joanna.gr 07.01.08, 13:39 media.wp.pl/kat,9811,wid,9538974,wiadomosc.html?rfbawp=1199709196.117&ticaid=1522e&_ticrsn=3 Włos się jeży na głowie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
weronikarb Re: Chory system, chory kraj 07.01.08, 14:34 dokladnie az mi scierpla skora. Do prawdziwej patologii to boja sie wejsc czesto gesto Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Chory system, chory kraj 07.01.08, 14:43 1. Nie wierzyć we wszystko, co piszą w gazetach 2. Nie znam osobiście ani jednego takiego przypadku, o ani jednym nie słyszałam ani nie czytałam (co nie oznacza że tak się nie dzieje)-wręcz przeciwnie. Slyszałam i czytalam o szalonych problemach z odebraniem władzy rodzicielskiej Odpowiedz Link Zgłoś
dorcia1234 Re: Chory system, chory kraj 07.01.08, 15:02 zgadza się, SR bardzo często nie odbuera władzy rodzicielskiej, bo rodzice łaskawie raz na pół roku zjawią się z wizytą u dziecka. Nie odbiera przez lat 10....bo daje szansę rodzicom, a nie dziecku. inna sprawa że są rodziny gdzie wystarczyłaby minimalna część kosztów jakie ponosi państwo na utrzymanie dziecka w D.DZ., aby nie musiało ono do placówki trafić. No cóż, jedno jest pewne: chory system. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.gr Re: Chory system, chory kraj 07.01.08, 15:06 Wiesz,mam nadzieję,że to przerysowana sprawa, bo to wygląda jak "Proces" Kafki...Machina ruszyła i zgniata człowieka jak robala. Ale...chyba jednak coś jest na rzeczy, była niedawno głośna sprawa (między innymi w TVN, bodajże w Uwadze), kiedy odebrano dziecko matce za...bałagan.Fakt, bałagan miała jak diabli,ale poza tym dzieci były najedzone,kochane itp. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna666 Re: Chory system, chory kraj 07.01.08, 20:04 Jestem (rozpaczliwie dosyć) przekonana, że to lekkie nadużycie dziennikarskie. Podobnie niektóre "gwiazdy" opisują inne chodliwe tematy, np. w czasach największego chyba bezrobocia 2002 - 2005 w "Polityce" był artykuł, jak to ludziom nie chce się pracować (przez przypadek jestem mieszkanką jednego z opisanych tam miast i wymienioną sytuację znałam od podszewki, obśmiewając sie serdecznie nad artykułem mającym na celu chyba zaklinanie rzeczywistości. Tutaj wyczuwam podobny klimat. Bardzo prawdopodobne, ze takie przypadki sie zdarzają. Wiem jednak ( z kręgów pedagogicznych i kuratorów sądowych), że odebranie dzieci rodzicom biologicznym to naprawdę ostateczność. Nikt nie lubi (delikatnie powiedziane) tego przeprowadzać . Ani policja, ani kurator, ani sąd rodzinny. Bo nawet patologicznych rodziców dzieci kochają, i to bardzo. I rozstanie z nimi jest prawie zawsze traumą. Kiedyś podobny przypadek opowiadała mi znajoma. Że żonie pracownika jej męża odebrano dwoje dzieci, bo nie miała stałego miejsca zameldowania. Coś mi sie nie podobało w jej historii. Równie dobrze można by odebrać dziecko/dzieci prawie każdemu. Większość znas ma jakiś haczyk w życiorysie. Zdarza się nam poszukiwać pracy przez dłuższy czas, mieć za małe mieszkanie/dochody (niepotrzebne skreślić) lub mieszkać z rodzicami czy teściami, nie mieć ślubu, itp. I ten temat poruszyłam kiedyś w rozmowie ze znajomą kuratorką (społeczną, nie zawodową). Odpowiedziała mi, że to niemożliwe, żeby za brak meldunku czy nawet mieszkania zabrać dzieci. Że tam jeszcze musiał występować jakiś inny czynnik. Za jakiś czas dowiedziałam się, że owa pani, której odebrano dzieci, jest raczej trunkowa, a za to mało opiekuńcza, dzieci miała z różnymi partnerami (teoretycznie wolno), a jej ostatni "przyjaciel" to menel pierwszej wody. Jak jest trzeźwy to OK, pracuje, zarabia. Ale to mu się dosyć rzadko zdarza. Dalej tematu nie drążyła, bo uznałam, że mnie nie dotyczy (odebranie mi moich dzieci ofkors). Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Chory system, chory kraj 07.01.08, 21:38 Zgadzam się, to zapchajdziura dziennikarska. W "tym kraju" jest wrecz przeciwnie - odebranie władzy rodzicielskiej to ciężka sprawa. Jeśli odebrano dziecko matce to na 100% jest meliniarą, oczywiście w wywiadach prasowych o tym się nie zająknie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina_1 Re: Chory system, chory kraj 08.01.08, 04:21 miałam już dawno spać, no ale nie mogę zasnąć . Do przeczytania tego sądziłam, że to był tylko ekstremalny przypadek, że znajomym w moim mieście chcieli zabrać dziecko kilkumiesięczne, bo było brudno! Owszem, nie mają super czysto, ale aż takiego syfu też nie mają. A znam ich na tyle dobrze, że wiem, że nie piją alkoholu. Są za to biedni. A "władze" zainteresowali się nimi, bo ktoś "życzliwy" doniósł że dziecko brudne. A dziecko jest zadbane. Nie wiem też czy ktoś czasem ogląda program na Polsacie "nasze dzieci" czy jakoś tak. tam też mówili o bezsensownym odbieraniu dzieci. Szczególnie się to nasiliło po znalezieniu dzieci w beczkach. Kurcze, patologi to nie wytępi, ale ile przy tym szkód nieodwracalnych narobi. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 zerwane więzi-autor:ewelina_1(przykleił moderator) 08.01.08, 08:38 zerwane więzi Autor: ewelina_1 Nie wiem, czy zalinkowany w tym wątku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=74086500 tekst jest prawdziwy, czy przejaskrawiony, to jednak wiem, że takie przypadki się zdarzają. Pamiętam, jak pokazywali dorosłą juz dziewczynę i jej matkę. Kilka lat wcześniej dziewczyna chyba jako 15- latka została zabrana od matki, bo w domu była bieda i tylko bieda. Żadnego alkoholu, narkotyków. Matka i córka miały na świecie tylko siebie. Dziewczyna mówiła, że bezskutecznie płakała w sądzie by mieszkać z matką. Oczywiście jak osiągnęła "dorosły wiek" to wróciła do matki. Do domu dziecka szła na tyle duża że pamiętała matkę. Ale słyszałam też o przypadku gdy odebrali małe dziecko (wtedy to chyba był polityczny powód). Dziecko dziś dorosłe nie czuje więzi emocjonalnej z własną matką, a matka nie jest już w stanie nadrobić starconego czasu. Została już na zawsze sama. Jak sobie przypomnę opowieści że matka i córka płakały po nocach, bo nie pozwolono im być razem. Czy my jesteśmy skazani na takie okrucieństwo? I to w imię rzekomego dobra dziecka? Ja chyba dziś nie zasnę... Odpowiedz Link Zgłoś
karola1008 Re: Chory system, chory kraj 08.01.08, 12:23 Pracowałam przez kilka lat w stowarzyszeniu zajmującym się pomocą dzieciom z rodzin patologicznych i muszę przyznać, że mam nieco inne doświadczenia. Pamiętam ogromne trudności z odebraniem rodzicom praw w sytuacji, gdy, jak to się potocznie mówi, pili i bili. I to tak, że aż krew się lała. Pamiętam ojca, któremu prawa odebrano dopiero jak zgwałcił córkę. A wcześniejsze interwencje stowarzyszenia w sądzie opiekuńczym, w mops-ie nic nie dawały. Przypadki takie jak opisane też się zdarzały, choć zdecydowanie rzadziej. Odrobina optymizmu: mam wrażenie, że podejście i urzędników i sędziów do spraw rodzinnych i potrzeb rodziny jednak się poprawia. Odpowiedz Link Zgłoś