

06.10.07, 08:51
Gdy mały miał ponad miesiąc przeszedł poważną operację-lekarze
mówili,że to był cud,że żyje bo granica była maleńka między życiem a
śmiercią.Płakał i nie spał po porodzie bo go bolało a nikt nie
wiedział co mu jest,płakał i nie spał po operacji bo go bolało
(pociachane moje biedactwo)a później wszystko po trochu mu sie
czepiało,byliśmy sałymi bywalcami szpitala . Przez rok prawie
osiwiałam ze stresu i jak sobie przypomne moje dzieciątko trzymane w
właściwie w agoni to serce mi zamiera NIGDY WIĘCEJ DZIECI. Tak sobie
myślę,że gdyby moje dziecko było zdrowe,spało i nic się złego nie
działo,cały okres noworodkowy i niemowlęcy byłby radosny chciałabym
drugie dziecko.Dziwnie pokrętny i niesprawiedliwy bywa los choć i
bywa wspaniałomyślny bo obecnie (puk puk odpukać)mój syn jest zdrów
ja ryba.
Obserwuj wątek
    • majmajka Re: Straszne czasy 06.10.07, 10:25
      Wiesz, bardzo wiele mam przezywa takie straszne czasy. Moj maly, kiedy sie urodzil wyladowal na OIT, byl w ciezkim stanie - urodzil sie tylko miesiac wczesniej, a nie potrafil oddychac. W ciagu 2 tygodni poradzil sobie. Ma 5 lat i jest superowym, zdrowym smykiem. Pamietam rozpacz rodziny i moj spokoj. Oni patrzeli na mnie jak na wariatke, nawet moj ginekolog patrzyl dziwnie. Oni drzeli ze strachu, a ja ze stoickim spokojem to wszystko przyjmowalam. Jeszcze nigdy nie bylam w zyciu niczego tak pewna, jak wtedy tego, ze synek bedzie zdrowysmile. Nie wiem, czy to intuicja czy cos innego, ale wtedy bylam tak spokojna...Trzeba cieszyc sie dniem dzisiejszym, a drugie dziecko to naprawde nie musi byc ta sama historia. Ja bym na Twoim miejscu pomyslalasmile
      • haja197222 Majmajka 06.10.07, 12:30
        Jedyne co modę napisać to...Podziwiam Cię.
        • asiorzynka Re: Majmajka 06.10.07, 16:08
          nie każdy ma takie nerwy ze stali jak Ty-Mamajko.
          Mój Mały tez urodził się jako wcześniak-równe 2 miesiace za wcześnie.
          Następnego dnia zabrali mi GO i wywieźli z dala od domu o prawie 100
          kilometrów bo w moim mieście nie mieli odpowiedniego sprzętu.Przez 3
          tygodnie leżał w inkubatorze,ważył zaledwie 1,5 kilo.
          Jeździłam do Niego codziennie.
          Ale jak sobie przypomnę ten strach gdy prze pierwsze dni dzwoniłam
          do lekarzy,czy wszystko w porządku, z zapytaniem czy moze cokolwiek
          przybrał na wadze,to jeszcze dzis mi ciarki po plecach chodzą.I ten
          strach, gdy Go pierwszy raz ujrzałam takiego Malutkiego i
          bezbronnego,gdzie najmniejsze ubranka były o wiele za duże.
          I szczerze-strasznie chcę mieć drugie dziecko.Ale strach jest
          olbrzymi.Nie wiem,jak dam rade psychicznie przechodzić 9 miesięcy.
          Teraz dopiero dojrzewamy do tej decyzji.Minęło bowiem 2 lata i mój
          Maluch jest zdrowiutki i slicznie się rozwija.
          Wcześniej nawet słyszec nie chciałam o drugim dziecku....
          • majmajka Re: Majmajka 06.10.07, 16:14
            Ale ja nie mam nerwow ze stali. Ja poprostu czulam wtedy taki wewnetrzny spokoj, ze wszystko bedzie dobrze. Ja nie potrafie tego opisac; takie wewnetrzne, glebokie przekonanie. Ale kiedy go widzialam to tez plakalam, ale np. uspokajalam meza (wiesz,on jest lekarzem, bal sie podwojnie). On nie byl az tak maly, wazyl 2200. Byly to i tak niewatpilwie najgorsze chwile w moim zyciu, aczkolwiek ten spokoj mnie sama zadziwil.
            • majmajka Re: Majmajka 06.10.07, 17:50
              Ale musze dodac, ze to co niewatpliwie przezyla autorka watku musialo byc straszna trauma. U mnie taki strach trwal tylko(czy az?) 2 tygodnie. Tak dlugi okres....nie wiem...wspolczuje. No i zycze zdrowia i usmiechu na twarzy calej rodzinysmile
    • agata7712 Re: Straszne czasy 06.10.07, 18:26
      Podziwiam, jesteś dzielną kobieta.
    • filipinka79 Re: Straszne czasy 08.10.07, 15:57
      Ja myślę ze drugie dziecko to kwestia do przemyslenia, nie warto juz
      teraz mówić : na pewno nie. Nas tez los nie oszczędził. Mielismy
      miec bliźnięta, dwóch chłopców. Ciążę udało sie utrzymac do 26 tyg,
      dzieci urodziły sie w bardzo cięzkim stanie. Starszy żył tylko 3
      tygodnie, o życie i zdrowie młodszzego walczylismy długie 3 mieiące.
      Udało się! Teraz Filip ma 3,5 roku... a Kamil 8 miesięcy. I nie
      żałuję ze mam drugie dziecko. Juz wiedziałam co MOZE sie stac jak
      byłam w drugiej ciązy, ale nikt nie powiedział ze musi.
      Trzeba wierzyć że będzie dobrze.
    • mama-paula Re: Straszne czasy 08.10.07, 16:51
      Wedlowka rozumiem twój ból.
      Ja jestem mamą wcześniaka, z 29/30 tyg Cholestaza, tachykardia
      (tętno 220/230)u dziecka i z tego powodu mialam szybsze
      ciecie.Pozniej wielka niewiadoma, maly na ojomie 4 dni po
      repsiratorem, lekarze rozkladali rece, modlitwa do Boga nic wiecej.
      Przezyl, ma sie dobrze. Dopiero po 2 latach dowiedzialam sie od
      naszej pediatry, ze wie od mojego ojca ze nie dawali mu zadnych
      szans, ze kilkakrotnie montor ekg wykazal linie ciagła...Lecz zawsze
      serce wracalo do swojego rytmu.
      Synek rozwijal sie super, zaczal chodzic w wieku 11 m-cy od porodu,
      a nie terminu porodu.Szybko zaczal mowic.
      Duzo najezdzilam sie sama do lekarzy na kontrole, neurolog,
      rechabilitant, okulista i teraz kardiolog.
      Po 2 latach tachykardia powrocila, spedzilismy 12 dni w szpitalu,
      koszmar... Wierze, ze bedzie lepiej, ze pozniej nie bedzie trzeba
      brac lekow na serce.Ze wszystko sie unormuje .
      Tez myslalam o drugim dziecku, ale sie boje... bardzo... Na dzien
      dizsiejszy na pewno nie.
      • guderianka Re: Straszne czasy 08.10.07, 19:07
        mam dziecko niepełnosprawne rzadko występującą wadą rdzenia
        kręgowego. Marzeń o drugim dziecku i zdrowym macierzyństwie nie
        pokonały ani pobyty w szpitalu, ani operacje i drżenie o jej życie,
        ani oczekiwania (3letnie) na właściwą diagnozę. Strasznie się bałam
        przed zajściem w drugą ciążę, bałam się przed każdym kolejnym USG. W
        szybkim tempie urodziłam cudną zdrową córkę. Cicho a czasem glośniej
        marzymy o trzecim.
        Nie można całe życie kierować się strachem i wszystko jemu
        podporzadkowywać. Jeśli ta trauma nadal tkwi w tobie powinnaś
        (powinnyście)udac sie do terapeuty, który pomoże wam to "przerobić".
        Obawiam się czy taki twój stan psychiczny nie odbije sie na dziecku,
        czy nie będziesz mamą ktora daje lekarstwo przy każdym kichnięciu, a
        przy goraczce pędzi na izbę przyjęć, nie wypuszcza synka samego na
        dwór bo jeszcze coś mu sie stanie itp

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka