Dodaj do ulubionych

Odnośnie wątku o Bondzie

28.01.08, 10:20
Kiedyś w Wysokich Obcasach ukazał się artykłu
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4091839.html.

Dla tych którym nie chce się czytac przytoczę fragment :
"Marta XL przyznaje, że z dołka wyszła, bo wpadła w wir randkowy.
Jakby na przekór tacie, który powtarzał: 'Kto będzie chciał taką
czeską babę?'. Czyli taką, która je dużo klusek i od nich puchnie.

Pierwszy był Waldek. Znaleziony przez anons w gazecie. Marta szybko
się zakochała, mimo że rodzice mieli obiekcje. Bo Waldek
mówił 'tera', bąkał, bo tak naprawdę nie było o czym z nim
porozmawiać.

Potem był Szwed, który przyjechał do niej dwa razy, i Holender -
student anglistyki jak ona, był też umięśniony prawnik z Łodzi.
Kiedy na internetowej randkowni napisała, że jest grubaską,
następnego dnia w skrzynce mejlowej znalazła 144 wiadomości. W ciągu
czterech lat miała kilkunastu facetów."

JA noszę rozmiar - dla nie których aż, dla innych tylko - 40 .
Myślę, że panowie lubią kobiece kobiety. To prasa, telewizja i my
same powodujemy, ze sie ich wstydzą. Tomasz Kammel nie kocha swojej
kobiety bo gruba i jest z nią dla kasy - piszą plotkarskie gazety. A
jakby była chuda to co , wtedy kochałby ją bezinteresownie?
To takie lużne myśli. Ja tam akurat siebie lubię i nie wyobrażam
sobie życia bez chleba czy czekolady. Kobiety jak są głodne to
warczą wink.

Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 12:31
      Tez mi argument- powodzenie u facetow..
      Zboczenia rozne sa, w tym szczegolne umilowanie do monstrualnych
      kobiet.Nie dziwi mnie wcale, ze tylu chetnych sie znalazlo.
      To jednak niczego nie zmienia- o ile ktos nie opiera sie na
      kryterium powodzenia u facetow, zwlaszcza takich , jak ow Waldek.
      • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 12:51
        A nie mówiłam, że gangrena?
      • ewcia1976 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 13:00
        Niby argument nieważny ale raczej każdy jest zaskoczony jak fajny
        facet ma okragłą kobitkę.
        • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 13:36
          ale raczej każdy jest zaskoczony jak fajny
          > facet ma okragłą kobitkę.

          Owszem, jesli jest przystojny, atrakcyjny to taki zwiazek wywoluje
          zdziwienie i komentarze.
          Ale czy to sie czesto zdarza? Ile znasz takich par?
          • gryzelda71 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 13:42
            A czym tu się dziwic i co komentować?
            • elza78 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 21:11
              i tak kiedys kazdy z nas bedzie rodzynem pomarszczonym ze starosci, ci chudzi
              troche szybciej, no powiedzmy kiedy uzywaja dobrych kremow to pomarszcza sie dwa
              lata pozniej i co... urode sobie mozna wsadzic w kieszen nie jest to dobra
              podstawa do budowania trwalego zwiazku, zawsze znajdzie sie ktos ladniejszy, to
              takie... puste smile
              a kobieta nie powinna byc wieszakiem
              • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 17:52
                no powiedzmy kiedy uzywaja dobrych kremow to pomarszcza sie dw
                > a
                > lata pozniej i co...

                Oj, widze ze nie znasz potegi kosmetologii.Roznice moga "na oko" byc
                i 10 i 15 letnie.
                • elza78 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 19:34
                  lola, niestety faktem jest ze osoby "przy kosci" starzeja sie wolniej w sensie
                  zmarszczek, rzadziej wygladaja jak pomarszczone rodzynki i nie potrzebuja do
                  tego milionow wydawanych na kremy...
                  biedna jest osoba ktora cale swoje zycie skupia sie jedynie na swym wygladzie, i
                  jest on celem samym w sobie, wiadomo ze uroda jest czyms co przemija i nic sie
                  na to nie poradzi...
                  trzeba szukac w sobie czegos bardziej trwalego co mozna polubic wink
                  • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 31.01.08, 13:18
                    Ze zmarszczkami mozna walczyc.To o czym piszesz dotyczy bardzo
                    szczuplych osob, ja zdecydowanie stawiam na zloty srodek.Szczupla,
                    ale nie chuda sylwetka i dbalosc o skore i caly organizm zreszta.Nie
                    skupiajac sie przy okazji tylko i wylacznie na swojej
                    powierzchownosci.
                    >ktora cale swoje zycie skupia sie jedynie na swym wygladzie,

                    Np. osoba z nadwaga, cale zycie z nia walczaca i wciaz ględząca o
                    kaloriach, a takie miedzy innymi znam.
                    • elza78 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 31.01.08, 18:04
                      dobry przyklad, zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego ktos kto lubi jesc jest
                      korpulentny caly czas jest bombardowany stwierdzeniami ze jest gruby i powinien
                      byc neiszczesliwy smile
                      moim zdaniem taki grubasek jest o wiele bardziej szczesliwy w swojej restauracji
                      z wypasionymi daniami w roznych smakach niz wychudzona "heroinowa" panienka
                      zastanawiajaca sie czy na obiad zjesc jedna trawe czy dwie - ciekawe kto lepiej
                      korzysta z zycia, grubaska, czy anorektyczka trenujaca silna wole wink ??
                      nie mowie tutaj o olbrzymiej nadwadze, tylko o osobach ktore sa "normalne" nie
                      wychudzone bo teraz dziwnym trafem pseudo "norma" przesuwa sie w strone rozmiaru
                      36 dla 180cm wzrostu co jest totalna paranoja tongue_out
                      • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 01.02.08, 11:16
                        Ale przy okazji takiego wlasnie watku, gdzie nie rozpatrujemy
                        kwestii mega otylych ludzi, jednoczesnie nie powinnismy w ramach
                        rewanzu rozpatrywac zjawiska chorobliwie wychudzonych anorektyczek.
                        A tu wlasnie z uporem maniaka sie tego problemu czepia.
                        Szczupla sylwetka nie oznacza wychudzonej, nie oznacza tez , ze taki
                        czlowiek jest nieszczesliwy.
                        Zeby byc szczuplym wystarczy czesto zwracac po prostu uwage na to
                        ile sie je i co.Mozna odwiedzac restauracje, lubic zjesc, mozna
                        samemu pichcic.Ale w sytuacji, gdy waga rosnie, po prostu
                        przyhamowac.Bo to i dla zdrowia lepiej i dla urody.
                        • dlania Re: Odnośnie wątku o Bondzie 01.02.08, 11:21
                          lola211 napisała:

                          > Ale przy okazji takiego wlasnie watku, gdzie nie rozpatrujemy
                          > kwestii mega otylych ludzi, jednoczesnie nie powinnismy w ramach
                          > rewanzu rozpatrywac zjawiska chorobliwie wychudzonych anorektyczek.
                          > A tu wlasnie z uporem maniaka sie tego problemu czepia.
                          > Szczupla sylwetka nie oznacza wychudzonej, nie oznacza tez , ze taki
                          > czlowiek jest nieszczesliwy.
                          > Zeby byc szczuplym wystarczy czesto zwracac po prostu uwage na to
                          > ile sie je i co.Mozna odwiedzac restauracje, lubic zjesc, mozna
                          > samemu pichcic.Ale w sytuacji, gdy waga rosnie, po prostu
                          > przyhamowac.Bo to i dla zdrowia lepiej i dla urody.
                          >

                          Czyli żeby być szczęścliwym, nalezy woje zycie skoncentrowac wokół problemu
                          jedzenia: paszcza, jedzenie, ile, za ile, jakie, kalorie, waga, kupa....
                          A nie mozna po prostu jeśc wtedy, kiedy sie jest głodnym?
                          • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 01.02.08, 11:31
                            > Czyli żeby być szczęścliwym, nalezy woje zycie skoncentrowac wokół
                            problemu
                            > jedzenia: paszcza, jedzenie, ile, za ile, jakie, kalorie, waga,
                            kupa....
                            > A nie mozna po prostu jeśc wtedy, kiedy sie jest głodnym?

                            A gdzie ja napisalam o skoncentrowaniu sie na tej czynnosci?
                            Alez mozna jesc wtedy, gdy jest sie glodnym, tylko trzeba sie liczyc
                            z konsekwencjami- obrastaniem w tluszcz,traceniem na atrakcyjnosci i
                            w koncu problemami zdrowotnymi.
                            Jesli komus to nie przeszkadza, prosze bardzo, niech je ile wlezie.
                            • elza78 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 01.02.08, 15:09
                              > traceniem na atrakcyjnosci
                              to co atrakcyjne pozostawmy w rozstrzyganiu mezczyznom, jak mowi stare dobre
                              przyslowie.. na worek kosci tylko pies ;\poleci smile
                              wracajac do atawizmow, mezczyzna woli raczej partnerke z deka w ten tluszcz
                              obrosnieta (w zakresie normy) bo taka jest mu w stanie zapewnic "sukces
                              reprodukcyjny" nawet w trakcie "glodu" hehe
                              inne przyslowie mowi w koncu "nim gruby schudnie chudy zdechnie" wink
                        • elza78 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 01.02.08, 15:06
                          lola sek w tym ze odmiennie do mega otylych sylwetka anorektyczki jest przez
                          media lansowana na kazdym kroku, bo zaloze sie ze 90% modelek ma BMI grubo
                          PONIZEJ normy...
                          wazne zeby byc ZDROWYM i szczesliwym z samym soba, a nie ciagle dazyc do bog wie
                          jakich wyimaginowanych idealow tracac po drodze naprawde kolosalnie duzo.
                          Wiadomo nikt o tym nie napisze ale jedzenie to nie tylko napychanie sie w mc
                          donaldsach i innych fastfoodach, to takze forma kulturalnej rozrywki - wez
                          przykladowo rozrywkowe wyjscie na wieczor do restauracji...
                          i co sie bedziesz tam zastanawiala jak partner cie zaprosi, czy moze masz wypic
                          do obiadu winko polwytrawne czy zamowic dwa jaja szpinak i wode bo jestes na
                          kopenhaskiej wink))
                          ja sie przyznam, ja luibie jesc lubie poznawac nowe smaki, nie bede sie katowac
                          dietami i do konca zycia wsuwac otrebow z siemieniem lnianym i popiljac woda bo
                          siano jest dla koni wink
                          wole miec kilka cm wiecej w talii i byc szczesliwa niz sie glodzic i wmawiac
                          sobei ze jest zajebiscie wink
            • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 17:56
              Ja tam sie dziwie.
              W druga strone tez- gdy atrakcyjna kobieta zyje w zwiazku z
              Quasimodo.
              Mam po prostu takie ludzkie odruchy- widze i jestem zaskoczona.A
              potem, przy blizszym poznaniu- albo mi przechodzi albo nie.
              No ale ja nie jestem chodzaca swietoscia jak czesc tu bywajacych.
              • gryzelda71 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 18:07
                Trzeba być świętością,zeby takie rzeczy nie dziwiły?Ot życie ...
              • dlania Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 19:09
                lola211 napisała:

                > Ja tam sie dziwie.
                > W druga strone tez- gdy atrakcyjna kobieta zyje w zwiazku z
                > Quasimodo.
                > Mam po prostu takie ludzkie odruchy- widze i jestem zaskoczona.A
                > potem, przy blizszym poznaniu- albo mi przechodzi albo nie.
                > No ale ja nie jestem chodzaca swietoscia jak czesc tu bywajacych.

                To sa akurat bardzo zwierzęce, a nie ludzkie odruchy.
                Nasi praprzodkowie dobierali sie po wygladzie: zdrowy (czyli ładny), dorodny
                samiec ze zdrową (czyli ładna, bo stąd pochodzi nasze pojęcie atrakcyjności
                fizycznej)samicą o lściącym futerku.
                Wydawałoby się , że w naszych czasach juz inne czynniki kierują doborem
                partnerów życiowych, a jednak niektórym nadal nieobce atawizmy...
                • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 31.01.08, 13:26
                  > Wydawałoby się , że w naszych czasach juz inne czynniki kierują
                  doborem
                  > partnerów życiowych, a jednak niektórym nadal nieobce atawizmy...


                  No wlasnie- wydawałoby sie..
                  Podswiadomosc robi swoje.
                  Popytaj facetow, czym kieruja sie przy doborze partnerki.Na
                  poczesnym miejscu- jej fizycznosc stoi.
                  Ostatnio robiono badania nt atrakcyjnosci nog.Wygrywaja długie, ale
                  jednoczesnie proporcjonalne w stosunku do calej sylwetki.Nic
                  odkrywczego.
                  Krótkie nogi kojarza sie negatywnie.Z czego to wynika? Miedzy
                  innymi z tego, ze krótkie nogi bywaja skutkiem niedozywienia i
                  problemow zdrowotnych w dziecinstwie.
                  Jak sie kogos zapytac, to nie bedzie o zdrowiu gadal, tylko o
                  wlasnym poczuciu piekna.
                  Atawizm w czystej postaci.
    • joanna.gr Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 12:45
      > Ja tam akurat siebie lubię i nie wyobrażam
      sobie życia bez chleba czy czekolady.

      Ewcia,żebyś ty widziała ile ja wpierniczam. Mimo to, noszę rozm. 36/38. Dobre
      geny i tyle.
    • triss_merigold6 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 14:09
      Nie bardzo rozumiem to o chlebie i czekoladzie...
      Jem normalnie czasem więcej czasem mniej a trzymam te genetyczne 36.
      • gryzelda71 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 14:14
        Ciekawe,czy gdyby nie genetyczne 36 to panie też by taki mądre byłysmile
        • trawa_cytrynowa Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 15:43
          A nie bardzo rozumiem jednego, dlaczego grube panie ciągle muszą
          udowadniać, że są równe chudym, że nie są gorsze? przecież to taki
          sam człowiek!
          • jkk74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 15:48
            Bo grube z założenia są zaniedbane, leniwe, i w ogóle be. A najgorsze że grube
            zaczynają się już od rozmiaru 38. Zaraz 36 to też będzie dużo za dużo.
            Tymczasem jak przyjąć porównanie wzrostu do wagi wg znanych na świecie norm
            spora część kobiet powinna mieć normalnie rozmiar 38-40, część 42 (to te
            masywnej budowy).
            34-36 powinno być zarezerwowane dla niskich, drobnych kobietek i nastolatek.
          • kali_pso Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 19:50
            Muszą?
            Nie, niczego nie muszą, czują się w obowiązku dać głos...każdy taki
            wątek, jak ten o Bondzie wyzwala w niektórych paniach szczególne
            parcie na udowadnianie wszem i wobec, że albo maja gdzieś jak
            wyglądają i ich wygląd im nie przeszkadza albo podpierają się
            argumentem o zamiłowaniach płci brzydkiej do obwitości cielesnej
            wybranek....ile w tym rzeczywistości a ile terapeutycznego głaskania
            swego ego, to tylko one wiedzą.
            • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 20:06
              Ale co wzorcowym trzydziestkom szóstkom (czy wręcz czwórkom) to przeszkadza, i
              dlaczego aż do tego stopnia, że trzeba szybko sprowadzić grubaski do parteru?
              Czy po prostu dochodzi do głosu przysłowiowa jędzowatość chudych?
              • kali_pso Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 20:23
                Kawko, te watki przyciagają zawsze te same osoby, zauwazyłaś?
                Jedne się tłumaczą( nie wiem- dlaczego?), udowadniaja wszystkim,
                jakie są cool pomimo tuszy, inne w mało wyrafinowany sposób próbują
                udowodnić, że szczęśliwym mozna być tylko w rozmiarze S, z zasobnym
                kontem w banku i dyplomem prestiżowej uczelni w szufladzie.
                Jak widzę te nicki w tego typu wątkach to czytać nie muszę, aby
                wiedzieć o czym tam stoi....szczerze mówiąc drażni mnie i jedna i
                druga postawa, bo do końca nie zrozumiem czemu należy szukać
                apropaty w oczach społeczeństwa z powodu swojego wyglądu, i
                rozgłaszać przy KAŻDEJ okazji, że rozmiar 46 jest piękny ani
                dlaczego do innych nie dociera, że to, co dla nich jest beeee, dla
                innych jest zupełnie do przyjęcia i żadnych odruchów nie budzi...

                Ani jedna ani druga postawa nie budzi mojego zaufania....no ale nie
                musi rzecz jasna budzić, kim ja własciwie jestem, aby ktos tutaj
                brał na poważnie z kolei moje zdaniewinkPPPPPPP
                • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 20:52
                  > Kawko, te watki przyciagają zawsze te same osoby, zauwazyłaś?
                  A nie przyglądałam się specjalnie, chociaż... wróć, jeden nick rzucił mi się w
                  oczy, ale to dlatego, że jak zawsze serwuje poglądy ex cathedra i zaczynam je
                  powoli kolekcjonować.

                  > Jak widzę te nicki w tego typu wątkach to czytać nie muszę, aby
                  > wiedzieć o czym tam stoi....szczerze mówiąc drażni mnie i jedna i
                  > druga postawa,

                  Mnie rozdrażniła tylko jedna, chamska i głupia uwaga o wielorybie. Jeśli miała
                  być dowcipem, to nie wyszło.

                  > Ani jedna ani druga postawa nie budzi mojego zaufania...
                  Mam niejasne wrażenie, że przychylasz się jednak ku jednej z nich. Nie
                  wykluczam, że się mylę. Mylę się, prawda???
                  Aaaaa...
                  • kali_pso Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 21:11
                    Nie podobają mi się obydwie. Bo wietrzę w nich drugie dno...może
                    niepotrzebnie, ale taka moja naturawinkP
                    Nie będę ukrywać jednak, że dobrze mi z moim rozmiarem..ale żeby
                    podkreślać go przy każdej okazji- zarówno jeśli chodzi o rozmiar
                    mały jak i duży? Ja to traktuję na równi z chełpieniem się gdzie
                    tylko można sukienkami z Solara i rozkosznym mężusiem- z conajmniej
                    lekkim podniesieniem brwiwink
                    • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 21:23
                      Trochę racji masz. Ale zobacz, kto zaczął wink - trudno się nie bronić, chociaż,
                      jak sądzę, zamiast licytacji, czyje rozmiary są lepsze, może poprosić o pomoc
                      Wujka Staszka?
                      • kali_pso Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 21:39
                        kawka74 napisała:

                        może poprosić o pomoc
                        > Wujka Staszka?

                        Ale jak się już raz przybrało maskę kulturalnego użytkownika forum
                        to zrzucać ją w wątku o rozmiarach?winkPPPPPPp....
                        Poczekajmy..podejrzewam, że trafi się lepsza okazjawinkPPPPPPP
        • joanna.gr Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 15:52
          Gdyby nie te genetyczne 36, to panie by się pilnowały i ćwiczyły, żeby się nie
          zapuścić.
          • gryzelda71 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 15:57
            Cudnie,ze tak piszesz.
            • triss_merigold6 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 16:13
              Wiesz, ja mam 160 cm wzrostu i typowo kobiecą figurę z dużym
              wcięciem w talii, ważąc więcej wyglądałabym idiotycznie. Wysokie i
              postawne kobiety wyglądaja świetnie a mnie byłoby łatwiej
              przeskoczyć niz obejść.
              • gryzelda71 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 16:19
                Dlatego sama liczba np 36 niewiele mówi.
                No ale kazdy ma inne zdanie na ten tematsmile
          • e_r_i_n Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 16:25
            joanna.gr napisała:

            > Gdyby nie te genetyczne 36, to panie by się pilnowały i ćwiczyły,
            > żeby się nie zapuścić.

            Gorzej, jak ma genetyczne 42 albo 44.
            • wieczna-gosia Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 16:35
              nie erin to sie mniej je i cwiczy po prostu smile
              sama to przerabiam- kilogramow na plusie 5 raptem mniej a ja po 60 km tygodniowo
              biegam.

              Pewnie za duzo zre po prostu smile
              • milka_milka Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 20:20
                Bo pewnie wcinasz przed i po bieganiu po trzy tabliczki czekolady i zagryzasz
                hamburgerem smile) A tak na serio, to denerwują mnie takie osoby (nie Ty), które na
                wszystko znajdują takie proste rozwiązanie "to sie mniej je i ćwiczy po prostu '
                i nie postanie im w głowie, że rzeczywistość może być trochę bardziej
                skomplikowana. Że nie każdemu wystarczy trochę mniej jeść i więcej ćwiczyć, że
                ludzie są różni i mają do tego prawo, że szufladkują innych.
            • elza78 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 21:15
              Marylin Monroe miala ... 42...
              ale kurde z niej byla gruba swinka smile))
              a ponadczasowy symbol seksu...
              wyglodzone anorektyczne wieszaki sa produktem homoseksualnych projektantow mody
              zaszczepionym w glowy ludzi smile
              • rita75 Wymiary Monroe to : 92-57-85. 29.01.08, 21:36
                nijak sie to ma do 42
                • elza78 Re: Wymiary Monroe to : 92-57-85. 29.01.08, 21:43
                  chyba jak sie dobrz ew gorset zawiazala smile
                  tak czy siak przesada w zadna strone nie jest dobra
                  anoreksja to choroba, psychiczna i to sie leczy... a wpada sie latwo sluchajac
                  takiego glupiego pieprzenia jak to chudzi mAja na tym swiecie zajebiscie smile
                  madrzy maja zajebiscie, reszte mozna poprawic chirurgicznie tongue_out
                  • rita75 artykul do poczytania:) 29.01.08, 21:59
                    www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1289&Itemid=61
                    • elza78 Re: artykul do poczytania:) 29.01.08, 22:18
                      dobry artykul warto przeczytac
                      a ode mnie - wszystko jest w naszej glowie to tyle smile same tworzymy sobei swoj
                      swiat w taki sposob jaki nam odpowiada...
                      • triss_merigold6 Re: artykul do poczytania:) 29.01.08, 22:26
                        To schizofrenicy są idealni: mają bardzo plastyczny, własny świat,
                        kompletnie niezależny od otoczenia.
                        • elza78 Re: artykul do poczytania:) 29.01.08, 22:49
                          > To schizofrenicy są idealni

                          nie pisz triss z taka pogarda o chorych ludziach schizofrenia to potezny ciezar...
                          a co do idealu zalezy od ktorej strony popatrzysz jesli wczujesz sie w role to owszem jest idealnie, temu choremu nie przeszkadza jego choroba... on lubi siebie takim jaki jest, w tym sek ze to czasem jest niebezpieczne dla niego, lub dla otoczenia, dlatego uzurpujemy sobie prawo do stwierdzenia ze taki stan to patologia - bo komus moze stac sie krzywda, w innych sytuacjach, to kiedy ktos jest szczesliwy i czy ma prawo byc szczesliwym, czy nie, nie powinno nas obchodzic smile bo to zalezy jedynie od tego co dana osoba ma pod czapka i od tego w jaki sposob ksztaltuje wlasny swiat a nie musi tego robic na podstawie kolorowych pisemek wypelnionych lansowanymi przez homoseksualistow modelami kobiet-chlopcow bez biustu i tylka.

      • ewcia1976 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 16:18
        triss_merigold6 napisała:

        > Nie bardzo rozumiem to o chlebie i czekoladzie...
        > Jem normalnie czasem więcej czasem mniej a trzymam te genetyczne
        36.

        Już tłumaczę, niedawno był na emamie wątek, w którym forumiczki
        pisały, że nie jadają pieczywa. Trochę mnie to zdziwiło ale
        podziwiam poświęcenie. I genetyczną chudość też rozumiem, sama
        należałam do przeraźliwie chudych dzieci,później dłuugo nosiłam
        rozmiał 36. Po hormona spuchłam do 40 ale mnie to loto. Dodatkowo
        mój organizm kocha moją wagę, gdy rozmiar się zmniejsza - organizm
        się rozregulowuje. A niska ze mnie osóbka smile.
        • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 13:28
          > podziwiam poświęcenie

          To wbrew pozorom nie jest nic strasznego, wrecz przeciwnie.Czlowiek
          bardzo fajnie, lekko sie czuje nie zapchany pieczywem.A juz
          zwlaszcza bialym.Poczatek moze byc trudny- bo nawyk robi swoje, ale
          potem do pieczywa sie juz nie teskni.
          • koralik12 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 20:56
            Lola chyba sobie dorabiasz ideologię. Jakie zapchanie pieczywem?
            Do tego momentu jak czytałam co piszesz w tym wątku i w tym o Bondzie to
            myślałam że po prostu lubisz szczupło wyglądać. I rozumiałam to. Ale jak się
            dowiedziałam ze nie jesz pieczywa (i pewnie nie tylko) żeby utrzymać figurę to
            się zdziwiłam i to już wygląda mi na jakąś fobię. Strach przed utyciem.
            • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 14:31
              Ale jak się
              > dowiedziałam ze nie jesz pieczywa (i pewnie nie tylko) żeby
              utrzymać figurę to
              > się zdziwiłam i to już wygląda mi na jakąś fobię. Strach przed
              utyciem.

              Ładnie to sobie wytlumaczylas, ale jest ciut inaczej.
              Jem pieczywo, ale male ilosci i tylko na sniadanie, w dodatku tylko
              pieczywo z pelnego przemialu, wewntualnie chrupkie.Takie
              najzdrowsze.Bo moj styl zywienia wynika z troski o stan zdrowia, a
              figura to tak przy okazji.
              Polecam metode Montignaca - jesc i nie tyc.
            • laminja Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 16:23
              Lola staje się na emamie specjalistką od dorabiania ideologi wink)
              • lola211 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 17:48
                Z chcecia przeczytalabym LOGICZNE tego uzasadnienie, bo na razie
                widze tylko jakies domniemania- patrz- bledne zalozenie, dlaczego
                nie jadam bialego pieczywa.
    • mathiola Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 16:21
      Ja całą "młodość" się odchudzałam. Bo nie umiałam zaakceptować swojego nr 40. Na
      skutek tego odchudzania raz nosiłam 38 a raz 42. Wszyscy naokoło mówili mi, że
      jestem głupia a nie gruba, ale ja uparcie myślałam o sobie jak o dziewczynie,
      której tu się wałkuje a tam ma za dużo.
      A teraz mam 31 lat, troje dzieci... i w końcu uwolniłam swoje myśli od tej
      psychozy. Mam gdzieś, że nie noszę rozmiaru 36, ani nawet 38. Mam 40 latem, 42
      zimą i jest mi z tym dobrze. I mężowi się podobam. I innym chłopom też. I w
      końcu uwierzyłam, że jestem głupia a nie gruba wink
      • dlania Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 19:14
        No Mathiola sory, ale jak któras nie chciałaby wyglądac tak jak Ty, to ja jej z
        miejsca żółte papiery załatwiam.
        • mathiola Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 19:24
          oooj, Dlania, no weź bo mnie zawstydzasz wink
          Udam, że masz rację, zważywszy, że mnie jeno na wybranych przeze mnie fotkach
          widziałaś wink
          Tak czy inaczej nie zmienia to faktu, że niegdyś miałam problem z
          zaakceptowaniem siebie (wszystko przez te cholerne anorektyczne modelki
          wyznaczające tryndy) a na starość w końcu zrozumiałam, że można być atrakcyjną
          MIMO różnic w rozmiarach lansowanych na wybiegach. I można siebie lubić MIMO
          tego, że... no wiecie smile
          • dlania Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 19:29
            Mathiola, tylko nie mów że te fotki to w Corelu obrobionewink Nie, no ja tak,
            ogólnie, robisz wrażenie i juzwink
            Ja baaaaardzo długo miałam podobny problem. Niby waga ok , ale zawsze jak dla
            mnie za duzo, niby sie podobałam innym, no ale jakże to tak, z takimi udami
            panczenistki... itd.
            W końcu do mnie dotarło, że nie ma dwóch takich samych kobiecych sylwetek, a
            każda jest równie dobra, w tym mojawink I szkoda życia na pierdoły.
    • koza_w_rajtuzach Re: Odnośnie wątku o Bondzie 28.01.08, 20:35
      Do mnie dzisiaj przyszła koleżanka, która jest szczuplejsza ode mnie. Miała
      spódnicę i widać było, że ma nieładne o wiele za chude nogi, w dodatku bardzo
      niekształtne. Nie chcę się dowartościowywać kosztem koleżanki. Chodzi o to, że
      szczupłość nie idzie często w parze z dobrą figurą, a chude nogi są tak samo
      nieapetyczne jak grube z rozstępami.
      Sama noszę rozmiar 40. Mam ładne, proste i szczupłe nogi i uda do nich
      proporcjonalne. Tyłek po porodzie mi się spłaszczył, ale nie ma tragedii. Mam
      ładne, duże piersi. Nad brzuchem muszę popracować odpowiednimi ćwiczeniami, ale
      na pewno nie zamierzam się odchudzać, nawet jeśli kilka chcących dowartościować
      się osób stwierdzi, że rozmiar 40 jest duży. Nie jest duży, a ja mam odpowiednią
      wagę do wzrostu.
      Jak chodzę na basen, to na tle innych kobiet wypadam naprawdę dobrze. Jasne, że
      są 100 razy zgrabniejsze ode mnie kobiety, ale często jak te szczupłe dziewczyny
      się rozbiorą to dopiero wtedy widać jakie mają koszmarne figury. Moja jest
      całkiem w porządku, choć nie idealna.
      Osobiście wolałabym nosić rozmiar 44, ale być proporcjonalnie zbudowana niż mieć
      figurę mojej szczuplejszej koleżanki.
      • nasyceni koza w rajtuzach 28.01.08, 21:42
        dzieki ci za te slowa otuchy,to wlasnie chcialam przeczytacsmile
    • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 22:34
      a ja myślę, że wywody typu 44 jest piękne jest w dużej części po prostu usprawiedliwianiem swojego nic nie robienia dla figury, popatrzcie jak żona Bonda wygladała przed laty i jak wyglada teraz, dla mnie po prostu kobieta się zapuściła i tyle... genetyka genetyką ale nie można nią tłumaczyć każdego kilograma, trzeba po prostu się wziąść za siebie, mniej opychać, więcej ruszać itd., nigdy nie należałam do trzcinek, byłam raczej z tych konkretniejszych, i sama wiem po sobie, że można mieć i 5 kg więcej i 5 kilo mniej - zależy czy się wybierze surówkę czy opakowanie delicji itp., i wcale nie oznacza to głodzenia się ale po prostu zdrowy styl życia... mam troje dzieci, rozmiar 38, w liceum miałam 40/42... to nieprawda, że w miarę upłuwu czasu można wyglądać tylko, nie bójmy się tego nazwać, grubiej...
      • wieczna-gosia Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 23:47
        genetyka genetyką ale nie można nią tłumaczyć każdego kilograma,

        a ile kilogramow mozna tlumaczyc genetyka?
        • rita75 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 29.01.08, 23:53
          > genetyka genetyką ale nie można nią tłumaczyć każdego kilograma,
          >
          > a ile kilogramow mozna tlumaczyc genetyka?

          widzisz, bo "genetyka" brzmi tak samo prawie jak "fatum"...wink
      • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 00:27
        omojboze
        wyznam szczerze i wstydliwie, że osoby prowadzące zdrowy tryb życia i serwujące
        mądrości typu "mniej jeść i więcej się ruszać" wywołują we mnie chęć zgaszenia
        im papierosa na czole albo przyłożenia paczką delicji, tak zdrowo i serdecznie
        zresztą nie wiem, czy 44 jest piękne i wuj mnie to obchodzi
        mnie jest ze sobą dobrze
        • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 12:18
          jeśli Ci ze sobą dobrze to po co się tak denerwujesz? przecież to tylko moje zdaniewink
          • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 13:40
            to, co napisałam wyżej, to też tylko moje zdanie, więc jest remis
            • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 13:56
              z tą różnicą, że we mnie nie ma chęci ani odchudzania kogoś na siłę ani gaszenia nikomu papierosa na czolewink
              • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 16:16
                paczpani, a we mnie jest
                to bardzo dobra metoda na obiegowe mądrości w stylu "mniej jeść i więcej się
                ruszać"
          • ledzeppelin3 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 14:04
            >trzeba po prostu się wziąść za siebie, mniej opychać, więcej ruszać
            itd.,

            Tylko trójce dzieci takich mądrości nie sprzedaj, bo dojdą do
            rozmiar42 i popełnią samobója
            • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 14:23
              rozmiar 42 nie jest dla mnie powodem do samobójawink natomiast powodem do wzięcia się za siebie tak...
            • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 14:27
              skoro tylko szczupłe są jędzowate, skąd w tych krąglejszych, tak zadowolonych z życia i swojego wyglądu, tyle agresji?
              • gryzelda71 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 14:35
                To sa wyjatki potwierdzające regułesmile))
                • nasyceni Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 14:47
                  a ja to bym proponowala co niektorym ksiazke jakas poczytac,na
                  rowerku posmigac dla dotlenienia a nie biadolic w kolo macieja o
                  odchudzaniu,jakbym slyszala swoja matke,jesli czlowiek akceptuje
                  swoje wdzieki to niech sie objada do woli natomiast jak juz nie moze
                  na siebie patrzec to niech schudnie,po co z odchudzania robic jeden
                  z powazniejszych problemow tego swiata
                  • dlania Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 15:43
                    nasyceni napisała:

                    > a ja to bym proponowala co niektorym ksiazke jakas poczytac,na
                    > rowerku posmigac dla dotlenienia a nie biadolic w kolo macieja o
                    > odchudzaniu,jakbym slyszala swoja matke,jesli czlowiek akceptuje
                    > swoje wdzieki to niech sie objada do woli natomiast jak juz nie
                    moze
                    > na siebie patrzec to niech schudnie,po co z odchudzania robic
                    jeden
                    > z powazniejszych problemow tego swiata


                    No własnie. I tak wszyscy umrzemy, choćbysmy nie wiem jaki zdrowy
                    tryb zycia prowadzili. I nie wiem jak wykształceni byli. I nie
                    wiadomo jakie krocie zarabiali. Więc napijmy sie, na pohybel śmierci!
                  • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 16:23
                    nie w samym odchudzaniu problem
                    problem w niuniach, które mając piłeczki tenisowe zamiast pośladków (i nie tylko
                    pośladków), uważają, że wszyscy powinni mieć takowe, inaczej nie mają nie tylko
                    szans, ale i prawa do zadowolenia z siebie
                    • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 17:13
                      chodzi też o to żeby nie wmawiać wszem i wobec, że otyłość jest normą a jedyną alternatywą dla piłeczek pinpongowych (to już chyba 36 i mniej)jest szafa...
                      • wieczna-gosia Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 17:17
                        a od jakiego rozmiaru zaczyna sie szafa?
                        • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 17:32
                          żona Bonda jest już właśnie dla mnie szafą a nie jędrną kobietą, proporcjonalnie zbudowaną jak to niektóre emamy pisały...
                        • mathiola Wieczna :-) 30.01.08, 19:12
                          To chyba zależy ilu drzwiowa wink

                          (Iludrzwiowa? Ilo drzwiowa? Ilodrzwiowa? :-0)
                      • kawka74 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 17:26
                        Masz misję?
                        Jesteś dietetykiem-tajniakiem?
                        Dystrybuujesz herbalife czy inne świństwo?
                        Planujesz zbawić świat przed dwudziestą?
                        • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 18:50
                          nie mam misji, nie jestem dietetykiem, herbatki i słodziki uważam za świństwo, nie lubię tylko jak jak ktoś mi wmawia, że czarne jest białe, to wszystko...
                          • demarta Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 19:06
                            a mi sie wydaje, że wystarczy dopuścić do swojej świadomości, ze
                            inni akceptują istnienie szarości. i to w dowolnych odcieniach. to
                            wszystko wink
                          • mathiola Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 19:13
                            To mamy problem, bo coś, co dla ciebie jest czarne, dla drugich może
                            być białe i nic na to nie da się poradzić... no nic.
                            • bea116 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 19:23
                              toteż nic nie będę z tym robić bo to nie moje kilogramywink
              • ledzeppelin3 Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 14:57
                A Ty myślisz, że jak walniesz uśmieszek pod złotą myślą "trzeba po
                prostu to, trzeba po prostu tamto, inaczej jest się zapuszczonym",
                to ktoś da się nabrać na Twoją łagodność?
                • sunneczko Oj babeczki, babeczki.. 30.01.08, 16:55
                  waga, talia, BMI... to tylko jeden z kilkunastu walorow skladajacych
                  sie na czar, urok, dziek, powab, seksapil. Co z tego, ze panna
                  chuda, jak usteczka cieniuskie, oczka kaprawe, nozki krotkie, biust
                  wklesly, wlos rzadki, stopa wielka i plaskata, porusza sie w wysokim
                  obuwiu niczym ten dragon lub marynarz po zejsciu z pokladu, mozg
                  kurzy, szyja krotka, brzydkie rece a na twarzy powinna siadac?

                  Nikt nie zauwaza idealnego bmi u takiej panny, a ona ona ona, coz
                  biedna robic ma? Samotne wieczory spedza na sledzeniu celulitu i
                  nadmiaru tkanki tluszczowej u kolezanek i gwiazd tv niemogac
                  pogodzic sie z faktem, ze jakis 'bond' wybral te z rozmiarem 42 a
                  nie ja, idealne 36smile
                  I dlatego sarka tak samo (a czasem bardziej i czesciej) niz te, o
                  pieknych twarzach, ksztaltnych odnozach, pieknych piersiach ale nie
                  pasujacych w ciuchy ciete od sztancy na rozmiar wiekszy niz 40,
                  nieakceptujacych u siebie ponadnormatywnej wagi.

                  I jeszcze jedno spostrzezenie: nie znam ani jednej pieknej kobiety,
                  ktora zajmowalaby cudza brzydota. O defektach u innych najchetniej
                  rozprawiaja brzydule. "Przyganial innym, bo sam nieurodziwy" - cos w
                  tym jest, prawda?
                  • mozambique Re: Oj babeczki, babeczki.. 01.02.08, 15:29
                    zona Bonda na pewn nie ma rozmiaru 42

                    obsatwiam 44-46
                    a poza tem pzryjrzyjcie sie kedys tabelom rozmiarowym ciuchów,
                    bielizny , rajstop ( szcegolenie rajstop )

                    zbaczycie wtesy ze rozmiar to tylko i wyłącznie wzrost

                    i tak np przy swoich 176cm wzrostu ( zgodnie a tabelą roizmioaru
                    rajstop, ponczoch itp ) nizaleniz od tego czy miałąbym 2 metry w
                    biodrach , metr w talii czy z kolei wtalii tyle ile w szyi czyli ok
                    36 cm to jestem rozmiarem XL lub XXL . PSarwdzał wyroby róznych
                    firm , wszexzie tak jest , czy jestem wysoka anorektyczką czy
                    wysokim wielorybem to jestem XL . fajnei nie ? bardzo pocieszajace

                    odwrotnie - malutka dziewczyna 155 chcby ledwo kolebała sie otyłosci
                    na nogach wg rozmiarów riajstopwych jest XS i nie ma innej
                    mozliwosci.

                    to samo z rozmiarówką ciuchową , wchdozie do sklepu pytam np o
                    spodnie lub damski garnitur , pierwsze pytanie sprzedawczyni o
                    wzrost , a potem juz jest "ooooo to pani wysoka , to bedzie 42 "
                    nie pyta o wymiar w biordach czy talii tylko od razu wie ze 42,
                    przynosi to 42 no i sie zaczyna szopka : spodnie spadają , zakiet w
                    ramionach dobry ale rekawy za krótkei, jak rekawy dobre to w biuscei
                    metr kartofli mozan zmiescic, jak spodnei dobrze na tyłku leza to
                    koncza sie 5 cm nad kostką. I tak w kólko MAcieju.
                    Jzu nie mówiac o tym ze producenci swobodnie manipuluja numeracją
                    bez zadnych zasad i konsekwencji np w H&M , wziełąm do mierzenia 2
                    egempalzre tej samej bluzki , identyczny rozmiar na matce a w
                    kazdym szwie roznica 2-3 cm . I badz tu człowieku mądry. Z kolei
                    tego samego dnia w innym k lepei z modą "mlodzieżowąwą" sowbodnei
                    wchodziłam: w spódniczki kóre miały metke 38. Zgłupieć ? zgłupieć.

                    dlatego nauczyłam sie - w ogole nei patrze na romizary , nie czytam
                    tych tabel bo wiem ze producent stara sie z klienta zrobic idiote .
                    z duzym powodzeniem. NI eczytam i nie wiem w sumei jaki rozmiar
                    nosze i wg ktorego producenta. W nosie to mam.
    • hipopotamama Re: Odnośnie wątku o Bondzie 30.01.08, 19:06
      Mniej więcej od liceum do zajścia w ciążę moja waga wahała się między 40-48kg i
      uwierzcie, że nawet przy moich skromnych 158cm wzrostu robiło to wrażenie
      (rozm.32/34)
      W ciąży przytyłam dużo, a nawet duuuuuużo i z przerażeniem patrzyłam w lustro, w
      którym nie widziałam nic poza rosnącym z miesiąca na miesiąc dupskiem i jakoś
      nie po drodze było mi żegnanie się z figurą "dziewczątka".
      Ostatecznie stanęło na rozmiarze 38, który przy w/w wzroście dla niektórych
      pewnie już jest nadwagą.
      I wreszcie czuję, że jestem cała, bo wcześniej to było mnie pół wink
      Nieopętana wieczną manią nienagannego brzucha, hołubię swojemu "nic nie robieniu
      z figurą" obżerając się czasami delicjami i co gorsze- BIAłYM PIECZYWEM! I z
      przerażeniem patrzę na zdjęcia sprzed lat zastanawiając się jak to to w ogóle
      grawitacja trzymała wink
      I nie muszę sobie wmawiać, że jestem piękna, kobieca, kształtna. Ta pewność jest
      we mnie kiedy patrzę w lustro, bo tak jak któraś z dziewczyn napisała - do
      samoakceptacji trzeba dojrzeć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka