Dodaj do ulubionych

4 pietro w bloku, bez windy of kors...

    • s.z-n Re: 4 pietro w bloku, bez windy of kors... 05.04.08, 22:20
      - przeprowadzka, wyprowadzka - zaplanowac trzeba wczesniej bo targac tobolow w
      jeden dzien nie sposob , chyba, ze wolisz zaplacic firmie.
      - odradzam kobietom w ciazy i oczywiscie mlodym mamom gdy dziecko po schodach
      niesc trzeba
      - przy zakupach / znoszeniu smieci trzeba miec dobra pamiec aby nie wlazic dwa
      razy podczas gdy wzlazilas i zlazilas na dzien piaty raz.
      - nie wskazane dla CZWORONOGOW - chyba, ze masz owczarka belgijskiego, ktorego
      jedne lapy sa krotsze a drogie dluzsze co nie wplywa na stawy psiaka.
      - planujac zakup mebli dobrze je wniesc w czesciach ,gorzej gdy zamowisz np
      kuchnie w segmencie i zastanawiasz sie czy wynajac dzwig i wciagnac ja przez
      okno czy zaplacic firmie ( wybralismy drugi wariant chociaz np plyty na sciane
      wiezdzaly oczywiscie oknem - pomysl wczesniejszego najemcy)
      - od dachu latem moze byc niesamowicie goraco , latem natomiast zimno

      PLUSEM jest niewatpliwie bardzo fajne mieszkanie i brak sasiadow nad soba
      • s.z-n Re: 4 pietro w bloku, bez windy of kors... 05.04.08, 22:25
        Aha w bloku to schody na pietrze maja chyba mniej stopni niz w kamienicach , do
        mnie nalezy dreptac po stu ilus stopniach a jesli dodac przejscie z garazu przez
        piwnice to jest dodatkowo 10 , znajomi ,ktorzy mnie odwiedzaja solidnie dysza.
    • novembre Re: 4 pietro w bloku, bez windy of kors... 05.04.08, 23:43
      Mieszkalam piec lat na trzecim bez windy.
      Minusy:
      - wysoko
      - uwazaj na balkon i male dziecko
      Plusy:
      - nikt ci nad glowa nie tupie

      Wozek mozesz zostawiac na parterze, o ile jest miejsce i przypniesz spinaczem do
      rowerow.
      Przyzwyczaic sie mozna.
      Nie mieszkam tam od tygodnia i chlipie crying.

      Pozdrawiam,
      nov.
    • nariolla Re: 4 pietro w bloku, bez windy of kors... 06.04.08, 08:58
      Jak mieszkanko jest fajne, nie będziesz żałowała. Sama podejmowałam
      podobną decyzję rok temu i jestem bardzo zadowolona. Wszystkie
      zalety już były wymienione, podpisuję się pod nimi . Dla mnie wadą ,
      zwłaszcza na początku , był lęk przed wysokością - pilnowanie
      córki.Dostała pokój z oknem wychodzącym bezpośrednio na balkon.
      Jednak często z dołu wołały ją koleżanki i wtedy biegła do okna w
      kuchni, a ja za nią .Na szczęście nauczyła się szybko, że teraz nie
      wolno wychylać się z okien, w końcu ma 11 lat. Przy młodszym dziecku
      pewnie założyłabym jakieś blokady, aby nie mogło same otworzyć okna.
      Wcześniej mieszkalismy na bardzo niskim, 1-szym piętrze , córa
      rozmawiała z dzieciakami stojąc w oknie i nawet wychylić się nie
      musiała , więc to był dla mnie na początku jedyny minus. Wdrapywanie
      się po schodach wcale mi nie przeszkadza. Ciężkie zakupy robimy
      razem z mężem, więc w ramach ćwiczeń siłowych on targa je na
      górę.Męcząca była jedynie przeprowadzka, ale z pomocą przyjaciół
      daliśmy radę. Teraz dostrzegam jedynie zalety. Cisza, spokój, widoki
      za oknem . Dach jest dobrze izolowany, latem nawet jak były upały, w
      mieszkaniu nie było gorąco. Zimą było cieplutko . Wreszcie moge
      zostawić otwarte okna wychodząc rano do pracy, co wcześniej odpadało
      zupełnie . Czasem myślę, jak to będzie na starośc, ale zawsze mogę
      to mieszkanie zamienić na mniejsze, znów gdzieś na dole.Dlatego
      uważam, że kupno tego "jaskółczego gniazda" było bardzo dobrą
      decyzją .
    • sir.vimes Same plusy ;) 06.04.08, 09:54
      Jeżeli to ostatnie piętro - nikt ci nie chodzi po głowie.

      Jeżeli nad mieszkaniem jest strych - bedziesz mogła powalczyć o wykupienie go (i
      tańszym kosztem uzyskać większe, interesujące mieszkanie).

      Jeżeli to kamienica - to pewnie czwarte piętro jest już nad koronami drzew -
      mniej się pyli , widok ładny...

      A od chodzenie po schodach mięśnie nóg się wyrabiająsmile

      Może byc nieco niewygodne w razie np. złamania nogi i potem konieczności
      schodzenie o kulach i w gipsie - ale, z doświadczenia, rzecz jest wykonalna.

      Do noszenia zakupów przyzwyczaicie się bardzo szybko (zresztą - tez niezłe
      ćwiczeniewink

      spory problem jest z wszelkim wnoszeniem mebli (dopłaty dla panów wnoszących) -
      ale to się i tak robi dość rzadko.


      • mamakasienki1 Re: Same plusy ;) 06.04.08, 17:43
        A ja tak mieszkam już 30 lat prawie i nie wyobrażam sobie innego
        życia.
        Co do schodzenia czy wchodzenia to też można przywyknąć.
        Plusy, to zawsze dobra kondycja, nikt nie tupie nad głową, nikt nie
        brudzi oprócz Ciebie oczywiście i sąsiadki obok.
        Ale to wszystko już było.
        A z dzieckiem, wózkiem i zakupami da się wejść.
        Ja mam dwójkę dzieci 3-latkę i 10-cio miesięczne, do tego zakupy (w
        plecaku), worek z przedszkola i dziecko na rękach, drugie za rękę.
        Wózek musi zostać na dole. I radzę tak sobie codziennie, rano z
        dwójką do przedszkola, po południu z dwójką dzieci i zakupami do
        domu i żyjemy.
        • zuzanna56 Re: Same plusy ;) 06.04.08, 18:23
          Ja miałam obsesję że dziecko może mi wypaść z balkonu. Dlatego
          kupiliśmy mieszkanie na parterze. A teraz w domku też mam blisko
          ziemię. Ja akurat lubię mieszkać nisko. Ale najważniejsze jest że
          macie swoje mieszkanie, życzę żeby wam się dobrze mieszkało smile
    • kotbehemot6 Re: 4 pietro w bloku, bez windy of kors... 06.04.08, 19:23
      Mieszkałam tak prawie całedzieciństwo i do śłubu
      Plusy
      -nikt nie tupie nad głową
      -nikt nie tu[ie po klatce schodowej
      Minusy
      -zdarza się,ze cieknie z dachu...bywało,ze często
      -w lecie bardzo goraco
      -nie wiem czy to wasze docelowe mieszkanie,ale moim rodzicom jest bardzo ciężko
      teraz zejść i wejść.....mi było ciężko trabanić sie do rodziców z wózkiem-a
      bywałam sporadycznie.
      -przy centralnym ogrzewaniu były problemy z ogrzeawaniem, nie wiem na jakiej
      zasadzie ale kaloryfery bywały chłodniejsze niż u sąsiadów.Były odpowietrzane
    • bea116 Re: 4 pietro w bloku, bez windy of kors... 06.04.08, 20:50
      Przyzwyczaić się można, jeśli to cena okazyjna rekompensująca brak windy. Moi rodzice mieszkali na 4 piętrze i moje pierwsze mieszkanie było też mniej więcej na tej wysokości - 3 piętro w kamienicy ale mieszkania wysokie, więc de facto na poziomie 4 piętra w bloku. Potem w perspektywie dzieci szukałam dalej ostatniego piętra (lubię tak mieszkać) ale już tylko z windą. I tak moje refleksje z pomieszkiwań w różnych lokalach są następujące:
      Faktycznie nikt nie tupie nad głową, ale nie gwarantuje to wcale spokoju i zależy od kultury sąsiadów bo ci pod spodem i po bokach moga dać się jeszce gorzej we znakisad
      Przeważnie ładniejszy widok z okna.
      Codzienne dźwiganie zakupów, dzieci itp (nie oszukujmy się, to nie forma fitness)= wielokrotna w ciągu dnia czynność wykonywana latami i przez to obciążajaca kręgosłup i stawy.
      Mniejsza szansa na uzyskanie satysfakcjonującej ceny przy sprzedaży nawet ładnego mieszkania.
      Dach, ciśnienie wody w kaloryferach czy kranach itp. rzeczy techniczne zależą bardziej od solidności wykonanego budynku i lokalnych warunków, ale ryzyko niestety też jest.
      Tak więc sami musicie sobie odpowiedzieć czy plusy przeważają nad minusami i życzę żebyscie byli zadowoleni z wyboru.
      p.s. Niewątpliwym plusem jest na pewno własnośćsmile

    • mathiola Re: 4 pietro w bloku, bez windy of kors... 07.04.08, 14:15
      ja mieszkam na 2,5 (nie na 3 i nie na 2, tylko właśnie tak) i rzucam mięsem
      codziennie jak schodzę z dziećmi na dół, a potem znowu tak samo jak wchodzę na
      górę z dziećmi i z torbami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka