Dodaj do ulubionych

Tak zle jeszcze nie bylo

01.03.08, 13:13
dziewczyny prosze,chociaz wy troche pocieszciesad((tylko blagam,nie
piszcie,ze sie uzalam nad soba,itd.mam tak paskudny nastroj
ostatnio,ze jeszcze nigdy tak zle sie nie czulam,tak jest od 2,3
tygodni,zero checi do zycia.wydawalo mi sie,ze jestem szczesliwa
zoną,matka,ale chyba sama sie oszukuje.od kilku miesiecy nie uklada
nam sie z mezem,kompletnie sie mna nie interesuje,nie pomaga mi w
niczym,nawet nie zapyta po powrocie z pracy,co u mnie,jak minal
dzien itp.zero zainteresowania,tylko patrzy,zeby cos zjesc,otworzyc
piwo i nic go poza tym nie interesuje,doszlo juz do tego,ze są
dni,ze w ogole sie nie odzywa.mamy poltoraroczne dziecko,ktore
wchodzi w okres buntu dwulatka i jest nie do wytrzymania.po slubie
przeprowadzilam sie do meza,nie znam tu nikogo,dawne towarzystwo sie
wykruszylo,a poza tym sa to ludzie,ktorzy nie maja mezow,zon,dzieci
i zyja innym zyciem.calymi dniami siedze w domu,nawet nie mam sie
jak z niego ruszyc,mamy tylko jeden samochod,ktorym maz jezdzi do
pracy,mimo tego,ze ma mozliwosc zabierania do domu samochodu
sluzbowego,ale jak to on stwierdzil,nie zostawi auta w domu,zebym
sie z niego nie ruszala.zmienil sie okropnie,wszystko mu nie
pasuje,ilekroc probuje z nim rozmawiac,konczy sie to awantura,bo sie
czepiam ciagle.mam mozliwosc wrocic do pracy,ale maz ciagle robi
jakis problem:bo z kim bedzie dzicko,dodam,ze moja mama zdeklarowala
sie ze bedzie z malym i nie ma problemu,to znowu,czym bede
dojezdzac,on mi nie da samochodu i tak w kolko.uwiazal mnie do tego
stopnia,ze zaczynam miec juz watpliwosci,po co on w ogole ze mna
jest.praktycznie nic nas juz nie laczy,spimy nawet osobno,ja z
dzieckiem w pokoju,on w pokoju obok.wieczorami nie mam co liczyc,ze
pobedziemy razem,bo on patrzy tylko wypic piwo i odplywa.rozumiem,ze
ma prawo byc zmeczony,ale czemu taka znieczulica w stosunku do mnie?
nie wiem jak juz z nim rozmawiac,bo widze,ze chyba kompletnie nie
zalezy mu na tym,zeby miedzy nami bylo
dobrze.ehhh...dziewczyny,strasznie mi zle...
Obserwuj wątek
    • fajka7 Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 13:18
      Od kiedy spicie osobno?
      • 2palka_zapalka Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 13:42
        od 2,3 miesiecy,niestetysad((
    • gryzelda71 Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 13:36
      Dogadaj się z mamą i wracaj do pracy jeśli masz taką mozliwość.
    • 2palka_zapalka Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 13:50
      dziewczyny,jakby tego bylo malo,maz ma dzis urodziny i wlasnie
      zadzwonil,ze nie wraca dzis do domu,bo ma zamiar swietowac swoje
      urodziny w inny sposob,hmmm...ciekawe w jaki?wyc mi sie juz chcesad((
      • gryzelda71 Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 13:51
        Masz wolne popołudnie,bez milczącego pana męza w domu.
      • margarettka Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 13:52
        ja bym mu po tym telefonie wystawila walizki za drzwi, ewentualnie
        zabrala swoje i wyprowadzila sie do mamy.
        Inaczej chyba nie oprzytomnieje.
    • ostatni_wolny_nick Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 13:59
      Faktycznie, nie wygląda to kolorowo. Mężulek chyba już się nabył
      ojcem i mężem i ciągnie go w Wielki Świat - kryzys wieku średniego
      czy coś w tym rodzaju. On chyba ucieka od odpowiedzialności. Weź
      sprawy w swoje ręce. Małymi krokami. Uprzedź go np że za 3-4dni ma
      ci zostawić samochód bo np musisz coś załatwić - daj mu np dwa dni
      do wyboru, żeby nie mógł się wykręcić. Później zorganizuj coś u was -
      jakaś impreza - kilkoro wspólnych znajomych chyba macie.Chodzi o to
      żebyś powoli wyszła z tego zamknięcia do ludzi. Bądź bardziej
      stanowcza. No i wróć do pracy - koniecznie.
    • tosina Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 14:08
      Tylko w jednej sytuacji-gdy cie ewidentnie nie kocha i nie iteresuje
      go co czujesz- jestem wstanie sobie wyobrazic ze maz nie zjawia sie
      popracy w domu a na dodatek ma urodziny. Wiem ze Ci zapewne bardzo
      bardzo zalezy jednak jemu zdecydowanie nie. Zapewne kochasz i
      bedziesz sie starac ale zal mi Ciebie bo on juz CIe po czesci
      ubezwłasnowolnił. Tylko nie daj sobie w mowic ze to z Toba cos jest
      nie tak.
    • majmajka Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 14:29
      Szczerze mowiac ja bym sie wyniosla do mamy i wrocila do pracy. Zobaczysz jak odzyjesz, jak Ci ulzy, ze nie musisz juz patrzec na ta jego naburmuszona twarz. Glowa do gory, nie martw sie. Na szczescie masz matke, ktora Ci pomoze, wiec nic Cie przy tym tyranie nie trzyma. I zrob cos jak najszybciej, bo Ci zycie ucieknie miedzy palcami, a maz ciagle bedzie spal osobno i zyl osobno.
      • wobbler Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 14:51
        W pełni się zgadzam.
        Mnie to on by po powrocie do domu nie zastał.
        Pakuj walichę,bierz dziecko i wracaj do mamy.Jeżeli w ciągu kilku dni się nie
        odezwie i nie przeprosi,to składaj pozew rozwodowy.
        Nic się nie martw.On dostanie z sądu ten pozew,ale sprawa nie ruszy dopóki nie
        wniesiesz opłat.
        Może to go otrzeźwi.A jeśli nie to do diabła z nim.Do miłości go nie
        zmusisz.Wtedy się rozwiedziesz,dowalisz mu alimenty jak stąd do Kijowa i ułożysz
        sobie życie na nowo z kimś,kto będzie Ciebie wart.
        Głowa do góry!
    • lidia341 Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 14:52
      Postaw się i postaw wgo w sytuacji bez wyjąscia; nie daj się
      zamknąć, bo nie jesteś więźniem....idź do pracy i zobaczysz że
      zmieni zdaniesmile)))Mój zmienił się jak wrócilam do pracy.
    • kali_pso Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 15:04
      Pan się wymiksował emocjonalnie ze związku. Przyczyn może być kilka-
      od posiadania kogos na boku, przez jakies osobiste problemy o
      których z jakichs powodów nie chce Ci powiedzieć, do zwykłego
      lenistwa i przybrania pozy Wiecznie Niezadowolonego Męża w Kapciach.
      Od jakiegos czasu ma darmową praczkę, sprzataczke i kucharkę, więc
      myślisz, że z entuzjazmem podejdzie do Twoich prób zrzucenia
      obrozy?winkNie licz więc, że przekonasz go do pozytywów płynących z
      pójścia do pracy. Na Twój jeden argument pro- on znajdzie zawsze cos
      anty....
      Zakomunikuj po prostu, że podjęłas taką decyzję, że teraz wszystko
      się zmieni i oczekujesz od niego aktywnego partcypowania w
      prowadzeniu domu. I zrób to jak najszybciej, żebys któregoś dnia nie
      obudziła się z reką w nocniku..sama....
      • wobbler Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 15:30
        Ecie-pecie.Pewnie,że ma kogoś na boku,gnojek.Inaczej już dawno by na kolanach do
        jej łóżka przypełzł.
        Samo podjęcie pracy nim nie wstrząśnie.
        Walicha,do mamy i zobaczymy co łobuz zrobi.Jak znam życie,to się
        ucieszy...Właśnie...To źle.
        Może lepiej się nie wynosić,a po prostu zero obiadu,prania jego rzeczy i zakupów
        dla niego.A jak mu się nie podoba,to niech on składa pozew o rozwód i spróbuje
        to racjonalnie uzasadnić.
        No i oczywiście nie gadać z tą hieną.Ani słowa.Niech sobie idzie do kolegów pogadać.
        No to bydlak!Zadzwonić,że nie wróci na noc!Nawet nie mogę napisać "własnymi
        słowami" co o tym myślę,bo Lila czuwa i zaraz mi post wywali jak przeczyta.
        No ja bym tego ....a za...... własnymi rękami,że k....,j....y k...s by
        popamiętał do końca swoich dni!Ja p......e,co za s.......n!
        • kali_pso wobbler.. 01.03.08, 15:48
          o ile pan nie jest osobnikiem stosującym przemoc fizyczną i
          psychiczną- wyprowadzka to najgorszy pomysł. Nic się nie rozwiązuje
          w ten sposób- to doraźne remedium, często stosowane przez
          rozhisteryzowane panie, które to w duchu marza o kilkakrotnych
          przeprosinach z wiąchą kwiatów, koniecznie na kolanach. I jeszcze-
          wyprowadzając się, ucina sie wszelkie drogi do porozumienia i daje,
          pozorne, ale jakże być może pożądane przez takiego delikwenta,
          poczucie skrzywdzenia i szukania pocieszenia wśród otoczenia z racji
          posiadania złej żonywink
          • wobbler Re: wobbler.. 01.03.08, 16:05
            Racja,racja...Też się poprawiłam,jak złość mi trochę przeszła i zaczął wracać
            rozum.Po co bydlakowi ułatwiać życie i jeszcze dawać argument:"To ty mnie
            opuściłaś."
            Ale mnie takie coś straszliwie wkfia i mogłabym zabić za to.
    • 18_lipcowa1 Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 15:25
      nie wiem skad sie biora takie palanty...
      z drzewa spadaja? gdzie ty oczy mialas?
      • kattkak Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 15:40
        najgorsze co możesz zrobic to - od razu się wyprowadzić.
        Czasami juz nie ma powrotu, a Tobie o to chyba nie chodzi.
        Lepiej zaczekać i SPOKOJNIE porozmawiać.
        I oczywiście wrócić do pracy, i to jak najszybciej.
      • notabelle Re: Tak zle jeszcze nie bylo 01.03.08, 15:52
        Moze nie patrzyla gdzie trzeba?? Albo nie wiedziala jak patrzec i
        czego szukac?? A moze zupelnie nie o patrzenie tu chodzi??
        Czepiam sie pewnie, ale nie robmy dziewcznie przykrosci komentarzami
        typu "gdzies ty oczy miala" czy "skad takiego wytrzasnelas". Nawet
        tym najbardziej odpowiedzialnym/rycerskim/harcerskim mezom czasem
        cos na umysla pada i niestety nie jestesmy w stanie przewidziec, jak
        zachowaja sie w konkretnej sytuacji czy wobec kolejnych zmian w
        zyciu (w przypadku autorki byc moze narodziny dziecka, wspolne
        zamieszkanie). Przeciez nie omawiamy przed slubem z partnerem
        dokladnie wszystkich mozliwych okolicznosci jakie moga nas spotkac
        oraz naszych wobec nich zachowan. Czas plynie, wszyscy sie
        zmieniamy, jedni szybciej, inni wolniej, jedni na lepsze, inni na
        gorsze. kazda z nas moze kiedys stanac przed podobnym problemem,
        niewazne jak dobrze "wychowala" sobie meza.
        Maz nie rozumie problemu, trzeba mu czynami pomoc go zrozumiec.
        Znajdz prace i wykorzystaj chec mamy do pomocy przy dziecku. Postaw
        meza pzred faktami dokonanymi, nie ma o czym dyskutowac - jego
        opinie juz znasz. Jesli i to nie pomoze, zastosuj bardziej
        drastyczne srodki (przeprowadzka). Ale najpierw wykorzystaj inne
        mozliwosci i rob jak najwiecej dla siebie. powodzenia smile
    • aneta_mil Re: na spokojnie 01.03.08, 20:16
      Etap bardzo podobny do Twojego mam za sobą. Wiem, że nic do Ciebie nie dotrze,
      dopóki nie usłyszysz od męża. Pewnie nawet wtedy będziesz zagubiona. Nie radzę
      ale polecam. Przede wszystkim książka pt. "Rozwód, jak go przeżyć" i wcale nie
      dlatego, że tak ma się to skończyć. Oprócz tego, o ile trzeźwiej spojrzysz na
      sytuację, skorzystanie chociażby z bezpłatnej pomocy psychologicznej(OPS).
      Pomożesz sobie utorować drogę do rozmowy z mężem. Są jeszcze mediacje, które też
      nie oznaczają rozwodu (w jednym z ostatnich "Charakterów") był fajny artykuł. W
      lutowym był też mądry artykuł o rozpadzie związków. Polecam Ci zrobienie
      porządku przede wszystkim ze sobą, żebyś mogła ze zrozumieniem podejść do
      Waszych problemów.
    • czajkax2 Przeklejone przez moderatora - autor 2palka_zapal 03.03.08, 14:02
      nie wytrzymałam,uderzylam męża
      2palka_zapalka 03.03.08, 13:49
      dziewczyny,zalozylam ten wątek,odnaszac sie do tego co pisalam w
      sobote"tak zle jeszcze nie bylo".pisalam,ze miedzy mna a mezem jest
      fatalnie,opisywalam nasza sytuacje a do tego doszlo jeszcze to,ze w
      sobote byly jego urodziny a on najzwyczajniej mnie olal.no
      wiec,wrocil w niedziele,kolo poludnia tak zbombardowany po sobotniej
      libacji,ze masakra,pomijam juz to,ze ledwo trzymal sie na
      nogach.siedzialam z naszym synkiem,maz wszedl do domu,olalam go,nie
      odzywajac sie do niego w ogole a jego reakcja byla taka,ze po prostu
      mnie zatkalo.uslyszalam pod swoim adresem,zupelnie bez powodu,taka
      litanie obelg,przeklenstw,ze nie bede nawet tego cytowac.nie
      usprawiedliwia go to,ze byl wstawiony i pewnie nie wiedzial co
      mowi,zwlaszcza,ze tak jak juz pisalam,nie mial powodow.nie
      wytrzymalam,dostal delikatnie mowiac w pysk.ulzylo mi!!!teraz jestem
      w trakcie wyprowadzki od niego,dosc tego!!!


      Re: nie wytrzymałam,uderzylam męża
      zonka77 03.03.08, 13:55
      wyprowadzka - ok, bicie - nie ok.
      Chociaż pewnie nerwy Cię poniosły bardzo. Tylko że nie uważam żeby
      to było do końca usprawiedliwienie. Jak faceta poniesie to damski
      bokser i gnojek. A jak kobietę poniesie? sad
      Wydaje mi się ze macie wielkie problemy - chyba nie do rozwiązania
      na forum...
      Ale wyprowadzka na razie to chyba bardzo dobry pomysł. Skoro jest
      już tak źle że pojawiają się ordynarne wyzwiska, przemoc, picie.
      Jak najbardziej się wyprowadź i poszukaj kogoś kto Ci pomoże w
      realu!!
      • wobbler Re: Przeklejone przez moderatora - autor 2palka_ 03.03.08, 14:13
        Trzeba było zadzwonić na policję,że się awanturuje i rwie do bicia.Izdebka
        murowana mimo,że jest we własnym domu.Znam takie przypadki.
        Na Twoim miejscu bym się nie wyprowadzała i poczekała na kolejną taką
        okazję.Będziesz miała kwit do sądu,żeby rozwód był z jego winy.
        Wiem,ze to niełatwo,ale waży się przyszłość Twoja i dziecka.
        A że w ryja dostał to świetnie!Szkoda,że nie miałaś w ręce żelazka,żeby od razu
        na intensywnej terapii wylądował gnojek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka