Dodaj do ulubionych

nie mam obowiązku pomagać! (???)

14.01.08, 11:52
Właśnie wyszła ode mnie moja koleżanka, która już ma 1 dziecko i
własnie spodziewa się drugiego. Ponieważ jej mąż założył niedawno
firmę mają nawał roboty, dziewczyna chciałaby mu pomagać, ma dobre
wykształcenie, zna sie na rzeczy. Problemu by nie było, gdyby nie
tesciowa dziewczyny, synka mają niespełna rocznego, różnica 3 mcy z
moim Antosiem. Teściowa jej powiedzialą, gdy ta poprosiła ją o
pomoc, zeby wpadła codziennie na 3-4 godzinki do małego, żeby mogła
popracować ( teściowa na emeryturze, teść też, nie mają nic do
roboty ), będzie drugie dziecko, a ona nie chce utonąc w pieluchach
tylko, chciałaby prowadzić firme z mężem, żeby sie rozwijała, czy to
coś złego? Teściowa jej na to ( mamusia męża ), że po co sobie w
takim razie robili drygie dziecko, chyba sie liczyli z tym, że
bedzie zabierało dużo czasu i kariery nie będzie kiedy robić. I ona
jeszcze, że "swoje dzieci już odchowała, a synowi nie ma obowiązku
pomagac, bo tak to by z pieluch nie wyszła do 70-tki, a ona chce
odpocząć, zasłużyłą na to.Kobita ze wsi, rozwaliła mnie kompletnie.
Nic nie ma do roboty, oprócz pytlowania z kuleżankami, mogłay
synowej i synowi (!!!) własnemu pomóc, przecież nie zatrudniają jej
na cały etat, ale na 3 godziny dziennie! Rozwaliła mnie. Miało nie
być o teściowych, ale to chyba materiał na 3 książki, tym razem nie
o mojej zresztą :] Współczuje dziewczynie uncertain
Obserwuj wątek
    • joanna.gr Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 11:59
      A cóż cię tak zbulwersowało?
      Przecież prawdę teściowa powiedziała. Jak koleżanka nie chce tonąć w pieluchach,
      tylko karierę robić, to po co się decydowała na drugie dziecko?
      I dlaczego zakładasz, że teściowa ma obowiązek wychowywać wnuki.Zawsze mi się
      wydawało, że to należy do rodziców??
      Jakby chciała pomóc, to dobrze.Nie chce - jej sprawa i jej święte prawo.
      • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:23
        Ok, ale spójrz na to z innej strony - jakaż to złośliwość tak
        odmówić, skoro ma się całe dnie wolne, oni 2 dziecka sobie nie
        zaplanowali, ale los się różnie układa, to była wpadka. O firmie
        marzyli od dawna, udało się zrealizowac marzenie, a żeby wszystko
        rozkręcić - wiadomo - potrzeba dużo pracy i zaangażowania osób
        najbliższych, takie początki. I teraz isę okazło, że on sam zostanie
        z tym za kilka mcy, bo teraz to oni jeszcze po nocach pracują, ona
        śpi po4 godziny na dobe, ale jak sie dziecko urodzi...Wciąży też
        srednio dobrze tak się przemęczać. Bo ona te 4 godziny, które
        mogłaby popracowac w dzień w nocy i wieczorami nadrabia, jak synek
        śpi już.
        Dlatego mnie tak zbulwersowała postawa mamusi. Racezj zdumiała
        zreszta...
        • beniusia79 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:25
          to kolezanka mogla wczesniej pomyslec o tym. jak mozna wpasc w XXI
          wieku?!!!
          • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:29
            Można. Można wpaść w XXI wieku biorąc tabletki. Nieprawdopodobny
            skandal rzekłabym...
            • beniusia79 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:31
              jakos nie wierze w te bajeczki. tabletki i ciaza? to lepiej zalozyc
              sobie spirale niz lykac tabletki, o ktorych sie ciagle zapomina..
              tylko nie pisz, ze lykala codziennie i zaszla w ciaze bo byly za
              slabe...
              • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:37
                Nie wiem, czy łykała codziennie, nie siedze w niej, ani nie czytam w
                jej myślach. Wiem, że brała Yasmin i że ciąży nie planowała, a jak
                było, to juz tylko ona wie.
              • elza78 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:07
                benia tka wierzysz we wszystko co ci daja producenci a o wycofywanym napredce z
                aptek harmonecie slyszalas?? ciekawe ile kobitek "wpadlo" big_grinDDD
              • denea Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 22:25
                beniusia79 napisała:

                > jakos nie wierze w te bajeczki. tabletki i ciaza? to lepiej
                zalozyc
                > sobie spirale niz lykac tabletki, o ktorych sie ciagle zapomina..
                > tylko nie pisz, ze lykala codziennie i zaszla w ciaze bo byly za
                > slabe...

                Beniusia, można, można. Może się zdarzyć silna biegunka, wymioty za
                krótko po zażyciu żeby się pigułka wchłonęła, leki jakieś, a choćby
                i na przeziębienie. Słyszałam nawet o "ciąży z grejpfrutów" wink
                Nadmiar witaminy C może zmniejszyć skuteczność tabletki, tak mi
                lekarka mówiła i przestrzegała, żeby nie przesadzać.
                Nie bez kozery mówi się, że jedyna pewna 100 procentowo metoda to
                szklanka wody zamiast wink
                • makurokurosek Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 01:15
                  w ulotce zarówno alkohol,stosowanie antybiotyków,biegunka jak i wymioty
                  zaznaczone są jako przyczyny do stosowania dodatkowego zabezpieczania,ale jak
                  ktoś nie umie czytać to później ma pretensje nie wiadomo do kogo.
          • karolinka123 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 18:05
            beniusia79 napisała:

            > to kolezanka mogla wczesniej pomyslec o tym. jak mozna wpasc w XXI
            > wieku?!!!

            to mnie rozwalilo <lol2>
    • wobbler Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:00
      No nieładnie,ale obowiązku nie ma.
      Dziwić może tylko jej wewnętrzna niechęć do pomocy.Widocznie nie kocha
      wnuków...Kiedyś ten brak uczucia do niej wróci.
    • moofka Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:00
      aj paskuda
      a ty nie moglabys pomoc przyjaciolce w potrzebie i popilnowac dzieci
      przez 3-4 godziny?
      • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:25
        Moge jej pomóc, zanim sama nie urodze swojego 2 dziecka, i nie
        codziennie, wiadmomo. KIEYD JA JEJ BĘDĘ POMAGAĆ, MOJEGO SYNA
        MUSIAŁABY MI PILNOWAĆ TEŚCIOWA...(caps.,przepraszam, juz nie będę
        pisac na nowo)
        • moofka Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:32
          agata7712 napisała:

          > Moge jej pomóc, zanim sama nie urodze swojego 2 dziecka, i nie
          > codziennie, wiadmomo. KIEYD JA JEJ BĘDĘ POMAGAĆ, MOJEGO SYNA
          > MUSIAŁABY MI PILNOWAĆ TEŚCIOWA...(caps.,przepraszam, juz nie będę
          > pisac na nowo)

          chili twoim celem jest jedynie obsmarowac tesciowke na forum, a nie
          pomoc kolezance ;/
          nieladnie
          a my chcemy pomoc
          to moze twoja tesciowa tych pare godzinek sie zaoferowala, przeciez
          zlota z niej kobieta
          a swoimi dziecmi ty sie sama zajmiesz
          no i czemu kolezanka juz teraz nie moze mezu pomagac? przeciez
          jeszcze nie urodzila
          • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:40
            Czytasz dokładnie?? "Juz teraz" pomaga ... Nieładnie powiadasz? Dla
            mnie to tylko koleżanka, dla tej baby synowa. Żona syna.
            Ja swoimi dziećmi sie zajmuje, ściślej mówiąc 1 dzieckiem. Kiedy
            mnie pomaga teściowa, ja sama albo jestem na uczelni albo też siedze
            w komputerze i pomagam swojemu mężowi oraz jej [ nadal to jest JEJ
            firma ](czyli teściowej, która w całej swej złotości pomaga mnie)
            • moofka Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:43
              agata7712 napisała:

              > Czytasz dokładnie?? "Juz teraz" pomaga ... Nieładnie powiadasz?
              Dla
              > mnie to tylko koleżanka, dla tej baby synowa. Żona syna.


              kurde, masz racje
              to moze idz z nią pogadaj?
              jak czlowiek z czlowiekiem
              jak matka z matką?
              • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:45
                Słucham?
                • moofka Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:48
                  w sensie, ze za cicho napisalam?
                  • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:52
                    Wybacz, ale napisałaś coś kompletnie bez sensu.
                    • moofka Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:58
                      agata7712 napisała:

                      > Wybacz, ale napisałaś coś kompletnie bez sensu.

                      alez agatko, to tylko w odpowiedzi na twoje posty ;D
                      no bo dlaczego mowisz takie rzeczy nam osobom postronnym?
                      masz szanse cos zrobic, cos zmienic, jakos zaradzic
                      wykorzystaj to, nie siedz bezczynnie
                      dobro powraca, jak slusznie napisala beemka ;DD
                      • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:02
                        Moofeczko - faktycznie, zaraz pojadę do tej teściowej i jej
                        nawkładam do głowy.
                        • moofka Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:04
                          agatko smile
                          trzymam kciuki z calych sil
                      • arioso1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:12
                        tabletki sie bierze codziennie a nie kiedy sie przypomni. Jak ktos
                        się decydyje na taka formę antykoncepcji należy to robic bardzo
                        dokladnie, ja tez biorę yasmin i do zakupu kazdego opakowania jest
                        ulotka i w niej pisze wszystko. więc od tabletek wpaśc nie mozna -
                        chyba ze sie je przyjmuje byle jak.
                        tesciowa moglaby byc milsza ale nie musi pomagac.
                        To nie jej wina ze synowa nie umie brać tabletek a skoro jest tak
                        wyksztalcona to dlaczego nie zrozumiala ulotki??
                        A może chcieli miec to dziecko?
                        i życze im wszystkiego naj -
                        matka , teściowa mogą pomóc ale nie bedą wyręczać,i pomoc nie jest
                        tutaj przymusowa-to jej sprawa czy ona siedzi u sąsiadki czy leży
                        i oglada tv -to jej zycie. Tak samo jak to jest zycie twojej
                        kolezanki-to ona chciala mieć rodzine i musi to przyjąć z pelną
                        konsekwencją.
                        my oboje z męzem prowadzimy 2 firmy.
                        ja calą ciąze i teraz prowadze swoją on swoją -pomaga mi rozwożąc
                        części do moich klientów bo nie moge brać niemowklecia do auta i
                        jechać 200km i z powrotem , nikt nam nie pomaga, nawet nam do glowy
                        nie przyszlo aby prosić.
                        inaczej bylo kiedy bylam zupelnie sama moja mam zajmowala sie 2
                        moich dzieci i brala za to pieniądze, teraz mamy troje i jakoś
                        znalazl się sposób aby nie liczyc na łaskę matki mojej-wystarczy
                        tylko dobra organizacja.
                        • novembre Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 16:44
                          tabletki sie bierze codziennie a nie kiedy sie przypomni. Jak ktos
                          się decydyje na taka formę antykoncepcji należy to robic bardzo
                          dokladnie, ja tez biorę yasmin i do zakupu kazdego opakowania jest
                          ulotka i w niej pisze wszystko.

                          Blagam!
                          JEST NAPISANE
                          a nie 'pisze'

                          Pozdrawiam, novembre
                          • drinkit Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 16:56
                            Blagam!
                            > JEST NAPISANE
                            > a nie 'pisze'
                            >
                            > Pozdrawiam, novembre


                            Moze byc "pisze". Sam prof. Miodek o tym mówił.
                        • lady.godivia Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 20:15
                          zapewniam Ci,że mozna
                          nawet jak sie tabletek nie przyjmuje byle jak a tak jak jest napisane w ulotce
                  • morgen_stern Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 19:27
                    > w sensie, ze za cicho napisalam?


                    Poplułam się chipsami hehehehe
                  • karolinka123 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 18:12
                    moofka napisała:

                    > w sensie, ze za cicho napisalam?

                    Oplulam monitor big_grin swietne to bylo smile
    • madtea Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:01
      no ale to chyba dobra wola kobity czy pomoże czy nie- okazyjnie rozumiem, ale ma
      swoje życie - choć dla ciebie to tylko pogaduchy z koleżankami - i ma prawo je
      spędzić jak jej się podoba
      może nie przepada za małymi dziećmi, ma dość pieluch, chce sobie zwyczajnie
      psychicznie i fizycznie odpocząć; powodów może mieć tysiące
      a i dla dzieci lepiej żeby zajął się nimi ktoś z przekonania a nie z musu
      moja znajoma uznała, za oczywistość, że ona pójdzie do pracy a teściowa zajmie
      się synkiem; i ma pretensje jak teściowa chce czasem gdzieś pojechać, czy "dzień
      wolny" - służąca czy jak?
    • madalenka25 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:04
      bo nie ma - może ale nie musi. żyje juz troche na tym świecie i
      nadal zadziwia mnie fakt, że wymaga się od rodziców, teściów pomocy
      i jeszcze traktuje to jako ich zasrany obowiązek - dla mnie nie do
      przejścia sad
    • deela Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:05
      tesciowa ma swiete racje
      nie ma obowiazku ani checi - nie musi pomagac
      wyobraz ze niektore kobiety na emeryturze (w przeciwienstwie do twojej
      tesciowej) maja swoje zycie
    • baaasiiia Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:07
      Nie widzę nic bulwersującego w postawie teściowej. To jest jej czas
      wolny, zdaje się , że dosyć się w życiu napracowała i to jest jej
      decyzja czy będzie się zajmować wnukami, czy też nie. I nie gra roli
      czy to będa 3 godziny dziennie czy cały dzień - odpowiedzialność
      taka sama.
      • beniusia79 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:14
        tesciowa swoje dzieci juz odchowala. ma chyba prawo odpoczac sobie
        na stare lata a nie nianczyc wnuki? tesciowa twojej kolezanki miala
        prawo tak zareagowac. dlaczgo wiekszosci ludziom sie wadaje, ze
        matki i tesciowe sa po to, by do konca zycia pomagac we wszystkim?
    • gaskama Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:11
      A to żmija! Nie chce synkowi i synowej dzieci wychowywać? I jak
      miała czelność powiedzieć, że jak chcieli karierę robić, to powinni
      dzieci nie robić? A do tego baba leń, na emeryturze jej się
      odpowczywać zachciało. Ach te teściowe!!!
    • przeciwcialo Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:12
      Żadna babcie nie ma obowiazku pomagac. Swoje dzieci wychowała. A
      dzieci robiac dzieci powinny sie liczyc z tym ze dzieci trzeba
      wychowac. Trzeba ponosic konsekwencje wyborów.
      Rodzice nas wychowali, my wychowujemy swoje dzieci ale jesli na
      starosc rodzice będa wymagac opieki to pomozemy.
      • lolinka2 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:22
        przeciwcialo napisała:

        > Żadna babcie nie ma obowiazku pomagac. Swoje dzieci wychowała. A
        > dzieci robiac dzieci powinny sie liczyc z tym ze dzieci trzeba
        > wychowac. Trzeba ponosic konsekwencje wyborów.
        > Rodzice nas wychowali, my wychowujemy swoje dzieci ale jesli na
        > starosc rodzice będa wymagac opieki to pomozemy.

        Przeciwciało, przeczysz sama sobie. Skoro wychowywanie własnych dzieci to
        li-i-jedynie konsekwencja, którą trzeba ponieść, a pomoc rodziców dzieciom po
        tym jak je do 18tki doprowadzą to łaska, to jakiż obowiązek mają dzieci wobec
        rodziców? IMHO identycznie żaden. Też jedynie łaska. I z tym się oni z kolei
        powinni liczyć. Bo to nie tylko dzieci mają dbać o to, żeby nam razem było
        dobrze, ale w.s.z.y.s.c.y. po równo.
        • przeciwcialo Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:27
          Dla mnie to proste- rodzice mnie wychowali, wykształcili. Jestem
          dorosła, mam dzieci i nie patrze ma zadna z mam aby mi dzieci
          wychowywały czy utrzymywały nas. Dzieci to mój wybór a nie moich
          rodziców.
          jesli na starość rodzice beda potrzebowac opieki to pomozemy własnie
          z racji tego ze kiedys pomogli mi.
          Nie wiem jak to jeszcze wytłumaczyc.
          Nie rozumiem dlaczego wielu ludzi widzi w osobie mamy czy tesciowej
          niańke do dzieci.
          • beniusia79 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:29
            moja mama i tesciowa sa od tego, zeby nasza corcie rozpieszczac a
            nie od tego, zeby ja wychowywac. czemu kolezanka nie pomysli o
            zlobku?
            • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:31
              Fajnie. Dziecko odda do żłobka, gdzie i tak będzie system 2 tygodnie
              zapalenie ucha(w domu), 3 dni w żłóbku, 2 tygodnie zapalenie oskrzeli
              (w domu)3 dni w żłobku ... Ale sobie kobita popracuje. A ile
              dzieciak antybiotyku zje... Nadal uważam że teściowa jest złośliwa
              baba i tyle. Czy ma obowiązek czy nie, powinna mieć miłość i
              zrozumienie dla rodziny.
              • maga_luisa Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:50
                Nie jestem w stanie pojąć takiej roszczeniowości. Ona po prostu nie ma żadnego
                moralnego PRAWA wymagać od teściowej opieki nad swoim dzieckiem. Może poprosić i
                przyjąć decyzję z szacunkiem, to wszystko.
                Kwestia chorób/antybiotyków to jest konsekwencja (ewentualna) jej decyzji o
                pójściu do pracy, a nie decyzji babci o niezajmowaniu się na stałe wnukiem.
              • ma.pi Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 14:27
                agata7712 napisała:

                > Fajnie. Dziecko odda do żłobka, gdzie i tak będzie system 2
                tygodnie
                > zapalenie ucha(w domu), 3 dni w żłóbku, 2 tygodnie zapalenie
                oskrzeli
                > (w domu)3 dni w żłobku ... Ale sobie kobita popracuje. A ile
                > dzieciak antybiotyku zje... Nadal uważam że teściowa jest złośliwa
                > baba i tyle. Czy ma obowiązek czy nie, powinna mieć miłość i
                > zrozumienie dla rodziny.

                Mam 3 dzieci, kazde przed pierwszymi urodzinami poszlo do zlobka i
                zadne Twoim systemem nie chorowalo.

                A jak nie zlobek to kolezanka moze opiekunke znalezc.
              • protozoa Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 07:54
                A czy syn i synowa pytali ja czy ma ochote zajmować sie dzieckiem?
                Czy jest to ich pomysł na planowanie jej zajęć?
        • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:28
          Ot dokładnie. Różnie się życie układa, a jak za 10 lat tesciowa
          będzie potrzebowała opieki? Też jej synowa z synem powiedzą, że "nie
          mają obowiązku" i takie tam inne. Musi się kobita z tym liczyć.
          • beniusia79 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:30
            bo i tez nie beda mieli obowiazku opiekowac sie nia. nikt ich do
            tego zmuszac nie bedzie...
            • przeciwcialo Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:31
              Sąd rodzinny moze zmusic.
              • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:36
                Dokładnie. A ileż żalu będzie w tej wymuszonej opiece, bo ona im nie
                pomogła, jak byli w trudnej sytuacji.
                • beniusia79 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:37
                  agata nie gniewaj sie, ale chyba bardzo sie dzis nudzisz? moze tak
                  na spacerek bys poszla? ja wlasnie pakuje mloda i wyruszam w trase.
                  to dobrze robi dla zdrowia, szczegolnie zima smile
                  • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:42
                    Nudzę? Właśnie wypełniam niezwykle ciekawe rubryczki oraz odbieram
                    niezwykle ciekawe maile od klientów. Bardzo sie nudze. Tak, ze nie
                    mam czasu na spacerki :]
            • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:35
              No nie, ale jak sama zostanie, to będą zmuszeni, tak czy inaczej,
              presja otoczenia i wyrzuty sumienia, nikt z kamienia nie jest,
              chyba, że kocana teściówka...
              • betty_julcia Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:02
                Agatkosmile Nie czujesz że laski sie z ciebie nabijająsmile I się wcale
                nie dziwię, bo bardzo emocjonalnie i jednocześnie infantylnie
                podchodzisz do problemu koleżanki.

                Prawda jest taka, ze rzeczywiście, każdy ma prawo robić co chce. Ja
                mogę liczyć na pomoc rodziców,teściów, ale jakbym powiedziała żeby
                pilnowali mi dziecka 3-4 godz dziennie to by mnie chyba wyśmiali. I
                to nie ważne czy ktoś ma wlasną firmę i full roboty, czy siedzi na
                emeryturze i dostaje odsiedzin od siedzenia na dupiesmile Nikt nie ma
                obowiązku codziennie zajmować się niczyimi dziećmi i nie ma to nic
                wspólnego z miłością. Koleżanka mogła zapytać, teściowa odmówić.
                Ale myślę że nie w porządku jest oceniać postawy teściowej. Nie chce
                nie musi.
                Mi też nie mial i nie ma kto się dziećmi zajmować, starsza chodzi do
                przedszkola, młodsze ma nianię. Ale ja nie mam do nikogo pretensji
                ani zalu i co lepsze, zadnych zobowiązańsmile
                • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:33
                  Taka specyfika tego forum, że tu coniektóre muszą sie ponabijać,
                  inaczej dzień byłby zmarnowany.
                  • verdana Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 16:34
                    Ja rozumiem, ze rodząc dziecko człowiek już do końca życia jest
                    zobowiazany sie nimi zajmować? Nigdy nie moze powiedzieć "dość,
                    jesteście dorośli"? Ma ma pracować za darmo dla dzieci i wspomagac
                    ich aż do smierci?
                    A pomoc rodzicom nalezy się nie zawychowywanie wnukow, tylko za to,
                    ze nas wychowali.
          • protozoa Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 07:55
            Czy teściowa oddała syna do domu dziecka czy sie nim zajmowała?
            Jeśli wychowywała go to znaczy, że syn (!) ma obowiązek wobec matki.
          • nod26 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 20:02
            agata7712 napisała:

            > Ot dokładnie. Różnie się życie układa, a jak za 10 lat tesciowa
            > będzie potrzebowała opieki? Też jej synowa z synem powiedzą, że "nie
            > mają obowiązku" i takie tam inne. Musi się kobita z tym liczyć.

            Nawet gdy pomoze to i tak na nic nie moze liczyc co najwiecej na na Dom Starcow.
        • burza4 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:53
          lolinka2 napisała:
          > Przeciwciało, przeczysz sama sobie. Skoro wychowywanie własnych
          dzieci to > li-i-jedynie konsekwencja, którą trzeba ponieść, a pomoc
          rodziców dzieciom po > tym jak je do 18tki doprowadzą to łaska, to
          jakiż obowiązek mają dzieci wobec > rodziców? IMHO identycznie
          żaden. Też jedynie łaska.

          podobnie jak rodzice mają prawny obowiązek troszczyć się o
          wychowanie DZIECI, tak dzieci mają PRAWNY obowiązek troszczyć się o
          rodziców.

          nacisk na słowo "dzieci" pochodzi z założenia, że obowiązek
          rodzicielski kończy się w momencie przygotowania dziecka do
          samodzielnego, dorosłego życia.
          I nie obejmuje wyręczania dojrzałych ludzi w ich obowiązkach - czyli
          w opiece nad własnym potomstwem.
          • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:01
            PRAWNY powiadasz? Smutna rzeczywiśtośc, ale takie zawiedzione dzieci
            często zmuszone do opieki oddają rodziców do domu starców...
            • betty_julcia Ale czym zawiedzione!!!??? 14.01.08, 13:05
              Czym zawiedzione??? Przecież je wychowała. Ale już wnukow nie musi.
              • agata7712 Re: Ale czym zawiedzione!!!??? 14.01.08, 13:37
                Oczywiście, że nie musi. Ale może. MOŻE im pomóc, kiedy tego bardzo
                potrzebują, żeby jej synowa się nie przemęczała w ciąży pracując po
                nocach i urodziła ślicznego maluszka, JEJ WNUKA. Potem była już mowa
                nawet o pomocy raz na jakiś czas, żeby nadgonić powiedzmy
                zaległości, ale żeby dziewczyna nie siedziała w nocy, teściowa też
                odmówiła, bo jak twierdzi " ona juz zapomniała nawet, jak sie
                pieluche zakłada, a te pamprersy to nie do nauczenia, więc ona by
                pampersów musiała nie używać"i tego typu teksty. Żadnego argumentu
                kobita nie miała tylko taki, że ona musi wypocząć. Chust z wszystkim
                innym, tylko koniec własnego nosa, bo ona już swoje dzieci
                odchowała. Wybacz, ale takiej teściowej to ja bym nie lubiła i nie
                odwiedzała nawet.
                • betty_julcia Re: Ale czym zawiedzione!!!??? 14.01.08, 13:45
                  Wiesz, często tak bywa ze teściową mało obchodzi czy synowa się
                  przemęcza czy niesmile

                  Myślę ze raz na jakiś czas mogłaby pomóc, np raz w tygodniu.
                  NAtomiast nie dziwie sie ze nie chce podjąć sie codziennej opieki
                  nad dwójką dzieci.
                  • agata7712 Re: Ale czym zawiedzione!!!??? 14.01.08, 13:49
                    Nad 1 !!! Oni mają 1 dziecko. Z drugim jets dziewczyna w ciąży
                    dopiero 8 tygodni smile Zanim sie urodzi firma sie rozkręci, a jak nie,
                    to i tak po porodzie będzie sie drugim zajmowała jego matka, żeby
                    sama wydobrzeć w domu po porodzie. Potem może będzie ich stać na
                    opiekunke dla młodszego, a żłobek dla drugiego, ale juz większego,
                    niż teraz, synka.
                • burza4 Re: Ale czym zawiedzione!!!??? 14.01.08, 14:20
                  agata7712 napisała:

                  > Oczywiście, że nie musi. Ale może. MOŻE im pomóc, kiedy tego
                  bardzo > potrzebują, żeby jej synowa się nie przemęczała w ciąży
                  pracując po > nocach i urodziła ślicznego maluszka, JEJ WNUKA.

                  młoda, zdrowa laska się przemęcza pracą i opieką nad własnym
                  dzieckiem? i np. 70-letnia babcia po kilkudziesięciu latach pracy ma
                  ją odciążać???? nikt jej nie kazał tak sobie własnego życia
                  ustawiać, skoro jej cięzko - trzeba było inaczej sprawy
                  zorganizować. Np. poczekać z kolejnym dzieckiem, albo dać sobie
                  spokój z pracą.

                  statystycznie - przeciętny rodzic poświęca dziecku 25 lat (czyli pi
                  razy oko do okolic 50-tki), potem jak dobrze pójdzie ma parę lat
                  przerwy (albo i nie, bo młodych na dorobku trzeba wspomóc), potem
                  przychodzą wnuki - i kolejne 10 lat z głowy (albo i dłużej, jak
                  różnica wieku między dziećmi jest większa), a jak niefartownie ma
                  więcej dzieci - to ma przerąbane do śmierci, zawsze któreś będzie
                  czegoś potrzebować. Po 70-tce jak ma dużo szczęścia - dzieci
                  wreszcie się odczepią ze swoimi roszczeniami i będzie można
                  odsapnąć... kto ma w tym wieku jeszcze tyle energii, żeby z życia
                  korzystać?

                  A w zamian dostaje w najlepszym razie parę-parenaście lat mizernej
                  pomocy na stare lata i jeszcze jest to "łaska" uwarunkowana tym, czy
                  się mamusia dała zaorać i była do dyspozycji na każde gwizdnięcie,
                  tylko dlatego że tak młodym WYGODNIEJ.

                  sorry, moja miła, ale rodzicom należy się wsparcie na starość z
                  tytułu NASZEGO wychowania, nie za wyręczanie dorosłych dzieci w ich
                  obowiązkach.
                • makurokurosek Re: Ale czym zawiedzione!!!??? 14.01.08, 22:01
                  . Chust z wszystkim
                  > innym, tylko koniec własnego nosa,

                  A nie sądzisz, że tak właśnie można ocenić postawę twoja i twojej koleżanki, bo
                  przecież dla was nic sie nie liczy tylko wy same. Nie liczą sie chęci i potrzeby
                  starszej osoby, nie liczą się inni ba nawet nie liczy sie jej nienarodzone
                  dziecko, liczy sie tylko to że twoja nieodpowiedzialna koleżanka, która nie
                  potrafi zastosować najprostszych metod antykoncepcyjnych chce robić karierę. Czy
                  takie patrzenie nie jest egoistyczne, czy pomijanie kogokolwiek nie jest właśnie
                  patrzeniem na czubek własnego nosa .
                • protozoa Re: Ale czym zawiedzione!!!??? 15.01.08, 07:58
                  Ale ona ma do tego prawo!!!! Dlaczego z uporem maniaka chcesz, żeby
                  zachwycała się "ślicznym wnusiem", zajmowała drugim, odciązała
                  synowa.
                  Może sama źle się czuje?
                  Może ma inne plany?
                  A może ma po prostu dosyc małych dzieci, bo ich nie lubi? Tez ma do
                  tego prawo!
        • spacey1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 14:36
          No niestety. Rodzice mają obowiązek alimentacyjny wobec dzieci, a dzieci wobec
          rodziców, jeśli ci nie są w stanie się sami utrzymać. Dotyczy to także opieki.
          Tak więc niestety, dzieci też mają obowiązek.
    • be_em cóż... 14.01.08, 12:37
      jasne, że obowiązku nie masmile ale ja nie rozumiem jak można nie
      pomóc, zwłaszcza, że to 3-4 h dziennie? to tak jakbym ja nie miała
      pomóc mojej mamie, gdyby wymagała opieki czy pomocy? ja pomagam jej
      ona mi i jest oksmile w koncu dwoje dorosłych ludzi nie idzie balować
      ani nie jedzie na seszele tylko zakłada własną firmę - pracują - coś
      osiągnęli, coś budują, czymś się zajmują i nagle losowa sytuacja -
      chwilowo potrzebna pomoc - trzeba naprawde mieć w nosie dzieci i
      wnuki żeby odmówićsmile moja tesciowa jak i moja mama wychodza z
      zalozenia ze zaden zlobek ani opiekunka nie zajma sie tak jak one -
      i same sie zajmujasmile domagaja sie wręczsmilea ja jestem wdzięczna od
      tatr po bałtyk i wiem jedno: dobro powracasmile
      • ania1212ela Re: cóż... 14.01.08, 13:27
        be_em masz zupełną rację. Wprawdzie tesciowa nie ma prawnego
        obowiązku codziennej pomocy, ale gdzie jest zwykła ludzka życzliwość
        i to w odniesieniu do własnych wnuków? Oczywiście teściowa może życ
        własnym zyciem ale kilka godzin opiek dziennie jej tego nie
        uniemożliwi.
        • madtea bułka z masłem 14.01.08, 14:03
          kilka godzin dziennie, plus dotarcie na miejsce, plus ewentualne "dzis troszkę
          dłużej"
          a przecież opieka na maluchem to nic tylko wygodnie usiąść w fotelu i patrzeć
          jak rośnie
          a życzliwość nie ma tu nic do rzeczy, zwłaszcza w odniesieniu do wnuków - to nie
          dla nich PRZYSŁUGA a dla rodziców
    • spacey1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:52
      jak to się ładnie mówi "wpaść na 3-4 godzinki dziennie". A to nie żadne
      "wpadnięcie" tylko praca na 1/2 etatu. Wpaść to można na kawkę i ploteczki do
      koleżanki. Oczywiście, najmilej by było, gdyby każda babcia paliła się do opieki
      nad wnuczkami, ale niestety nie każda się pali. Można czuć się tym
      rozczarowanym, ale nie można moim zdaniem się oburzać.
      U nas od początku, kiedy urodziły sie dzieci, nie pojawiła się myśl o
      zatrudnieniu babci do opieki. Jest opiekunka (już 7 lat), w swoim czasie pojawił
      się żłobek, potem przedszkole. dzieci w żłobku wcale nie chorowały tak bardzo,
      owszem zdarzało się, ale wtedy opiekunka była cały dzień po prostu.
      Babcia jest u nas od tego, żeby czasem odebrać dzieci ze szkoły i przedszkola i
      spędzić z nimi popołudnie, aby im zrobić frajdę. Aby podrzucić jej dzieci, kiedy
      rodzice muszą iść na większe zakupy (meble, ciuchy itp), albo do kina (rzadko,
      oj rzadko). Czasem przenocuje, jak Sylwester się zamarzy, ale i to nie zawsze.
      Też mam teściową na emeryturze, nic nie robi niby całymi dniami, ale wiem, że
      kondycji nie ma, aby cały dzień, albo nawet pół, ale codziennie, dziećmy się
      zajmować. A dzieci już spore, a co mówić o maluchach.
      Oczywiście, jeśli w tych słowach teściowa koleżance odpowiedziała, to dośc
      niemiłe, asertywne bardzo, a tego zwykle nie lubimy. Wolimy, jak nas
      przepraszają, że nie mogą pomóc.
      • agata7712 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 12:58
        Wszystko racja. Tymczasem ładnie się też pisze "opiekunka", ale ich
        nie stać na opiekunkę, nawet na kilka mcy, kiedy to ten maluszek
        powiedzmy, że byłby gotowy, żeby go oddać do złobka, gdzie na 20
        dzieci przypada 1 opiekunka. Pisze powiedzmy, bo są różne dzieci,
        mniej lub bardziej wrażliwe oraz mniej lub bardziej odporne. Mojego
        syna pilnuje własnie teściowa, a często choruje, choć ona go nie
        przegrzewa, nie zabiera do wielkich skupisk ludzi. Świetnie się nim
        opiekuje, a i tak często coś łapie.
        Powiedzmy nawet, że byłoby tak, jak napisałaś - opiekunka tylko, gdy
        malec zachoruje. A skąd tak na gwałt znaleźć opiekunke? Na kilka dni
        tylko? Nikt nie czeka w pogotowiu, aż mały Marek zachoruje.
        • spacey1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:21
          No cóż, skoro jedyną opcją wychowywania dzieci jest praca babci na pół etatu, to
          powinni byli z babcią uzgodnić, zanim się dzieci urodziły.
          I nie mówi się ładnie "opiekunka", bo niestety z ciężkim sercem płacę kilkaset
          złotych co miesiąc niani. Nie śpię na forsie.
        • budyniowatowe Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 14:36
          agata7712 napisała:

          > Wszystko racja. Tymczasem ładnie się też pisze "opiekunka", ale
          ich
          > nie stać na opiekunkę, nawet na kilka mcy, kiedy to ten maluszek
          > powiedzmy, że byłby gotowy, żeby go oddać do złobka, gdzie na 20
          > dzieci przypada 1 opiekunka.

          Od razu widac, ze nie masz zielonego pojecia o zlobkach i
          bulwersujesz sie tylko po to aby zamieszanie robic.
        • ewa_mama_jasia Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 15:11
          Uwaga techniczna: Dziecko ma gdzieś koło roku, tak? To spokojnie
          mozna oddać do żłobka i zarezerwować od razu miejsce dla drugiego.
          Piszę to jako matka żłobkowicza od prawie 2 lat, któremu nie stała
          się krzywda.
          Zgadzam się z Tobą Agato, ze wspomniana pani mogłaby się zająć
          wnukiem, byłoby miło, ale rację mają też te dziewczyny, które pisza,
          że nie musi.
          Ja w tej sytuacji naprawdę złozyłabym podanie do żłobka. Żeby się
          raz na zawsze uniezależnić od takich czy innych kłopotliwych
          sytuacji.
        • protozoa Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 08:33
          Dlaczego odbierasz prawo starszej pani o decydowaniu o swoim czasie?
          Młodzi nie pytali jej czy będzie chciała kilka godzin dziennie
          zajmować się ich dzieckiem. Czy ma ochotę na ciężka pracę.
          Ma prawo odmówic.
          Czy Ty ochoczo zgodziłabyś się, gdyby Twoja mama wzięła np. pracę
          zlecona i scedowała ja na Ciebie. Bzdura - tylko 3-5 godzin
          dziennie+ dojazd.
    • elza78 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:05
      wiesz oni tez nie beda mieli obowiazku starej babci tylka podcierac tylko do
      domu starcow wysla jak bedzie zbyt klopotliwa wink
      • makurokurosek Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 22:26
        do wszystkich chętnych do posłania starszych nieużytecznych ludzi , którzy
        zamiast zajmować sie wnukami woleli odpoczywać lub nie daj boże chorować.
        Obowiązek alimentacyjny spada na dzieci gdy rodzic nie jest w stanie sie
        samodzielnie utrzymać, w obecnej chwili miesięczny koszt umieszczenia osoby w
        domu starców to 1700 zł, z czego emeryt płaci 70% swojej emerytury pozostałą
        cześć pokrywają DZIECI. Zajęcie się i "podcieranie tyłka " jak to określiłaś,
        to twój obowiązek i może warto byłoby aby niewdzięczne i egoistyczne osoby
        twojego pokroju zdały sobie z tego sprawę. Tak samo jak twoja matka nie miała
        prawa wyrzucić ciebie na śmietnik bo nie chciało jej sie podcierać twojego
        zasranego tyłka, tak samo ty nie masz prawa odmówić jej na starość pomocy. Na
        szczęście jest to uregulowane prawnie, co chroni ludzi przed taką podłością.
        • elza78 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 18:47
          moja matka jest normalna, ja tez jestem normalna, pisze o tych ktore relacje
          maja wzgledem siebie na zasadzie "bo mi sie nalezy" to corce tez sie bedzie
          nalezal odpoczynek jak babcia stara juz bedzie i doplaci te 30% i wykopie ja do
          domu starcow
          bedzie miala "z bani" problem...
          tak jak teraz tesciowa ma tez problem z bani smile
          czy corce musi sie chciec opiekowac stara matka tesciowa jesli przedtem
          podejscie do niej bylo beznadziejne - NIE MA OBOWIAZKU!!!! big_grinDD
          mozna za te 30% zapewnic wikt i opierunek w domu opieki tongue_out
          to prostej jak kiedys pisala triss - ile wlozysz tyle wyjmiesz tongue_out czasem warto
          byc dobrym bo dobro wraca, zlo tez tongue_out
          • madtea Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 19:23
            oj to uważaj bo jak dostaniesz rykoszetem to możesz sie nie podnieść
            • elza78 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 20:23
              pisze ci ze u mnei relacje sa normalne, ale baba ktora w TEN wlasnie sposob
              wychowala swoje dzieci ze rozpatruja problem pomocy innym na zasadzie "mam lub
              nie mam obowiazku" swoje od losu otrzyma, to proste, dzieci tez oprocz
              alimentacyjnego obowiazku nie maja innych obowiazkow wobec matki/tesciowej bo sa
              tak nauczone, tyle w temacie smile
              ile wlozysz tyle wyjmiesz...
              sa rzeczy ktorych za kase sie nie kupi
              czasem pomoc drugiemu czlowiekowi niewiele kosztuje a moze przyniesc duzo
              niematerialnych korzysci, no ale jak ktos nei ma obowiazku to jego problem, ze
              potem inni wobec niego obowiazkow (no za wyjatkiem lozenia na utrzymanie) nie
              beda mieli...
              mam nadzieje ze wyrazam sie dosc jasno...
              malo jest na tym swiecie corek w stylu tej dobrej z "krola Lira" tongue_out
              • elza78 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 20:25
                lopatologicznie - gdy ktos cie cale zycie kopie w dupsko kiedy prosisz o pomoc,
                to kiedy sam pomocy potrzebuje musi sie raczej liczyc ze otrzyma kopa od ciebie
                prawda??
      • elza78 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 20:32
        mam to szczescie ze mam normalnych rodzicow i normalnych tesciow ktorzy pomimo
        tego ze obowiazkow nei maja chetnie pomagaja kiedy pomocy potrzebuje i kiedy ich
        o to poprosze, i moga liczyc na to samo z mojej strony.
    • ma_dre Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:17
      a ja wspolczuje tesciowej, obym na taka synowa nie padla, bo bedzie kaplica i po
      ptokach jak to wdziecznie mowia w mojej rodzinnej okolicy...
    • malgra Re: ano nie ma,nie ma. 14.01.08, 13:29
      no i ma rację kobita ze wsi.Nie ma obowiązku pomagać i już.
      Koleżanka jak szuka pomocy przy dziecku niech zatrudni sobie
      opiekunkę a nie żeruje na teściowej czy mamusi.
      A te które uważają,że to święty obowiązek dziadków,codziennie
      pomagać przy wnukach są po prostu niedojrzałe i niezaradne.
      • betty_julcia Kilka godzin 14.01.08, 13:40
        No rzeczywiście przecież to tylko kilka godzin dzienniesmilesmilesmile

        Ja też myślę że korona z głowy by jej nie spadła. Że jeżeli
        rzeczywiście mogłaby to przez króki czas fajnie by było jkaby
        pomogła, tak jak już ktoś wcześniej napisał dobroć i pomoc wraca.
        Tak w zyciu jest że wnuki podwójnie oddadzą jeszcze z nawiązką czas
        poświęcony im teraz, dzieci niekoniecznie, bo dzieci uważają że im
        sie wszystko od rodziców należy (znam takich którym teściowa dzieci
        wychowała, później do i z przedszkola/szkoły odprowadzała. A teraz
        jest najwiekszym wrogiem bo przecież wiecznie tylko się wtrąca i
        pretensje ma. Dzieci się dorabiały, czasu na nic nie miały, dom
        budowały na który ona brała kredyty a teraz wykorzystali byle
        pretekst do kłótni i juz dla niej przy niech miejsca w zyciu nie
        ma).
        Ma prawo być z wnukami ile chce, poświęcać im duzo czasu, prawo a
        nie obowiązek. Zwłaszcza codziennie. poza tym moze i synowa sobie
        czymś na to zasłużyła....
    • bea.bea Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 13:33
      nie ma co komentować

      zgadzam sie z teściową w 100% !!!

      kobieta po 50 tce ma prawo być kobieta, nic nie robić...a nie niańczyć dzieci
      swoich dzieci....

      a jak sobie jej dzieci zaplanowały życie??..ich problem...

    • kicia031 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 14:39
      Moje zdanie jest takie, ze nikt nikomu nie ma obowiazku pomagac.
      Rodzice maja obowiazek wychowac i wyksztalcic dzieci, ktore powolali
      na swiat i na tym sioe obowiazki koncza.

      Natomiast jest cala sfera zyczliwosci, przyzwoitosci i dobrej woli.
      Po stronie rodzicow, dzieci, dziadkow, siostr, braci i co tam sobie
      jeszcze frania zyczy. Tu czesto obowiazuja reguly wzajemnosci...
    • zebra12 Nie ma obwiązku pomagać! 14.01.08, 14:45
      Moja mama, nie teściowa, bierze ode mnie pieniądze za bawienie
      dzieci. Zawsze tak było. Gdyby miała ochotę sama się nimi zajmowac,
      to nie byłoby problemu. Ale skoro dla niej to praca i wyrzeczenia,
      to ja to rozumiem. I płacę, choć zarabiam niewiele.
      Każdy ma prawo odpocząć w pewnym wieku.
    • agaw_80 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 15:03
      oczywiście, że nie ma obowiązku, ale...
      no właśnie jest ale, bo człowiek nie żyje dla siebie i uważam, że jeśli ktoś z
      najbliższej rodziny potrzebuje pomocy to pomaga się i tyle, jeśli nawet wymaga
      to poświęceń.

      wkurza mnie postawa niektórych dziewczyn prezentujących bardzo egoistyczne
      poglądy- mam nadzieję, że będziecie potrzebowały pomocy i najbliższa osoba wam
      odmówi.

      a teksty typu zdecydowałaś się na dziecko radź se sama to możecie sobie darować-
      nie każdy jest cyborgiem, jedni sobie radzą, inni potrzebują wsparcia
      • spacey1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 15:25
        Chyba nie do końca przemyślałaś to, co napisałaś. Jak to "prezentują egoistyczne
        poglądy". Nieliczenie na czyjąś pomoc, przyznawanie babciom prawa do
        samostanowienia i radzenie sobie samemu, tak, jak sie da - to egoistyczne poglądy?
    • panna.sarabella jakby to powiedzieć - no obowiązku nie ma! 14.01.08, 15:22
      znmam wiele takich rodzin, w których babcie kategorycznie odmówiły
      opieki nad wnukami. Ja mam to szczęście że teściowa mogła i przede
      wszystkim chciała zając się Monią.
      Jakoś panuje w naszym społeczeństwie taki poląd, ze babcia jest od
      opieki nad wnukami, a tak wcale nei jest: faktycznie one odchowały
      juz swoje dzieci i nie mają obowiązku zajmowac się naszymi. Nawet
      jeśli "> Kobita ze wsi, > Nic nie ma do roboty, oprócz pytlowania z
      kuleżankami" (w ogóle co to za tekst??? ja liczę na to ze w końcu
      kiedyś znajdę czas na pytlowanie z kolezankami!!!))
    • 18_lipcowa1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 16:06
      tesciowa ma racje, na kij drugie dziecko i oczekiwanie pomocy jesli
      nie daja juz sobie teraz rady ?

      chociaz przyznamz drugiej strony, ze 2-3 godziny dziennie to nie
      jest wiele, no chyba ze babcia ma albo swoje zajecia,albo jest
      schorowana.
      • burza4 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 16:36
        Lipcowa, to nie jest kwestia godzin a OBOWIĄZKU.

        mi do 50-tki jeszcze daleko, a już po dziurki w nosie mam życia z
        wywalonym ozorem, żeby ze wszystkim zdążyć. Marzę o chwili, kiedy
        przestanę wiecznie wszędzie gnać.

        nie muszę być schorowaną żeby nie mieć ochoty na emeryturze wracać
        do tego kieratu, zrywać się i lecieć do wnuka z samego rana,
        opiekować się nim ileś godzin, potem zakupy, i pędem do domu zająć
        się swoimi sprawami. Kiedy do diabła ciężkiego kobieta ma
        odpocząć??? w trumnie, czy wtedy jak nie będzie juz miała na nic
        siły i wówczas nikomu do niczego nie będzie potrzebna?

        Widzę jak znajome babcie wnukami się zajmują - i praktyka jest taka,
        że jak któraś nie jest asertywna, to zajęcie ma do późnego wieczora.
        Bo praca, no i trzeba dojechać, no i przydałoby się zakupy zrobić, a
        z dzieckiem nieporęcznie... i babunia ugotowana do 18-tej.

        życzliwość to zostanie z dzieckiem jak jest chore, czy rodzice chcą
        gdzieś wyskoczyć. Zostawanie codzienne - to PRACA.
        • 18_lipcowa1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 17:37
          burza4 napisała:

          > Lipcowa, to nie jest kwestia godzin a OBOWIĄZKU.
          >
          > mi do 50-tki jeszcze daleko, a już po dziurki w nosie mam życia z
          > wywalonym ozorem, żeby ze wszystkim zdążyć. Marzę o chwili, kiedy
          > przestanę wiecznie wszędzie gnać.
          >
          > nie muszę być schorowaną żeby nie mieć ochoty na emeryturze wracać
          > do tego kieratu, zrywać się i lecieć do wnuka z samego rana,
          > opiekować się nim ileś godzin, potem zakupy, i pędem do domu zająć
          > się swoimi sprawami. Kiedy do diabła ciężkiego kobieta ma
          > odpocząć??? w trumnie, czy wtedy jak nie będzie juz miała na nic
          > siły i wówczas nikomu do niczego nie będzie potrzebna?
          >
          > Widzę jak znajome babcie wnukami się zajmują - i praktyka jest
          taka,
          > że jak któraś nie jest asertywna, to zajęcie ma do późnego
          wieczora.
          > Bo praca, no i trzeba dojechać, no i przydałoby się zakupy zrobić,
          a
          > z dzieckiem nieporęcznie... i babunia ugotowana do 18-tej.
          >
          > życzliwość to zostanie z dzieckiem jak jest chore, czy rodzice
          chcą
          > gdzieś wyskoczyć. Zostawanie codzienne - to PRACA.




          masz calkowita racje, popieram Cie i zawsze uwazalam ze to nie babci
          i dziadka obowiazek zajmowac sie wnukami, ale z drugiej strony jak
          taka babcia nie ma obowiazku zostawac z wnukiem to wnuk tez potem
          nie ma obowiazku o babci pamietac, prawda?
          Ja babcie kocham i pamietam wlasnie dlatego ze jak rodzice nie
          mogli, babcie zostawaly, nie non stop, nawet nie czesto ,raczej od
          swieta, ale zostawaly, to sa wlasnie babcie.
          • makurokurosek Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 22:34
            > Ja babcie kocham i pamietam wlasnie dlatego ze jak rodzice nie
            > mogli, babcie zostawaly, nie non stop, nawet nie czesto ,raczej od
            > swieta, ale zostawaly, to sa wlasnie babcie

            właśnie dobrze powiedziane od święta, natomiast autorka postu narzuca babci
            pracę pełnoetatową.
            • 18_lipcowa1 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 23:20

              > właśnie dobrze powiedziane od święta, natomiast autorka postu
              narzuca babci
              > pracę pełnoetatową.
              i dlatego mysle ze babcia ma racje.
          • burza4 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 14:01
            18_lipcowa1 napisała:
            > masz calkowita racje, popieram Cie i zawsze uwazalam ze to nie
            babci > i dziadka obowiazek zajmowac sie wnukami, ale z drugiej
            strony jak > taka babcia nie ma obowiazku zostawac z wnukiem to wnuk
            tez potem > nie ma obowiazku o babci pamietac, prawda?

            Tylko, że poświęcenie się wnukom i tak nie gwarantuje, że będą
            pamiętać. "Babcia jest od rozpieszczania" - więc wnuk jest od małego
            przyzwyczajony do tego, że babcia "służy" do dawania, skoro babcia
            nic nie wymaga - to i na jej potrzeby nie zwraca się uwagi.

            Tym bardziej uważam, że lepiej jak starsza osoba ma własne życie,
            pasje, znajomych, a nie żyje cudzym życiem.
    • lolinka2 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 16:26
      moja starsza córka ma 6 lat, młodsza rok i siedem m-cy...
      Ze starszą moja matka spędziła opiekując się 2 (słownie: dwie) godziny przez ten
      czas (ja załatwiałam jej sprawy urzędowe w tym czasie), młodszą widziała 3
      (słownie: trzy) razy w jej życiu.
      Ostatnio, gdy ją odwiedziłam, usłyszałam: Ach, jaką mamy wspaniałą córkę. Nie
      podrzuca nam wnuków....


      Normalnie krew mnie zalała... Duża nawet kiedyś tęskniła. Potem olała... pytana
      o babcię, wspomina "przyszywaną" babcię Grażynkę, o rodzonej zapomina.
      • protozoa Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 08:28
        Moja teściowa, ani razu nie była z bliźniakami na spacerze. Ani razu
        nie poszła z nimi do kina, teatru, na wystawę i co........ i nic!!!!
        Miała do tego prawo. Wychowała 2 własnych dzieci i nie musiała
        zajmowac się naszymi.
        Byłoby mi miło, dobrze, gdyby mnie odciążyła, ale nie miała tekiego
        obowiązku. Wolała czytac książki, oglądać telewizję i odpoczywać.
        Nie mam o to do niej żalu.
    • kol.3 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 20:24
      Są ludzie,którzy uwielbiają robić robotę innym i najlepiej im
      wychodzi wskazywanie co jest obowiązkiem innych. Pracują pokazując
      innym paluszkiem, co jest do zrobienia.
      Z postu przebija, że babcia jest nie najmłodsza. To nie jest młoda
      emerytka, jeszcze pełna energii, ale wiejska kobieta, być może przez
      to bardziej spracowana.
      Wątpię aby chodziło o pomoc na 3-4 godzinki, przez parę miesięcy,
      rozkręcanie firmy to kilka lat harówki i to całymi dniami.Dla babci
      pomoc przy dziecku oznacza zrywanie się bladym świtem, dojazdy do
      wnuka, nie wiadomo jak daleko, a swój dom też musi utrzymać w
      porządku, ugotować i uprać. Czyli 2 etaty na stare lata zamiast
      odpoczynku. Podejrzewam, że babcia wyczuwa, że chodzi o całe
      dzionki przy noworodku i nie dziwię się że nie ma na to ochoty, ani
      siły. Młodzi rodzice powinni wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
      Co innego zaopiekowanie się dzieckiem od czasu do czasu.Poza tym
      post autorki wątku jest wyjątkowo chamski.
      • biedro_neczka Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 21:09
        uważam, że teściowa ma swoje życie i nie musi robić tego co oczekuje
        od niej synowa.
    • makurokurosek Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 21:46
      nie będę sie ustosunkowywała do konkretnej twojej wypowiedzi z tego wątku, moja
      wypowiedz tyczy sie wszystkich twoich wypowiedzi zawartych w tym wątku.
      Po pierwsze zarówno ty jak i twoja koleżanka jesteście osobami dorosłymi i
      odpowiedzialnymi za swoje życia, więc również za swoje dzieci.
      Po drugie swoimi rodzicami i teściami na starość masz obowiązek sie zająć nie
      dlatego, że oni zajmowali sie twoimi dziećmi tylko dlatego że zajmowali sie
      tobą. To nie jest moja teoria tylko uregulowania prawne. Rodzice mają obowiązek
      utrzymywać dziecko do końca pobierania przez niego nauki - granica wiekowa 26
      lat, w zamian dziecko takiż sam obowiązek alimentacyjny w stosunku do swoich
      rodziców.
      Po trzecie nie wiem jaka uczelnia przyjmuje do swoich progów osoby tak puste i o
      tak wąskich horyzontach myślowych , prawdopodobnie studiujesz na jakieś lokalnej
      wyższej szkole humoru, bo normalna państwowa uczelnia pomimo niżu
      demograficznego stara trzymać sie jakiś minimalny, ale jednak poziom.
      • alfa36 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 21:58
        Uważam, że rodzice nie mają obowiązku pomagać dorosłym dzieciom, ale... to tak miło, jak dziadkowie chcą opiekować sie wnukami. Moja teściowa zajmowała sie córką brata meża, wkrotce bedzie zajmowala sie ich drugim dzieckiem. Aktualnie trochę pomaga nam, zajmując sie naszym dzieckiem, tyle, że ... do brata meza (czyli wnuczki) przychodziła, do nas nie chce (zawożę dziecko do niej). A ja cały czas zadaję sobie pytanie, dlaczego tamto dziecko mogło spać do woli, a mojego spiocha muszę zrywać wczesnie rano. A teściowa.... nam postawiła warunek: zajmuję sie waszym dzieckiem u siebie w domu, im warunku nie postawila.... Ech, te teściowe (na szczęscie jestem na dobrej drodzie jesli chodzi o poszukiwanie opiekunki, a tymczasem mam jescze swoich kochanych rodziców))
        • makurokurosek Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 22:11
          moja mama ma 56 lat, jest matką czwórki dzieci i obecnie babcią czwórki wnuków.
          Jak odwiedzam mamę widzę , że pomimo dużych chęci to już nie ten organizm, nie
          te możliwości, nie to zdrowie. Czy wy naprawdę nie możecie zrozumieć , że z
          wiekiem człowiek jest osłabiony, że przychodzi czas gdy z dnia nadzień to
          osłabienie sie coraz bardziej pogłębia.
          nie bierzesz pod uwagę, że to ze postawiła warunek abyście przywozili jej
          dziecko wynika z jej samopoczucia, jej stanu zdrowia. Czy ty w każdym domu, u
          każdej koleżanki czy kuzynki czujesz sie tak samo swobodnie. Ciekawi mnie czemu
          nie zastanowisz sie twój sposób bycia , twoje podejść do domu, porządku nie
          peszy mojej teściowej. Czy w moim zachowaniu nie ma czegoś co spowodowało, że
          nie czuje sie w moim domu komfortowo .
          • alfa36 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 16:47
            A ja odbieram to tak: mój mąż zawsze był bardzo samodzielny, wczesnie wyszedł z domu, na wszystko co ma zapracował sam; jego brat, tzw. mamy synek, dostał mieszkanie, pomogli w jego wyposażeniu, itd.. I to poszło dalej: wy jestescie bardziej samodzielni; oni mniej... im trzeba więcej pomóc. Pewnie nie jestem obiektywna w tym swoim myśleniu, ale wlasnie tak to odbieram.
            • makurokurosek Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 17:57
              może ciebie nie lubi i nie ma ochoty ciebie oglądać, może jest chora i zmęczona,
              domysłów jest tysiące , chyba najlepiej sie po prostu zapytać w prost. Co sie
              tyczy wyposażenia twojego szwagra, twoi teście dali mu ze swojego a nie z
              twojego czy , twojego męża. To co dali należało do nich i od nich zależy co
              zrobią z dorobkiem swojego życia. Zamiast czekać na pomoc , na to aż teście
              dadzą wam mieszkanie czy kasę zapasaj rękawy i weź sie do roboty abyś miały co
              własnym dzieciom dać i abyś miała czas by im pomóc.
        • kol.3 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 16.01.08, 21:33
          Czyli Twoja teściowa, Alfa, zapiernicza jak helikopter i jeszcze
          masz pretensje że za mało. Twoi rodzice nie udzielają się i są
          kochani.
      • agaw_80 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 14.01.08, 22:59
        chyba to jest twoja teoria, bowiem przepisy troszkę inaczej regulują zagadnienie
        obowiązku alimentacyjnego, który skanikąd nie ma w tej sprawie nic do rzeczy...
        a zatem gwoli wyjaśnienia- obow. aliment. rodziców względem dziecka nie jest
        ograniczony wiekowo, natomiast granica jest możliwość utrzymania sie
        samodzielnie, poza tym przypadkiem obow. alim. krewnych, wymienionych w art.129
        kro, reazlizuje się w przypadku niedostatku.

        ale w tej sprawie chodzi o coś innego- babka chce pomóc czy nie i jak to odbiera
        osoba, która tej pomocy potrzebuje- oczywistym jest, że czuje się zawiedziona i
        rozżalona.
        zajmowanie się własnym wnukiem celem pomocy i odciążenia własnego dziecka i jego
        rodziny jest dla mnie oczywistością (zakładając, że osoba fizycznie da radę),
        bowiem w tym konkretnym przypadku chodzi o zaledwie parę miesięcy przez parę
        godzin dziennie.
        i juz.
        aha i wszystkie pseudonowoczesne poglądy zmierzające do tego, że należy być
        samowystarczalną superwomen, która niestety nie może liczyć na żadną pomoc, bo
        jest dorosła, a to zobowiązuje śmieszy mnie i tylko czekać, jak poglądy się
        zmienią, bo niestety życie bywa przewrotne.
        ps. przestańcie używać w wypowiedziach "li" bo brzmi to jak napuszone wypociny
        pseudointelektualistek
        • makurokurosek Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 01:09
          > obowiązku alimentacyjnego, który skanikąd nie ma w tej sprawie nic do rzeczy...
          > a zatem gwoli wyjaśnienia- obow. aliment. rodziców względem dziecka nie jest
          > ograniczony wiekowo, natomiast granica jest możliwość utrzymania sie
          > samodzielnie, poza tym przypadkiem obow. alim. krewnych, wymienionych w art.129
          > kro, reazlizuje się w przypadku niedostatku.

          sądzę, ze obowiązek alimentacyjny został tu jak najbardziej trafnie przytoczony
          bo większości osób wykazujących tu roszczeniową postawę w stosunku do teściów
          czy matek, grożących wręcz , że w razie niespełnienia ich roszczeń nie będą
          opiekować sie starszymi osobami świadczy o całkowitym braku znajomości prawa,
          które jakby nie było taki obowiązek na nich nakłada. Co sie tyczy wieku dzieci
          tyczyło sie to kształcenia, a nie utrzymania, przepraszam za zbyt mało
          precyzyjna wypowiedz.
          > aha i wszystkie pseudonowoczesne poglądy zmierzające do tego, że należy być
          > samowystarczalną superwomen, która niestety nie może liczyć na żadną pomoc, bo
          > jest dorosła, a to zobowiązuje śmieszy mnie i tylko czekać, jak poglądy się
          > zmienią, bo niestety życie bywa przewrotne.

          nie mylmy pomocy z wykorzystywaniem. Co innego pomoc w nagłych przypadkach, co
          innego zmuszanie matki czy teściowej do etatowej pracy niańki bo my musimy sie
          dorobić i szkoda nam kasy na nianię. Tym bardziej że jesteśmy na tyle
          uświadomione , aby każdy mógł panować nad swoja płodnością, a jeżeli ktoś nie
          potrafi to niech sam zajmie sie owocami swojej płodności. Szczerze mówiąc
          sceptycznie podchodzę do przyszłych dowodów altruizmu matek, które w obecnej
          chwili wykazują tak roszczeniową postawę. trudno mi uwierzyć, że gdy same będą
          miały 50 lat z uśmiechem będą przyjmowały plan pracy narzucony przez synowa czy
          córkę,skoro w obecnej chwili cały świat musi podporządkować sie im i ich planom,
          skoro nauczone są brać a nie potrafią dawać.
        • burza4 Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 14:17
          agaw_80 napisała:
          > zajmowanie się własnym wnukiem celem pomocy i odciążenia własnego
          dziecka i jego > rodziny jest dla mnie oczywistością (zakładając, że
          osoba fizycznie da radę),

          zdziwienie moje budzi fakt założenia, że starsza, spracowana osoba
          ma odciążać.

          Dlaczego jest to bardziej oczywiste od założenia, że to starszą,
          spracowaną osobę należy odciążyć? większość osób w tym wieku ma
          najróżniejsze dolegliwości, bo w dzisiejszym zabieganym świecie
          dopiero na emeryturze ma się czas, żeby własnym zdrowiem się zająć.
          No chyba, że się ma wnuki... przypadki z otoczenia - kobieta nie
          idzie na zalecaną operację, bo kto się wnukiem zajmie, inna nie
          jedzie do sanatorium - bo wnuczkę ze szkoły trzeba odbierać.
          Czy ich dzieci nie mają sumienia, bo jakoś dobrze się z tym czują?

          > bowiem w tym konkretnym przypadku chodzi o zaledwie parę miesięcy
          przez parę> godzin dziennie.

          skąd ten wniosek? za parę miesięcy urodzi się drugie dziecko, tym
          bardziej "pomoc" by się przydała. Wątpię, czy w takim czasie
          radykalnie zmieni się sytuacja - ani żłobka nie przybędzie, ani nie
          zaczną zarabiać kokosów - w rezultacie babcia nadal będzie potrzebna.

          zamiast reorganizować życie babci, należałoby się zastanowić jak
          pomóc mężowi rozkręcić firmę bez wyrzeczeń. Przy dzisiejszych
          możliwościach technicznych naprawdę mnóstwo rzeczy można robić nie
          ruszając się z domu.
    • protozoa Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 07:51
      Tak, NIE MA OBOWIĄZKU POMAGAĆ. Ma prawo
      - pogadać z kolezankami
      - posiedzieć w oknie
      - spac ile chce
      - chodzić do kina
      - nie robic nic
      - oglądać wszystkie (sic!) seriale telewizyjne
      - jeździć po swiecie
      - robic to co chce
      Nie ma obowiązku zajmowac się wnukami. A jesli to robi to jest to
      JEJ WYBÓR, JEJ WOLA.
      • mozambique Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 12:26
        a czy genialan synowa wpadał na pomysl ze moze tesciowej wypadałoby
        ZAPŁACIC za tą kilkugodzinną harówke z niemowlakeim ?????

        nie ?

        wiedziałam
        • protozoa Re: nie mam obowiązku pomagać! (???) 15.01.08, 14:08
          Ja jestem generalnie przeciwna sytuacji, w której płaci się za coś
          komus z rodziny. Rodzi to niezdrową atmosferę, prędzej czy póxniej
          prowadzi do zatargów. Dlaczego bierze 5 zł skoro może czytac jak
          dziecko śpi itd.
          Jesli poszczegóni członkowie rodziny chcą się wspierać, pomagac to
          ok. Jesli nie to nie maja takiiego obowiązku - ani za pieniądze, ani
          bez.

          I nie ma to wiele wspólnegoz uczuciami.
        • fra_mauro Re: tak, nie ma obowiazku... 15.01.08, 14:10
          I to prawda. Tesciowa / matka czyli babki oraz dziadkowie ale tez i
          ciocie, stryjowie, wujkowie etcetera NIE MAJA OBOWIAZKU zajmowania
          sie wnukami, bratankami siostrzencami... Rodzice tych wnukow nie
          beda tez miec obowiazku zajmowania sie rodzicami, gdy ci beda w
          potrzebie, jak im dopisze humor zalatwia jakas fajna opiekunke zza
          wschodniej granicy, a ci bardziej zasobni zafunduja seniorom
          bajeczny dom opieki z opcja all inclusive. Bedzie great. Wszystko
          poprawne politycznie, do bolu demokratyczne, na miare naszych czasow
          i obyczajow. Tylko gdzie w tym wszystkim wiezi rodzinne, uczucia
          miedzy najblizszymi, chec wzajemnego wspierania i pomocy ?
          Ech, wszystko stanelo na glowie. Kiedys bylo to jakies takie
          naturalne, zwyczajne... Moja mama pomagala mi i siostrze. Przy moim
          drugim dziecku juz nie za bardzo byla w stanie i to tez jest dla
          mnie normalna sprawa. Jestem jej wdzieczna za wszystko, co zrobila
          do tej pory z milosci do mnie i swoich wnukow i zapewniam,ze z rowna
          miloscia zajmuje sie nia i bede zajmowac.
          Tego samego nie moge zas powiedziec o tesciowej, ktora pomimo
          warunkow, dobrego zdrowia do dzis unika jak ognia dzieci swego
          jedynego syna- i nie chodzi o regularna opieke ale o zwykle
          relacje "od czasu do czasu".Smutna to osoba bo ma realne problemy
          psychiczne i wiem,ze jest zwyczajnie nieszczesliwa samotna kobieta,
          poniekad na swe wlasne zyczenie.

          Tak, dziadkowie nie maja obowiazku. Ale mysle sobie,ze powinni
          przynajmniej przejawiac CHECI. Czy wystarczajaco wiemy o motywacjach
          dziadkow, ktorzy wprost kazali swym dzieciom "bujac sie" ? Czy
          rozrozniamy sytuacje, gdy babcia/ dziadek sa ludzmu nadal aktywnymi
          zawodowo lub zaangazowanymi w inne dzialalnosci wykluczajace
          regularna codzienna opieke, a tymi, ktorzy mowia po prostu "nie bo
          nie" i z zadowoleniem, w pelni sil fizycznych wioda zywot
          zgnusnialcow, ktorych jedyna rozrywka jest pstrykanie pilotem i
          wygladanie godzinami przez okno ?

          Zapewniam,ze calkowicie zrozumiem tych pierwszych. Zrozumiem ich
          nawet bardziej, gdy mimo to od czasu do czasu beda nawiazywac cieple
          i normalne kontakty z wnukami: zabiora na niedzielny spacer,
          poczytaja ksiazeczke czy tez bezmyslnie "porozpieszczaja". I bedzie
          wiadomo,ze kochaja te dzieci swych dzieci jak nie wiem co.
          Co do tych drugich- zycze im szczescia, ktorego juz teraz nie maja
          okazji zaznac, i nie wiem, czy zaznaja je w przyszlosci.
          • protozoa Re: tak, nie ma obowiazku... 15.01.08, 14:29
            A dlaczego nie wolno im nie chcieć? Dlaczego tak się oburzacie, gdy
            babcia ogląda 5 seriali pod rząd, a nie chce przewijac wnuka i
            czytac mu bajeczek?
            Rodzice wypełnili obowiązki w stosunku do swoich dzieci - do wnukow
            nie muszą. Nie maja ich.
            Dlaczego odbiera się babci prawo do pogawędek z kumami o wyższości
            ciasta drożdżowego nad kruchym?
            Dlaczego ma nie zajmować sie kółkiem różańcowym itd????
            Jaj życie!! Dlaczego jesień życia ma byc w kapciach i na podłodze z
            wnukami?
            • agata7712 to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie codzie 15.01.08, 15:47
              nnie... Rany, rzeczywiście, niech lepiej oglada te swoje 5 seriali
              dziennie, pstryka pilotem, kumka o ciastach i wyglada przez okno, a
              synowa niech z jęzorem wywalonym do pasa lata to tu to tam, śpi po 3
              godziny na dobe, nie doje, bo nie ma czasu trzeba faktury wystawić,
              wysłać towar itp. Rzeczywiście, po co ma jej baba pomóc, skoro może
              kumkać z kuleżankami? Wolno mi myśleć swoje tak, jak Wam wolno swoje.
              • madtea Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 16:14
                i może pójdź już w spokoju, ofiara skończona
                • verdana Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 17:01
                  Zwracam Ci uwage, ze tesciowa juz odpracowala swoje latajac z
                  wywalonym jezorem całymi dniami, gdy wychowywała wlasne dzieci.
                  Teraz kolej na nastepne pokolenie.
                  A tu rozumiem, ze tesciowa ma dalej latać, aby synowa się nie
                  przemęczala. Dla 70-latki 3-4 godziny dziennie z małym dzieckiem to
                  moze być koszmar. Gdyby w tym wieku ludzie mogli swobodnie pracować,
                  a opieka nad dzieckiem to praca wymagjąca sporego wysilku i
                  fizycznego i psychicznego, to nalezy przesunąć emerytury na 75 rok
                  zycia. A nie placić ludziom całkowicie zdolnym do pracy.
              • elas13 Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 17:20

                • elas13 Re: Przepraszam 15.01.08, 17:25
                  Agato jak czytam twoje wypowiedzi to nie wierzę że istniejesz
                  naprawdę..nie nadużywaj proszę wyrazu ''myśleć'' bo nijak mi do
                  ciebie nie pasuje.Powoli wchodzę w "babciowy "wiek i jak sobie
                  pomyślę o takiej mentalności jak twoja to aż mi wstyd bo w końcu to
                  +- moje pokolenie ''wychowało'' takie osoby.
              • arioso1 Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 17:32
                agata7712 napisała:

                > nnie... Rany, rzeczywiście, niech lepiej oglada te swoje 5 seriali
                > dziennie, pstryka pilotem, kumka o ciastach i wyglada przez okno,
                a
                > synowa niech z jęzorem wywalonym do pasa lata to tu to tam, śpi po
                3
                > godziny na dobe, nie doje, bo nie ma czasu trzeba faktury
                wystawić,
                > wysłać towar itp. Rzeczywiście, po co ma jej baba pomóc, skoro
                może
                > kumkać z kuleżankami? Wolno mi myśleć swoje tak, jak Wam wolno
                swoje
                droga agato-
                ja mam troje dzieci malych- siedze w pracy 24/24
                wystawiam faktury rozwoże towar, -nie dojadam nie dosypiam i żyję
                więc nie chrzań glupot bo kolezance tesciowa dzieci robić nie kazala
                skoro koleżanka niezaradna taka przecież.
                • arioso1 Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 18:00
                  az dziwne że taka panna wyksztalcona a ciągnie ją do wystawiania
                  faktur- marnuje się dziewczyna.
              • makurokurosek Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 18:16
                raczej ta twoja koleżanka z wywalonym ozorem nie lata , skoro ma czas na głupie
                plotki z tobą. Po drugie nawet gdyby latała z wywalonym ozorem to chyba na
                własne życzenie, a nie na życzenie teściowej, wszak to ona ma niespełna roczne
                dziecko, spodziewa sie drugiego i to ona chce rozkręcić firmę. No cóż jeżeli
                twoja koleżanka nie jest w stanie sprostać swoim obowiązkom to może powinna
                oddać dziecko do adopcji, może dla kogoś innego nie będzie ono przeszkodą.
                • arioso1 Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 18:41
                  makurokurosek napisała:

                  > raczej ta twoja koleżanka z wywalonym ozorem nie lata , skoro ma
                  czas na głupie
                  > plotki z tobą. Po drugie nawet gdyby latała z wywalonym ozorem to
                  chyba na
                  > własne życzenie, a nie na życzenie teściowej, wszak to ona ma
                  niespełna roczne
                  > dziecko, spodziewa sie drugiego i to ona chce rozkręcić firmę. No
                  cóż jeżeli
                  > twoja koleżanka nie jest w stanie sprostać swoim obowiązkom to
                  może powinna
                  > oddać dziecko do adopcji, może dla kogoś innego nie będzie ono
                  przeszkodą



                  NO \WKOŃCU KTOŚ COŚ MĄDREGO NAPISAŁ
                  • marzeka1 Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 19:15
                    Agato, prezentujesz roszczeniową postawę, dodatkowo "meblujesz"
                    zycie koleżanki i wtracasz się w nieswoje sprawy. Teściowa, jako 70-
                    latka, miała prawo odmówić,bo to nie ten wiek, by zajmować się tak
                    małymi dziecmi, co innego od czasu do czasu pomóc, co innego stałe 3-
                    4 godziny codziennie przy 2 dzieci. Teściowa swoje dzieci odchowała,
                    teraz czas na twoją koleżankę,to jej i jej męża dzieci i oni powinni
                    pomysleć.
                    • przeciwcialo Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 19:38
                      A ciekawe co by autorka postu napisała gdyby ta kobieta zasłabła i
                      nie wiem- upusciła dziecko czy oblała goraca herbata która własnie
                      niosła?
              • nod26 Re: do agatki 15.01.08, 19:54
                Kotus jak sie ma firme to prawdopodobiensto kasy jest.Jesli juz jest kasa to
                zaden problem zatrudnic nianie do dzieci.No coz ale synowa woli raczej darmowa
                niankę w postaci tesciowej,szkoda ze nie pisze ze chciałaby swoja mame,ktora tez
                pewnie wie co dla niej najlepsze.Powiem tak,jak sie zakłada rodzine i ma sie w
                planach babcie do opieki nad prz\yszłymi wnukami to grzecznosc nakazuje pytac
                czy w przyszłosci beda miały ochote i zdrowie wykonywac te czynnosci.Tesciowa
                czy własna matka to tez kobieta i bez obrazy ale chamstwem jest wymaganie opieki
                notorycznej nad wnukami.


                > synowa niech z jęzorem wywalonym do pasa lata to tu to tam, śpi po 3> godziny
                na dobe, nie doje, bo nie ma czasu trzeba faktury wystawić,
                > wysłać towar itp. Rzeczywiście, po co ma jej baba pomóc, skoro może
                > kumkać z kuleżankami? Wolno mi myśleć swoje tak, jak Wam wolno
                swoje.


                No oczywiscie to matki beda harowac za nia w dzien a ona w nocy bedzie sie
                kochac produkujac nastepne do opieki.Matka Polka z Bożej Laski.
                Mysle tez ze watek ten dotyczy twojej osoby dlatego probujesz stanac na głowie
                wciskajac swoje racje.Prawda jest jak pupa kazdy ma swoja a twoja nas nie
                interesuje.
              • peresia Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 15.01.08, 20:42
                Agato, mam nadzieję, że skoro teściowa odmówiła Twojej koleżance
                pomocy, to teraz koleżanka zwróci się z prośbą o pomoc do Ciebie.
                Nie odmówisz prawda? W końcu to tylko trzy godziny dziennie...
              • protozoa Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 16.01.08, 07:54
                Wytłumacz mi dlaczego, w imie jakich wartości teściowa, która jest
                osobą wolną, ma nie oddawać się swoim ulubionym przyjemnościom? I
                nic synowej do tego czy to będzie oglądny Klan czy inny serial, czy
                plotki z koleżankami czy spanie do 12.00 czy sprzątanie kościoła czy
                nawet pomoc sparalizowanej sąsiadce.
                Jest to życie teściowej o którym ona ma prawo decydować. Od dawna
                nie ma juz niewolnictwa. Teściowa nie jest także zamknięta w obozie
                pracy. Jest wolna, niezależna osobą!!! Odchowała swoje dzieci.
                Teścowa ma prawo - nie lubić pielęgnacji dzieci. Dzieci mogą ją
                drażnić!!! Ma prawo do własnych przyjemności i rozrywek. Nie wiadomo
                ile lat zostało jej w jako takim komforcie fizycznym ( zdrowiu) -
                dlaczego ma ich nie wykorzystać?
                A synowa? Jest młoda. Ma obowiązki wobec SWOJEGO dziecka, które
                powołała na świat. Czasem wymaga to wysiłku, czasem jest kosztem
                snu, czasem pada się na pysk. Trudno. Takie jest życie.
                Jest kilka możliwości - albo niech mąż podwinie rękawy i zabierze
                się do roboty. Nie umrze jak będzie spał te 3 godzinki mniej, albo
                niech wynajmą opiekunke, albo oddadzą dziecko do żłobka.Albo wolniej
                rozkręcają firmę.
                Ale wygodnictwo kosztem innych jest podłością!!!!
                • hamerykanka Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 17.01.08, 16:47
                  Popieramsmile
              • mozambique Re: to tylko 3 godzinki dziennie, już nawet nie c 16.01.08, 14:28
                agata - i takie jak ty sie rozmnażają ?????

                ku czemu zmeirza nasza cywlizacja
                • agata7712 ale obrażac mnie to ty nie masz prawa... 16.01.08, 20:34
                  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka