problem rodzinny(dość długie)

16.12.07, 18:07
chodzi o brata mojego męża...w czwartek zadzwonił do nas żeby się zapytać czy
może do nas przyjechać na piątek i sobotę, jak zwykle się zgodziliśmy bo to
żaden problem a jest to najlepszy brat mojego męża. przyjechał ale mój mąż był
wtedy w pracy, robert(tak ma na imię brat)zwierzył mi się że przyjechał
dlatego że dość mocno pokłucił się ze swoją żoną ale nic poza tym nie
powiedział. następnego dnia powiedział to samo mojemu mężowi i wszystko było
by ok gdyby nie to że do mojego męża zaczęła wydzwaniać żona roberta. okazało
się że robert zrobił jej potworną awanturę. jego żona jest przedstawicielką
handlową i dostała sms-a od jakiegoś klienta który chciał się z nią spotkać w
sprawie służbowej a robert pogrzebał jej w telefonie i przeczytał tą
wiadomość, wkurzył się, zadzwonił do gościa i powiedział że jego żona już jest
wolna i może do niej startować, nakrzyczał na swoją żonę i powiedział że w
tygodniu jedzie po papiery rozwodowe!spakował walizkę i przyjechał do nas.
wczoraj umówił się ze swoim kumplem i pojechał do niego i zaznaczył że będzie
u niego co najmniej tydzień. jego żona już nie wie co ma robić i co myśleć,
tym bardziej że mają 10letnią córkę. ciągle do nas dzwoni i pisze że traci
zmysły i nie wie co robić, a robert łazi po knajpach z kumplem i wypisuje
swojej żonie smsy że świetnie się bawi z innymi laskami!
żal nam jego żony i jesteśmy wściekli na roberta bo przecież jak on się
zachowuje!? nie ma w nim za grosz odpowiedzialności. nie wiem co mam mówić
jego żonie czy w ogóle z nią gadać, pisać?co wy byście zrobiły?
    • madame_edith Re: problem rodzinny(dość długie) 16.12.07, 18:21
      O ile wyznaję zasadę, żeby się nie wtryniać w takie kryzysy, tak w
      tej sytuacji powiedziałabym dziewczynie, żeby się nie martwiła. Jak
      udacie, że nic nie wiecie, to może mieć potem do Was żal, bo to tak
      jakbyście pochwalali jego beznadziejne zachowanie.
    • kali_pso Re: problem rodzinny(dość długie) 16.12.07, 18:31
      Urodzaj wyjątkowy dzisiaj na forum, na beznadziejnych typów w roli
      mężówwinkP

      Powiedz dziewczynie, żeby robiła to, co robi i wzieła mężusia na
      przeczekanie, tylko niech nie próbuje sie mu tłumaczyć, nie zasłuzył
      sobie... może pan przemyśli własne głupie zachowanie i skruszony
      wróci z przeprosinami?
      Z drugiej strony- może on wykorzystuje te sytuację, bo juz od
      jakiegos czasu cos tam w tym małżeństwie nie gra?
      Może źle znosi samodzielność żony?winkP
      Może czuje się zagrożony?
      • bombastycznie Re: problem rodzinny(dość długie) 16.12.07, 22:18
        zapomniałam dodać że robert stwierdził że w ich małżeństwie pojawiła się rutyna,
        nie wiem dokładnie czego ta rutyna miałaby dotyczyć, ale cokolwiek miał na myśli
        to przecież jeśli uważał że tak jest to mógł zwyczajnie pogadać na ten temat z
        żoną i może znaleźli by rozwiązanie. jednak z drugiej strony być może ta owa
        rutyna to może dla niego brak emocji(albo nie wiem jak to inaczej
        wyjaśnić)dlatego spowodował niepotrzebną kłótnię.oczywiście problemem są też u
        nich pieniądze, oboje zarabiają jednak on zarabia 3razy więcej niż ona, pomimo
        tego mają sporo długów do spłacenia, a robert moim zdaniem zachowuje sie
        nieodpowiedzialnie bo zamiast oszczędzać na raty to on kupuje niepotrzebne
        rzeczy za które znowu co miesiąc musi płacić(ostatnio kupił cyfrę+)i dziwię się
        ze jego żona się zgadza na takie decyzje...oboje zawinili, i wmieszali w tą całą
        sprawę nas pomimo że uważam że sami powinni to naprawić
        • mozambia80 Re: problem rodzinny(dość długie) 16.12.07, 22:25
          Jak ma mój gust, to gościu chciał na siłę jakiś pretekst znaleźć, żeby zwiaćc z
          tego małżeństwa i uczepił sie jakiegoś smsa. teraz dobrze się bawi, ale pewnie
          jeszcze przyleci do żony z przeprosinami.
    • elza78 Re: problem rodzinny(dość długie) 16.12.07, 22:39
      a moze tak do konc anie znacie calej sytuacji, ja watpie zeby dorosly gosc na
      skutek sms'a od klienta wzial nogi za pas smile
      to jest niemozliwe wiec moze zoneczka ma jednak za uszami tylko sie przed wami
      wybiela smile
    • zuzanka79 Re: problem rodzinny(dość długie) 16.12.07, 22:56
      >co wy byście zrobiły?

      Ja bym się nie wtrącała i nie stawała po niczyjej stronie. Tak na
      wszelki wypadek.
    • 18_lipcowa1 Re: problem rodzinny(dość długie) 16.12.07, 23:17
      olalbym - nie moje cyrk, nie moje malpy
      dorosli sa, wiedza co robia, sytuacje musialbys poznac z dwoch stron
      daj spokoj, wygon szwagra do domu, niech pogada z zona ale sie nie
      mieszaj, powtarzam dorosli sa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja