Dodaj do ulubionych

Weekandy...

19.11.07, 12:01
Mamy pracujące, jak wyglądają Wasze weekandy? Mam rocznego synka i
wrażenie, że wszyscy znajomi mają poukładane życie tylko ja ciągle
gdzieś pędzę. Wstaję codziennie o 5, do pracy chodzę na 7. Rano
wszystko w biegu, na szczęście mąż dużo mi pomaga. Wracając z pracy
jakieś zakupy z zegarkiem w ręku i biegiem do domu. Po powrocie z
pracy staram się cały swój czas poświęcić dziecku. Mąż wraca ok. 18-
19, kładziemy synka spać, zjadamy kolację i padamy, a przecież
trzeba jeszcze przygotować jakiś obiad na następny dzień itp. W
końcu doczołgujemy się do piątku i się zaczyna. Pranie, sprzątanie,
gotowanie, zakupy i gimnastykowanie się żeby dziecko na naszych
domowych obowiązkach jak najmniej ucierpiało bo skoro w tygodniu
mamy dla niego mało czasu to przynajmniej weekand powinien byc tylko
dla rodziny. W niedzielę od południa oboje jesteśmy chorzy na myśl o
zbliżającym się poniedziałku. Zmęczeni, bez chwili dla siebie i z
cholernymi wyrzutami sumienia, że nie spędzamy z synkiem tyle czasu
ile byśmy chcieli. Czy u Was jest tak samo? Nie uważam się za osobę
źle zorganizowaną ale często zastanawiam się czy tylko u nas tak to
wygląda. Napiszcie jak radzicie sobie z tym ciągłym brakiem czasu.

pzdr.
Obserwuj wątek
    • mor_lena Re: Weekandy... 19.11.07, 12:21
      Ja od pewnego czasu zaczęłam tzw. weekendowe pranie robić w piątek
      wieczorem - nastawiam pralkę (raz albo dwa), potem rozwieszam i mam
      z bańki. Większe zakupy też staram się (ja lub mąż) raczej zrobić w
      środku tygodnia, ostatnio udaje nam się ograniczyć do 2 razy w
      miesiącu + pieczywo, warzywa, owoce itp. na bieżąco.
      Gotuj potrawy, które wystarczą na 2, 3 dni - tylko odgrzać (albo
      czasem coś gotowego), a w sobotę zamówcie sobie czasem pizzę, wtedy
      nawet zmywanie odpadasmile
      Sprzątać też staram się wtedy, kiedy mam akurat melodię do tego, a
      nie odkładam wszystkiego na sobotę.
      Postaraj się trochę wyluzować, powodzeniasmile
    • mathiola Re: Weekandy... 19.11.07, 12:23
      W weekend robimy to na co mamy ochotę.
      Żadne przymusowe sprzatanie, żadne przymusowe pranie. Bez przesady,
      świat się nie zawali, jeśli cały dzień, a nawet dwa przeleżymy na
      kanapie.
      • primavera12 Re: Weekandy... 19.11.07, 12:31
        U mnie chyba właśnie w tym wyluzowaniu tkwi problem. Jakby mi ktos
        stał na głową i mówił musisz to, musisz tamto. Obiady staram się
        przygotowywać na 2 dni lub gotuję więcej i mrożę. Trochę kłopotliwe
        jest to, że synek ma alergie na białko, a ja jeszcze go karmię więc
        oboje jesteśmy na diecie. Dlatego muszę kombinować z jedzeniem i
        pizza w weekand niestety odpada, a szkoda...
        • mor_lena Re: Weekandy... 19.11.07, 14:50
          Ja bym ci radziła jednak spróbować z tą pizzą (oczywiście dla
          ciebie, nie dla dzieckasmile), no chyba, że lekarz wyraźnie wam
          zabronił. Moja córka miała silną skazę białkową od urodzenia do 4
          r.ż., karmiłam ją piersią 20 miesięcy i pamiętam, że gdy miała rok,
          to ja jadłam w zasadzie normalnie, wystrzegałam się tylko mleka i
          jego przetworów.
      • e_r_i_n Re: Weekandy... 19.11.07, 14:46
        Dokladnie jak Mathiola. W tygodniu zreszta tez do niczego sie nie
        zmuszam. Robie to, co musze - a ze niewiele musze, to i mam czas na
        basen z dzieckiem czy inne atrakcje.
    • agao_72 Re: Weekandy... 19.11.07, 12:29
      w weekendy zajmujemy się konstruktywnym robieniem "niczego". czyli
      odpoczywamy. a jak dochodzimy do wniosku, że nam się chce, to
      sprzątamy, jak nie to gdzieś jedziemy. obiady gotujemy jednodaniowe,
      pranie się pierze w pralce, a rozwieszenie to 5 -10 min. nie
      prasujemy raczej, bo nam się nie chce. gary myje zmywarka.

      zakupy robimy w weekendy większe. jak nie zrobimy to robimy w pn ;-
      ). pełen luz. oduczyłam się spinania i perfekcjonizmu. i mam spoooro
      czasu na wszystko. więc sobie robię biżuterię i projekty graficzne,
      czytam, ide na kawę/ piwo/ wódkę ze znajomymi.

      dziecko nauczyłam bawić się samodzielnie.

      mąż mi NIE POMAGA. on dba o wszystko na równi ze mną. i dzięki temu
      możemy oboje sobie pozwolić na lenistwo.
    • loola_kr Re: Weekandy... 19.11.07, 12:31
      Ja tez cały czas mam wyrzuty sumienia...
      W tygodniu pędzę do domu po pracy i bawię się z dziećmi.
      Przygotowuję tylko szybkie kolacje albo rozmrażane.
      A w weekendy postanowiłam mieć cały czas dla dzieci i Tak:
      -sprzątanie i prasowanie robi mi pani do sprzatania
      -zakupy ostatnio robę przez internet albo jeździmy wieczorem jak
      dzieci śpią
      -pranie robię wieczorem
      W niedzielę nigdy nie gotuję - chodzimy do restauracji albo do
      teściów.

      W sumie to jest czas dla dzieci w sobotę i niedzielę ale i tak mam
      wyrzuty sumienia, że pracuję...
      • gaskama Re: Weekandy... 19.11.07, 12:39
        To ja się podłączę pod Ciebie. U mnie identycznie, tyle że nie
        jeździmy, jak dzieci śpią. Też albo zamawiamy przez internet, albo
        jedzie szybko jedno z nas, albo syn zostaje na 2-3 godzinki z babcią
        a ja z niemężem lecę po zakupki i spokojny obiadek bez 5 latka,
        który w restauracjach to by najchętniej tylko pizze jadl.
        Weekedny u nas bardzo też zależą od pory roku. Wiosna, lato i
        wczesna jesień - to czas wycieczek rowerowych, wyjeżdżamy z domu o
        10.00 i wracamy późnym popołudniem. Późną jesienią i zimą leczymy
        depresje przy grach planszowych, plastelinie, pieczeniu ciasteczek,
        albo przy komputerze lub telewizorze. I nie sprzątamy!!!
    • magdusinska Proste- jesteś niezorganizowana 19.11.07, 14:22
      1) Pracujesz od 7- 15 zapewne, więc masz baaaardzo długie popołudnia,
      2) Zakupy po pracy to czysta głupota, zakupy to się robi raz na
      miesiąc, a w tygodniu dokupuje to co musi być świeże albo zabraknie.
      W tym czasie lepiej odgrzać obiad i przygotować na następny dzień
      nowy. Ja zawsze robię z dnia na dzień np. mięso kroję, zlepiam
      kotlety, obieram ziemniaki i zostawiam w wodzie, jak się gotuje i
      smaży to robie surówkę i popijam kawusię.
      3)Mąż jest już o 18, więc pomóc Ci już może np. położyć małego,
      zrobić kolację.
      4) Jak to padasz o 19???????? No wybacz, ale od 19 to się można i
      wykąpać i pranie zrobić, a nawet z mężem wybzykaćsmile Może masz
      anemię, niedobory czegośtam ważnego?Zrób badania.
      5) Nie rób wszystkiego w jeden dzień. Ja pranie robię na bieżąco i
      dzięki temu mam mało prasowania i zajuje ono dosłownie chwilę.
      Rozkładam sprzątanie na cały tydzień np. jednego dnia kuchnia- 20
      min., drugiego łazienka- 20 min. , pokoje. Odkurzam co 2 dni.

      Zwyczajnie nie potrafisz sobie ułatwić życia ot co.
      • adsa_21 Re: Proste- jesteś niezorganizowana 20.11.07, 14:36
        polecam zdrovit z zen-szeniemsmile
    • justi54 Re: nie dołuj się dziewczyno tylko 19.11.07, 14:40
      zacznij od usunięcia z domu wszystkiego co zbyteczne dla rodziny z
      rocznym dzieckiem więc wszystkie bibeloty i sprzęty do odkurzania,
      mycia wynocha. Zostaw tylko to co niezbędne a będziesz miała połowę
      sprzątania mniej. Gotuj na dwa, trzy dni i to potrawy proste, chodzi
      mi zwłaszcza o męża i o ciebie. Piszesz, że synek ma skazę białkową
      no to myk dla niego różnego rodzaju kasze z warzywami i rybka. Taka
      kasza kuskus zalewasz wodą i po 5 minutach masz pyszny posiłek do
      tego mrożone warzywa na oleju jak nie masz czasu na obieranie
      świeżych i odmrozona od rana w lodówce ryba filet (bez panierki). A
      weekend na atrakcje rodzinne poświęcajcie.
      • majan2 Re: nie dołuj się dziewczyno tylko 19.11.07, 14:52
        Dobrze ci radza dizewczyny, ja ze wzgledu na potrzebe wygospodarowania czasu dla
        coreczki, 2 razy w miesiacu wynajmuje Pnaia do sprztatania, mniejesze porzadki
        wieczorem jak corka spi, czesc rzeczy robimy razem np. wieszanie prania, czy
        czesc gotowania, tylko ze ona ma juz 2 lata.
        • magdusinska Re: nie dołuj się dziewczyno tylko 19.11.07, 14:59
          majan2 napisała:

          > Dobrze ci radza dizewczyny, ja ze wzgledu na potrzebe
          wygospodarowania czasu dl
          > a
          > coreczki, 2 razy w miesiacu wynajmuje Pnaia do sprztatania,
          mniejesze porzadki
          > wieczorem jak corka spi, czesc rzeczy robimy razem np. wieszanie
          prania, czy
          > czesc gotowania, tylko ze ona ma juz 2 lata.

          No a z roczniakiem to chyba też coś tam można. Ja dzieci nie mam,
          ale moja koleżanka sadza swojego synka w krzesełku do karmienia,
          daje jakieś tam zabawki i gada do niego. A on sie śmieje i gaworzy
          sobie. I tak godzinę gadają i się śmieją, a obiad gotowy i kawusia
          wypita. Wszystko to kwestia zorganizowania.
    • babsee Re: Weekandy... 19.11.07, 15:06
      Ja tez robie zakupy duze raz w miesiącu a w tygdniu juz naprawde
      beiżace-wiec rzadko.
      Pani do sprzatania nie mam-szkoda wielka,ale sprzatnie zajmuje mi i
      męzowi-od 9 do 11 w sobote.Dziecko moje juz od ukonczenia wlasnie
      roczku "sprzata"ze mna.dostaje mokra sciere i ma zabawe lepsza niz
      ja sad Zawsze duzo rzeczy robilam razem z nia-juz sie nauczyla,w
      kuchni tez.Wiec w sumie spedzamy czas razem.
      Weekend-od soboty godz. 12 jestesmy wolni-byczymy sie,chodzimy na
      spacerki,wyjezdzamy gdzies za miasto na wycieczki.
      W tygodniu-to prawda-ciagla gonitwa ale weekend jest nasz i dziecka.
      • nadja11 Re: Weekandy... 19.11.07, 20:54
        Ja pon-piątek zyje jak w kołowrotku pobudka 5.20 robota ,spanie ,
        wstawanie i tak w kółko prace mam ciezką 8 godzin uzerania sie z
        rozwscieczonym tłumem ludzi gadam non stop takze po powrocie padam
        na pysk z wiecznym zapaleniem krtani.dodatkowo mąz pracuje poza
        miastem wiec jestesmy weekendowym małzenstwem.Mam dosc!Pozostają nam
        2 dni dla siebie wiec aby je w 100% wykorzystac pomimo tego ze
        wpiatek popołudniu padam na pysk biore sie za pranie sprzatanie jade
        na duze jedzeniowe zakupy tak abysmy mogli w sobote powłuczyc sie po
        miescie wpasc do jakiejs knajpki , a w niedziele spedzic dzien w
        łozku.
    • soemi Re: Weekandy... 20.11.07, 09:13
      Wszystko zależy od podejścia do sprawy i jej opisania. Twój opis to horror.
      Życie w biegu bez chwili dla siebie, w totalnym chaosie. Życie innych ludzi jest
      podobne. Również praca, codzienne obowiązki, zakupy. itd.
      Ja również wcześnie wstaję, wracam po pracy na 16.30 po drodze zabierając
      dziecko z przedszkola. Nie zawracam sobie już głowy codziennymi zakupami.
      Jedynie chleb po drodze do pracy. Raz w tygodniu, bądź co drugi tydzień jeżdżę
      na większe zakupy do hipermarketu po południu, kiedy wracam z pracy. Oczywiście
      towarzyszy mi w nich moja córa więc tez dłużej sie schodzi. Szkoda by mi było
      czasu na zakupy spożywcze w sob kiedy to większość ludzi właśnie jedzie do sklepu.
      Po południu staram się spędzać czas z dzieckiem, ustawiam sobie prace domowe tak
      by mogła mi w nich pomagać moja 4 letnia córcia-i tu spędzamy czas razem. W
      tygodniu żyjemy przeważnie na zupach-bo niedużo przy nich pracy, ewentualnie
      dania makaronowe z sosami, gotowymi lub przyrządzam sama. Przygotowując jedzenie
      bazuję na mrożonkach. A w weekendy czas nam mija równie szybko bo mamy
      wypełnione dni, teatr, działka, spotkania z babciami lub znajomymi. Czasem
      zakupy odzieżowe.
      Wieczorami mam przeważnie godzinę-dwie kiedy córka idzie spać. Dowolnie
      gospodaruję ten czas. Prasuję na bieżąc, po każdym praniu tak ze 2 razy w tyg.
      Czasem obejrzę film, poczytam książkę czy spędzimy czas razem z mężem. I tak się
      wszytko toczy. Ale zapewniam Cię że innym czas się nie mnoży smile
    • adsa_21 Re: Weekandy... 20.11.07, 14:33
      hmm..zalezy czy masz daleko do pracy i ile zajmuja ci dojazdy. Ja
      tez pracuje na dodatek studiuje ale
      - po pierwsze do pracy mam blisko: jade 15 minut metrem w jedna
      strone
      - pracuje do 15.30 nigdy nie zostaje po godzinach, do przedszkola
      ide 10 minut wiec o 16.00 jestesmy juz razem z synkiem w domu
      - zakupow nie robie codziennie, nie gotuje codziennie.
      - w weekendy przewaznie mnie nie ma bo mam szkole ( maly jest wtedy
      u ojca na drugim koncu miasta)


      Mysle, ze powinnas dac sobie spokoj z tym codziennym pichceniem i
      porzadkami. Wazne by ciuchy byly czyste i kurz metrami nie zalegal:-
      ) Mieszkam z rodzicami ale moja mama tez gotuje raz na tydzien, w
      weekendy tylko. synek je obiady w przedszkolu,ja w pracy takze nie
      ma potrzeby.
    • 18_lipcowa1 heh wlasnie widac jak wygladaja weekandy 20.11.07, 16:34
      co niektorych mam


      a tak by sie przydal jakis kurs angielskiego zamiast pieczenia
      ciast , co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka