zaspana88
24.09.09, 23:13
Witam serdecznie!
Moją jedyną pamiątką po tarczycowych historiach jest pooperacyjna szeroka blizna w kształcie literki ‘L’. Nie pomaga mi tłumaczenie, że taka moja uroda, że jedni mają piegi a ja...
Mam więc pytanie do osób które mają/miały podobnie – czy komuś udało się pozbyć tej różowej szramy z szyi? ja z wcześniejszych doświadczeń wiem, że uczula mnie Contractubex, smarowałam się więc namiętnie Cepanem. Jedyny jego pozytywny efekt to brak przykurczy, choć to chyba bardziej zasługa masowania, niż samej maści. Wycięcia blizny też próbowałam – właściwość skóry taka a nie inna, więc wyrosło znów to samo. Laser jest zbyt niebezpieczny ze względów onkologicznych.
Zarejestrowana jestem do poradni plast, ale dopiero na następny rok.
Dermatolog wspomniała mi o obkurczaniu blizn, ale nie znalazłam jeszcze niczego konkretnego nt. Czy może ktoś z Was o tym słyszał? Lub o innych metodach?
Będę wdzięczna za wskazówki,
pozdrawiam.