POnieważ mój prawie 5-letni synek był bardzo zaangażowany w wybory:
rzucanie do urny, rozmowy w domu i niecierpliwość związana z
ogłoszeniem wyników, która mu sie także udzieliła; dziś rano
otwierając swoje zaspane oczka zadał jedno proste
pytanie: "Wygraliśmy?". Ja odpowiedziałam: "Tak, mordko ty moja".

.