...właśnie egzaminu na prawo jazdy

Co za załama. Nie mam już więcej
pieniędzy żeby pójść na drugi. Najbardziej dołujące jest to, że ja naprawdę
uważam że robie to dobrze a jeśli tak jest to naprawdę musi tak być.
Egzaminator był wredny niesamowicie, ciągle gadał mimo tego, że poprosiłam go
o ciszę bo chciałabym skupić się na jeździe. Nie miły, stary dziad a ja też
się nie popisałam w doborze obuwia. Buty w wypustkami antypoślizgowymi i
jednocześnie wycieraczki (dywaniki) zimowe to koszmar. Oblał mnie na
parkowaniu równoległym. Za pierwszym razem wjechałam nieco krzywo, potem do
poprawki, stres niesamowity i pikawa serca, moja ostatnia szansa, wjechałam
idealnie... ale.... no właśnie, po fakcie powiedział mi że nie dałam
kierunkowskazu. Dziękuję, egzamin zaliczony negatywnie, proszę wyjechać...
Tak się chciałam wyżalić, dobrze że mam Krzysia, zaraz jak się zbudzi zapomnę
i smutek zniknie o marzeniu ułatwienia sobie życia...