jestem samotna mama, ogolnie mam malo kasy,nikt mi nie pomaga (nie mam
rodzicow) ale jakos sobie radze, tzn nie narzekam i nie prosze nikogo o
pieniadze, zyje tak na ile mnie stac... za to moja kuzynka (ona sedzina jej
maz radca prawny)ogolnie im sie bardzo dobrze powidzi, co do mnie przyjdzie to
krytykuje. Kiedys uslyszalam, ze mieszkam w lepiance (bo sama robilam remont i
nie wyszedl najcudowneij, ale jakos jest

) a dzis, ze jezdze starym gratem
(omega z 94r)dobra nie jest najmlodszy, al;e jest moj i jezdzi i to calkiem
nie zle. Czy to nie lekka przesada?? moze sie czepiam, ale naprawde mi
przykro, mam stare auto nei dla przyjemnosci tylko bo nie stac mnei na inne,
mieszkanie tez nie jest super wykonczone, bo tak mi sie podoba tylko wszystko
bylo robione najtaniej i moimi wlasnymi rekami tez bez niczyjej pomocy.
Naprawde mam ochote zerwac kontakty z kuzynka, choc ona jest moja jedyna
rodzina...
Powiedzcie czy przesadzam.