wedlowka
06.10.07, 08:51
Gdy mały miał ponad miesiąc przeszedł poważną operację-lekarze
mówili,że to był cud,że żyje bo granica była maleńka między życiem a
śmiercią.Płakał i nie spał po porodzie bo go bolało a nikt nie
wiedział co mu jest,płakał i nie spał po operacji bo go bolało
(pociachane moje biedactwo)a później wszystko po trochu mu sie
czepiało,byliśmy sałymi bywalcami szpitala . Przez rok prawie
osiwiałam ze stresu i jak sobie przypomne moje dzieciątko trzymane w
właściwie w agoni to serce mi zamiera NIGDY WIĘCEJ DZIECI. Tak sobie
myślę,że gdyby moje dziecko było zdrowe,spało i nic się złego nie
działo,cały okres noworodkowy i niemowlęcy byłby radosny chciałabym
drugie dziecko.Dziwnie pokrętny i niesprawiedliwy bywa los choć i
bywa wspaniałomyślny bo obecnie (puk puk odpukać)mój syn jest zdrów
ja ryba.